szczerze odradzam salon sukni ślubnych Elis, chyba ze ktoś ma silne nerwy. Z pozoru miłą obsługa nagle zmienia się po wpłaceniu zaliczki, czułam się jak intruz pytając o swoją sukienkę. Suknie ładne, duży wybór ale niestety to nie idzie w parze z jakością....Wysokie ceny dodatków ślubnych. Odradzam!
Heavy Duty był to kolejny odwiedzony przeze mnie sklep. Gdy weszłam do sklepu okazało się, że panuje tam spory ruch. Oprócz mnie w sklepie przebywały dwie klientki i dwie pracownice. Z racji tego,że lokal sklepu jest naprawdę niewielki zrobiło się trochę ciasno. Pracownice akurat były zajęte przeceną obuwia jesiennego. Bowiem w sklepie panowała już kolekcja zimowa. Przejrzałam jesienne buty i nic nie wpadło mi w oko. Ceny nawet mimo przecen były dosyć wysokie.
Gdy przebywałam w sklepie pracownice nawet nie podniosły w moim kierunku głowy. Były tak pochłonięte wykonywanym zajęciem, że ignorowały klientów.
Kolejnym sklepem obuwniczym, do którego się udałam był Deichmann. Wybór butów w tym sklepie jest naprawdę duży. Niestety okazało się, że w kolekcji królują już buty zimowe typu botki, a ja poszukiwałam jesiennych butów typu jazzówki. Przespacerowałam się między regałami i niestety nie znalazłam nic dla siebie. Dodam, że w sklepie było czysto i schludnie. Wszystkie buty były estetycznie ułożone i dobrze wyeksponowane. Jeśli chodzi o pracowników to zauważyłam dwie osoby z personelu. Jedna z pań obsługiwała stanowisko kasowe, natomiast druga zmieniała ekspozycję w dziale z obuwiem damskim. Przydałaby się chociaż jedna dodatkowa osoba, która służyłaby pomocą na sali sprzedaży. Warto więc pomyśleć o przeorganizowaniu sklepu pod tym kątem.
Poszukiwałam butów na jesień więc wstąpiłam do tego sklep, aby zapoznać się z jego ofertą. Gdy weszłam do sklepu zostałam powitana przez dwie sprzedawczynie. W sklepie nie było innych klientów, a mimo to sprzedawczynie nie zapytały czy w czymś mi pomóc. Kobiety uśmiechały się do mnie, jednak nie wykazały się aktywną postawą sprzedażową. Jeśli chodzi o asortyment sklepu to jest on dosyć bogaty. Ceny są przystępne. Można kupić tam buty już od 29,90. Niestety jakość obuwia pozostawia wiele do życzenia. Buty, które wzięłam do ręki okazały się klejone i na dodatek owy klej był widoczny. Zapach tych butów również odstraszał. Była to zwykła chińszczyzna. Wątpię czy buty wytrzymałyby choć jeden sezon.
notebook oddany w pierwszych dniach sierpnia do naprawy do dziś nie został naprawiony. Fachowiec, który go naprawiał dwukrotnie odesłał do sklepu (tego, w którym zlecałem usługę) komputer niesprawny. Obecbne komputer jest u kolejnego fachowca. Mimo wcześniejszej deklaracji brakuje bieżącej informacji o stanie naprawy.
Na rynku jest bardzo dużo szkół językowych. Miałam okazję już w parę szkołach się szkolić. Nie zawsze byłam zadowolona z nauczycieli i z ogólnej organizacji szkolenia. Znalazłam na stronie internetowej szkołę językowa BIZNES LINGUA. Największym plusem tej szkoły są nauczyciele, którzy tam uczą, wykładają. Najczęściej są to osoby z zagranicy przy których po prostu trzeba się uczyć bo inaczej ciężko nadążać za materiałem. Również, gdy czegoś nie rozumiem chociaż ciężko to wytłumaczyć w innym języku ale zawsze zrozumiem chociaż czasami tłumaczone jest rękami i nogami:) Nauczycieli młodzi, pozytywnie nastawieni, uśmiechnięci i przede wszystkim cierpliwi. Szkoła oferuje bardzo dużo języków obcych, dlatego każdy może znaleźć coś dla siebie na pewno.
Chciałem pobrać pieniądze z bankomatu tego właśnie Banku. Bankomat potrącił pieniądze z konta jednak ich nie wypłacił. Zgłosiłem to w tym banku i dowiedziałem się, że pieniądze wrócą na konto automatycznie w ciągu tygodnia. Po tym czasie poszedłem do Banku bo pieniędzy nie otrzymałem i dowiedziałem się, że reklamację obligatoryjnie należy złożyć w formie pisemnej, co niezwłoczne uczyniłem. Na pytanie w jakim przedziale czasu mogę się spodziewać zwrotu moich pieniędzy, nikt z pracowników Banku nie potrafił odpowiedzieć. przez następne dwa tygodnie chodziłem do banku żeby dowiedzieć się, co dzieje się z moimi pieniędzmi, pracownicy banku dzwonili w tej sprawie, dowiedziałem się tylko tyle, że bankomat musi być rozliczony przez zewnętrzną firmę, ale o przybliżonym terminie nic. Zadzwoniłem do tej zewnętrznej firmy i okazało się, że zgodnie z integralną częścią umowy (nie otrzymałem od Banku tej integralnej części umowy) firma ma na to czas trzy miesiące. Dodam tylko, że bankomat nie wyświetlał informacji o awarii, a ja "wybrałem" trzykrotnie i to wszystkie moje pieniądze w ten sposób. Zastanawiam się w jaki sposób pracownicy tego Banku, podpisując dziennie mnóstwo takich umów, mogą nie znać tego przepisu, który pozwala firmie zewnętrznej przetrzymywać pieniądze aż trzy miesiące. Mamy przecież XXI wiek i postęp technologiczny, ale nie w tym Banku.
Wybrałam się wczoraj do perfumerii Superpharm. Często tam chodzę, bo zawsze maja tam fajne promocje:) Ceny innych produktów również są przystępne. Lubię tam robić zakupy, poniewaz zawsze jest tam miła obsługa, Panie zawsze uśmiechnięte i zawsze można liczyć na pomoc. Chciałam wczoraj założyć sobie kartę klienta superpharm, nie wiedziałam jak, gdzie i Pani oczywiście zaraz mi pomogła założyła kartę i teraz mogę kupować z 25% rabatem. A trwało to zaledwie 3 minuty.
Parę miesięcy temu otwarłam sobie konto bankowe w Polbanku. Oferta jak dla mnie była bardzo atrakcyjna, jeśli chodzi o konto oszczędnościowe. Minusem jest to, że do konta " Mocno oszczędnościowe" trzeba również otworzyć zwykły rachunek bankowy z kartą i trzeba zrobić co najmniej 6 zapłat karta, by nie naliczać kosztów za konto - 6zł za miesiąc. Minusem była również obsługa. Otwierając konto siedziałam w banku jakieś 1,5 godziny. To strasznie długo. Na dodatek Pan z działu obsługi klienta pomieszał moje dane. I wszystko trzeba było anulować i od początku na nowo otwierać. Później wyszedł gdzieś na jakieś 15 minut i nie wiedziałam czy mam siedzieć czy wyjść... Gdy miałam już otwarty rachunek parę dni później chciałam dokonać przelewu bankowego przez internet. I tu zaczęły się dopiero schodki. Nie mogłam zarejestrować żadnego certyfikatu, który jest potrzebny do przelewu internetowego. Dzwoniłam chyba z 5 razy na infolinie i krok po kroku robiłam to co mi mówiono. Gdy dalej nie działało pan po prostu się rozłączył. Poszłam znowu do oddziału gdzie otwierałam konto by ktoś w końcu mi pomógł. Tam usłyszałam tylko że mam zadzwonić na infolinie i oni nie mogą mi pomóc. Tłumaczyłam, że muszę dokonać ważnego przelewu ale słyszałam tylko "proszę zadzwonić na infolinie". Wkurzona poszłam do domu. Olewają klienta!! Po paru dniach, z pomocą znajomego informatyka udało się wygenerować certyfikat i w końcu mogę dokonywać przelewów. Naprawdę olewają strasznie klienta!!Miałam wrażenie, że ,mają mnie porostu gdzieś.
W maju tego roku postanowiłam kupić samochód. Nie miałam dokładnie wybranego modelu tylko określoną kwotę. Postanowiłam się wybrać do salonu samochodowego Lellek w Opolu. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem i to bardzo dużym. Parę dni przed wizyta w salonie zadzwoniłam do salonu i przedstawiłam mniej więcej co bym chciała i do jakiej kwoty. 3 dni później zostałam zaproszona już na jazdę próbną. Tak miłej obsługi dawno nigdzie nie spotkałam. Na początku jazdy próbnej szczegółowo przedstawiono mi samochód, gdzie co się znajduje.W trakcie jazdy próbnej mogłam wypróbować różne bajery, np. jazda z wersji podstawowej na wersje sport. A różnicę można bardzo poczuć. Gdy jazda próbna się zakończyła zostałam zaproszona do salonu. Oczywiście poczęstunek kawa, herbata jakieś ciasteczka :) Najlepsze było to, że troszkę przeraziła mnie cena modelu którego wybrałam. Za rada i z pomocą Pani wyszukaliśmy model samochodu w ich innych salonach i za parę dni mogłam już go odebrać w Opolu za przystępną ceną. Widać było, że zależy im na sprzedaży samochodu ale tez nie wciskają kitu i człowiek nie czuje się, że zależy im tylko na kasie. Najfajniejsze jest jeszcze to, że dbają o klienta nawet po zakupie samochodu. Wysyłają np. karki świąteczne, czy zaproszenia na różne występy, koncerty.
Znów będzie o kebabie. Niestety, na łomżyńskiej mapie gastronomicznej mamy głównie bary serwujące bułkę z warzywami, pociętym mięsem i polane sosem. Fakt, prawdziwego kebabu w naszym mieście nie uświadczysz, ale niektóre przybytki tego typu serwują dania zjadliwe, inne mniej. Ostatnio zdarzyło mi się odwiedzić bar o nazwie „Kebab cafe” znajdujący się na ulicy Sybiraków 5. Z „cafe” ma ten lokal niewiele wspólnego gdyż w ofercie mamy fast-foody oraz napoje w puszkach i butelkach. Wewnątrz baru znajduje się kilka prostych, stolików oraz nieodłączny telewizor. Dlaczego w większości lokali, zamiast miłej muzyki krzyczy telewizor tego pojąć nie mogę. Na szczęście podłoga, stoliki, krzesła lśniły czystością, więc zaryzykowałem zakup pożywienia. Studiując menu stwierdziłem, że ceny dań są na przyzwoitym poziomie, jak się za chwilę adekwatnym do ilości jedzenia. Zanotowałem, że mamy do wyboru dwa rodzaje mięsa – z kurczaka i wołowe. Kebab podają w bułce, naleśniku oraz w zestawie z frytkami i surówką. Wybór dań jest więc szeroki, oczywiście jak na tego typu lokal. Zaordynowałem duży kebab w bułce. Pani zapytała z jakim rodzajem mięsa sobie życzę, jakie chcę sosy. Po otrzymaniu informacji sprawnie przystąpiła do przygotowywania potrawy. Po kilku chwilach otrzymałem zamówione jedzenie, wraz z serwetkami, jednorazową tacką i widelcem. Otrzymany kebab był naprawdę słusznych rozmiarów. Bułka była krucha i świeża, a warzywa smaczne, świeże i soczyste. Mięso smakowało również przyzwoicie. Podczas spożywania zauważyłem, że chwilę po opuszczeniu lokalu innych konsumentów obok obsługa momentalnie posprzątała stolik. Sumując – warto odwiedzić ten bar. Serwują tam duże porcje za przyzwoite pieniądze. Jedzenie jest smaczne. Warto też dodać, że w środku panuje idealna czystość, a stoliki są na bieżąco sprzątane. Polecam.
Jadłem pomidorową, po tym stwierdziłem, że dziękuję, nic więcej nie zamawiam i odciążę już kelnera... nie będę go dręczyć tym, że przyszedłem i chce zjeść, że zawracam mu głowę. To było niemal upokarzające doświadczenie. Do tego ta tandeta na ścianach, ten przaśny klimat. Nigdy więcej tam nie wrócę. Nie chcę nikogo urazić, to moja bardzo sugestywna opinia, ale naprawdę strasznie mi się tam nie podobało. A szkoda, bo brakuje takich miejsc (tylko w dobrym guście), dla równowagi do miliona włoskich/tureckich/chińskich knajp w Warszawie.
Do restauracji trafiliśmy w środku tygodnia na małą kolację. Ja zamówiłam sałatkę z grillowanym serem gomolya, która podbiła moje podniebienie:) Na naszym stole zagościła również pierś z indyka - nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń. Do picia lemoniada, ponieważ była upalna letnia noc - smak bardzo ok. Zdecydowaliśmy się także na deser - krem z kasztanów. Smak mdły, raczej nie polecam.
Na plus:
- obsługa (doskonałe wyczucie czasu; mały minus jedynie za to, że nie było nikogo, kto witałby gości i chwilkę musieliśmy czekać aż ktoś do nas podejdzie)
- jedzenie (spróbowaliśmy zaledwie dwóch potraw, ale z czystym sumieniem polecam)
- wystrój
- muzyka
Na minus:
- deser: krem z kasztanów (jak dla mnie zbyt mdły)
- może to zbytnie "czepianie się", ale byłoby miło gdyby obrus byłby wyprasowany (na naszym była też mała niesprana plamka)
Do Tesco chodzę często, bo mieszkam w sąsiedztwie. Niby fajnie, że taki sklep mam obok, ale cóż z tego jak w tym sklepie nic nie ma. Produkty są, ale nie na półkach tylko na wózkach z magazynu. W dodatku tak pozawijane, że nie da się zabrać najpotrzebniejszych rzeczy (jak np. herbata). Bardzo często zdarza się, że w tym sklepie nie ma nawet ziemniaków. Zawsze są kolejki do kasy. Jest stanowczo za mało pracowników! Promocje są, ale tylko w gazetkach, w sklepie ich po prostu nie uznają. A jak się klient upomina to wysyła się go do głównego TESCO tłumacząc, że te "mniejsze" promocja nie obejmuje. Faktycznie tak jest, ale są specjalne gazetki dla "małych" Tesco, ale i te promocje w tym Tesco nie są spotykane. jeśli chodzi o otoczenie sklepu to jest to jedno wielkie śmietnisko. Zimą chodniki nie są odśnieżane. Tesco to jest też mało ekologiczne - całą noc świeca się wszystkie lampy, nie wiem dlaczego przecież sklep zamykany jest o 22 i tylko czasami ktoś pracuje na nocną zmianę. Podsumowując: do tego TESCO chodzę gdy muszę lub nie mam czasu pojechać do innego sklepu. Jednak jeszcze nigdy nie wróciłam z tego sklepu zadowolona z zakupów.
Nigdy wcześniej nie miałam telefonu na kartę, a teraz koniecznie musiałam doładować tel. właśnie na kartę. Na doładowanie chciałam otrzymać fakturę, dlatego postanowiłam, że udam się do salonu Orange. Salon był naprawdę niewielki, z obsługi znajdowały się tu dwie osoby, a klientów nie był żadnych. Po wejściu zostałam przywitana oraz jedna z osób zapytała się w czym może pomóc. Spytałam się jakie kwoty są doładowań, czy od ręki otrzymam fakturę. Pani powiedziała, że fakturę w ciągu minuty mi wystawi, więc z tym nie będzie problemu. Poprosiłam o doładowanie. Pani wzięła terminal do ręki aby następnie mi podać wydruk, a Pan (druga osoba z obsługi) zajęła się wystawieniem faktury. W międzyczasie kobieta podała mi wydruk, a ja podałam mężczyźnie pieniądze. Doładowanie było za 50 zł, a ja podałam 60. Mężczyzna w między czasie pokazał mi na kuponie gdzie znajduje się kod doładowujący, jednak zapomniał wydać mi reszty. Sama zorientowałam się dopiero po chwili, gdy zajrzałam do portfela. Spytałam się czy, otrzymałam juę resztę bo sama już nie pamiętam, a w portfelu co prawda miałam już 10zł ale byłam pewna, że to jest 10 zł które już miałam w portfelu. Mężczyzna powiedział, że zaraz sprawdzi, bo szczerze sam również nie pamięta. Skończył wystawianie faktury i następnie zaczął przeliczać kasetkę. Przez ten czas, zaczęłam się zastanawiać, czy mam racje, czy miałam rację upominając się o 10 zł, czy może zaraz okaże się, że w kasie jest odpowiednia ilość gotówki a ja niepotrzebnie dopominam się o pieniądze. Była to dla mnie dziwna sytuacji i raczej nie miła. Po przeliczeniu kasetki, okazało się jednak, że jest w niej nadwyżka 10 zł, więc reszta jednak nie została mi wydana. Ucieszyłam się z tego faktu. Pan z obsługi dwa razy mnie przeprosił. Powiedziałam, że nie ma za co, bo tak naprawdę nie byłam zła i każdemu może się to zdarzyć, jednak mimo wszystko pewien niesmak i niezręczność pozostała.
Będąc w CH Turzyn postanowiłam wstąpić również do KappAhl'a również w poszukiwaniu jesiennych nowości. Weszłam do sklepu który zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie z uwagi na jasne barwy które dominowały w wystroju. Zadowolona z pozytywnej aury jaka mnie tutaj spotkała na starcie pewnym krokiem podążałam dalej. Rozejrzałam się na półki i wieszaki i upolowałam wzrokiem kilka pozycji które mnie interesują. Zwróciłam standardowo uwagę na czystość podłogi i witryn przy wejściu i moje ulubione kąty. Nigdzie nie dostrzegłam oznak zaniedbania co dodatkowo nastroiło mnie jeszcze pozytywniej. Pełnią szczęścia było to że ubrania były estetycznie i równo poukładane i przede wszystkim nie dostrzegłam ani jednego ubrania które byłoby przybrudzone. Jedna z pracownic posiadająca identyfikator i ubrana dość elegancko zaczepiła mnie i zapytała w czym pomóc. Powiedziałam że właściwie to tylko rozglądam się za jesiennymi nowościami kiedy pani zaproponowała obejrzenie apaszek. Proszę sobie wyobrazić jakie było moje szczęście kiedy ujrzałam apaszkę której od co najmniej 2 miesięcy szukałam w internecie bo w sprzedaży nigdzie nie było takiego wzoru. Kupiłam oczywiście apaszkę obsługa kasowa była ekspresowa i profesjonalna brak kolejek obsługa przesympatyczna.
Celem obejrzenia jesiennej kolekcji obuwia nie mogłam nie wejść do Venezi. Obejrzałam wszystkie buty których było sporo rodzajów pomimo małej powierzchni sklepu ale które były dobrze widoczne i wyeksponowane. Niestety pojawiło się rozczarowanie polegające na tym, iż nie było ani jednej pary dostępnej w moim rozmiarze. Co więcej okazało się że można zamówić odpowiedni rozmiar ale tylko pod warunkiem że na 100% zobowiążę się do jego kupna. Zastanawiałam się nad tym nawet przez chwilę po czym doszłam do wniosku iż nie jest to najszczęśliwszy pomysł z uwagi na faktze skoro nie mogę nawet przymierzyć buta w moim rozmiarze z innego modelu od tego samego producenta to jaką mam gwarancję że kupując 'w ciemno' buty w moim rozmiarze będą one na mnie dobre ...? Rozczarowana zmuszona był zapomnieć o bardzo ładnych butach i pożegnać mało chętną i raczej arogancką kadrę pracującą w sklepie. Pracownicy ubrani w stroje prywatne bez widocznych identyfikatorów nie wykazywali się specjalny zaangażowaniem w wykonywaną pracę.
Lekko zmęczona zakupami postanowiłam napić się kawy w Tchibo. Zamówiłam kawę u bardzo uprzejmej pani która podpowiedziała mi którą kawę wybrać a na kawach znała się tak dobrze że nie sądziłam że można o kawie aż tyle powiedzieć. Pani wyglądała w dodatku bardzo profesjonalnie będąc ubrana w służbowy strój opatrzony identyfikatowem na przeodzie. Czekając na kawę rozejrzałam się po sklepie. Asortyment był dość duży i przede wszystkim same wysokojakościowe produkty. Jakież było moje pozytywne zaskoczenie kiedy okazało się że w sklepie można kupić nawet zimowe skarpetki z milutkiego pluszu. Nie wiadomo kiedy minęło kilka chwil i zostałam zaproszona do odbioru kawy. Pijąc kawę i siedząc przy stoliku na terenie sklepu oceniłam czystość tego miłego miejsca która zasługiwała na pochwałę. Pomimo tłumów ludzi pomimo pracy przy żywności i pomimo ogromu Klientów w sklepie panował absolutny porządek. Polecam
Witam i w imieniu naszej firmy dziękuję za przesłanie komentarza. Nasi pracownicy są ekspertami zarówno w obszarze kawy, o której Pani wspominała, jak i w pozostałych dwóch obszarach: baru kawowegi i produktów użytkowych. Asortyment jest duży, ponieważ co w poniedziałek i wtorek wprowadzamy do naszych sklepów nowe kolekcje. Zapraszamy ponownie. Tchibo Warszawa Sp z o.o.
W poszukiwaniu nowej...
W poszukiwaniu nowej pozycji ksiązki z grupy psychologicznych poleconej przez znajomego postanowiłam zajrzeć do empiku. W sklepie panowała absolutna cisza i miałam wrażenie że jestem jedyną Klientką. Potem okazało się że oprócz mnie jest w sklepie jeszcze garstka Klientów.W sklepie było czysto i panował absolutny porządek na półkach z książkami. Podobnie było na półkach z kartkami okolicznościowymi i innymi produktami. Na sali sprzedażowej niestety nie było żadnego pracownika co nieco utrudniało zakupy ze względu na brak możliwości poproszenia o pomoc w poszukiwaniu odpowiednich pozycji książkowych które mnie interesowały. Po długich poszukiwaniach udało mi się znaleźć właściwą książkę. Zmęczona już tym szukaniem postanowiłam od razu udać się do kasy i opuścić sklep. Przy stanowisku kasowym pracowało dwóch pracowników ubranych w profesjonalne koszulki z identyfikatorami. Pomimo krótkiej kolejki - przede mną tylko jedna osoba czas oczekiwania na obsługę był rażąco długi co wynikało ze tego że pracownik miła jakiś problem z obsługą komputera przy którym pracował a nie było nikogo na terenie sklepu kto mógłby mu pomóc. Pomimo dostępności dużego asortymentu na terenie sklepu i czystości nie była to udana wizyta z uwagi na kiepsko pracujący personel.
W związku z tym że dokładnie wczoraj potłukłam koleżance z pracy jej ulubioną filiżankę postanowiłam naprawić szkodę i odkupić jej takąsamą albo inną podobną ale równie ładną. Wspomniana koleżanka jest maniakalną degustatorką różnych herbat i zawsze pije je w pięknej filiżance która jest tym piękniejsza im bardziej designerska. Lekko zakłopotana ilością dostępnych w sklepie filiżanek poprosiłam o pomoc pracownice która chętnie i z dużą uprzejmością udzieliła mi wsparcia w wyborze. Nie zazdrościłam pani ponieważ ciasnota panująca w sklepie powodowała że przy tak ogromnej ilości towaru ściągnięcie z półki czegokolwiek było istną akrobacją. Obejrzała mponad dziesięć różnych filiżanek decydując się ostatecznie na zakup jednej z nich. Poprosiłam panią aby wytarła filiżankę z kurzu jaki na niej leżał ponieważ pomimo panującym w sklepie porządku część produktów prawdopodobnie ze względu na brak łatwego do nich dostępu była mocno zakurzona. Pani zrobiła o co prosiłam i zapakowała zakupiony przeze mnie towar. Przy kasie nie było kolejki ponieważ byłam jedyną Klientką w sklepie. Pracownica cały czas była uprzejma i miła i dobrze orientowała się gdzie w sklepie znajdują się poszczególne elementy. Miała na sobie elegancki prywatny strój i nie posiadała identyfikatora ale łatwo zauważyć można było fakt że jest pracownkiem z uwagi na powierzchnie sklepu która była niewielka i w związku z tym że pani przebywała za ladą.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.