Idąc na zakupy wiem czego chcę. W tym sklepie nie trzeba niczego długo szukać - ubrania pouładane odpowiednio kolorami, większości od najmniejszego do największego rozmiaru, kolejno od bluzek po spódnice, spodenki i spodnie. Panie pracujące w sklepie uśmiechnięte, młode. Sklep wysprzątany, na witrynach ładny design. Przestronne przymierzalnie. Tylko ceny niektórych rzeczy za wysokie...
Odwiedziłam dziś jeden ze sklepów sieci "Empik" w Gdańsku Głównym.
Poprosiłam pracownika o pomoc w poszukiwaniu multimedialnego kursu języka niemieckiego. Otrzymałam profesjonalną pomoc, pracownik był dobrze zorientowany w temacie, pomógł mi wybrać najlepszy produkt. Obserwowałam dwóch innych pracowników, którzy rozmawiali ze sobą w sklepie - zwracali na siebie uwagę innych ludzi, ponieważ rozmawiali bardzo głośno na tematy prywatne; dodatkowo wyglądali nieestetycznie (uczesanie i niedbały ubiór).
Nie zdecydowałam się na zakup kursu językowego, ponieważ uznałam jego cenę (prawie 200 zł) za zbyt wygórowaną.
Z drugiej strony muszę przyznać, że sklep posiada bogatą ofertę podobnych produktów o bardziej przystępnych cenach.
Sklep był czysty i zadbany; nie zauważyłam dużych nieprawidłowości, oprócz nieporządku przy jednej z kas, gdzie jedna z pracownic układała ulotki.
Spotkałam się z uśmiechem pracowników (również ochrony).
Byłam dziś w placówce mBanku i w sumie zastanawiałam się po co ona jest skoro wszystko można zrobić przez internet, ale potrzebowałam zmiany danych osobowych i to właśnie należy zrobić w placówkach. Na wejściu zamykając drzwi wstał/przywitał mnie bardzo elegancki Pan (koszula, kanty, cienka gustowna kurtka) i zaprosił do stolika. Następnie zapytał w czym może mi pomóc. Wszystkie formalności zrobił od ręki i poinformował mnie o kosztach/bądź ich braku związanych ze zmianami danych osobowych. Obsługa była bardzo miła i szybka, po 2 minutach otrzymałam sms-a z potwierdzeniem zmian danych.
Obsługa posiadała miłe usposobienie oraz cechowała się dużą kulturą osobistą. Niestety ekspedientki nie były dobrze zorientowane w topografi sklepu, na prośbę wymiany koszulki na taka samą, lecz w innym kolerze ekspedientki musiały szukać jej w sklepie. Przy problemach podczas realizacji rachunku zostałam uprzejmie przeproszona za zaistniały problem.
Celem mojej wizyty w banku było założenie konta ROR. Pierwsza zagadnięta przeze mnie pani w banku, mimo iż zajmowała stanowisko z szyldem "kasa", wyczerpująco poinformowała mnie o ofercie banku proponując dwa rodzaje konta. W sposób zadowalający odpowiedziała na zadane pytania, udostępniła materiały reklamowe i delikatnie zasugerowała, iż możemy podpsać umowę już teraz.
Wróciłem do oddziału po 2 godzinach, pani, z którą rozmawiałem wcześniej pamiętała mnie. Znów wyczerpująco odpowiadała na kolejne moje pytania. Formalności związane z otworzeniem konta nie trwały długo. Pracownica banku zaproponowała również, że na miejscu pomoże mi zalogować się w systemie bankowości elektronicznej.
Trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do kompetencji i kultury obsługującej mnie osoby, co dobrze świadczy także o banku i poziomie jego szkoleń pracowniczych. Mam nadzieje, że podobnie miło będę wspominał kolejne wizyty w tym banku.
Ta opinia dotyczy rozmowy telefonicznej z tzw. ratownikiem z Bankowego OFE.
Ok. 21.30 wieczorem zadzwoniła Pani, która przedstawiła się jako pracownik Bankowego. Chciała się dowiedzieć, co spowodowało, że zmieniłam OFE. Rzeczywiście kilka tygodni wcześniej przepisałam się z Bankowego do innego OFE. Zadawała mi pytania w stylu: "Czy ktoś Panią namówił?", "Czy obiecał Pani pieniądze za przejście?", "Czy uległa Pani manipulacji?", "A może to przez jakąś pomyłkę?". Odpowiadałam grzecznie, że nikt mnie nie zmanipulował, sama podjęłam taką decyzję i już jej nie zmienię.
Jako wieloletni pracownik branży finansowej wiem, jak powinna wyglądać rozmowa ratownika z klientem. Niestety ta Pani, poza tym, że była bardzo miła i grzeczna, złamała wszystkie możliwe zasady.
1) zadzwoniła wieczorem, nie pytając mnie nawet, czy mi nie przeszkadza, a niestety przeszkodziła,
2) cały czas mówiła mi po imieniu i to zdrobniale, co jest niedopuszczalne przy rozmowie z klientem, zwłaszcza, że się nie znamy,
3) rozmowę prowadziła tak, jakby rozmawiała z koleżanką przy kawie, a z klientką.
Byłam zaszokowana jej sposobem rozmowy ze mną. I tylko niezwykła uprzejmość tej Pani spowodowała, że nie rzuciłam słuchawki.
Za uprzejmość: 4
Za nieznajomość procedur: -5
czyli ogólnie -1.
Moja opinia dotyczy bezpośredniej wizyty rzeczoznawcy z PZU w moim domu, której celem było oszacowanie strat spowodowanych zalaniem przez sąsiadkę z góry.
Przede wszystkim pan przyjechał godzinę przed umówionym czasem, na co nie byłam przygotowana.
Był mrukliwy, małomówny, trudno było nawiązać z nim rozmowę.
Zajął się swoją praca, czyli mierzeniem ścian i rysowaniem schematu pomieszczeń zalanych. Zrobił zdjęcia.
Wręczyłam mu wcześniej przygotowane dokumenty i podałam informacje, o które prosił do protokołu. Nie potrafił mi jednak nawet w przybliżeniu powiedzieć, w jakiej wysokości dostanę odszkodowanie i kiedy to nastąpi.
Jeśli chodzi o jego wygląd: mężczyzna w średnim wieku, w garniturze, budził zaufanie.
Jednak po jego wizycie pozostał mi niedosyt, za mało informacji mi udzielił.
Oceniam jego wizytę na 3.
Skontaktowałam się z infolinią PZU w celu zgłoszenia szkody. Sąsiadka zalała mi mieszkanie.
Na początku był problem z dodzwonieniem się. Próbowałam kilka razy w ciągu dnia. W końcu udało się po południu.
Pani z Infolinii wypytała mnie o wszystkie szczegóły dotyczące okoliczności zalania, sprawdziła moją tożsamość, nr polisy. Była bardzo miła, ale rzeczowa, działała wg schematu przyjętego w ich firmie w czasie procedury zgłaszania szkody. Na koniec podała mi wstępny termin, kiedy ma się ze mną skontaktować rzeczoznawca i umówić się na spotkanie w domu. Podała mi również nr szkody, adres oddziału PZU, który poprowadzi moja sprawę, oraz listę dokumentów, którą muszę przygotować do rozpatrzenia szkody.
Ogólnie kontakt z infolinią PZU oceniam na 4.
Poranny zakup drożdzówek do pracy - dla siebie i współpracowników. Wygląd miejsca obsługi standardowy dla cukierni "Justynka" w Gdyni - poza Gdynią nie miałam okazji widzieć. Niestety zauważyłam że stoliki były lekko zabrudzone. Może po rannych Klientach? Organizacja obsługi była zdana na jedną pracownicę co spowodowało utworzenie sie kolejki, co w porannych godzinach nie jest mile widziane przez Klientów. Pracownica co prawda zorientowana w asortymencie, który mimo rannych godzin był bardzo ubogi (ostatnie dwie drożdzówki z brzoskwinią i dwie ostatnie z budyniem) swoim zachowaniem sprawiała wrażenie bardzo podirytowanej ilością Klientów.
Zadzwoniłam na Infolinię Lukas Bank, aby się dowiedzieć, jaki jest aktualny stan zadłużenia na moim kredycie.
Osoba obsługująca Infolinię podała mi telefon, do wydziału, który moim kredytem administruje, ale po drodze jeszcze 2 razy mnie przekierowywano.
W końcu, kiedy trafiłam do właściwego wydziału, pracownik zaczął sprawdzać moją tożsamość. Robił to prawidłowo (znam te procedury, 9 lat pracowałam w bankowości), ale miałam wrażenie, że czyta z kartki kolejne pytania. Jednak ostatecznie podał mi wszystkie informacje, o które prosiłam.
Sprawę załatwiłam, ale czułam się trochę jak towar w hurtowni.
Wystawiam ocenę bardzo dobrą:4.
stacja paliw shell wałbrzych małe zainterosowanie klientem znajdujacym sie na podjezdzie brak pomocy pracownika przy tankowaniu stacja wymaga małego retusz na zewnatrz obiektu niedociagniecia na placu brudna woda w kuwetach do mycia szyb brak rekawiczek sklep ogólnie niezle wyglada pod wzgledem czystosci ,przydałoby sie wieksze zatowarowanie sklepu duże przeswity na pólkach obsuga niezbyt miła kopetecje personelu średnie i wygląd stroje firmowe czyste i schludne oferta cenowa dobra jesli chodzi o stacje paliw słaba organizacja na zewnatrz obiektu miejsce obslugi wewnatrz czyste brak uwag harmonogram w toalecie zachowany
Zadzwoniłam na Infolinię AIG, aby się dowiedzieć, jaki jest aktualny stan zadłużenia na moim kredycie.
Pani obsługująca Infolinię podała mi szybko bezpośredni telefon, do wydziału, który moim kredytem administruje.
Nie było żadnych kłopotów z dodzwonieniem się, ani na Infolinię, ani do oddziału.
Pracownik z oddziału, po sprawdzeniu mojej tożsamości - co zrobił wzorowo (znam te procedury, 9 lat pracowałam w bankowości), podał mi wszystkie informacje, o które prosiłam.
Sprawę załatwiłam szybko i sprawnie. Zajęło mi 10 minut.
Wystawiam ocenę bardzo dobrą:5.
Udałam się do BOK TOYA, aby zmienić abonament.
Budynek jest dobrze oznaczony, placówka jest czynna do 19.00, a więc nie trzeba się zwalniać z pracy, aby załatwić sprawę.
W środku znajdują się 2 kasy oraz 3 stanowiska do obsługi klienta.
O godz. 13.30, kiedy tam dotarłam, przy kasach było pusto. Natomiast do stanowisk obsługi ogromna kolejka. Niestety na 3 stanowiska tylko 2 były czynne.
Czekałam w kolejce ponad godzinę, aby wreszcie porozmawiać z pracownikiem TOYA.
W końcu przyszła moja kolej. Obsługiwała mnie młoda dziewczyna, bardzo miła, rzeczowa, konkretna. Udzieliła mi odpowiedzi na wszystkie pytania i wątpliwości. Sama zaproponowała sposób, aby uniknąć dodatkowej opłaty za obniżenie abonamentu. Normalnie powinnam zapłacić "karę". Na miejscu i od ręki wydrukowała mi aneks do umowy oraz nowe blankiety do wpłat.
Następnie udałam się do kasy, gdzie - już bez kolejki - zapłaciłam swoją należność. Kasjerka (kobieta w średnim wieku), trochę mrukliwa, ale obsłużyła mnie bardzo sprawnie.
W sumie, aby podpisać jeden papier, spędziłam w BOKu 1,5 godziny, z czego stanie w kolejce zajęło mi ponad godzinę, a załatwienie sprawy 15 minut.
Stojąc w kolejce miałam dużo czasu na obserwację, tego co się dzieje dookoła. Przede wszystkim zwróciłam uwagę na panie, które się przechadzały z tyłu za stanowiskami obsługi i powłóczystym i znudzonym wzrokiem omiatały naszą kolejkę. Jednak żadna z nich nie usiadła na 3, wolnym, stanowisku, za to dosyć często zagadywały swoje koleżanki, które właśnie miały klientów przy biurku. Takie zachowanie wprowadzało nerwową atmosferę wśród kolejkowiczów.
Ubiór, makijaż, fryzury pracownic: nie ma się do czego przyczepić, wszystko stonowane.
Na biurkach, stolikach i wszędzie tam, gdzie klient może usiąść leżały ulotki i cennik. Wszystko w zasięgu wzroku.
Pani, która mnie obsługiwała wystawiam ocenę bardzo dobrą, tj. 5.
Placówce, za całokształt, wystawiam 3.
Dziś korzystałem jedynie ze sklepu i toalety na stacji LOTOS. Pytając o szczególy dotyczące oleju do mojego samochodu, uzyskałem obszerną informację. Jak zwykle obsługa miła, sklep czysty, pracownicy schludni, toaleta czysta. Nic nie brakowało (ani mydła, ani ręczników). Zapach przyjemny. Półki zapełnione towarem, posortowane wg daty przydatności. Wrażenie ogólne bardzo pozytywne
W sklepie jak zwykle brudna podłoga, ogólny chaos i bałagan. Jak często bywa jedna kasa czynna, kasjerka bez uśmiechu, jakby siedziała tam za karę. Brak możliwości płacenia kartą mnie zaskoczył!!! Niekończące się kolejki. Ogólne wrażenie złe. Robię tam zakupy tylko wtedy gdy naprawdę muszę.
Wysoka jakość obsługi- kasjerka szybko poradziła sobie z kilkuosobową kolejką, czekałam około 3 minut dochodząc do kasy jako czwarta. Obsługa miła, zostały użyte wszystkie zwroty grzecznościowe (dzień dobry- uśmiech- proszę- dziękuję- do widzenia). Zostałam poinformowana o aktualnej promocji i zachęcona do skorzystania z niej, wydano mi paragon. Kasjerka pomogła mi spakować zakupy do reklamówek, zachęciła do następnej wizyty. Jej ubiór był schludny, zgodny ze standardami sklepu, posiadała identyfikator. Moja ogólna ocena- bez zastrzeżeń.
Przy zakupie aparatu cyfrowego dla koleżanki postanowiłem przyjrzeć się dokładniej obsłudze w tym sklepie. Przy wejściu była osoba która przywitała mnie słowami "Dzień dobry" i z pytaniem jaki dział mnie interesuje aby wskazać mi drogę. Po przejściu we wskazane miejsce z aparatami szybko zauważył mnie kolejny pracownik, tym razem odpowiedzialny za to stanowisko. Od razu zapytał czy potrzebuję pomocy. Odpowiedziałem, że szukam urządzenia w konkretnym przedziale cenowym i o danych parametrach. Pracownik, widać dobrze znał towar i jego położenie, pokazał mi kilka modeli. Przy każdym z nich podpytywałem go o różne szczegóły techniczne sprawdzając czy jego wiedzą jest w miarę aktualna i czy wie o czy mówi. Pytałem także o wady i zalety sprzętu a także czy dany model cieszy się zainteresowaniem klientów. Zapytałem jeszcze o dodatkowe akcesoria, ale pracownik w nich także dobrze się orientował. Podziękowałem za pomoc i poszedłem rozglądać się dalej po sklepie.
Asortyment jest dość bogaty jak na placówkę o takiej powierzchni i jest w miarę dobrze opisany.
Posiadają konkurencyjne ceny i interesujące promocje.
Wnętrze utrzymane w czystości. Bez oznak zaniedbań.
Obsługa jest bardzo miła i skora do pomocy a przy tym skupia uwagę na jednym kliencie na raz, co moim zdaniem jest ważne przy konkretnej rozmowie. Są schludnie ubrani w firmowe koszulki.
Ogólnie oceniam, że potencjalni klienci nie mający specjalnej wiedzy o sprzęcie AGD, RTV i multimediach, mogą oczekiwać solidnej obsługi, informacji i pomocy przy wyborze towaru.
Sklep o znacznej powierzchni i z dużą ilością asortymentu. Jasny wystrój, czyste powierzchnie, odpowiednie natężenie przyjemnej dla ucha muzyki. Obsługa ubrana w stylu młodzieżowym, ale schludnie. Brak przywitania po wejściu klienta do sklepu (pracownica stała tuż przy wejściu). Ubrania podzielone według kolorystyki, z wydzielonym obszarem na odzież przecenioną. Na niektórych półkach ubrania niepoukładane, lub złożone w sposób nieestetyczny. Duża kolejka do przymierzalni (nie uruchomiono drugiej). Duża kolejka do kasy (nie uruchomiono drugiej). Cena towaru z metki nie zgadzała się z faktyczną ceną ubrania. W czasie obsługiwania kasjerka rozmawiała z inną pracownicą komentując głośno zachowanie klientów, których obsługiwała poprzedniego dnia. Wyglądało to tak, jakby osoby oczekujące w kolejce przeszkadzały obu paniom w rozmowie. Kasjerka nie pożegnała klienta, tylko podała torbę z zakupami, powiedziała "proszę" i zaczęła obsługę kolejnej osoby w kolejce.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.