To dzięki firmie De Care możemy kupić delicje z kuchni międzynarodowych.Koniec z banałem w kuchni, czas wyruszyć w podróż smaków i aromatów rodem z Azji ,Ameryki i innych zakątków świata.Tych nam bliskich i tych całkiem dalekich.Strona jest chaotyczna, potrzeba chwili by ją nieco obłaskawić.Sprawia wrażenie nie do końca dopracowanej i pozbawionej jako takiej spójności.Ale warto się nie zniechęcać gdyż oprócz przedstawienia oferty jest też wiele cennych opisów i wskazówek z dziedziny pro zdrowotnej i dietetycznej.Sporo ciekawostek kulinarnych, są przepisy.Mamy sklepy gdzie prezentowane produkty możemy kupić.I deklarację przedstawicieli De Care że w razie gdybyśmy coś chcieli kupić a nie mogli tego znaleźć możemy zwrócić się do nich po pomoc.Szkoda i bym sobą nie była gdym tego nie napisała że nie ma czegoś takiego jak firmowy sklep internetowy.Po strona produktów i loga marek.Zgaduj zgadula po obrazku co pod daną nazwą się kryje.Zakładając że produktów danej marki nie znamy.Dalej jest zdecydowanie lepiej.Produkty są opisane bardzo dokładnie, wyczerpująco z real foto zdjęciem.Za asortyment duży plus, za prezencję www mały minus.A za dostępność ogólny pozytyw.
Zakład produkcji i obrotu artykułami spożywczymi Tarsmak zielona plansza duże logo na zielonym chyba to jest pomidorze, małe Real foto produktów w słoiczkach i czerwonej butelce keczupu plus znowu tu jestem już pewna ze jest to pomidor i papryka przyozdobiona listkami bazylii.Klikam w ten obrazek by przejść dalej i dowiedzieć się więcej o firmie i oferowanych przez nią produktach.Strona jest typową jak mi się zdaje stroną produktową.Ograniczona jest szerokimi bocznymi marginesami i z polem tekstowym po środku.Dominuje zielony, dużo zielonego koloru jako tło całości.Mamy na wstępie zarys historii powstania i działalności firmy, w zakładce dwa są zaprezentowane produkty które firma oferuje(majonezy, sosy, keczup, musztarda inne przetwory).I tu mi brakuje opisów zwłaszcza jeśli chodzi o nowości. Green Thai, Red Thai Luisiana Barbecue, Tika Masala ….. Nie powiem bardzo jestem złakniona nowości a więc chętnie bym i tych popróbowała, ale ich jeszcze w sklepie nie widziałam.Pytanie gdzie je można kupić.Na to pytanie odpowiedzi nie znajduję o kanałach detalicznej dystrybucji cisza.Podglądam jeszcze zakładkę aktualności , ale tam zapis kończy się w 2005 na przyznam certyfikacie.Ostatnia zakładka to kontakt, napisać trzeba będzie gdzie sosy z nowości dostanę, gdzie w moim mieście mam ich szukać.Strona ładna, staranie wykonana, podstawowa , produktowa nie rozbudowana.Warto by chociażby dodać gdzie są kierowane produkty, do których sklepów bo wiadomo firm jest multm, miejsc na półce znacznie mniej i nie wszystko w jednym miejscu jest do zakupu od ręki.Ale tak jak polubiłam całkiem niezły sosik tatarski tej firmy, choć muszę go po swojemu obrobić to tak mam chętkę na nowe oryginalne i egzotyczne sosy.
Dziś 29 lutego 2012mamy przedsmak tego co nas czeka za 100 dni w czerwcu.W towarzyskim spotkaniu Polska podejmie PortugalięJuż późnym popołudniem około 15.30 wiedziałam że z powrotem do domu mogę mieć mniejszy bądź też większy problem.Zamknięty most poniatowskiego tak jak to miało miejsce podczas galowego otwarcia stadionu, morze rozentuzjazmowanych kibiców, patrole policji no i zmienione trasy autobusów ZTM .Przy ulicy Tamka , zaraz za przystankiem Topiel 01 stoi samochód przy samochodzie jego kierowca informator jak dojechać w dane miejsce, jaką trasę mają autobusy.Ale sam zdaje się nie doinformowany i za bardzo nie wie co i jak.W autobusach pod tablicami ze stała trasą są również kartki z informacją o zmianach.Jednak to co się tam czyta nijak ma się do tego jaką trasę obierają kierowcy.Jadą na wyczucie, i byle do przodu.Czas przejazdu znacznie się wydłuża i z uwagi na objazdy i na korki.Cóż taka jest cena mieszkania w stolicy i skutek że stadion jest niemalże w centrum miasta.
28 marca br będąc przejazdem w Opolu wszedłem do jednego z punktów Play mieszczącego się w centrum miasta przy jednej z głównych ulic. Moją uwagę zwrócił na początku wygląd salonu: dookoła było czysto, i przyjemnie. Widać, że w tym punkcie wiedzą co to znaczy dbanie o czystość podłogi, która wyglądała jak świeżo umyta. pokręciłem się chwilę po punkcie sprawdzając przy okazji stan mebli. Kolejny szok - zero kurzu. Duże brawa dla załogi. Po krótkiej chwili zostałem powitany przez pracownika i zapytany o cel i powód mojej wizyty.. Prawdę mówiąc chodziło mi tylko o wyjaśnienie kilku kwestii związanych z cyklem rozliczeniowym w mojej taryfie oraz o wyjasnienie moich wątpliwości dot. pakietu minut jaki został mi przyznany.. Sprzedawca cierpliwie i zrozumiale wytłumaczył mi wszystkie nurtujące mnie kwestie, a Jego koleżanka, również pracownik punktu, "wtrąciła" się ilustrując mi słowa kolegi na ulotce.. Uważam, że oboje wiedzieli o czym mówią, dlatego gratuluję pracownikom tego punktu wiedzy i wyczucia.. Oczywiście, jak to zwykle bywa w takich punktach, zostałyt mi zaproponowane inne usługi tejze sieci. Grzecznie odmówiłem i podziękowałem. Nie mam zastrzeżeń.
Szanowny Panie Pawle,
Bardzo dziękujemy za obserwację i wyrażenie pozytywnej opinii salonu na temat PLAY w Oplu przy ul. Reymonta .
Codziennie dokładamy wszelkich starań, aby jakość obsługi była zawsze na najwyższym poziomie.
Przekazywane przez Państwa uwagi stanowią dla nas istotne źródło informacji niezbędne do ciągłego doskonalenia naszych usług tak aby coraz lepiej odpowiadać na oczekiwania naszych obecnych i przyszłych Klientów.
Zachęcamy do odwiedzenia nas na :
http://www.facebook.com/Play
http://www.facebook.com/Play4You
http://blogplay.pl
Po moich przykrych...
Po moich przykrych doświadczeniach z Media Markt zamówiłam piekarnik w innej firmie.Ponadto zmieniłam markę piekarnika i już 28 marca 2012 r. o godz. 20.45 złożyłam zamówienie w sklepie internetowym Megamedia z siedzibą we Wrocławiu. Dokonałam zakupu piekarnika Gorenje o symbolu BO8770AX cena 1828 złotych. Informacje na stronie internetowej były jasne i przejrzyste a asortyment sprzętu AGD bardzo różnorodny. Potwierdzenie dokonanego zamówienia oraz informacje o numerze konta na który trzeba zrobić przelew otrzymałam już o godz. 20.50. Przelew został zrobiony jeszcze w tym samym dniu w późnych godzinach wieczornych. Następnego dnia 29 marca 2012 r. o godz. 13.28 otrzymałam z tego sklepu informację mailową że przelew został zaksięgowany i jednocześnie moje zamówienie jest w toku realizacji i wysyłki. Natomiast o godz 17.39 ponowny mail z informacja o wysyłce towaru oraz możliwości śledzenia przesyłki na stronie sklepu po zalogowaniu na swoje konto-co zresztą uczyniłam. W dniu dzisiejszym 30 marca 2012 r. o godz. 13.20 dotarł do mnie Pan z firmy kurierskiej Schenker z nowym piekarnikiem.Niestety byłam w domu tylko z córką i podejrzewałam że może być problem z wniesieniem przesyłki do domu.W mailu z Megamedia miałam informacje że cytuję:"Usługa kurierska wykonywana jest w standardzie "door-to-door" i obejmuje dostarczenie sprzętupod wskazany adres do bramy budynku (bez wnoszenia sprzętu o dużych gabarytach)"Pan był tak miły i wniósł bez problemu do domu moją przesyłkę a nie była ona lekka. W domu z pomocą Pana z firmy kurierskiej rozpakowałam przesyłkę celem sprawdzenia zawartości i ewentualnych wad fabrycznych lub transportowych.Wszystko było ok .Jestem wdzięczna za tak szybką obsługę w sklepie internetowym oraz firmie kurierskiej Schenker za fachowość, zrozumienie i uśmiech który tak wiele czasami zmienia.
Korzystając z okazji, że w moim mieście, a dokładnie w Przechowie, znajduje się Hurtownia śrubek, postanowiłam kupić tam parę rzeczy. Dokładniej chodziło o 1 typ śruby i 1 typ gwoździa. Parking przed sklepem nie jest mały, aczkolwiek panuje na nim chaos. Samochody służbowe są zaparkowane gdzie tylko się da, jak gdyby ich właściciele nie zwracali uwagi na to, czy będzie miejsce dla klientów. Cała hurtownia ładnie się prezentuje, jest to nowy budynek. Nie wiedziałam dokładnie gdzie się wchodzi do środka, gdyż nie widziałam żadnej takiej informacji, np. "sklep" lub też "magazyn". Weszłam w pierwsze lepsze drzwi, trafiłam dobrze ponieważ weszłam do pomieszczenia, w którym było kilku klientów. Zaraz po otworzeniu drzwi poczułam zapach papierosów. Ja jako osoba niepaląca zirytowałam się trochę, ponieważ wydawało mi się że właścicielom to w żaden sposób nie przeszkadza, a komfort klientów jest mało ważny. Nikt po moim wejściu nie przywitał się ze mną. Gdy jedna pracownica stała bezczynnie przy ladzie, podeszłam i zapytałam o rzeczy, które mnie interesują. Pracownica spojrzała na gwoździa i oznajmiła, że takich nie mają na stanie a śruby są ale złote, a ja pytałam o srebrne. Przy całym tym odpowiadaniu na moje zapytanie szukała potwierdzenia tego, co mówiła u jednego z innych pracowników. Gdy mężczyzna potwierdził jej zdanie, stanowczo odpowiedziała, że nie mają rzeczy, o które pytałam. Za pracownikami widziałam dużą powierzchnię sklepu, gdzie znajdowało się mnóstwo pojemników na przeróżne śruby zapewne. Pracownica jednak nawet nie raczyła sprawdzić, czy aby na pewno nie otrzymam nic z potrzebnych mi rzeczy. Miałam wrażenie, że pracownica zignorowała moją chęć zrobienia zakupów w tym sklepie, może nie chciała sobie zawracać głowy kilkoma sztukami małych śrubek. Wyszłam ze sklepu również bez żadnych słów pożegnania.
Dawno nie robiłam w żadnym sklepie Bomi zakupów.Prozaiczny powód to lokalizacje, które ani ani mi nie pasują.Ale dziś akurat tak się zadziało ze jestem na Bemowie i przechodzę koło tych delikatesów.Coś na kolację niewielkiego wypadało by kupić więc myślę sobie czemu nie.Wiem że sklepy są raczej cenowo mało przyjazne ale dla chcącego ponoć nic trudnego i z tym sobie felerem poradzę.Sklep stanowi integralną część z blokiem na którego szycie jest szyld Bomi, charakterystycznie napisany, niebieski, pasiasty, widoczny z daleka.Z daleka też widoczna jest obklejona plakacikami, reklamami i drobnymi ogłoszeniami szyba jednego z lokali po sąsiedzku tuż przy wejściu do sklepu.I choć do sklepu nie należy wygląda to obskurnie a przez to ze tuz przy wejściu do delikatesów bardzo negatywnie rzutuje na estetykę tu jej brak, miejsca .Podarte, wiszące, dawno już nie aktualne …..Coś by należało z tym na już zrobić bo choć ta samowolna powierzchnia reklamowa może i do sklepu nie należy ale wpływa i to bardzo na pierwsze wizualne wrażenie Bomi .A wrażenie nie jest bynajmniej pozytywne. Cóż.Wchodzę do sklepu.Duża wolna powierzchnia między kasami a wejściowymi drzwiami.Na lewo stoisko z napojami %Stolik do spakowania zakupów po prawo .Czysto, jasno i przyjemnie.Przed wejściem na salę sprzedaży należy zaopatrzyć się w koszyczek.Nad kołowrotkiem który musimy pokonać by wejść na salę sprzedaży nie ma gazetek z promocyjną ofertą.Został pusty podajnik przeznaczony na ich ekspozycję.Idę dalej.Przestronie, łatwo się zorientować co gdzie leży. Kilku pracowników, porządkuje towar i krząta się po sklepie.Nie mam konkretnej listy zakupów.Zdaję się na impuls.Coś smacznego, może nowego i oryginalnego wypatrzę…..Zobaczymy co na półkach delikatesy Bomi mają, w jakich cenach i na gorąco będę koszyk zapełniać.W głębi sali stoisko z pieczywem mam, tu pod tylnią ścianą jest też ciąg gablot z asortymentem wagowym.Przystaję przed wędlinami.Nie zdążam się przyjrzeć a już za lady pada pytanie sprzedawcy co ma mi podać.Mówię iż na razie dziękuję, zastanawiam się.Sprzedawca, młoda dziewczyna w stroju firmowym odpuszcza.Nie poleca nic z oferty, jest oschła gdy już mi podaje kawałek pasztetu który sobie upatrzyłam .I znowu pytanie czy to wszystko.Nie wiem ale takie ponaglanie mnie irytuje więc sobie opuszam dalszy ewentualny ciąg zakupów wędlin.Pani sprzedawczyni nie zachęca do rozmowy a jej najeżona postawa i antypatyczny głos sprawia że nawet mi już się nie chce dopytywać co dobrego mogła by mi polecić.Przeszłam sobie nie spiesznie cały sklep wzdłuż i w szerz.Uznaję że mam wszystko a nawet więcej niż planowałam.Pieczywo, wędlina, napój Maluty Ayran (nowość w ofercie produktowej tej firmy)Surimi vici nie było.Cóż mówi się trudno.Mam za to wypatrzone grzanki Mogyi które po raz pierwszy widzę w sprzedaży i postanawiam ich spróbować.Mam też paluszki, które ukryte w głębi półki sięgam ,choć na pierwszy rzut oka wygląda jak by ich nie było choć jest cena za listwą do nich przypisana to na froncie są paluszki ale w innym smaku.Maksyma szukajcie a znajdziecie tu jak najbardziej się sprawdza. Przy kasie, są otwarte 2/2 a więc wszystkie mimo kilu osób w oczekiwaniu na swoją kolejkę do każdej obsługa idzie sprawnie i szybko.Kasjerka też brązowej bluzie firmowej, pod spodem czerwona koszulka polo jest w przeciwieństwie do swojej koleżanki z działu tradycji osobą uśmiechniętą komunikatywną i sympatyczną.Szybko nawiązuje kontakt z klientem, po powitaniu go z uśmiechem zdaje się nawet nie zawodowo wymuszonym sprawinie skanuje produkty coś do mnie zagaduje a pro po tematu.Podaje kwotę do zapłaty, płacę kartą co pracownikowi nie nastręcza problemów.Finalizacja sprawna, paragon , dowidzenia uśmiech ….I po zakupach.Nawet, nawet mogą być .W spokoju i bez tłoku , bez zmarnowanego czasu w kolejce.Trochę przy wędlinach jakość obsługi niskim poziomem się zaprezentowała, trochę braków, trochę produktów dla mnie nowych.Ogólnie nie najgorzej jednak, może nie na co dzień ,ale od czasu do czasu miejsce na zakupy wybrać Delikatesy Bomi czemu by nie?
Udałem się na zakupy do tego sklepu. Wewnątrz było sporo klientów, więc zakupy były uciążliwie, ponieważ musiałem się przeciskać między ludźmi. Gdy już miałem wszystkie produkty, to ustawiłem się w kolejce do kasy. Przede mną stały 2 osoby i po 3 minutach przyszła moja kolej. Kasjerka spojrzała na mnie 'spode łba', nie przywitała się, skasowała produkty, wzięła gotówkę i wydała resztę wraz z paragonem. Była nieuprzejma, niemiła, nie używała zwrotów grzecznościowych. Miałem wrażenie jakby pracowała tam za karę.W sklepie był porządek, podłogi jak i lodówki czyste, a większość produktów była dostępna, brakowało soku pomarańczowego.
Tego dnia byłem świadkiem dość niemiłej i bulwersującej sytuacji. Na przystanku Krasińskiego czekałem na autobus linii 149. Tradycyjnie przyjechał spóźniony, ale nie w tym rzecz. Gdy wsiadłem to zauważyłem, że jest coś nie tak. Jakiś bezdomny, będąc prawdopodobnie pod wpływem alkoholu wyzywał pasażerów i im groził oraz śmierdział. Jedna z pasażerek poprosiła kierowcę o interwencję, ponieważ w jego obowiązku jest wypraszanie takich osób z pojazdu. Niestety, pracownik stwierdził, że on tego nie zrobi, ponieważ kiedyś otrzymał naganę i powiedział, że ma to zrobić prezes MPK, a nie on. Kierowca te słowa wykrzyczał w stronę pasażerki. Na szczęście uciążliwy osobnik sam opuścił pojazd i podróż przebiegła spokojniej. W pojeździe było czyste, podłogi jak i szyby umyte.
Praktycznie całą drogę biegłem do tego sklepu, ponieważ myślałem, że za chwilę zostanie zamknięty. Gdy zobaczyłem godziny otwarcia to się ucieszyłem, ponieważ sklep od tej pory jest czynny do 21.30 :) Wewnątrz było mało klientów, na sali panował porządek, produkty były poukładane, półki wypełnione towarem, lodówki i podłoga czysta. Po chwili miałem już wszystkie artykuły, więc udałem się do kasy. Były otwarte trzy stanowiska, dzięki czemu nie tworzyły się kolejki. Zostałem przywitany przez miłą kasjerkę. Sprawnie i szybko zeskanowała kody, a po tym podała kwotę do zapłaty. Po zapłacie podziękowała za zakupy, wręczyła paragon i pożegnała mnie. Sprzedawczyni była bardzo uprzejma i kulturalna, używała zwrotów grzecznościowych, tj. proszę, dziękuję, zapraszam ponownie i do widzenia.
Tego dnia udałem się na zakupy do tego sklepu. W środku było mało klientów, dzięki czemu szybko i sprawnie przebiegły zakupy. W sklepie panował porządek, produkty były poukładane i wypełniały półki, podłogi jak i lodówki - czyste. Na sali widziałem dwóch pracowników, którzy dokładali owoce i warzywa. Po skompletowaniu produktów udałem się do kasy, przede mną była jedna osoba, która została sprawnie obsłużona. Powitała mnie miła, starsza sprzedawczyni. Następnie zeskanowała kody z produktów i podała kwotę do zapłaty. Po otrzymaniu gotówki wydała poprawnie resztę i wręczyła paragon, a następnie podziękowała za zakupy i zaprosiła ponownie. Kasjerka była miła i uprzejma, używała zwrotów grzecznościowych (proszę, dziękuję, zapraszam ponownie).
MAJONEZ ? NIE KRĘCĘ KUPUJĘ KIELECKI.
Do sałatek, kanapek i dekoracji wszelkich przekąsek i zakąsek.
Pierwszy majonez wyprodukowany na skalę przemysłową który trafił na sklepowe półki i na nasze stoły.
Jego producentem była i jest nadal Wytwórcza Spółdzielnia Pracy (WSP) „Społem”
Nie dziwi więc to że strona poświęcona temu sztandarowemu produktowi firmy ma adres www.majonez.pl
Strona przybliżając produkt ale też nawiązująca ciepłą i bliską relację z Kosmetem.
Skostruowana ciekawie, z pomysłem.
Bogata w porady kulinarne oraz dieteczycze.
A w te treści wkomponowana zgrabnie informacje o kieleckim majonezie, jego historii i zdobytych wyróżnieniach.
Wszystko jest bardzo miłe dla oka, nie męczące.
Proste i intuicyjne.
Inspirujące, ciekawe.
Fajnie pomyślane, budujące wizerunek marki i zachęcające do zakupu i skosztowania jeżeli jeszcze nie było ku temu okazji.
Mogyi to węgierska firma zajmująca się koncesjonowaniem i obróbką orzechów, ziaren i owoców.I choć ma swoje przedstawicielstwo w Polsce, i swoją polską stronę www to na sklepowych półkach produktów jest mało, nie masowo i wybiórczym wyborze.A chyba szkoda.Są w ofercie jak się okazuje takie „wynalazki jak smakowe grzanki(czosnek, bekon) idealne choćby do czystych zup kremowych których inne firmy nie proponują.Są orzeszki w skorupce o smaku ostrej salsy przełamanej kwaśnym posmakiem limonki.Też produkt unikalny i nie proponowany przez konkurentów.Są też standardy.Pistacje, orzechy, kukurydza….W poręcznych nie za wielkich porcjach.Przypadkiem zauważyłam podczas zakupów w Bomi że właśnie w tych delikatesach jest spory wybór tych sygnowanych nazwą Mogyi produktów.Ceny są atrakcyjne i wcale nie wygórowane.A co do strony www to jest ona typową stroną produktową, acz nie do końca dopracowaną.Co mi po tym że mam zakładkę „opinie klientów” skoro żadnych tam opinii nie mam , a jedynie jest dostępny formularz by opinię własną mogła dodać?Fajnie przedstawione i czytelnie są produkty jako orbitalnie zamieszczone zdjęcia opakowań do przesuwania strzałką w prawo do przodu lub w lewo do tytułu.Jest też słów kilka o firmie, dane teleadresowe do polskiego oddziału.Wszystko na centralnym polu po środku strony, na czerwonym tle.Klasycznie. Prosto. Z umiarem.Witamy Państwa na stronie Mogyi , a jednocześnie w gronie smakoszy naszych przysmaków!Jesteśmy przekonani, że pośród naszych produktów zawsze znajdziecie Państwo coś odpowiedniego do nastroju, upodobań i zachcianek , coś co pozwoli upiększyć szarość mijających dni, samotne wieczory bądź też właśnie przyjacielskie spotkania. Pozwoli powiedzieć , że nasze życie z dnia na dzień staje się MAGicznie piękne!Ja osobiści z produktów, ich smaku i jakości jestem wielce zadowolona.Z dostępności i www już nie co mniej.
Operator telekomunikacyjny Orange kusi licznymi profitami za przeniesienie się do nich abonentów innych konkurencyjnych sieci działających na rynku polskim.I cóż może i oferta atrakcyjna, można coś wybrać dla siebie jak się zaweźmiemy a jednak mnie ona nie wzrusza nie skłania do skorzystania.Dla czego ?Może to jest pamięć sparzenia się na firmie z lat ubiegłych, to że uzyskanie informacji pełnej i zgodnej ze stanem faktyczny u Orange było zawsze trudne.Konto było stosunkowo krótko ważne przy niskich doładowaniach, które nie przedłużały ważności konta.Może to że koszt połączeń wyróżnia wyższą kwotą Play i pozostałych.A może kolejki w salonach firmowych i partnerskich.A no właśnie.Kolejki i dwa formaty punktów a pro po tematu.Na gorąco po wczorajszej niedzielnej wizycie.Godzina tuż po 15 niedziela.Ja działając nie co pod prąd krok po kroku i pomaleńku acz skutecznie kogo tylko mogę nagabuję i przekonuje że robiąc bilans zysków i strat szala pozytów przechla się mimo wszystko na korzyść Play.I ścigam „do swojej” sieci rodzinę i znajomych.Mam kolejnego przekonanego delikwenta.Obecnie klienta Orange.Pytanie czy z uwagi na to że jest to SIM typu pre paid ta karta jest zarejestrowana i przypisana do konkretnej spersonalizowanej osoby czy też nie.A jest to ważne gdy chcemy przejść do innego operatora i zachować jednocześnie nasz numer telefonu.Niby i pozornie sprawa prosta, nie skomplikowana.Wydawać by się mogło że załatwię ją szybciutko i bez problemowo.Może i tak.Ale nie w wypadku Orange.Wybieramy ponownie punkt w pasażu zewnętrznym King Cross PragaKolejka.Na trzy stanowiska czynne są tylko dwa.To trzecie najbliżej drzwi jest bez obsady.Przy dwóch gdzie są pracownicy są obsługiwani klienci.Plus jeden pan czekający na swoją kolej.No i my .Nie obejdzie się bez czekania.Potem jak się okaże to czekanie okaże się zmarnowanymi 30 minutami.Obsługa trwa długo i w ślimaczym tempie.Starsza pani w towarzystwie wnuczki jak daje się usłyszeć bez wytężania słuchu bo warunki tu nie dają pola dyskrecji, lokal jest mały, wszystko słychać zero prywatności .Panie podpisują umowę co jak napisałam trwa i trwa.Konsultant, młody mężczyzna ubrany w cienki sweterek w zielono brązowe paseczki do którego ma przypięty identyfikator nie jest pewny swoich zawodowych umiejętności bo co i rusz dopytuje o coś swojej koleżanki z biurka obok.A ta z kolei zamiast skupić się na obsłudze „swojego” klienta pomaga koledze.To między innymi spowalnia obsługę, powoduje chaos.Z drugiej strony gdy ja już jestem w końcu obsługiwana pan konsultant nie proszony wtrąca się do mojej rozmowy z konsultantką i to zupełnie bez potrzeby i jak wnioskuję z radą która ni jak nie pomaga a powoduje zbędne zamieszanie.Pani konsultantka której przedstawiłam swoją sprawę, pierwszo planowe było zapytanie czy numer jest zarejestrowany czy nie zadzwoniła gdzieś by to ustalić choć jej kolega twierdził że ta informacja jest nie do uzyskania.Uprzedziła mnie jednocześnie że w wypadku gdy numer nie będzie zarejestrowany to u niej nie dopełnię takiej formalność bo jest to salon partnerski a salony partnerskie nie mają tam jakiegoś programu.Konsultantka powiedziała wprawdzie jak on się zwie ale co mi po tej wiedzy kiedy i tak nie załatwię tego z czym do punktu przyszłam.Zmarnowany czas ponad pól godziny by dowiedzieć się że numer telefonu jest jednak nie zarejestrowany, i go tu nie zarejestruję.Co za problem upoważnić wszystkie punkty Orange do pełnej obsługi klienta.Co za problem oznaczyć salony partnerskie stosowną informację że właśnie są one tzw. partnerskie i napisać w widocznym miejscu co tu możemy załatwić.Nie wspomnę już że miło by było gdyby pomyślano o informacji które salony są nie partnerskie czyli takie gdzie abonent załatwi wszystko co się wiąże z korzystaniem z usług sieci Orange.Jestem bardzo nie zadowolona z takiej obsługi. Wtrącanie się konsultanta byłoirytujące, zbędne i co najważniejsze bez zasadne i mylące.Brak możliwości załatwienia sprawy podbudowuje moją niechęć do firmy i ją umacnia.Pan konsultant jak by negatywów było mało nie miał firmowej czarnej koszuli , jego koleżanka ta ową miała.W salonie było duszno.Dwie okrągłe, pomarańczowe pufy do przyklapnięcia , wysokie krzesła przy stawiskach obsługi.Dość ciemno.Porządek, ekspozycja zadbana, ulotki uporządkowane.Co z tego obsługa na bardzo niskim poziomie, daleka od profesjonalizmu i od kompleksowości.Chyba a raczej na pewno konkurencja radzi sobie znacznie lepiej i jest bardziej ukierunkowana na klienta i jego satysfakcję na którą składają się komfort, czas i profesjonalizm.Tu w tym punkciku partnerskim Orange tego wszystkiego mi zabrakło.
Tego dnia wracałem do domu, za środek lokomocji tradycyjnie wybrałem pociąg firmy PKP Intercity - TLK, ponieważ nie mam innej alternatywy. Bilet, ze względu na oszczędność czasu zakupiłem poprzez internet, korzystając ze strony bilet.intercity.pl. Obsługa tej platformy jest prosta i wygodna, po wyborze biletu musimy w ciągu 30min uiścić opłatę. Minusem jest to, że można zakupić bilet jedynie na konkretny pociąg, bez możliwości przesiadki oraz to, że musimy bilet wydrukować. Można byłoby tak ułożyć system, by klient musiał podać jedynie nr biletu oraz dokument tożsamości. Po wykonaniu tych czynności udałem się na dworzec. Jako, że odbywa się tam remont to dla pasażerów jest udostępniony dworzec tymczasowego, który jest około 200m oddalony od wejścia na perony. Nie musiałem z niego korzystać i czym prędzej udałem się na peron, ponieważ właśnie zapowiadano mój pociąg. Tradycyjnie zająłem miejsce w najwygodniejszym według mnie wagonie - bezprzedziałowym. Podróż minęła mi przyjemnie i szybko, a wagon był zadbany, fotele czyste, podłoga i co najważniejsze toaleta również. W niej było także dostępny papier toaletowy, mydło, woda. Po około 45 minutach podróży przyszedł konduktor, by sprawdzić bilet. Przywitał się, poprosił o niego oraz o legitymację, a po sprawdzeniu oddał wszystko i podziękował. Pracownik utrzymywał kontakt wzrokowy.
Zamierzałam kupić nowy piekarnik Siemensa. Niestety sklepy internetowe świeciły pustkami w związku z nowym cennikiem firmy Siemens który ma podobno obowiązywać lada dzień.Tak więc nawet jeśli gdzieś te piekarniki były to po moim zamówieniu ulegały anulowaniu!!. Wcześniej w sklepach internetowych były dostępne. W jednym ze sklepów uzyskałam informacje telefoniczną że własnie z powodu nadciągających podwyżek brakuje sprzętu. Cytuję "Zobaczymy jakie będą nowe cenniki!! "Wszystko dla mnie jasne dla przyszłej Klientki!. Postanowiłam jechać do sklepów Media Markt i Saturn gdyż widziałam tam poszukiwany piekarnik jakiś czas temu. Oglądając stronę internetowa sklepu Media Markt postanowiłam jednakże skorzystać z możliwości zadania pytania o produkt gdyż figurował jako "dostępny w magazynie"!! Zapytanie na stronie internetowej Media Markt wysłałam do Bydgoszczy ul Jagielońska 94B ale postanowiłam szybciej uzyskać odpowiedz i po chwili zadzwoniłam na infolinie- godz. 17.04 . Od miłej Pani uzyskałam informacje że w Bydgoszczy brakuje tego modelu natomiast jest dostępny w Toruniu w cenie 2299 złotych. Informacja mnie ucieszyła ze względu na cenę bo widziałam jakiś czas temu w Saturnie w Bydgoszczy za 2599 złotych chociaż podróż do Torunia nie uśmiechała mi się. W tym dniu jednak pojechałam tylko do Media Markt w Bydgoszczy aby pooglądać inne modele piekarników. Jakie było moje zdziwienie mój poszukiwany piekarnik był w sklepie..a podobno w Bydgoszczy miał być niedostępny. Zapytałam Pana który obsługiwał dział AGD czy jest więcej dostępnych piekarników- o symbolu HB 56 AS560 . Chciałam w ten sposób sprawdzić stan magazynu. Pan sprawdził w komputerze że ten model jest ostatni na stanie sklepu.A więc Pani z infolinii wprowadziła mnie w błąd...bo skoro nie było tego modelu w Bydgoszczy to jakim cudem jednak tam był (w cenie 2599?) ? Nie sprawdzałam już w Toruniu osobiście bo nie wiem czy faktycznie był tam osiągalny.Infolinia jest po to aby udzielać rzetelnej informacji a nie "wpuszczać w maliny"!! Odechciało mi się tego piekarnika. W dniu następnym 29 marca 2012 o godz. 12.33 otrzymałam odpowiedz na moje zapytanie z Media Markt od Pani E. L. ..no cóż znowu doznałam szoku bo odpowiedz brzmiała cytuję: " Dziękuję za kontakt z obsługą klienta sklepu Media Markt w sprawie piekarnika SIEMENS HB 56AS560. W odpowiedzi na pytanie, z przykrością muszę poinformować, że w sklepie w Bydgoszczy obecnie dany produkt nie jest dostępny. Z tego względu nie mam wglądu w cenę." Zostawię to bez komentarza a do Pani E.L. jednak napiszę bo oczekuje osób kompetentnych w infolinii oraz w Zespole Media Markt.
Coraz gorzej w Biedronce! Brak koszów przy wejściu na salę zakupową w tym markecie to niemal norma, ale tak brudnej, ochlapanej, poplamionej podłogi już dawno nie widziałem! Dotyczyło to i pierwszej i drugiej alejki. W całym sklepie spotkałem tylko rozmawiającego z kolegą ochroniarza, nikogo innego z obsługi sklepu nie było. Nigdzie nie znalazłem też wielkanocnych gazetek z ofertą sklepu. Towar dobrze wyłożony, ceny uwidocznione. kolejny zgrzt przy kasach. Czynne tylko dwie, do każdej kolejka 8-10 osób. Nie ma więc co liczyć na osobowy kontakt z kasjerem, bo panie uwijały się, jak w ukropie. Wychodząc, raz jeszcze spojrzałem na podłogę - brudną, lepiącą, po prostu dawno nie widziała ścierki.
Dałem się skusić szumnym zapowiedziom i odwiedziłem TESCO EXTRA w dniu jego otwarcia. Market zrobił się bardzo przestrony, jasny, dobrze oznakowany. Wyjątkowo było dużo pracowników obsługi na sali sprzedaży, ale - niestety - nie wszyscy zorientowani, jak mogą pomóc klientom. Pytałem o dwie rzeczy z gazetki i nikt z zapytanych pracowników nie był mi w stanie pomóc, mimo że taszczyli ze sobą ogromne tabliczki "w czym mogę pomóc?". Dostępność towarów łatwa i przejrzysta, ale niektóre artykuły po cenie promocyjnej były przetrerminowane (np. serek typu President miał datę ważności 19.03.2012!). Ceny uwidocznione, a cały market dość estetyczny. Zgrzyt był przy kasie. Wprawdzie nie było kolejek, ale obsługa niemrawa, bez uśmiechu. Mimo duzych zakupów musiałem sam prosić o siatki do pakowania. Zabrakło też tradycyjnego pozdrowienia i zaproszenia na ponowne zakupy. Nie wszystko wyszło więc aż tak "extra". I jeszcze mały dodatek. Przystanek autobusowy znajduje się ok. 400 metrów od wejścia do marketu, mimo wybudowanej zatoki dla autobusów tuż przy wyjściu. To znacznie utrudnia i też nie jest "extra".
Roti jest b. popularnym i lubianym miejscem (wg mnie słusznie)- szczególnie wieczorami, gdy ludzie po imprezach chcą coś zjeść. W lokalu nie było akurat dużego ruchu, było bardzo czysto i schludnie. Pani była uśmiechnięta i uprzejma, obsłużyła mnie bardzo szybko. Odpowiedziała bez problemu na moje pytania (chociaż, jak się później okazało, nie powiedziała mi wszystkiego na temat rodzajów tortilli- gdyby podała wszystkie informacje pewnie złożyłabym inne zamówienie i nie spotkałoby mnie rozczarowanie w trakcie jedzenia). Jednak mimo wszystko jestem zadowolona z obsługi oraz jedzenia, które jest bardzo dobre. Polecam m.in. sos czosnkowy- naprawdę dobry!
kupiłam buty z firmy Ray i sklep , w którym je zakupiłam został zlikwidowany więc zawiozłam buty do hurtowni, pan "od reklamacji" stwierdził że buty są brudne- a wcześniej sama je czyściłam i powiedział- "niech pani sobie stąd pójdzie i jak wróci następnym razem to potraktuje panią jak klientkę, tak jak się należy"- nikt w życiu tak mnie nie upokorzył
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.