Stoiska dedykowane odpowiednim działom obsadzone niewystarczającą ilością pracowników, którzy zajmują się rozkładaniem towaru. Miejsce- 'lada' gdzie powinni znajdować się pracownicy działów, zabałaganione (skrawki materiałów budowlanych, uszkodzone narzędzia, dużo pomiętych papierów) Nie mają czasu (ani ochoty) by zająć się doradzeniem nad wyborem produktu, czy choćby wskazaniem miejsca danego produktu. Po zwróceniu uwagi na brak towaru i prośbę o zdjęcie z półki za pomocą wózka widłowego, operator tego wózka poprosił o 2 minuty cierpliwości. Po czym ostentacyjnie odjechał w drugi koniec sklepu. Dnie następnego towar (tynk, worki 25kg) wciąż stał poza zasięgiem (na 3m półce). Na innym dziale pracownik stoiska był nieuchwytny przez 20 minut. Gdy sam wziąłem wybrane płytki, przy kasie okazało się, że trzeba wpisać odpowiedni metraż i kod produktu. 10min później, gdy kolejka przy kasie nie przesuwała się z powodu oczekiwania na przedstawiciela stoiska glazurniczego, sam poszedłem po kod towaru, okazało się, że niestety jest to niewystarczające, należy czekać następne 10minut. Gdy udało się doczekać przedstawiciela stoiska, ten zabrał płytki (później okazało się, że wymienił płytki na dwa, niezgodne ze sobą kolory-złośliwość, czy niewiedza?).
Podsumowując- długi czas oczekiwania na obsługę, na skasowanie, brak obsługi i pomocy.
To moja kolejna wizyta w tym sklepie A&K i po raz kolejny nie czekałem do kasy nawet kilku sekund (wszystkie kasy otwarte). Warto zauważyć, że zakupy robiłem w piątek wieczorem, kiedy to w sklepach jest najwięcej klientów. Na parkingu wolnych było tylko kilka miejsc, a parking do małych nie należy. Tym bardziej na pochwałę zasługuje organizacja pracy kas. Sklep jak zwykle czysty, na półkach dużo towaru w niskich cenach, pracownicy uwijają się jak w ukropie. Nastąpiła mała reorganizacja, piwo przeniesiono w inne miejsce co moim zdaniem wyszło tylko temu marketowi na plus. Polecam.
Mam wykupione OC w Inter Risk, a że ostatnio zdarzył mi się mały wypadek, musiałam odwiedzić placówkę. Na miejscu byłam umówiona z osobą poszkodowaną, żeby jak najszybciej załatwić wszelkie formalności. Pani, która nas obsługiwała, kazała mi wypełnić druk - moje orzeczenie o zaistaniałej sytuacji. Powiedziała, że wzór jest powieszony na ścianie, gdybym miała jakieś problemy! Skserowała jeszcze potrzebne dokumenty. Myślałam, że to wszystko, ale po dziesięciu dniach, ku mojemu zdziwieniu, dostałam pismo, że muszę dostarczyć kopie odpowiednich dokumentów i druk do wypełnienia - moje orzeczenie o powstałej szkodzie! Innymi słowy miałam dostarczyć to, co już dostarczyłam. W celu wyjaśnienia sytuacji próbowałam dodzownić się do placówki, ale to też nie jest takie proste. Po kilku godzinach od pierwszej próby wkońcu się dodzwoniłam. Po krótkiej rozmowie likwidator szkód stwierdził, że rzeczywiście on już te dokumenty ma, więc mam potraktować to pismo jako czysto informacyjne. Bałagan tam mają, no i panią o postawie roszczeniowej.
W obsłudze klienta nie zauważyłam żadnych uchybień. Pracownik zauważył źle oznaczoną salę - wyświetlony był zły tytuł filmu. Dziewczyna sprawdzająca bilety sympatycznie zaprosiła oczekujących na ławce przed salą kinową do wejścia na widownię. W toalecie również było czysto, wszystko na swoim miejscu.
Skąd w takim razie tak niska ocena? Film "This is it " jest filmem typowo muzycznym. Widziałam go na pokazie premierowym, gdzie wspaniale wyeksponowano jego walory dźwiękowe. Wrażenia były niesamowite! Niestety tym razem dźwięk była za cichy, a ponad to ktoś wyraźnie przy nim manipulował. W trakcie jednego utworu zmieniała się głośność. Nie wiem, czy film ten był marną kopią? Jeżeli kino pozwala sobie na takie praktyki, to powinien obniżyć cenę biletu... Ja, i moi znajomi wyszliśmy rozczarowani i oszukani. To nie była ta sama jakość filmu, jaką widzieliśmy na premierze...
Miałem już okazję wcześniej dokonywać zakupów w sieci sklepów Pepco.Rzadko jednak decyduję się dziś na odwiedziny w sklepach tej grupy.Głównym powodem jest niska jakość oferowanych towarów z grupy odzieżowej.
Dzisiejszy cel odwiedzin był następstwem prośby syna o zakup gry komputerowej.Nie miałem problemu ze znalezieniem miejsca gdzie znajdował się poszukiwany towar. Lecz tylko dlatego, że wcześniejsze doświadczenia wpłynęły na znajomość miejsc ekspozycji poszczególnych grup.Dla osoby poraz pierwszy odwiedzającej może to jednak powodować pewien problem.Na dodatek przez kilkanaście minut mojego pobytu i przeglądanie oferowanego asortymentu, nie zaproponowano mi żadnej pomocy, pytań co do oczekiwań.Kto wie, być może przy pomocy wskazówek sprzedawcy dokonałbym większego zakupu.Reasumując sklep powinien położyć większy akcent na pomoc Klientom podczas dokonywania zakupów.
Wchodząc do budynku stacji chciałem kupić szybko 2 rzeczy i szybko znaleźć się w domu. Po wejściu przywitała mnie cisza, więc powiedziałem pierwszy „Dzień Dobry” i zacząłem szukać potrzebnych mi produktów. Ciekawe było to, że np. na tzw. wysepkach, czyli wyeksponowanych produktach na środku Sali nie było cen, np. przy piwie. Z czystej ciekawości zacząłem szukać tych samych produktów w zamykanych gablotach, niestety nie było tam żadnej informacji. Poprosiłem, więc, pracownicę (nie mogłem odczytać imienia z uwagi na to, że identyfikator był przekręcony), aby odczytała mi cenę. Uzyskałem informację i dokonałem zakupu. Kiedy wychodziłem skierowałem się do półki prasą i postanowiłem przejrzeć Kurier. Byłem przekonany, że pracownica od razu uzupełni cenę, to przecież moment, a firma reklamująca się w ten sposób najprawdopodobniej zapłaciła pieniądze za ten sposób reklamy. Nic takiego się nie stało, Pani zajęła się swoimi czynnościami najprawdopodobniej zaplanowanymi wcześniej. Cała obsługa przebiegła sprawnie, a stacja była odpowiednio przygotowana do obsługi klienta.
Kilka miesięcy temu odwiedziłam placówkę i zostałam bardzo miło i profesjonalnie obsłużona. Sprawnie założono mi konto i poinformowano o wszystkich szczegółach dotyczących obsługi konta oraz karty. Po założeniu konta jeszcze kilka razy odwiedziłam bank, tym razem również wyszłam zadowolona, bo otrzymałam wyczerpujące odpowiedzi na moje pytania.
W dniu dzisiejszym byłam obsługiwana w banku i chciałam sie podzielić uwagami. Ważną rolę odgrywa dla mnie nie tylko wnętrze banku, ale również odpowiednie zachowanie pracowników. Na ośmiu pracowników, znajdujących się na sali, nikt nie zapytał nawet, czy może w czymś pomóc. Istotnym mankamentem okazały się również wewnątrz niejasne oznaczenia, gdzie można załatwić daną sprawę lub ich brak. Błądziłam szukając odpowiedniego stanowiska, czy właściwego doradcy.
Kwalifikacje pracowników w zakresie obsługi klienta są na poziomie zadowalającym, gorzej już z szybkością, choć to spowodowane było formalnościami.
Dużym minusem są kłopoty z parkowaniem w pobliżu placówki, ale to ma związek z lokalizacją oddziału. Pozytywne emocje budziła czystość i porządek na terenie banku oraz w jego bezpośrednim otoczeniu. Ogólne wrażenie pozytywne.
bardzo miła obsługa, pracownicy w służbowych ubraniach z imiennymi plakietkami, personel chętny w pomocy, wyszkolony, kompetentny. w toaletach czysto, asortyment odpowiedni dobrze rozmieszczony i łatwy w dostępie, na podwórku schludnie, bardzo szybka obsługa brak czasu na oczekiwanie na obsługę, polecam
Duży asortyment. Lokal czysty, sporo miejsca dla klientów. Jest ławka i 2 krzesła, więc osoby starsze lub te, które nie czują się najlepiej, mogą odpocząć. Mimo 3 otwartych kas i około 8-9 klientów oczekujących, stałam w kolejce 40 minut. Obsługa sympatyczna, niestety dość powolna. Osoba obsługująca nie poinformowała mnie, że lek, który nabyłam, powinnam przechowywać w lodówce (wiedziałam to od lekarza). Cena leku wyższa tu niż w aptekach, w których wcześniej kupowałam ten lek (o około 7 zł za opakowanie). Raczej tam nie wrócę.
Wygląd salonu jest bardzo zły. Już wejście do niego – po dość stromych schodach – sprawia wielu klientom kłopot. W środku układ regałów jest bardzo nieczytelny. Brakuje opisów działów, mimo, że prasa jest na nie podzielona. Stoiska znajdują się w dość przypadkowych miejscach. Są wysokie i niższym osobom ciężko dosięgnąć tytułow położonych na najwyższych półkach. Gazety leżą na bardzo nieładnym regale. Są pozaginane na rogach. Ich tytuły są niewidoczne. Część z nich leży na specjalnych półkach, ułożonych pod regałe. Te tytuły są w jeszcze gorszym układzie. Czasopisma poukładane są niechlujnie i niestarannie. Mieszają się ze sobą nie tylko różne numery, ale także różne tytuły, tak, że aby znaleźć właściwe czasopismo, należy się dość długo naszukać. Albo też spytać pana (wiek 54 – 60 lat), obsługującego salon. I w tym miejscu należą się pochwały. Pracownik salonu jest niezwykle miły i uprzejmy. Zachowuje się kulturalnie i życzliwie względem każdego klienta. Dość dobrze orientuje się w posiadanym towarze. Bez kłopotów obsługuje kasę. Nie posiada storju firmowego ani plakietki z imieniem. Także fakt, że jest jedynym pracownikiem salonu, sprawia, że czasami tworzy się kolejka i klienci zmuszeni są czekać po kilka minut, aż przyjdzie ich pora. Sklep podzielony jest na dwie części. Obok tej z prasą znajduje się część z artykułami spożywczymi. Całość tworzy bardzo dziwny konglomerat. To schizofreniczne rozdwojenie, jakiego dostaje klient wchodzący do salonu, sprawia, że nie można wystawić mu dobrej oceny.
Mój pobyt w sklepie był dość krótki. Zaszedłem do niego zainteresowany formułą, proponowaną przez lokal. Niestety, zgodnie z przewidywaniami, zawiodłem się na nim. Żywność, która miała uchodzić za zdrową, wprawdzie w dużej ilości zalegała sklepowe półki. Jednakże obok nich bez trudu można było dostrzec produkty pełne sztucznych barwników i tzw. „chemii”, w postaci choćby napojów typu cola i soków z dodatkiem sztucznych barwników…
Zarówno szata graficzna naklejonych na witryny plakatów, jak i samo wejście do sklepu – płaskie, bez schodów oraz progu – zasługują na słowa pochwały. Są wykonane dobrze i profesjonalnie. Jednak już wnętrze sklepu trochę zawodzi. Po pierwsze regały ustawione są dość ciasno. Przejścia między stoiskami są niewielkie i dwie osoby mają problem, by się w nich minąć. Podział sklepu na działy jest nieoznakowany choć czytelny. Jednak osoba przebywająca pierwszy raz na jego terenie może się pogubić w dużej ilości przejść i wysokich regałów, zasłaniających to, co znajduje się za nimi, i co za tym idzie utrudniających orientację. Po sklepie krążyło w czasie mojej wizyty dużo pracowników. Każdy miał na sobie strój firmowy. Nikt nie posiadał jednak identyfikatora. Pracownicy byli jednak mili i gotowi udzielić każdej informacji.
Pozytywnie zaskoczyła mnie wizyta w dziale wędlin, serów i ryb. Wszystkie te części stanowiły jedno stanowisko. Jednak każda funkcjonowała niezależnie od siebie. Wędliny oddzielone były od serów i od ryb. Produkty różnych typów nie stykały się ze sobą. Dodatkowo ryby umieszczone były w ładnych, zadbanych, specjalnie przygotowanych dla nich pojemnikach. Przy niemal każdym było osobne narzędzie do nakładania. Każdy produkt miał swoją przypisaną cenę. Wszystko było dobrze oświetlone. Same chłodziarki były czyste. Pani pracująca na stoisku dbała, by wszystko prezentowało się jak najlepiej. Miała między 42 a 48 lat. Była miła i dość kulturalna. Odpowiadała krótko na każde pytanie klientów. Obsługiwała przy tym klientów przestrzegając zasad bhp. Przy stanowisku nie było kolejki.
Ogólnie sklep wypadł dość dobrze. Szczególnie na plus należy zaliczyć dostępność zdrowej żywności, w tym asortymentu rzadko spotykanego w innych poznańskich sklepach.
Sklep znajduje się na parterze budynku stojącego na rogu 28 Czerwca 1956r. oraz Hetmańskiej. Lokalizacja ta jest dobra pod względem widoczności. Sklepu bowiem trudno nie zauważyć. Niestety ma to także swoje minusy. Przed lokalem brakuje miejsc postojowych, tak więc zmotoryzowani mają duże problemy, by skorzystać z usług sklepu.
Wnętrze sklepu jest miłe. Przestrzeń przeznaczona dla klienta jest duża. Ze swobodą może się tam poruszać duża liczba klientów. Podłoga jest utrzymana w dobrej czystości. Także stoiska wyglądają czysto. Niestety ułożenie towaru nie jest już tak dobre. Oszklone chłodziarki są przepełnione. Produkty leżą blisko siebie. Często są układane jeden na drugi. Wszystko sprawia wrażenie ścisku i braku miejsca. Ale to praktycznie jedyny tak poważny mankament sklepu. Pomimo tłoku na stoiskach każdy produkt posiada własną cenę. Są to przy tym ceny dobrze widoczne i odpowiednio wyeksponowane. W sklepie znajduje się jedna kasa, jednak wystarcza ona do obsługi klientów. W czasie moich zakupów przez lokal przewinęły się trzy osoby i praktycznie nie było problemu z kolejką.
W tym czasie w sklepie znajdowała się jedna pracownica. Jej wiek mogę określić na 36 – 42 lata. Ubrana była w firmowy strój. Jej ubranie było czyste i zadbane. Pani w pracy przestrzegała wszelkich przepisów bhp. Brakowało mi jedynie identyfikatora, który uzupełniłby ten dobrze utrzymany strój roboczy. Pracownica była dość miła i uprzejma, chociaż na jej twarzy brakowało uśmiechu, co nieco psuło atmosferę. Była widocznie czymś zajęta, gdyż często wychodziła na zaplecze. Obsługiwała klientów szybko i sprawnie. Nie miała problemu ze zlokalizowaniem produktów w chłodziarkach ani z obsługą kasy fiskalnej. Ogólnie wypadła dobrze. I tak też oceniam sklep.
Po raz pierwszy odwiedziłam sklep Home & You latem tego roku.Znalazłam sie tam w poszukiwaniu prezentu ślubnego dla koleżanki z pracy.Już wtedy salon oczarował mnie atmosfera jaką wytwarzał dzieki dekoracjom i wystrojem.Wczoraj po raz kolejny pojechałm do sklepy H&Y po prezenty gwiadkowe.Pachnące świece, pot-pourri, lampiony, obrusy,kieliszki,poszewki...mogłabym wymieniać i wymieniać.A to wszystko w zasięgu ręki.Można dotknąć każdy przedmiot, obejrzeć ze wszystkich stron.Jakościowo towary wykonane dobrze i wydaje mi się,że w przystepnej cenie.dodatki uporządkowane kolorystycznie.
Obsługa miła i zainteresowana klientem.Panie podchodzą i pytają w czym pomóc, doradzają jaki wybrać przedmiot.Można również ładnie opakować.
Jestem bardzo zadowolona z wczorajszych zakupów.Oprócz planowanych kilku prezentów, pokusiłam się również o małe conieco i dla siebie do domu.Polecam.
Obsługa bardzo pomocna i kompetentna. Wchodząc do sklepu nie mieliśmy pojęcia o kupowaniu garnituru, a sprzedawczyni wyjaśniła nam wiele spraw, jednocześnie nie narzucając nam swojego zdania. Mogliśmy nawet wyjść na zewnątrz, żeby zobaczyć kolor garnituru w świetle dziennym. Ilość rozmiarów i modeli jest niestety ograniczona, gdyż jest to Outlet, ale ceny są bardzo korzystne.
Apteka znajduje się wmiejscu dość dobrze widocznym z ulicy. Posiada wejście dostosowane do potrzeb inwalidów. Skierowałem się do niej niesiony potrzebą zrealizowania pilnego zakupu. I nie zawiodłem się na jakości usługi, jaka została mi tam zaoferowana.
Już wnętrze apteki wygląda dość ładnie. Część przeznaczona dla klientów jest duża i obszerna. Do wyboru pozostaje kilka kas. Niestety ich układ nie jest najtrafniejszy. Nie są to bowiem okienka a otwarte stanowiska z ladą i kasą fiskalną. To o tyle niewygodne, że osoby kupujące leki mogą nie mieć komfortu zapewnionej prywatności zakupów, wiedząc, że osoby stojące z tyłu widzą każdy produkt trafiający na ladę. To wszakże jedyny tak poważny mankament techniczny. Kasy są w dość dużej odległości od siebie, co można zaliczyć jako plus.
W czasie mojej wizyty w aptece pozytywnie zaskoczyło mnie ustawienie medykamentów. Stoiska z lekami wyglądały bardzo dobrze. Leki ułożone były równo i starannie. W przeszklonych stoiskach przy kasach każdy produkt miał swoje wyznaczone miejsce. Podobnie skrupulatnie ułożone zostały produkty na tylnich regałach, znajdujących się wzdłuż ściany, za plecami aptekarzy. Otwarte stanowiska kasowe sprzyjają wyeksponowaniu właśnie tych części apteki. W lokalu przeze mnie obserwowanym właśnie taka sytuacja miała miejsce. Dodatkowo zaznaczyć muszę, że w aptece panował ład i porządek. Zarówno stoiska, jak i podłoga były nienagannie czyste.
Obsługę stanowiły dwie aptekarki. Obie ubrane były w czyste, zadbane, schludne fartuchy. Miały także przypięte identyfikatory z imieniem. Podczas mojej wizyty w sklepie nie było żadnego klienta. Podszedłem więc do najbliższej kasy. Stała przy nim pani Anna (wiek 24 – 30 lat). Była to miła, uprzejma i kulturalna osoba. Po przywitaniu wysłuchała mojego zamówienia i udała się w poszukiwaniu wskazanego produktu. Znalezienie go trwało krótką chwilę. W momencie kasowania pojawił się jednak pewien problem. Między ceną naklejoną na opakowaniu a tą pojawiającą się na monitorze była pewna rozbieżność. W tym momencie na jaw wyszło słabe jeszcze rozeznanie w pracy pani Anny. Zmuszona była wezwać do pomocy drugą pracownicę apteki. Była nią pani Katarzyna (wiek 30 – 36). Druga aptekarka podeszła do kasy, przy której realizowałem zakupy, i, nie zwracając na mnie całkowicie żadnej uwagi, rozpoczęła tłumaczenie problemu pani Annie. Robiła to dość dyskretnie. Jednak fakt całkowitego pominięcia osoby klienta był dość niemiły. Na koniec, po skasowaniu towaru, odbiorze umówionej zapłaty, wydaniu reszty i paragonu, pani Anna kulturalnie pożegnała się ze mną. Ogólnie opuszczałem aptekę zadowolony z poziomu usług. Jednak ze względu na wskazane powyżej mankamenty ocena pozostaje jedynie dobrą.
Sklep należy do grupy małych lokali zagubionych wśród wysokich kamieniec, otaczających go ze wszystkich praktycznie stron. Jest mały i niepozorny. Posiada średniej jakości szyld, czyniący go niestety mało widocznym z większej odległości. Na początek na klienta czekają małe schodki. Potem są standardowe drzwi. Całość jest niedostosowana w żaden sposób do osób niepełnosprawnych.
Wnętrze sklepu także zawodzi. Regały są wprawdzie ładne, a i oświetlenie należy do bardzo dobrych. Jednak to jedne z nielicznych pozytywów lokalu. Od drzwi zaskoczył mnie panujący w sklepie problem z zaopatrzeniem. Półki w wielu miejscach były puste. Braki w asortymencie niekiedy aż kłuły w oczy. Regały stały obciążone czasami zaledwie dosłownie kilkoma produktami, jak to miało miejsce między innymi wśród jogurtów. Przy każdym produkcie znajdowały się za to ceny. Jednak nie zawsze znajdowały one odzwierciedlenie ilościowe w produktach, których się tyczyły. Niejednokrotnie na półce wisiała ładna cena, dokładnie informująca o produkcie, którego się tyczyła. Niestety półka nad nią pozostawała pusta. Brakowało nawet towarów innych marek, które mogły być wykorzystane do zastawienia tych pustych przestrzeni. Niejako konsekwencją takiego układu rzeczy było względnie ładne ułożenie towaru. Produkty różnych marek, jeśli tylko znajdowały się w większej ilości, to stały równo i porządnie. Same stoiska były czyste. Tak samo wyglądała podłoga.
Za największy minus można uznać obsługę. W czasie mojej krótkiej wizyty za kasą siedziała starsza pani (w wieku powyżej 60 lat). Ubrana była w zwyczajny strój. Nie posiadała żadnego fartucha ani identyfikatora. Tylko z racji zasiadania na miejscu kasjera oraz całkowitego braku jakiejkolwiek innej osoby z obsługi wywnioskować mogłem, że jest ona pracownicą sklepu. Jest zachowanie mogę określić jako mocno oziębłe. Pani zmierzyła mnie ostrym wzrokiem w momencie, gdy wchodziłem d sklepu. Jej zimny wzrok śledził każdy mój krok w czasie pobytu w lokalu. Na koniec równie zimne spojrzenie pożegnało mnie, gdy opuszczałem „Wiktorię”. I bynajmniej moja wizyta nie należała do zwycięstw sklepu. Wręcz przeciwnie – była jego porażką. Mimo moich starań pani nie odezwała się do mnie ani słowem. Nie odpowiedziała na żadne z moich powitań i pożegnań, jakie skierowałem bezpośrednio w jej kierunku. Pozostała niewzruszona na swoim miejscu. I głównie ze względu na takie zimne przyjęcie sklep dostaje niską ocenę.
„Żabka” znajduje się na skrzyżowaniu ulic Prusa i Słowackiego. Jest dobrze widoczna. Jednak to jedyny atut sklepu. Już przy próbie wejścia do środka na klienta czeka dość niemiła niespodzianka. Są nią strome schody, prowadzące w dół do sklepu. Stanowi to nie tylko utrudnienie dla niepełnosprawnych, wykluczające całkowicie z grona klientów osoby na wózkach inwalidzkich, ale także dla pełnosprawnych. Schody wyłożone są płytkami. Wystarczy zatem nawet niewielka wilgoć i stają się niebezpiecznie śliskie. To duży mankament, zwłaszcza późną jesienią i zimą.
W środku sklep niestety prezentuje się źle. Lokal jest mały i ciasny. Towar, co za tym idzie, jest poukładany dość ciasno na niewielkich regałach. Całość jest ściśnięta i pod względem estetycznym prezentuje się fatalnie. Ten natłok na regałach sprawia, że ceny zamontowane na listwie pod towarami często nie odpowiadają stojącym nad nimi produktom. Poza tym klient ma problem ze znalezieniem tej odpowiedniej ceny choćby ze względu na to, że na listwie jest ich bardzo dużo. Każda jest w tym samym, żółtym kolorze co po dłuższym czasie waptrywania się w nie źle wpływa na wzrok. W ten sposób wybór dokonuje się przy często niepełnej informacji, nie zawsze na korzyść sklepu.
Pewne wyrazy pochwały należą się pracownikom za czystą podłogę i stanowisko przy kasie. W czasie mojego pobytu w sklepie znajdowały się dwie pracownice. Obie były w ubraniach firmowych, charakteryzujących pracowników sieci. Niestety to prawie wszystkie pozytywy, jakie mogę o nich powiedzieć. Tę niewielką ilość pozytywów zamyka zachowanie młodej kasjerki (wiek 18 – 24), charakteryzujące się uprzejmym i miłym stosunkiem do klientów, powiązane z sympatycznym uśmiechem przesyłanym każdemu. Jednak na naganę zasługuje fakt, że kasjerka w czasie obsługi żuła gumę. Takie z kolei zachowanie jest niedopuszczalne i psuło cały efekt, stworzony przez wyżej wymienione pozytywy. Niemniej na podobnie negatywne słowa zasłużyła druga pracownica, znajdująca się wówczas w sklepie. Była to osoba zdecydowanie starsza o kasjerki (wiek 54 – 60 lat). Zajmowała się układaniem towaru. Niestety było to dla niej zajęcie na tyle pochłaniające, że całkowicie ignorowała klientów. Mojej wejście do lokalu spotkało się nie tylko z nieprzychylnym wzrokiem pracownicy. Zostały zignorowane także moje słowa przywitania, które skierowałem do niej jako do osoby starszej. Przyznam że brak odpowiedzi bardzo mnie zawiódł. Pani odwróciła się ode mnie i wróciła do swoich obowiązków. Stąd też ocena jaka wystawiam tej „Żabce” jest zła.
Lokal znajduje się w dobrym punkcie, na wylocie ulicy Kochanowskiego. To, w połączeniu z dobrym oznakowaniem zewnętrznym, tworzą dobrą jakość informacji o lokalu. Dodatkowym atutem jest płaskie wejście, pozbawione schodów i progu. Ułatwia do korzystanie z usług sklepu osobom poruszającym się na wózkach. Jednak już w drzwiach na klienta czeka niemiła niespodzianka. Jest nim bardzo głośny sygnał, towarzyszący przekraczaniu drzwi przez klienta. Osobiści uważam, że jest on zbyt głośny. Jednocześnie w czasie mojej wizyty w sklepie nie zauważyłem żadnej informacji o dźwięku, która byłaby przywieszona na drzwiach. To poważne uchybienie.
W środku lokal zaprezentował się mi dość dobrze. Podział sklepu na działy był jasny i czytelny. Wszakże brakowało oznaczenia poszczególnych stoisk. Jednak z drzwi rozpościerał się ładny widok na cały sklep i nie miałem problemu ze zlokalizowaniem interesującego mnie produktu. Przejścia między regałami nie należały do szerokich. Dwie osoby z trudem mogłyby się w nich minąć. Na szczęście w sklepie nie było wówczas żadnego klienta. Towar ułożony był dokładnie i równo na każdej półce sklepowej. Pracownicy zadbali o wyeksponowanie produktów. Niestety problem pojawił się w momencie poszukiwania ceny wybranego przeze mnie artykułu. Te nie zawsze były dopasowane do produktów. W ten sposób zostałem skazany na poszukiwania właściwej karteczki z ceną wśród dość dużego gąszczu odnoszących się do całkowicie innych towarów. Często zauważyć się dało, na ten przykład dajmy sytuację w jogurtach, że ceny nie zawsze znajdowały odzwierciedlenie w produktach znajdujących się nad nimi. Czasami po prostu na półce brakowało towaru. To poważny mankament sklepu. Za plus można zapisać za to bardzo dobre oświetlenie lokalu, ułatwiające robienie zakupów. Pozytywem było też ułożenie pieczywa w osobnych ładnych koszach i utrzymana wokół nich czystość.
Największe negatywne zaskoczenie przyszło ze strony obsługi. W tym czasie w sklepie przebywały dwie pracownice. Jedna miała około 54 – 60 lat. Druga była zdecydowanie młodsza – około 36 – 42 lata. Obie ubrane były w zwykłe ubrania. Nie miały na sobie charakterystycznego zielonego stroju, spotykanego w innych lokalach sieci. Obie zajęte były towarem na jednym ze sklepowych regałów. Brakowało przy tym osoby przy kasie. Wszakże w czasie całego pobytu w sklepie panie pilnie i na przemian miały baczenie na moje zachowanie i były gotowe udać się w każdej chwili do kasy. Niestety nie spotkałem się z ich strony z żadnym przywitaniem ani pożegnaniem. Możliwe, że osoby niedokujące zakupów na to nie zasługują.?.
Musiałem czekać na pracownika kasy około 4 min. aż podejdzie do kasy i zacznie mnie obsługiwać po czym podszedł zaspany, zapłaciłem, zero aktywnej sprzedaży, brak oferty zakupu jakiegoś produktu, promocji, brak schludności, koszula wystawała mu ze spodni, nie usłyszałem "Dobry wieczór" ani "Dziękuje".
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.