Sprawa dotyczy zakupu w firmie Eko-dom przydomowej oczyszczalni ścieków w moim przypadku na działkę l.Kiedy się skontaktowałem ze strony ekosan.p,zaskoczyła mnie kompetentna obsługa.
Firma mieści się na terenie Żarek na Śląsku,jednak tak jak pisze na stronie istnieje możliwość transportu i montażu takie oczyszczalnie,wszystko jest kwestią dogadania się z firmą-bardzo mi to odpowiada.
Zdecydowanie polecam tę firmę osobom,które planuje zainstalować taka oczyszczalnię,jak się dowiedziałem jej użytkowanie jest tańsze niż szamba,to ciekawe że firma podaje klientowi rozwiązanie-mimo,że w ofercie mają zbiorniki na szambo i to świadczy o kompetencji a nie wciskaniu na siłę-docenia taka obsługę !
Będąc w Galerii Mosty w Płocku odwiedziliśmy Delikatesy Piotr i Paweł. Towar na sali sprzedaży poukładany czytelnie, szeroki asortyment, stoisko owoce i warzywa wyglądało zachęcająco. Dokonaliśmy zakupów interesujących nas produktów i udaliśmy się w kierunku kasy. Miłe i sympatyczne Panie sprawnie nas obsłużyły. Pozdrawiam i polecam ten sklep.
Odwiedziłem Galerię Handlową MOSTY, znajdującą się w Płocku. Razem z żoną weszliśmy do sklepu obuwniczego DEICHMANN. Małżonka chciała kupić sobie buty. Po upatrzeniu odpowiedniego modelu obok nas pojawiła się Pani, która ustawiała buty na sali sprzedaży i pomogła nam w doborze odpowiedniego rozmiaru. Pani przy kasie również była bardzo miła, poleciła nam zakup wkładek antypoślizgowych do owego obuwia. Towar na sali sprzedaży był poustawiany czytelnie i bardzo łatwo było znaleźć nam interesujące nas obuwie. Polecam.
Sklep godny polecenia.
Duży i szeroki asortyment produktów, zarówno aparatów jak i akcesoriów fotograficznych.
Jakość wykonywanych usług, tzn. odbitek, gadżetów itp. również bardzo dobra.
Na dużą pochwałę zasługuje miły i uprzejmy personel, którego kompetencje wykraczają ponad normę.
Udzielono mi szczegółowych informacji na interesujące mnie tematy, zaproponowano alternatywne i tańsze rozwiązania, miałem możliwość przetestowania sprzętu na miejscu w sklepie i zrobienia kilku testowych zdjęć.
Miły i profesjonalny personel, gotowy pomóc w każdej kwestia.
Poświęcono mi dużo czasu, umożliwiono przetestowanie interesujących telefonów i zaproponowano dogodne warunki.
Trochę mała powierzchnia i liczba pracowników, przez co tworzą się kolejki.
Całe pomieszczenie także nie jest zbyt wielkie, przez co klienci muszą czekać przed wejściem.
Kilka dni wcześniej oglądałam w gazetce Biedronki czajniczek ceramiczny - elektryczny do gotowania wody, który od dziś miał być w ofercie,i chciałam go kupić bo mój obecnie użytkowany już cieknie. Pracuję niedaleko tego sklepu i czesto robię tam zakupy na drugie śniadanie więc myslałam, że przy okazji zakupię czajnik. Wchodząc do sklepu zauważyłam dużo palet i pracowników pracujacych przy rozkładaniu towaru, szło im bardzo sprawnie i towar szybko znajdował się na półkach. A że jest okres przedświąteczny to wiadomo, że sporo smakołyków do ciast, sałatek itp stoi też w alejkach jako towar sezonowy. Robiąc szybki slalom po sklepie nie zauwazyłam czajnika. Zapytałam więc Pana który sprawdzał zgodnośc towaru na palecie z fakturami czy może są te czajniczki? Bardzo miło i grzecznie odpowiedział, że niestety nie doszły, spytałam czy może w innych Biedronkach w Łomży doszły, bez wachania wyjął telefon i przedzwonił - dowiedział się że niestety czjniki nie doszły do żadnej Biedronki w Łomży.
Trudno pomyślałam, ale Pan powiedział, ze być może jeszcze przed świętami będą, bo np dziś też przyszedł towar, który był we wcześniejszej gazetce. To że tak miło udzielił mi informacji sprawiło że będę odwiedzać sklep do momentu aż zakupię czajniczek.
W związku z remontami w domu mąż wysłał mnie na drobne zakupy. Miałam kupić gniazdka, włączniki światła, puszki do płyt kartonowo gipsowych. Ponieważ zakupy były niewielkie udałam się do najbliższego mojemu miejscu zamieszkania sklepowi Majster w Przeworsku. Już na parkingu się zdenerwowałam gdyż nie było ani jednego wolnego miejsca żeby zostawić samochód. Poczekałam aż ktoś wyjedzie z mini parkingu który jest pod sklepem, zaparkowałam i udałam się na zakupy. W sklepie wybrałam gniazdka i włączniki. Puszek do prądu było kilka rodzaji więc postanowiłam poszukać jakiegoś pracownika który pomógł by mi wybrać właściwy rodzaj puszki. Po przejściu kilku skilku alejek w poszukiwaniu jakiejś pomocy dałam sobie spokój gdyż oprócz dwóch kasjerek w sklepie nie było widać żadnego innego pracownika. Ostatecznie wybrałam puszki wg opisu który podał mi mąż.
Poszłam więc z zakupami do kasy. Dwie kasy w takim markecie to stanowczo za mało. Kolejki do połowy sklepu. Gdy wkońcu nadeszła moja kolejka - Pani skasowała moje zakupy, podała kwotę a ja podałam jej kartę płatniczą. No i dopiero wtedy się zaczęło. Pani wczytała kartę, podałam pin i czekam........ czekam...... czekam chyba tak z 5 min zanim terminal wkońcu zatwierdził płatność. Pani podała mi wydruki i zajęła się obsługą kolejnego klienta.
Podsumowując - mały parking, mało kas, praktycznie brak personelu do obsługi klienta - totalna porażka.
Udałam się do Getin Bank w związku z tym, iż kończyła mi się lokata. Po przyjściu do banku zobaczyłam że jedna pani jest wolna więc podeszłam i usiadłam przed biurkiem. Pani spytała czy mogę chwilę poczekać - uzupełniała jakieś dokumenty. Odpowiedziałam że tak. Następnie poinformowała mnie o tym iż przedłużono moją lokatę o kolejne 3 miesiące. Podała mi informację o kwocie naliczonych odsetek. Przedstawiła także nowe produkty, na które mogłabym przelać środki z lokaty. Przekazała mi także ulotki o tych produktach. Zaprosiła do wizyty gdybym zdecydowała się na zmianę lokaty na jeden z produktów który mi przedstawiła.
Dnia 13 kwietnia udałam się do sklepu SMYK w Lublinie w celu zakupu butów dla dziecka . Już przed wejściem do sklepu wita nas ładnie i estetycznie przygotowana wystawa sklepowa i informacja o obniżkach na wybrane produkty. Zaraz po wejściu do sklepu nie widać nikogo z obsługi sklepu tylko rosły Pan z ochrony spojrzał w moją stronę. W sklepie od razu udałam się na stoisko z obuwiem i tu niestety niemiłe zaskoczenie . Oprócz regałów na których były ustawione pudelka z obuwiem , ogromna ilość była wystawiona na podłodze co niezmiernie utrudniało swobodne poruszanie się. Gdy chciałam dopytać Ekspedientkę o rozmiar okazało się że akurat w tej chwili jest tylko jeden pracownik który obsługuje innego Klienta przy kasie. Po Kilku minutach pojawił się drugi sprzedawca –kobieta ubrana w strój firmowy z identyfikatorem imiennym przypiętym do bluzeczki. Pani uprzejmie udzieliła mi informacji na interesujące mnie pytania . Następnie udałam się do stoiska z ubraniami dla dzieci starszych i tu niestety kolejne rozczarowanie ponieważ ubrania były w strasznym nieładzie, porozrzucane, pomieszane. Aby odszukać interesujący mnie rozmiar ponownie chciałam poprosić o pomoc pracownika sklepu ale jak w poprzednim przypadku na sklepie oprócz bacznie obserwującego mnie pracownika ochrony była tylko jedna Pani ekspedientka obsługująca klientów przy kasie. Nie czekając już na to aby ktoś po kilku minutach podszedł i pomógł mi w wyborze opuściłam sklep. Moim zdaniem największym niedociągnięciem tego sklepu jest zbyt mała liczba sprzedawców . Sklep ma ok. 150-200 metrów powierzchni i jeden pracownik to stanowczo za mało.
Do placówki weszłam z pewnym uprzedzeniem, spowodowanym zachowaniem obsługi banku podczas mojej ostatniej wizyty. Tym razem zostałam mile zaskoczona. Nie potrafiłam sobie poradzić ze zmiana numeru PIN w nowo otrzymanej karcie kredytowej. Pani "w okienku" najpierw wspólnie ze mną wybrała najdogodniejszy sposób zmiany numeru, a następnie krok po kroku, z ogromna cierpliwością i stoickim spokojem prowadziła mnie przez wszystkie kroki wykonywanej procedury. Na zakończenie, aby upewnić się, czy operacja została właściwie przeprowadzona, wyszła ze mną do przedsionka, w którym znajdował się bankomat i pokazała jak go obsługiwać. Wszystko przebiegało w przemiłej atmosferze.
Zaraz po wejściu do salonu zostałam powitana miło i serdecznie, ale nie nachalnie. Przez cały czas pobytu czułam nad sobą opiekę osób sprzedających, gotowych w każdej chwili służyć mi radą i pomocą w wyborze potrzebnego produktu.
Byłam zainteresowana mocno nawilżającym balsamem do ciała. który poradziłby sobie z moją wysuszoną po zimie skórą. Pani zaproponowała mi 2 produkty, z których ostatecznie wybrałam jeden. Cały mój pobyt rozmawiano ze mna jakby lekko ściszonym głosem, co dawało komfort dużej intymności i niezależności od innych klientek przebywających w salonie.
W sklepie takim jak RTV EURO AGD pracuje się w tzw. "wyścigu szczurów" - kto sprzeda więcej, w pakiecie z gwarancją, dostawą, pakietem startowym itd. ten dostanie lepszą premię. Dla klienta z ulicy jest to najlepsze co może spotkać, bo wtedy pracownicy "biją się" żeby doradzić i sprzedać, proponują dodatkowe opcje takie jak rozszerzenia gwarancji, dostawę, podłączenie itp. Dla klienta, który zamówił coś przez internet/telefon i chce tylko odebrać w danym oddziale sklepu (a takim właśnie ostatnio byłem - zamówiłem towar przez telefon z odbiorem w podanym sklepie i już na drugi dzień mogłem zakupić na miejscu swój produkt) to spotkanie z co najmniej nieprzyjemnymi sytuacjami. Otóż, wchodząc do sklepu - jak każdemu innemu klientowi - zaproponowano mi pomoc, jednak kiedy oświadczyłem, że przyszedłem odebrać zamówiony towar mina pracownikowi zrzedła. I w tym momencie musiałem poczekać na odnalezienie mojej paczki (która przyszła 3 godziny wcześniej) dobre 3 minuty, następnie kiedy obejrzałem towar i potwierdziłem zakup sprzedawca zaproponował mi rozszerzenie gwarancji z 2 do 3 lat oraz gwarancję na uszkodzenia mechaniczne za prawie 25% ceny samego urządzenia. Podziękowałem za tę propozycję i za szereg kolejnych. Dostałem dokument, z którym miałem udać się do kasy, która (co ważne) znajdowała się niecały metr za Panem z którym właśnie skończyłem rozmowę. Skierował mnie tam, a sam zniknął. Po dobrych 5 minutach przyszedł do mnie inny pracownik, który skasował mój zakup (który z resztą miałem w ręce cały czas, kiedy zostałem sam stojąc przy kasie) i mogłem spokojnie i powoli (bo każdy ruch pracownika zdawał się kosztować go wysiłek tak ogromny, że nie da sobie rady) zapłacić i wyjść. Nareszcie uradowany zakupem wyszedłem ze sklepu. Spędziłem tam ponad 15 minut, a można było sprawę załatwić w minut 5, lub mniej. Ta sytuacja świadczy tylko o tym, że dla tych pracowników nie liczy się obrót i dobro firmy, a ich osobiste obroty i dobra.
Sklep już samym wyglądem z zewnątrz nakłania do wejścia do środka. Witryna przedstawiała się pięknie, każdy jej szczegół był perfekcyjnie dopasowany. Po wejściu do środka zostałam przywitana przez jedną z Pań. Podczas wybierania zapachów, Pani podeszła do mnie, oferując swoją pomoc. Pani była bardzo uprzejma, z chęcią opowiadała o poszczególnych produktach. Zaoferowała mi również zaproszenie na zabieg na dłonie, z którego na pewno skorzystam. Podczas zakupu perfum otrzymałam również próbkę innych perfum. Pani przy kasie zaoferowała mi również kartę stałego klienta.
Do perfumerii Douglas na pewno jeszcze powrócę.
W niedzielę byłam w sklepie Aldi . Ponieważ byłam w tym sklepie w ciągu poprzedniego tygodnia to doszłam do wniosku , że kierownictwo ani personel nie przeglądneli półek w ostatnim czasie. Smalec ze skwarkami jest napółce ze słoikami na co wskazuje cena a słoiczki z jakąś marynatą na miejscu smalcu. Na półkach z nabiełem też zdażają się niedociągnięcia. Nie dziwię się personel biega od kasy do półek i może zdażyć się pomyłka. Ale za to Pani Kierownik zamiast wychodzić często na papierosa powinno błędy personelu korygować.Proszę sobie wyobrazić , że widok Pani Kierownik z papierosem za uchem nie jest żadkością.
W dniu dzisiejszym wybrałam się na zakupy do Carrefoura w Oświecimiu.Ponieważ dawno nie robiłam w tym sklepie zakupów odwiedziłam wszystkie stoiska.Stoisko rybne dobrze zaopatrzone miła obsługa . Miła ekspedientka udzielała mi fachowych rad. Skorzystałam z rad tej Pani i jestem zadowolona z zakupów. Stoisko mięsne omijam w tym sklepie zawsze z daleka . ponieważ mięso i podroby sprawiają wrażenie nieświeżych.Na stoisku z serami postanowiłam kupić ser żółty. Miła dziewczyna dobrze reklamowała sery ale te z dolnej półki.O tych z górnej półki niewiele wiedziała , ale to nie feler , bo niby skąd ma coś wiedzieć o serach skoro dzisiaj nikt nie uczy ekspedienta TOWAROZNASTWA itp wiedzy. Poprosiłam o zważenie 10dkg sera który był dosyć drogi i dla mnie nie znany.Miła dziewczyna zważyła i zapakowała ten ser w reklamówkę. Tak Tak w reklamówkę w taką co pakuje się ziemniaki na warzywnym.Na moją sugestię ,że przecież ma maszynę do foliowania żywności odpowiedziała mi zażenowana ,że nie wolno jej tej maszyny używać do pakowania . A więc maszyna stoi , tylko nie wiem po co, chyba , że robi dobre oko , a ja 10 dkg sera miałam zapakowane w reklamówkę. Więc się pytam o co w tym wszystkim chodzi . Moje następne stoisko to Piekarnicze. Akurat były gorące bułki ., więc poprosiłam ekspedientkę o torbę papierową bo przecież do reklamówki nie włożę gorącego pieczywa. Niestety Pani powiedziała z miłym uśmiechem , że niestety popierowych torebek niema , u nich tylko foliowe reklamówki. Więc odeszłam z kwitkiem . Uważam ,że pieczywo ma być pakowane w papier a zwłaszcza gorące. Ogólnie sklep ma dużo niedociągnięć organizacyjnych. nie jestem zadowolona.Mam wrażenie ,że oszczędza się tutaj na wszystkim.
Personel bardzo miły i służy radą i pomocą. Potrawy są podawane szybko i są dobre (choć były lepsze przed zmianą menu). na stolikach zawsze jest czysto. Najlepsze jest to, że można podglądnąć kucharzy przy pracy. Nie wszystkie potrawy mi smakują ale to rzecz gustu. Bardzo polecam słodkie kuleczki z sezamem. Ceny nie są wygórowane.
W sklepie było sporo ludzi, a mimo wszystko na półkach i pomiędzy nimi panował względny porządek, chociaż miałam problem ze znalezieniem interesującego mnie nr buta -> pod interesującym mnie butem znajdowały się pudełka z innymi zupełni butami. Pracownicy byli ubrani schludnie, uśmiechnięci. Widząc, że mam problem ze znalezieniem interesującego mnie nr zaproponowali pomoc.
Na wejściu przywitał mnie właściciel lokalu (hindus) i jego asystentka. Miłym głosem powiedziała, że musimy poczekać na stolik kilka minut bo jest pełna sala. Usiadłam przy barze, gdzie były wysokie krzesła i trudno było mi się na nie wdrapać. Widok z baru był bardzo ciekawy, gdyż po lewej stronie była otwarta kuchnia i można było zobaczyć jak przyrządzają potrawy. Na przeciwko baru był kącik dla dzieci, więc restauracja jest nastawiona na rodzinne posiłki. Kiedy dostaliśmy stolik szybko podszedł do nas kelner i podał karty. Po następnych 20 minutach przyszedł po zamówienie i dopiero wtedy polecił nam przystawkę i danie główne. W między czasie przyszło jeszcze więcej osób. Część ludzi zrezygnowała z posiłku, gdyż kelner nawet do nich nie podszedł z kartą. Czekaliśmy ponad godzinę na posiłek. Okazało się, że danie główne nie było tak dobre jak polecał kelner i zadowoliłam się przystawką. Bardzo mi się nie podobało to, że stoliki są małe i ledwo mieszczą się na nim talerze i filiżanki. A herbaty nie podają w dzbanuszkach co bardzo mnie zdziwiło. Ogólnie było czysto, na ścianach wisiały zdjęcia właściciela z Makłowiczem w Indiach. Atmosfera była nie miła z tego względu,że każdy czekał dlugo na stolik, potem na przyjęcie zamówienia a następnie na jedzenie. Ceny stosunkowo wysokie jak na to, że smakował mi tylko ich chlebek z sosem.
Uwielbiam ten sklep. Zawsze jest w nim czysto i schludnie. Personel jest miły i nie trzeba się za nim uganiać. Pomogą dopasują drobiazgi, a do tego wszystko idzie bardzo szybko. Duży asortyment płytek czy paneli, jest w czym wybierać. Panowie nawet pomogą zapakować płytki do wózka. Personel zna się na swoim fachu, dokładnie potrafi powiedzieć jaki rodzaj kleju czy fugi powinniśmy dobrać. Zawsze jest czynnych dużo kas, dzięki czemu nie tworzą się długie kolejki. Najmilszym rozwiązaniem jest to, że na wprost kas są automaty z batonami. Zawsze można się posilić.
Wybrałam bardzo zły moment na zakupy w IKEA, gdyż na weekendy ten sklep przeżywa oblężenie. Pierwsze co się rzuca w oczy to pełny parking i tłumy zmierzające do drzwi sklepu. Kolejnym negatywnym spostrzeżeniem jest to, że w restauracji nie ma wolnego stoliku. Asortymentu jest dużo i ceny się zgadzają. Straszne jest to, że wybierasz sobie kieliszki czy komplet talerzy a tu nagle dziecko na ciebie wpada. Nie lubię tego sklepu, nie ze względu na personel czy ceny ale ze względu na klientów i ich dzieci. Personel jest zawsze mily i pomocny ale najpierw musisz ustawić się w długiej kolejce aby ci pomógł. Zawsze w IKEA są długie kolejki przy kasach.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.