Potrzebowałam wypłacić większą kwotę pieniędzy, więc musiałam zrobić to w banku. Znajduje się tu 5 kas, z czego czynne były dwie, a zdarza się, że jedna. Wprawdzie kasjerka była bardzo miła, lecz to nie skróciło czasu oczekiwania - kolejka była bardzo długa. Bank PKO BP w Aleksandrowie Kuj. posiada dwa bankomaty - jeden umieszczony jest na zewnętrznej ścianie banku, a drugi w centrum miasta, w idealnym miejscu. Niestety, ten drugi bankomat jest bardzo często nieczynny, szczególnie po południu lub w sobotę czy niedzielę.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
Ze względu na...
Ze względu na ciągła pracę przy komputerze mam bardzo przemęczone oczy. W związku z tym postanowiłam obejrzeć się za okularami do pracy przy komputerze. Udałam się w celu badań i zakupu do salonu Vision Express. Skuszona byłam przede wszystkim dobrym wizerunkiem zewnętrznym tej firmy. Po wejściu niestety czar częściowo prysnął. Oczywiście jeżeli chodzi o wygląd sklepu, czystość to wszystko jak najbardziej prawidłowo: podłoga i półki czyściutkie, okulary wyeksponowane ładnie, ceny opisane dość klarownie. Niestety, gdy przyszłam to był juz obsługiwany jakiś klient. Chyba nawet klient VIP, bo Pani skakła przy nim bardzo. Minęło około 7 minut, zanim Pani do mnie podeszła i zapytała w czym może pomóc. Powiedziałam, że jestem zainteresowana okularami do pracy przy komputerze, przy którym spędzam około 8 godzin dziennie. Pani odpowiedziała nietypowo:" 290 szkła plus oprawki, decyduje się Pani?". No cóż, zastanowiła mnei ta konkretność, Pani liczyła że odstraszy mnie ceną?? Zezłościło mnie to, ale przełknęłam złość i opowiedziałam akcentując dobitnie, że w końcu po to przyszłam do salonu. Pani powiedziała, żeby poczekać, usiąść. Podeszła do mnie kolejna Pani, bardzo grzecznie zapraszając do stanowiska z aparaturą w celu przeprowadzenia badań. Po tych badaniach moją osobą zajął się okulista. Pan był grzeczny, przeprowadził dokładny wywiad, zbadał wiele możliwości, przepisał recepty i okulary, jak sie okazało jedno oko wymaga szkła korygującego. Pan okulista powiedział również co robić, żeby oszczędzać wzrok. Rady kierowane były typowo do moich potrzeb. Następnym krokiem do zakupu byl wybór oprawek. Pani, któro uprzednio pomogła mi przy badaniu pomagała mi przy wyborze oprawek. Niestety o 20.00 skończyła pracę, przeprosiła mnie grzecznie i poprosiła aby koleżanka kontynuowała wybór. Koleżanka, czyli ta sama konretna Pani, która starała się mnie zniechęcić, nie podeszła aby pomóc mi przy wyborze oprawek, usiadła i poczekała, aż sama wybiorę. Gdy wybrałam sprawdziła szerokość rozstawu źrenic, wypisała rachunek i zaprosiła mnie do pracy. Pani poinformowała mnie o prawach gwarancyjnych o dziwo traktujac mnie już jak klienta. Przy kasie mogłam zapłacić kartą. Zostawiłam 500,00 zł w tym salonie, ale nie uważam, abym została obsłużona do końca tak jakbym się tego spodziewała. Właściwie nie mogę zarzucić niczego okuliście tylko. Rozumiem, że na świecie są też inni klienci i koniec zmiany, ale mnie jako człowiekowi można wiele wyjaśnić, np. że trzeba poczekać, a nie mijać mnie i traktować jak powietrze.
Market mieści się w Centrum Handlowym Manhattan, przy którym jest duży parking i raczej nie ma problemu z zaparkowaniem. Przy wejściu na salę sprzedaży zawsze stoją wolne koszyki oraz wózki. Towar jest poukładany tematycznie i nie ma problemu z odszukaniem potrzebnego produktu. Po ostatniej mojej wizycie opisanej na portalu muszę stwierdzić, że nastąpiła poprawa. Panie przy obsłudze na stoisku z mrożonkami, wędlinami i serami od razu podchodzą do lady, gdy widzą, że klient czeka. Zmieniło się też rozłożenie mrożonych pierogów (bo ostatnio kupując pierogi z truskawkami dostałam z mięsem i z kapustą i z grzybami a tych truskawkowych było kilka). Wszystko jest poprzedzielane przegródkami i te pierogi, które się je na słodko są obok siebie. Kupowałam od poprzedniej opisanej wizyty już kilkakrotnie pierogi i byłam mile zaskoczona, że nigdy nie dostałam pomieszanych smaków. Stwierdzam, że faktycznie zgłaszane obserwacje dają właściwy skutek. Widać, że marketowi zależy na poprawie jakości obsługi klienta.
Konto otworzyłem w tej placówce ponad rok temu. Już na samym początku obsługa częstuję kawą lub wodą. Otwierałem konto Aquarius, więc zostałem zaproszony do oddzielnego pokoju. Pracownik otwierający konto znał dobrze ofertę swojego banku. Można z nim także porozmawiać o funduszach inwestycyjnych.
Po założeniu konta wróciłem też do tej placówki po kredyt. Oferta nie była wcale konkurencyjna, ale nie miałem problemów uzyskać odpowiedzi na najbardziej nurtujące mnie pytania.
Mimo tego, że lokalizacja nie jest zbyt szczęśliwa to wolę tam podjechać niż do innej placówki bo kojarzę już pracowników i zawsze jestem zadowolony z wizyty.
Poszukiwany telewizor LCD, był tylko na wystawie. Owinięto go klientowi w folię, nie ściągając przy tym nóżki, która z uwagi na wystające ostre elementy mogła ulec uszkodzeniu, ponadto telewizor był zakurzony więcumyto go płynem do szyb co jest zakazane przez producenta konkretnie Samsung, mycie dozwolone jest tylko wodą. Brak pudła i niebezpieczeństwo uszkodzenia LCD
Bardzo zła komunikacja z klientem, a zasadzie brak. Brak szacunku dla klienta. Często pieniądze były blokowane na koncie, miałem problemy z wypłacaniem z bankomatów, płaceniem kartą w sklepie. Pomimo tego, że środki były na koncie otrzymywałem komunikaty o ich braku. Dzwoniłem na infolinie, gdzie Pani mi powiedziała, że środki powinny zostać odblokowane w systemie może za dzień, może za dwa...nie usłyszałem słowa: "przepraszam". Napisałem do Polbanku w tej sprawie i otrzymałem tylko automatyczną odpowiedź, iż sprawe skierowano do właściwego specjalisty i na tym koniec. Wszystkie środki z konta i lokat przeniosłem do innego banku. Panel internetowy do konta bardzo nieczytelny i niewygodny. Wypłaty środków z konta dolarowego realizowane tylko w pełnych "setkach".
Po zakupie w tym sklepie byłem miło zaskoczony. W sklepie panuje miła atmosfera. Gdy tylko wszedłem szybko została mi udzielona pomoc, odpowiedzi na moje pytania były konkretne i szczegółowe a gdy porównałem ceny z innymi sklepami w okolicy okazało się ze jest to najtańsza propozycja. Polecam zakupy w tym miejscu:)
Szanowny Kliencie.
Dziękujemy za zamieszczenie pozytywnej obserwacji.
Zachęcamy do skorzystania z naszej oferty w przyszłości!
Po powrocie z...
Po powrocie z wakacji w Chorwacji chciałem zrobić żonie prezent na rocznicę ślubu. Wiedziałem, że żona marzy o zmywarce do naczyń a miałem akurat trochę gotówki o której żona nie wiedziała. Nie miałem dużo czasu na wybór więc postanowiłem skorzystać z pierwszej nadarzającej się możliwości - trafiłem na Mix electronics w Bielsku - Białej. Interesowały mnie zmywarki do zabudowy, wąskie z firmy która cechuje się najmniejszą awaryjnością. Sprzedawczyni w krótkim czasie potrafiła przedstawić mi 3 modele, opisała różnice w funkcjonalności i naturalnie cenie. Dwa dni po moim wyborze - w rocznicę ślubu przyjechał oczekiwany przeze mnie transport (oczywiście gratis) z ładnie zapakowaną przesyłką, naturalnie ku uciesze żony :) Zapłaciłem przy odbiorze i do tej pory jestem zadowolony (ze zmywarki ale też sprawnej i profesjonalnej obsługi). Między czasie miałem z tym sprzętem mały problem i myślałem już o wzywaniu serwisu jednak skontaktowałem się ze sklepem gdzie zostałem poinformowany jak można mój problem rozwiązać zgodnie z instrukcją obsługi. Ogólnie polecam ze względu na fachowość personelu czego nie można powiedzieć o hipermarketach!
Szanowny Panie Marianie.
Dziękujemy za zakup w naszym salonie.
Życzymy zadowolenia z użytkowania zakupionej zmywarki i zapraszamy ponownie.
Zakupiłam ekspres do...
Zakupiłam ekspres do kawy. Obsłużona zostałam kompetentnie i bardzo życzliwie. Pracownik sklepu poinformował mnie o wszelkich nowościach. Obsługa rzetelnie omówiła wady i zalety poszukiwanych przeze mnie produktów. Dzieki temu mogłam z łatwością wybrać taki jakiego naprawdę potrzebowałam. Jestem przekonana, że nie była to ostatnia moja wizyta w sklepie w Piekarach Śląskich.
Świetna, miła i fachowa obsługa. Bardzo dobry i pomocny personel. Uzyskałam wyczerpujących informacji, nie tylko w sprawie kupowanego przeze mnie przedmiotu ale również w wielu innych kwestiach oraz o wielu innych produktach!!! Na pewno jeszcze nie jeden raz wykonam zakupy w tym właśnie sklepie. Gorąco i szczerze polecam!!!
Szanowna Klientko.
Jest nam bardzo miło, że jest Pani zadowolona z wizyty w naszym sklepie.
Zapraszamy na kolejne udane zakupy do salonu RTVmixAGD!
Dzisiaj jak zwykle...
Dzisiaj jak zwykle odwiedziłam sklep mięsny Gzella.
Na ich stoisku można nabyć nie tylko mięso i wędliny ,ale także inne artykuły spożywcze.
Są także surówki ,co prawda niewielki wybór ,ale myślę,że dzięki temu są one świeże.
Są także smaczne,więc dzisiaj postanowiłam się jedną zakupić.
Do wyboru były dwie ,jednak nie oznakowane.
Sprzedawczyni nie wiedziała z jakimi składnikami jest jedna z surówek.
I zrobiła coś ,co mnie zaszokowało...
Palcami wzięła szczyptę z pojemnika i spróbowała!
Chyba więcej komentować nie trzeba...
po wejściu do sklepu zostałem od razu przywitany
po chwili podszedł do mnie sprzedawca.
byłem zainteresowany zakupem telewizora ale nie byłem zdecydowany jaki kupić sprzedawca zadał kilka pytań po których
zaproponiował mi telewizor,zdalem sie na widze sprzedającego i zakupiłem ten telewizor który został mi polecony.
jestem zadowolony z zkupu telewizora poniewarz spełnia wszystkie moje oczekiwania.
bardzo polecam ten sklep !!!!!!!!!
bardzo miła atmosfera oraz fochowe doradztwo.
Szanowny Kliencie.
Cieszymy się, że telewizor spełnia Pańskie oczekiwania.
Dziękujemy za zakup w naszym salonie i zapraszamy ponownie!
Sklep jest jednym...
Sklep jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów handlowych w mieście. Zawdzięcza to głównie charakterystycznemu szyldowi na fasadzie budynku. Jest on bardzo stary i nawiązuje stylistyką do odległych lat świetności Społem. Sama fasada prezentuje się przeciętnie i nie wyróżnia się od innych budynków na Nowym Rynku. Jej stan techniczny nie należy do najlepszych. Zostało to niestety przeniesione do wnętrza sklepu, które oceniłem negatywnie.
Zaskakująco nowoczesne są automatycznie otwierane, podwójne drzwi wejściowe. Budynek postawiony został przy skrzyżowaniu dwóch ulic. W efekcie przed drzwiami prowadzącymi do jego wnętrza nie ma żadnego miejsca postojowego, z którego mogliby skorzystać klienci Społem. Miejsca postojowe zorganizowane zostały niejako na tyłach budynku. Niestety parking ten jest płatny. Posiada też ciasny wjazd, co w połączeniu z często parkującymi tam samochodami zaopatrzenia, stwarza problemy tak dla pojazdów wjeżdżających, jak i wyjeżdżających.
W budynku mieści się kilka punktów handlowych, spośród których sklep Tęcza jest największy. Tuż za drzwiami wewnętrznymi znajduje się punkt przyjmowania bagażu na przechowalnię. Tworzy ją kilka szafek z pionowymi przegródkami o otwartej formie, z numerowanymi miejscami. Obok niego znajduje się wejście na teren sklepu. Niestety układ sklepu jest nieczytelny. Brakuje jasnego oznakowania poszczególnych działów. Klienci gubią się w poszukiwaniu określonego produktu krążąc między różnorodnymi regałami. Produkty ułożone są w miarę logicznie. Mankamentem, który rzucił mi się w oczy w czasie mojej wizyty był nieład panujący na niektórych półkach. Część produktów była poprzewracana i leżała w nieładzie. Nie brakowało za to cen, które same w sobie były dość czytelne. W sklepie było względnie czysto. Regały nie miały śladów zabrudzeń. Podłoga wyglądała nieco gorzej i prosiła się wręcz o przemycie. W sklepie oświetlenie było niewystarczające. Niestety witryny sklepowe nie przepuszczały światła, a słabe lampy nie dawały go odpowiednio dużo, by rozświetlić lokal.
Stanowiska kasowe były czyste. Jedynym zastrzeżeniem była duża ilość paragonów zalegających tą część kasy, przy której klienci pakowali swoje zakupy. Niestety panie kasjerki nie miały identyfikatorów. Były za to w firmowych fartuchach. Stosowały podstawowe zwroty grzecznościowe. Moja wizyta zakończyła się kontaktem z kasjerką, która odzwierciedlała w pełni ten typ pracowników Tęczy. Miała około 36 – 42 lat. Nie nawiązała ze mną kontaktu wzrokowego, a jedynie werbalny. Sprawnie skasowała zakupione produkty, a potem wydała do ręki resztę. Przy kasie dostępne były odpowiednie reklamówki na zakupy. Niestety wrażenia wyniesione ze sklepu są złe.
Znany sklep należący do dużej sieci. Duży wybór towarów a ceny także są konkurencyjnę. I na tym można by było poprzestać pisać o pozytywach. Minusem jest porządek jaki panuje na sklepie a także podejście pracowników do klientów. Na półkach można powiedzieć, że jest bałagan. Ciężko znaleść grupę asortymentową, gdzie byłby porządek. Produkty porozwalane, nie zawsze znajdują się obok opisu. Nie warto próbować prosić o pomoc pracowników bo nie zawsze uzsyka się pomoc. Przy kasie byłem świadkiem, jak jeden z klientów zwrócił uwagę, że cena na kasie jest inna niż na półce. W związku z tym faktem kasjerka odpowiedziała, że ten produkt może był w promocji ale jeszcze nie została zmieniona cena na półce. Klient zdecydował się na zakup droższego produktu choć nie był z tego faktu zadowolony. Wg mnie klient powinien zapłacić cenę, jaka jest na półce a nie jaka jest w systemie. Każdy może powiedzieć, że skończyła się promocja i nie zdążono zmienić ceny na półce.
Sklep Społem zlokalizowany jest w dobrze widocznym budynku tuż przy jednej z najruchliwszych ulic Kalisza. Posiada bardzo czytelne i bogate oznakowanie zewnętrzne. Praktycznie wszystkie z jego licznych okien zaklejone są barwami sieci. Całość nie prezentuje się jednak zbyt dobrze. Wykonaniu wyraźnie brakuje zarówno całościowej koncepcji, jak i dokładnego wykończenia. Klient dostaje w efekcie dość niedbale skrojoną całość, wyglądającą tak, jakby ktoś chciał zasłonić braki lokalu, a nie jak rozreklamować jego obecność.
Zaskakująco pozytywnym aspektem jeszcze przed przekroczeniem drzwi sklepu jest fakt obecności w myśli architektonicznej pewnego udogodnienia dla osób niepełnosprawnych w postaci łagodnego podjazdu dla wózków inwalidzkich. Niestety jest to jedyna taka rzecz w całym lokalu. Już pokonanie drzwi może sprawić takim osobom kłopot. Drzwi są już wiekowe i niemalże zabytkowe, co jednak prawie całkowicie wyklucza ich wartość użytkową. Wnętrze sklepu utrzymane zostało w podobnym stylu. Lokal przypominał sklepy z poprzedniego wieku. Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, była względna ciemność panująca w środku. Powierzchnia handlowa była dość duża, a światło sztuczne, pozbawione pomocy naturalnego, zasłoniętego przez okleinę na oknach, nie mogło sobie poradzić z odpowiednim jej oświetleniem. Układ towarów był konsekwentny i dość dokładnie wykonany. Produkty podzielone były na czytelne kategorie. Brakło mi jednak w sklepie oznaczenia działów, które ułatwiłoby poruszanie się w ciasnych przejściach między regałami. Produkty ustawione były niezbyt dobrze. Leżały dość nierówno. Widać było długotrwałe zaniedbania w kwestii poprawy estetyki regałów. W wielu miejscach panowało zamieszanie z cenami, nie zawsze dopasowanymi do produktów stojących nad nimi.
W sklepie przebywało kilka osób obsługi. Stały one za ladami, ciągnącymi się wzdłuż sklepowych witryn. Miały na sobie fartuchy firmowe – białe z czerwoną obwódką. Stroje były czyste i zadbane. Dodatkowo pracownice nosiły specjalne czapeczki na głowach. Żadna nie miała identyfikatora. Obsługą moich zakupów zajęła się pani w wieku 42 – 48 lat. Jej zachowanie nie należało do najlepszych. Pani nie nawiązała ze mną żadnego kontaktu werbalnego. Jedynie spojrzała na mnie niechętnie, gdy stanąłem obok kasy. Ta zresztą zasypana była stertą różnorodnych produktów. Sama pracownica zajęta była jakąś pracą nad jednym z nich. Miała niechętny wyraz twarzy. Odłożyła na chwilę trzymany w ręku przedmiot i poszła skasować mój zakup do kasy obok, utrzymanej zresztą w takim samym bałaganie. Wydając resztę całkowicie zapomniała o paragonie. Nie pożegnała się też ze mną w żaden sposób, tylko wróciła do poprzedniego zajęcia. Trudno mi inaczej ocenić takie zachowanie jak bardzo negatywnie.
Piekarnia – cukiernia mieści się w budynku, oznaczonym jako „Biedronka”, tuż obok dyskontu. Posiada jedno stoisko przednie, w formie łuku, służące jednocześnie za ladę. Tworzy ją szereg chłodziarek, w których umieszczone jest zazwyczaj ciasto. Na ścianie tylnej zamontowano niezbyt pojemny regał na pieczywo. Sam sklep ma formę otwartego stoiska, przypominającego dział w markecie. Nie posiada osobnego wyraźnego oznakowania. Brakuje mu nie tylko szyldu, ale nawet podstawowych napisów, typu „Pieczywo”, „Ciasta”.
W czasie mojej wizyty w piekarni były dwie pracownice. Obie ubrane były w zwykłe stroje. Nie miały na sobie ani firmowych koszulek, ani nawet fartuchów. Brakowało mi w ich przypadku także jakichkolwiek identyfikatorów. Do pakowania zamówień używały woreczków foliowych. Przestrzegały też innych zasad bhp. Czas obsługi jednego zamówienia był dość krótki. Panie pracowały w odpowiednim tempie. Jednak nie wystarczało to na obsłużenie wszystkich klientów terminowo, co w efekcie dało dość długą kolejkę, w której przyszło mi stać kilka minut. Stanowisko pracy pań prezentowało się dobrze. Lada była czysta. Nigdzie nie leżały stare paragony ani inne papierki. Oszklone chłodziarki prezentowały się przyzwoicie. Regały z pieczywem także nie wzbudziły moich zastrzeżeń. Nie wszystkie produkty posiadały karteczki z cenami. Jeśli już taka informacja była, to była ona dobrze widoczna. Jedynie w przypadku produktu o nazwie „gniazda” cena była rozmyta i całkowicie nieczytelna. Niestety część produktów pozbawiona była nie tylko ceny, ale nawet kartki z nazwą. Produkty w chłodziarce były ułożone dość ciasno. Leżały na specjalnych tacach. Ilość sztuk przekraczała jednak ich pojemność, w efekcie czego produkty leżały ciasno, a niekiedy nawet jeden na drugim. Półki z chlebem były dobrze podświetlone. Niestety pieczywo leżało dość przypadkowo na półce. Różne typy chleba były ze sobą przemieszane. Brakowało mi w tej części jednoznacznego podziału. W końcu listę wad zamyka zachowanie pracownic. A nie należało ono do najmilszych. Niestety panie zapominały często o podstawowych zwrotach, ograniczając się niekiedy jedynie do „Słucham” i „Proszę”. Na ich twarzach nie było uśmiechu. Panie nie nawiązywały też życzliwego kontaktu wzrokowego z klientami. Poświęciły tę część obsługi na rzecz tempa pracy. Niestety odbiło się to też negatywnie na mojej ocenie.
Sklep posiada dwa lokale. Osobiście odwiedziłem jeden. Warunki, jakie tam zastałem całkowicie zniechęciły mnie do jakichkolwiek kontaktów z lokalem. Już z zewnątrz sklep nie zaprezentował się zbyt dobrze. posiadał mały i brzydki kolorystycznie oraz estetycznie szyld. Witryna drugiego pomieszczenia sklepowego obwieszona była ręcznie wykonanymi kartkami z informacjami o najważniejszych produktach i ich cenach. Sama szyba utrzymana była w złym stanie. Miała wyraźne ślady niedoczyszczenia po poprzednich plakatach oraz kilka pęknięć, podklejonych taśmą.
Sklep mieści się w bocznej uliczce w starej, zabytkowej części miasta. Niestety idealnie wpisuje się w klimat starości panujący dookoła niego. Jest zaniedbany i prezentuje się dość brzydko. Moja wizyta nie trwała zatem długo.
Do pomieszczenia, które chcę opisać, prowadziły długie, dość strome, ale za to szerokie schody. Klimat wejścia przypominał piwnice okolicznych kamienic. Bardziej pasowało mi to na zejście pubu niż sklepu z artykułami dekoracyjnymi, jak zostało to określone na szyldzie. Całość prezentował się ładnie. Schody były czyste a ściany w dobrym stanie. Na ich końcu czekało mnie małe pomieszczenie, całkowicie niezgrane z klimatem schodów. Była to zwykła piwnica. Miała bardzo dobre oświetlenie i żółty kolor ścian, potęgujący jasność pomieszczenia. Kolor był żywy i najwidoczniej nie tak dawno nałożony. Samo zagospodarowanie wnętrza pozostawiało bardzo dużo do życzenia. Wzdłuż ścian ustawione zostały regały z najróżniejszym asortymentem. Brakowało przy tym ich jednoznacznego podziału na działy. Produkty leżały dość przypadkowo. Były przy tym ustawione nierówno. Przy wielu brakowało ceny. Produkty różnego typu mieszały się ze sobą na półkach. Brakowało nie tylko ich wyeksponowania, ale nawet najprostszego dokładnego ustawienia. Część produktów, na które brakło miejsca na regałach, znalazła się w pudłach na podłodze przed nimi. W środkowej części pomieszczenia ustawiono duże, jednolite stoisko, zastawione różnorodnymi pudłami, zapełnionymi zróżnicowanym towarem. W tej części powtarzały się te same wady, co w przypadku regałów. Produkty były powciskane w kartony. Całość prezentowała ujemną wartość estetyczną. Dodatkowo takie ustawienie sprawiało, że przejście powstałe miedzy środkowym stoiskiem a bocznymi regałami należało do ciasnych. Miejsca wystarczało jedynie dla jednej osoby. W sklepie przebywało jednak stosunkowo dużo osób. W efekcie wszyscy się pociskali, przepychali i wpadali na siebie.
W tym zamieszaniu brały też udział pracownice sklepu. Trudno mi nawet określić ich liczbę. Nie miały bowiem wyraźnego miejsca, w którym by przebywały. Koło zaimprowizowanej lady tuż obok wejścia stała jedna pani w wieku 24 – 30 lat. Ubrana była w zwykły strój, nieodróżniający ją od tłumu klientów. Nie posiadała też identyfikatora. Do klientów odzywała się bardzo mało. Praktycznie jej kontakt ograniczał się do podawania cen i wysokości reszty. O jakiś zwrotach grzecznościowych nie było w tym zamieszaniu mowy. Druga pracownica w czasie mojej wizyty próbowała się dostać do wyjścia. Niestety jej zachowanie nie należało do najlepszych. Pani była blondynką w wieku 24 – 30 lat. I ona miała na sobie niefirmowy strój oraz pozbawiona była identyfikatora. Niosła w rękach drobne pieniądze, przeznaczone na wydawanie reszty na stanowisku kasowym. Niestety jej droga marszu była niejako pod prąd do kierunku wędrówki klientów. Cii widząc warunki panujące w pomieszczeniu niejako za milczącą zgodną zbiorowości poruszali się w kierunku ruchu wskazówek zegarka. Kiedy za to pani szła w przeciwną stronę. W ten sposób sama tworzyła dodatkowe zamieszanie. Przeciskając się przez tłum nie stosowała żadnych zwrotów grzecznościowych, w momentach zastoju czekając cierpliwie, aż klient ją zauważy i przepuści. Takie zachowanie zasłużyło na naganę. Dodatkowo warunki panujące w sklepie były na tyle złe, że sklep zasłużył sobie w pełni na najgorszą z możliwych ocenę.
Sklep jest częścią kompleksu lokali zlokalizowanego niedaleko ulicy Górnośląskiej. Lokal posiada skromny szyld, w zupełności dopasowany do jego wnętrza. Niestety pod względem jakości usług zawodzi praktycznie na każdym kroku. W sklepie jest ciasno. Produkty są podzielone według trudnego do ustalenia schematu. Działy nie są opisane. Poszukiwanie wybranego towaru wymaga długich poszukiwań. Sprawę utrudnia fakt, że stoiska są bardzo blisko siebie. Niekiedy nawet jedna osoba musi przeciskać się bokiem, albowiem nie jest w stanie zmieścić się między dwiema przeciwległymi półkami. Asortyment dostępny w markecie jest stosukowo szeroki jak na wielkość całego lokalu. Jednak za względu na ograniczoną powierzchnię handlową został dosłownie upchnięty na półki. Ragały są przepełnione różnorodnymi produktami. Niestety czasami trudno się połapać co gdzie się znajduje. Towar leży przeważnie nierówno. Całość wygląda nieestetycznie. Ceny pozostawiają też wiele do życzenia. Czasami trudno ustalić, jaką cenę ma dany produkt. Niestety nie są w tej kwestii pomocni pracownicy sklepu. W czasie mojej wizyty udało mi się ustalić, że na jego terenie znajdowały się dwie pracownice. Nie wyróżniały się niczym od zwykłych klientów. Nie posiadały identyfikatorów. Jedna z pań biegała między regałami, pilnowała porządku, zajmowała się rozkładaniem towaru. Druga stała przy kasie. Miała około 18 – 24 lata. Jej zachowanie nie było najlepsze. Pani obsługiwała klientów z wyraźną dożą niezadowolenia. Niestety ani razu na jej twarzy nie pojawił się uśmiech. Ton głosu także nie należał do najmilszych. Pani zapominała także o podstawowych zwrotach grzecznościowych. Z jej ust rzadko padały słowa przywitania lub pożegnania, o innych zwrotach nie wspominając. Przy kasie nie było kolejki, a nieliczni chętni byli obsługiwani na bieżąco. W sklepie panowała względna czystość. Podłoga była zadbana. Stoiska także nie nosiły śladów brudu. Jednak oświetlenie w sklepie pozostawiało wiele do życzenia. Ogólnie sklep wypadł bardzo źle.
PKS w Kaliszu posiada nowy budynek dworca, przeniesiony nieco na zachód względem starego. Jego lokalizacja jest bardzo dobra. Wprawdzie od głównej ulicy oddziela go dość duża przestrzeń, zarośnięta drzewami, to jego walory nadrabiają skutecznie te niedociągnięcia.
Sam budynek dworca jest stosunkowo mały i prezentuje się wyśmienicie. Jego część frontowa zabudowana została wielkimi oknami, umożliwiającym podpatrzenie z zewnątrz tego, co dzieje się w środku. W ten sposób klienci przebywający w środku budynku mogą swobodnie obserwować to, co dzieje się dookoła dworca. Widok otwiera się na częściowo zadaszone perony, zlokalizowane zaraz za drzwiami dworcowymi, nieco oddalony parking dla klientów PKS oraz przystanek wysiadkowy. Niestety ten ostatni umiejscowiony został daleko, tuż przy starym budynku dworca, zaraz za parkingiem. Korzystają z niego autobusy różnych linii. Także odległość od parkingu do samego dworca jest duża. Stanowi to utrudnienie zwłaszcza w czasie deszczowej pogody.
PKS zadbał o dobrą informację na temat połączeń realizowanych z dworca. Na całym terenie znajduje się kilka tablic, szczegółowo informujących o liniach i godzinach odjazdu autobusów. Prezentują się one dobrze. Są dość czytelne, choć osoby niedowidzące mogą mieć problemy z ich odczytaniem. Układ informacji jest za to przejrzysty. Zawsze można też skorzystać z usług punktu informacyjnego wewnątrz budynku. Jest on dobrze zlokalizowany. Choć ma ograniczone godziny otwarcia. Tak samo jak kasy. Na szczęście panie pracujące w okienkach są miłe i zawsze udzielają potrzebnych informacji. Zazwyczaj przy okienkach nie ma też kolejek. A obsługa jest szybka i sprawna.
Układ wewnątrz budynku jest prosty, jasny i czytelny. Całość prezentuje się bardzo dobrze. Lokal jest czysty i zadbany. Ma nowe, dość wygodne i dobrze wyglądające ławki. Uwagi można mieć jedynie do samych okienek kasowych, znajdujących się dość wysoko. W efekcie paniom zasiadającym w środku ponad stolik wystają jedynie głowy. Trudno zatem dostrzec sam ubiór pracownic, o identyfikatorach nie mówiąc. Stanowisko stanowi też wyzwanie dla osób niższych oraz klientów na wózkach inwalidzkich. Same okienka ułożone są w kształt wklęsłego łuku, co tworzy miłą dla oka kompozycję. Perony są niewielkich rozmiarów. Są nie tylko praktyczne, ale i ładne estetycznie. Budynek posiada dwa wejścia – od parkingu i od peronów. Jest dobrze oświetlony. I brakuje jedynie informacji miejskiej – do centrum jest stamtąd niestety stosunkowo daleko.
Cukiernia znajduje się w wejściu do pasażu „Pod zegarem” przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic miasta. Jego lokalizacja wymusza niektóre wady punktu. Pierwszą jest nieduży rozmiar lokalu. Znajdują się w nim jedynie dwie, ściśle do siebie przylegające chłodziarki, oddzielające klientów od sprzedawczyni, oraz ustawiona na tylniej ścianie półka. W punkcie w czasie mojej wizyty pracowała tylko jedna pani. I niestety w części dla pracowników praktycznie nie było miejsca dla drugiej osoby. Z lokalizacji cukierni wynika także to, że jej klienci robiąc zakupy w pinkcie w praktyce ustawiają się w drzwiach pasażu, blokując wejście do niego. Jest to niewygodne tak dla nich, jak i dla osób wchodzących do budynku. Dodatkowo sytuację skomplikował fakt, że korytarz pasażu jest ciasny, a co za tym idzie sam z siebie stanowi wyzwanie dla przechodzących nim osób. Tym bardziej, że duża ilość i zróżnicowanie stoisk sprawiają, że w czasie mojej wizyty co chwila ktoś gdzieś przystawał, blokując przejście innym. Jako, że w pasażu panował duży ruch kolejka do cukierni stanowiła duże obciążenie.
Jeśli chodzi o asortyment to cukiernia mnie nie zachwyciła. Posiadała nieliczne produkty. Było to zaledwie kilkanaście gatunków wyrobów: tortów, pączków, drożdżówek i pieczywa. W efekcie jednak w lokalu zadbano o poprawność ekspozycji asortymentu. Produkty ułożone były w ładny sposób. Leżały równo. Ciasta ułożone były na specjalnych tackach. Tak samo rozlokowano pączki. Każdy rodzaj produktu miał swoją wyraźną cenę. Na stoiskach panował ład i porządek. Chłodziarki były czyste. Stanowisko kasowe także było utrzymane we właściwym stanie.
W czasie mojej wizyty w punkcie pracowała młoda pani. Miała 24 – 30 lat. Pracowała w fartuchu. Przestrzegała zasad bhp. Nie miała na twarzy uśmiechu. Stosowała wszystkie zwroty grzecznościowe, witając i żegnając się z każdym klientem. Pracowała szybko i sprawnie. I to właśnie jej osoba przyczyniła się do podniesienia oceny punktu, która wszakże pozostała przeciętna.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.