Po całym dniu zakupów byłam strasznie wyczerpana i głodna. Miałam jeszcze chwilę do pociągu, więc postanowiłam wstąpić do Delikatesów Społem i kupić sobie coś do jedzenia. W sklepie były otwarte dwa stanowiska kasowe, przy każdym z nich była niewielka kolejka. Ustawiłam się przy kasie obok pieczywa. Miałam czas przyjrzeć się artykułom w sklepie i wybrać coś dla siebie. Postanowiłam kupić sobie jedynie coś słodkiego. Mój wybór padł na wafelek Princessa o smaku kokosowym. Niestety w sklepie nie było akurat tego smaku i sprzedawczyni zaproponowała mi smak mleczny. Zgodziłam się na tą zamianę. Ekspedientka zapytała mnie czy nie chcę kupić dwóch wafelków, bowiem przy zakupie dwóch trzeci jest gratis. Promocja była kusząca, ale wiedziałam że jeśli kupię trzy wafelki to prędzej czy później skonsumuje je wszystkie Podziękowałam więc za tą propozycję i powiedziałam że chce jeden wafelek. Pracownica próbowała mnie jeszcze namówić, mówiąc że to się nie opłaca, jednak ja byłam nieugięta. Sprzedawczyni przez cały czas obsługi była życzliwa i sympatyczna. Bardzo dobrze o niej świadczy fakt, że poinformowała mnie o promocji.
duże braki asortymentowe w listwach i zakończeniach listw przypodłogowych, braki asortymentowe w lampach papierowych, brak pracowników na dziale oświetleniowym, brak produktów na dziale - towar na magazynie. Fachowe doradztwo pracownika działu z podłogami i piłami. Wygodne i czytelne kupowanie na wagę produktów typu gwoździe i śrubki.
duża fachowa wiedza pracowników i profesjonalne doradztwo pracowników, dość duży bałagan w regałach z wkładkami do zamków spowodowany najprawdopodobniej przebudową. Bardzo dobrze wyszkolony personel płci żeńskiej. Brak pełnego asortymentu wkładek w różnych kolorach. Przyjemny wygląd sklepu i dobre oświetlenie.
Zadzwoniłam do lokalu aby zdobyć informację nt. kubków termicznych z oferty. Nikt nie odbierał, więc się rozłączyłam z myślą, że spróbuję zadzwonić za jakiś czas. Ok. 5 mintu później otrzymałam telefon - oddzwaniał Pan z działu obsługi klienta. Przeprosił, że nikt nie miał możliwości odebrać mojego telefonu i zapytał, w czym może pomóc. Otrzymałam wszystkie informacje, których potrzebowałam, byłam też niesamowicie mile zaskoczona chęcią pomocy ze strony obsługi.
Sklep dośc drogi, ale asortyment bardzo wysokiej klasy i wizualnie również bardzo ok. Kupiłem spodnie za 179 pln jeansy. nie były to takie jakich pełno wszędzie tzn z zmarszczeniami przy kieszeniach lub nogawkach, tylko zwykłe mocno granatowe, proste , klasyczne jeansy. Obsługa na 5 jeśli chodzi o wiedze z zakresu asortymentu, pomocni i uprzejmi bardzo dla klientów.
Najlepszy sklep odzieżowy w całej Galerii Krakowskiej. Dobre, niskie ceny, ogrommnny wybór (koszulklki, spodnie, bluzy)Kupiłem spodnie za 129 pln i jestem mega zadowolony. Spodnie idealnie, pasują do eleganckich rzeczy jak i do zwykłych codziennych. Obsługa zorinetowana, miła i pomocna. Duży ruch jednak, ze znalezieniem odpowiedniego rozmioru nie było najmniejszego probelmu. Wszsytko sprawnie i rzetelnie. Sklep naprawde godny polecenia, robie w nim zakupy od momentu kiedy Powstała Galeria czyli juz jakies 3 lata.
sklep zawsze jest zadbany i czysty a obsługa zawsze miła tak samo było dzisiaj, bardzo lubię tu robić zakupy, do wszystkich rodzajów towarów łatwy dostęp ceny nad każdym z nich polecam wszystkim zakupy w tym sklepie inne biedronki nie są tak przyjaznym sklepem jak ten w Wolinie. Stoisko z warzywami i owocami zawsze wygląda czysto aż chce się kupować owoce, zawsze wezmę więcej niż planuje. Kasjerzy rzetelnie kasują towar przy tym są bardzo miłe i życzliwe. Zawsze jak nie wiem gdzie co leży gdy zapytam obsługę sklepu z chęcią udzielają odpowiedzi.
Personel całkowicie nic nie wie o produktach sprzedawanych. Kolejki do kas ogromne. W sklepie ogólnie brudno. Połka z makaronami- pod spodem rozsypany makaron. podłoga w holu wejściowym bardzo brudna chociaż śniegu nie ma na placu przed sklepem. Toaleta dla klientów zamknięta z niewiadomych powodów.
Praskie Centrum Handlowe Warszawa Wileńska to połączenie handlu i regionalnej komunikacji kolejowej.
Bezpośrednio z parteru galerii przejdziemy do kas dworcowych i dalej na perony. Dobór najemców typowy. Głównie są to sieciowe sklepy i punkty usługowe takie jak na przykład Smyk, Red Rubin, dwa punkty z prasą, drogeria Rossman i szereg innych mniejszych i większych.
Cześć gastronomiczna jest rozproszona.
Obustronny szpaler restauracyjny jest na pierwszym piętrze. Ale i na parterze i na drugim piętrze też możemy przysiąść, coś przekąsić i wypić.
Na drugim poziome dominuje hipermarket Carrefour
Plan centrum sprawia iż komunikacja po nim jest prosta pomimo jego dużego metrażu.
Trzy wejścia od ulicy Targowej, Białostockiej i Solidarności.
Dogodny dojazd, poziomowy parking.
Gwarno i tłoczno tu zazwyczaj jest.
Może dla tego to nie moje ulubione miejsce zakupów i spędzania wolnego czasu. Czasem przeze mnie odwiedzane ale bez większego entuzjazmu.
Choć obiecuję sobie iż zacznę jadać śniadania, na razie są to puste słowa. Mamy godzinę 16.Ja od rana w biegu. Natłok obowiązków sprawił iż nie miałam nawet czasu pomyśleć o jakieś nawet symbolicznej przekąsce.
Wysiadłam z autobusu i rozglądam się za sklepem w pobliżu .Ten widzę nie opodal. Jest to mały sklepik Społem Śródmieście. Wchodzę .Na wprost wejścia regalik z pieczywem. Gdy do nie go podchodzę okazuje się iż są tam i gotowe opakowane w folie kanapki. Dla czego nie w lodówce? Nie dociekam. Z wędliną bym kanapki tak przechowywanej nie zaryzykowała by kupić ale z jajkiem mogę spróbować. Może mi nie zaszkodzi. Staję w kolejce. Dwie kasy, jedna czynna. Znajdują się one na stoisku alkoholowo – cukierniczym. Po chwili zjawia się druga pani z obsługi ale mnie pomija i zaczyna podliczać klienta za mną. Choć ciut mi się spieszy , na dobrą sprawę już jestem spóźniona to zmilczam takie potraktowanie. Chwila mnie nie zbawi. Pani z pierwszej kasy zaraz zajmuje się moimi zakupami. Spontanicznie biorę jeszcze czekoladę, dostępną na ladzie. Kasjerka jest kobietą w średnim wieku w żółtej koszuli na którą ma założony czerwony waciak a do niego przypięty identyfikator. Twarz pozbawiona uśmiechu. Zero minimum życzliwości.
Gdy odchodzę pani również się oddala rzucając jeszcze do swojej koleżanki iż idzie sobie coś kupić do jedzenia. Nie tylko mnie jak widać głód dopadł.
Bardzo miła i rzetelna obsługa.Szybka realizacja zamówienia, mimo kilku moich niecierpliwych telefonów pani z księgarni zachowała spokój i dostarczyła poszukiwaną książkę w terminie wcześniej awizowanym.Dodatkowo udzielając mi wyczerpujących informacji dotyczących oferty i zasad działania serwisu internetowego i księgarni stacjonarnej w Płońsku
Rok mojej współpracy z firmą Netia był fatalny, zostałem kilkukrotnie okłamany przez telemarketerów.Zapewnienia telefoniczne nijak mają się do faktów, w firmie panuje bałagan - wysłano mi do podpisania 3 razy tą samą umowę, potem drugą, nikt nie wiedział która jest ważna.Wmówili mi że internet bezprzewodowy będzie działał na takich samych parametrach jak stacjonarny - fałsz; zapewniono mnie o możliwości dodania nowych usług - bez przedłużania umowy się nie da; zwiększenie prędkości internetu - również okazało się nie możliwe....rachunki są wyższe niż w TPSA, kontakt utrudniony, jednym słowem nie polecam.
Zjadłem z żoną bardzo smaczną kolację, dania były świeże, syte i ładnie podane, obsługa uśmiechnięta i kulturalna.Wystrój i muzyka utrzymane w dobrym guście.Pyszny twarożek.Jedyną niepokojącą rzeczą była mała ilość klientów.Menu bardzo ciekawe i nie omieszkam odwiedzić tej restauracji ponownie żeby wypróbować coś innego
Kolejny wpis i kolejna ocena jedynej (jak na razie) łomżyńskiej pływalni. Tym razem troszkę inaczej, postaram się opisać wizytę na basenie z dzieckiem. Wieczorem jest nieco więcej ludzi, trudniej więc znaleźć miejsce parkingowe. Przy recepcji niejednokrotnie brakuje pasków z chipem, gdyż pływalnia ma określoną pojemność. Tak tez było i tym razem, musiałem nieco poczekać. W przebieralni męskiej niestety brak jest przewijaka dla małego dziecka, jest on tylko w przebieralni damskiej. Niestety błędnie ktoś założył, że tylko mamy będą brały swoje pociechy na basen. W strefie basenu niestety stwierdziłem że nie działa zjeżdżalnia. Jest ona od kilku miesięcy nieczynna „do odwołania”. Dlaczego? Nikt nie wie. A szkoda, bo to niezła atrakcja dla dzieci. W brodziku dla dzieci są atrakcje; masaże wodne, grzybek, szeroki prysznic. Niestety nie działają one w sposób ciągły, trzeba prosić obsługę o uruchomienie. Niestety brodzik ma mikroskopijne wymiary i nie nadaje się do korzystania przy większej grupie osób. Jest tam po prostu zbyt tłoczno. Dobrze że przynajmniej obsługa jest miła i pomocna. Niestety z dzieckiem na pływalnie wybiorę się albo bardzo rano, albo jak otworzą pływalnię numer 2.
Tak jak miałam dzień bankowy, gdzie odwiedziłam kilka różnych placówek bankowych, tak poniedziałek był dniem książki. Najpierw odbiór zmówienia z Merlina, a wieczorem wizyta w księgarni stacjonarnej Matras .Tam czekały wcześniej zamówione przez internet książki. Ta konkretna księgarnia zlokalizowana w CH Warszawa Wileńska, jest małym lokalem ,sprawiającym niemalże od progu wrażenie przytłoczonego dostępnym towarem. Jest tu po prostu ciasno. Po lewej stronie tuż przy wejściu stoi tekturowy regał a na nim promowany tytuł w kilkunastu egzemplarzach. Cena naklejona na tylniej okładce. Zaraz za nim ,bardziej pod ścianą tekturowe „coś” stojące na podłodze i będące miejscem na książki z oferty wysprzedażowej. Podchodzę od razu do kasy która jest również na lewo od wejścia, pod ścianą zaraz za tym prowizorycznym „meblem” kartonowym pojemnikiem.Za ladą sprzedawczyni , kobieta w średnim wieku ubrana schludnie i skromnie w prywatną garderobę. Wymieniamy słowa powitania poczym przedstawiam sprawę która sprawiła iż moje kroki tu mnie skierowały. Pani owa szynko i bez problemu odnajduje moje zamówienie. Dostaję płaski pakunek. Pytam się czy dostanę jakąś reklamówkę. Pani nieco zmieszana mówi iż niestety nie ma, znaczy są z tym że płatne. A ja nie sprecyzowałam przecież czy chcę gratisową czy bardziej trwałą torebkę. Miesza o to. Kupuję ją za 10 groszy. Blat kasowy również jest zajęty przez katalogi(bezpłatny, firmowy przewodnik po świecie książki), fragment książki „Sosnowe Dziedzictwo” w wydaniu broszurowym oraz trójwymiarowe zakładki w kilku wzorach wyeksponowane w pionowym panelu z kieszonkami.
Dwie rysy na dzisiejszej wizycie.
Sprzedawca podczas obsługi coś cały czas przeżuwał.
Zamiast odpowiedzieć od razu że reklamówki są i podać cenę to stworzył problem którego nie było.
Metraż sklepu mały i nie komfortowy.
Dzisiaj kolejna obserwacja dotyczy działania infolinii Hewlett-Packard. Z przyjemnością muszę odszczekać wczorajszą obserwację. Powodem owego odszczekania nie jest moje uwielbienie dla psiego ujadania tylko sposób, w jaki infolinia i serwis HP załatwiły moje zgłoszenie serwisowe. Krótko pisząc w pełni się zrehabilitowali. Ale po kolei. Otóż byłem zmuszony zgłosić notebooka do naprawy gwarancyjnej. W tym celu należy zadzwonić na infolinię serwisową HP pod numer (22) 5666-000, co uczyniłem o godzinie 8:25. Po przedarciu się przez zasieki kilku zapowiedzi słownych zostałem połączony z konsultantem, który miłym spokojnym głosem przedstawił się i poprosił o przedstawienie powodu mojego kontaktu z HP. Przedstawiłem więc Panu Michałowi sprawę. Pracownik poprosił mnie o podanie danych szczegółowych, w tym modelu, numeru seryjnego reklamowanego urządzenia. Po kilku minutach rozmowy zaproponował przysłanie nowego podzespołu. Tak! Zgadza się – firma HP najpierw wyśle do mnie nową część, a dopiero później ja mam odesłać uszkodzoną. Byłem bardzo zaskoczony takim obrotem sprawy i muszę pochwalić serwis za wysoce profesjonalne podejście do klienta. Owszem, zepsuć się może wszystko, ale sposób w jaki usterki usuwa serwis HP jest godzien pochwały. Na koniec otrzymałem numer zgłoszenia. Po paru minutach w skrzynce mailowej znalazłem potwierdzenie kontaktu z serwisem, oraz potwierdzenie dalszej procedury naprawy. Słowem – wszystko sprawnie, kulturalni, miło. Pracownicy kompetentni, załatwienie problemu wzorcowe, profesjonalne. A na koniec jeszcze raz odszczekuję: „Hau”, „Hau”, „Hauuuuu”
Polo szubińskie ostatnio mnie zawodzi.. Obsługa nieco się zmieniła, nie zwracają uwagi na klienta i nie są mili (oczywiście nie tyczy się to wszystkich). Towar na półkach ułożony, lecz jeżeli chodzi o towar w koszach, to zawsze jest tam wszystko porozwalane. Ceny kształtują się na wysokim poziomie. Brakuje KOSZYKÓW NA ZAKUPY, a wędliny bywają nieświeże.
Lokal był czysty i zachęcał wyglądem do wejścia. Na sali sprzedaży była obsługa, co ułatwiało znalezienie szukanego towaru. Towar jak zwykle świetny jakościowo. Były ulotki reklamowe zarówno przed sklepem, jak i wewnątrz. Pozytywnym elementem jest pojawienie się koszyków plastikowych na zakupy. Ceny niewysokie. Polecam!
Jakiś czas temu prosiłem o przyznanie dla mojego portalu Konta Oficjalnego, niestety dostałem odpowiedź odmowną. Napisałem tutaj, i dostałem informację, aby się dowiedzieć dlaczego, mam wysłać e-mail na wspolpraca@nasza-klasa.pl . Wysłałem, a do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi od NK. Jestem bardzo zawiedziony.
PHU ALEX to sieć kilku sklepów na terenie Łomży. Jeden z nich znajduje się na terenie Spółdzielni Perspektywa, na ulicy Porucznika Łagody, na parterze bloku numer 10. Jest to punkt handlowy z obsługą mieszaną; to znaczy większa część towarów jest dostępna na zasadzie samoobsługi, a pozostałe rzeczy podaje sprzedawca. Nie ukrywam, że nie lubię robić zakupów w tym sklepie i to z kilku powodów. Pierwszy powód to niezbyt atrakcyjne ceny, może nie są one jakieś bardzo wygórowane, ale uważny obserwator na pewno zauważy różnicę. Kolejny powód to niezbyt szeroki asortyment, nie ma niektórych moich ulubionych marek produktowych. Po trzecie w tym sklepie jest ogromna rotacja pracowników, kasjerki bardzo często się zmieniają, nowe osoby przez jakiś czas nie są dobrze zorientowane w asortymencie, popełniają też błędy więc trzeba bardzo uważać.
Dzisiaj dokonałem zakupów – kupiłem między innymi mleko Ceny na półkach się zgadzały z tymi przy kasie (radzę zawsze sprawdzać), ale opis na paragonie pozostawiał wiele do życzenia. Mleko było opisane jako „Mlekovita mle 7619”. Oczywiście taki opis jest niezgodny z tym co mówią przepisy fiskalne, powinno być wyraźnie napisane „Mleko”, a producent czy jakiś dziwny kod jest sprawą drugorzędną i niekoniecznie musi być w opisie. Może jestem dosyć zasadniczy, ale za każdym razem sprawdzam paragony i nie zapominam tego ująć w swoich obserwacjach. Poza tym na dokumencie nie zgadzała się godzina zakupu. Kardynalnym błędem było też zachowanie kasjerki, która nie dała mi paragonu, tylko rzuciła na kupkę innych takich dokumentów, leżących wokół kasy. Niestety po raz kolejny przekonałem się, że zakupy w tym sklepie tylko w ostateczności
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.