Uwielbiam wizyty w restauracjach Mc Donald's, jednak ta znajdująca się w CH Złote Tarasy zawsze należy do raczej nieprzyjemnych. Oczywiście jakość jedzenia i obsługa pozostaje na wysokim poziomie jednak kolejki, chaos i wieczny brak miejsc siedzących sprawiają, że wizyty w restauracji kojarzą mi się z czymś nieprzyjemnym. Udałam się do restauracji w sobotę- zastałam, niemalże jak zwykle, bardzo długie kolejki, które od razu zniechęcały do pozostania w restauracji. Jednak przekonana przez męża zajęłam miejsce. Oczekiwałam na obsługę ok. 15-20 minut, a w tym samym czasie mąż zajął się poszukiwaniem miejsca siedzące, co również jest niezwykle trudne. Obsługa jak wspomniałam pozostaje na wysokim poziomie, jednak natłok osób i chaos sprawiają, iż wizyta nie przebiegała dla mnie miło. Na szczęście mężowi udało się zlokalizować miejsce siedzące. Oceniam restaurację na 3- to zdaję się jedyna restauracja Mc Donald's, której będę unikać.
Biedronka na ulicy Warszawskiej to jeden z największych i najlepiej wyposażonych dyskontów przedstawiciela. Udałam się do niej w celu codziennych zakupów. Strefa sprzedażowa pozostawała jak zwykle czysta i zadbana. Tuż przy wejściu na salę zachęcają do kupienia świeże warzywa i owoce, parę kroków dalej pachnie świeżo wypieczone pieczywo, jeszcze ciepłe, prosto z pieca. Produkty na półkach ułożone są w sposób logiczny i zrozumiały dla klienta. W koszach sprzedażowych panuje ład i porządek, pracownicy zawsze dbają o ładny wystrój sklepu, co procentuje znaczną liczbą klientów. Jedynym minusem sklepu jest brak małych koszyków na zakupy (pozostają jedynie duże wózki, które niekoniecznie są potrzebne przy zakupie kilku rzeczy). Oceniam sklep na dużą czwórkę z plusem.
Ostatnio wybrałam się na zakupy do C&A. Była godzina popołudniowa, po sklepie chodziło sporo klientów i panował mały nieporządek. Personel starał się opanować chaos, sprzątał i układał towar. Odzież była ułożona kolorystycznie oraz tematycznie. W sklepie można znaleźć ładne rzeczy w bardzo przyzwoitej cenie.
Byłam niedawno na zakupach w sklepie Orsay w galerii Focus Mall Bydgoszcz. W sklepie panował ogólny porządek- odzież ułożona kolorystycznie, sprawiała wrażenie ogólnego ładu i porządku. Panie pracujące w sklepie były miłe i uśmiechnięte, chętnie pomagały klientom. Jestem bardzo zadowolona z dokonanych zakupów- towar jest przyzwoitej jakości, a personel naporawdę przemiły i bardzo profesjonalny.
Dziś znowu musiałam odwiedzić stację paliwową w celu napełnienia baku olejem napędowym. Podjechałam na BP w Poznaniu. Przy wszystkich stanowiskach stały samochody, ale na szczęście przy dystrybutorze numer 3 odjeżdżało auto. Zaparkowałam Audi i napełniając bak oraz myjąc szyby rozejrzałam się po terenie wokół budynku. Na linii stanowisk było kilka śmieci. Woda do mycia szyb i świateł, która znajdowała się przy śmietniku była dość brudna. Rękawiczki jednorazowe oraz ręczniki papierowe były dostępne. Gdy skończyłam napełniać bak, pobiegłam do budynku w celu dokonania zapłaty. W środku było dość czysto: szyby drzwi, podłoga, szyby okien. Półki były wypełnione towarem, przy którym widniały etykiety cenowe. Gdy weszłam przy dwóch stanowiskach kasowych znajdowali się pracownicy, ale tylko jeden obsługiwał klientów. Stanęłam w kolejce jako trzecia (z osobą obsługiwaną) i czekałam na zaproszenie do kasy. Po minucie pracownik, który stał za ladą kasową i nie obsługiwał klientów, przywitał mnie i poprosił do siebie. Kasjer był ubrany w strój służbowy (posiadał czarną bluzę z logiem firmy) oraz miał przypięty identyfikator (Pan Jakub). Podałam kartę Rutex i Payback. Pracownik sprawdził dane na karcie z numerem rejestracyjnym mojego auta oraz przystąpił do procesu płatności. Po kilku sekundach dowiedziałam się ile punktów dodano na kartę Payback i jaka jest suma wszystkich wcześniej zebranych. Otrzymałam potwierdzenie zapłaty, zdrapkę w ramach akcji marketingowej "Wygrywaj codziennie bilet na UEFA 2012" oraz moje karty. Pan Jakub pożegnał mnie uprzejmie i zaprosił ponownie. Cena za litr oleju napędowego jest nie do zaakceptowania!
Kompetencje - wysoki poziom, promocja kawy i ciastka. Wygląd - czysty i schludny, aczkolwiek brudna spódnica. Oferta - dość uboga, np. mała ilość sałatek. Organizacja i czas obsługi - bardzo wysoki poziom. Pomimo kolejki 4 - osobowej po ok. minucie byłem już obsługiwany. Wygląd miejsca - brudne podłogi, smród i brud w wc.
Pracownik obsługujący dobrze ubrany - podobnie jak pozostali pracownicy biała bluzka, wyprasowana, czarne spodnie i buty, apaszka na szyi i widoczny identyfikator. Paznokcie krótko przycięte. W sposób fachowy wyjaśnił i omówił warianty ubezpieczenia. Oferta nie była zadowalająca dla mnie. Brak kolejk, stanowisko ubezpieczeniowe wydzielonei. Wygląd placówki - estetyczne rozwieszenie plakatów, ale bałagan wśród druków oraz papierki na ziemi, również brudna podłoga.
W Restauracji umówiłam się ze znajomą, aby oblewać dobrze zakończoną transakcję. Wybrałyśmy do tego restaurację Maryna, która wydała się nam odpowiednia. Maryna czaruje od samego wejścia, przechodząc przez drzwi tej restauracji wchodzimy jakby do innej rzeczywistości, lepszego świata pełnego kolorów, muzyki, smaków i zapachów. Ciepły wystrój uspokaja i wprawia w relaksującą atmosferę. Młodziutka kelnerka przyjmująca zamówienie, podchodzi na skinienie klienta, nie trzeba machać i dopraszać się o uwagę personelu. Ponad to panie są bardzo miłe i sympatyczne, właściwie wykonują powierzoną pracę. Potrafią doradzić w wyborze odpowiedniego deseru, przedstawić, czego możemy się spodziewać. Kobiety są ubrane starannie i właściwie. Odpowiednio do renomy tego lokalu, który może się pochwalić świetnymi potrawami, począwszy od przepysznego, tradycyjnego rosołu, odpowiednio doprawionego i gorąco podawanego, na deserach kończąc- jogurt z polewą czekoladową, czy z dodatkami bakalii. Jest to restauracja, a nie fast food, więc klient musi swoje odczekać. Na potrawę, w zależności, co nią jest oczekuje się od 5-7 minut, jeżeli jest to deser, do 15-20 minut mówiąc o obiedzie. Lokal ujął mnie nie tylko swoim wnętrzem, ofertą oraz miłą obsługą, ale także świetną lokalizacją, w centrum miasta. Nawet przyjezdnym będzie do niej łatwo trafić. Polecam!
Po raz pierwszy skorzystałem z usług pralni chemicznej. Już samo wejście do lokalu usługowego było bardzo przyjemne. Pan z obsługi przywitał mnie serdecznie i życzliwie i zapytał, w czym może mi pomóc. Oddając do prania pościel, zapytał, czy pragę skorzystać z usługi ekspresowej, która choć nieco droższa, gwarantuje mi odbiór następnego dnia rano. Pan zaznajomił mnie z pełnym cennikiem usług oraz wręczył wizytówkę z numerem telefonu. Przyznam, że zrobiło to na mnie bardzo pozytywne wrażenie. I cieszę się, że dałem się namówić sąsiadce, która mi zarekomendowała ten punkt usługowy. Zwróciłem też uwagę, że w lokalu było bardzo czysto i przyjemnie.
Przed sklepem czysto. Gazetka z aktualną ofertą poukładane na stojaku przed wejsciem na sale. Warzywa i owoce wygladały świeżo. Sklep bardzo dobrze zaopatrzony, artykuły starannie poukładane na półkach. Produkty w promocji dobrze oznaczone. Czynna była tylko jedna kasa na stoisku monopolowym. Kolejka do kasy była dość długa i klienci się niecierpliwili. Szczerze mówiąc to zawsze kiedy jestem w kaliskiej Stokrotce zawsze jest czynna tylko ta jedna kasa bez wzgledu na długość kolejki. Kasjerka uśmiechnięta i miła. Ubrana w firmowy fartuszek, wyglądała czysto i schludnie. Podziękowała za zakupy i powiedziała Do widzenia.
Po wejściu do sklepu na moje "Dzień Dobry" żadna z Pań nie odpowiedziała. Z klientów w sklepie byłam tylko ja, dwie Panie sprzedawczynie nie usłyszały mnie ponieważ były zajęte swoimi prywatnymi rozmowami. Ogólnie w sklepie panował porządek, ubrania starannie poskładane w "kosteczkę" w skrzyniach oraz kolorystycznie porozwieszane na wieszakch. Nowa kolekcja była dobrze oznaczona, jak również odzież przeceniona, nad którą wisiały duże różowe plakaty. Jednak na niektórych metkach ubrań przecenionych widniała cena z przed przeceny. Wychodząc ze sklepu zauważyłam, że podłoga jest mokra i zabłocona. Na moje "Dowidzenia" również nie usłyszałam odpowiedzi.
Im częściej odwiedzam ten sklep tym częściej dochodzę do wniosku, że powinnam przestać tam robić zakupy. Za każdym razem jak tam wchodzę sytuacja wygląda coraz gorzej zamiast wyglądać lepiej. Podczas mojej ostatniej wizyty, przechadzając się po sklepie zauważyłam mnóstwo niedociągnięć ze strony personelu. Ustawienie niektórych towarów na półkach po prostu mnie poraziło, na przykład znalazłam dżem na półce z mąką, tam gdzie powinna stać sól stała mąka, itd. Obok kilku półek sklepowych były porozlewane produkty niewiadomego pochodzenia, a gdy stałam przy kasie w oko wpadła mi kałuża śmietany (chyba) rozlana pod taśmą, blisko kasjerki. Jak tak można zaniedbywać miejsce, w którym dziennie pojawia się kilkuset klientów... Akurat musiałam kupić sól, ale kiedy podeszłam do kosza z tymi produktami to aż oniemiałam. W wielkim koszu, w którym ułożone były ( a raczej powrzucane) opakowania soli leżała sobie luzem wysypana sól, na moje oko były to jakieś dwa opakowania po prostu rozsypane. Musiałam bardzo ostrożnie wybrać jedno dobre opakowanie, z którego nie wysypywała się sól. A zrobiłam to tylko dlatego, że sól była w obniżonej cenie, kilogram kosztował tylko 1,29 zł. Potem udałam się do kasy, nawet pomyślałam sobie, że nie będę musiała stać w kolejce, bo było otwartych kilka kas. Kiedy podeszłam do kasy i rozłożyłam swoje zakupy na taśmie kasjerka dopiero po chwili poinformowała mnie i stojącą jeszcze przede mną klientkę żebyśmy przeszły do innej kasy, bo ona ma jakiś problem i nie wie jak długo potrwa przestój. Zdenerwowana pozbierałam moje zakupy z taśmy ( a miałam ich sporo) i poszłam do innej kasy. Tam spotkałam jeszcze gorszą kasjerkę. Nie dość, że strasznie wolno obsługiwała klientów to jeszcze była arogancka i niegrzeczna. Na wszystkich klientów patrzyła z ukosa, z nikim nie rozmawiała, a zwrotów grzecznościowych to chyba wcale nie znała. Nie dość, że stałam w kolejce dobre kilka minut, choć nie było dużo klientów przede mną, to myślałam, że nigdy nie wyda mi tej reszty. Jakby celowo przedłużała obsługę każdego klienta, grając wszystkim na nerwach. Naprawdę nie tak powinna wyglądać obsługa klienta.
Sklep sprzedaje wiele produktów na zasadzie wyłożenia na ogólnodostępnych ladach z możliwością ważenia przez klienta wybranej ilości towaru. Problemem jest to, że wagi ustawione na stoisku nie gwarantują zważenia produktu. Dla smaku chciałem zjeść Kasztanka. Niestety, waga nie daje możliwości zważenia jednej sztuki.
Zmieniałem dane właściciela witryny polegające na marketingowej kosmetyce nazwy działalności gospodarczej. Firma home.pl twierdzi, że możliwe to jest wyłącznie na zasadzie cesji. Nawet, gdy nadal jest to w myśl prawa jeden i ten sam podmiot gospodarczy. Twierdzi też, że wymaga tego rejestrator domen europejskich. Poprosiłem o regulamin rejestratora. Wobec poważnych wątpliwości co do prawidłowości tłumaczenia skierowałem reklamację do rejestratora europejskiego. Okazało się, że zmiana nazwy jest normalną korektą danych firmy, która nie wymaga wnoszenia żadnych opłat. Mimo to home.pl nie uważa za stosowne powiedzieć przepraszam i trwa przy swojej bezsensownej cesji.
W związku ze zmianą nazwy działalności gospodarczej poprosiłem home.pl o zmianę faktur. Niestety formularze nie dają możliwości wpisania nazwy w dwóch linijkach zgodnie z rejestrem. Formularz wymusza zapis w jednej linii. Przesłanie oficjalnego dokumentu nie pomaga. Personel biura obsługi każe przesyłać sobie przepis nakazujący pisać nazwy w dwóch linijkach. Nie ma znaczenia, że nazwa napisana w jednej linijce jest inną nazwą.
Wiedza i kompetencje personelu oceniam słabo. Na zadane pytanie personel odpowiada w sposób mało konkretny. Zbywa klienta. Wygląd schludny, przyzwoity. Ceny konkurencyjne względem innych marketów. Organizacja i czas obsługi oceniam profesjonalnie. Klient nie stoi długo przy kasie. Wiele kas jest czynnych. Wygląd miejsca to ładny nowoczesny budynek. Łatwa komunikacja wewnątrz budynku.
Jakiś czas temu w działalności gospodarczej żony wystąpiła zmiana polegająca na marketingowej zmianie nazwy. Numer NIP, REGON nie uległy zmianie. NIestety, home.pl nie przewiduje zmiany danych, a wyłącznie cesję. Mimo prób tłumaczenia upiera się, że konieczna jest cesja. Cesja, to relacja między dwoma osobami, czy podmiotami.Firma nie bierze pod uwagę wygody klienta, ale uparcie brnie w kierunku cesji. To tak, jak gdyby kazać kobiecie robić cesję w związku ze zmianą nazwiska po wyjściu za mąż.
Od kilku dni męczy mnie kaszel. Przed wizytą lekarską postanowiłam podleczyć się własnymi sposobami i wybrałam się do apteki po syrop. Czynne były cztery stanowiska obsługi pacjenta. Przede mną stały dwie osoby więc mój czas oczekiwania był stosunkowo krótki. Obsługiwała mnie farmaceutka mająca około 40 lat. Pracownica miała kręcone włosy sięgające do ramion. Kiedy poprosiłam o syrop na kaszel zapytała mnie czy ma być to syrop dla osoby dorosłej i na jaki rodzaj kaszlu ma być przeznaczony. Poleciła mi Flegaminę i zastrzegła, abym nie zażywała syropu po godzinie 17. Uważam, że farmaceutka wykazała się dużą kompetencją podczas polecania mi leku. Zadała mi szereg niezbędnych pytań i nie podała pierwszego lepszego leku.
Wybrałam się do Biedronki jedynie po drobne zakupy. Z nad kołowrotka przy wejściu wzięłam gazetki reklamowe z nowymi promocjami. Przechadzając się po sali sprzedaży zauważyłam, że podłoga jest czysta mimo mokrej aury panującej na dworze.Gdy podeszłam do kas, czynne były dwa stanowiska kasowe. Przy każdym z nich stało po około 5-6 osób. Kiedy czekałam w kolejce zostało otwarte kolejne stanowisko kasowe. Obsługiwała mnie kasjerka mająca około 35 lat. Pracownica miała długie blond włosy. Podczas obsługi uśmiechała się do mnie i utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy. Moja obsługa przebiegła sprawnie i sympatycznie.
Bardzo elegancko urządzony pub, z miłą atmosferą w środku. Wnętrze otulają brązowe ściany oraz kremowe skórzane kanapy, tworzące dostojny klimat, który co godne podkreślenia nie rzutuje na ceny sprzedawanych napojów. A te, dostępne są w postaci lokalnego niepasteryzowanego piwa, jak również wina z Czeskiej Republiki, oraz różnego rodzaju kaw. Sam właściciel również dba o to by każda osoba odwiedzająca ten lokal czuła się swojsko, a służy temu często fakt podania przez sprzedającego próbki innego niż zamówiony alkoholu, kawy czy też ciastka do degustacji.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.