D A J S I Ę Z A S K O C Z Y Ć J A K O Ś C I Ą B I E D R O N K I.Ta zlokalizowana przy ulicy Kordeckiego właśnie przeszła remont i przemeblowanie.Szyby zostały zaklejone foto folią, drzwi wejściowe jak i te drugie zamknięte na stałe również.Wizerunek to roześmiany firmowy zwierzak na jabłkach.Po jednej i drugiej stronie na fasadzie mamy gablotę z bieżącą ofertą (Biedronka Poleca/Specjalnie dla Ciebie) Wchodzę. W powietrzu jeszcze mocno wyczuwalny zapach farby.Wody napoje zostały przeniesione na drugi kraniec sklepu.Za bramką mamy teraz warzywa i owoce, pieczywo, i chłodnię z jednodniowymi sokami i sałatą.Cały sklep zdaje się taki przestronniejszy, większy.Co potrafi zrobić przemyślana aranżacja.Jestem pod wrażeniem.Pozytywnym do póki nie przyjdzie mi odstać swego w kolejce do kasy.Kasy też zostały wysunięte bardziej do przodu.Boksy są oklejone żółtą firmową okleiną.Na 5 stanowisk czynne 4.To jedno zamknięte gdyby zaczęło wsparcie obsługi nie wątpliwie by kolejkę zminimalizowało.A czas oczekiwania w niej by skrócono co oczywiste.Pracownicy ubrani w fajne firmowe koszulki polo, mocno jasno zielone z niebieskimi wstawkami, mają przypięte identyfikatory.Słowa powitania, zmęczenie na twarzy.Słaby uśmiech z zaproszeniem do ponownych zakupów.Brak możliwości zapłaty kartą.Czy w końcu w Biedronce zostaną zainstalowane terminale.Była bym ja i inni klienci bardzo ukontentowana. Dzisiejsze zakupy zapisuję jako umiarkowanie pozytywne.Pochwalam zmiany , czystość i savoir vivre i prezencję pracowników.Ceny też przyjazne dla portfele i domowego budżetu.Asortyment też taki że każdy coś dla siebie zajdzie.Za markami własnymi sieci stoją takie firmy jak Wawel ( słodycze) czy Bakoma (jogurty) by wymieć tylko dwie .A i warty jest uwagi U - Can .Importowany z Indii napój energetyczny z sokiem jabłkowym.Kolejka jednak jest poważną rysą małą ryską (choć czy aby na pewno) brak możliwości zapłaty kartą.Przy sałatach brak niektórych cen za listwą.
Po raz pierwszy wybrałem się wraz z moją partnerką do IKEI kupić łóżko. Na samym początku, gdy zobaczyłem duże tłumy ludzi, pomyślałem, że nie był to dobry pomysł.Spotkaliśmy się jednak z bardzo miłą i profesjonalną obsługą. Pani doradziła nam z uśmiechem, jaki wybrać materac oraz jak wyprać narzutę. W trakcie zakupów zjedliśmy pyszne szwedzkie klopsiki. Całę łóżko przewieźliśmy w Oplu combi, złożenie łóżka potrwało ok. 30 minut. Prosta instrukcja, potrzebne klucze do montażu orz dokładna liczba wkrętów i śrub.
Od czasu do czasu zachodzę do Kaufland na zakupyOd czasu gdyż nie wszystko co dla domu i rodziny kupię i nie wszystko co supermarket oferuje moim gustom pasuje.Przy mnogości sklepów sieciowych ale i tych mniejszych i mniej popularnych mogę sobie powybrzydzać .Tu kupię to, tam tamto.Ogromy plus dla tych supermarketów za tak zwany dyskont napojowy.Wybór tego asortymentu jest gdzie indziej nie spotykany i przeważne robę spore i nie monotematyczne zapasy z tego właśnie segmentu.Fajnie że w końcu nie ma konieczności podwójnego wchodzenia i wychodzenia do sklepu.Od niedawna bowiem dyskont jest połączony z częścią spożywczo przemysłową i to zapisuję in plus.Irytujące i nie wygodne było robie zakupów na raty.Dziś późnym sobotnim popołudniem dział z warzywami jest już mocno wczorajszy. Zapomnieć mogę o rzodkiewce, szczypiorek jako ostatni w pęczku też nie wzbudza chęci zakupu.Sałaty brak.O dziwo nie ma palet jakże często spotykanych między alejkami i zapomnianych że trzeba je albo rozdyspononować na półki albo zwieść na magazyn.Pomna ostatniej wpadki bacznie przyglądam się lodom.Niestety są w dużej części rozmrożone i ponownie zmrożone.Zgroza.Jak napisałam to nie pierwszy raz.Informuję o tym fakcie przechodzącego właśnie pracownika.Pani ma wolę pomocy.Nie może zdjąć tych z najwyższej półki podobnie jak ja nie sięga tam, drabiny nie ma możliwości postawić.Cóż sama pracownica mówi że na moim miejscu zrezygnowała by z zakupów.Proponuje inne lody.Kolorowe lato Koral jest jednak również w nieprzezroczystym pojemniku więc nie wiem w jakim są one stanie.Nie podejmuję i ich ryzyka zakupu.Zgłaszam raz jeszcze problem w punkcie obsługi klienta.Pani tam bytująca zapewnia że sprawę przekaże.Przy kasie kolejki właściwie i nie ma. Jeden klient właśnie jest obsłużony, drugi ma dwie paczki wędliny więc szybciutko nadchodzi moja kolej na podsumowanie zakupów i uregulowanie rachunku.Płacę kartą.Kasjerka nieco się mną wysługuje i bierze za pozwoleniem moim jedną reklamówkę dla klienta który wyraził życzenie jej nabycia.A ni on ani kasjerka nie kwapią się by tę reklamówkę sięgnąć.Po zakupach.Nie było najgorzej ale pamiętać należy że Kaufland to laureat Godła Jakości Obsługi ( 2010, 2011)I przez ten pryzmat patrząc dzisiejsze zakupy zasługiwały by na minus.Za rozmrożone lody, za braki , za towar ustawiony wysoko tak że sięgnąć po nie go jest trudno.I tani chwyt na dziale ze sprzedażą tradycyjną - podawanie cen na tabliczkach wyrażonych za 100 g.Reklamówki wszystkie płatne.Gazetek brak.Za ceny które nie odpowiadają produktom.Jako ciekawostkę mogę napisać że właściciel jest ten sam co dla innej dyskontowej stricte sieci Lidl.
I tak pozawarszawskie piekarnie/cukiernie postanowiły powalczyć o stołeczny rynek .Tak jest w przypadku Piekarni-Cukierni RobsonSklep firmowy został otwarty w połowie lutego br. w lokalu po zamkniętym sklepie „Bartek”. Doskonała lokalizacja. Doskonały adres. Centrum Grochowa.W pobliżu ważny przesiadkowy przystanek ZTM/PKS/komunikacji prywatnej.Postanawiam wejść i na próbę skosztować jakieś słodkości.Ze wnętrz przyciąga nas zachęcający do zakupów potykacz przy dużych oknach części handlowej.Na oknach są wielkoformatowe plakaty naklejone od zewnątrz co nie co psuje estetykę.Przydały by się jakieś ramki i było by lepiej.I wygodniej okna myć.Napisałam o części handlowej bowiem jest druga z osobnymi drzwiami część zaplecza.Oczywiście dla klientów nie dostępna choć widoczna.Tam też są duże witryny okienne, na których Wisza od wewnątrz plakaty ale nie zajmują całej powierzchni więc zaplecze też widzimy.Pozytyw tego taki że wiemy że panuje tam ład i czystość .Ale czy koniecznie klient ma widzieć zaplecze sklepu?Chyba mimo wszystko nie.Lokal po remoncie, przestronny z pomysłem zaaranżowany.Czysty, jasny.Zaraz na prawo tuż za wejściem przy ścianie okrągły stolik, dwa metalowo ratanowe krzesełka.Na blacie stolika w miseczce mini landryneczki.Gabloty z towarem wzdłuż lewej ściany i tej równoległej do okien.Za ladą młoda sprzedawczyni.Ubrana w firmowy fartuch z karczkiem trzymającym się na swoim miejscu dzięki szelce na szuję zakładanejNa głowie ma popularną i coraz częściej widzianą u sprzedawców twarzową furażerkę (pierożek)Pani jest uśmiechnięta, życzliwa, komunikatywna.Treściwie i prosto odpowiada na moje pytania.Widzę babeczki serowe .1,80 sztuka to cena atrakcyjna.Jednak nie.Kusi mnie ciastko które się zwie „lody”Nie wiem z skąd taki pomysł na nazwę.Jest to murzynek, z ciasta ucieranego na proszku w polewie czekoladowej i posypany orzeszkami.Jedna sztuka jest przekrojona by podejrzeć zapewne jak ten wypiek wygląda w środku.Dopytuję się jeszcze czy aby to nie jest bajaderka ale nie. Jest to ciasto z kakao jak napisałam.Uzyskuję o sprzedawczyni informację że jest ono lekko nasączane ponczem.Postanawiam spróbować.Cena 2 złote nie odstrasza.Sprawna finalizacja.Ciacho zostaje spakowane do firmowej papierowej torebki.Płacę , dostaję paragon.Pożegnanie.Jakiś czas później degustacja.Niestety .Ciastko oceniamy jako za suche, co psuje cały efekt sensoryczny.Miało być wilgotne.Tak by wynikało z opisu sprzedawcy.Nie było.Okazało się wyrobem pospolitym i bardzo przeciętnym.Pierwsza próba spalona.Do trzech razy sztuka?Jak będzie okazja, a zapewne będzie to co innego podamy ocenie z wyrobów piekarni/cukierni Robson.Dziś za wygląd sklepu i profesjonalną i miłą obsługę plus.Za asortyment na przykładzie ciastka minus. Tysiące zadowolonych klientów. Najlepsze pieczywo pod słońcem.Spróbuję na następnym razem pieczywa zobaczymy może to sprawi że też dołączę do owego tysiąca.Ale mam wysokie wymagania które wyrobiły we mnie inne piekarniczo cukiernicze firmy.Zobaczymy czy Robson im sprosta.
Jako że byłam w okolicy, postanowiłam poczynić obserwacje w sklepie Merkury przy ulicy Zemborzyckiej.Tuż przy wejściu na halę, znajdowało się stoisko kosmetyczne, do którego przydzielona była Pani i tu tejże Pani należy się pochwała, bo zamiast podpierać ściany w oczekiwaniu na klienta, jak to często można w innych sklepach zaobserwować, Pani przebierała jabłka w stojących obok jej stoiska skrzynkach :]Skierowałam się w kierunku stoiska z wędlinami, po drodze rozglądając się dookoła i trzeba przyznać, że sklep świetnie zaopatrzony. Na stoisku z wędlinami czysto, wszystko ładnie poukładane, nic nie biega po lodówce ;) Bardzo atrakcyjne ceny, kurczaczki w promocji akurat były ;]Wzięłam co potrzebowałam i udałam się do kasy. Po drodze zauważyłam, że przy mrożonkach aż 4Panie układały towar, trochę mi to wyglądało na "ściemnianie";) nie sądzę, żeby aż tyle ich tam musiało być, no ale... Podchodzę do kasy, przy kasie mężczyzna (po minie domyślam się, że nie w humorze) witam się, Pan nie odpowiada, za chwilę donośnym tonem podaje kwotę, którą mam zapłacić, bierze ode mnie pieniądze, po czym rzuca resztę i rachunek...Nie wysilałam się już na pożegnanie, szkoda strzępić język ;) także sklep opuściłam z nietęgą miną :]
sklep duży, czysty. dobrze zatowarowany. ceny nad każdym towarem, sprzedawcy mili , uśmiechnięci chętni do pomocy pomimo innych zajęć. towar świeży i ładnie poukładany. nawet ochroniarz udzielił mi fachowej informacji na temat towaru. pomimo że czekałam chwilę aż otworzą drugą kasę to wrażenie pozostaje bardzo dobre.
Polo market: jakość obsługi na stoisku mięsnym: sprzedawcy bardzo powolni, pracują od niechcenia. jedna pani obsluguje dwie kręcą się po zapleczu i stoisku. towar niechlujnie poukładany i nieapetyczny zwłaszcza mięso, ceny niekompletne. szyby lodówek pochlapane, sprzedawcy bez firmowych nakryć głowy ,trzeba im pokazywać palcem o który towar nam chodzi, panie podają towar gołą dłonią, w której wcześniej trzymały brudną ścierkę którą wycierały blat i maszyny do krojenia wędlin ...nie polecam, zwłaszcza że w całym sklepie śmierdzi zgniłym mięsem..wrażenie nie przyjemne
Napisałam emaila do Mbanku. W celu uzyskania informacji na temat możliwości ustanowienia telekodu. Podkreśliłam to, że nie mam możliwości edycji w systemie telekodu gdyż nie posiadam już numeru na który założyłam konto. osoba która mi odpisała przedstawiła się używała zwrotów grzecznościowych, ale odniosłam wrażenie jakby tylko gotowe schematy wysyłała. Bo napisała mi np; żebym zadzwoniła na infolinie aby uzyskać więcej informacji i że tylko poprzez infolinię mogę ustanowić ten telekod. A dzwoniąc tam okazało się, że nie mogę dokonać takiej zmiany. Jedynie teraz notarialnie. Nie polecam emailowego kontaktu z nimi gdyż nie koniecznie trafne informacje się otrzymuje.
Witam. Chciałabym Panią w imieniu mBanku najmocniej przeprosić za zaistniałą sytuację oraz podziękować za zwrócenie uwagi na jakość obsługi i poziom kompetencji pracowników mBanku. Informacja, którą Pani przekazała stanowi dla nas cenne źródło wiedzy w temacie przestrzegania przez pracowników ogólnie przyjętych standardów jakości obsługi naszych Klientów.
W opisanej przez Panią sytuacji informacje przekazane przez pracownika były niepełne za co raz jeszcze Panią przepraszam. Cały czas dokładamy wszelkich starań aby kompetencje i wiedza naszych pracowników spełniała najwyższe oczekiwania Klientów. Mam również nadzieję, że opisana sytuacja nie wpłynie w sposób negatywny na Pani opinię o naszym Banku. Podejmiemy stosowne działania, które przyczynią się do wyeliminowania podobnych zdarzeń w przyszłości.
Jeszcze raz proszę o przyjęcie naszych przeprosin. Mam nadzieję, że ten przykry incydent nie wpłynie decydująco na Pani dalszą współpracę z mBankiem. Pozdrawiam, Agata Tomczyńska, mBank
Zadzwoniłam do Mbanku...
Zadzwoniłam do Mbanku w celu uzyskania informacji na temat posiadanego konta. Niestety zbytnio nie uzyskałam odpowiedzi gdyż nie miałam możliwości podania telekodu ani jego ustanowienia. Pani powiedziała mi to co mogła bez możliwości wglądu do konta. Była sympatyczna, używała zwrotów grzecznościowych oraz przedstawiła się.
Witam. Bardzo dziękuję za cenną uwagę wyrażoną na temat usług świadczonych przez pracowników mBanku. Miło mi, że wysoka jakość obsługi na mLinii znalazła uznanie w Pani oczach. Zapewniam, iż nieustannie pracujemy nad podnoszeniem kwalifikacji naszych pracowników, tak aby każdy kontakt Klientów z mLiniią przebiegał na jak najwyższym poziomie.
Odnosząc się do przedstawionej przez Panią sytuacji, informuję iż aby móc udzielić szczegółowych odpowiedzi na temat produktów posiadanych przez Klienta niezbędna jest identyfikacja za pomocą telekodu oraz identyfikatora. Tylko w ten sposób Konsultant mLinii posiada wgląd w dane Klienta i w swojej wypowiedzi może się odnieść bezpośrednio do zapytania Klienta
Cieszę się, iż pomimo braku identyfikacji jest Pani zadowolona z obsługi konsultanta.
Przypominam, iż pozostajemy do Pani dyspozycji w placówkach naziemnych, których szczegółowy wykaz znajduje się na stronie mBanku oraz na mLinii pod numerem 801 300 800 lub +48 426 300 600. Pozdrawiam Krystian Dziadkiewicz, mBank
Skorzystałam z transportu...
Skorzystałam z transportu firmy BP-TOUR na trasie Warszawa-Dęblin. Ceny biletów przystępne. Kontakt z kierowcą dobry. Czysto, schludnie.Tylko stanowczo za szybko jechał. (Zresztą zauważyłam bo nieraz korzystam z ich usług), że wielu tak prowadzi. Oczywiście był na czas. Polecam tę firmę ze względu kosztów oraz czasu organizacji, miejsc. (czasami miałam z kierowcami na tej trasie nie zbyt miłe sytuacje, ale tym razem okazało się ok.
Udałam się do sklepu TINA w celu zakupu podkolanówek.Były 2 ekspedientki sympatyczne, używające zwrotów grzecznościowych. Było czysto, towar poukładany przyzwoicie. Gdy powiedziałam w jakim celu tu jestem Pani mi pomogła doradziła jakie wybrać. Polecam zawsze zakupy tutaj ze względu na panującą atmosferę oraz kontakt.
Tak, jestem tą samą osobą, która stosunkowo jeszcze nie tak dawno chwaliła ten bank i cieszyła z jego polityki wobec klienta.Odkąd zaczęto pobierać opłatę za konto, czuję się oszukana i rozczarowana.Załozyłam tu konto, kiedy ww opłata nie była wtedy pobierana, ponieważ jestem osobą, która NIESTETY nie ma stałego wynagrodzenia, a jednocześnie co jakiś czas musi gdzieś ulokować pieniądze. Nie mogę też zastrzec karty, ponieważ korzystam z niej [w mojej małej miejscowości nie ma punktu stacjonarnego mBanku].Zawiodłam się.
Witam, dziękuję za podzielenie się swoją opinią oraz zaufanie jakim obdarzyła Pani nasz Bank. Nawiązując do Pani uwagi informuję, że z dniem 01-08-2011 nastąpiła zmiana w ofercie kart debetowych mBanku. Wprowadzona została miesięczna opłata za korzystanie z karty debetowej w wysokości 2 PLN miesięcznie. Opłata ta nie obejmie Klientów korzystających aktywnie ze swojej karty. Jednocześnie informuję, że aby zostać zwolnionym z opłaty za kartę wystarczy spełnić jeden z poniższych warunków:
1. wykonać w ciągu miesiąca kalendarzowego płatności bezgotówkowe o wartości min. 100 PLN łącznie wszystkimi posiadanymi kartami mBanku. Transakcje te muszą zostać w danym miesiącu rozliczone, czyli muszą być widoczne w historii operacji wykonanych,
2. aktywować usługę "Wypłaty ze wszystkich bankomatów".
Klientom, którzy nie spełnią powyższych warunków zostanie pobrana opłata 2 PLN miesięcznie. Nastąpi to po miesiącu, w którym łączna suma transakcji wyniesie poniżej 100 PLN. Oznacza to, że opłata nie jest pobierana z góry i następnie zwracana, ale pobrana zostanie dopiero w momencie, gdy łączna suma transakcji wszystkimi kartami mBanku nie wyniesie 100 PLN w miesiącu. Mam nadzieję, że w sposób wyczerpujący udało mi się rozwiać Pani obiekcje a dalsza współpraca z mBankiem będzie spełniała Pani oczekiwania. Przypominam, że pozostajemy do Pani dyspozycji w punktach naziemnych, których szczegółowy wykaz znajduje się na stronie internetowej mBanku oraz na mLinii pod numerem 801 300 800 lub +48 42 6 300 600.
Pozdrawiam Olga Kuc, mBank
Często dokonuję zakupów...
Często dokonuję zakupów w tej pierkarni. Sklep jest niewielki, ale starannie i mądrze zagospodarowany. Towar ładnie wyeksponowany, a ceny widoczne. Obsługa bardzo grzeczna i miła. Wybór towaru (pieczywo, ciasta, ciastka) zróżnicowany. Kilka razy dziennie do piekarni dowożony jest świeży, gorący chleb. Obsługa ubrana w firmowe ubrania, zawsze z identyfikatorem imiennym. Pieczywo pakowane jest w torby papierowe. Jestem bardzo zadowolony, że mogę robić zakupy w takiej piekarni.
Przy okazji pobytu w Pszczynie zajrzałem do sklepu firmowego mięso-wędliniarskiego. Sklep to właściwie barak, a sam sklep jest niewielki. Mimo sobotniego ranka w sklepie nie było ani jednego klienta. Gdy rozejrzałem się wokoło, stwierdziłem że wybór towaru jest bardzo niewielki i żadna wędlina nie wyglądała na dostarczoną do sprzedaży w dniu dzisiejszym. Ekspozycja towaru też pozostawiała wiele do życzenia. Dokonałem zakupu jednego produktu. Ekspedientka potraktowała mnie raczej bezosobowo. Po skasowaniu należności musiałem się upomnieć o paragon. Ogólnie wizyta w tym sklepie nie należała do zbytnio udanych.
Zajechawszy na stację zauważyłam, że cała sfera stacji utrzymana jest w porządku. Nigdzie nie fruwały papiery ani inne śmieci. Inny klient korzystał z usług czyszczenia samochodu, następny odkurzał swój samochód. Ja przyjechałam, aby zatankować. Wlałam paliwo, po czym skierowałam się w stronę kas. Rozsuwane drzwi wpuściły mnie do środka. Były one czyste, bez żadnych zabrudzeń. Otwarta była tylko 1 kasa, akurat kiedy weszłam była zajęta, więc musiałam chwilę poczekać. W tym momencie spostrzegłam, że w sklepie produkty są ładnie wyeksponowane i dostępne dla klientów. Gdy nadeszła moja pora na zapłacenie, pracownica (kobieta około 30 lat, blondynka, niezbyt szczupła) przywitała mnie słowami "Dzień dobry" oraz zapytała, czy chcę zapłacić za paliwo. Po moim potwierdzeniu powiedziała kwotę do zapłaty, po czym zapytała o paragon/fakturę oraz zapytała czy mam kartę punktową. Po zapłaceniu powiedziała dodatkowo, ile już nazbierałam punktów. Podziękowałam za obsługę, po czym wyszłam ze sklepu. Obsługa trwała bardzo krótko, aczkolwiek w miłej atmosferze.
Dzisiaj poszłam na zakupy do MiniPolo Marketu, który znajduje się przy targowisku. Potrzebowałam jedynie najbardziej niezbędne rzeczy, więc pomyślałam, że wszystko tam kupię. Po wejściu do sklepu zauważyłam, że panuje tam czystość. Wózki stały w równych rzędach a koszyki poustawiane były równo jeden na drugim. Podłoga nie była nigdzie zabrudzona. Wzięłam koszyk i zaczęłam szukać produktów, po które przyszłam. Zaraz po minięciu bramki znajduje się stoisko z owocami i warzywami. Wszystko tam było bardzo świeże i apetycznie wyglądało. Dalej artykuły spożywcze, nabiał i napoje. Do ułożenia lub też wyeksponowania produktów na półkach lub w lodówkach- nie mam żadnych zastrzeżeń, aczkolwiek jeśli chodzi o komfort w poruszaniu się po sklepie- jest na co narzekać. Gdy jakiś pracownik wyjedzie na salę z wózkiem, z którego musi rozładować towar to klienci muszą się bardzo przepychać, aby przejść. A do tego dodam, że klientów było dosyć sporo, więc zatarasowane przejście było sporym problemem. W dalszej części sklepu znajduje się pieczywo oraz wędliny. Do tych stanowisk nie mam żadnych zastrzeżeń. Na całym sklepie pachniało chlebem, więc musiał być on świeży. W kasach spore kolejki, lecz kasjerki uwijały się z pracą jak mogły. Pracownica, która mnie obsługiwała była sympatyczna i grzeczna.
Po wejściu do sklepu w oczy od razu rzucił mi się panujący wszędzie bałagan na dziale damskim. Nikt z obsługi nie poprawiał wyglądu porozrzucanych przez klientki ubrań (być może uważając ten zabieg za bezcelowy). Po wybraniu jednej z bluzek poszłam do przymierzalni. Panowie którzy obsługiwali tego dnia wejście do przymierzalni byli bardziej zajęci rozmową niż obsługą klientów. Po przymierzeniu bluzki, zniechęcona ogólnym wyglądem sklepu wyszłam bez towaru.
Byłam totalnie rozczarowana końcową obsługą w optyku. Zdecydowałam się na promocję za 50 zł miałam wliczone soczewki próbne, naukę nakładania i zdejmowania oraz badanie lekarskie. Po badaniu lekarskim wszystko przebiegało ok, gdy lekarz zadzwonił, iż mogę odebrać pojawił się problem, pomimo, iż lekarz osobiście zadzwonił, że mogę odebrać, pani przy kasie powiedziała że nie ma ich do odbioru, po nerwowym szukaniu na zapleczu dała mi je i wykrzyknęła, że widzi pani że nasi wszyscy nauczyciele nakładania i zdejmowania soczewek są zajęci więc wyszłam bez tej nauki za którą przecież zapłaciłam.
Po wejściu do sklepu nawiązany kontakt wzrokowy, przywitanie, pytanie o cel zakupów. Uniformy jednolite z plakietką z imieniem. Po zadaniu konkretnych pytań o dziecko pomoc w dopasowaniu zabawki, wliczając otworzenie pudełek i prezentację zabawek.Wszystko w szybkim czasie dodatkowo zaproponowana torba ozdobna wszystko na miejscu.
Tego dnia zatrzymałam się w hotelu, który znajdował się nieopodal stacji. W związku z tym, iż w pokoju nie było butelki wody mineralnej, postanowiłam pieszo udać się do BP w celu zakupu trunku. Gdy weszłam na teren stacji, zauważyłam, że nie ma żadnych klientów przy dystrybutorach. Z daleka było widać, iż na zewnątrz panuje porządek. W budynku znajdował się jeden pracownik, który stał za ladą. Stwierdziłam, iż piewsze kroki skieruję do lodówki z napojami. W związku z tym, iż stała ona na końcu sali sprzedaży, miałam możliwość dyskretnej oceny czystości, ułożenia towaru oraz technicznego przygotowania obiektu. Okazało się, że nie miałam uwag i żadnych zastrzeżeń. Gdy podeszłam do kasy z Sptite 0,5l pracownik (ubrany w czarną, firmową bluzę) przywitał mnie, skasował bardzo uprzejmie artykuł i życząc miłego wieczoru, podziękował za zakup. Otrzymałam również zdrapkę w ramach konkursu wygranej biletów na mecz Euro 2012r. Wokół kas oraz najbliższy teren był uporządkowany i czysty. Miła obsługa, czystość i porządek!
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.