Witam,sklep może i jest dobrze zaopatrzony to fakt, ale: Jest to sklep dla dzieci a tu co nic nie można dotykać. Wszędzie info. NIE SIADAĆ! NIE DOTYKAĆ! poniekąt roumiem jak każdy przyjdzie i dotkie to się zniszczy- ale taka branża to są dzieci. Jak nie przejechać się wózkiem, proszę zapanować nad dzieckiem i jeszcze dość arogandzki głos Pani ekspedientki proszę nie ruszać. Gdyby powiedziało to w sposób łagodny to ok ale nie- zaraz płacz.... odechciewa się (no i Pani w kasie mówi że ona też nie wie dlaczego tak jest ale tak musi być i koniec). A dziś co kupuję puzle i tam naklejka zgłoś się do obsługi po prezent i wybór jeden z 3. Więc proszę o upominek, a co jest napisane to mówię. Ale w standardzie Pani mówi że upominki były ale nie ma, w sumie to ona nie wie co się stało i takie tam..... Powiem uczciwie mały Skrzat miał klimat, a duży to miejsce gdzie można przyjść i na zimno bez przyjemności kupić zabawkę bez obecności dziecka- a mówi się że zakupy to przyjemność.... Szkoda....
Osoba obsługująca zorientowana w asortymencie, trafnie doradza. Obsługa obecna na każdym dziale, nie trzeba jej szukać, choć mało widoczna, bo w szarych polarach. Obsługa przy kasie bardzo sprawna, a przy tym miła. Cena trochę wysoka, ale sklep posiada szeroki asortyment. Parking pod samym sklepem. Ogólnie ocena pozytywna.
Niestety nowo otwarty sklep w Łasku nie spełnił moich oczekiwań. Na jedynego plusa zasługiwał wygląd marketu i czytelne rozmieszczenie wszystkich produktów. Na półkach porządek i ogólnie zachowany umiar w eksponowanych produktach. Na malutkiego plusa zasługuje jeszcze tylko wygląd, uśmiech i zachowanie personelu ale niestety to nie zastąpi niekompetencji. Na początku mojej wizyty w markecie dość szybko zainteresowała się mną pewna pracowniczka, która chciała pomóc mi w wyborze nawigacji samochodowej lecz niestety nie miała o nich "bladego" pojęcia. Mogła mi jedynie pomóc w przeczytaniu z opakowań czym różni się jedna od drugiej. Kolejna sprawa to dział z telewizorami. Telewizorów jest tam sporo i wybór również spory i różnorodny ale w sprzedaży mają w większości telewizory z ekspozycji. Tylko niektóre sprzedawane były oryginalnie zapakowane. Na dość duży minus zasługuje również niekompetencja pracownika tego działu, który niewiele potrafił powiedzieć o produkcie, którym byłem zainteresowany i większość z tych informacji podana była na etykiecie, która stała obok telewizora. Co gorsza przyjechałem do Łasku specjalnie po upatrzony telewizor i telefonicznie zostałem poinformowany, że taki telewizor posiadają, lecz nie zostałem doinformowany, że jest to towar ekspozycyjny i na dodatek z drobnymi uszkodzeniami w postaci obtarć na przednim panelu. Podsumowując do tego sklepu można wybrać się tylko wtedy, kiedy mamy upatrzoną już konkretną rzecz. Od personelu zbyt wiele się nie dowiemy. Pozdrawiam i mam nadzieję, że z biegiem czasu kompetencje pracowników tego sklepu będą rosły.
Kompetentna i przemiła obsługa. Fachowe doradztwo. Interesujące dodatkowe propozycje dotyczące produktów SKOK. Wnętrze urządzone funkcjonalnie, elegancko, uwzględniające wygodę pracowników i interesantów. Dostępne foldery, kalendarzyki, biuletyn i gazetka. Nie zauważyłam, by bankomat był kiedykolwiek niesprawny.
Postanowiłam odwiedzić Polo , bo po pierwsze dawno w nim nie byłam, a po drugie musiałam zrobić jakieś większe zakupy. Kiedy weszłam do sklepu okazało się, że market przygotował świetną ofertę na Tłusty Czwartek. Po co męczyć się samemu i piec pączki, ciasta i takie tam inne smakołyki, jak można kupić już gotowe. W słodkim asortymencie sklepu były nie tylko pyszne pączki po 0,88 zł, ale przede wszystkim wspaniałe ciasta. Było ich całkiem sporo, ale ja wymienię tylko kilka. Między innymi można było kupić ciasto Miodownik za 19,99 zł/kg, ciasto Karpatka również za 19,99 zł/kg i ciasto z truflą za 22,99 zł. Muszę przyznać, że ciasta nie były bardzo drogie (na co dzień są zazwyczaj droższe), a jak wyglądały... Aż ślinka ciekła po prostu i nie można było oprzeć się pokusie. Wszystkie były tak ładnie poukładane za szklaną witryną, normalnie jak domowe tak wyglądały, no i smakowały też... Wszędzie było czysto, przyznam nawet, że nigdzie nie leżały okruchy z ciasta. Zaznaczam, że ciasta te można znaleźć tylko przy stanowisku monopolowym, gdzie są specjalne lodówki przeznaczone do przechowywania ciast. Na pewno nie znajdziemy ich na terenie marketu obok słodyczy. Ciasta podawała bardzo miła ekspedientka, która bardzo ładnie i dokładnie zapakowywała ciasto, aby się nie zgniotło w czasie drogi. Jej zachowanie było w pełni profesjonalne, doskonale znała całą ofertę ciast, a także ich ceny. Niejednokrotnie zachwalała smak poszczególnych ciast, podejrzewam, że musiała wcześniej ich próbować. Ekspedientka była ładnie ubrana w firmowy mundurek, a na głowie miała czepek, również z logo firmy. Myślę, że była to bardzo skuteczna osłonka dla włosów, które bardzo często wypadają i lądują dokładnie na tym przepysznym cieście. Przy stanowisku z ciastami cały czas tworzyła się kolejka, ale pani ekspedientka skutecznie ją skracała, bardzo szybko obsługując klientów.
Obsługa kasowa odbywa się praktycznie w milczeniu. Jedynym wyjątkiem była tylko informacja o kwocie należności do zapłaty. Brak powitania, brak pożegnania. Kasjerka pomiędzy kolejnymi osobami wykonuje inne czynności ( porządkowanie dokumentów, przeliczanie przyjętych już poleceń przelewów) powoduje to przedłużanie czasu obsługi i powstawanie długich kolejek. W kasie obok mnie kasjer głośnym tonem domagał się brakującej kwoty do zapłaty. Brak jakichkolwiek standardów obsługi, ubioru pracowników. Kasjerka, która mnie obsługiwała ubrana była w mini spódniczkę z wytartego jeansu i grube rajstopy, obwieszona biżuterią. Na stanowisku pracy bałagan, stosy papierów i dokumentów.
Biedronka przy ulicy Siemieńskiego położona jest w pobliżu osiedla mieszkaniowego i strefy przemysłowo - handlowej (hurtownie). Obok sklepu znajduje się parking na kilka samochodów. Nie jest on wystarczający, ponieważ w większości przypadków osoby spoza osiedla oraz osoby odwiedzające pobliskie hurtownie również korzystają z tej placówki. Swoje zakupy robiłem w godzinach szczytu. W sklepie było dużo klientów. Praktycznie wszystkie kasy były czynne, a przed nimi po 2-3 osoby w kolejce do każdej z kas. Mimo zwiększonego ruchu, zakupy zrobiłem sprawnie. Zauważyłem również zmiany w asortymencie mięs. Do tej pory wiedziałem, że w Biedronce nabędę poporcjowane i pakowane w modyfikowanej atmosferze świeży schab, mięso na gulasz czy elementy drobiu. Podczas mojej wizyty zauważyłem, że asortyment wzbogacił się o filety łososia w dobrej cenie, bo 35 złotych za kilogram. W hipermarketach Tesco czy Real taki filet łososia bez skóry kosztuje ponad 50 złotych. Do tego nabyłem śliczną wołowinę, poporcjowaną i zwiniętą, gotową do przygotowania zrazów zawijanych. Myślę, że to początki wcześniej zapowiadanych zmian w sklepach Biedronki przejścia z typowego dyskontu do delikatesów. Przy kasach zauważyłem, że skończył się magazyn Kropka TV. Przy kasie zapytałem się kasjerki, czy udałoby się dostać Kropkę TV. Kasjerka chętnie wstała z miejsca i udała się na zaplecze, skąd przyniosła paczkę z magazynem telewizyjnym. Mnie wręczyła jeden egzemplarz a pozostałą zawartość paczki umieściła na stojaku przed kasą. Program zmian w Biedronce zapowiada się dobrze, ale jednak dla mnie dużym plusem byłoby wprowadzenie możliwości dokonywania płatności za zakupy przy pomocy kart płatniczych. Osobiście nie lubię posługiwać się gotówką.
Kolejny zakup i ponownie muszę polecam sklep;-)
Kupiliśmy przez internet i okazało się,że można zwiedzać mnóstwo sklepów -jeśli ma się na to czas,a w sklepi beppi.pl można znaleźć buty w pięć minut z dość szerokiego asortymentu.
Do tego dochodzą przystępne ceny,nawet z przesyłką.
Widać,że buty są dobrej jakość. Przy tych zakupach udało mi się załapać na promocję ;)
Sklep Beepi ma już moje zaufanie, jeśli chodzi o zakup butów !
Pomimo, iż po poprzedniej wizycie nie miałam zamiaru więcej iść do tego sklepu, poszłam tam jeszcze raz aby dokonać zakupu wypatrzonego przeze mnie kwiatka. Tym razem nie miałam zamiaru prosić żadnej z pracownic o pomoc. Wybrałam jednego ze storczyków, wzięłam jednego z mniejszych, który kosztował 12,99zł, większy był za 18,99zł. Ceny były więc bardzo korzystne, a rośliny naprawdę godne uwagi. Dobrałam jeszcze średniej wielkości doniczkę o pięknym kolorze w cenie 12,99zł. Wybór ozdób oraz doniczek do kwiatów jest tam ogromny - jeśli chodzi o cenę, kolor jak i kształt. Gdy skompletowałam już kwiatka z doniczką, udałam się w stronę kasy. Kasjerka (młoda, drobna dziewczyna, średniej długości ciemne włosy) przyjęła postawę obojętnej. Nie przywitała się, nie pożegnała. Jedyne słowa jakie do mnie skierowała to kwota do zapłaty. W sklepie tym pracuje dużo młodych osób, a w szczególności dziewcząt. I pomimo tego, że każda jest ubrana w strój firmowy oraz jest zadbana - nie bije od nich uprzejmością.
Udałam się do tego sklepu, ponieważ widziałam w ulotce reklamowej ładne kwiaty. Wchodząc do środka zauważyłam, że panuje tam ład i porządek. Przeszłam do tej części sklepu, gdzie znajdują się rośliny, doniczki, obrazy oraz inne ozdoby. Wszystkie rośliny były równo poukładane, wyglądały świeżo i zachęcały do zakupu. Kiedy zdecydowałam się już na roślinę, miałam problem ze znalezieniem jej ceny. I wcale nie chodzi o to, że jej tam nie było. Po prostu kartki z cenami były wsadzone pomiędzy 2 gatunki, więc nie wiedziałam jakiej rośliny dotyczy ta kwota. Poszłam więc poszukać kogoś z pracowników. Zauważyłam 2 młode dziewczyny, oparte o metalowe kosze, w których były drobne ozdoby oraz pluszowe misie. Pracownice były bardzo przejęte rozmową o wszystkim i o niczym, a kiedy szłam w ich kierunku - przerwały rozmowę, zmierzyły mnie i zwróciły wzrok w inną stronę. Straciłam entuzjazm do tego, by dowiedzieć się jaka jest cena kwiatka. Skierowałam się w stronę wyjścia i opuściłam ten sklep.
Z samego rana pojechałam zatankować paliwo na stację BP, która znajduje się przy głównej ulicy. Po wlaniu benzyny skierowałam się w stronę kas. W sklepie było czysto, jedynie podłogi lekko zabłocone. Panowała tam miła, spokojna atmosfera. Jakiś klient pił kawę, a niedaleko niego stał pracownik ubrany w żółtą kamizelkę, czekając, aż będzie miał komuś zatankować gaz. Przy kasie nie było klientów, więc kasjerka bardzo sprawnie mnie obsłużyła. Była ona niska, miała dłuższe, ciemne włosy oraz nie była zbyt szczupła. Była bardzo serdeczna oraz uprzejma. Po zapłaceniu za paliwo, usłyszałam słowa "Dziękujemy, zapraszamy ponownie". Takiej obsługi życzyłby sobie każdy klient - sprawnie i w miłej atmosferze, pomimo iż ceny paliw zbytnio nie rozpieszczają kierowców.
Strona jest bardzo rozbudowana, przez co na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie o niedopracowaniu, jednak po paru chwilach wszystko okazuje się intuicyjne. Porównywarka działa bez zarzutu. Co tydzień można liczyć na nową promocję (ostatnio termowentylator za 1 grosz przy zakupach za 399 zł). Dostawa w Krakowie 24h - bezpłatna jeżeli wartośc przekracza 249 zł. Płatność przelewem 7 dni po otrzymaniu towaru.
Tragiczna obsługa. W walentynkowy wieczór po 40 min oczekiwania na przyjęcia zamówienia, nakrycie stołu czy nawet zapalenie świeczki zmieniliśmy lokal. Nikt nie zainteresował sie nami przez ten czas.... Manager lokalu nie przejęła sie takze zbytnio faktem olania nas przez kelnerów. To juz druga z rzędu taka sytuacja. Jeśli chcecie spędzić miły wieczór to odradzam Chianti !!!
BARDZO DOBRA I FACHOWA JAKOŚĆ OBSŁUGI > SUPER DORADZTWO !! KAŻDY KLIENT JEST OBSŁUGIWANY WEDŁUG INDYWIDUALNEGO PODEJŚCIA SZYBKO I SPRAWNIE . ZAWSZE DUŻY WYBÓR TELEFONÓW . CAŁA MOJA RODZINAI ZNAJOMI SĄ JUZ W PLUSIE I WSZYSCY SĄ OBSŁUGIWANI W PLUS NOWOGARD ,SĄ ZADOWOLONYMI KLIENTAMI .COKOLWIEK POTRZEBUJE WYJAŚNIĆ ZAWSZE OTRZYMUJE POMOC!!!
Zakupy w Przedsiębiorstwie Usługowo Handlowym "DAREX" zrobiłem poprzez Allegro. Na temat tego sklepu mogę pisać tylko i wyłącznie w samych superlatywach. W związku z koniecznością pilnego zakupu prezentu całkowicie przez przypadek odwiedziłem ich profil i od razu wybrałem towar. Tego samego dnia także zapłaciłem za prezent i przesyłkę a po kilku godzinach otrzymałem informację o wysłaniu towaru. Pierwszy raz spotkałem się z tak błyskawiczną wysyłką! Następnego dnia kurier dostarczył towar do domu. Jakby wszystkie sklepy działały tak sprawnie to sklepy stacjonarne stałyby się niepotrzebne. Serdecznie polecam ten sklep.
Postanowiłam odwiedzić bliską mi osobę w szpitalu przy ulicy Abramowickiej. Budynek z zewnątrz troszkę zaniedbany jednak dla mnie ważniejsze zawsze to co w środku ;]a w nim panował porządek, zarówno w salach jak i na stołówce, ale też na sali telewizyjnej a nawet w palarni :) Obsługa oczywiście schludnie ubrana, chętnie służąca pomocą bądź radą, baaardzo życzliwa(zwłaszcza Pani, która miała dyżur na kuchni;) ) a pacjenci bardzo przyjaźni.
Wracając do domu, postanowiłam odwiedzić bliską mi osobę w Szpitalu Neuropsychiatrycznym mieszczącym się przy ulicy Abramowickiej2. Jako że były to akurat Walentynki, nie chciałam iść z pustymi rękami, a że wizytę zaplanowałam spontanicznie w ostatniej chwili, symbolicznego zakupu postanowiłam dokonać w sklepiku mieszczącym się na terenie szpitala. Weszłam, witam się, Pani stała do mnie odwrócona d... (plecami) ;)odwróciła się tylko żeby zobaczyć kto wszedł, po czym kontynuowała rozmowę z kimś, kto był na zapleczu. Stałam dobre 2 minuty, no ale w międzyczasie rozglądałam się co maja w asortymencie i trzeba przyznać był dość bogaty. Wreszcie Pani raczyła do mnie podejść. Pytam czy jest coś z akcentem Walentynkowym, chodzi mi o najtańszy drobiazg, żeby tak symbolicznie wręczyć, Pani pokazuje bombonierkę za 10zł (zaraz obok dostrzegłam inna za 7,8 ;) i oznajmia, że jest już za późno, wiec ma tylko to, no wiec podziękowałam i wzięłam co innego. Na dolnej ladzie zauważyłam drożdżówki, leżące w płaskim kartonie po Pilosie z Lidla :] Niezbyt estetycznie to wyglądało muszę przyznać...Pani nabiła na kasę należność, przyjęła ode mnie bez słowa pieniążki, po czym dosłownie rzuciła moją resztę i paragon, kłapnęła kasą i zaczęła obsługiwać następnego klienta.Takiej obsłudze na -5 punktów ja osobiście przyznaję -6 ;)Moja noga tam więcej nie postanie.
Po wejściu do sklepu od razu zauważyłam nieład jaki panuje na półkach,nie było wyraźnego rozgraniczenia między nową wiosenną kolekcją odzieży a odzieżą po sezonową która wisiała wszędzie mimo miejsca które teoretycznie było dla niej wyznaczone.Na dziale wyprzedaży panowała totalny armagedon, kiedy wzięłam do ręki 3 spódnice tego samego modelu każda z nich miała metkę promocyjną z inną ceną.Kiedy weszłam na dział bieliźniany dużym niesmakiem przyjęłam fakt że bielizna z przeceny 'wala się " pod nogami przechodniów udających się do przymierzalni.Plusem jest fakt że ceny ubrań wyprzedażowych są naprawdę niskie a obsługa była naprawdę miła.
W księgarni Empik pojawiłam się w celu zakupu konkretnych pozycji książkowych. Wewnątrz było dwóch pracowników, którzy stali za ladą kasową i rozmawiali. Wykładzina na podłodze była czysta i wolna od śmieci. W związku z tym, iż wcześniej zakupiłam I część w tej księgarni, natychmiast udałam się do regału gdzie się ona znajdowała, z myślą, iż znajdę tam II i III część. Nie myliłam się. Szybko znalazłam I, po czym III część, natomiast II znajdowała się w innym miejscu na samym dole regału. Nie mając czasu udałam się do kasy z pozycjami: "Kosogłos" i "W pierścieniu ognia". Stanęłam przed kasjerem, ponieważ nie było kolejki. Pan (ubrany w ciemnego koloru koszulkę) przywitał mnie, wprowadził do systemu kasowego podane książki oraz wypowiedział kwotę do zapłaty (64,80). Podałam pracownikowi kartę płatniczą oraz kartę Payback w celu przyznania punktów za zakup. Pan dokonał procesu płatności, zapakował książki w kolorową rekalmówkę oraz wydał paragon, potwierdzenie zapłaty wraz z kartami. Lubię dokonywać zakupów w tej księgarni. W domu sprawdziłam paragon. Kwota i pozycje się zgadzały, ale na dole widnieje informacja: "Dzikujemy za zakupw. yczymy Pastwu miego dnia."
W dniu 13.02.2012r., o godzinie 18.40 przybyłam do przychodni ortodontyczno-stomatologicznej Ortodent na kolejną wizytę u mojego ortodonty. Weszłam do wiatrołapu, a następnie do poczekalni. Wewnątrz był jeden pacjent, który czekał na wizytę. Na pierwszy rzut oka wnętrze wyglądało na czyste, natomiast gdy rozebrałam płaszcz (umieszczając go w szafie dla pacjentów) oraz usiadłam na kanapie przed gabinetem okazało się, że podłoga jest dość brudna. Około godziny 18:55 z gabinetu wyszła pracownica, która zapytała mnie o naziwsko i zniknęła za drzwiami. Gdy o 19:00 mijała godzina mojej wizyty nikt nie pojawił się, żeby poinformować mnie i przeprosić, iż zacznie się ona za pół godziny. Czekając na moją kolej czytałam gazetę, która była dostępna na stoliku koło kanapy. Co chwilę do gabinetu i z gabinetu wychodziły jakieś osoby (pracownice ubrane w schludne i czyste stroje służbowe: beżowo-brązowe, bardzoładne), które spotkały się w miejscu pulpitu przyjęć i rozmawiały o pracy. W związku z tym, iż przychodnia była otwarta do godziny 20:00 jedna z pracownic myła mopem podłogę. Gdy pojawiłam się u lekarza, okazało się, iż pani doktor jest nadal zajęta i niestety przyjęła mnie inna pani (stażystka). Wnętrze było bardzo czyste i sterylne. Cała wizyta przebiegła w miarę przyjemnie i bezboleśnie, ale zaproponowano mi założenie na moje zamki na zębach gumki w szarym kolorze. Bardzo się zdenerwowałam i zażyczyłam sobie materiału przeźroczystego lub w białym odcieniu. Pani doktor kontrolowała pracę stażystki i odpowiadała na wszystkie postawione pytania, jednocześnie tłumacząc co i jak bedziemy robić przez kilka nastepnych miesięcy. Płacąc za usługę ustaliłyśmy termin następnej wizyty na 14.03, przy czym pani doktor zawsze dopasowuje się do mojego wolnego czasu. Cena wizyty była dość droga.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.