Zaszłam dzisiaj do cukierni żeby zamówić tort na urodziny. Słyszałam bardzo dobre opinie na temat tej cukierni i to zachęciło mnie do wybrania się właśnie w to miejsce. Sklep bardzo ładny, na górze znajduje się kawiarnia w której można sobie posiedzieć, wypić kawę i zjeść ciacho. Pani, która mnie obsługiwała była miła. Dała mi katalog tortów i sprawnie omawiała asortyment. Okazała się bardzo pomocna. Wracając do asortymentu, muszę przyznać że wybór jest bardzo trudny. Torty wyglądają jak dzieła sztuki. Po prostu super. Ciężko było się zdecydować, ale udało się. Mam nadzieje że będzie smakował tak dobrze jak wygląda. Trzeba przyznać że ceny są wysokie, ale pani tłumaczyła że to ze względu na naturalne składniki. Zobaczymy. Na tym etapie duży plus dla tej cukierni.
Czesto korzystam z ich usług. Załog ajest bardzo proaktywna, szybka i wiecznie uśmiechnieta (a to duży plus dla kogoś kto zmeczony jazdą podjezdza chocia ztylko po kawę). Jeden z panów na którego ciągle wpadam jest tak proaktywny ze nawet poleca mi "dodatki" do potraw :) zdecydowanie polecam - żywiłem się już w wielu mc donaldach - ten jest najlepszy
poruszałem się o kulach. Jak tylko pracownik stacji zobaczył mnie zaproponował że zatankuje za mnie i poprosił abym się udał do kasy. Kasy były dwie w tym jedna z mega kolejką i druga zamknieta (panie coś liczyły). W momencie gdy mnie zobacyły z nieskrywanym niezadowoleniem otworzyły kasy bym mógł dokonać płatności. Widac, że standardy maja we krwi tylko oludzkim podejściu Panie zapomniały.
Reasumując - duży plus dla Pana tankującego (+5) mał plusik dla Pań w kasie (+1)
Kika dni temu kupiła w sklepie Deichmann buty, niestety przy pierwszym założeniu urwał sie zamek wiec poszłam z reklamacją.Pani w kasie bez problemu przyjęła reklamacje proponując wymianę butów, niestety nie było już mojego nr, wiec pani sprawdziła czy są jeszcze w innych sklepach. Na moje szczęście były w galerii kazimierz i pani obiecała mi je odłożyć. Gdy sie po nie zjawiłam czekały na mnie, sprawdziłyśmy zamki, pani zaproponowała jeszcze zmierzenie.Gdy okazało sie, że wszystko w porządku dokonałam zakupu i byłam przeszczęśliwa. Polecam :)
Wiem iż w salonikach kolporter mogę między inymi kupić napuj energetyczny Tabu Cola.
Smakiem jak cie mogę mi on odpowiada. A cena również atrakcyjna 2, 50 za puszkę. A że jest tzw. produkowany dla sieci tu dla Kolportera to tylko tu praktycznie jest dostępy. Zdarzają się wyjątki iż w innym sklepie również go dostanę ale to są jednostkowe przypadki. Tak więc wychodząc ze stacji metra Kabaty i kierując się do wyjścia w stronę Hipermarketu Tesco za nim wyjdę na powierzchnię to wstępuję do w/ w saloniku prasowego. Ma on praktyczką formę powierzchni kwadratu, choć nie Zawilski metrażowo nie powoduje klaustrofobicznych wrażeń. Dobrze oświetlony, jasny. Prasa wyeksponowana tematycznie, staranie. Pod ścianę wzdłuż której jest lada, kasa i odbywa się obsługa stoi przeszklona lodówka i tam widzę moje czerwone puszki. Ustawiam się w kolejce. Przede mną dwie osoby. Ja czekając na swoją kolej łypię wzrokiem po wnętrzu. Czas oczekiwania wydaje się tu przydatny gdyż nad kasą do sufitu przyczepiona jest promocyjna oferta na punkty PAYBACK
I tak się składa iż akurat obejmuje ona energetyki Tabu. A że oferta jest tak a nie inaczej ukazana i jest czarno biała to nie zwraca uwagi. Pan w saloniku jest jeden. Sprawia wrażenie jak by co wyszedł z łóżkowych pieleszy. Potargany. Cienkie przerzedzające się i jakby wymagające i mycia i przystrzyżenia ma niesymetrycznie rozczapierzone w różne strony. Zielona bluz z ciemnozielonego Ala polaru z nie za długim suwakiem pod szyją jest taka…. taka byle jaka. Może po prostu dopełnia nieciekawy wygląd sprzedawcy. Mówię dzień dobry, proszę o puszki. Pan wyjmuje je z lodówki stawia na blacie. Podaję mu należność i kartę PAYBACK. Z 20 zł zostaje mi wydana prawidłowo reszta 15 złotych. Pierwsza mówię do widzenia na co po chwili Pan sprzedawca wyrwany z jakby transu odpowiada. To i tak lepiej. Odpowiedzi na powitanie się nie doczekałam.
Nie dostaję paragonu. Długi pasek wijący się od drukarki kasy ku podłodze wskazuje iż nie tylko ja dowodu sprzedaży nie mam. Ponieważ blat lady urywa się w połowie i nie do chodzi do samej ściany widać wyraźnie bałagan rządzący na podłodze za panelem. I za to minus.Za obsługę ledwo co minus dwa, za ofertę i wygląd saloniku plus 3 (za sale sprzedażową 5) .Ocena ogólna 1 ale przyznaję nie co na wyrost i na zachętę.
Kolejna strona, która umożliwia dokonywanie zakupów grupowych. Coraz częściej można spotkać takie portale. Z ciekawości wszedłem na tą stronę i zapisałem się na newstsellera W dniu dzisiejszym z rana, zauważyłem ofertę na usługi kosmetyczne. Podany czas do końca był już krótki, natomiast po godzinie 20:00 czas zakończenia aukcji wyniósł ponad 27h. Ciekawa jest to polityka, gdzie rano wykazywane są inne godziny a wieczorem jeszcze inne. Może jest to celowo wprowadzanie w błąd klientów?
Jak jedziemy do Mosznej ze znajomymi i zahaczamy o tą pizzerię Ristorante "Ambiente:za każdym razem i muszę napisać że najlepsza pizza jaką jadłem a jadłem już w wielu lokalach. Lokal czysty zadbany,obsługa elegancko ubrana,posiłki estetycznie podane i co najważniejsze smaczne i gorące.Eleganckie kary Menu z wystarczającym wyborem potraw.Z czym w wielu lokalach jest problem.Jak byliśmy w okresie zimowym to w lokalu paliło się w kominku i było cieplutko.
Uważam że jest to jedyny lokal godny polecenia na trasie Krapkowice- Moszna
Wszedłem do salonu, aby obejrzeć ofertę dodatków do łańcuszka. Zbliża się rocznica ślubu i postanowiłem kupić jakiś drobiazg. Wchodząc do środka, można było zauważyć dwóch pracowników, którzy zajęci byli rozmową. Zerknęli na mnie i powrócili do rozmowy. Podczas oglądania oferty, nikt z obsługi nie zainteresował się mną. Może sądzili, że nie stać mnie na zakupy i wchodzę tylko po to, aby pooglądać. Z uwagi na takie podejście postanowiłem opuścić salon. Przed wyjściem, weszła do salonu para, która została powitana przez obsługę i która już była gotowa, aby udzielić pomocy. Dziękuję za taką pomoc.
Nie, dziś jakoś na kanapkę nie mam chęć.
Choć rzadko się zdarza głowa zaczyna współpracę z żołądkiem a ja mam ochotę na mięsko.
Kebab. Nie. Nie jestem głodna na tyle to raz dwa iż żadnego baru nie mijam żaden zapach mnie nie owiał powodując chętkę na to właśnie danie. Trzeci nie to czas, a czwarte nie wygoda akurat w tym momencie konsumpcji. A więc co ? Co bym zjadła .Wiem.
Indyczek lub kurczaczek plus warzywka i galaretka.
Zachodzę do Merkurego, mega sklepu Społem który już opisywałam więc się nie będę powtarzać. Gwoli wyjaśnienia napiszę tylko iż system kasowy powrócił do swojego stanu to znaczy każdy z trzech wyodrębnionych na wyspie działów- sery wędliny i garmażerka ma już tak jak miał własną kasę.
Wchodzę przez rozsuwane drzwi od ulicy słowackiego na wprost nich mam chłodnicze gabloty z wielce apetycznie wyglądającymi pokrojonymi już na plasterki wędlinami. Nie są obeschnięte nie sprawiają wrażenia nie świeżych są opisane cenowo. No i najważniejsze, jest to co zaplanowałam kupić.
Coś co się nazywa bodaj że galaktyna z indyka i jest właśnie tym czym poszukiwałam mięsem z zażywani, dużą ilością zielonej natki pietruszki w galarecie. Przede mną jest tylko jedna osoba dość poufale rozmawiająca z sprzedawczynią która stara się zachować oficjalny ton co widać nawet przy po żegnaniu gdy klientka odchodzi. Gdy proszę sprzedawczynie, odważenie wskazanej wędliny w ilości jak to określam do dziesięciu deko, ta nie widzi problemu w sprzedaniu mi stosunkowo małej ilości. Bierze z kupki kilka plasterków i stojąc przy wadze pyta się czy może być nieco mniej ja mówię iż tak. Myślę a nawet jestem przekonana że moje łakomstwo czy inaczej to nazwać nagłą i niespodziewaną ochotą i tak zostanie zaspokojone. Sprzedawczyni z racji tego iż porusza się w obrębi ciągle to się otwierających drzwi jest ubrana w rozpinany po całości polar z haftem JBB tu rozsunięty jedynie pod szyją .Z pod tego polara wystaje fragment żółtej materii najprawdopodobniej firmowego fartucha. Pani mnie obsługująca ma około 30 kilku lat nie więcej, bardzo ciemne, proste włosy gładko zaczesane do tyłu i związanie w kucyk.
Zastrzeżenia budzi wygląd maszyn krajalniczych postawionych na szafce ustawionej po środku środka wyspy. Duża na nich ilość okrawków wymagała by uprzątnięcia. Mniej widoczne powinny być dwa kubki ceramiczne stojące nie opodal wspomnianych krajalnic.
W ostatnią niedzielę pojechaliśmy z żoną i Zosią do supermarketu „Stokrotka”. Przed sklepem jest dosyć duży parking, nie ma problemu z pozostawieniem auta. W środku podeszliśmy do stanowiska z koszykami, wzięliśmy jeden z nich i umiejscowiliśmy w nim dziecko. Niestety, wejście na salę sprzedaży jest tak nieszczęśliwie skonstruowane, że nie jest możliwe wjechanie do środka z dzieckiem siedzącym już w wózku zakupowym. Zaraz za wejściem znajdujemy się na stoisku owocowo-warzywnym. Większość warzyw i owoców ładnie była wyeksponowana, ceny także dosyć przyzwoite. Niestety, obok w chłodni stały resztki sałatek popakowane już w pudełka. Sałatki były najwyraźniej z soboty lub piątku gdyż były zaschnięte, odpychały miast zachęcać do zakupów. Po wybraniu warzyw postanowiliśmy je zważyć i tu miła niespodzianka – w „Stokrotce” zamontowano wagę samoobsługową. Jest to dobre posunięcie, gdyż dobrze pamiętałem, że niejednokrotnie w tym miejscu tworzyła się dosyć duża kolejka. Następnie podeszliśmy do stoiska ze zdrową żywnością. Tutaj także plusik, gdyż takie miejsca to rzadkość, można tutaj dostać na przykład amarantusa ekspandowanego. Niestety za luksus zdrowego odżywiania trzeba słono płacić, gdyż płatki śniadaniowe pszeniczne są o złotówkę droższe niż identyczna paczka tej samej firmy w pobliskim Kauflandzie. W sklepie jest także ogromny (nie wiem czy nie największy w Łomży) wybór herbat i kaw, ale ceny także nie są atrakcyjne. Po zakupieniu potrzebnych rzeczy dalszą część sklepu dosłownie przebiegliśmy, ale naszym oczom nie uszło że w tym supermarkecie jest duży wybór piw a także ciekawych serów. Na koniec udaliśmy się do kasy. Przy kasie pani ubrana w służbowy strój przywitała nas, sprawnie policzyła nasze zakupy. Była przy tym uśmiechnięta i kontaktowa. Przy kasie i w drodze do drzwi mieliśmy na plecach świdrujący wzrok ochroniarza. Jest to niestety irytującym standardem w tym sklepie. Ogólnie oceniając mały plusik, za bogaty wybór towarów i zachowanie kasjerek, minusy za zachowanie ochrony i dosyć wysokie ceny.
Zachęcona wyprzedażą wstąpiłam po drodze do CCC. Sklep jest duży, przestronny, uporządkowany. Po wejściu zaobserwowałam, że żadna z Pań obsługujących nie witała się z klientami. Odpowiadały tylko zdawkowo na powitanie ze strony klientów. Był też problem z pomocą. Panie raczej nie rwały się żeby podać rozmiar czy podpowiedzieć coś dla klientów. Wyglądało to raczej jak sklep samoobsługowy, w którym można spotkać obsługę dopiero przy kasie. Raczej nie jest to polityka firmy-w innych sklepach tej marki Panie pomagają i zachęcają do zakupu.Asortyment również nie zachęcił mnie do zakupów, także wyszłam z niczym. Plus za stronę estetyczną sklepu, minus za leniwą obsługę.
Walentynkowy konkurs jest niestety totalną porażką. Od kliku dni zamieszczane są przeważnie obserwacje typu: „ Odwiedziłem sklep taki a taki, mieszczący się tam i tam. Zauważyłem, że ceny/wystrój/asortyment są takie a takie. Obsługa była taka a taka. Już 300 znaków. Koniec.”
Takie skonstruowanie konkursu powoduje, że promowane jest pójście na ilość a nie na jakość, bardziej cenne są trzystuznakowe bezużyteczne opinie, niż te dopracowane, rzeczywiście merytoryczne. Życzyłbym sobie kolejnego konkursu, gdzie będą promowane na przykład tylko opinie minimum 1000 znakowe i ocenione na 3.
Turysto, dziękujemy za opinię. Liczba użytkowników naszego portalu, która bierze udział w konkursie świadczy o tym, że proste i jasne zasady konkursu im odpowiadają. Zachęcamy do wyrażania swojego zdania na temat obserwacji i dyskusji z innymi użytkownikami, wykorzystując funkcję umieszczania komentarzy i oceniania obserwacji. Pozdrawiamy – zespół portalu.
Wygłodniała wstąpiłam do...
Wygłodniała wstąpiłam do podlasiaka po obiad na wynos. Kolejka ciągnęła się do samych drzwi. Lekko znudzona czekaniem złożyłam zamówienie. Panie obsługujące bardzo sympatyczne, z nie lada szybkimi ruchami. Wnętrze estetyczne, czysto i schludnie. Tylko Pani za kasą odstraszała miną zabójcy. Cena zadowalająca. Sam obiad bardzo dobry, jak u mamy:) Na pewno będę tam wracać.
Muszę pochwalić obsługę, która pracuje w kawiarni Grycan. Po podejściu do kasy, jedna z pracownic przywitała się z uśmiechem na ustach i zapytał się mnie, w czym mi może pomóc. Po złożeniu zamówienia, dostałem propozycję nowości - herbata imbirowa, lub też smakowe czekolady. Oczywiście, dość zachęcająco zachwalała nowości. Dałem się skusić na czekoladę smakową. I nie zawiodłem się. Była naprawdę dobra. Widać było także zaangażowanie w wykonywana pracę. Brak odczucia, że była miła w stosunku do mnie bo tak musi być. Przez cały okres rozmowy ze mną, starała się mi patrzeć w oczy. Mogę śmiało polecić ten punkt nie tylko z powodu jakości lodów ale także z powodu jakości obsługi.
Do salonu Triumph udałam się w celu zakupu bielizny, która miała być prezentem urodzinowym dla koleżanki.Jak się okazało sklep dysponuje i odpowiednim rozmiarem, i pożądanym wzorem. Nie zastanawiając się dokonałam zakupu, który przebiegł w miłej atmosferze. Ceny wysokie, ale cóż czasami ma to przełożenie w jakości. Zobaczymy jak będzie w tym przypadku.
Mam chyba naprawdę pecha do Media Markt. Kiedy nie przyjdę,to zawsze wychodzę niezadowolony. Będąc obok, zaszedłem do sklepu, aby zorientować się w ofercie odtwarzaczy Blu Ray z internetem. Było kilka pozycji, jednakże chciałem się dowiedzieć kilka szczegółów. Oczywiście, na miejscu nie było żadnego pracownika. Zapytałem się osobę, którą zauważyłem obok, czy orientuje się w ofercie. Niestety, ale ten pracownik nie miał pojęcia na interesujący mnie temat. W sklepie przebywałem ponad 20 minut i przez ten cały czas nie znalazłem pracownika, który by mi udzielił odpowiedzi na interesujące mnie tematy. Wiem, że pracownicy mają także inne obowiązki, ale może należy zgłosić sąsiadowi, gdzie mogą znaleść osobę z danego działu, gdyby był poszukiwany przez klienta.
Do salonu Vobis wybrałam się właściwie po nic. Jednak wizyta przebiegła bez komplikacji. Sklep dosyć przestronny, z bogatą ofertą odnośnie asortymentu. W salonie widać było przejętych pracą pracowników, którzy zajmowali się swoimi klientami.
Odnosząc sie do cen, to były raczej na rozsądnym poziomie. Sklep sprawiał wrażenie czystego, ale ogólnie panował w nim ład i porządek.
Sklep jako sklep oceniam pozytywnie, jednak mam od pewnego czasu uprzedzenie do tej sieci, z uwagi na nie rozpatrzenie roszczenia, które przysługiwało mnie z mocy ustawy. Prawo nie do wyegzekwowania od tej sieci.. niestety buty niskiej jakości.
Jeżeli chodzi o jakość obsługi to do pracowników sklepu nie mam zastrzeżeń, ale do szefostwa jak najbardziej - za co? za politykę firmy w zakresie rozpatrywania roszczeń klientów. Niestety z uwagi na ten fakt nie polecam i ostrzegam - szkoda pieniędzy!
Salon gatta jest położony w punkcie, do którego łatwo trafić. Po wejściu do sklepu pani zainteresowała się moją osobą, pytając, czy może mi pomóc w dokonaniu zakupów. Pomoc przyjęłam, po czym obejrzałam najbardziej interesujące mnie pozycje. Wybrałam nowy wzór - z kwiatem na boku. Z zakupów jestem zadowolona. Miło mnie obsłużono i z pewnością tam wrócę.
Jeśli chodzi o wygląd lokalu, to było raczej czysto, witryna sklepowa przejrzysta.
Współczuję zwierzątkom ze sklepu Aligator. Wiele złego słyszałam od innych klientów tej sieci sklepów, ale z przykrością stwierdzam, że mieli rację. Zwierzęta mają zbyt małe klatki, brak wody w poidłach, słyszałam ponadto o karmieniu węży żywymi zwierzątkami (tu pecha miał króliczek..) Sklep oferuje drogi towar, a do porządku można mieć zastrzeżenia. Jakość usług na 2.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.