Delikatesy mają nowoczesny wygląd, w środku jest czysto i schludnie. Personel dba aby ten stan nie uległ zmianie. Na pierwszy rzut oka ma się wrażenie, że ceny nie będą tutaj niskie ale większość jest zdecydowanie do zaakceptowania chociaż łatwo można znaleśź tańsze miejsca. Dużym plusem jest dość bogaty asortyment, który trudno dostać w zwykłych sklepach osiedlowych - szeroki wybór mąk, składniki kuchni azjatyckiej itp.. Jest to główny powód, dla którego do sklepu zaglądam. Dodatkowo jeśli czegoś zabraknie można poprosić pracowników (widoczni i łatwo dostępni dla klientów) aby zgłoszono brak u kierownika - produkt następnego dnia jest już sprowadzony. W sklepie nie jestem stałym rozpoznawalnym klientem ale często udaje mi się nawiązać z pracownikami miłą, nieformalną pogawędkę - to duży plus i zjawisko niezbyt częste. Polecam i życzę kierownictwu utrzymania wysokiej jakości obsługi klientów.
Robiłem zakupy na stacji benzynowej Lukoil, tankując paliwo oraz kupując pakiet na myjnię. Obsługa stacji była bardzo profesjonalna w swoim zachowaniu, ciepły uśmiech oraz chęć pomocy przy tankowaniu oraz obsłudze myjni przykuło moją uwagę. Parking był odśnieżony, posypany piaskiem, więc nie było możliwości poślizgnięcia się, podłoga również czysta, zapach wskutek automatu z kawą również bardzo przyjemny. Na pewno jest to stacja godna polecenia.
O godz. 12:00 robiłem zakupy w hipermarkecie Kaufland. Bardzo negatywne wrażenie zrobił na mnie nieodśnieżony parking z dużą ilością lodu, tak, że wychodząc z samochodu ciężko było się poruszać. Podłoga w sklepie czysta, zadbana, bardzo duży ruch klientów nie utrudniał zakupów, ekspozycja produktów również była przejrzysta. Dużym minusem dla mnie był 15 min postój w drodze do kasy.Kasjerki bardzo miłe, profesjonalnie przeprowadzają transakcje
Odmówiono mi naprawy półrocznego telefonu Nokia C5 w ramach gwarancji. Pęknięty był wyświetlacz. Nie jestem osobą która telefonem rzuca itp. Z zewnątrz telefon jest bez zarzutu, nawet małej rysy. Jednak wyświetlacz pęknięty. Kiedy przyszłam do Autoryzowanego Salonu Nokii w Toruniu, Pani obsługująca mnie od razu stwierdziła sama że telefon został uszkodzony mechanicznie. Dopiero po mojej prośbie poszła na zaplecze. Wróciła wraz z Panią kierownik, obydwie stwierdziły uszkodzenie mechaniczne, które nie kwalifikuje się do naprawy w ramach gwarancji. Wyceniły koszt naprawy na 230 złotych brutto. Posiadam wiedzę na temat telefonów Nokia, gdzie wiem, że części do tego modelu są plastikowe i należy uważać nawet przy wkładaniu telefonu do kieszeni, ponieważ nawet przy takiej czynności wyświetlacz może pęknąć.
Czekoladziarnia Mount Blanc znajdująca się na terenie centrum handlowego Galeria Victoria nie jest przeze mnie oceniana na najwyższym poziomie. Według mnie kawiarnia ta jest źle usytuowana. Kilka miejsc siedzących jest w środku, ale znaczna część na zewnątrz obok ruchomych schodów. W zimie siedząc tam, człowiek zmarznie, ponieważ wieje w tym miejscu od schodów prowadzących do podziemnego parkingu. W celu poprawienia jakości obsługi czekoladziarnia ta zakupiła specjalne urządzenia, które kelnerki kładą na stoliku. Są tam trzy przyciski: zamówienie, rachunek, sprzątanie. Niestety są one kładzione jako atrapa, ponieważ nie działają. Cena kaw i deserów nie jest najniższa, jednak czasami zakupiona rzecz smakowo i wizualnie nie jest warta tak wysokiej ceny. Czas obsługi jest dość szybki co jest dużym plusem. Panie kelnerki są sympatyczne, chociaż o rachunek nie można się doprosić.
Nie chodzi tu o konsultantów. Chodzi o Firmę jako całość. Jako długoletnia klientka prosiłam ich o wstawienie się za mną przed Firmą Nokia, która odmówiła mi naprawy telefonu w ramach gwarancji po pół roku jego użytkowania. Po godzinnej rozmowie ( z zegarkiem w ręku), tłumacząc setny raz problem oraz to że powinni jako Orange mi pomóc (w abonamencie przecież zawarta jest opłata za telefon), ponieważ z telefonu fizycznie korzystać nie mogę, konsultant odpowiedział, że napisał w mojej sprawie e-mail'a z zaznaczeniem pilnej sprawy do kierownika, który jest decyzyjny. W mailu była zawarta informacja o mojej prośbie kontaktu Pana kierownika ze mną. Odbyło to się 1.02.2012. Do dzisiaj nie dostałam żadnej odpowiedzi. To jest firma godna jakości?
Będąc w Galerii Przymorze miałem ochotę na coś do jedzenia. Zdecydowałem się na restaurację "Naleśniki jak smok". Zostałem szybko obsłużony, nawet za szybko. Na pytanie: jakie macie sosy, kasjer wymienił ok 10 w mniej niż 5 sekund. Zrozumiałem tylko "pomidorowy" to go wybrałem. Zamówiłem naleśnika z mięsem mielonym, curry, serem, ziołami. Naleśnik owszem duży ( 30 cm), przyprawy curry dużo, trochę ziół, niestety bardzo mało mięsa, ser znalazłem tylko w jednym miejscu. Całe połączenie wyglądało jakby mięso było żółto zielone od starości. Sosu dostałem dużo, wystarczyło na cały naleśnik. Dodatkowo na talerzu były surówki. Z pełną odpowiedzialnością odradzam ten lokal. Zawiodłem się.
Oddział warszawskiej restauracji Grand Kredens (są nawet jej reklamy na miejscu). Restauracja z wytrojem marynarkim-morskim i płonącym kominkiem pośrodku lokalu.Jedzenie przepyszne, do tego bardzo smaczne desery. Niestety, ceny też warszawskie.Na plus, że czynna cały rok, co w kurorcie nadmorskim jest rzadkością. Płatność tylko gotówką.
Zaszłam dzisiaj po raz pierwszy do sklepu zoologicznego Iguana mieszczącego się przy ulicy Racławickiej.Sklepik niewielki, ale bardzo dobrze wyposażony, przytulny. Pani sprzedająca bardzo sympatyczna i pomocna, zaprosiła nawet do środka mojego futrzaka z czego był bardzo kontent ;P W sklepie było czyściutko, wszystko przejrzyście poukładane, przemiła obsługa także do takich sklepów się chętnie wraca :]
Hotel położony w miejscu idealnym - 20 m do plaży nad Zatoką Gdańską i ok. 150-200 m do nadmorskiej plaży. Hotel bardzo przyjemny, schludny, obsługa bardzo miła i kompetentna. Parking, przystanek i stacja kolejowa tuż obok, na miejscu restauracja z bardzo dobrą kuchnią. Płatność kartą, rezerwacja możliwa też przez internet, a przede wszystkim hotel czynny cały rok! co w nadmorskim kurorcie jest rzadkością. Można przyczepić się tylko do wysokich cen w restauracji (co w połączeniu z tylko śniadaniem w cenie noclegu, może być sporą niedogodnością) oraz puchowych poduszek w pokoju (mogą stanowić problem dla alergików).Ogólnie ocena bardzo dobra.
Postanowiłam zajechać do sklepu RAZEM w Urszulinie, jako że miałam go po drodze na trasie. Sklep ten słynie z pysznego pieczywa bez konserwantów, mają tam własną piekarnie, więc teoretycznie zawsze tam można kupić świeże pieczywo. Tego dnia było bardzo dużo kupujących, być może dla tego, że w piątki w Urszulinie jest bazar. Z trudem dostałam się do działu pieczywo, rozglądam się, Pani przychodzi z zaplecza ze skrzynką i wykłada chleb gołymi rękami, następnie przynosi drożdżówki ale te już wykłada przez woreczek(być może żeby sobie rąk nie oblepić lukrem ; )odchodzi, jeden chleb spada na podłogę, najbliższa klientka podchodzi, bierze go w swoje ręce i odkłada na półkę ;/Wzięłam kilka bułek,po pomacaniu przez woreczek oczywiście ;) odniosłam wrażenie, choć mogę się mylić :>, że część z nich była odświeżana. Udałam się na stoisko mięsne, proszę 10dag schabu, Pani pyta czy może być 30dag:} mówię, że nie może, a ona mi na to, że w takim razie mi nie sprzeda, bo jej pozostałego kawałka nikt nie kupi i kazała wybrać coś innego, Nie wybrałam nic :)Obsługa w kasie szła niezbyt sprawnie, zwłaszcza jeśli chodzi o obsługę kart, ale ogólnie sklep godny polecenia, świetnie wyposażony, no i to pieczywko, jeśli jest świeże to po prostu rewelacja.
Urocza kawiarenka w samym centrum Helu (100 m od fokarium). Piękny i gustowny wystrój, pyszne ciasta, ogromny wybór kaw i herbat (polecam sernik z czekoladą oraz szarlotkę z lodami). Do tego wszystkiego bardzo miła obsługa. Kawiarnia jest otwarta nawet zimą. Dostępne także książeczki do poczytania dla najmłodszych.Płatność tylko gotówką, ale warto.
Obserwacja miała miejsce podczas weekendu z Pucharem Świata w biegach narciarskich z udziałem oczywiście Justyny Kowalczyk. Po wyczerpującym dniu wybrałem się wraz z Dziewczyną do restauracji Kaprys. Niestety po wizycie w owej restauracji miałem bardzo mieszane uczucia. Po wejściu do restauracji bardzo pozytywne wrażenie zrobił na Nas wygląd restauracji i atmosfera w nim panująca. Na powitanie usłyszeliśmy od pracowników wyraźne powitanie ale chwilkę czasu trwało aż ktoś się Nami zainteresuje i wskaże Nam wolny stolik. Po zajęciu miejsc przy wybranym stoliku, kelner prawdopodobnie Łukasz (sądząc po imieniu kelnera na rachunku), podał karty dań i odszedł. Wrócił dokładnie po 1 minucie i zaproponował coś do picia. Po zapytaniu kelnera o dobre półsłodkie wino, które spożywane będzie z mięsem,zaproponował wino czerwone i oczywiście najdroższe spośród wszystkich. Skuszeni stanowczością kelnera poprosiliśmy o dwie lampki owego wina. Po powrocie już niestety nie było tak miło. Kelner przyniósł Nam już nalane wino do lampek (a powinien nalać przy Nas) i, co najgorsze, z pływającymi kawałkami korka od butelki. Następnie przyjął od Nas zamówienie i musieliśmy poczekać kilka chwil aż jedzonko do Nas przywędruje. Karta dań bardzo bogata w przeróżne dania, przekąski i dodatki, a również mocniejsze drinki. Jedzenie, które zamówiliśmy wyglądało bardzo apetycznie i tak też smakowało, także do jedzenia nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń. Niestety na koniec jeszcze, dosyć niesmacznie, zabrzmiały ze strony kelnera słowa "Mam już zabrać?", gdy mieliśmy jeszcze odrobinę jedzenia na talerzach. Z przykrością muszę stwierdzić, że musieliśmy mieć naprawdę pecha, że trafiliśmy na kelnera Łukasza, gdyż wszyscy inni obsługiwani obok Nas mieli przyjemność z uśmiechniętymi, przyjaznymi i bardzo kompetentnymi kelnerami na wysokim poziomie. Ogólnie rzecz biorąc restauracja bardzo ładna i przyjazna, jedzenie również bardzo dobre, ale ze względu na obsługującego Nas kelnera Łukasza moja opinia niestety zróżnicowana. Szkoda, że będąc ludźmi młodymi i niekoniecznie zarabiającymi grubą kasę, traktowani byliśmy niestety odmiennie i mniej profesjonalnie od tzw. "Grubych ryb".
Zleciłem firmie PHU KONRI okna, drzwi, parapety, sprzedaż i montaż Konrad Kowalewski wymianę okien w swoim mieszkaniu.Prace zostały wykonane bardzo nieprofesjonalnie. Niemal każdą możliwą szczeliną wpadał do mieszkania wiatr. Najbardziej wiało między oknem a parapetem. Jak się później przyjrzałem przez szczelinę wpadało światło z drugiej strony. Pod ramą okna nie było odrobiny pianki montażowe do uszczelnienia. Swobodnie na całą szerokość okna dawało wsunąć się kartkę. Wiało również między ramą okna a kasetą rolety, która zamontowana została nad oknem. Zawsze kojarzyłem, że ci co mają plastikowe okna w mieszkaniu to mają wręcz duszno w pomieszczeniach u mnie było gorzej niż przy starych spróchniałych 15 letnich oknach. Zimno i wiatr wpadający w szczeliny przypominał gwizdanie i jednocześnie jęczenie. Dodatkowo roleta zewnętrzna zamontowana nad drzwiami balkonowymi nie zwijała się. Podnosiła się do połowy i dalej ani drgnęła. Zgłosił firmie KONRI swoje zastrzeżenia. Przyjechał najpierw szef i wypełnił z zewnątrz, między ramą okna a parapetem szczelinę przy pomocy silikonu. Próbował zrobić coś z niezwijającą się roletą, ale ostatecznie kazał mi wezwać serwis producenta rolet. Niestety sam silikon okazało się, że sprawy nie załatwił, dalej wiał wiatr do mieszkania i słychać było gwizdy przy, którym nie dawało się spać w nocy. Znowu zgłosiłem to do firmy. Ekipa dotarła do mnie w drugiej połowie stycznia. ZGROZA. Wydłubali silikon między oknem a parapetem i zaczęli wstrzykiwać piankę. Po tym czynnościach znacznie się poprawiło. Nie wiało już na całej długości okna. Wiatr wpada jeszcze szczeliną na długości ok. 10 cm. Przy silniejszym wietrze, gdy ustawię w mieszkaniu podgrzewacz na parapecie to wiatr jest w stanie zdmuchnąć płomień świeczki. Tak to wygląda. Obecnie właściciel firmy nie odbiera ode mnie telefonów. Będę składał w tej sytuacji reklamację pisemną.Co do rolety... Przyjechał serwisant producenta i stwierdził, że podczas montażu blokady antywłamaniowej na rolecie, została ona zamontowana w połowie rolety zamiast na jej końcu, stąd roleta podciągała się jedynie do połowy.Odradzam wszystkim jakiekolwiek kontakty z firmą KONRI z Pułtuska, bo w przeciwnym razie będziecie spali w kurtkach we własnym mieszkaniu.
Podczas zakupów delikatnie zgłodniałam. Postanowiłam więc kupić coś do jedzenia w KFC. Podczas czekania w kolejce (3 osoby przede mną) zdarzyłam się zastanowić na tym, co chciałabym zjeść. Zdecydowałam się na Mix Box. Gdy nadeszła moja pora do zamawiania, pracownica (blondynka w dłuższych włosach, około 180cm, szczupła, około 26 lat) uprzejmie przywitała się oraz zapytała co podać. Odpowiedziałam, że chciałabym Mix Box, po czym ona zapytała z jakimi kanapkami. Po ich wybraniu zapłaciłam - bardzo korzystna oferta, ponieważ za frytki, picie, 5 nuggetsów oraz 2 kanapki zapłaciłam 19,99zł, po czym czekałam aż moje jedzenie zostanie dostarczone na tackę. Czekałam nawet nie 2 minuty. Cała obsługa była bardzo miła oraz sprawna. Jedynym mankamentem stołowania się w tym miejscu były niezbyt czyste stoliki, do których siadali głodni klienci. Prawie każdy stolik wołał o posprzątanie go. Gdy dostrzegłam w miarę czysty stolik, zajęłam go i zaczęłam jeść. Pomimo to, że są to niezdrowe fast-foody, wszystko smakowało naprawdę dobrze.
Pewnego dnia zepsuła mi się pompka w akwarium. Postanowiłam więc kupić nową na Allegro ze względu na to, że ceny na aukcjach są niższe niż w normalnych sklepach zoologicznych. Przeglądając oferty sprzedaży pompek wybrałam jedną, która mnie zadawała. Zauważyłam, że użytkownik, od którego zamierzałam kupić pompkę ma Sklep na Allegro. Postanowiłam więc zobaczyć, jakie inne rzeczy sprzedaje na aukcjach. Znalazłam tam jeszcze czarną pokrywę na akwarium w korzystnej cenie - około 60 zł za pokrywę o wymiarach 60x30. Kupiłam te dwie rzeczy, po czym przelałam pieniądze i czekałam na przesyłkę. Następnego dnia zadzwonił do mnie sprzedający z wiadomością, iż zakupionej przeze mnie pompki niestety nie mają już na stanie oraz prosił o przesłanie mu mojego numeru konta bankowego oraz adresu w celu odesłania z powrotem pieniędzy. Zrobiłam więc tak, po czym czekałam na przesłanie pokrywy. Paczka doszła w błyskawicznym tempie - zaledwie 2 dni, bardzo dobrze zapakowana. Interesów z takim sprzedającym życzyłby sobie każdy klient!
Bardzo miła obsługa na samym wejściu pracownik zauważa klienta wita go w momencie zapytania o produkt pracownik bez zawachania z uśmiechem pokazał daną rzecz. Przy kasie Pracownik proponował również inne produkty, oraz pożegnał zapraszając ponownie i rzyczac miłego dnia.Przy kasie również oferuje promocjne produkty.
Po wejściu do oddziału banku zostałam od razu zauważona przez osobę obsługującą. Na sali była obecna tylko ta jedna osoba, chociaż stanowisk obsługi klienta jest kilka. Byłam jedyna klientką, ale przy większej ilości interesantów brak personelu stanowiłby kłopot. Zostałam obsłużona sprawnie i w krótkim czasie. Zaoferowano mi też korzystne dla mnie zmiany na moim rachunku. Zastrzeżenia mam jedynie co do wyglądu miejsca obsługi. Na biurku obok mnie stał brudny kubek z niedopita kawą i leżały porozrzucane papiery, co nie wyglądało estetycznie.
Będąc tego dnia w sklepie Orsay nie dokonałam żadnego zakupu. Postanowiłam wejść do niego ze względu na ciekawą ekspozycję ubrań na manekinach, stojących tuż obok wejścia. Wszystkie ubrania były schludnie poukładane na półkach, równo powieszone na wieszakach. Gdy poszłam wgłąb sklepu i próbowałam przeglądnąć rzeczy uwieszone na stojakach, nad którymi widniała informacja o przecenie, odechciało mi się wszystkiego. Nadmiar powieszonych rzeczy powodował to, że nie dało się w ogóle przesuwać, a już tym bardziej obejrzeć danej rzeczy. Aby zobaczyć, co jak wygląda trzeba by wyjmować każdy ciuch osobno. Nie chciałam jednak tracić czasu, ponieważ raz się zdecydowałam wyjąć ubranie i okazało się, że jeszcze większym problemem jest uwieszenie go z powrotem, wepchnięcie go dosłownie na swoje miejsce. Inne oglądane przeze mnie ubrania, tym razem te, które leżały na półkach, miały bardzo wysokie ceny. Nie zrobiłam więc zakupów w tym sklepie, pomimo tego, że miałam zamiar gdyż będąc Klubowiczką Orsay otrzymałam na urodziny bon o wartości 20zł.
Będąc w Focusie wstąpiłam do sklepu Cropp. Nie jest to mój ulubiony sklep, aczkolwiek tego dnia do zakupów zachęciła mnie ciekawa wystawa. Gdy weszłam do środka zauważyłam parę pracowników (dwóch lub trzech), którzy układali akurat ubrania. Było to krótko przed zamknięciem sklepu więc ogarniali oni cały nieporządek i chaos panujący w ubraniach. Na całej powierzchni sklepu było czysto i panowała swobodna atmosfera. Przeszłam w strefę odzieży dziewczęcej. Zaczęłam oglądać bluzki z długim rękawem. Spodobał mi się ich prosty krój oraz dobry gatunkowo materiał. Z tego typu bluzek było dużo kolorów do wybrania, a przy tym wszystkie rozmiary dostępne i również cena zachęcająca - bo bluzeczka w promocji kosztowała jedyne 19,99zł. Wzięłam do przymierzalni 2 sztuki, po czym nie mogłam się na jedną zdecydować i kupiłam obie. Kasjerka okazała się być grzeczną, obrotna dziewczyną. Jedyne, czego mi brakowało przy obsłudze to była mina sprzedawczyni. Sprawiała wrażenie nieziemsko zmęczonej, brakowało jej entuzjazmu i uśmiechu. Z zakupów w tym sklepie tym razem byłam bardzo zadowolona.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.