Do Hotelu Willowa wybrałam się z chłopakiem. Lokal wybraliśmy ten jako miejsce na randkę głównie przez to że lokal wybudowany został niedawno i jest niedaleko miejsca mojego zamieszkania. Jeśli chodzi o wygląd wnętrza to lokal wygląda bardzo schludnie, kolorystyka bardzo udana choć wg mnie jest to kwestia indywidualna. Jak się okazało przy wejściu do wyboru są 2 sale - tak więc wybraliśmy salę na dole,która prezentowała się znacznie bardziej klimatycznie na wieczór. Tyle co do wnętrza.
Jeśli chodzi o personel trafiliśmy na sympatycznego kelnera, który na wejściu zaproponował nam wino (jako że przyszliśmy na spagetti) tak więc nie pożałowaliśmy sobie :P no i winko było dobre. Spodobało mi się również to że były startery (oliwki w miseczkach).
Co do dań..hm..spagetti było pyszne - ja wzięłam tagiatelle, chłopak carbonarę.Musieliśmy trochę czekać na potrawy ale to chyba jak w każdej restauracji... Natomiast co do deserów - zupełnie nieudane było tiramisu! Była to bardziej bita śmietana z dodatkiem tiramisu niż prawdziwe tiramisu. Natomiast przy zamówieniu torcika czekoladowego miny nam się poprawiły :)
Całość oceniam na 4 bo nie wszystko może było takie jak sie spodziewaliśmy, ale wiem że będziemy tam na pewno chodzić. Ceny może nieco droższe niż w pizzerni niedaleko mnie, ale...czasem można sobie pozwolić. Na pewno tam się jeszcze wybierzemy.
Rok 1995
U zbiegu ulicy Ciszewskiego i Aleji Komisji Edukacji Narodowej na Warszawskim Ursynowie staje blaszany hangar w którym otwarto hipermarket E.Leclerc plus małych kilka sklepików.
notabene był to pierwszy sklep tej sieci w Polsce
W dobie dzisiejszych mniejszych bądź większych galerii handlowych miejsce to było mało atrakcyjne a jego oferta nie na tyle różnorodna by przyciągać pożądaną liczbę klienteli i to takiej która to miejsce będzie obierała za punkt swoich stałych zakupów.
I najprawdopodobniej dla tego kilkanaście miesięcy temu zapadła decyzja o rozbudowie.
Od al. Ken dobudowano parterowy pawilon, a jako łącznik ze starą częścią centrum powstał kilkupiętrowy blok z przeznaczeniem na biura.
Wizualnie od strony architektonicznej ładnie to nie wygląda.
Ale nie wątpliwie mamy teraz więcej sklepów acz nie jest to to co sobą reprezentują galerie powstające współcześnie to i tak jest lepiej jak było.
Magnesem tego miejsca może być hipermarket E.Leclerc
Nie za tani ale z wycinkiem oferty na którą warto zwrócić uwagę i z asortymentem gdzie indziej nie dostępnym, bądź trudno dostępnym.
Jest też kilkanaście sieciówek: Boti, Butik, Camaieu, Quiosque, Euro , KFC …..
Tu też kupimy kwiatki, upierzemy, dziecku zapewnimy rozrywkę w sali zabaw, załatwimy sprawę w urzędzie poczty polskiej
Od czasu do czasu czemu nie, można tu się wybrać.
Komunikacja dobra, dojazd samochodem też nie zły.
A jak wiemy czego się spodziewać i co możemy tu kupić i załatwić a czego nie to i rozczarowania z niespełnionych planów zakupowych być nie powinno.
Udałam się do biblioteki, a konkretnie czytelni, bo potrzebowałam kilka ważnych książek. Wizyta ta była konieczna, z tego względu, że były one dostępne tylko w czytelni i tylko tam można było z nich skorzystać. Ale była też jeszcze jedna możliwość skorzystania z nich, w dodatku w zaciszu domowym. Przecież książki można wypożyczać na noc, trzeba okazać się tylko dowodem osobistym i zostawić swoją kartę biblioteczną jako zastaw. Jest jeszcze kilka warunków takiej transakcji, można zabrać do domu tylko trzy książki i należy ich zwrócić wcześnie rano następnego dnia, maksymalnie do 8.30 . No i oczywiście po książki można przyjść do biblioteki prawie przed samą godzina zamknięcia, tzn. przed 19-ą lub mocno po 18-ej. Oczywiście pojawiłam się w bibliotece o odpowiedniej porze, spełniając wszystkie niezbędne warunki. Pojawił się tylko mały problem, bo ja potrzebowałam czterech książek. Pani bibliotekarka początkowo stwierdziła, że nie może mi dać czterech książek, bo to jest wbrew regulaminowi. Znalazła mi więc trzy poproszone przeze mnie książki, ale po krótkim zastanowieniu zdecydowała się też dać mi czwartą książkę, ale pod warunkiem , że na pewno oddam ją wcześnie rano. Swojej obietnicy oczywiście dotrzymałam, nie tylko z tego względu, że spotkałam się z życzliwością bibliotekarki. Poza tym, że była życzliwa, to jeszcze zachowywała się profesjonalnie, doradziła mi żebym sobie na miejscu przejrzała książki i zdecydowała, które będą mi najbardziej potrzebne i te zabrała do domu, zamiast dźwigać wszystkie. Poza tym obsłużyła mnie dość szybko, nie straciłam więc zbyt dużo czasu. A co najważniejsze ta obsługa była bezpłatna, wystarczyło być stałym czytelnikiem biblioteki i posiadać kartę.
Chodzę to tego lekarza od 7 roku życia. Także mogę powiedzieć że praktycznie cały czas leczy moje zęby. Ceny są wygórowane niestety, ale na przykład leczenie próchnicy odbywa się zazwyczaj raz. Musi być naprawdę duża dziura, by była trutka i dopiero na następnym zabiegu wypełnienie.W gabinecie czysto, zawsze muzyka raczej rockowa, na miejscu możliwość zrobienia zdjęcia rtg i pantomograficznego. Raz nawet poszłam z reklamacją bo po uzupełnieniu części zęba ukruszył się po raz kolejny no i bezpłatnie lekarz dopełnił jeszcze raz. Na każdego pacjenta jest z reguły przewidziane pół godziny zawsze raczej trzeba zapisywać się z wyprzedzeniem. Terminy dostępne rano i po południu.
Oto jestem.
Stadion Narodowy w Warszawie
Otwarty dla Wszystkich.
Udało się .
Jest.
Choć do ostatniej chwili nie było pewności czy z wielką fetą przywita on gości gdyż były opóźnienia z odbiorami technicznymi, i brak było pozwolenia na imprezę masową od urzędu miasta to się jednak udało.
Zamknięto czasowo ulice Zieleniecką i most Poniatowskiego był więc przedsmak tego co nas czeka w czerwcu.
Chcących dziś wejść na Narodowy osób było oczywiście bardzo dużo.
Źle to wyglądało od strony ronda Waszyngtona, ale później się okaże ze wejście nie było takie trudne jak by się mogło wydawać.
Sprawnie pobieżne przeszukanie przez ochronę i brama pokonana.
Dalej też było spokojnie, choć tłumnie.
Mimo zimna goście dopisali.
Otwarto częściowo barki gastronomiczne, część toalet.
Zauważam że oznaczenia sektorów są duże i czytelne.
Nad porządkiem i ładem czuwają wolontariusze w odblaskowych kamizelkach.
Na płycie boiska dziś jest scena i koncert.
A na koniec mało widowiskowy i raczej skromny pokaz fajerwerków.
Byłam i zobaczyłam.
Bardziej mi się stadion biało czerwony i podświetlony podoba zewnątrz.
Weszłam do Pepco, bo czasem można znaleźć tam bardzo ciekawe rzeczy. Oczywiście nie miałam zamiaru nic kupować, ale chciałam poprzeglądać chociaż jakieś nowości na półkach. Półki były bardzo dobrze zaopatrzone w artykuły gospodarstwa domowego, bo to głównie na nich skupiłam swoją uwagę. Artykuły te zajmowały kilka dość dużych, kilkapiętrowych półek, a na każdej było ustawionych po kilkanaście rzeczy, dość ciasno, ale nie aż tak, żeby nie można było spokojnie obejrzeć ustawionych tam rzeczy. Wszędzie było czysto, nie było śladu kurzu. Sklep charakteryzuje się tym, że za niewiele kasy można kupić całkiem sporo rzeczy. I tak te było w moim przypadku, w oko wpadły mi zwyczajne sitka, ale bardzo potrzebne w kuchni. W zestawie było ich 5 sztuk, a kosztowały tylko 4,99 zł. Sitka w zestawie miały każde inny rozmiar, więc wszystkie mogły się tam do czegoś przydać. Podczas przeglądania półek sklepowych znalazłam też bardzo fajny zestaw kieliszków do wina (6 sztuk) za niecałe 30 zł, jednak nie zdecydowałam się na nie, bo przecież wchodząc do sklepu obiecałam sobie, że nie będę nic kupować. Wzięłam więc tylko bardzo potrzebny mi zestaw sitek i udałam się do kasy. Tam spotkałam dwie przemiłe kasjerki, zostałam od razu obsłużona przez jedną z nich profesjonalnie i kompetentnie. Ekspedientka zaproponowała mi też zapakowanie mojego zakupu. Byłam zadowolona z wizyty w tym sklepie.
Poszedłem do sklepu z córką po zakup łyżew. Akurat byłem w Solarisie udałem się więc do Intersportu. W momencie, gdy już stanęliśmy przy łyżwach pojawił się Pan z obsługi, aby zaproponować jakiś model łyżew. Córka chciała przymierzyć łyżwy, ale okazało się , że w poprzednim sklepie zdjęła rajtuz i jest na boso. Dla Pana z obsługi nie było problemu, polecił od razu skarpety, które nadają się do łyżew. Po dopasowaniu łyżew, od razu zaproponował ostrzenie łyżew. Po takiej obsłudze, niczym była konieczność poczekania 15 minut.
Hipermarket mieści się w centrum V osiedla w Koninie przy ulicy Przyjaźni. Absurdem jest pan, który siedzi w budce i otwiera szlaban nadjedżającym autami klientom - nie otrzymuje się kwitów, parking nie jest płatny. Na parkingu nie było zbyt wiele samochodów, także zaparkowałam niedaleko wejścia. Ostatnio kupiłam fotelik dla dziecka znajomych, ale niestety okazało się, iż nie wyglądał tak, jak oferowany w reklamie. Wchodząc do marketu, zauważyłam, iż na szklanych drzwiach znajduje się kartka z informacją: Wejście obok (wraz ze strzałką). Podeszłam z kartonem do punktu informacyjnego i położyłam pudło na blat. Natychmiast pojawił się pracownik, który przywitał mnie i zapytał w czym mogę pomóc. Pokazałam pani (blond włosy, około 160cm wzrostu, szczupła budowa ciała, granatowy fatruszek firmowy-schludny i czysty ubiór) dokumenty, które znajdowały się w kartonie wraz z produktem oraz paragon. Zauważalne było, iż pracownik przez chwilę zastanawiał się jak rozwiązać problem. Nie myśląc długo, zaproponowałam pani wymianę produktu na porządany. Pracownik zgodził się, ale niechętnie. Nie czekając, udałam się na dział po nowy egzemplarz. Zauważyłam, iż tym razem podłoga marketu była czysta. Zwróciłam uwagę także na nieład jaki panował w koszach z tekstyliami oraz niechlujnie przyklejone plakaty (wiele było pogniecionych lub rozdartych). Po chwili wróciłam do punktu informacyjnego. Pokazałm pracownikowi artykuł (nie było już zapakowanego, więc wzięłam z wystawy) oraz poprosiłam o zwrot dokumentów. Zdezorientowana pani nie pożegnała mnie. Wychodząc pomyślałam, iż niekiedy trzeba podejmować decyzje za pracowników.
Ostatnio kilka razy próbowałam skontaktować się z dzielnicowym mojej ulicy. Dziś ponowiłam próbę dzwoniąc na numer telefonu stacjonarnego. Biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenie, nie zdziwił mnie fakt, iż nikt nie odebrał telefonu. Postanowiłam zajrzeć na stronę internetową komendy w celu zdobycia telefonu komórkowego Kirownika Rewiru Dzielnicowych. Wykonałam telefon...i tutaj zostałam mile zaskoczona. Pan Przemysław natychmiast odebrał. Przedstawiłam się i opowiedziałam o problemie, jaki mam ja i inni mieszkańcy klatki mojego bloku. Urzędnik wysłuchał mnie cierpliwie i uważnie. Przeprosił za brak wcześniejszej reakcji służb porządkowych i obiecał spotaknie w mojej sprawie w poniedziałek. To była bardzo miła i konkretna rozmowa. Mam nadzieję, że poniedziałkowe spotkanie dojdzie do skutku.
Kolejny raz odwiedziłam salon meblowy Vox. Zastałam jednego pracownika o imieniu Wojtek. Był on schludnie ubrany i miał widoczny identyfikator - jak poprzednim razem. Szukałam tym razem komody. Wpadła mi w oko komoda z zestawu Kokeshi. Pan Wojtek pokazał mi zalety tej komody jak również zaproponował podobne modele z katalogu. Zachęcił mnie również do zwrócenia uwagi na artykuły dekoracyjne. Kolejny raz miałam wrażenie, że naprawdę chciał mi pomóc, a nie tylko sprzedać mebel. Nie naciskał na mnie, a zarazem sprawiał, że czułam, że to, o czym rozmawiamy jest mi naprawdę potrzebne. To fenomen - co zasługuje na podkreślenie. Asortyment oczywiście rewelacyjny, ceny oczywiście drogie, jednak jestem przekonana, że produkty są warte tych cen. Oprócz tego, że w salonie było bardzo zimno, wszystko wyglądało schludnie - nic nie zwróciło mojej negatywnej uwagi. Miejsce naprawdę godne polecenia!
Castorama to obszerny sklep. Asortyment jest ogromny, ceny konkurencyjne, choć niektóre rzeczy są sporo droższe niż w innych sklepach tego typu. Jeśli chodzi o personel, to za każdym razem obsługiwał mnie ktoś inny - ciężko jest spostrzec, ilu jest tam pracowników i który odpowiedzialny jest za dany dział. Ogólnie obsługa miła, czasem ironiczna i wykończona pracą; to akuratnie mnie nie dziwi, ponieważ sklep otwarty jest od wczesnego ranka do późnego wieczoru. Zawsze jednak łatwo jest odnaleźć kogoś z obsługi, aby móc o coś zapytać. Wiedzę - to trzeba im przyznać - mają obszerną. Jest dosyć czysto, wszystkie działy są oznakowane.
Moja wizyta w Komputroniku miała na celu poszukania jakiegoś notebooke'a. Był to tylko tzw. rekonesans. Jeśli chodzi o wybór sprzętu na miejscu to mają tam za szybami najpopularniejsze marki, od Sony Vaio do Acera. Jedno co moim zdaniem jest nieodpowiednie, to właśnie brak możliwości dotknięcia sprzętu, ponieważ jest on za szybą. A co, jeśli ja mam ochotę dotknąć laptopa? Muszę prosić o pomoc pracownika. Co w przypadku, gdy wszyscy pracownicy są zajęci? Ja nie miałem takiego problemu, bo po kilku minutach pracownik Komputronika zapytał się mnie, czy czasem mi w czymś nie pomóc. Odmówiłem, bo pomoc była mi nie potrzebna, ale pozytywem jest to, że pracownicy z jednej strony nie wyrywają się do klienta, gdy ten tylko zdąży wejść do sklepu, ale też nie pozostawiają go samego siebie, aby się nie błąkał samotnie. A co jeśli wstydzi się zapytać? To dotyczy zwłaszcza tych osób, które nie znają się na sprzęcie i uznają to za coś wstydliwego. Reasumując moja wizyta w Komputroniku przebiegła miło poza jednym zaznaczonym minusem, który jednak jest dość poważny. Firma powinna to zmienić.
Dawno nie byłam tak rozczarowana restauracją. Pominę fakt, że kelnerka zamiast dwóch różnych dań podała takie same (przyznała, że pracuje od nie dawna i nie rozpoznaje jeszcze wszystkich dań) ale mam duże zastrzeżenia co do świeżości potraw. Na odzobę do zamówionego posiłu zostały podane plastry spleśniałych pomarańczy! Czyżby kucharz nie zauważył?! Jeść się odechciewa, choć od początku jeść się nie chciało gdyż było niesmacznie i zero przypraw, nawet tych podstawowych jak sól i pieprz. Po zwróceniu uwagi kelnerce, że pomarańcz juz stracił świeżość i tak musieliśmy zaplacić cały rachunek ponad 65zł!!! Tragedia taka cena za coś spleśniałego. I do tego oczekiwanie na posiłek ponad 45 minut! Nie polecam tego lokalu!!!
Moja wizyta w 5.10.15. miała na celu wybranie misia dziewczynie. Otrzymałem podpowiedź, że w takim sklepie śmiało mogę szukać, więc poszukałem. Taki towar faktycznie tam się znajduje, ale niestety jest on tam bardzo drogi. ceny nie schodzą poniżej 30 zł za pluszaka. Ktoś pewnie powie, że nie ma się co dziwić, bo to taki okres przed Walentynkami, a ja na to odpowiem, że jest to nieprawdą, ponieważ zwykłe misie bez serduszek i napisów w stylu "I love you", były w bardzo podobnych cenach. Dlatego też pokręciłem się, poszukałem, pooglądałem i na tym się skończyło, bo towar lepszej jakości kosztuje tam od 70 zł wzwyż.
Poszedłem do Delimy zrobić zakupy. Jak zawsze panuje tam miła atmosfera, a sklep wygląda po prostu elegancko. Szukałem tam czekoladek Lindt i znalazłem. Szkoda tylko, że te same czekoladki w E.Leclerc są o trzy złote tańsze na każdym opakowaniu. Nie spodobało mi się również spojrzenia ochroniarza, który tak mi się przyglądał jakbym zamierzał coś ukraść. Speszyło mnie to podczas wyboru towaru, bo po prostu nie jest to komfortowa sytuacja. Niemniej zakupy zrobiłem. Przy kasie stało się krótko. Niezaprzeczalnie wielkim walorem Delimy jest to, że tam nigdy nie stoi się długo przy kasach w odróżnieniu od innych sklepów. Robiąc tam zakupy wielokrotnie nigdy nie musiałem tracić na to czasu.
Specjalistyczna przychodnia laryngologiczna tylko i wyłącznie możliwe są też konsultacje logopedyczne.Ja leczę się tam u foniatry specjalny rodzaj laryngologa związany ze strunami głosowymi. Wizyta nie jest tania. Zależy czy z badaniem przy pomocy kamery czy bez. Bardzo indywidualne podejście do klienta, nie tak że tylko następny pacjent. Raz byłam chyba z godzinę a 15 min na pacjenta to takie chyba minimum jak zauważyłam.Dodatkowo w przychodni przyjmują inni laryngolodzy szczególnie dla dzieci.
Polecam zakupy w Elmehurcie Włocławek na ul.Okrężnej.Potrzebowałam do naprawianej przez elektryka instalacji domowej bezpieczników automatycznych,a że to dla mnie czarna magia, to miły Pan Rafał, widząc,że jestem kobietom i się nie znam zadzwonił do mojego elektryka i się dokładnie wypytal czego potrzeba.Szybko przyniósł cały osprzęt, zaprowadził mnie do kasy, polecił zakupy w Elmehurcie.Bardzo miła atmosfera tam panuje i miło,że sprzedawca wykazuje inicjatywę i nie puszcza klienta, który się nie zna do domu, tylko stara się mu pomóc.I tak trzymać.Polecam zakupy w Elmehurcie na Okrężnej
Z przyjemnością chciałam polecić sklep 5-10-15 znajdujący się w Alfa Centrum w Gdańsku. Szukałam prezentu dla niemowlaka i za bardzo sama nie wiedziałam co mam kupić. Bardzo miła Pani ( nie patrzyłam na identyfikator, ale to była młoda Pani uczesana w kitek) od wejścia zaproponowała mi swoją pomoc. Pokazała mi kilka ładnych ubrań. Doradziła jaki rozmiar wybrać. Jej opinię uznałam za bardzo wiarygodną i szczerą, bo oprócz nowej kolekcji pokazała mi ubranka z przeceny. W rezultacie zamiast kupić jedną droższą to kupiłam kilka tańszych. Jestem bardzo zadowolona z obsługi. Prezenty się podobały a rozmiary pasowały. Szczerze polecam i dziękuję Pani za pomoc.
Polecam zakupy we włocławskim Euro RTV AGD.Pracownicy są bardzo uczynni i służą profesjonalną radą.Miły Pan przedstawił mi,na podstawie moich wymagań, ofertę lodówek i dzięki jego fachowości i słusznym radom zdecydowałam się na satysfakcjonujący mnie model.Odprowadził mnie do kasy i grzecznie podziękował za zakup.Jestem zadowolona z podejścia do klienta, bo zdarzało mi się,że w innych sklepach sprzedawca poprostu uciekał i unikał odpowiadania mi na moje pytania a tutaj sprzedawca jest bardzo profesjonalny i wie,że klient równa się jego pensja.A zadowolony klient(czytaj:Ja) to i nawt premia:)Polecam włocławski Euro RTV AGD
Odwiedziłam sklep New Yorker w galerii Madison i od samego wejścia byłam niezadowolona. Trzy Panie stały przy kasie i żadna nie była zainteresowana klientami. Przy kasie ustawiło się kilka osób a Panie nadal nie przeszkadzały sobie w rozmowie. Na sali sprzedażowej usiłowałam uzyskać informację odnośnie szukanego rozmiaru, ale znajdująca się tam Pani nie raczyła mi odpowiedzieć. Byłam zła, bo bardzo mi się spieszyło. W końcu znalazłam poszukiwany prezent, którym był sweter męski. Była to ostatnia sztuka. Czas leciał, kolejka przy kasie, Panie opieszałe a mi się spieszyło. W końcu, gdy zapytałam przechodzącej obok Pani czy mogę odłożyć ten sweter na 2 godziny odpowiedziała, że nie. W rezultacie nie kupiłam nic. Na drugi dzień odwiedziłam sklep konkurencyjny i zrobiłam tam zakupy. Nadmienię tylko, że z rozmów Pań przy kasie wynikało, że jedna z nich była kierowniczką i dawała pracownicom instrukcje co do przecen. Dyspozycje trzeba wydać, przeceny trzeba zrobić, tylko na co to komu skoro klienci nie są obsługiwani?
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.