Dzisiaj odwiedziłam restaurację Da Grasso przy ul. w Łodzi.
Przed restauracją był porządek i ład. Restauracja przy wejściu wystawiła stoliki. Były one uporządkowane.
Drzwi i okna były czyste i zadbane. Na drzwiach widoczne były godziny otwarcia restauracji.
Po wejściu do środka podeszłam do baru. Chciałam wziąć menu, ale pracownice zaproponowały mi najpierw usiąść przy stoliku.
Kiedy wybrałam sobie stolik i usiadłam przyszła do mnie z menu pracownica. Po wybraniu dania przywołałam pracownika. Podszedł do mnie młody chłopak. Przyjął moje zamówienie, wysłuchując mnie uważnie. Zapytałam się czy można płacić kartą. Usłyszałam w odpowiedzi, że tak.
Na główny posiłek czekałam ok 10 minut. Od razu podano mi napój,przyprawy oraz sztućce. . W tym czasie sprawdziłam lokal. Podłoga była czysta i zadbana. Okna również były czyste. Oświetlenie działało poprawnie. Sam lokal w sobie był ponury przez ciemne ściany oraz sufit.
Pracownicy widać było, że pracują. Ktoś zanosił rachunek klientom, albo wydawał posiłek.
Po ok 10 minutach dostałam swój makaron. Był on ładnie podany w półmisku. Talerze nie były brudne. Posiłek był ciepły, a nawet gorący.
Po posiłku uregulowałam rachunek. Płacony był on kartą. Nie musiałam iść do baru, aby zapłacić rachunek. Pracownik przyniósł do mnie czytnik.
Pracownicy ubrani byli na czarno – czarne koszulki oraz czarne spodnie. Nikt z pracowników nie przywitał się ze mną, ani nie pożegnał się. Nie życzono mi smacznego.
Bardzo dobra lokalizacja sklepu, przy wyjeździe z miasta.Sklep jak na meblowy niezbyt duży,ale powierzchnia sklepu bardzo dobrze wykorzystana.Ekspozycja mebli ciekawa,interesujące aranżacje.Szukałam szafy,znalazłam dla siebie coś interesującego w bardzo atrakcyjnej cenie.Niestety wybór kolorystyczny jak dla mnie zbyt mały.Nie w każdy gust mogą takie kolory trafić.Mało atrakcyjna sprzedaż ratalna.Oferta niestety tylko przez jeden bank.To mało.Może się zdarzyć,że ten akurat bank odmówi nam kredytowania zakupu i przy braku możliwości kupna na raty będziemy musieli zrezygnować z zakupu.Co do obsługi.REWELACJA.Przemiły,młody mężczyzna.Bardzo kulturalny.Po podejściu do biurka Pana sprzedającego zadałam tylko pierwsze pytanie, od razu usłyszałam odpowiedź na wszystko o co chciałam zapytać.Do tego sklepu na pewno wrócę
Dzisiaj odwiedziłam restauracje McDonald w Łodzi przy ul. Piotrkowskiej 116
Przed wejściem panował porządek. Drzwi były zadbane i czyste. Na drzwiach widoczne były godziny otwarcia restauracji.
Po wejściu do środka poszłam zobaczyć ofertę restauracji. Nad kasami były widoczne artykuły i zestawy. Również obok kas była aktualna oferta produktów. Po zastanowieniu podeszłam do najkrótszej kolejki przy kasach. Przede mną była jedna osoba. Z 6 kas były otwarte 3 kasy. Na swoją kolej nie musiałam długo czekać.
Pracownica przywitała się ze mną – werbalnie oraz przez lekki uśmiech. Od razu zapytała: ”W czym mogę pomóc?”. Zamówiłam sobie hamburgera, małe frytki i mały sok pomarańczowy. Pracownica wysłuchała mnie. Najpierw zapłaciłam rachunek, który został uregulowany poprawnie. A następnie pracownica zaczęła szykować zestaw. Sok pomarańczowy i frytki zostały szybko przyniesione. Musiałam poczekać ok. 2 minut na hamburgera. Na kanapkę poczekałam przy stoliczku.
Pracownica była ubrana w czerwoną bluzkę z logo firmy oraz czarne spodnie. Ubranie było czyste i schludne. Niestety nie zauważyłam imienia na identyfikatorze. Pracownica była miła i uprzejma.
Stolik, przy którym siedziałam był zabrudzony paproszkami od kanapek. Na innych stolikach było podobnie. Podłoga była zabrudzona – widoczne były zacieki oraz paproszki pod stolikami. Na jednej z szyb było zabrudzenie.
Pracownica, która mnie obsługiwała przy kasie przyniosła kanapkę na serwetce. Życzyła mi smacznego. Kiedy dostałam wszystkie swoje produkty zaczęłam konsumpcję ich. Napój był chłodny. Frytki były ciepłe, chrupiące, ale przesolone. Kanapka była ciepła, ale sucha. Do każdego produktu dostałam po jednej serwetce.
Jedząc zobaczyłam, że dwóch pracowników wyszło posprzątać w restauracji. Jedna osoba wzięła i wyniosła kosz ze śmieciami. Inny pracownik zaczął sprzątać podłogę, ale nie została ona dobrze posprzątana. Stoliki w ogóle nie były posprzątane.
W godzinach wieczornych tankowałem paliwo i robiłem drobne zakupy.
Na stacji ruch był niewielki (zajęte dwa dystrybutory i kilka osób na sklepie)
Przy kasie zostałem powitany przez pracownika, zaproponował płyn do spryskiwaczy, płaciłem kartą Routex, sprawnie naliczył punkty promocyjne, wydał potwierdzenie transakcji i hologram promocyjny.
Stacja czysta i zadbana, jedynie efekt psuło kilku młodzieńców okupujących automat do gry.
Czystość otoczenia przed sklepem i w sklepie zachowana. Obsługa bardzo miła, Pan Tomasz (szczupły, ciemne włosy, z bródką) zorientowany w rozmieszczeniu asortymentu. Gdy kolejka była zbyt duża natychmiast pojawił sie nastepny pracownik, który niezwłocznie zaprosił mnie do kasy i również był to Pan Tomasz. Torebki były zarówno przy stanowisku z owocami jak i przy pieczywie, produkty równo ułożone.
Apteka Avena mieści się w budynku Tesco. Akurat szłam do Tesco na drobne zakupy, a miałam do zrealizowania receptę, więc pomyślałam, że zajdę właśnie do tej apteki. Poza receptą, chciałam też kupić jakiś preparat dla babci na wzmocnienie. Za ladą stała pani magister, która odpowiedziała na moje "dzień dobry" (piszę o tym, bo nie wszyscy odpowiadają). Ja skierowałam się do półek, które były wystawione przed ladę - taka mała część samoobsługowa. Niestety, na żadnym z produktów nie było naklejki z ceną. Podeszłam więc do lady, nie było akurat kolejki i zapytałam panią farmaceutkę, czy mogłaby powiedzieć mi, ile kosztują preparaty z półki, która mnie interesuje i który byłby najlepszy. Pani była bardzo miła i opisała mi każdy produkt, podając także jego cenę. Po chwili namysłu zdecydowałam się i poprosiłam także o zrealizowanie recepty. Pani farmaceutka zniknęła na chwilę na zapleczu i wróciła z preparatem dla babci i tabletkami dla mnie, opakowanymi w bardzo ładną torebkę. Okazało się również, że do babcinego preparatu został dołączony kubek w gratisie. Niestety, cena moich tabletek przeraziła mnie. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak wysoka. To jedyny minus, jaki zauważyłam. Niestety, cena ma znaczenie i gdy wiem, że w innej aptece jest taniej, to następnym razem pójdę właśnie tam. Mimo to, plusem Aveny jest możliwość zapłacenia kartą i owa pani mgr, która mnie obsługiwała i która jest przemiłą osobą.
Sklep podzielony jest na kilka działów.Gdy trzeba o coś zapytać to nie ma z tym problemu,ponieważ ktoś z personelu "kręci się" po działach uzupełniając,poprawiając towary na pułkach.Uzyskana odpowiedź na zapytanie jest miła i wyczerpująca problem,również z zaprowadzeniem pod półkę z szukanym towarem.Najwięcej problemów jest w dziale mięsnym,ponieważ przy stoisku znajduje się dzwonek,którym wzywamy obsługę.Nie raz trzeba się tam nastać aby się doczekać obsługi tego działu.z tego co zaobserwowałem jest również ten dział zamykany wcześniej niż cały sklep co też jest minusem.Przechodząc do kas,obsługa jest miła,wyszkolona i sprawnie towar jest skasowany.
Ogólna ocena obsługi jest dobra,a Panie pracujące kompetentne,schludne , gdyby nie jeden ferelny dział to ocena byłaby jeszcze większa.
Wybrałam się z koleżanką do Golden Rose w celu zakupu lakierów do paznokci. Obie już przed wejście do sklepu wiedziałyśmy jakie odcienie nas interesują. Przejrzałyśmy całą paletę kolorów wzorcowych po czym zaczęłyśmy poszukiwana wybranych numerów. Niestety, rozczarowałyśmy się gdyż właśnie tych kolorów nie mogłyśmy znaleźć. Podeszłam więc do Pani z obsługi z zapytaniem o dane numery. Pani wyglądała bardzo schludnie, była ubrana w 'służbowy mundurek'. Po podaniu jej numerów lakierów udała się do szafki i po chwili wjęła z niej lakier, o który chodziło mojej koleżance. Niestety, mojego już w zapasie nie było ale stał ostatni na wystawie i Pani zaproponowała mi tę właśnie sztukę. Zgodzilam się. Zadowolone z wyboru podeszłyśmy do kasy gdzie znajdowały się kolejne dwie Panie z obsługi, z tym że jedna z nich widocznie była nowa i to były jej pierwsze dni w pracy. Po chwili wytłumaczenia jej przez starszą koleżankę zasad obslugi klienta, sprawnie nas obslużyła, zapakowała zakupy do torebki, wręczyła paragon i pożegnała nas zapraszając ponownie.
kiedy założyłam tam konto i następnie chciałam obejrzeć film (a robilam tak jak było opisane dokładnie w ilustracji użytkownika serwisu ) nic sie nie działo. do tej pory kiedy próbuje obejrzeć cokolwiek nie moge.
są to oszuści, którzy tylko zabierają pieniądze, podając cenę 1zł a w rzeczywistości zabierają z konta ok. 30zł. najgorsze jest to, że nie ma możliwości odzyskania tych pieniędzy. odradzam wszystkim korzystanie z tej strony.na prawdę nie warto
Byłam w Lubawie przejazdem i stwierdziłam, że zjadłabym jakieś dobre pieczywo. Poszłam do Zielonego Marketu. Na samym początku nie mogłam znaleźć koszyków sklepowych, a przecież głupio wejść na sklep bez koszyka. Pani ekspedientka krzątała się przy alkoholach i widziała moje zdezorientowanie, ale nawet nie zapytała, czy mi w czymś pomóc, czy może coś mam nie tak z głową, że się tak kręcę w kółko - nic, tylko patrzenie na mnie. Znalazłam koszyk, ale niestety nie udało mi się znaleźć dobrego pieczywa. Było parę minut po godzinie 11., a już praktycznie nic nie było w tym dziale. Na przeciwko sklepu jest szkoła, więc myślę, że to z tego powodu. Ustawiłam się z małymi zakupami do kasy, przede mną stały jakieś cztery osoby. Widziałam, że pani, która mierzyła mnie wzrokiem, gdy szukałam koszyka, obsługiwała dział z alkoholami. Klientka z malutkim dzieckiem na ręku stała przede mną w kolejce z dwoma słoiczkami obiadków dziecięcych i przeniosła się właśnie tam, na monopol. Kiedy podeszła do kasy, to owa pani ekspedientka powiedziała, żeby wróciła z powrotem do głównej kasy, bo ona ma dużo pracy na mięsnym. Tylko dlaczego przed chwilą komuś skasowała towar? To taki problem skasować jeszcze dwa towary? Wpuściłam z powrotem przed siebie biedną mamę z dzieciaczkiem i czekamy dalej. Pani z alkoholu miała rzeczywiście dużo pracy na dziale mięsnym - praca ta polegała na rozmowie z jakąś klientką. No i bynajmniej nie o mięsie. Kolejka się wolno rozładowywała i na dodatek jakiś pan stwierdził, że skoro ma tylko jedną puszkę napoju, to zostawi pieniądze na kasie i sobie wyjdzie. Nie wiedział niestety, że każdy towar musi być zeskanowany i ludzie w kolejce zaczęli się denerwować. Kiedy wyszedł, pani kasjerka skwitowała jego zachowanie stwierdzeniem "myśli, że jak nauczyciel, to mu wszystko wolno". To chyba nauczyciel z tej szkoły, która mieści się po przeciwnej stronie sklepu. Nie lubię takich stwierdzeń, bo nie w moim stylu jest obmawianie obcych osób, a pani kasjerka mówiła do mnie. Moim zdaniem, powinna się powstrzymać od wydawania tego typu opinii, bo nie jest to jej pracą. Jak już wspominałam, miałam małe zakupy, ale spodziewałam się, że zapłacę za nie jakieś 10 zł. Okazało się, że zapłaciłam dużo mniej i to mnie bardzo ucieszyło. Podsumowując, sklep mógłby zainwestować w większe ilości towaru i zmienić podejście do obsługiwania klientów. Nie wiem, czy akurat ja trafiłam na tak potworną kolejkę, czy jest tak zawsze, ale jest to bardzo zniechęcające.
Mamy czas jubileuszy firmowych
Yves Roche , Rossmann…..
50 lecie współpracy z polską obchodzi też Ikea , skandynawska marka znana i lubiana , oferująca meble, artykuły dekoracyjne jak też prowadząca sklepy z delikatesami szwedzkich produktów spożywczych oraz restauracje z kulinarnym akcentem a jakże szwedzkim oczywiście. Nie tak dawno w sążyce znalazłam kopertę.
Przyznam że nie wzbudziła ona mojego większego zainteresowania i nie otwierana trafiła do szuflady. Gdy zabrałam się za zaległą korespondencję i ten list w końcu otworzyłam. De facto nie był to list a ulotka z podziękowaniem za dotychczasowy polski wkład w rozwój firmy z krótkim rysem jej historii plus kupon banknot upominkowy o wartości 20 zł o które obniżony zostanie nasz rachunek za zakupy.
Miły gest, który potwierdza to co już pisałam a mianowicie to że urodziny czy rocznice są bardzo często wykorzystywane w akcjach promocyjnych.
I nie jest to złe. Jest na pewno dobre i korzystne dla klienta.
Bardzo miła obsługa nawet o godzinie 23:45.. Pani która przyjmowała zamówienie żartowała z nami widząc w kamerze kolegę w nietypowej czapce króla :)
Informowała nas aby nie odjeżdżać jeszcze kiedy zamówienie było niekompletne. Ogólnie sprawnie i sympatycznie tylko dlaczego do 4 porcji frytek dostaliśmy tylko jeden maleńki sosik śmietanowy??
Ogólny pozytywny wygląd sklepu- brak bałaganu i zapełnione półki. Nieco opieszała obsługa na stoisku mięsnym - ekspedientka widząc ze jest jeszcze druga koleżanka która może obsługiwać nie spieszyła się wychodząc z zaplecza z koleżanką (która była w ubraniu cywilnym) spokojnie rozmawiając jeszcze około 3 minut, dopiero jak zrobiłam kilka kroków w jej stronę. Pani kasjerka mimo że bardzo miła, nie była doinformowana czy torba firmowa z materiału jest dodawana do zakupów powyżej 150 zł jeśli paragon dotyczy opłacanych tam rachunków.
NA stacji panował ogólnie porządek.Czystość dystrybutorów była dobra. W wnętrzu budynku nie zaobserwowałem żadnych uchybień typu: brak towaru na półkach lub brudna podłoga. Stanowisko z kawą zapraszało do degustacji kawy.Sprzedawca był miły i uprzejmy. Obsłużył mnie i pożegnał miło zapraszając do ponownej wizyty.
Na horyzoncie nie widać tramwaju.
Na przystanku Berezyńska nie przewidziano wiaty.
Tuż za nim jest sklep spożywczy.
Myślę sobie, wejdę na chwilę przynajmniej trochę mniej zmoknę.
Nad wejście cyfrowy wyświetlacz ze zmieniającymi się napisami nazwy sklepu, jego godzin otwarcia, aktualną godziną. Godziny otwarcia podane są również na drzwiach(poniedziałek do soboty 6-22 a w niedzielę od 9 do 22)Wnętrze trochę zapyziałe. Takie buro szare. Wzłuż sciany na lewo kasa i gablota chłodnicza.
Wyście ograniczone bramką .
Kupuję gazetę i Laysy.
Przy kasie nie ma nikogo.
Nie spiesznie podchodzi do niej Pani w ciemnozielonym fartuszku motylku.
Gdy się odzywa słychać obcy akcent języka.
Prosi o drobne. Z tych do pełnej kwoty paragonu brakuje mi grosza. Tym sposobem dostaję „rabat”.
Moje mini zakupy zostają zarejestrowane na kasie ,wydrukowany paragon w niej zostaje .
Sklep sprawia niezbyt przyjemne wrażenie.
Cenowo umiarkowany, asortymentem w sporym nawet wyborze, z obsługą raczej chłodną.
Cenowo są to zdecydowanie za wysokie progi.
Ale wystawa gustownie i estetycznie zaaranżowana witryna zachęca do wejścia.
W środku panuje również porządek , ubrania są schludnie pozwieszane ,grupami kolekcji i kolorów.
Tekturowe plakietki z cenami wyrażonymi w kilku walutach.
Personel bardzo uczynny, kompetentny zdecydowanie ukierunkowany na klienta.
Potrafi odpowiedzieć wyczerpująco na pytania odnośnie np. tkaniny czy sposobu prania.
Ubrany prywatnie, ma identyfikatory.
Dla klientów, fanów marki o zasobnym portfelu sklep polecam.
Zapewne spotkają się Państwo z wysoką jakością obsługi pod kontem i oferty jak i personelu.
Punktów obsługi konsultantek czyli sklepów
Gdzie owe konsultantki mogą nabyć kosmetyki w samej warszawie jest chyba trzy o ile się nie mylę.
Ten przy Alejach Jerozolimskich jest zorganizowany w formie samoobsługowej która mi osobiście bardzo pasuje , można na spokojnie zapoznać się z ofertą na „żywo” ,zweryfikować to co przedstawia katalog.
11 Maja powyższy punkt zorganizował coś w rodzaju dnia otwartego , naklejony na witrynę napis
11 MAJ
DZIEŃ KOSMETYKÓW
WEJDŹ DOTKNIJ WYPRÓBÓJ
nie powiem zachęcił mnie do podejścia.
Jako iż konsultantką nie jestem i być nie chcę sklep ten jest dla mnie nie dostępny.
Przed wejściem stoi grupka Pań które przechodzącym kobietom wręcza katalogi z minioną ofertą(Katalog 6/2011 Wiosna).
I ja go otrzymuję. Nawiązuje się dialog. Proszę o katalog obecnie obowiązujący .Koniec końców go dostaję.
Pani z którą rozmawiam, ale i koleżanki obok również nachalnie proponują bym podpisała umowę i została konsultantką, wcześniej uzyskawszy odpowiedz o demie iż nią nie jestem. Nie jestem i być nie chcę i naprawdę nie widzę powodu by się tłumaczyć dla czego. Może i wygląda to na atrakcyjną propozycję choć wiem z autopsji iż tak naprawdę to tak różowo nie wygląda.
Dla Avon konsultantka, a bardziej osoba która podpisze umowę o współpracy jest priorytetem.
Nie ważne czy kosmetyki będzie kupowała tylko dla siebie czy też w mniejszym bądź większym zakresie dystrybuowała je dalej.
Wydawać by się mogło iż przynajmniej dziś odstąpi się od tej strategii i będzie się zachęcać na wstępie by wejść do sklepu i zapoznać się z ofertą.
Jednak nie.
Panie ukierunkowane są na pozyskanie konsultantek, na podpisanie maksymalnej ilości umów.
W efekcie ja zmarnowałam czas, do sklepu nie weszłam bo najzwyczajniej w świecie straciłam ochotę na zakupy.
Czy tak trudno zrozumieć iż ktoś woli być „tylko „ klientem?
Czy taki klient się nie liczy?
Już dawno nie wyszłam ze sklepu z takim uśmiechem. Przemiła i kompetentna obsługa. Pani Marta umiała opowiedzieć o każdym produkcie, o jaki zapytałyśmy z koleżanką, była bardzo cierpliwa. Jednocześnie było zabawnie, z klasą. Bardzo miła atmosfera. Na pewno będziemy kupować w Sephorze na Bielanach! Polecam wszystkim
Zakupy w aptece Blisko Ciebie na ul.Kościelnej w Sosnowcu to czysta przyjemność. Apteka czynna całą dobę. Personek przemiły, asortyment różnorodny. Dużo lekarstw w promocyjnych cenach, pozostałe zdecydowanie tańsze niż w innych sieciach aptek. Czas obsługi krótki a personel fachowy, proponujący leki po niższych cenach w zastępstwie przepisanych droższych. Dojazd łatwy i możliwość zaparkowania auta bezpośrednioprzed apteką lub w pobliżu. Polecam i życzę udanych zakupów.
Punkt Ery w Centrum Handlowym Reduta. Godzina późna jednak tylko dwóch klientów i dwie obsługujące je osoby. Pomimo tego czekałam około 25 minut na swoją kolej, co zdarza się w przypadku tegoż salonu prawie zawsze. Powierzchnia lokalowa stanowczo za mała, w przypadku większej ilości klientów kolejka wychodzi na korytarz. Sklep ciasny, poruszanie jest utrudnione. Obsługa zadbana, sprawia wrażenie kompetentnej,jednak jak się okazuje nie wszyscy wiedzą to co powinni wiedzieć. Udzielono mi błędnych informacji, co jest rażącym zaniedbaniem i przez co straciłam jedynie czas.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.