Słaba obsługa klienta. Trzeba obejsc sklep wzdłuż i wszerz żeby kogo kolwiek znalesc i poprosic o pomoc. Jest tam dużo klientów z Czech którzy kradną i nie zawsze jest to widziane... W tym sklepie można bez problemu wynieś niewielki przedmiot. Personel jest słabo uprzejmy dla klienta i nie zawsze zna się na rzeczy o którą prosi klient, po mimo tego że jest pracownikiem danego działu.
W salonie w/w kupiłem telewizor którego szukałem dwa tygodnie oczywiście rozglądałem się u konkurencji ale cena była o prawie 300zł niższa w Mix-sie daltego polecam ten sklep bo tam znajdziecie wszystko co chcecie i do tego dużo taniej. Obsługa i wygląd salonu bez zastrzeżeń.Polecam gorąco napewno nikt się nie zawiedzie jak przyjdzie do tego sklepu.
Szanowny Kliencie.
Dziękujemy za zamieszczoną obserwację.
Jest nam bardzo miło, że wizyta w naszym salonie zaowocowała zakupem nowego sprzętu.
Mamy nadzieję, że telewizor spełni Państwa oczekiwania.
Zapraszamy ponownie do skorzystania z naszej oferty!!
Zespół Mix electronics
Bardzo miła obsługa,niestety...
Bardzo miła obsługa,niestety czas oczekiwania w kolejce do kasy zdecydowanie za długi tylko jedna kasa z trzech czynna.Personel schludnie i czysto ubrany znakomicie orientuje się gdzie co jest.Ceny w sklepie biedronka stosunkowo przystępne jedna trzeba dobrze czytać co się je żeby za parę groszy nie kupić czegoś co i tak trzeba będzie wyrzucić.
Klub roker jest clubem gdzie obsługa jest bardzo nie miła . Jestem osoba która wcześniej chodziła po clubach studenckich . Ten club jest drogi ale zdecydowałam się tam pujć ze względu na to że koleżanka miała urodziny i zaprosiła więc nie miałam innego wyjscia. Po podejsciu do baru zostałam bardzo bprzydko potraktowana przez kelnerke która kazała mi sie odsunąc bo nie stałam za linią przeznaczoną dla klientów. Było bardzo dużo osób przy barze i nie miałam jak to zrobić więc odsunełam się kawałek i czekaąłm dalej aczkolwiek barmani ignorowali mnie, poprosiłąm zatem kolezankę aby poszła z drugiej strony, ponieważ może tam zwolni się szybciej miejsce i tak się stało. Barman przyjął od niej zamówienie. Poprosiła o dwa piwa . Barman nie wiadomo zkąd połozył na bar dwa piwa nalane w kuflu w ciągu 10 sekund. Bardzo mnie to zaniepokoiło ponieważ nie widziałam kiedy on je nalał więc oddrazu zareagowałam. Po zwróceniu uwagi barman zaatakował mnie, kazał zabierac to co zamawiałam. Obsługa w tym klubie jest bardzo nie uprzejma i nigdy więcej tam nie wrócę . Nie poilecam także nikomu.
Miła, profesjonalna osługa. Samochód dla klienta dotarczony w terminie.Kredyt udzielony szybko. sprawnie, w zadowalającej dla klienta racie kredytu i Banku. Odbyto jazdę próbną. Bardzo dobrze odczytanow wymagania klienta. Był kilkakrotnie kontaky przed samą sprzedażą samochodu i kontakt posprzedazny.
Wchodzę do sklepu praktycznie niezauważony przez obsługę a w sklepie oprócz mnie jeszcze jedna osoba, personel (dwie dziewczyny – ładnie ubrane, uśmiechnięte) zajęty wszystkim innym tylko nie moją osobą. Jedynie od czasu do czasu spojrzą na sklep ale takim wzrokiem jakby tylko były od pilnowania czy ktoś czegoś nie ukradnie. Zabrakło zwykłego „może w czymś pomóc”. Obsługa przy kasie szybka, pomimo płacenia kartą, ale już „dziękuje” i „do widzenia” nie usłyszałem. Wystrój sklepu ładny, rozmieszczenie towaru dobre, wyraźny rozdział na odzież męską i damską. Ceny na średnim poziomie, jakoś towaru dobra.
Kawiarnia już o tej godzinie miała wystawione stoliki na zewnątrz, otwarte drzwi zachęcają do wejścia, w środku czysto, obsługa daje klientowi chwilę na zapoznanie się z menu, po skierowaniu wzroku na obsługującego od razu interesuje się klientem i pyta o zamówienie. Kawa przygotowana szybko, smaczna, gorąca. Stoliki uprzątane z pustych kubków w miarę na bieżąco. Mały minus - brak w rzeczywistej ofercie jednej z kaw (tiger latte).
Jak sama nazwa wskazuje jest to kręgielnia. Dostępne są cztery tory. Każdy tor obsługiwany jest przez nowoczesny system komputerowy. Do dyspozycji klientów jest wypożyczalnia obuwia. Po każdym oddaniu butów pan z obsługi pryska obuwie środkiem przeciwgrzybicznym. W lokalu jest bar. Można tam spocząć po ciężkim boju i raczyć się drinkami, czy zimnym piwem. Ceny są umiarkowane. Lokal zlokalizowany jest w samym centrum miasta. Kilka metrów obok jest przystanek, więc dotarcie czy powrót nie stanowi problemu. Kręgle to znakomity sposób na spędzenie czasu.
Do sklepu udałem się po termos, który miał być dostępny od dnia dzisiejszego, według obowiązującej gazetki reklamowej. To co zobaczyłem przy stoisku z artykułami przemysłowymi to zgroza. Stało tam kilka dużych, głębokich koszy, w których były artykuły przemysłowe. Nad nimi stały całe rzesze klientów. Były to głownie starsze osoby. Przebierały w tych koszach niczym kury w ziemi, w poszukiwaniu dżdżownicy. Ponieważ kosze były głębokie , to należało porządnie poprzewracać ich zawartość, aby dostać się do dna. Wokół koszy panował jeden wielki chaos. Obok wszystkiemu przyglądał się ochroniarz. Wiele produktów było rozpakowanych, i pozostawionych gdzie popadnie. Pytałem ochronę o termos, ale jedyne co się dowiedziałem to "gdzieś go tu widziałem". Wśród klientów zobaczyłem sąsiadkę. Krótka wymiana zdań i dzięki niej znalazłem termos. Sąsiadka zauważyła, że jeden leży pozostawiony przy warzywach, na stoisku obok. I w taki oto sposób pokonałem panujący w sklepie chaos. Pytanie brzmi zatem, czy nie można stopniowo wprowadzać produktów do sprzedaży, skoro mało miejsca w sklepie prowadzi później do sytuacji, kto pierwszy znajdzie, kto komu wydrze, czy też kto pierwszy się dogrzebie ?
Zawsze do kawy kupuję sobie a to pączka a to bułeczkę generalnie coś słodkiego. Od około roku, dokładnie nie pamiętam, zaopatruję się w te słodkości w opisywanym kiosku spożywczym, z dwóch powodów. Po pierwsze jest to jedyny kiosk na trasie mojej codziennej drogi do pracy, przy którym mogę bezpiecznie zatrzymać i zaparkować samochód. Po drugie jest to jedyny kiosk na terenie zakładu, w którym pracuję. Negatywnym aspektem jest fakt, że oferowane tam produkty są drogie w porównaniu do innych sklepów. Dla przykładu trójkąt francuski z wiśnią w tym kiosku kosztuje 1,40 zł a w stoisku firmowym innej piekarni znajdującej się na moim osiedlu ten sam trójkąt kosztuje 1,10 zł tylko że o tej porze kiedy ja wychodzę do pracy jeszcze nie ma go w sprzedaży.
Pozytywnym aspektem, który przekłada się na dosłowną, jakość obsługi są zatrudnieni tam pracownicy a dokładnie dwie miłe Panie. Pragnę zaznaczyć, że w zakładzie, w którym pracuje zatrudnionych jest około 98% mężczyzn z ogółu załogi. Nie trudno, więc zauważyć, że nie tylko ja zauważyłem tę zaletę. Niestety jest to i wada, ponieważ przez to ustawiają się tam długie kolejki, ale dwie zatrudnione tam Panie szybko i sprawnie potrafią je rozładować.
Kiosk otwarty jest tylko w godzinach rannych, przez co pracownicy i potencjalni klienci na zmianie popołudniowej nie mają możliwości, aby zaopatrzyć się w oferowany tan towar.
Z biegiem czasu ujawniła się inna wada tego kiosku. Otóż w okolicy piątku wyprzedawane są produkty z całego tygodnia, nie ma, więc świeżych artykułów a jedynie to, co zostało a całego tygodnia. Jedynym wyjątkiem jest chleb, który dostarczany jest codziennie. Kilkakrotnie trafiło mi się kupić na wpół czerstwą bułkę czy pączka, cena przy tym niestety nie została obniżona.
Hotel i otoczenie czyste. Obsługa stanęła na wysokości zadania Przez dwa dni mało urozmaicone śniadanie. W stosunku do innych europejskich oddziałów sieci Ibis, małe perturbacje ze śniadaniem jeśli nie zapłacimy z góry (trzeba iść opłacić śniadanie potem można jeść, nie można zapłacić przy opuszczaniu hotelu). Ślad po serwisie sprzątającym w pokoju w postaci długiego pojedynczego włosa w łazience. W weekend w porze popołudniowej problem z zaparkowaniem auta przed hotelem (obok jest kino, a przy sąsiedniej ulicy centrum handlowe), a przy sytuacji gdy nie można skorzystać z parkingu podziemnego (auto instalacją LPG) trzeba krążyć po okolicznych uliczkach.
Szału ostatnio ten sklep nie robi. Mam wrażenie ze kiedyś były tam fajniejsze ubrania. Teraz to masówka. Jeżeli chodzi o obsługę to personel zachowuje się tak jak by oprócz ich nie było nikogo w lokalu. Nie mam na myśli natrętnego pytania "czy w czymś pomóc" ale fajnie by było czuć to obsługę a nie panienki które bardziej są zajęte sobą niż klientem. Generalnie póki co jestem troszkę na nie.
Bardzo fajny i kameralny sklep. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Buty są przepiękne oraz aranżacja też niczego sobie. Sklep jest mały ale bardzo dobrze zagospodarowany. Jest estetycznie bez zbędnego przepychu. Jeżeli chodzi o asortyment to nie powiem złego słowa ale to kwestia gustu więc to opinia nie jest aż tak obiektywna. Obsługa bardzo miła i kulturalna.
Dzisiaj wraz z koleżanką chciałyśmy się zapisać na kierunek. Szkoła generalnie nie zbyt robi dobre wrażenie z zewnątrz. Duży plus ma Pani która nas przyjęła. Bardzo sympatyczna, relacyjna kobitka. O wszystkim nam opowiedziała. Jeżeli chodzi o obsługę pełen profesjonalizm. Generalnie nie szkoła ale ta Pani przekonała mnie do tego że warto tam się zapisać.
Wybrałam się wraz z mężem do sklepu w Zabrzu, aby zorientować się w asortymencie i cenach produktów dla noworodków. Sklep ten polecili nam znajomi. Interesowały nas głównie wózki dziecięce i łóżeczka. Wcześniej odwiedziłam stronę internetową sklepu, gdzie znalazłam opis asortymentu, godziny otwarcia, kontakt, opis dojazdu. Sklep jest widoczny z daleka, znajduje się przy jednej z głównych ulic w Zabrzu, niestety nie ma przed nim miejsca na parkowanie, zaparkować można po drugiej stronie ulicy pod supermarketem Lidl. Otoczenie sklepu jest czyste i schludne, do drzwi wejściowych prowadzi podjazd dla wózków. Zaraz przy wejściu znajduje się stanowisko obsługi klienta, przy którym zostaliśmy uprzejmie powitani. Asortyment sklepu jest bardzo bogaty i co najważniejsze można swobodnie poruszać się po całym sklepie, dokładnie obejrzeć towar, do którego jest bezpośredni dostęp. Każdy wózek można ruszyć, wypróbowac go w sklepie, obsługa pyta czy w czymś pomóc, ale nie jest nachalna, nikt za nami nie chodził i nie patrzył nam na ręce. Jeśli chodzi o wózki dziecięce to wybór jest ogromny zarówno spośród marek jak i cen, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie i na własną kieszeń. Nas zainteresował jeden model wózka, sprzedawczyni podeszła na naszą prośbę i szczegółówo opisała parametry wózka, jego dane techniczne, zaprezentowała nam różne jego funkcje i dodatki do niego, następnie poinformowała o szczegółach dotyczących ewentualnego zamówienia i dała do przejrzenia próbnik z materiałami i wzorami do wyboru. Część wózków oferowanych przez sklep dostępnych jest od ręki na miejscu, na część trzeba składać wcześniej zamówienie, miłym zaskoczeniem okazała się cena wózka, która była niższa niż w innych sklepach, a nawet niższa niż ceny na aukcjach Allegro. W innej części sklepu oglądaliśmy łóżeczka i pościele dziecięce, tam również uprzejma pani spytała czy może nam pomóc, jej pomoc nie była nawet potrzebna, ponieważ na każdym łóżeczku znjdował się karteczka z ceną i opisem towaru. Kiedy opuszczaliśmy dział dostaliśmy sporo ulotek i katalogów zawierających reklamy łóżeczek i pościeli. Obejrzeliśmy jeszcze różne ubranka i inne akcesoria dla niemowlaków i skierowaliśmy się do wyjścia, gdzie kolejna spredawczyni pożegnała nas uprzejmie i zaprosiła do ponownego odwiedzenia sklepu.
Podsumowując: Sklep VIKI zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie przede wszystkim szerokim wyborem asortymentu, przystępnymi cenami i naprawdę rewelacyjną obsługą, która zna się na swojej pracy. Wydaje mi się, że rzetelność pracowników w takich właśnie miejscach jest szczególnie ważna, ponieważ z ich usług często korzystają ludzie niedoświadczeni, poszukujący fachowej porady i pomocy, tak jak my. Minusem sklepu jest wspomniany wcześniej brak parkingu oraz to, że obsługa sklepu nie wyróżnia się strojem, ani identyfikatorem, choć w sumie nie sprawia to większego problemu, ponieważ pracownicy są bardzo "wyczuleni" na klienta i do rozglądającego się bezradnie natychmiast podchodzą. Pomimo bardzo dużej ilości towaru w sklepie panuje porządek, regały i stojaki są czyste, towar nie jest zakurzony. Pomimo, że z Siemianowic mam spory kawałek do tego sklepu z pewnością będę tam robić zakupy, ponieważ wiem, że sptkam się tam z profesjonalizmem i życzliwością.
W dniu wczorajszym otrzymałem do skrzynki aktualną gazetkę Auchan, która podobnie jak inne konkurencyjne sieci zaoferowała drugi taki sam produkt za 1 grosz. Zachęcony taką promocją, udałem się w dniu dzisiejszym do sklepu, aby kupić kilka produktów. Niestety, pomimo porannych godzin i pomimo drugiego dnia promocji, produktów promocyjnych już nie było. Zapytałem się najbliższego pracownika z działu, na którym powinien znajdować się produkt promocyjny, czy wiadomo, kiedy będzie dostawa. Uzyskałem odpowiedź, że być może w dniu następnym, jednakże nie ma pewności, czy towar przyjedzie. Wiadomo, pracownik nie wie wszystkiego. Jednakże dziwię się osobom, które zamawiają towar, dlazego nie zamówią go więcej? Przecież latwo się można domyślić, że taka oferta będzie wzbudać zainteresowanie klientów. Mam nadziję, że towar do końca gazetki (czyli do najbliższej niedzieli) jeszcze się pojawi. Oczywiście informacja o promocji jest na półkach przy pustych miejscach.
Obsługujący Nas kelner to dawno nie widziany standard wysokiej obsługi! Wchodziliśmy do lokalu, zaraz zostalismy skierowanie do wolnego stolika, Pan Darek? (identyfikator lekko przekrzywiony:), wręczył Nam karty menu i zapropnował abyśmy zamówili napoje. Poinformował Nas jak długo bedziemy czekać na zamówienie. Gdy dostalismy to co zamówilismy, Kelner obsłużył Nas zgodnie z prawidłami sztuki kelnerskiej. (najpierw Panie, potem Mnie:). Widać było, ze jest dobrze zapoznany z arkanami ww.sztuki. W trakcie konsumpcji, Pan Darek podszedł do nas zapytał czy Nam smakuje i czy jeszcze mamy na coś ochotę. Po zakonczonym posiłku sprawnie zebrał talerze i wystawił rachunek:(, zapraszając Nas do ponownej wizyty :)W pełni zasłuzony napiwek:). poza tym lokal czysty, potrawy smaczne i podane ciepłe. Reasumując w pełni zasłużony pozytyw.
Ogólne rozeznanie w sklepie - obserwacja obsługi sklepu,ustawienie produktów,aparycja sprzedawców,dostępność i czytelność cen, ilość klientów, zapach w sklepie,temperatura w sklepie,dojazd i czujność ochrony. Ilość miejsc wolnych na parkingu, jakość koszyków,informacje o produktach,czytelność działów produktów
Przechodząc obok, postanowiłam raz jeszcze zajrzeć do tej Biedronki, mimo, iż obiecałam sobie, że już nie będę robiła tam zakupów. Przede wszystkim chciałam zaspokoić swoją ciekawość. Ciekawa byłam, czy zdarzenie, które wcześniej opisywałam to standard, czy może sytuacja, która jednokrotnie się wydarzyła, a ja niestety miałam przyjemność w niej uczestniczyć. Wchodząc na salę sprzedaży dostrzegłam, że ruch tym razem jest zdecydowanie mniejszy. W sklepie było spokojniej. Podłogi były czyste, nie zauważyłam śmieci. Dostrzegłam aktualne plakaty. Czynne były 3 kasy, przy każdej z kas stało mniej więcej po 4 osoby. Zakupy zrobiłam szybko, ponieważ weszłam po określone produkty. Ustawiłam się przy kasie. Spojrzałam na numeracje kas, niestety numeracja się nie zmieniła. Gdyby ktoś poprosił mnie abym podeszła do kasy nr 1 z pewnością wybrałabym złą kasę. Ponieważ z wcześniejszej wizyty dowiedziałam się, że kasa nr 1 to ta po środku. Podeszłam do kasy ostatniej. Byłam trzecia w kolejności. Zauważyłam, że dostępne były żółte reklamówki. Osoba przede mną wyłożyła na taśmę alkohol. Kasjerka dopiero po chwili dostrzegła, że wyłożony został alkohol i poprosiła o przejście do innej kasy mówiąc: "Ale z tym alkoholem to do kasy obok proszę". Pan nie był zadowolony, ale bez słowa podszedł do wskazanej kasy. Później powiedział, że do tej kasy został skierowany przez innego klienta, który widoczne również nie widział, gdzie kasowany jest alkohol. Kasjerka miała przypięty identyfikator z imieniem Iwona. Była to szczupła kobieta w wieku ok. 30 lat. Włosy miała brązowe, spięte w koński ogon, sięgały do połowy pleców. Kasjerka zaczęła kasować moje produkty, następnie spytała czy będzie potrzebna reklamówka? Podziękowałam. Kasjerka głośno powiedziała kwotę do zapłaty i od razu uprzedziła, że nie ma drobnych pieniędzy mówiąc: "Tylko drobne proszę, bo będzie mi ciężko wydać". Odpowiedziałam, że postaram się znaleźć. Podałam odliczona kwotę, kasjerka wydała mi paragon i pożegnała słowami: "Zapraszam ponownie".
W piątek wieczorem wybrałam się wraz z mężem do marketu Alma w centrum Łodzi.W sklepie było mało osób, panowała kameralna atmosfera, która sprzyjała robieniu zakupów. Udaliśmy się do Almy głównie ze względu na duży wybór, a także dobrą jakość owoców i warzyw, które były mi potrzebne do zrobienia sałatek. Niestety niezbędny dla mnie koperek był już nieco przywiędły, a rucola nie była zbyt okazała. W sumie jest to zrozumiałe, bo był to już koniec dnia, także nie narzekałam i kupiłam wszystkie potrzebne mi składniki. Na stoisku z serami byłam pod wrażeniem kompetencji Pani ekspedientki, która w sposób bardzo precyzyjny doradziła mi, który ser jest najlepszy na grzanki. Potrafiła dokładnie opisać jak poszczególny ser zachowa się pod wpływem temperatury, czy stworzy niezjadliwą skorupę czy raczej pyszną pierzynkę (zwroty cytuję za Panią ekspedientką). Niestety samo stoisko jest źle przystosowane do obsługi klienta, ponieważ, aby podać mi jakiś ser znajdujący się bliżej szyby, Pani ekspedientka musi wyjść i obejść całe stoisko, co oczywiście wydłuża czas obsługi. W lodówkach, gdzie znajdują się makarony, zostałam niemile zaskoczona, ponieważ zauważyłam, że tortellini z szynką, z datą przydatności do spożycia do niedzieli (12.09.2010) jest w promocji, przy czym cena przekreślona jest taka sama jak obecna. Może to błąd, a może celowe działanie, często klienci kupują jakiś towar, tylko dlatego, że jest w promocji i wyróżnia się na półce. Pozostały czas zakupów minął nam bez większych przeszkód i zaskoczeń, przy kasie nie było kolejki, także sprawnie zakończyliśmy zakupy. Dodatkowym atutem Almy, który ułatwia zakupy jest układ sklepu, który jest chyba taki sam (przynajmniej ja nie dostrzegłam różnic) w Almie na Piłsudskiego i w Almie w Manufakturze. Uważam, że dzięki temu robię zakupy szybciej i sprawniej, nie irytuję się jak nie mogę czegoś znaleźć i czuję się bardziej komfortowo w tym sklepie. Moim zdaniem jest to jedna z głównych przewag Almy nad Realem, który w każdym markecie ma inny układ i kiedy tam jestem denerwuję się, że muszę przechodzić sześć alejek, żeby znaleźć np.suszone pomidory. Zdaję sobie sprawę, że głównym argumentem marketingowców Reala usprawiedliwiającym takie rozwiązanie jest zapewne stwierdzenie,że im więcej czasu klient spędzi w sklepie tym więcej pieniędzy wyda, a tym więcej czasu spędzi w sklepie im dłużej będzie biegał między regałami, ale wydaje mi się, że w dzisiejszym zabieganym świecie, kiedy najcenniejszy jest czas to może nie być najlepsza strategia. Ze względu na to, że wizyta w markecie nie jest już dla mnie niezwykłą atrakcją doceniam sklepy, które szanują mój czas. Niestety nie ma sklepów idealnych. Po powrocie do domu z Almy, wypakowując zakupy ze zdziwieniem zauważyliśmy, że kupiliśmy szynkę włoską na wagę za 70zł za kg. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że przez pomyłkę dostaliśmy nie tą szynkę, którą zamówiliśmy, ale szynka wiejska (25zł za kg) również dotarła do domu.Razem staliśmy przy stoisku z wędlinami, także wiedzieliśmy, że żadne z nas szynki włoskiej nie zamawiało. Przypomniałam sobie jednak, że widziałam jak obok nas przy stoisku stał jakiś Pan, który wyraźnie na coś czekał, a druga Pani ekspedientka(nie ta co nas obsługiwała) kroiła dosyć długo, piękną, wielką szynkę (dlatego zwróciłam na nią uwagę).Nie zmienia to faktu, że zupełnie nie wiem, jak ta szynka trafiła do naszego koszyka, my przez omyłkę ją zabraliśmy, Pan, który ją zamawiał, pomylił koszyk (stał obok naszego), czy Panie ekspedientki się pomyliły? Na szczęście ta szynka okazała się bardzo dobra, a koszt (10zł) nie przyprawił nas o ból głowy.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.