Zebrałam się wreszcie do zbudowania woliery dla moich wiewiórek. Opracowałam z narzeczonym jej projekt na papierze i z karteczką w dłoni udaliśmy się do Castoramy. Dzięki czytelnemu oznaczeniu i rozmieszczeniu towaru na półkach szybko znaleźliśmy wszystko, co było nam potrzebne. Ceny płyt pilśniowych, listw wykończeniowych, gwintów i kątowników porównywalne do tych w innych marketach budowlanych. Wszystko szło dobrze do momentu, gdy podeszliśmy do stanowiska, na którym płyty są docinane. Wraz z innym klientem czekaliśmy kilkanaście minut na to, by ktoś nas obsłużył. Trzy razy prosiłam o to pracowników na innych stanowiskach, przy czym jeden rozmawiał przez telefon komórkowy i nie przerwał mimo, że stałam obok czekając, aż mi pomoże, a dwóch pozostałych nie miało bladego pojęcia kto może mi te płyty przyciąć. Dopiero pan, który rozkładał towar z wózka widłowego zadzwonił i po kilku minutach przyszedł pracownik odpowiedzialny za schludny i czyściutki punkt przycinania drewna. Na szczęście okazał się kompetentny i uprzejmy. Szybko odebrał od nas zamówienie, które chcieliśmy odebrać nazajutrz i bez problemu obliczył jaki będzie koszt. Nawet nie wziął zaliczki :) , a wczoraj, na dwie godziny przed umówioną porą odbioru towaru zadzwonił, żeby powiedzieć, że płyty są już gotowe i można po nie przyjechać. Więc pojechaliśmy. Towar był gotowy i rachunek już wydrukowany. Chcieliśmy jeszcze kupić taśmę, którą się okleja brzegi na gorąco, ale niestety zabrakło jej w kolorze jaki chcieliśmy.
A może ta karta "szczególnego klienta" działa tylko w sklepach dealerskich?! a konkretnie tylko w tym we Wrocławiu..?! Sklepy wranglera, stacje benzynowe, Autoryzowani dealerzy samochodów, czy nawet McDonald, każdy sklep czy stacja to inny właściciel..inny dealer...warto byłoby o tym pomyśleć przed umieszczeniem takiego komentarza.
CH BONARKA - Obsługiwała mnie BARDZO sympatyczna Sprzedawczyni...Wszystko na ocene 6!! brak słów..:) Pomogła mi przy kupnie podkładu trochę to trwało ale jednak nam się udało znaleźć odpowiedni:) Nie miałam karty przy sobie ale szybciutko zadzwoniła na infolinię żeby nabić mi punkty :) jestem zadowolona:)
Przyszłam z bratem kupić spodnie do sklepu CUBUS w Galerii Kazimierz, ale niestety w tym bałaganie który tam panuje nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego rozmiaru. Podeszłam zatem do sprzedawczyni i grzecznie zapytałam czy mogłaby nam pomóc w jakiś sposób i w odpowiedzi otrzymałam niemiłą wręcz chamską odpowiedź " Nie widzi Pani, że teraz kasuje?! ZARAZ!!" i zapytana czy na sklepie są wszystkie wyłożone czy jest możliwość, że są też na magazynie dowiedziałam sie " jak nie ma na sklepie to nie ma" ..aż odskoczyłam i nie bardzo wiedziałam co mam odpowiedzieć...staliśmy zatem 25minut przy spodniach czekając dalej na tą kobietę aby pomogła nam znaleźć w tym burdelu..ważne jest, że kolejki nie było a zresztą w kasie obok stała również kolejna sprzedawczyni..JEDNAKŻE przechodził jednak Bardzo sympatyczny Pan który tam pracował i nagle okazało się, że sklep posiada MAGAZYN na którym są spodnie...poza tym spojrzenie tej PANI spowodowało, że wyszłam bo czułam się nieswojo. Szkoda, że w tych czasach nie można liczyć na pomoc w sklepie nie mówiąc o MIŁEJ obsłudze ... W każdym razie nie zazdroszcze takiego pracownika ....
Po przeprowadzeniu rozpoznania rynku pojechałem do tego warsztatu celem wymiany zbiornika autogazu. Warsztat miał najlepszą ofertę cenową, twierdził, że zamontuje to, czego sobie życzę i będzie super.
Następnego dnia dostałem smsa z zaproszeniem do odebrania pojazdu.
Kiedy się pojawiłem, okazało się, że pojazdu nie można uruchomić. Pani (z kierownictwa) twierdziła, że pojazd działał i sam jeździła napełniać go kilku litrami gazu. Gdzie on się podział, nie wiem. Stwierdzono, że to wina świec. Kazałem wymienić. Później, że kabli wysokiego napięcia. Podobnie kazałem wymienić. Dolano benzyny, bo w końcu uwierzono, że dojechałem na gazie, a nie na benzynie, bo ta się skończyła po drodze. Samochód dał się uruchomić. Niestety, tylko na benzynie. Zaproszono mnie na następny dzień. Z niespodzianką. Mimo tego, że pisałem w zapytaniu mailowym, że zbiornik ma ponad 10 lat nikt nie zapytał o wielozawór. W efekcie, wstępna wycena była znacząco zaniżona. W ciągu tych 10 lat zmieniły się przepisy i obecnie potrzebny jest inny model zaworu, a tego w pierwszej ofercie nie było.
Pracownik grzebał długo przy samochodzie, krytykował wszystkie jego części, jego szef proponował reprogramowanie komputera w czym miał być wielkim fachowcem (równolegle widziałem jak do innego samochodu wsadzano sondę Lambda celem analizy spalin tyle, że do analizatora nikt nie podchodził w czasie badania bo był w garażu, gdzie ja stałem, a samochód na zewnątrz. Ostatecznie stwierdzono, że do wymiany jest reduktor, trzeba przeprogramować komputer i może jeszcze kilka innych napraw. Gdy usłyszałem cenę wymiany reduktora powiedziałem, że to nierzetelne, bo samochód przyjechał o własnych siłach, więc i powinien wyjechać o własnych siłach. Wtedy zaczęło się to, czego się niespodziewałem. Ataki słowne, krytykowanie auta i finalnie stwierdzenie, że mam się wynosić.
Kilka tygodni później (nie miałem czasu) w innym warsztacie stwierdzono, że przyczyną problemu nie był reduktor, komputer, tylko zatkany przewód paliwowy. Prawdopodobnie w trakcie wymiany zbiornika do przewodu dostał się brud, który zablokował przewód.
Naprawa kosztowała mnie ułamek tego, co proponowano mi w tym warsztacie.
Warsztat jest brudny, naprawy odbywają się na zewnątrz mimo, że wokół jest błoto i śnieg. Pracownicy w zasadzie sporadycznie używają normalnego języka. Normalnym są wulagryzmy i chamstwo. Tak przynajmniej było przy moich trzech pobytach w tym miejscu.
Na ścianie wiszą certyfikaty firmy CZAKRAM zajmującej się dystrybucją części instalajci Autogaz. Na stwierdzenie, że poinformuję CZAKRAM o jakości obsługi słyszę, że szef ma w .... Czakram, który nic mu nie może zrobić.
Po perypetiach w poprzednim warsztacie, który mając wymienić zbiornik gazu nie potrafił wypuścić samochodu sprawnego, przez przypadek zatrzymałem się w małej miejscowości pod Gdańskiem. Warsztat na uboczu. Pusto. Trochę obaw.
Umówiłem się na następny dzień, bo usprawnienie papractwa poprzedniego warsztatu miało trwać kilka godzin. Gdy przyjechałem po odbiór okazało się, że naprawa jest wykonana, usunięto trundą do zlokalizowania i zdiagnozowania awarię polegającą na zatkaniu przewodu zasilającego między zbiornikiem a reduktorem. Stało się to zapewne w trakcie nieszczęśliwej próby naprawy instalacji w innym warsztacie w Gdańsku. Za naprawę zapłaciłem nieco ponad połowę tego, co oferował sprawca zamieszania i 25% taniej niż w innym warsztacie, gdzie dopytywałem o naprawę.
Sklep jest wyraźnie nowy, nie ma jeszcze grona stałych klientów. Tego dnia był wyjątkowo pusty. Poza mną, po sklepie przechadzał się ochroniarz, który co chwila ginął z oczu, ja i jeszcze jeden klient. Nie było obsługi sali, bo była zajęta prywatną rozmową na zewnątrz sklepu. Załogę reprezentował skromny kasjer z plakietką uczę się. Widząc moje poszukiwania zadał pytanie o to, czego szukam i starał się wskazać właściwe miejsce. Oczywiście nie mógł opuścić kasy, ale starał się dzielnie pomóc. Należą mu się słowa uznania, choć z drugiej strony w rozpatrwaniu globalnym obsługa była fatalna.
Ponieważ skala punktowa nie oddaje postawy jednego człowieka, daję -4 zamiast -5 za postawę jednego kasjera. Jeżeli ktoś z władz Biedronki to czyta, to koniecznie niech da premię młodemu kasjerowi.
Sklep znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie rynku. Mimo tego, że był to dzień targowy, w sklepie było nad standard czysto, a towary na półkach były schludnie poukładane. Większość z nich znajdowała się w opakowaniach i tylko niewielka ilość odzieży leżała luzem.
Najbardziej pozytywne było jednak to, co czekało klientów przy kasach. Mianowicie wszystkie kasy były czynne, a kasjerzy uwijali się jak w ukropie. Wbrew standardom dyskontów, starano się sprawnie i szybko obsłużyć tak dużą liczbę klientów rzucając wszystkie siły w kluczowe miejsce, czyli do kas.
Winiary.pl Strona dla wielbicieli produktów Winiary. Winiary to polskie przedsiębiorstwo produkujące wszystko do domu : majonezy, sosy, fixy, galaretki, kisiele, budynie, kostki rosołowe.
Na stronie znajdują się zakładki: przepisy, produkty, szkoła, gotowania, społeczność , dzieci, wellness, rozrywka i konkursy.
W zakładce przepisy znajdują się przepisy „czytelników” na sałatki, zupy, dania główne. Oczywiście są również przepisy z wykorzystaniem odpowiednich produktów. Do swojego przepisu można załączyć zdjęcie. To uatrakcyjnia przepis i ma się od razu ochotę wypróbować. Oczywiście każdy przepis można na swój sposób skomentować.
Zakładka produkty: to czysta autoreklama. Produkty podzielone na działy: zupy, bulony, przyprawy, sosy. Pomysł na…, desery, majonezy , zimne sosy, dania instant, dodatki do ciast i deserów, dodatki do dań, sosy sałatkowe z Domowego ogródka .Każdy produkt jest dokładnie opisany , załączona została fotografia produktu,. Idąc na zakupy na pewno nie zapomni się co chcemy kupić
Oczywiści Edo każdego lub prawie każdego produktu załączone SA propozycje przepisów z wykorzystaniem danego produktu Winiary.
Szkoła gotowania to kolejna ciekawa zakładka. Można w niej nauczyć się gotować. Jeśli się tego jeszcze nie umie.
Społeczność czyli popularne forum
Zakładka dzieci. Czyli wszystko co powinny umieć dzieci w kuchni. A także gry z wykorzystaniem motywów kuchennych : pomarańczki latające talerze:) aaaaaaaaaaaaaaa zapomniałam że również szkoła gotowania dla milusińskich.
Wellness- głownie przepisy i o co tu chodzi? Polecam !!!
I zakładka ostatnia Konkursy. Mnóstwo konkursów różnego rodzaju. Gry- co by się oderwać od codzienności
Winiary także posiada swój sklepik „Radosnych zakupów” Zbieramy kody kreskowe z opakowań po produktach Winiary i wymieniamy na elementy wyposażenia kuchni lub dziecięcego pokoju. Do tego roku katalog nagród przychodził do skrzynki pocztowej raz na rak teraz raz na kwartał.
Gorąco polecam. Aha
Zapomniałam o infolinii Winiary. Mila kompetentna obsługa. Cud miód i orzeszki
Znakomita lokalizacja na rynku w Manufakturze i piękna przestrzeń. Samo wnętrze zaaranżowane jak w słabym trzygwiazdkowym hotelu, gdzie wszystko coś ma udawać. Oświetlenie centrum głównej sali za słabe i umieszczone zbyt wysoko powoduje wieczorem depresyjny nastrój. A pogoda jaka? Każdy widzi. Meble tapicerowane "elegancką czerwienią PRL-u" i tandetna stolarka. Całkowity brak jakościowego detalu, a za to wypłowiałe korporacyjne wedlowskie reprodukcje porozwieszane bez dbałości o sztukę dekoratorską. Widocznie tak ma być. Może taki styl?
Deser pascha mdło tłusty ze zbyt małą ilością bakalii i bitą śmietaną o wyraźnie "chemicznym" smaku i zapachu. Kawa frappe ledwie zimnawa i bez śladu kruszonego lodu. Deser lodowy z tandetnym przybraniem bladym i rozciapującym się wafelkiem. Espresso na dobrym poziomie.
Obsługująca kelnerka miła, ale widać, że ledwie orientuje się w swojej roli i ofercie. Rozczarowanie i na tle innych lokali wedlowskich, i w kontekście pięknej architektury wnętrza.
W sklepie obsługa na bieżąco dba o to żeby niczego nie zabrakło na półkach. Obsługa przy kasie bardzo dobra. Panie są bardzo miłe i uprzejme, uśmiechnięte oraz estetycznie wyglądają. Sklep posiada najniższe ceny w mieście , dlatego pomimo , że w mieście są jeszcze 3 markety, cieszy się najlepszym uznaniem. Znajdziemy tu również ciekawe rzeczy do domu co jest dodatkowym atutem.Sklep jest również przestronny, dzięki czemu gdy jest dużo ludzi nie ma wielkiego przepychu.
Dosyć często bywam na stacji Bliska w Różanie. Zawsze gdy tam tankuje, "pistolet" od dystrybutora jest ubrudzony paliwem. Moim zdaniem dystrybutory sa za rzadko przemywane. Raz zdarzyło mi się widzieć jak jeden z pracowników palił papierosa w pobliżu zbiorników w ktorych pzrechowywane jest paliwo.
Wiedza o produktach i kompetencje pracowników sa dobre, jedynak ceny produktów są wysokie.
Wchodząc do sklepu, personel swoim zachowaniem daje do zrozumienia "nic nam nie ukradniesz złodziejko" cały czas śledzi co robi klient, nie spuszcza wzroku nawet na chwile, żeby nic nie przeoczyć. Takie postępowanie nie powinno mieć miejsca. Nie mam pojęcia czym kierował się Dyrektor Placówki wybierając personel. Wszystkie Panie z czarnymi włosami, na czarno ubrane i wypatrują niby złodzieja. Same nie podejdą do klienta. Stoją cały czas za ladą, nawet gdy widzą, że szuka się rozmiaru to i tak nie pomogą. Wygląd miejsca usługi nie zmienia się od kilku ładnych lat, co sprawia, że miejsce nie jest atrakcyjne. halogenowe oświetlenie i ciemna kolorystyka wręcz odpycha.Witryna sklepowa niczym nie przyciąga, manekiny z urwanymi dłońmi. Asortyment również nie ma w sobie nic ciekawego, wszystko to co już było, inne sieciówki mają podobne ubrania u siebie. Obsługa jest tylko przy kasie i rzeczywiście trwa moment co jest oczywiście plusem. Ale przede wszystkim liczy się to, żeby klient wyszedł ze sklepu zadowolony.
Miałam wątpliwą przyjemność być obsługiwaną przez kobietę ok. 50 lat. Chciałam uzyskać informacje na temat wszystkich dostępnych rodzajów soczewek. Pani udzielała odpowiedzi zdawkowo. Robiła wrażenie niedoinformowanej. To wszystko jednak potrafiłabym sobie wytłumaczyć i ją usprawiedliwić - może dopiero uczyła się nowej roli na nowym stanowisku. Dane, które mi podała sprawdzała w segregatorach - mam przynajmniej pewność, że są wiarogodne i rzetelne. Nieprzyjemne było jednak to, że moja wizyta tam została wydłużona przynajmniej czterokrotnie. Przyczyną był fakt, że Pani za ladą wolała odbierać telefony (zarówno stacjonarne, jak i komórkę) niż skupić się na rozmowie z klientem, którego miała przed sobą. Podkreślić tu należy, że telefony zadzwoniły aż pięć razy.
Czas na ocenę mojego miejsca pracy:) Z portalem Jakość obsługi jestem zwiżana od niecałego roku. Bardzo podoba mi sie fakt ze powstało coś takiego.
Ważne ze każdy może opisac każdy punkt uslugowy .Powiedzieć co w danym dniu danej godzinie zaistnialo złego lub dobrego. W ten sposob złe nierzetelne firmy znikną z naszego rynku.
Co mi sie tutaj podoba?:
-szata graficzna ciekawe zestawy kolorów! Delikatne. Nie przeszkadzają w czytaniu.
- przejrzystosc. Nie ma problemu żeby cokoliwiejk tu znależć!
-ciekawy znak graficzny symbolizujacy stone czy tez portal.
minusy będą dotyczyły tylko ostatniego okresy. :
-ponad tydzień czekalam na pojawienie sie mocih punktów. Rozumiem ze to był wypadek przy pracy. Każdemu sie zdarza.
Dziękujemy za opinię! Cieszy nas, że szata graficzna portalu oraz jego funkcjonalności przypadły Pani do gustu. Niewielkie opóźnienia w naliczaniu punktów wynikały z modernizacji portalu, prosimy o wybaczenie - nieustannie pracujemy nad tym, by nasz portal był najprzyjaźniejszym miejscem wymiany opinii konsumenckiej :) Zapraszamy do umieszczania kolejnych obserwacji, dziękujemy i pozdrawiamy. Zespół Jakość Obsługi.
Parę dni temu...
Parę dni temu odwiedziłem w Opolu lokal Zorba. Zrobiłem to z chęci konsumpcji, ale również z ciekawości, gdyż od pewnego czasu lokal ten jest restauracją; wcześniej było to miejsce specjalizujace się tylko i wyłącznie w podawaniu naleśników.. Chcąc przekonać się czy zmiany, które zaszły są zmianami na plus, bez wahania wszedłem do środka.. W środku czysto i schludnie. Zaraz po wejściu przywitała mnie kelnerka podając kartę menu.. Asortyment rzeczywiście zwiekszył się o parę innych pozycji, ale to co mnie zaskoczyło pozytywnie to fakt, że ceny pozostały równie korzystnie jak przed zmianami.. Ubolewam jednynie nad faktem, że wiele naleśnikowych specjałów zostało z menu usunięte.
Uważam również, że pozycje dodatkowe w menu są raczej według mnie daniami z rodzaju "fast food", toteż nie uważam żeby ich wprowadzenie mogło byc przyczyną do zmiany rodzaju lokalu na restauracja, gdyż wykwintnych, restauracyjnych potraw niestety w nim nie zjemy, a przynajmniej ja takowych nie dostrzegłem.. Niemniej jedzenie podawane w lokalu jest smaczne i właśnie na owym jedzeniu chciałbym się jeszcze trochę zatrzymać.. Zamówiłem naleśnika, w którym jednym ze składników miała być pierś z kurczaka.. Otrzymałem informację, że niestety na dzień dzisiejszy wspomnianego składnika nie ma, więc musze zadowolic się czyms innym. Postanowiłem więc zmienić wybór.. W tym przypadku również otrzymałem informację o niedostępności innego składnika.. Ukryłem swoje zażenowanie i spróbowałem ponownie. Tym razem się udało.. A na zamówienie nie czekałem długo. Do smaku nie miałem żadnych zastrzeżeń. Pani zaproponowała dodatki w postaci napoju. Z propozycji skorzystałem..
Nie mniej udałem się do tego lokalu również parę dni później. Sytuacja z dostępnością składników znów wystapiła, co niewątpliwie da mi do myślenia w przyszłości czy rzeczywiście jest to "chwilowy" problem..
Dostałam zniżkowe kupony na określony asortyment. Postanowiłam więc skorzystać z nich , tym bardziej że dotyczyły grilla, którego chcę niebawem zrobić dla znajomych. Kupon dotyczył sałaty krojonej w woreczkach do szybkiego przygotowania sałatki. Poszłam na dział z warzywami, co wydało mi się logiczne, ale nie było, a pracownice z tamtego działu przekierowały mnie na mięsny z pełnym przekonaniem, że tam na pewno będzie. Poszłam. Nie znalazłam, zapytałam więc pracownic na mięsnym, gdzie mogę to znaleźć, odesłano mnie z powrotem na warzywniak. I tak od Annasza do Kajfasza....
Ostatnio szukałam hurtowni z opakowaniami i wszelkimi akcesoriami w tym kierunku. Jest ich mnóstwo, ale ceny mają zabójcze. Miło mnie zaskoczyło gdy natknęłam się na sklep internetowy Magomet, gdzie ilość asortymentu mnie poraziła, a ceny były całkiem przystępne. Mało tego, miałam zapewnioną dostawę do domu, pomimo małych zakupów. Polecam zakupy i miłą, fachową obsługę!
Manekina w Łodzi odkryłam niedawno, chociaż to chyba jest sieć naleśnikarni. Brakowało czegoś takiego w Łodzi, są co prawda pseudo naleśnikarnie, ale ta jest z prawdziwego zdarzenia. Wybór naleśników dość duży, przez wytrawne, na ostro, zapiekane, słodkie, plus spaghetti naleśnikowe i placuszki ziemniaczane. O ile pamięć mnie nie myli najdroższy naleśnik kosztuje ok. 13 zł, a są bardzo sycące. Do naleśników są serwowane sosy na ciepło i na zimno. Do wyboru są również sałatki i różne desery. Wystrój wnętrza bardzo przyjemny i oryginalny. Inspiracją były łódzkie stare tramwaje. :) Szkoda że tramwaje w Łodzi śą tylko tam tak piękne i użyteczne
Stoisko firmowe piekarni „Adaś” znajduje się 15 metrów od mojego miejsca zamieszkania. Nic więc dziwnego że kilka razy w tygodniu robię tam zakupy. Na pochwałę zasługują sprzedawcy zatrudnieni na tym stoisku, są niezwykle mili i uprzejmi można śmiało stwierdzić, że zakupy robi się tam naprawdę miło. Faworyzować nikogo nie zamierzam, ale sprzedawca, który mnie dzisiaj obsługiwał poza obsługą podzielił się ze mną informacjami z wczorajszego dnia (?), co też niewątpliwie wpływa na moją ocenę. Miło jest z kimś obcym od czasu do czasu porozmawiać.
Wybór artykułów, które można tam kupić jest bogaty, począwszy oczywiście od różnego rodzaju pieczywa przez pączki, bułeczki, ciasta a na tortach okolicznościowych robionych na zamówienie skończywszy. Ceny są zdecydowanie niższe niż np. piekarni „Kłos”, której stoisko firmowe znajduje się około 400 metrów dalej.
Z uwagi na fakt, że stoisko to nie jest powierzchniowo duże, zajmuje około 30 m2 bardzo łatwo jest utrzymać tam porządek. Widać, że pracownik dba o swoje miejsce pracy oraz o wizerunek firmy.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.