W niedzielę nabraliśmy wraz z mężem ochoty na pizzę. W związku z tym, że dawno nie jedliśmy (ponad pół roku) a ja nie miałam ochoty gotować nabraliśmy przekonania, że najlepszym sposobem na napełnienie pustego brzucha, ale też szybkie i smaczne zaspokojenie głodu będzie zamówienie pizzy z pobliskiej Da Grasso. Do tej pory cieszyło się dużym uznaniem wśród konsumentów, zresztą mieliśmy okazję nie raz jeść w tym lokalu pizzę i bardzo nam smakowała. Co prawda ja byłam bardziej za zamówieniem w Pizza Solo, ale mąż przekonał mnie, że tu będzie lepiej, a ponieważ ja słucham męża prawie we wszystkim to jako zgodne małżeństwo wykręciłam numer telefonu do pizzerii i zamówiłam super pizzę z dużą ilością dodatków. Po zapytaniu ile będzie kosztowała pizza sprzedawca powiedział przez telefon, że 33 zł i zostanie dowieziona w ciągu 40 minut. Z utęsknieniem czekaliśmy na ten smakołyk, rozłożyłam najładniejsze obrusiki, sztućce i talerze czekając jak na jakieś wytworne danie. Założyłam nawet swoją nową szmizjerkę i uczesałam się do posiłku. Powoli jednak dobry nastrój pryskał, ponieważ minęła godzina a pizzy ni widu ni słychu.. No cóż opóźnienia się zdarzają, pomyślałam, że wszystko zrekompensuje pyszna, pachnąca pizza. Niestety po zapłaceniu 36 zł łącznie z dojazdem (dostawca nie miał wydać, chociaż informowałam przez telefon, że mam całe 100 zł), okazało się, że pizza jest strasznie chaotyczna. Po pierwsze nie była gorąca tylko letnia, składniki były dziwnie rozłożone, tak jakby układało je dziecko, Nie wspomnę o cieście z zakalcem i jego grubości na ponad centymetr! Przeżyłam szok, była to najgorsza pizza mojego życia! Podejrzewam, że jakieś dziecko ją lepiło, bo mama nie miała je z kim zostawić. Tak więc kolacja okazała się nie wypałem, a ja postanowiłam z powrotem zająć się gotowaniem smacznych domowych posiłków.
Już kiedyś pisałam opinię o tej internetowej galerii. Tym razem niestety jakość obslugi w moim odczuciu nie była najwyższa. Zamówiłam w niedzielę wieczorem dwie bransoletki i kilkanaście minut później przelałam na podane w zamówieniu konto należną kwotę. W poniedziałek rano przelew został zrealizowany. Do wczoraj (czwartek) moje zamówienie widniało jako "zamówione nieopłacone". Ponieważ termin zapłaty za zamówienie mijał w piątek, w środę po południu napisałam do nich maila z prośbą o informację, co dzieje się z moim zamówieniem. Poczekała do czwartku do popołudnia i... nic. Zero odpowiedzi. Wysłałam więc jeszcze jednego maila i w końcu wieczorem dostałam odpowiedź. Najpierw, żebym przesłała im dowód wpłaty, a kilka minut później informację, że już się znalazł i moje zamówienie jest w trakcie realizacji. Rozumiem, że różnie bywa z przelewami i faktycznie mogli otrzymać go wczoraj, ale od sklepu internetowego oczekiwałabym szybszej odpowiedzi na pytania.
Poza tym na plus mogę ocenić bardzo duży wybór oryginalnej biżuterii i innych dodatków oraz fajne ceny i promocje i czytelny układ strony. Ale mogliby szybciej odpisywać na pytania użytkowników.
Wracając z wyjazdu służbowego, zahaczyłem o stację paliw BP przy trasie nr 74 w miejscowości Wielącza Wieś, na wylotówce ze Szczebrzeszyna. Stacja znajduje się tuż przy trasie, tak więc dojazd do niej jest znakomity. Podjechałem po dystrybutor z paliwem LPG, czekał już tam pracownik stacji, który obsługiwał wcześniej innego klienta. Grzecznie zapytał, czy też będę tankował gaz LPG, odpowiedziałem, że tak. Poprosiłem o zatankowanie samochodu do pełna. Udałem się do sklepu, liczyłem na to, iż w środku będzie salonik prasowy. Jednak nie było. Nadzwyczaj uprzejmy Pan sprzedawca w kilku zdaniach wytłumaczył mi powód, dla którego nie ma u nich prasy. W tym momencie tankowanie samochodu dobiegło końca. Pan podał kwotę do zapłaty, podałem kartę płatniczą. Pan sprzedawca zapytał mnie także czy nie zbieram punktów, odpowiedziałem iż nie posiadam karty stacji BP. Wówczas otrzymałem katalog prezentów i formularz punktów PayBack, który daje możliwość zbierania punktów nie tylko na stacjach paliw BP, ale także podczas zakupów na Allegro czy w TP i Orange. Wszytko to zostało mi objaśnione przez pracownika stacji. Przez cały czas był miły, sympatyczny i uprzejmu. Jeśli tylko kiedyś będę przejeżdżał obok tej stacji, z pewnością zatankuję na niej swój samochód.
Wczoraj zrobilem zakupy. Kupilem telewizor, pralke oraz odtwarzacz DVD.
Dlugo zastanawialem sie nad wyborem. Salon Mix Electronics okazal sie jednak bezkonkurencyjny. Naprawde niskie ceny, szeroki wybor asortymentu.
Sprzedawcy mili, grzeczni, usmiechnieci z bardzo rozlegla wiedza.
Sklep schludny. Godny polecenia!
Na pewno wroce po kolejne zakupy!
Szanowny Kliencie.
Dziękujemy za zamieszczenie obserwacji.
Jest nam bardzo miło, że obdarzył nas Pan zaufaniem i dokonał zakupu właśnie w naszym salonie.
Życzymy zadowolenia z użytkowania zakupionego sprzętu i zapraszamy ponownie!!
Bardzo rzadko, wręcz...
Bardzo rzadko, wręcz sporadycznie korzystam z usług firmy kurierskiej Schenker. Spowodowane jest tym, że przesyłki za ich pośrednictwem są dosyć drogie. Nie współpracujemy też z dużą ilością kontrahentów, którzy mają podpisane umowy z Schenkerem. Ostatnio jednak miałem przyjemność korzystać z usług tej firmy. Po zamówieniu towaru oraz po jego wysyłce dostałem na maila bardzo uprzejmą wiadomość, że towar został wysłany, wraz z numerem listu przewozowego. Jest to pewne novum, coś ponadstandardowego, ale bardzo pożądanego, chciałbym aby w innych firmach takie rozwiązanie było powszechnie stosowane. Następnego dnia już przed godziną dwunastą zjawił się przewoźnik wraz z paczką. Było to dla mnie miłe zaskoczenie, bo wcześniej kurierzy przyjeżdżali nie wcześniej niż w okolicach godziny piętnastej. Kurier oczywiście grzeczny i uprzejmy, poczekał aż sprawdzę stan przesyłki. Dziękuję za tak miłą i sprawną obsługę i muszę przyznać, że firma Schenker znacznie zyskała, gdyż wcześniej zdarzały się sytuacje konfliktowe, a terminowość nie była ich mocną stroną. Tak trzymać, przyznaję kilka plusików, mam nadzieję że nie ostatnich.
Bardzo często zdarza mi się wysyłać paczki za pośrednictwem firmy kurierskiej GLS. Głównym powodem są atrakcyjne ceny w porównaniu z konkurencją. Ceny te są dobre jedynie w przypadku podpisania umowy o stałą współpracę, przy pojedynczych i sporadycznych wysyłkach nie są już tak korzystne. Pracownicy, z którymi się spotykałem zawsze są ubrani w czyste, służbowe uniformy. Przeważnie są też punktualni, ale zdarzają się większe lub mniejsze spóźnienia. Przy odbiorze/wydaniu przesyłek praktycznie nie zdarzają się sytuacje konfliktowe. Kurierzy są mili, rzeczowi. (Szczególnie Pan Darek i Pan Kamil jeżdżący na trasie Białystok-Łomża)
Poważną wadą współpracy z GLS-em jest niespójny system internetowy; to znaczy aby nadać przesyłkę muszę zalogować się do systemu A z loginem i hasłem, a żeby zlecić odbiór przesyłki muszę już się zalogować na stronie B z zupełnie innymi loginem i hasłem. A gdy chcę sprawdzić gdzie jest przesyłka – to oczywiście jeszcze na innej stronie. Mam nadzieję, że to niedługo zostanie zintegrowane i ujednolicone. Podsumowując – ludzie OK, ale system nie do końca...
Często korzystam z usług firmy kurierskiej DHL. Przeważnie jestem odbiorcą paczek, chociaż sporadycznie zdarzają się i wysyłki ode mnie. Lubię zamawiać za pośrednictwem tej firmy, bo prócz przyzwoitych cen pracownicy (a w szczególności jeden) zachowują wysoki standard świadczonych usług. Chciałbym więc bardzo serdecznie pochwalić tą firmę za sprawne przesyłki. Paczka nadana dnia poprzedniego jest w moim mieście dnia następnego. Około godziny 8 rano wykonuje telefon do kuriera, który mnie informuje czy już mogę przyjechać po paczki (jeżeli chce odebrać osobiście). Jeżeli chce aby mi dostarczono przesyłki wtedy kierowca podaje mi orientacyjna godzinę dostawy i nigdy się nie zdarzyło aby nie zmieścił się w „widełkach” piętnastominutowych od zadeklarowanego terminu. Paczki przeważnie są dostarczane bez uszkodzeń, a przy sporadycznych uszkodzeniach kurier zawsze poczekał, abym rozpakował i sprawdził zawartość. Przy tym kierowca jest zawsze uśmiechnięty, kontaktowy, schludnie ubrany w strój służbowy. Kurier ten nazywa się Jarosław J. i jest moim ulubionym pracownikiem DHL-u i chciałbym aby taki standard pracy był u pracowników innych firm kurierskich.
KFC w Galerii Krakowskiej. Byłem dość głodny więc poszedłem kupić sobie skrzydełka w panierce w KFC. Czekałem około 10 minut, obsługa średnio miła, choć może akurat mnie trafiła się taka obsługa. Zamówiłem 7 skrzydełek, które zjadłem w 10 minut i dalej czułem głód. Dość chrupiące, ciepłe i z dobrym sosem, niestety nie moge pochwalić tej restauracja ze względu na czas, który minął aż otrzymałem posiłek, za który dośc słono zapłaciłem (20 pln). Wolno, słaba obsługa, mało treściwe jedzenie. Nie był to trafiony wybór, żeby sobie pojeść. Daję 2
Witam ponownie
kolejne złe doświadczenia z infolinią sprzężone z ze stacjonarną obsługą klienta.
Mam telefon w tak taku... ale dziś nie o mnie.
Do rzeczy.W nsazym domu są 3 telefony z sieci era:mój,mamy i domowy(stacjonarny)
Przez długi czas korzystamy z usług ptc era.
Mam podjęłą decyzję o rezygnacji po wygaśnięcu okresu umowy z tefonu stacjonarnego od ery. Decyzje o wypowiedzeniu umowy złożyła, podpisała i oddała w obecności konsultanta w salonie firmowym ery w Kielcach przy ulicy Sienkiewicza dnia 04.12.2010. Umowa miała wygasnąć wraz z upływem dnia 24.01.2011. Jednak wczoraj 26.01.2011 mama odebrała telefon od konsultanta, że umowa na telefon stacjonarny nie została wypowiedziana(jak to?! przecież składałam ją do rąk własnych konsultanta-mam jego podpis,pieczątkę na waszym firmowym dokumencie, mogę podać numer dokumentu i wszystkie inne dane o jakie mnie tylko zapytacie).
Niestety konsultant telefoniczy , stwierdził, ze nie moze wierzyć na słowo... i musi Pani przybyć raz jeszcze do punktu ery wypowiedziec umowę i prawdopodobnie zapłacić za kolejny miesiąć korzystania z telefonu stacjonarnego. Sprawie dajemy(razem z mamą tydzień na wyjaśnienie a potem UOKiK się tym zajmie)
Grandą jest fakt, że postępowanie zgodnie z instrukcjami podanymi na stronie, odwiedzenie autoryzowanego punktu sieci eraa, podpisanie rezygnacji(sprawdzonej przez konsultanta, z jego włąsnoręcznym podpisem i pieczątką) nic nie znaczy.
Klient, ma zdrowe nogi i mnóstwo czasu do zmarnowania na kolejne wizyty w salonie oddalonym o 120km od miejsca zamieszkania... nie zostaje nic do dodania prócz... "Takie rzeczy, tylko w Erze"
A w sferze marzeń pozostaje profesjonalna obsługa klienta...
Uciekajmy od Ery aka T-Mobile...
PONIEWAŻ MAM KONTO W TYM BANKU WIĘC CZASEM MUSZĘ ODWIEDZAĆ ODZIAŁY A TEN MAM NAJBLIŻEJ. PUNKT MAJĄ ŚWIETNY CENTRUM MIASTA PRZE SKRZYŻOWANIU OBOK URZĘDU GMINY I TO JEST TEŻ MINUSEM DLATEGO ŻE W OKOLICY JEST 1 NIEDUŻY PARKING CO MA DLA MNIE ZNACZENIE GDYŻ NIE MIESZKAM W CENTRUM TYLKO NA PERYFERIACH. MINUSEM SĄ TEŻ KOLEJKI DO KASY I DZIŚ TEŻ TAK BYŁO I TYLKO JEDNA KASA BYŁA OTWARTA A TRZY PANIE SIEDZIAŁY SOBIE PO STRONIE DORADZTWA I UMÓW. NA SALI JEST CZYSTO I SCHLUDNIE ALE MIŁA PANI W OKIENKU TO ZA MAŁO. CHODZĘ BO MUSZĘ I SZCZERZE ZASTANAWIAM SIĘ NAD ZMIANĄ BANKU
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
Wychodząc rano na...
Wychodząc rano na spacer z Szarikiem dogoniło mnie wydobywające się spod pieleszy: "Kochanie kup cebulę. Taką czerwoną w Biedronce". Po co jej o siódmej rano ta cebula? Cóż... życie. Zaszedłem więc do osiedlowego dyskontu. Parking przed sklepem był odśnieżony, było w miarę czysto jednak w koszu odpadki zdawały się wręcz wychodzić na poranny spacer. W środku niby czysto, schludnie ale nadal nie naprawiono szafek przy wejściu, które straszą swoimi powyginanymi paszczami. Zakupiłem banany, sok oraz czerwoną cebulę. W sklepie na półkach ład i porządek, na stoisku warzywnym duży wybór świeżych warzyw, niektóre w atrakcyjnych cenach.
W części przemysłowej warto zwrócić uwagę na wyprzedaże, niektóre rzeczy przecenione nawet o kilkadziesiąt złotych. Przy kasie stwierdziłem, że od pewnego czasu kasjerki „trzymają poziom”. Zawsze miłe, uśmiechnięte, obowiązkowe „dzień dobry”, „proszę”, „dziękuję”. Tak było i tym razem. Dziękuję, że miła pani tym razem nie usiłowała sprzedać mi ”Kropki TV”, gdy czasem jest to naprawdę nieznośne i przypomina jak żywo „Frytki do tego” w MCDonaldsie. Na paragonie wszystko się zgadzało, zakupione produkty opisane w sposób prawidłowy. Ogólnie miło, sprawnie i przyjemnie.
PRZYZNAM ŻE DO SKLEPU POJECHAŁAM ZA NAMOWĄ KOLEŻANKI. PARKING DUŻY PRZED SKLEPEM,WÓZKI WYPOSAŻONE W SIEDZISKA DLA DZIECI CO JEST DLA MNIE WAŻNE GDYŻ BYŁAM Z DZIEĆMI. W ŚRODKU SZEROKIE ALEJKI MIĘDZY REGAŁAMI CO BYŁO BARDZO WYGODNE BO WÓZKI SĄ DUŻE. NA REGAŁACH PRODUKTY NIEMIECKIE, KTÓRYCH NIE SPOTKAŁAM W INNYCH SKLEPACH, RÓWNO UŁOŻONE NIE WIDAĆ BYŁO GOŁYCH PÓŁEK, PROMOCYJNE ARTYKUŁY OSOBNO WYSTAWIONE W KOSZACH W NISKICH CENACH. JA KUPIŁAM PIELUCHY DLA SYNA 50SZT ZA 27ZŁ (BEZ FOLI) I 100SZT CHUSTEK NAWILŻANYCH ORAZ INNE ARTYKUŁY. PRZY KASIE BRAK KOLEJEK OBSŁUGA Z MARSZU MIŁO I SPRAWNIE. POLECAM
Na Starym Rynku w budynku Hali Targowej mieści się sklep firmowy Piekarni "Sulima". Sklepik jest mikroskopijny, ledwo mieszczą się tam trzy-cztery osoby. Jest za to ogromny wybór produktów piekarni a więc:
chleby,
bułki,
bułki słodkie z różnorakim nadzieniem,
bułki z pieczarkami, z parówką,
ciasta i ciasteczka
Prócz świeżych wyrobów można też dostać towary przecenione. Przecena zaczyna się o 15 i obejmuje towary z dnia bieżącego, następnego dnia rano też można „się załapać” ale wtedy jest asortyment wczorajszy. Ceny (zarówno towarów świeżych i przecenionych) są zadowalające, kształtują się na średnim łomżyńskim poziomie.
Pani, która mnie obsługiwała była bardzo miła, przyjęła zamówienie, poinformowała mnie jakie słodkie bułeczki są dziś w ofercie. Pieczywo nakładała przez torebkę zachowując podstawy higieny.
W sumie bardzo pozytywne wrażenie, które niestety zostało nieco zburzone po otrzymaniu paragonu fiskalnego. Na paragonie jest błąd w nagłówku firmy; zamiast STARY RYNEK mamy STRY RUNEK. Poza tym na paragonie są błędy poważniejsze, które są niezgodne z ustawą. Kupiłem dwie bułki słodkie, a na paragonie widniało: „Ciasto 1 sztuka”. Kwota do zapłaty się zgadzała, ale według ustawy klient powinien na paragonie mieć precyzyjną informację co kupił. Tutaj tak nie jest co świadczy albo o niechlujstwie właścicieli, którzy są odpowiedzialni za sposób zaprogramowania kasy, albo o niewiedzy załogi sklepu.
Obsługująca mnie Pani była miła i chętnie mi doradziła w kwestii wyboru suplementu diety biorąc przy tym pod uwagę czynnik ekonomiczny (doradziła produkt w promocji). Kwestia sprawności obsługi mogłaby być lepiej rozwiązana gdyż weszło kilka osób i zrobił się mały tłok w czasie gdy na zapleczu były obecne jeszcze przynajmniej dwie osoby. Myślę, że powinny pomóc w obsłudze przy wolnej kasie jeżeli były to osoby z personelu uprawnionego do obsługi klientów.
Witam kolejny raz zawiedziony nieszczerością i krętactwem konsultantów telefonicznych instytucji bankowej, od której zaczęła się moja przygoda z bankowością internetową.
Tym razem, spostrzeżenie odnośnie jednej z ofert banku: lokat jednodniowych.
Chcąc otworzyć kolejną lokatę w dniu 14.01.2011, z kwotą 1000pln otrzymałem komunikat na stronie transakcyjnej: otwarcie lokaty możliwe od 5000pln. Byłem tym zaskoczony, gdyż nie otrzymałem żadnej informacji na ten temat ani drogą mailową ani też wiadomości w serwisie transakcyjnym o zmianie regulaminu.
Zadzwoniłem na mlinię... spytałęm dlaczego nie mogę otworzyć lokaty jednodniowej z kwotą 1000pln i dlaczego.
Odpowiedź: Regulamin zmienił się 12.01.2011 i nie informowaliśmy o tym fakcie ani mailowo ani w serwisie transakcyjnym gdyż... informacja byłą na blogu(yhmm, mam czas czytać bloga).Nie ma to jak dbałość o dobre poinformowanie wiernego wieloletniego klienta...
Super, zapytałem więc czy mogę liczyć na informowanie mnie o takich zmianach w przyszlości...niestety nie możemy tego obiecać...świetnie.
Jako szary nic nieznaczący klient, zostawiłem sprawę bez tzw. echa aż do teraz. Rozmawiałem z innym klientem mbanku, który powiedział mi, że on cały czas moze otwierać lokaty jednodniowe od kwoty 1000pln... hmmm co ciekawe ma on wyższe oprocentowanie niż ja...cudownie.
Nie dość, że zostałem okłamany przez pracownika mlinii to jeszcze potraktowano mnie jako nierozumnego i bezwartościowego klienta.
Po tym fakcie, jestem w trakcie przeglądania ofert konkurencji.mam nadzieję, że nie dacie się tak bezczelnie dać nabrać na taki kit na jaki ja sie dałem oraz, że będziecie bardziej ostroiznie podchodzić do obietnic i słów wypowiadanych przez konsultantów telefonicznych.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którym nie podoba się podchodzenie do klienta jak do idioty.
Witam, na wstępie chciałabym podziękować Panu za podzielenie się swoimi spostrzeżeniami na temat kontaktu z mLinią. Jednocześnie pragnę przeprosić Pana za zaistniałą sytuację i zapewnić, iż cały czas dokładamy wszelkich starań, aby kompetencja i wiedza pracowników mLinii spełniała najwyższe wymagania naszych klientów. W opisanej sytuacji informacje przekazane przez pracownika były nieprawidłowe, gdyż zmiana minimalnej kwoty lokaty nie wiąże się ze zmianą Regulaminu. Zgodnie z Regulaminem otwierania i prowadzenia rachunków lokat terminowych mLOKATA w mBanku minimalna kwota wymagana do otwarcia rachunku lokaty podawana jest do wiadomości na stronach internetowych mBanku oraz za pośrednictwem mLinii. Informacja o ww. zmianie pojawiła się na stronach mBanku w dniu 11 stycznia 2011 „Informujemy, że z dniem 12 stycznia 2011 r. nastąpi zmiana kwoty minimalnej dla otwarcia mLOKATY jednodniowej. Próg kwoty otwarcia lokaty obowiązujący od dnia 12 stycznia 2011 r. - 5 000 PLN”. Dodam, że możliwe jest otwarcie w mBanku promocyjnej mLokaty jednodniowej „Twój Wyższy Zysk II”. Warunki uczestnictwa w promocji i Regulamin lokaty znajdują się na stronie mBanku: http://www.mbank.pl/promocje/mLOKATY/twoj_wyzszy_zysk/. Ufam, że kolejna rozmowa z naszym konsultantem spełni Pana oczekiwania. Pozdrawiam, Agnieszka Samuła-Miszczak, mBank.
Każde moje zakupy...
Każde moje zakupy w tym sklepie miło wspominam . Dzisiaj także . W sklepie czysto już od samego wejścia . Na półkach towar wyłożony bardzo przejrzyście , wszystko można szybko znaleźć . Obsługa sklepu miła i uprzejma . Plus za częste promocje i obniżki . Duży wybór w towarze . Sklep jest ochraniany więc każdy czuje się bezpiecznie . Towar oczywiście dokładany na bieżąco . Pieczywo świeże . Lady chłodnicze czyste i dobrze wyłożone towarem . Pani w kasie uśmiechem wita klienta , miła i uprzejma . Pomocna . Oceniam obsługę sklepu jak i cały sklep na 5 .
MIŁA RZETELNA OBSŁUGA, PANIE NA STOISKU CHĘTNIE DORADZAJĄ W KWESTIACH ASORTYMENTU CO JEST DLA MNIE WAŻNE GDYŻ ZAKUPÓW DOKONYWAŁAM Z DZIEĆMI. CÓRKA NAWET MOGŁA SPRÓBOWAĆ PLASTEREK WĘDLINY ZAPROPONOWANEJ PRZEZ OBSŁUGUJĄCĄ NAS PANIĄ. DUŻY WYBÓR NABIAŁU W ASORTYMENCIE "DZIECINNYM" JEST DLA MNIE PLUSEM. NIE BYŁO ŻADNYCH PROBLEMÓW PRZY KASIE ZERO KOLEJEK MIŁA KASJERKA SZYBKO I SPRAWNIE OBSŁUŻYŁA MNIE WIĘC JESTEM NAPRAWDĘ ZADOWOLONA. DLATEGO ROBIĘ TAM ZAKUPY REGULARNIE.
W dniu 25/01/2011 około południa robiłem zakupy w Grójcu w supermarkecie Stokrotka. wchodząc do sklepu nie było małych koszyków które powinny być ustawione na ławeczce przy wejściu na halę sprzedaży pomimo tego że nie było dużo klientów w danej chwili koszyki znajdowały się za kasami i musiałem przejść dookoła do kas żeby móc do swojej dyspozycji zabrać koszyk na zakupy. Na sklepie dostrzegłem jeszcze kilka innych negatywów min. taki jak częsty i bardzo nie przyjemny zapach szamba i gnoju unoszący się na sklepie. tego dnia chciałem zakupić chińskie danie MROŻONKĘ ale niestety nie było ceny do danego produktu, a pozostałe etykiety z cenami były nie wiadomo do czego i nie które już nie aktualne gdy chwyciłem towar i chciałem sprawdzić jaka jest jego cena na czytniku to ten nie czytał kodu kreskowego. Gdy w końcu zdecydowałem się zakupić mrożonkę bez względu na cenę i podszedłem do kasy to dwie kasjerki się sprzeczały która idzie o której na przerwę . Będąc na zakupach raptem 20 minut zauważyłem sporo negatywów danego sklepu.
Kobieta w podeszłym wieku ,nie zna poprawnej polszczyzny nie jest w stanie odpowiedziec na podstawowe pytania dotyczace menu. Lokal barzdzo ładnie sie prezentuje ale jest zbyt cich nie grz zadna muzyka a zkuchni dochodza odgłosy gotowania. Jedzenie jest smaczme ale moim zdaniem stanowczo za drogie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W dniu 26.01.2011 r. pojechałam z siostrzenicą na lodowisko powiatowe w Bełchatowie mieszczące się przy ul. Czaplinieckiej 122.
Lodowisko mieści się za budynkiem szkoły ponadgimnazjalnej i niedaleko szpitala. Przed budynkiem jest mały parking. Zanim wejdzie się na lodowisko, jest wypożyczalnia łyżew różnych rozmiarów oraz szatnia. Również w budynku znajduje się maszyna z ciepłymi i z zimnymi napojami. Na lodowisko wchodzi się przez drugie drzwi. Same lodowisko jest średniej wielkości, gdzie pomieści się duża ilość osób.Temperatura na lodowisku była utrzymywana przez cały czas – ok. 2 °C.
W wypożyczalni była za mała ilość pracujących, aby obsłużyć odpowiednią ilość osób. Kiedy wychodziłam z lodowiska była duża kolejka do wypożyczalni, a mało było sprzętu i osób do obsługi. Pomieszczenie było małe, trzeba było się przeciskać, aby wyjść.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.