Korzystając z okazji otwarcia galerii Kaskada udałam się na zakupy do centrum handlowego Galaxy gdyż tam panował zdecydowanie mniejszy tłok. Przechodząc obok H&M od razu rzucił mi się w oczy płaszcz, który wisiał na wieszaku zaraz przy wejściu do sklepu. Postanowiłam bliżej się mu przyjrzeć. Zauważyłam że płaszcz był w 3 kolorach. Zdecydowałam się przymierzyć dwa jasne płaszcze. Jednak odnalezienie odpowiedniego rozmiaru okazało się trudniejsze niż przewidywałam. Oczywiście na wieszaku znajdowała się tak duża ilość płaszczy, że trudno było przesunąć wieszak choćby o 1 cm. Po pewnym czasie uporałam się tym i odnalazłam mój rozmiar. Przebieralnie znajdowały się dość daleko więc postanowiłam stanąć przed lustrem znajdującym się na sali sprzedaży. O dziwo pierwszy płaszcz jaki przymierzyłam okazał się idealny i od razu wiedziałam, że muszę go mieć. Spojrzałam na materiał z jakiego został wykonany, jednak poprosiłam o pomoc osobę z obsługi. Pani sprawdziła na metce i dokładnie powiedziała mi jaka to tkanina oraz w jak sposób najlepiej czyścić płaszcz. Po chwili byłam już w 100% zdecydowana i stała w kolejce przy kasie. Przede mną były 3 osoby, ale otwarte były też 3 kasy więc na swoją kolej czekałam tylko chwilę. Przy kasie zaskoczyła mnie informacja o rabacie. Kasjerka poinformowała mnie, że na płaszcz może udzielić mi aż 30% zniżki, jednak w przypadku zwrotu, zwrot nastąpi tylko na kartę upominkową. Bez wahania zgodziłam się na takie warunki. Otrzymałam więc rabat, płaszcz został ładnie złożony i zapakowany, a ja naprawdę zadowolona wyszłam ze sklepu.
Choć mam „swoje” księgarnie to mam również pełną świadomość że te które znam to tylko niewielki % rynku.
Z internetowym Selkarem już się spotkałam i choć jak do tej pory nie było takiej oferty która by mnie do zakupu przekonała to czasem tu zaglądam.
Ostatnie szkolno podręcznikowe przeczesywanie internetu ponownie mnie do księgarni przywiodło.
Ma ona niewątpliwe swoje atuty, ciekawa choć nie unikatowa oferta, czytelny podział asortymentu na kategorie, techniczna poprawność.
Zdjęcia okładek w sam raz wielkościowo, opisy również wyczerpujące.
Zaufanie podbudowuje przynależność do programu ochrony konsumentów (POK) oraz zamieszczone opinie dotychczasowych klientów na opineo.pl
Zasady zakupów, ich koszt, czas dostawy oraz ewentualne procesy reklamacyjne też jasno i klarownie przedstawiono.
Jest i odbiór osobisty.
Ale nie w Warszawie.
A koszty przesyłki jakie by nie były to i tak powodują że zakupy są droższe a atrakcyjna cena samej książki traci swoją moc.
Rozumiem to.
Mam inne księgarnie, mam wybór jak każdy klient.
Firmy nie neguję , strona mi pasuje.
Ale jak na tą chwilę jej klientem nie będę.
Doskonała i szybka obsługa, samochód umówiony na termin i pomimo znacznej ilości samochodów załatwiony w czasie na którą godzinę został umówiony. Szybko i sprawnie, a prze wszystkim cena niższa jak u konkurencji. Serdecznie polecam ponieważ pomimo, że warsztat jest mały to pracują tam sami fachowcy.
Sklep ten posiada bardzo duży asortyment spożywczy i ogólno przemysłowy.Myślę, że oferowane ceny towarów są przystępne dla wszystkich. Właściciel stara się dbać o estetyczny wygląd sklepu . Podczas dokonywania zakupów obsługiwała mnie miła i uśmiechnięta Pani. Organizacja i czas obsługi był adekwatny do ilości zakupowanego towaru. Po dokonaniu zakupów podziękowano mi i zaproszono na ponowne zakupy.
Sklep C&A w Parku handlowym Magnolia uważam za jeden z lepiej zaopatrzonych w tym mieście. Jest jeszcze C&A w galerii Dominikańskiej oraz w pasażu Grunwaldzkim. Ten w Magnolii lubię najbardziej, bo jest przestronny, czysty i dobrze utrzymany. Obsługa miła i uczynna. Nigdy nie czekam za długo aż ktoś do mnie podejdzie na kasie. Kłopot jest tylko z dostepem do przymierzalni- mogłoby być więcej pomieszczeń, bo tam ciągle są tłumy. Generalnie polecam!
Coś by się zjadło , pytanie co.
Sushi? Włoszczyzna? Rybka? A może smaki orientu.
Mam w czym wybierać.
Strefa food court
na pierwszym piętrze Blue City jest kulinarnie różnorodna , możemy wybierać i przebierać. Robię rundkę wzdłuż lad różnych punktów gastronomicznych.
Już na prawie samym końcu jako przedostatni jest Hudson New York Chicken
Przystaję na chwilę , czytam menu....
Tortlilla, Piada, Quesadilla
Oczywiście są frytki, sałatki ciepłe i zimne napoje Coca Cola , Fanta.
Samodzielne i w zestawach.
Przykładowe zdjęcia na planszach zachęcają do skosztowania,
Przyznaję że dotychczas przechodziłam koło tej fast-food’owej. restauracji obojętnie, dziś daję jej szansę.
Podchodzę do kontuaru za którym stoi 2 pracowników, Pani i Pan.
Obydwoje jak wszystko na to wskazuje w strojach firmowych.
To Pan się ze mną z uśmiechem wita .
Przedstawia warianty smakowe placka, sosu jak i wielkość. Że ma być to kompozycja w charakterze greckim wiem na samym wstępie.
Różne smaki placka pozytywnie mnie zaskakują.
Decyduję się na zielony, ziołowy.
Pani przygotowuje zamówienie.
Szybciutko, miło no i bez kolejki .
Jeden lokal ten sieci nie sprzyja najwidoczniej jego popularności.
Dla kontrastu tłumek klientów w sąsiednim Mc Donaldzie.
A co do mojej greckiej tortili to przygotowano ją na bogato, z dużą ilością składników i mięsa.
Zgapiłam się i nie poprosiłam o wyłączenie z kompozycji cebuli ale i tak smak oceniam poprawnie i konsumpcyjnie zadawalająco.
Cena 8,99 za umiarkowanie dużą porcję jest ceną wokół której oscylują dania tego typu w innych barach. Tak miej więcej.
Na wspólnej powierzchni jak i za ladą czysto.
Sama lada też zadbana, uprzątnięta.
Menu czytelne.
Obsługa ciepła , przyjazna no i sprawna.
Rozeznana w ofercie.
Bez ochów i achów ale pozytywnie.
Ciężko znaleźć w Opolu kwiaciarnie, która naprawdę potrafi robić fajne bukiety, stroiki i żeby nie było kiczowate. Kwiaciarnia Zielona Gęś od bardzo dawna już jest jedna z najlepszych i zawsze byłam zadowolona. Kwiaty zawsze świeże, ścięte czy w doniczkach. Zawsze ładnie udekorowane, bukiety zrobione jak z obrazka i trzymają się dosyć długo. Zawsze można znaleźć w kwiaciarni coś na każda okazje. Małym minusem jest cena, bo niektóre kwiaty są drogie moim zdaniem.
bardzo lubię ich stronę WWW. Mogę tu znaleźć mnóstwo ciekawych informacji o hotelach i oferowanych w nich udogodnieniach. Choć wyszukiwarka nie jest idealna, to mimo wszystko korzystanie z niej nie przysparza większych kłopotów. Na dodatkowy + zasługuje, konfigurator oferty. Co prawda jest on trochę ukryty na stronie głównej, ale korzystając z niego widzę na mapie google wszystkie interesujące mnie hotele. Stronę oceniam na 4.5/5
Bardzo zaskoczył mnie pewien fakt, który zaobserwowałam. Chciałam kupić produkt spożywczy znanej, dobrej firmy (której jakość przekłada się na cenę). Jednak gdy przyjrzałam się dokładniej zawartości słoiczka okazało się, że jest on zepsuty. Chciałam wziąć inny, ale on też był podejrzany, jak zresztą wszystkie wystawione na półce. Byłam bardzo zdziwiona, ponieważ data ważności była długa. Znając życie ktoś straci pieniądze na ten produkt, bo sklep go raczej nie wycofa. Oby się tylko nikt nie pochorował.
Kiedy robiłam zakupy zaobserwowałam kolejną awanturę przy kasie. Jak się okazało towar, który wzięła na stoisku mięsnym kosztował więcej niż było podane. Akurat w momencie gdy pani szła do kasy ekspedientka z działu mięsnego zmieniała cenę za produkt. Różnica była dość znacząca, a klientka bardzo się zdenerwowała. Sądzę, że takie rzeczy jak zmiana ceny nie powinny być robione w ciągu dnia.
Wieczorem postanowiłem odwiedzić jeden z moich ulubionych sklepów osiedlowych. Ów punkt handlowy nazywa się Barbara, mieści się na parterze w bloku numer 10 przy ulicy Porucznika Łagody. Często zapuszczając się z czworonogiem na spacer mam przyjemność robić zakupy w tym sklepie. Po wejściu oczom naszym ukazuje się dosyć małe pomieszczenie, ale wnętrze jest bardzo dobrze rozplanowane. Jest tu miejsce zarówno na lady chłodnicze jak i na półki. Towar jest doskonale wyeksponowany, część dostępna jest na zasadzie samoobsługi. Pracownicy czyli właściciele są przemiłymi osobami, chętnie udzielają informacji na temat asortymentu. Obsługa jest szybka, sprawna. Po zakończonej transakcji klient zawsze otrzymuje paragon. Towary ważone są na oczach klienta, wyświetlacz wagi jest duży i czytelny. Ceny są przyzwoite, szczególnie cena lokalnego piwa jest konkurencyjna. Jedyny mankament to nieco wąskie przejście, ale to jest uwarunkowane możliwościami lokalowymi. Gorąco polecam odwiedzić ten sklepik. Ogólnie przyznaję piąteczkę, głównie za wspaniałą atmosferę panującą w tym sklepie.
Wybrałam się dzisiaj na zakupy i jestem pozytywnie zaskoczona obsługą w sklepie Cubus. Weszłam tam z zamiarem "przejrzenia asortymentu a jednak obsługująca mnie bardzo sympatyczna pani potrafiła bez najmniejszego problemu namówić mnie na zakup ślicznej bielizny jak i kilku rzeczy dla mojej wnuczki. Obsługa była sprawna i bardzo sympatyczna:pani potrafiła bardzo trafnie dobierać rozmiary zarówno dla mnie jak i dla mojej wnuczki. Co najważniejsze-towarzyszył temu przede wszystkim uśmiech! Zakupy w tym sklepie uważam za bardzo udane!!!
A więc ze sklejonym żołądkiem, jako świeżo upieczony Pan Kebabik (o czym możecie przeczytać w poprzedniej obserwacji) pojechałem szukać kolejnego lokalu. Czułem się jak goniec u Barei, któremu właśnie zabrano zupę sprzed nosa i musi jechać do Viktorii coś zjeść. Mój nos nieomylnie zaprowadził mnie w okolice dworca autobusowego, gdzie znajduje się tzw. „Łomżyńskie zagłębie kebabowe”. Po zaparkowaniu auta wkroczyłem do „Grill-Baru”. Wewnątrz lokalu znajduje się kilka stolików, oraz niestety automaty do gier. Przyznać trzeba że wybór szeroko pojętych fast-foodów był duży. Prócz kebabów w różnych wariacjach można tu zjeść także wszelakiej maści zapiekanki, hot-dogi. Ceny są porównywalne do innych barów. Niestety za ladą stała pani, która należała do kategorii biernych sprzedawców. Nic nie zaproponowała, nie doradziła, nawet jej chyba nie zależało żebym coś zamówił. Ale byłem zbyt głodny więc poprosiłem o dużego kebaba. Dopytałem się i usłyszałem, że serwują do bułki mięso drobiowe. Pani przyjęła pieniądze i tą samą ręką włożyła bułkę do opiekacza, a następnie (o zgrozo) ścięte mięso do mikrofalówki. Po chwili otrzymałem bułkę z nadzieniem. Niestety byłem tak nienasycony, że zjadłem, a powinienem wyrzucić toto do kosza. Mięso z mikrofalówki było suche, wiórowate i niesmaczne. Bułka rozwalająca się i zbyt mało przypieczona. Sosy, najwyraźniej kupowane gotowe o konsystencji i smaku plastiku. Jedynie warzywa smakowały jako tako, ale było ich za dużo w stosunku do mięsa. Zrozumiałem więc dlaczego kobieta nie życzyła mi smacznego, może odezwało się w niej coś co nazywa się sumieniem. Nie polecam wizyty i spożywania czegokolwiek w tym barze, ale zdaję sobie sprawę, że mając lokalizację przy dworcu i tak ten lokal się obroni.
Niedługo przyjdzie mi chyba zmienić nicka na Pan Kebabik, bo znów kolejny odcinek niekończącej się opowieści o łomżyńskich lokalach serwujących bułkę z pokrojonym mięsem. W dzisiejszym odcinek będzie horrorem, gdyż zamiast kebabu wystąpi w nim jego duch. A więc tradycyjnie po pracy, gdy wracałem z trasy usłyszałem w słuchawce, że obiadu nie ma i żebym zjadł coś na mieście. Zajechałem więc do baru, znajdującego się w budce na parkingu przy sklepie Lux przy alei Legionów 105. Wielki napis na przyczepie i namiocie głosił, że kupię tutaj kebab. Po wejściu do środka stwierdziłem analogię do dowcipu z czasów PRL-u, który tutaj przytoczę: „Czym się różni przedwojenny sklep mięsny od powojennego? Przed wojną na sklepie było napisane: rzeźnik, a w środku było mięso. Teraz nad sklepem wisi szyld: mięso, a w środku jest tylko rzeźnik”. I tak było w tym przypadku – w środku zamiast wałka z mięsem stał dobrze odżywiony pan, który stwierdził, że kebaba nie ma. Nie rozumiem, napis na zewnątrz wielki jak wół, pora akurat obiadowo-kolacyjna, a zgłodniały klient musi obejść się smakiem. Nie reflektowałem na inne pozycje z skromniutkiego menu, zważywszy, że masywny pan raczej nawet nie usiłował mnie zachęcić do zjedzenia czegokolwiek. Wygląd miejsca także nie przekonywał – było tam dosyć siermiężnie. Głodny opuściłem więc ten smętny przybytek i pojechałem wreszcie coś zjeść. Bo kebaba zjadłem, ale o tym w następnym odcinku.
H&M na Matarni w Gdańsku to duży podzielony na sektory sklep. H&M to jedna z moich ulubionych marek, niechętnie jednak robię zakupy tym sklepie. Odnoszę wrażenie, że zawsze panuje tam bałagan, a personel nie jest zainteresowany ani obsługą klienta ani tym bardziej dbaniem o porządek. Nie wiem, czy spowodowane jest to niewystarczającą liczba pracowników czy taka jest filozofia firmy. Nie podoba mi się sposób, w jaki pracownicy podchodzą do klientów.Trzeba sie nieżle nagimnastykować żeby coś znaleśc,a jak juz znalazłam to poszukać odpowiedniego rozmiaru,gdyz ze strony personelu nie ma na co liczyć.Nie polecam tego sklepu.
Perfumeria Sephora na Matarni w Gdańsku to bardzo przestronny sklep. Asortyment jest bardzo zróżnicowany od balsamów, żeli pod prysznic na tusze do rzęs kończąc. Produkty są bardzo estetycznie i schludnie poukładane. Wybór kosmetyków bardzo duży. Cała oferta odpowiednio wyeksponowana. Ceny towarów dobrze widoczne i trzeba przyznać dość wysokie. Wewnątrz jest czysto schludnie, w powietrzu unosi się przyjemny zapach. Wnętrze sklepu jest tak zorganizowane by można się było swobodnie poruszać. Obsługa już od wejścia proponuje swoją pomoc, czasami odrobinę zbyt nachalnie. Konsultanci bardzo dobrze znający aktualna ofertę sklepu i potrafiący doradzić zgodnie z preferencjami poszczególnych klientów. Z uśmiechem na twarzy wszystko wyczerpująco i jasno tłumaczą. Otwarcie wymieniają wady i zalety poszczególnych produktów. Dzięki ich pomocy zakupy są o wiele łatwiejsze. Pracownicy ubrani według obowiązujących standardów, z dobrze widocznym identyfikatorem. Obsługa na kasie przebiega szybko i sprawnie. Do zakupu dołączane są również różnego rodzaju próbki, istnieje również możliwość zapakowania produktu na prezent. Ochroniarz dyskretnie obserwuje otoczenie sklepu. Jestem jak najbardziej zadowolona. Polecam.
Na stronę internetową www.simply-market.pl zajrzałam by zapoznać się bliżej i dokładniej z zasadami konkursu z okazji 6 urodzin tej sieci.
Udało się , choć znam prostsze przekazywanie najważniejszych informacji jak czas akcji, podstawowe zasady czy wzór poprawnie wysłanego sms.
To wszystko wyczytuję z regulaminu, a znaczniej wygodnie by było by można to przeczytać na pod stronie. Cóż nie to nie.
Mogę napisać dzięki temu słów kilka o samej witrynie.
Trzeba to oddać, jest ona bardzo czytelna, intuicyjna i oprócz tego że informacja o konkursie ogranicza się do linku przekierunkowującego nas do regulaminu to witrynie tej nie można nic więcej chyba zarzucić.
Na górze strony po całości poziomy pasek ze zdjęciami przykładowego wnętrza sklepu, na nim logo marketu, rysunkowy sybol „s” z koszykiem, i zielone tabliczki do podstron:
Poznaj Simply czyli słów kilka o firmie która prowadzi tę sieć)
Nasza oferta (aktualne gazetki z promocyjnym asortymentem)
Sklepy
Dołącz do Nas (oferty pracy)
Pod spodem płynący ciągiem pasek z hasłem „Simply market tani i przyjazny”
Dalej na białym tle trzy prostokąty po bokach zbliżone do kwadratu w środku poprzecznie rozciągnięty i większy.
W pierwszym oknie menu , w drugim pierwsze strony wspomnianych gazetek w ostatnim małe zdjęcia.
Nie sposób się tu pogubić i zagubić.
I wcześniej czy później przypadkiem bądź nie trafimy np. na przepisy.
Zakładka do nich jest widoczna po kliknięciu w zieloną tabliczkę nasza oferta której rozszerzenie stanowi właśnie pod strona kulinarna obok nowości, promocji i konkursów.
Ten urodzinowy w żaden sposób nie jest na stronie promowany, żadnej informacji na stronie głównej nie ma.
Co ciekawe w obecne trwającej promocji obowiązują różne gazetki nawet dotyczące sklepów w tych samych miastach.
Przechodząc koło księgarni Dedalus
nie specjalnie się opieram się pokusie by wejść do środka.
Z autopsji wiem że książki tu są tu dużo tańsze niż w księgarni.
Choć raczej nie znajdziemy tu nowości wydawniczych to i tak z bogatej oferty każdy może coś dla siebie wypatrzeć. Klient raczej jest zdany sam na siebie.
Ale towar jest uporządkowany, czytelnie i logicznie powykładany więc idzie sobie poradzić i samemu.
Dziś w oko wpada mi zbiór czterech powieści z biblioteki
Reader's Digest.
Opasłe tomisko za 10 zł .
Czytam krótkie opisy .Zapowiada się ciekawie. Decyduję się na zakup.
Przy kasie nie ma kolejki. Usytuowana jest zaraz za wejściem. Pracownik młoda dziewczyna przyjmuje sprawnie należność, na moją prośbę książkę pakuje do reklamówki a ja na nie jeden wieczór mam lekturę.
I choć co do zasady książki kupuję najczęściej w księgarniach internetowych (Merlin, Matras ,czasem Epik czasem jest to Weltbild)
to dla oferty Dedalusa robię wyjątek i co do formy i co do unikania zakupów spontanicznych i nie planowych.
Ta okręgowa spółdzielnia mleczarska w swym nabiałowym portfelu produktów ma wszystko.
Mleko i jego przetwory nie wyłączając mleka w proszku.
Gro asortymentu jest sygnowane marką Hej z charakterystycznym dość rozpoznawalnym logo górala z ciupagą w drewnianej rzeźbionej ramce. Niektóre z produktów znajdziemy też pod nazwą Ale .
Na warszawskim rynku głównie widać mleko UHT oraz serki homogenizowane.
To te ostatnie od czasu kupuję, są dostępne m.in. w Auchan, Simply jak i w mniejszych sklepikach osiedlowych.
Firma posiada swoją stronę www w tradycyjnym wydaniu.
Tam możemy zapoznać się z jej ofertą, tak przedstawioną że i indywidualny jak i hurtowy odbiorca ma dostępne wszelkie niezbędne informacje.
Mamy adresy hurtowni, sklepów firmowych oraz gazetki aktualnymi promocjami.
Nie pominięto akcji szklanka mleka w której firma bierze udział dostarczając kartoniki mleka do szkół.
Pod zakładką Bon Appetit znajdziemy jeden przepis na sernik babci Krysi.
Ot firmowa strona.
Choć prosta i minimalistyczna jest dobrą wizytówką firmy.
Prosta w nawigacji, szybko się ładująca.
Oczywiście fajnie by było gdyby była bardziej rozbudowana o działy kulinarne, dla dzieci i tym podobne ale najwidoczniej ma ona być jedynie kanałem do prezentacji firmy i na tym opiera się jej konstrukcja.
Kim Lan jest producentem zupek instant z makronem.
Postawiono na smaki które śmiało można nazwać tradycyjnymi i często goszczącymi na polskich stołach.
Choć kontrowersyjne nieco mi się wydaje mi się połączenie czerwonego barszczu z makaronem ,ale cóż każda zmora znajdzie ponoć swego amatora.
Oprócz barszczu mamy coś rosołowego jest propozycja zupy pomidorowej oraz serowej z ziołami.
Dużego wyboru nie mamy.
Strona www przypisana marce jest dość oryginalna.
Pomarańczowe ciepłe tło z nielicznymi przetarciami , na środku kniga nad nią logo Kim Lan.
Mamy dwie wypustki pod lewymi stronicami (o Kim Lan/Zupy) a pod prawymi kartami zakładka ciekawostki.
By to wszystko przewertować trzeba trochę cierpliwości.
Ale gdy się nią wykażemy przeczytać możemy kilka faktów o wybranych warzywach, o preferencjach i kulinarnych przyzwyczajeniach polaków.
Samym produktom jako takim stosunkowo mało poświęcono uwagi.
O firmie też nie za wiele się dowiemy.
Brakuje spisu treści co bardzo by ułatwiło odszukanie tego co na daną chwilę nas interesuje i zaoszczędziło błądzenia.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.