Zrobiłem zakupy w Empiku w Łomży, przy ulicy Piłsudskiego. Nabyłem album "Panoramy gór Polski", którym byliśmy zainteresowani od dawna. Mieliśmy co prawda kupić przez internet, ale jakość się z żoną zbyt długo przymierzaliśmy. Akurat w Empiku była okazjonalna cena więc nabyłem i szczęśliwy wróciłem do domu. Oczywiście pochwaliłem się żonie, a ta że dzisiaj w końcu też nabyła i zapłaciła. W związku z tym, że zwroty internetowe są bardziej kłopotliwe postanowiłem świeży nabytek zwrócić. A więc po upływie około 40 minut wróciłem ponownie do salonu Empik. Podszedłem do kasy i poinformowałem pracowników, że chciałbym zwrócić książkę, którą zakupiłem wcześniej. Byłem obsługiwany przez te same kobiety co podczas wcześniejszej wizyty. Pani Kasia wypełniła formularz zwrotu, a pani Ania podpisała go i podała mi do zaakceptowania. Następnie zostały wypłacone mi pieniądze. Obie pracownice były przy tym grzeczne i taktowne. Nie robiły żadnych problemów ze zwrotem. Po wyjściu z salonu stwierdziłem, że obsługa w tym punkcie jest na najwyższym, profesjonalnym poziomie. Biorąc pod uwagę obie wizyty naprawdę warto robić zakupy w tym salonie. Jest duży wybór książek, płyt i innych multimediów. Ceny są przyzwoite, a jeżeli zdarzy się zwrot to nie ma z tym problemów.
Potrzebowałem prezentu dla pasjonata hodowli rybek akwariowych. Pomyślałem, że kupię książkę , więc udałem się do Empiku. Sklep zlokalizowany jest centrum handlowym o nazwie "Galeria Łomża”. Przed wejściem do salonu zauważyłem tablicę z informacją o najbliższych koncertach i możliwością zakupienia biletów. Po wejściu na salę zakupową zanotowałem, że wewnątrz panuje ład i porządek. Podłoga była czysta, regały równo ustawione. Asortyment był poukładany w logiczny sposób, były też odpowiednie opisy. W tym dniu w salonie było troje pracowników; dwie młode kobiety oraz mężczyzna. Dwie osoby stały w okolicy kas, jedna pani była na sali zakupowej. Przemieszczając się wśród regałów oglądałem towar; płyty, książki i inne artykuły. Po kilkunastu minutach pobytu w salonie jedna z pracownic zapytała mnie w czym może pomóc. Była to kobieta w wieku około 25 lat, szczupła, wysoka. Miała jasne włosy do ramion. Ubrana była w strój firmowy. Poprosiłem pracownicę o pomoc w zakupie książki dotyczącej hodowli ryb akwariowych. Kobieta zaprowadziła mnie do właściwej półki i pokazała poszukiwane książki. Powiedziałem, że potrzebuję książki na prezent, więc spośród eksponowanych woluminów wybrała jeden egzemplarz. Na moje pytanie, czy książka jest nowością pani ekspedientka przeprosiła mnie na chwilę, podeszła do komputera, sprawdziła i poinformowała mnie o dacie wydania książki. Była przy tym grzeczna, miła i autentycznie starała mi się pomóc. Niestety w salonie był mały wybór książek z interesującej mnie dziedziny więc nie zdecydowałem się na zakup, mimo, że pani proponowała zamówienie innych pozycji. Następnie podszedłem do regałów z książkami turystycznymi i wybrałem pozycję zatytułowaną "Panoramy gór Polski". Później podszedłem do kasy. Przy stanowisku kasowym panował ład i porządek, nie zauważyłem żadnych śmieci czy rzeczy osobistych pracowników. Ekspedientka nawiązała kontakt wzrokowy, uśmiechnęła się i przywitała mnie werbalnie. Przypomniałem sobie o co prosiła żona i zapytałem się kasjerki o dostępność w salonie książki Edwarda Raczyńskiego "Róża". Kobieta stwierdziła, że nie ma jej w salonie, ale sprawdzi, czy można ją zamówić. Po chwili oczekiwania usłyszałem, że jest jej przykro, ale ta pozycja jest nieosiągalna. Podziękowałem i podałem książkę koszyka w celu jej zakupienia. Pracownica zeskanowała cenę produktu. Zaproponowała też produkty promocyjne wyłożone tuż przy kasach oraz zakup papierowej płatnej torby. Nie zdecydowałem się na zakup dodatkowych przedmiotów więc pani podała kwotę do zapłaty. Potem podała wyraźnie kwotę reszty i wydała ją wraz z paragonem i zapakowaną w torbę książką. Na koniec kasjerka ponownie się uśmiechnęła i podziękowała za zakupy oraz zaprosiła do ponownej wizyty.
Gdy mam tylko taką możliwość z chęcią się zapisuję do wszelakich klubów konsumenta , programów lojalnościowych czy też internetowych paneli badawczych.
Raz jestem bardziej a raz mniej usatysfakcjonowana z uczestnictwa i zaproponowanych mi zasad.
Ale trwam i raczej się nie wypisuję i nie rezygnuję.
Będzie już ładnych kilkanaście miesięcy jak jestem zapisana do internetowego panelu IMAS OnLine.
Kilka dni temu zabrałam się do zamówienia nagrody.
Punkty niezbędne do owego zmówienia miałam już zgromadzone od jakiegoś czasu ale jakoś tak się nie składało by to zrealizować.
Co ma wisieć nie utonie i pośpiechu nie ma.
Proces zamawiania nie nastręcza problemów.
Jest prosty i i intuicyjny.
Mam tylko zastrzeżenie co do określenia czasu w jakim mogę oczekiwać przelewu.
Jest co prawda informacja że wysyłki realizowane są dwa razy w miesiącu a jaki jest system realizacji to mam to napisane w Poradniku Panelisty z tym że tam nic nie napisano konkretnego .
Nie dostaję też potwierdzenia wpłynięcia zamówienia na adres @.
Co warte uwagi mogę w ciągi 24 h z złożonego zamówienia się wycofać .
Całą historię swojego uczestnictwa mam dokładnie zarejestrowaną , ile wypełniłam ankiet ile punktów za nie dostałam i ile punktów wydatkowałam na nagrody od początku mojej rejestracji w panelu.
Chcę kupić lampę stojącą. Są 2 osoby na stoisku, mila pani chętnie doradza w wyborze- kupuje lampę i kinkiet do łazienki. Pan,tez mily dobiera zarowki, energooszczędne, pokazuje jak zamontować kinkiet. Zakupy zajely niecałe 20 min duży wybor Do kasy nie ma dlugich kolejek dobry przepływ, sprawna obsluga
Chcę kupic lampkę na biurko i lampę wysoką stojącą. Brak personelu na stoisku, kiedy wreszcie zlokalizowalam sprzedawce, po ok 10 min ! , uslyszalam -zaraz do pani przyjdę.Nie doczekałam się, sama wybralam lampke na biurko, za to pani w kasie byla bardzo miła i poradziła inny sklep z lampami- Leroy
Obsługa jest bardzo przyjaźnie nastawiona do klientów, służy pomocą i radą w razie potrzeby. Niemniej nie zawsze pamięta o wydaniu chusteczek do szyb samochodowych dla klientów automatycznej myjni samochodowej. System czyszczący w myjni nie zawsze dokładnie spełnia oczekiwania korzystających. Zdarzają się sytuacje gdy obsługa musi poprawiać ręcznie to czego nie umył automat. Drzwi bramy wjazdowej najczęściej nie są zamykane podczas pracy myjni.
Jeden ze sklepów tej firmy, usytuowany w centrum miasta. Bardzo miła obsługa, służąca radą przy wyborze alkoholi. Bardzo duży wybór różnego rodzaju alkoholi, dobrze wyeksponowany asortyment stale poszerzany o nowości rynkowe. Ceny piw, win wódek itp. są bardzo dobre, (jedne z najniższych w mieście), pozostałego asortymentu, uważam, że są nieco za wysokie. Często organizowane są tu promocje i obniżki cen.
Restauracja usytuowana jest na Starym Mieście - w samym centrum Lidzbarka, w związku z czym, jest tam zawsze dużo gości (i często wielu turystów). I wcale się nie dziwię. Osobiście bardzo lubię ten lokaj. Jest tam bardzo fajny wystrój, pyszne jedzenie w porcjach o zdrowej wielkości i w cenach adekwatnych do jakości. Wykwalifikowana, profesjonalna, miła obsługa wita gości i obsługuje ich z uśmiechem na twarzy i kulturą (w jednakowych, firmowych uniformach). Miejsce godne polecenia.
Postanowiliśmy dać kolejną szansę restauracji „Wiszące ogrody nad Narwią”. Tym razem wybraliśmy się do Nowogrodu wieczorem. Na zapyziałym ryneczku dalej wisiały wielkie , odpustowe bannery reklamowe z reklamą restauracji. Banner zakrywał całą kamienicę, ale to może lepiej dla niej, bo kilkadziesiąt lat nie widziała remontu. Wjechaliśmy przez bramę na teren restauracji i nagle objęły nas egipskie ciemności. Zaparkowaliśmy, wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się w kierunku drzwi. Niestety były one zamknięte na cztery spusty. W końcu, potykając się w ciemnościach zauważyliśmy rachityczna żaróweczkę oświetlającą wejście z boku budynku. Może w dzień dla wszystkich jest jasne, że frontowe drzwi to wejście służbowe dla personelu, a główne jest z boku, ale wieczorem jest to mylące, szczególnie gdy właściciele skąpią na oświetleniu terenu. Po wkroczeniu do środka powitała nas miła pani i zaproponowała udanie się do sali kominkowej. Ale my się uparliśmy, że chcemy zobaczyć salę główną, nad wystrojem której pani Gessler się tak rozpływała w „Kuchennych rewolucjach”. Weszliśmy i za chwilę opuściliśmy salę, gdyż nie była ona ogrzewana, a spożywanie posiłku przy kilku stopniach Celsjusza do przyjemnych nie należy. Zanotowaliśmy, że wystrój owszem przyjemny, ale badyle zwisające smętnie z sufitu były nieco przerzedzone i zakurzone. Wróciliśmy więc do sali kominkowej, gdzie panowało miłe ciepełko. Pani przyniosła estetyczną i pomysłowo wykonaną kartę i oddaliśmy się jej studiowaniu. Stwierdziliśmy, że ceny są dosyć wysokie, jest za to duży wybór dań, głównie regionalnych. Najpiękniejsza z żon zamówiła rejbaka z sosem z surówką, ja skusiłem się na polecaną przez Gesslerową golonkę, także z surówką a także „psiwo kozicowe”. Kelnerka w miarę szybko przyniosła napoje i poinformowała, że na dania główne trzeba poczekać. A więc się delektowaliśmy napojami, wnętrzem stylizowanym na kurpiowskie, ale z serwetkami z Ikei. Polana trzaskały w kominku, a z głośników nie nachalnie śpiewał Lady Pank. Zrobiło się miło, ale czas oczekiwania na potrawy był stanowczo za długi, na pewno dłuższy niż deklarowane przez kelnerkę 15 minut. W końcu otrzymaliśmy potrawy i zajęliśmy się pałaszowaniem. Niestety golonka, wbrew temu co można było zobaczyć w telewizji, była spieczona i twarda z jednej strony. Do rejbaka został fatalnie dodany sos tzatziki, nie można było zamówić innego. Sam sos był rzadki o nijakim smaku. Żona więc zjadła babkę z moim chrzanem dodawanym do golonki. Sam chrzan był rewelacyjny, podobnie jak piwo kozicowe. Babka była w miarę dobra, ale jej cena nie była adekwatna do ilości i jakości. Jedynie surówki ratowały poziom, były smaczne. Pani obsługująca zachowywała się sztucznie, odnosiliśmy wrażenie, że jest tam za karę. Nie doczekała się więc napiwku. Reasumując – niestety rewolucje kulinarne w tym lokalu to fikcja. Dania nie są rewelacyjne, a ich ceny mocno przesadzone. Obsługa na mizernym poziomie, ale o czym tu mówić jak właściciel oszczędza nawet na oświetleniu terenu. Końmi nas tam już nie zaciągną, a szkoda bo to miejsce ma potencjał (wspaniałe położenie).
Otóż tego dnia, robiłem zakupy w markecie budowlanym Bricomarche. Zakupy były dość znaczne(za ok 500 zł). Pani z obsługi zaoferowała mi swoją pomoc, bo miałem problem z odnajdywaniem niektórych produktów, oprowadzała mnie, nawet podpowiadała które produkty wybrać. Jestem bardzo zadowolony z obsługi tego marketu.
Zrobiłem zakupy w tym hipermarkecie za kwotę ok. 250 zł. Nie miałem przy sobie takiej ilości gotówki, więc postanowiłem zapłacić kartą. Niestety nie mogłem, a gdy zapytałem dlaczego, usłyszałem odpowiedź: "Bo nie". Musiałem iść do bankomatu(który na szczęście był blisko), ale mimo wszystko nie jestem zadowolony z obsługi tego marketu.
Dostaliśmy z żoną tzw. „wychodne”, teściowie miłosiernie wzięli córeczki na noc więc postanowiliśmy ruszyć „w miasto”. Kilka szybkich telefonów i za namową znajomych (też dzieciatych, ostatni kontakt dwa lata temu) wybraliśmy się do piwiarni Warka zlokalizowanej w Łomży przy Alei Legionów. Taksówkarz bez trudu trafił na miejsce i w mroźny, styczniowy wieczór przekroczyliśmy progi pubu. Lokal ma estetyczny i pomysłowy wystrój. Pośród fototapet z epoki wiszą różnorakie zdjęcia i emaliowane tabliczki. Niektóre tapety mają wymiar historyczny, a dla młodszych pewnie i edukacyjny; „Na polach przeprowadza się zimowe orki, dobiega końca skup ziarna, skupuje się ziemniaki, buraki i ostatnie warzywa. Trwa kontraktacja płodów rolnych. Kończy się rok. Można więc już ocenić efekty minionych miesięcy, pora też pomyśleć nad najlepszymi metodami realizacji zadań przyszłorocznych.” Następnie zajęliśmy miejsce przy jednym ze stolików. Niestety nie pomyślano o miejscach na wieszaki, więc kurtki musieliśmy położyć na ławach. Poszedłem zamówić coś do picia. W piwiarni oczywiście króluje piwo, mamy do wyboru nalewane oraz butelkowane. Niestety wybór marek jest mały, ogranicza się tylko do tych powiązanych z grupą Żywiec. Zamówiłem jasną Warkę oraz piwo typu Bock. Barmanka, młoda dziewczyna bardzo sprawnie i szczodrze nalała oba zamówione trunki ponad kreski oznaczające 0,5 litra. Następnie wydała bez żądania paragon wraz zresztą. Była miła i uprzejma, a wcześniej wytłumaczyła co to jest Bock. Podziękowałem, doniosłem piwka i zaczęła się dyskusja ze znajomymi, przerywana co jakiś czas wizytą w barze. Podczas naszego spotkania co jakiś czas do stolika podchodziła kelnerka i zabierała opróżnione szklanki. Jako, że opróżniłem kilka piw musiałem też kilka razy odwiedzić toaletę. Zanotowałem, że ubikacje nawet w schyłkowym okresie imprezy były czyste, sprzątane na bieżąco. Podsumowując polecam ten lokal. Dobra lokalizacja, niewygórowane ceny piwa, porządek w toaletach i sprawna obsługa to niewątpliwe zalety. Kolejnym razem, jak będziemy chcieli się poczuć o 10 lat młodziej to zawitamy do tej piwiarni, zważywszy że co jakiś czas odbywają się tam koncerty na żywo.
Lokal ma bardzo ciepłe, przyjemne wnętrze-dekoracje z warzyw sugerują świeżość serwowanych potraw. Potrawy wyłozone są na bufecie,z którego bierzemy na co mamy ochotę w dowolnej ilości. Mnie bardzo smakuje kurczak po hawajsku i sałatka grecka- wprost REWELACJA!!!POLECAM!cENA PRZYSTĘPNA 2,90/100G, zupy 3,50/porcję, kompot 2zł. Miła i konkretna obsługa, toaleta schludna.Polecam!
Apteka przestronna raczej nie ma kolejek ewentualnie jedna osoba. Apteka z cyklu podstawowe leki. Jeśli chodzi o jakieś bardziej specjalistyczne to trzeba poczekać aż zamówią. Zaletą niskie ceny przyjemny personel.Obok parking. Położenie w typowym komunistycznym budynku obok biblioteki i telewizji osiedlowej.
Zgłosiłam się do biura z prośbą o sporządzenie zeznania podatkowego za 2011 rok. Zeznanie był dość skomplikowane, ponieważ dotyczyło dochodów z zagranicy i diet wyborczych. Panie jednak bardzo szybko ok tydzień dwa poradziły sobie z jego rozliczeniem pomimo innych sprawozdań finansowych które musiały sporządzić dla innych większych kontrahentów.Wszelkie poprawki są zawsze dokonywane i Panie zawsze doradzają i można je zapytać o wiele różnych interpretacji.
Osobiście nie darzę zbytnią sympatią tych sklepów, ponieważ buty wyglądają na słabej jakości i jakoś nie pasują do mojego gustu. Jednak będąc ostatnio w deichmannie kupiłam 2 pary damskich butów. Nie było zbytniego tłoku można było swobodnie przymierzyć i dobrać buty. Gdy spytałam Panią o to czy jeżeli przymierzam w skarpetach grybych to czy wziąć mniejszy rozmiar Pani zaproponowała mi darmowe podkolanówki dzięki którym można łatwo dobrać buty. Sklep duży wybór podobny do tego w dużych miastach. Można też płacić kartą.
Przyszłam do bankomatu, żeby sprawdzić saldo, ponieważ oczekiwałam już dłuższy czas na przelew i byłam pewna, że już powinien był dojść. Niestety po sprawdzeniu okazało się, że na moje konto nie było żadnego wpływu. Poszłam do banku gdzie pani w okienku uspokoiła mnie że najprawdopodobniej przelew nie zdążył jeszcze dojść. W celu upewnienia się, że mam dobry nr konta swojego poprosiłam by napisała go jeszcze raz na karteczce. Podziękowałam i wyszłam. Bank tani przyjazny dla klientów posiada bardzo wiele bankomatów, w których można wypłacać pieniądze.
Weszłam do sklepu, by zorientować się ile będą kosztować 2 okna drewniane, ponieważ kupowałam tam wcześniej 2 także drewniane i jestem z nich zadowolona. Musiałam poczekać tak z 5 min bo był pan przede mną w kolejce w sprawie okien na cały dom tylko plastikowych. W punkcie zmienił się sprzedający. Jest miły starał się zaproponować możliwie najwyższy upust. Czas oczekiwania na montaż uzależniony jest od warunków pogodowych, tego kiedy przyjdą okna cow przypadku drewnianych wydłuża czas oczekiwania.
Często moje zakupy pieczywa robię właśnie w punktach sprzedaży HERT. Nienaganna obsługa pań, bardzo zwinnie i grzecznie pomimo kolejki. Zawsze czysto i pachnąco. Jak trzeba można zamówić produkty i podejść przed końcem otwarcia punktu. Terminowość dostaw bez zarzutu. Jakość pieczywa mi osobiście bardzo smakuje. Polecam chlebek staropolski-pychotka!!!!!!!!!!!
Denerwujące jest to, iż ta sieć nie potrafi przystosować się do oczekiwań klienta.Na przykładzie moim mogę powiedzieć,że gdy przeprowadziłam się do nowego mieszkania mój internet przestał działać. W salonie powiedziano mi iż w tym rejonie gdzie aktualnie mieszkam nie ma takiej technologii i nic mi nie mogą poradzić. Poprosiłam o zmianę taryfy by nie zrywać umowy a mieć internet sprawny jednak osoba mnie obsługująca nie potrafiła rozwiązać mojego problemu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.