Bardzo dużo jeżdżę po Warszawie. Moim środkiem transportu jest wszystko czym stolica dysponuje a więc i autobus, i tramwaj i metro.
Często muszę przejechać z jednego krańca miasta na drugi i jeżeli jest tylko tak możliwość wybieram Metro. Jego zaletą jest szybkie pokonywanie znacznych odległości, wadą brak rozbudowanej linii. Przy budowie ostatniej stacji pod nazwą Młociny powstał również największy tzw. węzeł przesiadkowy o tej samej nazwie gdzie swoje pętle mają tramwaje i liczne linie autobusowe. Miejsce to służy więc również jako pole do organizowania imprez przybliżających pasażerom publicznych przewoźników. Co do samych stacji to w porównaniu do ogólnego ulicznego brudu tu stan czystości jest na bieżąco monitorowany. Większość stacji jest jedno peronowa. Ściany są podnajmowane pod reklamy wielkoformatowe. Na stacji Metro Centrum choć nie tylko tam są duże płasko zawieszone monitory z wyświetlanymi informacjami o różnej tematyce. Mniejsze ekrany zawieszone pod sufitem informują wizualnie o czasie jaki upłynął od odjazdu składu i o stacjach jakie zostały do końca trasy. Na stacji Metro Centrum od kilku dni ten właśnie monitor jest wyłączony. Z tej stacji jest również najtrudniej wyjść, zawsze panuje tu tłok a i wyjścia nie są za bardzo przepustowe. Inna kwestia to kultura a raczej jej brak współpasażerów. Bardzo dobre oznaczenie które wyjście prowadzi na jaką ulicę a dalej które na jaki przystanek pojazdu naziemnego i w jakim kierunku mamy się udać. Rozkład jazdy w odróżnieniu od tego tramwajowego czy autobusowego podaje częstotliwość odjazdów a nie konkretną godzinę. Resumując jest to szybki środek lokomocji, łatwy do wkomponowania w trasę naszego przejazdu z ogromnym mankamentem iż łączy tak naprawdę tylko kilka dzielnic. Ale się buduje dalej, pytanie kiedy finał choć i druga linia i tak nie będzie na tyle rozwinięta by Metro dojechało wszędzie i zewsząd.
Dziś mi się kończy ważność karty miejskiej, na której kodowane są bilety tzw. okresowe 30 i 90 dniowe. Jako iż obecnie mam ten drugi wariat nie mogę przedłużyć jej ważności na 30 kolejnych dni bez straty dnia(dni) w którym ją doładuję przed terminem do którego jest ona ważna z tytułu wcześniejszego zasilenia . Trochę to zagmatwane. Przykładowo bilet 90 dniowy jest ważny do 13 12 2010. Tego dnia doładowując kartę na kolejne 30 dni muszę liczyć się z faktem iż 13 grudnia wliczany jest do nowego biletu. Problemu nie ma w przypadku gdy przedłużam ważność karty miejskiej na taki sam okres jaki poprzednio na niej zarejestrowano.13.12. wykupuję bilet na 90 dni ale jego ważność zaczyna się od 14.12.Jak tłumaczy mi Pani w okienku kasowym W Punkcie Obsługi Pasażera, na antresoli stacji metra Marymont spowodowane jest to, jak określa” innym kontraktem”, co kol wiek by to miało znaczyć. W każdym bądź razie dość to kłopotliwe i choć jeden dzień w odniesieniu do miesiąca czy kwartału wydaje się być stratą nikłą, ale co do zasady jeżeli bilet jest wykupiony na 30 czy 90 dni to tyle powinien dni obejmować. A wiadomo rano czy nawet w nocy nie ma możliwości przedłużenia ważności karty, a nawet jak są 24h automaty biletowe to jakoś te urządzenia nie wzbudzają mojego zaufania.
Nie jako zmuszona przez sytuację i „kontrakty” ZTM koniec końców kupuję ponownie bilet 90 dniowy. Plus taki iż do marca mam spokojną głowę i portfel z tą przynajmniej kwestą .
Jednakże nie rozumiem nadal problemu dla czego nie można doładować karty miejskiej wcześniej na inny okres zachowując wszelkie terminy. Kiedyś to nie stanowiło problemu ale obecnie karta miejska jest spersonalizowana i nie można jej dostać kupując bilet okresowy.
Oferta więc nie za bardzo przyjazna klientowi tu pasażerowi.
Sam punkt na wspomnianej stacji Metra Marymont jest dość mały acz przestronny. Po prawej i lewej stronie przeszklone po całości okienka. Po środku stojak z ulotkami komunikacji miejskiej. Jedno z nich bez obsady, ale kolejki nie ma. Pani siedząca przy drugim ,kobieta w średnim wieku jest schludnie ubrana, adekwatnie do charakteru pracy – białą koszulową bluzkę z krótkim rękawem którą pod szyją ożywia czerwona apaszka spięta srebrną klamrą, szybko i sprawnie rejestruje na karcie koleiny bilet ,przyjmuje za niego należność poprzez formę bezgotówkową to jest kartę płatniczą.
www.olx.pl to portal jakich wiele w sieci gdzie znajdziemy bezpłatne ogłoszenia lub tak owe możemy zmieścić.
Praca, nieruchomości, automoto, sprzedam, nuka-kursy, towarzyskie, usługi, biznes-przemysł, społeczność …….to główne standardowe kategorie z którymi spotkamy się również na innych stronach www o podobnym profilu.
Wszystkie one posiadają szczegółowe rozszerzenie ułatwiające precyzyjne odnalezienie treść nas interesującej.
Na stronę trafiłam poprzez powiadomienie e-mailowe jobrapido strony która z kolei jest jak gdyby spisem ogłoszeń tu o tematyce praca znajdujących się w sieci.
Tak napisałam na wstępie olx jest internetowym medium ogłoszeniowym, wydaje mi się iż stosunkowo słabo spopularyzowanym.
Pomimo to z uwagi na brak opłat za zamieszczone tu ogłoszenie postanawiam zamieścić swój anons.
Proces jego dodania jest prosty nie nastręcza problemów. W momencie gdy już ogłoszenie zostało przeze mnie dodane okazuje się iż kiedyś już na stronie olx zakładałam konto. Choć się nie logowałam po podaniu adresu e-mail w ogłoszeniu(adres ten jest nie widoczny w ogłoszeniu i ma na celu kontakt za pośrednictwem strony) wyświetlił się mój login z linkiem do podglądu ogłoszenia.
Strona jest ogólnie czytelna, prosta w obsłudze wizualnie prezentuje się nie naganie.
Kontakt e-mailowy z Biurem Obsługi Klienta
Pierwszy w dniu dzisiejszym telefon do Biura Obsługi Klienta Play
Mam poważne problemy z połączeniem internetowym, szybkość przekazu jest bliska zeru.
Fakt faktem przekroczyłam dostępną ilość GB zawartą w abonamencie, ale nie pierwszy raz tak się stało i nigdy to nie powodowało całkowitej niemożności połączenia się z Internetem. Nie wiem z czego to wynika i nie chcę snuć tu żadnych domysłów. Prawie z każdą stroną po dość długim jej ładowaniu połączenie w końcu udało się nawiązać. Zalogowałam się nawet na swoje konto pocztowe na stronie www.gazeta.pl
Jednakże do swojej skrzynki e-mailowej na portalu Onet nie mogłam się dostać.
Postanawiam więc zadzwonić gdyż w temacie informatyki jestem raczej mało biegła.Za trzecim razem udaje mi się połączyć z numerem *500.
Wybieram problem z jakim dzwonię i po chwili zgłasza się konsultant. Przedstawia się i zwraca się z zapytaniem w czym może mi pomóc. Po mojej odpowiedzi przeprowadza standardową procedurę weryfikacji. Numer do którego jest przypisana karta, dane abonenta, hasło. Okazuje się iż tak jak przewidywałam wyczerpałam gwarantowane umową 5 GB. Ok, z tym się zgadzam. Wyrażam jednak mocne niezadowolenie z faktu całkowitego braku dostępu do konta na Onecie. Pan na te moje żale i stwierdzenia iż według informacji przy podpisywaniu umowy takiej sytuacji nie powinno być i fakt nie było do dzisiaj, stwierdził iż po prostu miałam szczęście. Proponuje dokupienie jednostek. Radzi 1 GB, najmniejszą z dostępnych za 15 zł.
Chciał nie chciał muszę na tę ofertę przystać chcąc odzyskać dostęp do poczty. Pytam się więc konsultanta jak mam to konto doładować. Pan odpowiada, iż poda mi kod który będę musiała wybrać na klawiaturze telefonu. Mówię iż raczej jest to nie możliwe gdyż karta do której jest przypisany abonament usługi Play Online jest w modemie. Na to stwierdzenie Pan konsultant mówi iż sam przeprowadzi stosowne aktywowanie w systemie. Dopytuję się jak należy uregulować należność. Okazuje się iż na szczęście doliczona ona będzie do kolejnej faktury. Po kilkunastu minutach internet odzyskuje porwane względnie szybkie działanie.
Bogatsza o wiedzę iż kartę w modemie mogę w razie czego „doładować” .Wiem również iż od razu o wprowadzenie kodu mam Prosić konsultanta. Zaczynam również rozważać wykup większego abonamentu. Nie jestem pewna na sto procent ale wydaj mi się iż do niedawna połączenie z *500 było bezpłatne.
Obecnie jest to 1złotówka bez względu czas rozmowy.
Zaraz po tym jak skończyłam rozmawiać dostałam sms’a z prośbą o ocenę konsultacji i mojego stopnia satysfakcji z niej.
Cel został osiągnięty, problem rozwiązany choć słono dość mnie kosztujący. Pan był kulturalny, cierpliwy i rozeznany w ofercie i jej tematyce. Cierpliwy i co ważne używał prostego języka co pozwalało na zrozumienie zawiłości informatycznych z którymi jestem na bakier.
Chciałam na stronie www.yves-rocher.com.pl zamówić korektor gdyż nie mogłam go odnaleźć w ofercie przesłanej mi listownie. Niestety przy produkcie widniała informacja ”produkt niedostępny”.
No cóż, postanawiam napisać e-maila do Biura Obsługi Klienta ( bok@yves-rocher.com.pl ) z zapytaniem czy brak jest przejściowy i czy korektor jest może dostępny w sklepie stacjonarnym.
Na następny dzień otrzymałam odpowiedź
Szanowna Pani,
……………..
W imieniu Yves Rocher, serdecznie dziękuję za kontakt oraz zainteresowanie naszymi produktami.
Uprzejmie informuję, iż korektory rozświetlające są dostępne na stronie internetowej i w sprzedaży wysyłkowej.
Nie dysponujemy informacją o asortymencie sklepów Yves Rocher. W związku z tym, możemy podać Pani numer telefonu bezpośrednio do salonu, gdzie powinna Pani otrzymać taką informację.
W razie wątpliwości prosimy o ponowny kontakt na adres e-mail: bok@yves-rocher.com.pl lub pod numer telefonu 32 7 700 700
Życzymy miłego dnia
W……… K…….
Yves Rocher Polska sp. z o.o.
BADANIE ZADOWOLENIA KLIENTA
Yves Rocher Polska Sp. z o.o.
ul. Nowogrodzka 68, 02-014 Warszawa
KRS 163638 SR dla m.st.Warszawy,
Kapitał zakładowy 2.604.000,- PLN
NIP: 113-07-14-684
O tuż nie ma, przynajmniej jeżeli chodzi o dostępność na stronie www.
Po otrzymaniu tego e-maila sprawdzałam jeszcze dwukrotnie.
Szkoda iż pracownik nie zadał sobie odrobiny trudu by na stronie sprawdzić jak przedstawiania się oferta i jej dostępność.
Przed całkowitą negatywną oceną firma tu broni się szybkim czasem odpowiedzi.
Niestety , kompetencja pracowników bliska zeru.
W okresie 9.12-22.12/2010firma Kraft Foods Polska S.A w hipermarketach Real przewidziała promocję.
Jej zasady są proste.Za zakup wskazanych produktów z portfela asortymentowego Kraft Foods za kwotę minimum 30 zł otrzymujemy od hostessy stojącej za linią kas maskotkę, charakterystyczną fioletowo –białą krówkę Milka- logo i znak rozpoznawczy tej marki.
Na sklepie przy produktach objętych promocją wiszą ulotki informujące o wyżej wspomnianej promocji. Tam są wyszczególnione produkty które należy kupić. Jest także fotografia trzech wzorów maskotek. Fakt iż nie wszystkie produkty Kraft biorą udział w akcji trochę ją komplikuje. Problem jest na przykład z czekoladami Milka gdyż jak wynika z ulotki nie wszystkich (chyba) zakup jest uwzględniany. Sama hostessa również nie była do końca pewna co do promocyjnych produktów. A wystarczyło ją chociażby wyposażyć w ściągawkę opatrzoną zdjęciami produktów i problemu by nie było .
Po za tym promocja mi się w swojej formule podoba.
Jej charakter jest taki jaki lubię, nagrody są gwarantowane i od razu do otrzymania po spełnieniu warunków którymi w tym wypadku jest jeden –zakup wskazanych produktów za określoną kwotę. Nagroda może nie jest super atrakcyjna ale ma swój urok, a dla kolekcjonera gadżetów czy to na prezent jest akurat.
po wejsciu do sklepu zostałm przywitana. Po jakiejchwili podszeł do mnie sprzedawca i zpytał w czym noge pomóc. Szukam zestawu wypoczynkowego. sprzedawca zadawał mi barzdo dużo pytazwiąxzanych z moimi potrzebami. Zaproponował mi wyjątkowo dobry zestaw. Poinformował mnie o zmianie koloru, wzięca na raty i dowozu danego wypoczynku do domu razem z wnoszeniem. O ratach zostałam szczegółowo poinformowana. Sprzedawca zaproponował mi do wypoczynku stoli oraz komodę. na koniec dostałm wizytówkę i zaproszona do ponownych odwiedzin. Na sklepie było czysto i panowałam bardzo miła atmosfera.
Jestem zauroczona taka obsługą. Polecam ten sklep innym.
brak akiej kolwiek obsługi ,sprzedawcy niemili, jakby siedzieli tam za karę, brak fachowej obsługi . wchodząc pani zbierała snieg z płytek tak ,ze cały buty mi pochlapała, żadnych przeprosin, tylko sie tak popatrzyła z pos byka. Uważam ,że nie ma tam kontrioli nad sprzedawcami, nie bardzo wiedzałam czy ja jestem dla NIC CZY ONI DLA MNIE. oBSŁUGA PRZY KASIE BYŁA KARYGODNA,NABURMUSZONA MINA I NIC WIĘCEJ.ŻAGNEGO DZIĘKUJĘ ,ZAPROSZENIa do ponownych odwiedzin.
Wybrałam się do sklepu ROSSMANN, żeby osłodzić sobie mroźne wieczory. Supermarket drogeryjno - perfumeryjny, który kojarzyłam głównie z kosmetykami, ma na swoich półkach dużo ciekawych innych towarów, również słodycze.
Jeszcze przed wejściem do sklepu pooglądałam witryny z zewnątrz. Po prawej stronie i po lewej ekspozycja towarów, plakaty informacyjne, promocje świąteczne. Jedynie po lewej stronie na rogu (sklep jest położony w narożnej części budynku) wzdłuż oprócz 4 zadbanych witryn wystawowych, na końcu ostatnia była zasłonięta żaluzją, natomiast przedostatnia była zastawiona porozrzucanymi kartonami, ogłoszeniami – wyglądała nieestetycznie.
Wejście główne było czytelne – z godzinami tradycyjnego otwarcia sklepu oraz wykaz godzin otwarcia od mikołaja do sylwestra, z odmiennymi godzinami w wigilię i sylwestra. Z lewej strony zachęcający plakat akcji charytatywnej KUP MISIA z przemyślanym hasłem: „Kup misia temu kogo kochasz, pomóż tym, którzy potrzebują pomocy”.
Po wejściu do sklepu pooglądałam 4 alejki regałów, na których towar był poukładany równo, estetycznie. Półki były pełne w przeważającej części, jedynie puste, niezagospodarowane części zauważyłam w pierwszej alejce, po prawej stronie, przy akcesoriach do włosów.
Ekspedientki ubrane były w firmowe białe fartuszki z czerwonymi akcentami z czytelnymi identyfikatorami, ochrona na czarno z białym napisem OCHRONA. Ekspedientki widziałam głównie przy układaniu towaru, kasie lub na prośbę klienta do podpowiedzi przy regałach. Jedna z nich, Pani Katarzyna stała przy Foto usługach i namiętnie prowadziła rozmowę prywatną ze znajomą klientką. Żeby pobrać Magazyn Prezentowy „Świąteczne FOTO PREZENTY” przeprosiłam tę ekspedientkę, żeby się przesunęła, żebym mogła pobrać ten magazyn. Na moje zapytanie o rodzaj usług foto, jakie proponuje sklep, usłyszałam krótkie, konkretne wyjaśnienie.
Przeszłam do części ze słodyczami, niestety nie zauważyłam poszukiwanych przeze mnie trufli. Poprosiłam jedną z przechodzących ekspedientek, żeby mi pomogła znaleźć mój cel wizyty. Pani Anna zobaczyła, że nie ma ich na półce i powiedziała, że zobaczy, czy są jeszcze na zapleczu. Za krótką chwilę przyniosła i uzupełniła jedną z pustych przegródek dwoma rodzajami EXQUISITE TRUFFES. Ucieszyłam się, że moje wyprawa nie będzie bezowocna i wrzuciłam kilka pudełek do koszyka. Podeszłam do kasy, tu tradycyjne minimum: dzień dobry, kwota, proszę wbić pin, dziękuję, do widzenia. Kolejne zakupy zaliczone.
Szkoda, że żadna z ekspedientek, ani kasjerka nie zachęciły mnie do kupna czegokolwiek z propozycji promocyjnych, hitów, ani z akcji charytatywnej.
Telefon z Infolinii. Pan z olejną "super ofertą banku bph". Kolejna super oferta banku, ktory wybierasz jesli lubisz płacic od wszystkiego wielkie odsetki. Zakupiłam na raty produkt w media markt. Okazało się, że to nie był zakup ratalny a karta kredytowa. Pomimo np. dni wolnych od pracy bank nalicza odsetki za nieterinową spłatę (już po 3 dniach) - nie patrząc że po drodze było kilka dni wolnych - doliczają 45 PLN. Żenada.
Czyste łazienki i sala restauracji. Ciągle sprzątana przez pracownika. Zamówiłam cheeseburgera, mała herbatę i średnie frytki. Porcja doskonała w smaku choć niezbyt zdrowa. Obsługa bardzo szybka i miła. Teren wokół odśnieżony bez problemu można dostać się samochodem. Brak stolików na zewnątrz co może przeszkodzić tym którym nie przeszkadza śnieżna i mroźna pogoda.
Na stacji lukoil jest bardzo czysto. Obsługa bardzo miła. Pan Bartek i Pani Basia cały czas uśmiechnięci, podchodzą miło, serdecznie i z humorem do klientów. Jako że ja sama nie za bardzo się znam na kosmetykach samochodowych zostałam profesjonalnie poinformowana o nich przez Pania Basię. Na ta stacje warto wracac. Polecam
fatalna obsługa; pani nieuprzejma i arogancka, nie wrócę tam na pewno,
sklep był prawie pusty, zero klientów pracowników również nie było widać,
Pani która pojawiła się na kasie była nie uprzejma, zwróciła w nieprzyjemny sposób uwagę klientowi, przy pustej kasie czekałam na możliwość zapłacenie ok. 10 min. na sklepie nie było ani jednego pracownika.
Dnia 18/12/2010 o godzinie 9:00 udałam sie do sklepu "Smyk" mieszczacego sie w Galerii Pomorskiej w Bydgoszczy. Aktualnie w pracy było 2 pracowników. Jeden na sali a drugi przy kasach.
Zainteresowana byłam działem odzież dziecieca, wiec udałam sie w te "rejony". Asortyment był wyeksponowany prawidlowo, rzeczy poukladane wg rozmiaru, ceny byly widoczne. Wziełam z połki pizamke chlopieca rozmiar 104 i podeszlam do pracownika z pytaniem, czy sa takie same w innym kolorze, czy jest rowniez w rozmiarze 110 ( nie widzialam na wieszaku). Sprzedawca poinformowal mnie, ze jesli danego rozmiaru nie ma, mozna go zamowic. Poprosilam o zlozenie takiego zamowienia. Odlozylam na polke pozamke w rozmiarze 104 i udalam sie na dalsza obserwacje sklepu. Zabawki byly poukladane, promocje na wyspach i "koncowkach" widoczne. W sklepie czysto - podloga umyta. Na koniec zwrocilam uwage na ekspozycje w witrynie - rzeczy dobrze wyeksponowane.
Dzięki eurobank online zawsze mogę sprawdzić stan konta, nie muszę stać w kolejkach w banku, za telefon itp płacę w domu logując się na swe konto więc znowu nie tracę czasu w kolejce w Erze itp. W eurobanku podają tylko TOKEN by każdorazowo logować się bezpiecznie - jest to za każdym razem inny numer więc by się do niego dostać wpisuje sie PIN a na koniec podaję własne hasło.
Centrum poznania, łatwo znaleźdz. Co mi sie spodobało w tym barze? oczywiście oprócz cen to właśnie obsługa. Trzy panie, a czasem nawet czwarta bez problemu potrafiły koordynować zamówienia, część przygotować i na koniec wszystko podać i to na tak małej powierzchni- zadziwiające. Brak reklam, wstrętnych rzucających się w oczy opisów to kolejny plus. Miejsc nie jest za wiele, ale po chwili już się robi wolne(duża przepustowość). Zamówienie trwa błyskawicznie, a podanie równie szybko, z wyjątkiem bardziej skomplikowanych potraw- ale i te podane zostały po paru minutach. Stoliki czyste, podłoga też. Brak jedynie serwetek (ale te są przy kasie) oraz soli,pieprzu. Na pewno nie znajdzie się tu elegancji jak w niektórych Mc' Donalds'ach, lecz jest po prostu normalnie. Jak w barach- talerze trzeba odnieść samemu, ale dzięki umiejscowieniu miejsca na brudne naczynia tuż obok drzwi to chyba dla nikogo żaden problem.
Bardzo miłe,eteryczne i klimatyczne,romantyczne miejsce ;) Polecam wszystkim.Ładne meble,przemiła i kompetentna obsługa czyni go bardzo atrakcyjnym zarówno na rodzinny wyjazd jak i na samotną wyprawę.Wyśmienite jedzenie i doskonałe położenie tego miejsca zapewnia niezapomniane wrażenia z pobytu.Bardzo dobre drinki w barze.
Dziś wybrałem się na azs'owską ścianę wspinaczkową w Poznaniu. Na dworze srogi mróz, więc czas potrenować troszkę w środku, gdzie jest ciepło. Niestety, obiekt ten nie jest ogrzewany i zaniedbany(pełno kurzu i pyłu,stare kanapy)- można czuć się jak w ruderze, co może odstraszyć potencjalnych nowych klientów płci żeńskiej. Jest to ściana bulderowa, gdzie wspinanie jest bez asekuracji (spada się na grube materace), a więc żadnego specjalnego sprzętu nie trzeba mieć/wypożyczać. Właściciel obiektu jest bardzo sympatyczny(prowadził akurat sekcję). Szatni jako takiej nie ma na obiekcie, lecz właściciel powiedział, że udostępniony jest pokoik dla bardziej wstydliwych, lub duże szatnie na końcu hali przeznaczone głównie dla tenisistów. Z drugiej strony hali (ok 200m) jest także część sanitarna(toalety,umywalki)- tak więc w razie potrzeby trzeba się przebrać i przejść te 200m. Atmosfera jest przyjazna i czuć ducha sportowego przebywając na obiekcie. Cena jest bardzo niska (sprawdźcie sami!), bo tyle co pół obiadu- a przebywać możemy cały dzień. Nikt nas nie popędza, wyrzuca. Gdy pominiemy aspekt czystości możemy się doskonale bawić, a temperatura tylko napędza rozruch i atmosferę.
Tuż po wejściu niestety nikt nas nie wita, ale przechodząc parę metrów dalej wita już nas uśmiechnięta pani i pyta w czym pomóc. Bez problemu odpowiada na pytania i oferuję pomoc jeśli nie znajdziemy książki na półce. Gdy wracam z książką momentalnie odrywa się od swoich aktualnych obowiązków i obsługuję nas, spokojnie bez nerwów. Gdy powiedziałem pani o książce nie oddanej w terminie nie robiła awantury i nawet nie wzięła tych 4 zl (bo taką karę powinienem zapłacić). W razie chwili wolnego czasu można usiąść przy stole z najnowszymi magazynami(nie wszystkie oczywiście) oraz z porannymi gazetami i w spokoju poczytać.
Postanowiłam unowocześnić połączenia kablowe w nowym dekoderze POLSAT-u i wybrałam się do pobliskiego sklepu z tym sprzętem. Przed wejściem zauważyłam wyraźnie dwie części tego sklepu.
Po lewej stronie od wejścia duże szyby wystawowe, podzielone nieczytelnie na 4 części, bez ekspozycji zewnętrznej, widoczne kraty i tyły lodówek i zamrażarek. Całość bardzo nieestetyczna, zaniedbana, przykurzona, w narożniku pajęczyny. Na dodatek bez banerów, plakatów (tylko jeden mały plakat kompletnie nie związany tematycznie z tym sklepem, reklamujący AIKIDO - dzieci, młodzież, dorośli – JAPOŃSKA SZTUKA SAMOOBRONY). W kilku miejscach akcentami wywieszki w różnych miejscach reklam firm: THOMSON, PANASONIC oraz napis: RTV MIX AGD - Sklep Partnerski, AUDIO TV VIDEO, Zakupy na raty.
Po prawej zagospodarowanej stronie od wejścia – TELEWIZJA, INTERNET, TELEFON - POLSAT, przed wejściem mały stojak reklama ZDJĘCIA CYFROWE.
Wchodząc do wnętrza przywitałam się tradycyjnie (bez odpowiedzi) z jedynym pracownikiem, jaki był w tym sklepie, który akurat obsługiwał innego klienta. Przeszłam przez dwie alejki po lewej stronie z towarem: telewizory, radia, głośniki, pralki, lodówki, zamrażarki.
Wróciłam do zadbanej części POLSAT-u, żeby zapytać, jak można zlikwidować pojawiające się często napisy na ekranie z wiadomością . Pan szczegółowo wyjaśnił mi, jak należy wejść na menu i ustawić fabryczne ustawienie (po powrocie do domu skutecznie zredukowałam to ustawienie). Po zakupieniu drobiazgów do połączenia kabli z anteną (poprawny przebieg sprzedaży, prawidłowo wydana reszta i paragon) pobrałam dwa aktualne katalogi: jeden z ofertą świąteczną Telewizji oraz drugi z propozycją Internetową. Na moje zapytania dotyczące montażu Internetu – Pan cierpliwie i szczegółowo wyjaśnił jak wybrać interesujący mnie pakiet. Dowiedziałam się również, co mogę zyskać w ramach MULTIOFERTY.
Wyszłam ze sklepu zadowolona z pełnej, komunikatywnej oferty, fachowego objaśnienia różnych wariantów.
Ale niestety moje zadowolenie obejmowało tylko część sklepu – sprzedającego anteny, tunery POLSAT-u wraz z instalacją, montażem i serwisem.
Druga część RTV – AGD (oceniłabym na -3) mam nadzieję, że jest przejściowo niezagospodarowana z zaniedbaną witryną i wkrótce to się zmieni na lepsze…
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.