Mimo sporej liczby gości szybko dotarłem do kasy. Zaproponowano mi kanapę Drwala-wziąłem zestaw z Big Mac. Zestaw sprawnie złożono choć nie bez problemów-chciałem cole bez lodu dostałem sprite z lodem. Jak miałem już wszystko szukałem miejsca. przez kawiarnię Mc Cafe jest mniej stolików i trudno coś znaleźć. Ogólnie czysto, trochę stoliki lepkie ale trudno wszystko ogarnąć gdy jest tyle ludzi. W łazience trochę brzydko pachniało i nie było ręczników tylko jedna suszarka do rąk=kolejka. Ogólnie jestem zadowolony.
Pizzeria fajne, tylko za bardzo wyziębiają tym wentylatorem można wyjść chorym. Ogólnie miła obsługa, pizza dobra jak zamawia się podwójny ser to faktycznie jest podwójny. Wystrój trochę ponury i zniszczony. Jeśli chodzi o jedzenie to polecam, zawsze można zamówić na wynos i zabrać do domu, aby było przytulniej.
Autobus przyjechał punktualnie, tylko szkoda że sie nie zatrzymał. Po interwencyjnym telefonie do kierownika taka sytuacja miała już sie nie powtórzyć. Niestety dnia następnego ponownie nie dojechałam do pracy bo kierowca sie nie zatrzymał. Po raz kolejny zadzwoniłam na PKS, pan kierownik mnie przeprosił i zapewnił że teraz to juz na pewno autobus będzie sie zatrzymywał na moim przystanku. Miał rację zatrzymał się tylko kierowca był bardzo zdenerwowany i postanowił wyrazic swoją opinię na mój "brak wyobraźni". Był bardzo zły że miałam czelność zadzwonić ze skargą. Ten kierowca jeździ codziennie na tej trasie dlatego zorientował się kto dzwonił ze skargą. Ja byłam klientem który został oszukany. Bo na przystanku wisi rozkład jazdy autobusów i niestety kierowcy PKS Biłgoraj go nie respektują, raz sie zatrzyma , raz nie. Jest dość drogo a do tego kultura obsługi jest na niskim poziomie.
Od kilkunastu tygodni jestem posiadaczem karty klienta Makro Cash & Carry. Tym razem własnej. Kiedyś 'korzystałam' z zakupów w tym przybytku dzięki rodzicom. Przerwa w kontaktach z Makro to mniej więcej lat 12. Trzeba przyznać, że zmieniło się nie mało, co więcej - zdecydowanie na lepsze. Sam 'look' hal jest dość zbliżony do tego, co zapamiętałam. Jeśli chodzi o asortyment, kilka rzeczy mile mnie zaskoczyło. Po pierwsze, wina. Od razu zaznaczam, że oferta nie jest może oszałamiająco zróżnicowana, ale jeśli dobrze przejrzymy półki, zwłaszcza z winami hiszpańskimi, znajdziemy kilka ciekawych opcji. Ceny wyraźnie niższe niż w sklepach detalicznych, sprzedających te same butelki. Po drugie, dział z warzywami. Takich ziół, jakie oferuje Makro, próżno szukać w jakimkolwiek markecie. Wreszcie mam pakowane w plastikowe kwadratowe 'korytka' rozmaryn, dwa rodzaje rukoli, pietruszkę, koperek, bazylię... To, co do tej pory zdarzyło mi się tylko czasem zobaczyć w programach kulinarnych emitowanych w Kuchnia.tv. Wszystko to dostępne na sztuki. Owoce też całkiem niezłe, ale tu już trzeba być gotowym kupić skrzynkę jabłek (7 kg) albo torbę cytryn. Generalnie jednak, wreszcie jest miejsce, gdzie zawsze mogę mieć pewność, że znajdę ładne cykorie (czerwone też), szpinak, radichcio, a nawet papryczki habanero (chociaż podpisane są jako chilli). Każdy, kto próbował nabyć nie-zgniłe habanero w polskich marketach, ten wie, że nie nazewnictwo jest tu najważniejsze, a sama dostępnosć towaru ;). Po trzecie, ryby. Naprawdę spory wybór, wszystko świeże (kupuję zawsze w piątki), a ceny atrakcyjne. Do wyboru - ryby świeże i wędzone, kabanosy i kiełbasy łososiowe, etc. Obsługa sympatyczna i świadoma tego, co sprzedaje, dzięki czemu można uzyskać informację o oferowanych towarach. Po czwarte, kosmetyki. Wybór umiarkowany, ale - co istotne - zdecydowana większość artykułów dostępna tu jest na sztuki. To podstawowa zmiana, którą zarejestrowałam, względem Makro w wersji sprzed kilkunastu lat. Kawy, herbaty, czekolady, kosmetyki, ryby, niektóre artykuły nabiałowe - można kupować na sztuki.
I na koniec, po piąte - dział z pieczywem. Pieczywo tylko pakowane niestety, ale wybór wafli ryżowych, pumpernikli, razowców, macy, pieczywa do podgrzewania w piekarniku, etc. jest niezły. Daleko działowi do świeżej piekarni, ale lepsze to niż nic. Na początek.
Pewnym minusem jest możliwość regulowania rachunków wyłącznie w gotówce; na szczęście, na terenie hali - zarówno przed kasami, jak i za nimi - dostępne są bankomaty euronet. Kolejki w kasach nieduże, nie zajmują wiele czasu. Panie w kasach uprzejme (kiedyś zabrakło mi gotówki, wstrzymałam na chwilę niedużą kolejkę, żeby udać się do bankomatu - obyło się bez afer). Ogólnie, zdecydowany plus.
Kolejna moja obserwacja dotycząca infolinii Hewlett-Packard. Wczoraj byłem zmuszony zgłosić komputer przenośny do naprawy gwarancyjnej. W tym celu zadzwoniłem na numer infolinii (022) 566-66-00. Po chwili o godzinie 8:42 połączyłem się z infolinią. Przebrnąłem przez dwie automatyczne zapowiedzi słowne, dwa razy wybrałem na klawiaturze odpowiednie opcje i zostałem połączony z konsultantem. Pracownik infolinii przedstawił się, i zapytał o problem z jakim dzwonię. Przedstawiłem krótko sprawę, po czym przez dłuższy czas odpowiadałem na pytania zadawane przez konsultanta. Pan potwierdzał każda informacje otrzymaną ode mnie. Po pewnym czasie osoba przestała mówić i w słuchawce zaległa cisza. Gdy już prawie
straciłem cierpliwość, usłyszałem znienacka „Zajmuję się sprawą” po czym zaległa cisza. Za jakiś czas znów głos oznajmił, że nadal zajmuje się sprawą. Sytuacja powtórzyła się kilka razy, pan powtórzył swoją mantrę jeszcze kilkukrotnie po czym stwierdził że należy wysłać sam kadłubek, bez zasilacza, akcesoriów, nawet bez rysika, bo (UWAGA!) coś może zginąć w serwisie. No nie, wszystko rozumiem, ale tutaj mnie normalnie zatkało. Pracownik nie może tak beztrosko informować klienta, że w ich serwisie to wszystko kradną, względnie pracują sami kleptomani. Następnie pan poinformował mnie, że należy sprzęt zapakować i czekać na kuriera, który może przyjechać w ciągu (tu znów UWAGA!) w ciągu pięciu dni roboczych. Ponownie mnie zatkało, bo ze wcześniejszych kontaktów z serwisem HP wiem, że kurier powinien przyjechać maksymalnie następnego dnia roboczego po zgłoszeniu. Na koniec usłyszałem mój numer zgłoszenia i pan się rozłączył życząc miłego dnia. Całą rozmowę zakończyłem o 8:54, a więc na standardowe zgłoszenie, które powinno zająć mi nie więcej niż 3-4 minuty straciłem minut dwanaście. Niestety, trwałe to zdecydowanie za długo. Podsumowując chciałoby się sparafrazować Forresta Gumpa i napisać: „ Pracownicy serwisu HP są jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na kogo trafisz”. Czasem trafiasz na elokwentnego, szparkiego człowieka, który w dwie chwile załatwi problem, a czasem na powolnego pana, który wciąż „zajmuję się sprawą”...
w połowie stycznie 2011 skontaktowałem się telefonicznie z frimą, aby zamówić usługi internetu oraz tv kablowej. w prostym jak barszcz menu bez trudu znalazłem opcje do połączenia z konsultantem. odebrał bardzo miły Pan, którego nazwiska niestety nie pamiętam. przedstawił wszystkie opcje pakietowe szybko i zwięźle, rozwiał wątpliwości, odpowiedział na wszystkie pytania, nawet te trudniejsze, po czym zaproponował dodatkowe pakiety w cenie abonamentu, który mi odpowiadał. :) oczywiście został też umówiony monter na 06/02/2011. dzień przed terminem otrzymałem sms'a z informacją, że mam umówiony montaż. gdyby nie to, zupełnie bym o tym zapomniał i monter przyszedł by na darmo, bo niestety miałem zaplanowany weekend poza domem. bez problemu udało się zmienić termin montażu na kolejny tydzień, ale na piątek, kiedy ryzyko mojej nieobecności w domu było duże. w czwartek wieczorem zadzwonił sam monter aby konkretnie się umówić i zaproponował montaż w sobotę rano. w piątek oddzwonił z kolei jego kolega aby powiedzieć, że przyjdzie zamiast kolegi, bo tamtemu coś wypadło. umówiliśmy się na 8 rano w sobotę. oczywiście Pan zjawił się pod wskazanym adresem i w ciągu 30 minut zakończył pracę. przy okazji wymieniliśmy kilka uwag na temat poprzedniego usługodawcy (UPC). wszystkie usługi działały zaraz po podłączeniu. :)
firma spisała się na najwyższą możliwą ocenę.
Jeżeli chodzi o ryż czy kaszę to prawdę mówiąc tu firma nie ma specjalnego znaczenia.
O wyborze decyduje cena, dostępność w sklepie którym akurat jestem a czasem promocja, z zastrzeżeniem iż ma być ona prosta i nie skomplikowana. I dziś będąc na zakupach w Top Markecie na jednym z opakowań produktu marki Cenos dostrzegam symbol 2 punkty? O co chodzi, zastanawiam się. W domu wchodzę na stronę producenta.
No i okazuje się iż trochę jestem nie na bieżąco z tematem. Akcja twa od 1 grudnia 2010 roku do 28.02.2011 a więc lada moment i się kończy. Nagrody to pojemniki na żywność Curver.
I wygląda na to choć nie jest to ujęte w regulaminie iż nagrody są nielimitowane, a warunkiem otrzymania nagrody jest przesłanie wymaganej ilości punktów.
Oj chyba trzeba zrobić zapasy. W tym konkursie warto wziąć udział.
bardzo miła obsługa , stosunkowo duża ilość asortymentu na półkach , jeśli czegoś nie ma to zaraz jest przynoszone z magazynu i ustawiane na miejscu , niskie ceny , duża ilość produktów które są dostępne jako marki własne sklepu i odznaczają się dużo niższą ceną a są podobnej jakości co produkty markowe , bliskość osiedla
Do Bombay Express wybrałam się pierwszy raz z ciekawości, z narzeczonym. Traf chciał, że akurat były Walentynki. Ludzi było mnóstwo. Na szczęście zwolnił się dla nas stolik. Bardzo szybko podeszła do nas kelnerka i wręczyła karty. Była uśmiechnięta i sympatyczna. Zamówiliśmy posiłek. Pomimo dużej liczby gości nie musieliśmy długo czekać. Porcje dosyć duże. Można się najeść. Jedzenie bardzo smaczne. Raczej rzadko zdarza mi się zachwycać restauracyjnym jedzeniem, ale tym razem byłam zadowolona. Jeżeli chodzi o ceny to całkiem przyzwoite. Obsługa bardzo dobra i szybka. Polecam to miejsce.
Ze dziś nie jest taki zwykły dzień po wejściu do restauracji mogą świadczyć czerwone baloniki którymi jest ona przyozdobiona.
Kolejki nie ma, a więc od razu po podejściu do lady pracownik mówi mi dzień dobry. Młoda dziewczyna ubrana jest w krótką czarną spódnice i sportową bluzę zapiętą do jednej trzeciej, pod spodem której widać kraciastą koszulę. Do owej bluzy ma przypięty identyfikator. Proszę o sprawdzony zestaw B-smart na którego składają się frytki i do wyboru longer, kurczak bądź twister. Ja wybieram ten ostatni wariant. Pni odwraca się w stronę kuchni, po chwili znów zwrócona jest twarzą do mnie. Widząc iż chce zapłacić 100 zł banknotem, panikuje i mówi: ojej nie ma Pani drobniej. Niestety drobne zostały w domowej skarbonce.
Pyta się kasjera obok robić przy tym dalsze zamieszanie czy będzie jej mógł rozmienić. Temu wszystkiemu przygląda się kierownik restauracji stojący pod ścianą przy przejściu na kuchnie. Gdy już należność została uiszczona, pani informuje mnie iż na frytki trzeba będzie poczekać półtorej minuty.
W porządku. Poczekam. Choć co do zasady powinnam zostać o tym poinformowana na początku. Jedzonko jak jedzonko. W smaku takie jak standardowo KFC oferuje.
Frytki gorące nie dosolone. Tortilla nie po raz pierwszy z bardzo pikantnym jak na moje podniebienie sosem.
Fajna restauracja/kawiarnia, ładny "sielski" wystrój wnętrz, muzyka inna niż zazwyczaj - często poezja śpiewana, delikatny rock, dania dobre a obsługa miła. Ceny niewygórowane a położenie w okolicy słynnej katedry sprawi że możemy spotkać tam zarówno turystów, kleryków, zakochane pary i osoby na spotkaniach biznesowych. Miejsce przyjazne dzieciom (są specjalne foteliki) i ogródek latem.
Nie wiem czy tylko ja tak trafiłam..Restauracja włoska tylko z nazwy. Zaprosiłam przyjaciół do włoskiej restauracji zamówiliśmy spagetti, lasagne z menu po czym kelnerka poinformowała że dzisiaj nie ma (weekend?) wzieliśmi pizze - droższa niż w normalnej pizzerni i taka sobie. Wystrój udający bogaty i ekskluzywny, a na wypalonych białych obrusach ponaszywane kwiatki :-). Kelnerka po podaniu rachunku w etiu wisi nad tobą czekając aż zapłacisz mimo że nadal pijesz i czeka czy aby nie uciekniesz ... Ale położenie bardzo ładne a latem możesz zjeść w ogromnych ogrodach rozciagających się za kawiarnią...
Avon prowadzi sprzedaż tak zwaną bezpośrednią. Ale nie tylko. Na parterze Warszawskiego Uniwersamu jest stałe stoisko właśnie z tymi kosmetykami. Czy zgodne i akceptowane przez firmę? Nie wiem. Ale wiem iż kiedy już ,nagle potrzebujemy kosmetyku tej marki taka możliwość zakupu bez czekania jest bardzo pożądana ze strony klienta. Właśnie dziś tam dokonałam zakupu i to taniej niż by wynikało z ceny podanej w katalogu. Z poradą Pana sprzedawcy który zapach mam wybrać podłóg charakterystyki jego użytkowniczki. Zapytałam również o możliwość zakupu próbki nowego zapachu. Pan odpowiedział iż dostanę go gratis i była to przed tym jak dokonałam zakupu i zdradziłam się z takim zamiarem.
Ogólnie bardzo pozytywnie. Zapewne nie raz jeszcze tu podejdę.
I ze względu na korzystną ofertę jak i przyjazną, miłą kompetentną obsługę na najwyższym poziomie.
Sklep kiepski, choć po remoncie, asortyment gorszy niż w Poznaniu a w dodatku obsługa komentuje klienta na tyle głosno ze on sam wszystko słyszy. Straszny bałagan podczas wyprzedazy a sprzedajace zajete soba omawiaja co beda robiły w sobotni wieczór. Rozmiarówka dla nastolatek szczupłych i wysokich. A kiedyś chętnie zgladałam...
W dniu 14.02.2011 r pojechałam na samoobsługową myjnię samochodową mieszczącą się przy ul. Czaplinieckiej w Bełchatowie.
Do myjni wjeżdża się przez stacje benzynową. Przejazd przez stację jest mały, auta muszą jechać jeden za drugim. Miejsc na myjni jest 4. Przed każdym wjazdem w dniu dzisiejszym było ślisko, które spowodowane było niską temperaturą na dworze. Przy każdym stanowisku jest instrukcja obsługi myjni oraz pokazany licznik czasowy.
Teren wokół myjni był czysty i zadbany. Gdy robi się ciemno, zapala się oświetlenie, które jest wystarczające dla osób myjące auto.
Początkowo bank zachęcał bezpłatnymi przelewami, wypłatami ii bezpłatna obsługa konta - obecnie obsługa konta kosztuje. Po zatrzymaniu karty bez powodu w bankomacie w placówce bankowej karta jest natychmiast niszczona - bankomaty obsługiwane przez zewnętrzną firmę. z infolini korzysałam na początku - błędne podane numery na karcie - skutek problemy z dodzwonieniem się obsługa miła choć nie do końca pomocna. Obsługa w placówce banku - niekompetentna i nie miła nie posiada podstawowej wiedzy o swoich produktach. starajac sie o kredyt hipoteczny złożyłam dokumenty w 4 bankach w tym do aliora - banku którego jesem stałą klientka od samego poczatku powstania i gdzie wpływa moje comiesięczne wynagrodzenie. W każdy z pozostałych banków (Boś, ing, pko) dostałam zgodę na kredyt w aliorze nie - bez podania przyczyny ale ok. Osoba odpowiedzialna za dział kredytów pracje jednocześnie w kilku oddziałach tego banku w innych miejscowościach i jest dostępna w wybranym dniu tygodnia. w zwiazku z decyzja odmowna nie mogłam skorzystać ani z debetu w koncie (tylko 1tyś.) ani też z karty kredytowej gdy pytałam na miejscu. Za to stale co kilka tygodni dzwoni ktoś z infolini proponując kredyt na 10 tyś.... albo kartę kredytowa o która prosiłam wcześniej a obecnie już nie chcę bo skorzystałam po odmowie z innego banku i tak lokaty, kredyt hipoteczny i kartę kredytową założyłam w innych bankach i tego banku już nie polecę.
Po pracy szybko biegłam do jednego z oddziałów Polbanku, ponieważ koniecznie musiałam zrobić przelew. Niestety od dłuższego czasu nie miałam dostępu do konta internetowego, dlatego też w tym celu musiałam specjalnie udać się do placówki. "Na szczęście" jeden z oddziałów czynny był do 18, a nie do godz 17 jak większość. Wpadłam do banku niemalże zdyszana. Ucieszyłam się, gdy dostrzegłam, że przy kasie nie ma kolejki więc od razu skierowałam się do kasy. Podeszłam do lady i głośno powiedziałam dzień dobry. W tej samej chwili zauważyłam że pracownik rozmawia przez telefon. Z pewnością zauważył moją obecność, jednak nawet nie spojrzał na mnie i z głową zwieszoną w dół kontynuował rozmowę. Odeszłam parę kroków, aby nie przeszkadzać. Byłam pewna, że pracownik za chwilę skończy i mnie obsłuży. Jednak się myliłam. Po 3 minutach zaczęłam się rozglądać, czy przypadkiem nie ma gdzieś wywieszonej kartki, że kasa jest nieczynna. Po pięciu minutach, zaczęłam spacerować blisko lady kasy, aby pracownik zainteresował się mną. Niestety moje zabiegi były nieskuteczne! Byłam ciepło ubrana, w banku również było ciepło i dodatkowo ciśnienie mi się jeszcze podnosiło z powodu zupełnego braku zainteresowania moja osobą. Po jakimś czasie do kasy podeszły jeszcze dwie osoby. Myślałam, że skoro zrobiła się kolejka to pracownik w końcu zareaguje! Niestety to również nie pomogło. Staliśmy wszyscy i czekaliśmy, aż pracownik przestanie rozmawiać przez tel. Gdyby chociaż na chwilę przerwał rozmowę i powiedział coś w stylu "przepraszam najmocniej, ale muszę koniecznie dokończyć rozmowę" to przynajmniej wiedziałabym, że zostanę obsłużona, a tak w ogóle nie wiedziałam co się dzieje!!!
Dokładnie nie wiem ile czasu minęło, ale jakimś cudem pracownik odłożył słuchawkę. Podeszłam więc ponownie do lasy kasy, ale pracownik wstał i odszedł. Wyszedł za kasę i dopiero wówczas się odezwał: "przepraszam, ale sami widzicie co się dzieje, zaraz wrócę" i poszedł do pomieszczenia za szybą.
Nie, właśnie nie wiedzieliśmy co się dzieje! Nikt nam nie powiedział! Byłam naprawdę zdenerwowana! Po około 2 minutach pracownik wrócił i w końcu zajął się moja sprawą, ale wówczas byłam tak wrogo do niego nastawiona, że jak zaproponował mi założenia jakiegoś konta to chyba strasznie zaczęłam na niego warczeć, ale sam sobie zasłużył!
Ogólnie jestem wieloletnim klientem tego otóż banku, i jestem rozgoryczony ich podejściem do mnie, brak jakichkolwiek ofert obsługa przez telefon bardzo nie przyjemna, ton głosu obsługującej jest bardzo nie przyjemny, będąc w placówce na rynku pani oznajmiła mi że lepiej będzie jak sobie pójdę do banku gdzie mam konto!! Niestety jestem rozgoryczony, ponieważ miałem tam troszkę
Sklep Tesco w galerii Ferio uważam za dobry pomysł - w porównaniu z dotychczasowym Bomi, koncepcja Tesco w tym miejscu jest zdecydowanie lepsza.
Sklep jest zdecydowanie ładnie wykończony. Pomimo typowego dla Tesco prostolinijnego charakteru, ogólne wrażenie z pobytu w sklepie (wizualno-estetyczne) oceniam pozytywnie. Zwłaszcza dział warzywa i owoce, który jak na znane mi sklepy tej sieci jest bardzo mile wykończony i zawsze poukładany.
Dostępny towar to w dużej mierze produkty znanych marek-w porównaniu z Biedronkami, w których królują marki własne - ten sklep zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Ceny są raczej cenami standardowymi - nie odbiegają od powszechnie spotykanych, a czasami zdarzają się ciekawe promocje cenowe i obniżki.
W celu zakupienia artykułów żywnościowych poszedłem do sklepu LIDL w którym często robię zakupy i jestem zadowolony z produktów. Kiedy wszedłem do sklepu zastałem miły widok sprzątającego personelu. Na półkach produkty leżały starannie ułożone bez zbędnego chaosu.Posadzka na hali była bardzo czysta, widać że personel nie próżnuje. Najlepsze produkty zostały bardzo dobrze zareklamowane i udostępnione klientom. Po podejściu do kasy musiałem zaczekać chwile żeby być obsłużonym. Pani przy kasie była bardzo życzliwa i na pożegnanie życzyła miłego dnia.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.