Przed sklepem jest dużo miejsc parkingowych,jest gdzie zaparkować.Towary są wyprodukowane specjalnie dla Lidla przez różne niemieckie firmy i do końca nigdy nie wiemy co kupujemy.Często cena nie jest adekwatna do jakości wyrobu.Są tam duże kolejki przy kasach,czeka się bardzo długo,zazwyczaj otwarta jest jedna lub dwie kasy.Sklep wygląda schludnie i czysto,łatwo znaleźć dział który szukamy.
W dniu dzisiejszym miałem wysłać polecenie wypłaty za granicę, ale nie byłem pewny czy posiadam wystarczające dane. Zostałem mile zaskoczony kiedy pracownik Oddziału pomógł mi wypełnić formularz oraz sprawdził numer SWIFT oraz prawidłowość numeru rachunku.
Poinformował mnie również w jakie będą koszty. Zostałem obsłużony perfekcyjnie.
Z mojej obserwacji wynika, że obsługa przy kasach jest sprawna i szybka, pracuje dużo kasjerek, nie ma kolejek mimo że jest to piątek i ruch jest duży. Również przy półkach z towarami osoby sprzedające udzielają informacji, gdzie znajdują się potrzebne nam produkty. Mam nadzieje, że inni klienci też są zadowoleni z jakości usług.
Wybrałem się tam ze znajomymi i zamówiliśmy pizze.Pan barman/kelner pomylił zamówienia i otrzymaliśmy pizze zupełnie inną niż zamawialiśmy lecz bez problemu uwzględnił reklamacje i dostaliśmy pizze którą zamawialiśmy.Obsługa jest szybka i profesjonalna lecz niestety w całym lokalu można palić i to bardzo przeszkadza.W lokalu siedziała także grupka osób zachowujących się głośno i wulgarnie lecz obsługa nic z nimi nie zrobiła.Pizza jest tam bardzo smaczna i ceny są bardzo przystępne.Lokal jest przyjemnie urządzony,wiszą dwa telewizory na ścianach,gra muzyka.Jest to dobre miejsce do wyjścia ze znajomymi lecz na pewno nie miejsce do wyjścia z rodziną na pizze.
Polecam ten ośrodek szkolenia kierowców,robiłem tam kurs i jestem bardzo zadowolony.Instruktorzy to bardzo kompetentni ludzie,ceny nie są tam za wysokie oraz są zniżki dla osób uczących się. Właściciel który prowadzi wykłady robi to w sposób profesjonalny i bardzo dobrze przygotowuje do jazdy po drodze. Ja cały kurs zrobilem w przeciągu 1,5 miesiąca i jestem bardzo zadowolony i kazdemu polecam tą szkolę jazdy.
Przed sklepem jest duży parking na którym zawsze znajdzie się wolne miejsce.Sklep jest duży i przestronny, łatwo poruszać się w nim z koszykiem.Obsługa w dziele mięsnym jest miła i sympatyczna,towar jest świeży.W sklepie jest czysto.Nie ma dużych kolejek do kas,panie w kasach pracują bardzo sprawnie.Robiąc tam zakupy można znaleźć wszystko co nas interesuje.Chętnie wybieram się tam na zakupy.
Restauracja znajduje się koło stacji benzynowej BP.Przed lokalem jest sporo miejsc parkingowych.Lokal w środku jest bardzo przyjemnie urządzony,dużo miejsca oraz przyjemna atmosfera,jest tam zakaz palenia do godz.21 wiec spokojnie można zjeść obiad.Jedzenie jest bardzo smaczne i świeże,są bardzo duże porcje,obsługa jest bardzo profesjonalna.W menu możemy znaleźć przystawki,desery,obiady,drinki krótko mówiąc wszystko czego potrzeba.Na zamówienie nie trzeba czekać długo bo kolo 30-40 minut,zależy od tego co wybieramy.Ceny są tam dość przystępne i wizyta tam zachęcają odwiedzającego do ponownych wizyt.
zgadzam się z powyższym komentarzem... czesto jestem w Forum i co przechodze obok tego stoiska to Panie są bardzo zaczytane i w ogóle nie zwracają uwagi na klientów (można było by je tam okraść...!! ) Pani z wygolonym kawałkiem włosów- uśmiechnięta, miła, lecz nie da się z nią pożartować, zaczytana... Pani w czarnych włosach- uśmiechnięta, bardzo sprytna, umie podejść każdego klienta (ma to coś w sobie hehe)
Kawiarnia wygląda tak samo jak inne jej imiennicze restauracje. Niczym nie odbiega od pozostałych, co jest trochę nudne. Muzyka za głośno. Otwarte okna , co w porach wieczornych nie jest dobre dla klientek np. w sukienkach . Prócz tego nie podoba mi się , że ludzie palą w drzwiach, nie dosyć , że robiąc przeciąg to na dodatek wietrząc całe pomieszczenie. Obsługa daje do zrozumienia, że nie chce jej się pracować, brak uśmiechu i kultury. Dziewczyny z personelu nie dbają o należyty porządek na stołach. Na pizze czeka się dosyć długo, ponieważ jest dużo zamówień na wynos. A pizza w tej pizzerii jest okropna. Odniosłam wrażenie , jakby warzywa i kurczak były nieświeże. Ta kawiarnia moim zdaniem kuleje w porównaniu do innej typu FENIX.
Restauracja położona jest w bardzo atrakcyjnym miejscu, po drugiej stronie jest park co jest atutem, po spacerze, gdy zgłodniejemy, możemy wejść coś zjeść. Lokal urządzony bardzo gustownie i oryginalnie.Panuje w nim bardzo miła atmosfera. Muzyka w lokalu pozwala się odprężyć , delektować się smakiem i miłymi chwilami spędzając tam czas. Obsługa jest bardzo uprzejma, uśmiechnięta , pomaga w wyborze posiłku. Pizza pieczona jest w piecu palonym drewnem, co co sprawia, że całe pomieszczenie ma swoisty zapach, również pizza smakuje inaczej niż w innych restauracjach.Prócz tego nie trzeba długo czekać na posiłek co również jest ważne.Polecam tą restauracje za całokształt.
wszystko zgodnie z zamówieniem. szeroki wybór towaru. szybka realizacja i błyszkawiczna wysyłka kurierska. Troszke słaby kontakt z BOK. Tania opcja wysyłki kurierskiej. Buty z dobrego materiału, lekkie, firmowe. Ładny wygląd. W przesyłce znizka do nastepnego wykorzystania. Złożyłem kolejne zamówienie, mam nadzieję, że również bedę zadowolony.
Zdarzyło mi się zrobić kilkakrotnie małe zakupy w Żabce. Sklep jest niewielki, zajmuje jedno pomieszczenie, a w nim półki i lodówki z towarem oraz kasa. Jak na tak nieduży sklep, różnorodność produktów jest zadowalająca. Zawsze też są jakieś promocje, na co najmniej kilka produktów. Można kupić również chemię oraz alkohol. Nie najmocniejszą stroną tego marketu jest obsługa. Czasem za ladą stoi właścicielka, której nie można nic zarzucić, częściej jednak młody chłopak lub dziewczyna. Generalnie, jak trzeba, to pomogą, choć nie widać w tej pomocy wielkiego entuzjazmu, czasem są jednak niedoinformowani, jak np. chce się zamówić lub odebrać fakturę. Wchodząc nie uświadczy się zbyt często słowa powitania, natomiast dziękując po zapłaceniu, przynajmniej od dziewczyny, słyszę "proooszę", bynajmniej nie uprzejmie. Jak dla mnie, brzmi to nieco zabawnie, ale jednak wpływa na to, jak odbieram obsługę w tym konkretnym miejscu.
Wiele się słyszy i mówi o pracy urzędników. Niekiedy są to opinie negatywne innym razem pozytywne. Z reguły jak sam nie sprawdzę to wybaczcie, ale jak mogę kogoś oceniać.
Zmuszony byłem przez mojego pracodawcę do wizyty w Urzędzie Skarbowym. Jak większość Polaków czuję niechęć i lęk przed takimi wizytami. Lecz nie dziś z dwóch powodów. Pierwszy powodem był cel mojej wizyty, chciałem dostać zaświadczenie o wysokości osiągniętych dochodów za okres zeszłego roku. Drugi powód to bardzo miła obsługa.
Wchodząc na salę obsługi nie zauważyłem tylko trzech petentów, z czego jeden stał akurat do tego samego stanowiska, do którego ja zmierzałem. Jednak nie musiałem długo czekać w kolejce bo już po niespełna 2 minutach przyszła moja kolej. Podałem Pani za ladą podanie wraz z upoważnieniem mojej żony. Pracownik US zaczął coś wpisywać do komputera po czym z uśmiechem, który o dziwo miała cały czas na ustach, zapytała „na kiedy potrzebuje Pan to zaświadczenie?”, odpowiedziałem „na przyszły tydzień”, „w takim razie proszę przyjść we wtorek”. Zaskoczyło mnie to trochę, ponieważ z doświadczenia wiem, że w poprzednich latach musiałem na takie zaświadczenie czekać dwa tygodnie. A tu proszę niespodzianka. Po chwili Pani dodała „a ile mam zaświadczeń wystawić?”. Odparłem że dwa, natychmiast zadając pytanie „a czy za dodatkowe się płaci”. Pracownik jeszcze bardziej się uśmiechnął i odparł że nie.
Zaskoczony byłem miłą obsługą, pracownik US sprawiał wrażenie miłego i taki w rzeczywistości był. Podczas obsługi zapomniałem, w jakim jestem Urzędzie. Naprawdę nie znalazłem żadnego punktu, do którego można się przyczepić podczas tej wizyty. Mam tylko nadzieję, że pozostali pracownicy Urzędu Skarbowego są tak samo mili i ludzcy jak pracownik na stanowisku numer 4.
Bardzo miła i uprzejma obsługa sklepu. Zarówno na sali sprzedaży jak i przy kasach. Zapytałem Panią, która wykładała na regały chyba cukier, gdzie znajdę saletrę do peklowania. Pani z uśmiechem zaprowadziła mnie pod sam produkt i wskazała go. Przy kasie również miłe i uśmiechnięte panie. W sklepie jest czysto i panuje porządek.
W sklepie Biedronka przy ulicy Mickiewicza podczas największej ilości klientów otwarta była tylko jedna kasa. Ponadto nie posiada ona artykułów, które reklamuje ( m.in. nowy smak chipsów, którego nie było przez cały okres trwania promocji). Nie radze kupować w tym sklepie, jeżeli nie chcą państwo tracić cennego czasu na stanie w kolejce.
Max jest jednym ze sklepów wielobranżowych, w którym zdarza mi się robić codzienne zakupy. Zlokalizowany między blokami jednego z lubelskich osiedli, zaopatruje w zakupy nie tylko spożywcze, głównie okolicznych mieszkańców. Można tam dostać również prasę, chemię, a także warzywa i owoce, że o wędlinach nie wspomnę. Godziny otwarcia są konkurencyjne w stosunku do pobliskich sklepików, bowiem na tygodniu są to 6 - 20, natomiast w niedzielę 10 - do ok. 16, czasem później, w zależności od liczby klientów. Sklep jest dobrze zaopatrzony, ale dość drogi. No i ta obsługa - zależy jeszcze na kogo się trafi. Jedna z pań obsługująca jest po prostu nieuprzejma i stanowi jedyny powód, dla którego czasem wolę przejść się do bardziej odległego sklepu, niż wstąpić do Maxa. Ale za to właściciel nadrabia za wszystkie nieuprzejme ekspedientki - zawsze bardzo miły, wita klientów serdecznym "dzień dobry" nawet, kiedy tylko krząta się po sklepie, uzupełniając czy porządkując towar na półkach. Jest także bardzo pracowity, co obserwuję niejednokrotnie także przy okazji spacerów w tej okolicy. Mimo wszystko, jeszcze nie jestem całkowicie przekonana do tego sklepu.
Jak co dzień udałam się na zakupy do "Biedronki".Ruch o tej godzinie był niewielki.Jak to w dni targowe bywa -tłok zacznie się,gdy ludzie zaczną wracać z targu.
Przed sklepem był porządek.Przed bramką wejściową na salę sprzedażową stały koszyki.Na szybie wisiały plakaty z promocjami,a w specjalnym podajniku były bieżące ulotki.Jednak szyba była brudna - pozostały niezmyte resztki starych plakatów.
Palety z wodami nie były równo ustawione,a podłoga niezbyt czysta.
Przy półce z pieczywem w podajniku były jednorazowe siateczki.Tak samo przy warzywach.Jednak na stoisku z warzywami i owocami nie znalazłam ceny na pakowane w tackach boczniaki.Poza tym wszystkie ceny się zgadzały.Jedynie wygląd co niektórych warzyw budził powątpiewanie w ich świeżość.Nie było świeżego czosnku,który zawsze jest w sprzedaży.Rzodkiewki zwiędnięte.Reszta owoców i warzyw dobrze ułożona.
Na palecie z cukrem walały się porozrywane i porozsypywane paczki cukru co bardzo nieładnie wyglądało.Idąc dalej w stronę chemii również panował bałagan.Pieluchy stojące na ziemi,karton z płynem do płukania ustawiony jeden na drugim tak,że zaraz mógł się przewrócić.I to na regale tak stoi.Poza tym kartka z ceną zamiast zawieszona to po prostu wisiała tak,że nie było ceny widać.W koszach z non-foodem rozgardiasz.Towar zapakowany w kartony był ułożony,natomiast reszta towaru porozrzucana,buty bez pary.Ceny odpowiadające danemu towarowi.
Na sali sprzedażowej były łącznie 4 osoby.Dwie kasjerki i dwie panie wykładające towar.Oraz pani z ochrony,która stała już poza salą sprzedażową przy stoisku z książkami i obserwowała sklep.
Generalnie dzisiejszą wizytę oceniam pozytywnie ponieważ:
sprzedawczyni zapytana o konkretny towar podeszła do półki i go wskazała,kasjerka zachowała się profesjonalnie i wykonała wszystkie czynności,które powinna zrobić czyli "dzień dobry",dyskretnie spojrzała czy nie mam czegoś w koszyku zostawionego,powiedziała ile do zapłaty,wydała resztę na tackę razem z paragonem i mówiąc"dziękuję" "zapraszam ponownie" uśmiechnęła się.
Przez kasjerkę zostałam szybko i sprawnie obsłużona.Zresztą przy kasie przede mną stały 3 osoby więc nie było problemu z czasem obsługi.
Niestety tylko przy środkowej kasie jest ekspozytor "Tu Biedronka" i zawiera on tylko doładowanie na 30 min. za 7,50zł.Być może w danej chwili nie było,ale jak zauważyłam,od dłuższego czasu brak innych doładowań.Natomiast startery znajdują się w zupełnie innej części sklepu-przy ciastkach.To nie jest dobrym rozwiązaniem ponieważ nie każdy musi chodzić akurat tą alejką.Przez to wydaje mi się,że ekspozycja "Tu Biedronka" nie jest do końca czytelna dla klienta.Powinny startery i doładowania być w jednym miejscu tak wyeksponowane aby klient mógł to zauważyć.
Moja ocena na dziś to 4 +
Po raz kolejny wyszłam od tej kosmetyczki z mieszanymi uczuciami. Zaczęło się od tego, że wizytę ustaliłam telefonicznie, przekładając już umówiony termin z poniedziałku na czwartek w tym samym tygodniu. Pani podobno sobie wszystko zapisała, i zaprosiła w umówionym terminie do salonu. W danym dniu przyszłam kilkanaście minut wcześniej i ku swojemu zdziwieniu zostałam poinformowana, że nie ma mnie wpisanej o tej godzinie na wizytę. Po dokładniejszym sprawdzeniu kalendarza, okazało się, że jednak jestem zapisana, ale zamiast na 16.30, to na 9.30 rano. Muszę dodać, że podobna sytuacja ma miejsce już drugi raz! Nie jest to więc kwestia przypadku, ale raczej organizacji. Kobieta bez dłuższego zastanowienia, zaprosiła mnie do środka, zapowiedziała, że zrobimy zabieg. Nie usłyszałam żadnych wyjaśnień, a poczułam się co najmniej, jakby została mi zrobiona uprzejmość, że jestem przyjęta, mimo, że byłam przecież umówiona. Mniejsza o to - do pokoju kosmetyczka poprosiła drugą osobę, młodą dziewczynę, którą miałam już okazję spotkać wcześniej, do pomocy sobie. Podczas, gdy jedna przygotowywała mnie do zabiegu, druga zajęła się sprawdzeniem i przygotowaniem sprzętu. Jak rozumiem, miało to zaoszczędzić czasu. Chyba też z oszczędności czasu nikt mnie nie wypytał o podstawowe informacje, jakie w tym przypadku mają znaczenie, np. ewentualna ciąża. Po kilku minutach właścicielka przystąpiła do właściwego zabiegu. Dodam, że moje ubranie zostało zabezpieczone przed ewentualnym zabrudzeniem poprzez przykrycie ręcznikiem, ale nikt nie zaproponował mi butów na zmianę, a zwykle zmieniam swoje obuwie na delikatne, bawełniane klapeczki. Tym razem nawet torby nie miałam za bardzo gdzie położyć. Wracając do zabiegu, pozytywne było to, że kobieta mówiła, co robi. Dopytywała, czy czuję się w porządku. Na koniec nałożyła mi maseczkę, a sama przez te kilka minut przeglądała gazetę i komentowała artykuły i zdjęcia do koleżanki. Ja leżałam przysłuchując się temu. Jakby mnie nie było w pomieszczeniu. Na koniec zadałam kilka pytań odnośnie pielęgnacji skóry po zabiegu, na które otrzymałam rzeczowe odpowiedzi. Chyba jednak zadałam o jedno pytanie za dużo, bowiem kobieta na moją wątpliwość, czy mogę już tego samego dnia zrobić makijaż, zareagowała w ten sposób, że zamiast nałożyć na twarz odpowiedni (czytaj drogi) krem pielęgnacyjny, zastosowała inny, tańszy. I powiedziała mi, że skoro zamierzam zmywać twarz, szkoda nakładać tak drogi krem! A ja tylko zapytałam, czy mogę, nie wiedziałam jeszcze, czy zrobię makijaż wieczorem. Jak widać, na kliencie można oszczędzić i jeszcze mu o tym - w moim odczuciu bezczelnie - powiedzieć. Zwykle płacę za wizytę przy ladzie, w drugim pomieszczeniu, tam też dostaję paragon. Tym razem było inaczej: nie dość, że zapłaciłam więcej, niż mi ostatnim razem kosmetyczka obiecała jako, że jestem jej stałą klientką, to nie dostałam potwierdzenia zapłaty. Zachowanie co najmniej nie w porządku. Wyszłam bardziej niezadowolona, niż zadowolona.
Po wejściu do sklepu nie zostałam zauważona przez sprzedawców, dopiero przy regale zostało mi wskazane pudełko z właściwym rozmiarem, bez zbadania potrzeb - w wyniku czego nie do końca odpowiedni został zrobiony zakup. Przy kasie była nieśmiała próba dosprzedaży. Choć obsługa miła, to nie wykazała większej inicjatywy w odpowiednim doborze obuwia, w wyniku czego ja jako klient poczułam się może nie tyle jak intruz, co odrobinę przeszkadzająca osoba w weekend i pod koniec pracy.
Do PKO wybrałam się po to, by zapytać o kredyt Max Pożyczka, skuszona obiecywanym w ulotce minimum formalności. Aby zapytać o szczegóły podeszłam do okienka informacyjnego i tu miłą niespodzianką okazał się całkowity brak kolejki (podobnie zresztą, jak przy pozostałych kasach). Nie znoszę stać w kolejkach, więc już na wstępie PKO dostało ode mnie plusa :) Pani w okienku po wysłuchaniu z czym przychodzę zebrała ode mnie dane personalne, wykonała krótką rozmowę telefoniczną i pokierowała mnie do biura na piętrze. Tam, uwaga, też nie musiałam czekać :) W dość przestronnym i estetycznie urządzonym pokoju przyjęła mnie elegancka pani z identyfikatorem na piersi. Poprosiła żebym usiadła, po czym szybko i sprawnie zebrała ode mnie mini wywiad na temat zatrudnienia i dochodów, na bieżąco wklepując dane do komputera. Po zakończeniu grzecznie poprosiła o cierpliwość, gdyż system potrzebuje kilku minut, by wydać decyzję o przyznaniu, bądź nieprzyznaniu pożyczki. Nie minęło pięć minut, a już przede mną leżała decyzja. Niestety nie dostałam kredytu ze względu na młody wiek, ale pani, która mnie obsługiwała poinformowała mnie jakie warunki powinnam spełnić, aby dostać go następnym razem. Cała moja wizyta w PKO przebiegła szybko i sprawnie, nie mam nic do zarzucenia ani personelowi, ani jakości usług. Życzyłabym sobie takiej obsługi także w innych bankach i urzędach :)
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.