Zajechałem do sklepu „Galerie Alkoholi” mieszczącego się w Augustowie przy Rynku Zygmunta Augusta 9. Ja wskazuje adres punkt ten mieści się w centrum miasta. Po sforsowaniu schodów wszedłem do niedużego pomieszczenia, gdzie wyeksponowano różnorakie trunki. Moją uwagę zwróciła bardzo duża ekspozycja win, klient ma możliwość podejścia do półki i wzięcia interesującego produktu do ręki. Ceny są różne, zauważyłem że niektóre wina są nieco droższe niż w innych sklepach, inne troszkę tańsze. Ale wszystko rekompensuje imponujący wybór. Niestety nie miałem czasu i potrzeby zakupu alkoholu więc ograniczyłem się do zakupu napoju energetycznego. Na wystawie zauważyłem tylko drogiego Red-bulla poprosiłem więc ekspedientkę o zaproponowanie czegoś tańszego. Pani życzliwie odniosła się do mojej prośby – zaproponowała napój tańszy. Zapytała czy życzę sobie w puszcze czy w butelce. Wybrałem półlitrową butelkę. Następnie sprzedawczyni przyjęła należność i bezzwłocznie wydała resztę i paragon. Dane na dowodzie zakupu były prawidłowe. W sumie polecam – dobra lokalizacja, bogaty asortyment, bardzo sprawna obsługa. Polecam i na pewno jeszcze kiedyś wrócę po wino na romantyczną kolację.
Sklep Rossman nr 172 mieści się w Łomży w niewielkim centrum handlowym, przy Piłsudskiego. Wstąpiłem do tego punktu w celu nabycia pasty do zębów. Po wejściu stwierdziłem, że ostatnio była reorganizacja i znacznie zwiększono powierzchnię handlową. Mimo tego faktu w Rossmanie nadal jest ciasno, przejścia między regałami są zbyt wąskie. Utrudniony jest dostęp do niektórych produktów, nie można dłużej zastanowić się nad zakupem, bo blokujemy przyjście innym. Należy jednak uczciwie dodać, że wybór towaru jest imponujący. Duża część asortymentu jest w promocji, ale trzeba uważać i znać ceny bo niektóre towary po rabacie są w cenach wyższych niż gdzie indziej bez promocji. Zakupiłem w rewelacyjnej cenach oraz pastę Signal wkład zapachowy. Przed kasami panował tłok. Niestety tak jest jak na małej powierzchni rozlokuje się kilka boksów kasowych. Mimo ścisku panie kasjerki sprawnie dyrygowały ruchem, co chwila było słychać zaproszenie do wolnej kasy. Sama obsługa przy kasie była błyskawiczna, pracownica błyskawicznie zeskanowała towar i zapakowała do jednorazowej torby. Była przy tym uśmiechnięta i miła. Podziwiam, bo ja bym nie wytrzymał w takim „kołchozie”. Generalnie warto robić zakupy w tym punkcie, ale należy pilnować cen. Poza tym obsługa jest bardzo szybka. Jedynym mankamentem jest wygląd sklepu.
Robiłem zakupy w małym sklepiku przy ulicy Spokojnej w Łomży. Sklep jest dosyć mały, z niewielkim asortymentem spożywczo-przemysłowym. Ceny są w miarę przyzwoite, daleko im do cen dyskontowych, ale też nie są przesadzone. Tego dnia panował tam mały nieporządek, nie wiem czy to codzienność, czy akurat obsługa nie zdążyła uporządkować towaru. Po chwili oczekiwania zostałem obsłużony przez rzutką pracownicę, a może właścicielkę. Kobieta zapytała co potrzebuję, a gdy poprosiłem o piwo wnikliwie dopytała o markę i czy ma być z lodówki czy nie. Następnie zapakowała zakupy do reklamówki, przyjęła pieniądze i wydała paragon, na którym wszystkie opisy były prawidłowe. Reasumując – takie sklepiki są potrzebne. Ekspedientka była zainteresowana dobra obsługą klienta. Nie trzeba stać w długich kolejkach , gdy wpada się tylko po jedną rzecz. Życzyłbym jednak sobie, aby zadbano o porządek wewnątrz pomieszczenia.
Sky Bar znajduje się na terenie budynku lotniska w Poznaniu - Ławica im. Henryka Wieniawskiego. Pojawiłam się na lotnisku w związku z przylotem bliskiej osoby z Londynu. Na tablicy informacyjnej widał napis: "opóźnienie 5 minut". Postanowiłam udać się po kawę do Sky Baru. Przechodząc koło stolików przed kasą, zauważyłam, iż wszystkie stoliki są zajęte. Podłoga, lada kasy oraz witryna ze słodkościami była czysta. Podeszłam do lady, za którą stała pracownica. W danej chwili pani obsługiwała klientkę - dziewczynka około 5 lat, która poprosiła czekoladowego mufina. Zauważalne było, iż kasjer ma bardzo fajne podejście do dziecka: mówiła miękkim głosem, ale traktowała dziewczynkę jak poważną klientkę. Gdy nadeszła moja kolej, pani uśmiechnęła się i zapytała w czym może pomóc. Pani była schuludnie ubrana. Poprosiłam o podanie kawy latte na wynos. Podczas przygotowywania napoju, za ladą pojawiła się druga pracownica, która narzekała na ból głowy (była ubrana czysto, ale jak na takie miejsce miała zbyt krótką sukienkę, jak na swoją figurę-otyłość). Mimo zagadywania, kasjer szybko przygotował kawę, zdawkowo odpowiedając na zaczepne pytania drugiej pracownicy. Zapłaciłam, otrzymałam paragon i uśmiech od kasjera. Kawa była wyśmienita.
Korzonki u mamy znów dały znać o sobie. Przez lata wypraktykowany sposób – plaster „ze smokiem”. Niestety ten tani i zdawałoby się popularny farmaceutyk powinien być dostępny wszędzie. Niestety tak nie jest, ale w jednej z łomżyńskich aptek jest zawsze. Piszę tutaj o Aptece przy ulicy Piłsudskiego 10, naprzeciwko szpitala. A wiec udałem się do wzmiankowanego punktu w celu zakupienia potrzebnego leku. Zaparkowałem na pobliskim parkingu, tuż przed tabliczką „tylko dla klientów” i udałem się do środka. W niewielkim, czystym i schludnym pomieszczeniu panował porządek. Nie było wielu klientów więc momentalnie zostałem obsłużony. Starsza, przemiła pani od razu znalazła potrzebny specyfik. Poinformowała o cenie, a gdy zapłaciłem wydała resztę wraz z paragonem. Mimo że dokonywałem niewielkiego zakupu to poświęciła mi wystarczająco dużo czasu. Polecam tą aptekę, ceny co prawda nie są za niskie, ale niektóre lekarstwa tylko tam są dostępne od ręki. Na pochwałę zasługuje też zaangażowanie farmaceutek w obsługę klienta.
Podczas wymiany żarówki w łazience klosz się wyślizgnął i potłukł. Moje wrodzone lenistwo stwierdziło, że w zasadzie to bez klosza jest jaśniej i przez pół roku z zakupem nowego klosza nie było nam po drodze. W końcu jednak żona skutecznie wywierciła mi dziurę w brzuchu i chcąc nie chcąc udałem się na zakupy. Swoje kroki skierowałem do sklepu Kaja mieszczącego się w Łomży przy ulicy Sikorskiego 239. Punkt sprzedaży zlokalizowano na piętrze nowoczesnego budynku. Po wjechaniu windą wszedłem do dosyć dużego, ale sprawiającego wrażenie zagraconego pomieszczenia, gdzie był przeogromny wybór różnorakiego oświetlenia. Asortyment został posegregowany kolorystycznie, znalazłem więc odpowiednią, zbieżną z odcieniem płytek lampę. Cena nie była zbyt wysoka więc zapamiętałem model i udałem się w kierunku stanowiska obsługi. Musiałem uważać, bo manewrowanie między lampami mogło się skończyć tragicznie. Po długim oczekiwaniu (było sporo klientów) przedstawiłem pracownikowi swoje potrzeby. Niestety nie można było kupić samego klosza, tylko całą lampę. Ekspedient pofatygował się ze mną, zdjął z wystawy przedmiot po czym wystawił paragon i zapakował. Niestety sam proces wystawiania dokumentu sprzedaży nieco się ślimaczył, nie wiem czy z winy systemu czy pracownika. Na paragonie opis towaru był dla laika nieczytelny. W sumie ciekawy sklep z przeogromnym wyborem asortymentu, jednak można pomyśleć o zwiększeniu liczby pracowników.
W piątkowe popołudnie przejeżdżałem przez miejscowość Szumowo, a że popołudniami zwykle bywam głodny więc zatrzymałem się przed jednym ze sklepów. Duża i odpustowa tablica głosiła, że znalazłem się przed Marketem. Jak to się ma do ustawy o czystości języka polskiego to nie wiem, ale po mojemu powinno być napisane: „Sklep spożywczy”. Wszedłem do środka przez automatyczne drzwi i udałem się na zakupy. Wewnątrz dużego pomieszczenia panował porządek, był dosyć duży wybór asortymentu, jednak ceny nie były najniższe. Ale tego dnia głód myślał za mnie więc włożyłem do koszyka kolejno kefir, napój energetyczny, kilka bułek. Następnie podszedłem do stoiska z wędlinami i poprosiłem pracownicę o zaproponowanie dobrej kiełbasy. Pani stwierdziła filozoficznie, że wszystkie są dobre i zależy co kto lubi. Zdecydowałem się więc na kiełbasę zwyczajną, która pani zważyła i zapakowała do torebki. Podziękowałem i podszedłem do kasy. Przy kasie znajdowała się mikroskopijna taśma kasowa i czytnik kodów, który ciągle się przewracał. Widocznie właściciele oszczędzali na informatyzacji punktu. Kasjerka, mimo przeciwności losu uporała się z policzeniem produktów. Niestety jej mina i zaangażowanie nie wskazywały na zbytnie zainteresowanie klientem. Podziękowałem za zakupy i opuściłem ten sklep, szumnie nazywany marketem. Po wejściu do samochodu przystąpiłem do jedzenia. Niestety kiełbasa, która miała być dobra okazała się pierońsko słona. Bułka zwykła była lekko czerstwa, pokruszyła się przy próbie ugryzienia. W sumie nie polecam – kiepska jakość towaru, dosyć wysokie ceny, a obsługa taka sonie. Żenujący jest też fakt, że w Polsce zwykły sklep nazywa się Market. To była moja pierwsza i zapewne ostatnia wizyta w tym sklepie.
Śnieg. Nareszcie mamy zimę. Nie byle jaką, szaroburą, ale śnieżną, z prawdziwego zdarzenia. Niestety tego dnia musiałem pojechać poza miasto. Droga była fatalna, zajechałem więc na stację Orlen w miejscowości Zambrów, przy ulicy Ostrowskiej. Stacja ma doskonałą lokalizację, tuż przy trasie krajowej. Mimo opadów śniegu na terenie firmy teren był odśnieżony. Podjechałem pod dystrybutor i zanotowałem, że ceny niestety nie są najniższe, ale jednak zdecydowałem się na zakup. Po nalaniu benzyny podszedłem do ogrzewanego budynku w którym mieści się sklep i kasy. Zrobiłem, prócz benzyny, niewielkie zakupy i podszedłem do kasy. Obsługiwał mnie młody mężczyzna, ubrany w strój służbowy. Był bardzo uprzejmy. Zaproponował zakup towarów z aktualnej promocji, gdy podziękowałem poprosił o kartę rabatową. Następnie policzył zakupy, a gdy zapłaciłem wydał resztę wraz z paragonem. Wszystko odbyło się sprawnie, bez zbędnej zwłoki. W sumie miło i gościnnie, szkoda tylko że paliwa nieco droższe niż gdzie indziej.
W grudniowy piątek odwiedziłem Aptekę na Południu, która się mieści w niewielkim budynku przy ulicy Łagody 4. Przed apteką znajduje się niewielki parking. Wysiadłem z samochodu i wszedłem przez automatyczne drzwi. Wewnątrz lokalu panował ład i porządek. Na półkach leżały farmaceutyki dostępne bez recepty. Wziąłem koszyk i udałem się na zakupy. Włożyłem do niego chusteczki nawilżone, dużo tańsze niż w innych aptekach. Następnie udałem się do kasy. Przy ladzie stały dwie panie aptekarki, uśmiechnięte i chętne do pomocy. Poprosiłem o pomoc w zakupie kremu do odparzeń dla dziecka. Farmaceutka zaproponowała krem, nie najdroższy. Następnie poprosiła o kartę rabatową i policzyła zakupy. Całość zapakowała do torebki, a następnie pożegnała mnie. Jestem stałym klientem tej apteki więc po raz kolejny gorąco polecam zakupy, głównie ze względu na atrakcyjne ceny i możliwość uzyskania rabatów. Oprócz tego lubię jak w sklepie obsługa jest miła i uśmiechnięta i autentycznie zainteresowana pomocą klientowi.
Co prawda nie miałam bezpośredniego kontaktu z obsługą sklepu. (tylko przez internet i telefon). W opraciu o złożone zamówienie na pralkę Elektrolux oraz błyskawiczną odpowiedż w tej sprawie przez sklep odniosłam wrażenie, że pracują tam osoby kompetentne, rzetelne, miłe, a przede wszystkim dbające o opinię sklepu i komfort klienta. Znalazło to potwierdzenie w mojej tansakcji, z czego jestem bardzo zadowolona. Zgodnie z informacjami i instruktażem dotyczącym przesyłki i odbioru pralki, otrzymałam ją we wskazanym czasie (bardzo szybko). Była ona odpowiednio zabezpieczona. Kurier z wyprzedzeniem kilkugodzinnym poinformował mnie telefonicznie o przypuszczalnej godzinie dostarczenia mojego towaru i z tego się wywiązał. Reasumując stwierdzam, że obsługa klienta w sklepie Torres i dostawca spisali się znakomicie. Nie ukrywam, że wcześniej miałam obawy,czy sklep stanie na wysokości zadania. Nie zawiodłam się
Piekarnia Karwowski posiada w Łomży sieć kilku, a może kilkunastu mini-sklepików ze świeżym pieczywem. Jeden z takich obiektów zlokalizowano przy ulicy Kazańskiej. W maleńkim pawilonie jest bardzo bogaty wybór chleba i bułek. Oprócz pieczywa tradycyjnego jest także oferowane nieco droższe, ale wypiekane metodami tradycyjnymi. Jakość pieczywa jest adekwatna do ceny. Panie, które tam sprzedają są zawsze miłe i uśmiechnięte. Dosyć dobrze radzą sobie podczas porannych spiętrzeń, kiedy w sklepiku jest więcej klientów. Warto dodać, że wewnątrz panuje porządek. Dokładnie i tak było podczas mojej wizyty 16 grudnia po południu. Jak zwykle kupiłem chlebek, który został mi na miejscu pokrojony i zapakowany. Polecam zakupy w tej piekarni, jestem jej stałym klientem.
W grudniową sobotę teść zarządził peklowanie mięsa na Święta. Oczywiście wszystko było przygotowane, ale jak to w takich przypadkach bywa zabrakło liści laurowych. A więc na ochotnika został wyznaczony zięć, czyli ja. Wsiadłem do auta i w sobotnie przedpołudnie wybrałem się na niewielkie zakupy do sklepu PSS „Społem” mieszczącego się w Łomży przy Alei Legionów 105. Przed sklepem bez problemu znalazłem miejsce parkingowe i wszedłem do środka. Wewnątrz nie było tłoku, wziąłem koszyk i udałem się na salę zakupową. Zauważyłem, że w markecie jest czysto, między regałami były szerokie, wygodne przejścia. Towary były ułożone na półkach w logiczny i czytelny sposób. Stwierdziłem, że wybór towarów jest duży, natomiast ceny nie zawsze są atrakcyjne, przeważnie lekko wyższe niż w innych tego typu sklepach. Znalazłem liście, włożyłem więc do koszyka kolejne i udałem się do kasy. Kasjerka dosyć szybko i sprawnie policzyła moje zakupy, zapłaciłem i otrzymałem paragon. Na otrzymanym dowodzie zakupu opis towaru był lekko mylący. W sumie można zrobić w tym sklepie szybkie, ale nie codzienne zakupy, głównie ze względu na wyższe ceny.
Któregoś jesiennego dnia będąc na spacerze z Zośką odwiedziliśmy sklep mięsny „U Piotra”. Punkt ten mieści się w Łomży przy ulicy Sybiraków, na parterze w nowo powstałym bloku. Wewnątrz niedużego, czystego pomieszczenia znajdował się duży wybór wszelakich mięs, wędlin i drobiu. Asortyment jest jednak odmienny niż w innych sklepach. Właściciel głównie handluje wędlinami nieco droższymi, ale za to wykonanymi w sposób tradycyjny. Pani ekspedientka była bardzo miła. Doradziła zakup wędzonki oraz dwóch rodzajów kiełbas. Towar został sprawnie zważony i wydany. Zapłaciłem nieco więcej niż gdzie indziej, ale jak się okazało po przyjściu do domu warto było. Wędzonka była wprost rewelacyjna, podobnie jak droższa kiełbasa. Tańsza kiełbasa była nieco za tłusta, ale zostałem o tym uprzedzony przez sprzedawczynię w sklepie. Jedynie nie podobał mi się paragon, zamiast kiełbasy na dowodzie sprzedaży widniało „Mięso wieprzowe”. Jest to niezgodne z przepisami i właściciele powinni zadbać o prawidłowe zaprogramowanie urządzeń fiskalnych. Generalnie polecam ten sklep za miłą i przyzwoitą obsługę, a także za fantastyczny asortyment.
Miałem tydzień urlopu i żona wymyśliła abym, zamiast zbijania bąków, odnowił parapety wewnętrzne. W tym celu przekopaliśmy bogate zasoby sieciowe i ustaliliśmy że najlepiej będzie zakupić nakładki PCV i dzielny mąż założy je na parapety. Jak umyśliliśmy tak wykonaliśmy. Nakładki postanowiliśmy zakupić w sklepie RKHOME z Zielonej Góry. Ofertę znaleźliśmy na największym portalu aukcyjnym w Polsce. Po wymianie maili uzyskaliśmy od sprzedawcy wyczerpujące informacje na interesujący nas temat. Cena i jakość nam odpowiadała więć po zmierzeniu złożyliśmy zamówienie i dokonaliśmy opłaty. Następnego dnia, a więc w błyskawicznym tempie kurier przywiózł zamówiony towar. Po rozpakowaniu okazało się, że nakładki są zgodne z zamówieniem, a paczka była solidnie zapakowana. Polecam wiec tego sprzedawcę za doskonały kontakt mailowy, umiejętność doradzenia klientowi. Dodatkowo duży plus za błyskawiczną dostawę.
Miejscem godnym polecenia do spędzenia sobotnich wieczorów z cała pewnością może być restauracja sieci Sphinx. Wybierając się ze znajomymi udaliśmy sie do Sphinxa niedaeoko metra centrum. Pomimo tego że była to sobota wieczór i spodziewaliśmy sie tłumów kelner szybko znalazł dla nas wolny stolik, i podał menu. Warte polecenia są oferty happy hours- ceny alkoholi sa wtedy bardzo przystępne (w systemie 2 za 1) a jedzenie również jest niczego sobie, warto skorzystać ze zniżki studenckiej ale trzeba pamiętać o uprzedzeniu kelnera z checi skorzystania z niej przed złożeniem zamówienia. Ogólnie bardzo polecam.
Dziękujemy za przekazanie obserwacji dotyczącej wizyty w restauracji Sphinx. Zadowolony Gość to cel naszego działania, dlatego miło nam, że docenia Pani jakość usług świadczonych przez naszą restaurację. Jednocześnie cieszymy się, że oferowane przez nas Promocje spotkały się z Pani uznaniem. Serdecznie zachęcamy do odwiedzenia naszych restauracji i liczymy, że kolejna wizyta pozostawi pozytywne wspomnienia. Pozdrawiam, Sfinks Polska S.A.
Chłodno to delikatne...
Chłodno to delikatne określenie.
Organizm dopomina się o uzupełnienie straconej energii.
Czy wystarczy mu zapiekanka.
Musi.
Czasu mało.
Coś naszywko zjemy więc i pędzimy dalej.
Fort Wola nie stwarza możliwość za wielkiego wyboru jeżeli chodzi o gastronomię i nie tylko o nią.
Więc bez zbędnych dewa gaci decydujemy się na zapiekankę byle tylko wrzucić coś na ruszt.
Kupujemy ją w barku SUN FOOD
Zapiekanka jak zapiekanka.
Na nasze życzenie przetrzymana ciut dłużej w piecu.
Obsługa sprawna i uśmiechnięta.
Cena do zaakceptowania.
Poprawnie co do czystości estetyki oraz jakości ofert jej ceny i postawy pracowników.
Jeszcze nie tak dawno z całą mocą negowałam publiczną masową gastronomię.
Niestety a może stety życie i sytuacja wymusiło nie jako na mnie coraz częstsze stołowanie się na mieście.
Czy to w sieciówkach jak KFC Mc Donald itp. jak i w miejscach nie tak szeroko popularnych i masowo znanych.
Kilka dni temu otworzono w miejscu gdzie był kebab Piada Bar.
Po dawnym najemcy zostały charakterystyczne dalekowschodnie wyrycia na ścianach które tu mają kolor intensywnej pomarańczy.
Lokal sąsiaduje z kinem
5D Extreme
I to może być jego siłą i szansą na przetrwanie w miejscu dość trudnym na działalność gospodarczą jakim bez mała jawi mi się Fort Wola .
Mamy chwilę czasu do seansu więc postanawiamy wykorzystać ją na małe co nieco.
Gorąca kawa dla mnie i czekolada dla córki a do tego rzeczona piada.
Obsługa Pan w okolicach lat 50 i nieco młodsza od niego pani , przesympatyczni ludzie którzy są otwarci na potrzeby klienta i sprawiają że do tego miejsca chcemy wracać.
Pyszna piada, pyszne napoje wszystko przygotowane staranie i na bogato bez oszczędzania i nastawienia minimalistycznego w wielce przystępnych cenach.
Miejsce warte odwiedzenia, menu warte skosztowania.
Dzięki temu że lokal jest usytuowany we wnęce mamy zaciszne mimo że zlokalizowane w galerii miejsce na chwilę oddechu i odpoczynku.
Czuje się tu człowiek doskonale, on sam jak i jego podniebienie i żołądek oraz cała sensoryka są na 100% dopieszczone.
Czuje się nie wyreżyserowaną sympatię i serce które w ten barek włożyli sprzedawcy którzy najpewniej są jego właścicielami.
Naprawdę warto tu zajrzeć .
Ale uwaga, jedna wizyta może skutkować uzależnieniem.
Znów, tym razem pewnego październikowego wieczora, zajechałem do restauracji McDonald's znajdującej się w Łomży przy Alei Legionów 58. Lokal mieści się nieopodal stacji benzynowej. Dojazd do restauracji był dobrze oznakowany, nie miałem problemów z trafieniem do celu. Przed budynkiem jest nieduży parking, schludnie utrzymany. Nie zauważyłem tam żadnych papierów, niedopałków czy innych nieczystości. Następnie przyjrzałem się najbliższemu otoczeniu budynku McDonald's i stwierdziłem że także panuje tam ład i porządek. Otoczenie było wysprzątane, stoliki i krzesełka w ogródku były uporządkowane a kosze na śmieci nie były przepełnione. Później wszedłem do środka, po drodze stwierdziłem, że drzwi i okna są czyste. Wewnątrz restauracji w zasadzie było czysto. Podłoga była umyta, nie zauważyłem żadnych śmieci, czy resztek jedzenia. W dalszej kolejności udałem się do toalety. W ubikacji było czysto, był dostępny papier toaletowy oraz mydło, a suszarka do rąk działała bez zarzutu. Po wyjściu z łazienki skierowałem swe kroki w kierunku kas. W tym dniu nie było tłoku i nie musiałem czekać w kolejce więc momentalnie zostałem obsłużony. Osobą, która mnie obsługiwała była młoda kobieta w wieku około 25 lat. Nosiła strój służbowy, schludnie utrzymany. Kobieta uśmiechnęła się, nawiązała kontakt wzrokowy i przywitała mnie. Następnie poprosiła mnie o podanie zamówienia. Zażyczyłem sobie średniego zestawu w którego skład wchodziły WieśMac, frytki i napój. Pracownica zadawała kolejno pytania dążące do sprecyzowania zamówienia, a więc: Jakiej wielkości mają być frytki, jaki rodzaj napoju wybrałem i czy nie chcę zestawu powiększonego. Zapytała się też czy dwa opakowania cukru wystarczą do kawy. Następnie wyraźnie podała dosyć wysoką kwotę do zapłaty. Po zapłaceniu podała kwotę reszty i wydała ją wraz z paragonem. Po chwili kobieta położyła na tacy frytki, kawę i kanapkę. Pracownica życzyła mi smacznego, podziękowałem i udałem się do stolika. Niezwłocznie zabrałem się ko konsumpcji. Stwierdziłem, że frytki są ciepłe i smaczne. WieśMac także był ciepły, nie za gorący o doskonałym smaku. Nie podobała mi się konsystencja bułki, która nie była zwarta w górnej części i rozpadała się. Kawa była gorąca i aromatyczna. Po zjedzeniu wyrzuciłem śmieci do kosza. W tym momencie, tuż przy koszu zauważyłem na podłodze plamę po rozlanym napoju. Następnie udałem się ponownie do toalety i tym razem także stwierdziłem że panuje tam porządek. Po wyjściu z łazienki zauważyłem na posadzce kolejną plamę po rozlanym napoju, tuż obok wejścia na zaplecze. Podsumowując – McDonald's to dobra opcja jeśli chce się okazjonalnie zjeść coś na szybko. Jedzenie jest w zasadzie smaczne, jak na fast-food, ale niestety bardzo kaloryczne i nieadekwatnie drogie. Obsługa jest dobrze wytrenowana i trzyma wysoki, solidny poziom. Jedynie do czego mogę się przyczepić to do czystości na sali. Niestety czasem bułki nie są takie jak trzeba.
W lipcowy wieczór zachciało mi się coś zjeść na szybko. Podjechałem więc do baru szybkiej obsługi nazywanego szumnie restauracją McDonald's. Lokal ów mieści się się w Łomży przy Alei Legionów 58. i znajduje się nieopodal stacji benzynowej Statoil. Dojazd do restauracji jest dobrze oznakowany, nie miałem problemów z trafieniem do celu. Przed lokalem znajduje się niewielki parking, schludnie utrzymany. Nie zauważyłem tam żadnych śmieci. Następnie przyjrzałem się najbliższemu otoczeniu budynku McDonald's i stwierdziłem że także panuje tam ład i porządek. Otoczenie było wysprzątane, stoliki i krzesełka w gródku były uporządkowane a kosze na śmieci nie były przepełnione. Następnie wszedłem do środka, po drodze stwierdziłem, że drzwi i okna są umyte. Wewnątrz budynku także było czysto i schludnie. Podłoga była umyta, nie zauważyłem żadnych śmieci, czy resztek jedzenia. W tym dniu panował spory tłok i musiałem stanąć w kolejce, mimo że otwarte były cztery kasy. Przede mną były trzy osoby. Po krótkim oczekiwaniu nadeszła moja kolej. Osobą, która mnie obsługiwała była młoda kobieta w wieku około 20 lat. Była ubrana w schludny strój służbowy. Pracownica uśmiechnęła się, nawiązała kontakt wzrokowy i przywitała mnie werbalnie. Następnie poprosiła mnie o podanie zamówienia. Zażyczyłem sobie zestawu w którego skład wchodziły McWrap, frytki i napój. Kobieta zadawała kolejno pytania dążące do sprecyzowania zamówienia, a więc: Jakiej wielkości mają być frytki, jaki rodzaj napoju wybrałem, Jaki rodzaj McWrapa wybrałem, czy kurczak ma być chrupiący. Następnie wyraźnie podała dosyć wysoką kwotę do zapłaty. Po zapłaceniu podała kwotę reszty i wydała ją wraz z paragonem. Po chwili kobieta położyła na tacy frytki i napój. Na kanapkę musiałem poczekać około minuty i otrzymałem ją. Pracownica życzyła mi smacznego, podziękowałem i udałem się do stolika. Niezwłocznie zabrałem się ko konsumpcji. Stwierdziłem, że jedzenie jest frytki są ciepłe i smaczne. McWrap także był ciepły, nie za gorący o doskonałym smaku. Napój w kubku był właściwie schłodzony. Po spożyciu posiłku wyrzuciłem śmieci do kosza i udałem się do łazienki w celu skontrolowania czystości. Wewnątrz pomieszczenia było czysto. Nie zauważyłem żadnych śmieci, ani resztek jedzenia czy odchodów. Był dostępny papier toaletowy, mydło w płynie. Suszarka do rąk była sprawna. Reasumując – McDonald's to dobra opcja jeśli chce się okazjonalnie zjeść coś na szybko. Jedzenie jest smaczne, jak na fast-food, ale niestety bardzo kaloryczne i nieadekwatnie drogie. Obsługa jest dobrze wytrenowana i trzyma wysoki, solidny poziom.
Od czasu do czasu gdy czas pozwala i gdy potrzebuję chwili wytchnienia buszuję sobie po sieci .
Moje zainteresowania są tematycznie bardzo szerokie, a do długiej listy to co lubię z całą pewnością można zapisać kulinaria.
Fajną tematycznie i inspirująco nie rzadko jest strona palcelizac.pl
Graficznie nie dopieszczona, mało elegancka bez jakiegoś fajnego stronkowego image.
Ale po za wizualnym dyskomfortem i pomimo niego na ten adres warto zwrócić uwagę .
Bogate archiwum niebanalnych przepisów ,pogrupowane prosto i tak by było łatwo znaleźć pozycje menu z obszaru który nas na daną chwilę interesuje.
Dodatkowo super zakładka co na półkach pozwalająca na głębsze rozeznanie co mają do zaoferowania sklepy.
Są też konkursy co jakiś czas
Trochę reklam acz nie nachalnych.
Wiadomo strona na siebie jakoś zarobić musi.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.