Apteka znajduje się w jednym budynku z Polo Marketem więc można dokonać zakupów po zakupach spożywczych. Apteka ma dwa wejścia jedno z zewnątrz drugie od strony pasażu. Czynna jest od 8-20 a w soboty od 8-14 i w niedziele. personel młody, miły i chętnie pomaga w zakupach duża część asortymentu wystawiona w oszklonych gablotach. Czysto i jasno i nie jesteśmy oddzieleni szybą od farmaceuty.
Do tej perfumerii przyciągnęła mnie głównie wystawa. Wnętrze jest czyste i jasne, przestronne oraz dobrze usytuowane w tej galerii. Towar ładnie wyeksponowany na półkach oraz wystawkach na terenie lokalu. Wokół roznosi się zapach perfum, który wprowadza w miły nastrój. Ekspedientki schludne, miłe oraz pomocne przy zakupach. Niestety jak dla mnie zbyt często podchodziły nie dając mi czasu na zastanowienie się nad wyborem kosmetyku. W rezultacie zaczęłam szukać...wyjścia. Osobiście lubię więcej swobody gdy wybieram nie tanie przecież kosmetyki.
Du supermarketu udałem się wraz ze znajomymi w celu zakupienia napojów.Sklep z zewnątrz wygląda na bardzo przyjazny,wewnątrz czysty i zadbany.Przejścia między alejkami duże dzięki czemu klientom jest bardzo łatwo się mijać.Jedyną rzeczą która mnie zraziła był wózek pani sprzątającej w którym używany był przeźroczysty worek widok śmieci które udało jej się zebrać przez cały dzień nie jest zbyt apetyczny.Bez problemu odnalazłem towar który mnie interesował i udałem się w stronę kas. Otwarte były trzy stanowiska więc kasowanie klientów szło bardzo sprawnie.
W sobotni wieczór wybraliśmy się z żoną do restauracji Lwów na herbatkę i coś słodkiego. Po zaparkowaniu na parkingu dla restauracyjnych gości udaliśmy się w stronę lokalu. Podjazd i parking wyłożony kostką w kolorze pasującym do lokalu, utrzymany w czystości i dobrze oświetlony. Wewnątrz okazało się iż w lokalu odbywa się wesele. Mimo wszystko zapytałem osobę z obsługi o wolny stolik. Szybko sprawdził salę i oznajmił iż znajdzie dla nas miejsce. Stolik znajdował się na podeście, wyścielony ładnym obrusem. Po kilku chwilach gdy tylko usiedliśmy zapalono znajdującą się na stoliku świeczkę oraz podano karty dań. Wewnątrz oprócz gości weselnych, którzy bawili się na osobnej sali zajęte były jeszcze trzy stoliki. Ceny a karty dań dość wysokie ale dostosowane do klasy lokalu. Zamówiliśmy cappuccino, herbatę w dzbanku oraz deser lodowy. Podczas realizacji zamówienia miałem okazję ocenić wnętrze i pracę personelu. Wystrój urządzony w staromodnym stylu, gustownie. Na ścianach ładne akwarelowe obrazy z panoramami miast. Ściany zrobione z kamienia i drewna, personel ubrany w ładne regionalne lniane koszule. Praca personelu świetnie zorganizowana. Każdy wie co robić a stoliki sprzątane są natychmiast.Kawa i herbata podana na ładnej zastawie, po kilku dalszych minutach pojawiły się również duże lody z owocami. W trakcie konsumpcji kelner sprzątał stolik po gościach którzy wyszli. Od ich momentu odejścia od stołu i rozpoczęcia pracy prze kelnera minęło nie więcej niż 30 sekund. Kelner dokładnie wszystko sprzątnął, poustawiał równo krzesła a także poprawił serwetki. Po skończonej konsumpcji uregulowaliśmy rachunek na kwotę 34 zł plus napiwek. Obsługa cały czas była uprzejma, widać było zaangażowanie w pracę i dobre wrażenie sprawiał częsty kontakt wzrokowy. Przy wyjściu zostaliśmy pożegnani przez całą obsługę. Warto wrócić do takiego lokalu.
Jestem pacjentką tej przychodni od 3lat i zapisane są tam też moje dzieci (córka 3lata i syn 13 miesięcy) więc bywam w niej regularnie. Podczas wizyty naprawdę nie byłam niczym zaskoczona. Poczekalnie są dwie ale nie ma kącika dla dzieci (zdrowych czy chorych)w którym mogłyby się pobawić; jest natomiast przewijak przed gabinetem szczepień co ułatwia wizyty. Personel jest miły i zawsze stara się pomóc i odpowiedzieć na wszelkie pytania. Polecam.
Będąc przejazdem w Złocieńcu, wstąpiliśmy do Pizzerii Piccolo. Z zewnątrz prezentowała się naprawdę ładnie. Zapewne w sezonie letnim wystawione na zewnątrz stoliki dodatkowo uatrakcyjniają to miejsce. Wystrój wnętrza utrzymany jest w ,,starym stylu''. Dużo drewnianych elementów dekoracyjnych, piękny kominek, ciepłe nastrojowe światło. Drewniane stoliki i krzesła dopełniają całości tworząc ciekawą kompozycję dekoracyjną i wyjątkowo miłą atmosferę. Niedługo musieliśmy czekać na kelnerkę z kartą dań jak również na realizację zamówienia. Kawę podano z małą czekoladką ;-) . Pizza natomiast, którą również zamówiliśmy okazała się smacznym dopełnieniem naszej wizyty. Polecam wszystkim przejeżdżającym w okolicy.
Dziś w centrum King Cross Praga jestem pod kontem dotarcia do punktu Telekomunikacji Polskiej z nadzieją iż tu uda się mi kupić kartę telefoniczną.
Przy okazji zrobię szybkie zakupy w hipermarkecie Real .
Tyle plany. Karty jak się wkrótce okaże nie kupię a zakupy w Real wcale do szybkich nie będą należeć.
Jednak przechodząc przez galerię ze zdziwieniem spostrzegam zorganizowany punkt z produktami Yves Rocher
Przystaję przy nim na chwilę. Na około obchodzę regał. Siedzi tu na wysokim stołku młoda dziewczyna pogrążona w czytaniu odręcznych zapisków na kartkach w kratę formatu akademickiego wcale na mnie uwagi nie zwraca. Czyta dalej.
Zapytana o dostępność konkretnego produktu ,wstaje na chwilę podchodzi do mnie odpowiada iż tego kremu nie ma i nie proponując nic w zamian mimo iż asortyment taką możliwość daje chce powrotem zając miejsce gdzie ją zastają na samym początku. Ja jednak jeszcze mam zapytanie więc proszę przechodząc z drugiej strony o stesterowanie jednego z zapachów perfum. Pani na moją prośbę przystaje i spryskuje mi paseczek. O katalog Zielonej Księgi Urody 2011 też muszę się upomnieć. Bierna sprzedawczyni a raczej struż tego stanowiska nie wykazuje minimum zaangażowania i gotowości porady i jakieś sugestii. Gdy kremu nie ma w ofercie stacjonarnej zamiast mówić iż dawno jego zapas się wyczerpał (był on z limitowanej oferty świątecznej) mogła by wykazać się wiedzą i zaproponować zajrzeć do sklepu internetowego. Mogła też zaproponować inny krem o podobnych właściwościach. Tak jak napisałam zero zaangażowania i handlowej taktyki ze strony tej Pani.
Zaznaczyć na koniec wypada iż stoisko jest tymczasowe z uwagi na fakt zmiany lokalu. Dziewczyna była ubrana w prywatną odzież bez identyfikatora. Kierownictwo uznało więc iż zwolnione jest z wizualizacji do jakiej klienci przywykli odwiedzając Yves Rocher i postawili na całkowitą prowizorkę co do wyglądu i obsługi.
Szeroki asortyment, duży wybór towarów. Jest to jedyny sklep w Brzegu w którym można kupić wszystko. Jednak najgorsza w tym sklepie jest obsługa na kasach. Wiczne kolejki, błedne rachunki, wieczna kolejka do zwrotu pieniędzy. Dyrektor tego sklepu powinnien zadbać o bespieczeństwo przed sklepem- dużo bezdobnych.
Pierwsze 6 dni konkursu i już widać, co się dzieje. Jeżeli w przeciągu 6 dni można odwiedzić prawie 120 sklepów to gratulacje. Widać także, że podobne zdanie mają inni użytkownicy portalu. Nie powiem, że jakiś czas temu także walczyłem z ilością obserwacji, aby wybrać interesująca mnie nagrodę, jednakże wiem, ile można faktycznie odwiedzić w przeciągu jednego dnia. Podejrzewam, że niedługo będą kolejne konkursy, ale może tym razem zrobić losowanie w danym dniu pomiędzy wszystkich uczestników co napiszą min. 3 obserwacje i że te obserwacje zostaną ocenione na min 2 punkty. Oprócz tego, może należy podwyższyć min. ilość znaków na co najmniej 500. Od razu jakość opisu będzie lepsza, a przez to uczesticy dowiedzą się więcej na interesujące ich punkty usługowe.
Biały, dziękujemy za Twoją opinię. Prawie każdy z nas ma codziennie kontakt z różnymi firmami i instytucjami, a już sama wyprawa do galerii handlowej może dostarczyć wielu obserwacji. Wpisywane obserwacje nie muszą dotyczyć okresu konkursowego. Oznacza to, że użytkownicy mogą także wpisywać swoje wcześniejsze spostrzeżenia. W naszym konkursie codziennie każdy ma szansę na wygraną, bo każde 2 obserwacje to los na loterii. Pozdrawiamy – zespół portalu.
Od dłuższego czasu...
Od dłuższego czasu sprawdzam informacje na stronie gazeta.pl. Dlatego też, zapisałem się na newsteleer dotyczący mego regionu. Niestety, ale już od ponad tygodnia nie otrzymuję żadnych informacji. Myślałem, że jest jakiś błąd, dlatego też zgłosiłem się ponownie. Okazało się, że mój emeil istnieje w bazie i nie można zapisać się ponownie. Ok, istnieje, lecz dlaczego nie otrzymuję żadnej informacji. Postanowiłem napisać do portalu i jak do tej pory brak jest odpowiedzi. Czyli gazeta ma gdzieś swoich czytelników. Widać, że niepoważnie podchodzi do swojej oferty - otrzymywanie wiadomości regionalnych na skrzynkę pocztową. Skoro tak, to sądzę, że coraz mniej osób będzie się zapisywało na otrzymywanie wiadomości za pomocą poczty meilowej.
Witam.miałam okazje bywać tam wielokrotnie i zawsze wychodziłam BARDZO zadowolona.Lokal świetny,wystrój rewelacja na poziomie parteru wystrój bardziej klasyczny ale zarazem nowoczesny natomiast "podziemia" istna rewelacja w starym stylu,elegancja-klasa-szyk!Obsługa dyskretna,zawsze kulturalna i uśmiechnięta odpowiada dokładnie i fachowo na pytania.Menu ciekawe, duży wybór,atrakcyjne ceny i co najważniejsze przepyszne potrawy! jak dla mnie i moich bliskich same PLUSY i WIELKI POZYTYW!!! POLECAM:)
Zakupy w tym sklepie to jakieś nieporozumienie, Pani która powinna obsługiwać nas, a która jest kierowniczką, nie interesuje się w ogóle klientem. Rozumiem że stanowisko jest wysokie, ale to nie znaczy że ma stać w rogu i w razie jakiejkolwiek prośby o pomoc wysyłać do swoich pracowników, którzy niestety są zajęci innymi klientami, gdzie w tym czasie ona nic nie robi i równie dobrze sama mogłaby nam pomóc. Do tego obsługa gwarancyjna jest NIEPOROZUMIENIEM, jak ktoś nie będący rzeczoznawcą może wystawiać zaświadczenia o przyjęciu lub nie przyjęciu obuwia, zwłaszcza że klient naprawdę idzie na ugodę: rozumie, że materiał z którego został wykonany but może być słabej jakości i prosi o naprawę a nie o wymianę czy zwrot kosztów. Ale niestety ta sama Pani kierownik co ją nic nie interesuje również uważa się za najbardziej kompetentną osobę do wydawania osądów zużywalności materiału. Ale to nie byłoby najgorsze, najgorsze były słowa z jakimi ta Pani potrafi klientowi pokazać gdzie jego miejsce i kto tu tak naprawdę rządzi.
Miła obsługa, chociaż umieszczona tylko za kasą, co uniemożliwia nam pomoc w znalezieniu konkretnego asortymentu. Dobre połączenie wyprzedaży starej kolekcji z wystawieniem nowej. Trochę może zbyt upchane ubrania na wieszakach co uniemożliwia przeglądanie ubrań w więcej niż jednej osobie, przez co musimy każdorazowo czekać aż inna osoba skończy i dopiero wtedy my możemy obejrzeć asortyment zawieszony na wieszaku.
Po samym wejściu do sklepu można spokojnie stwierdzić że właściwie jakakolwiek pomoc jest zbędna gdyż sklepik jest bardzo malutki, więc w znalezieniu "wymarzonej bluzeczki" nie ma największych problemów. Do tego asortyment jest dobrze i widocznie ustawiony. Na dodatek jeśli jednak mielibyśmy jakiś problem to obsługa jest naprawdę przemiła, Pani nie tylko pomoże nam dobrać rozmiar ale pomoże w wyborze fasonu. Po prostu aż miło robić zakupy.
Po wejściu do sklepu można zauważyć miły ład, mimo iż to okres wyprzedaży, to człowiek nie gubi się w gąszczy starych i nowych kolekcji. Niestety jeśli ma się jakiekolwiek pytanie to z trudem można było znaleźć kogoś z personelu, gdyż jakby wyparowali. Jedyną osobą która mogła mam pomóc była Pani zza kasy, szkoda tylko że zanim nas obsłużyła musieliśmy swoje wyczekać.
przyznawany firmom, które w swej działalności kierują się uczciwością, rzetelnością i lojalnością, nie obawiają się trudnych i skomplikowanych zleceń, potrafią usatysfakcjonować najbardziej wymagających klientów oraz wzorowo wywiązujące się ze swoich zobowiązań wobec dostawców - taką informację znalazłam na stronie ENEA , jednak w dniu 05.02 miałam awarię prądu, nie było jednej fazy po monicie u dyspozytora - odmówiono mi przyjazdu pomimo zamówienia usługi płatnej. Sprawę zgłosiłam na infolinie , dyspozytor również Pani z infolinii odmówił przyjazdu. Stwierdził uszkodzenie linii wewnątrz budynku na podstawie rozmowy telefonicznej. Krzyczał kiedy zapytałam na jakiej podstawie tak stwierdził, był nie miły, wrogo nastawiony.Był to dyspozytor nr 2 pan Marian Z.
Bardzo niemiła obsługa (nie wszyscy), chamstwo, i niemiłe zachowania w stosunku do pracownika, przekleństwa w miejscu pracy, brak kultury i manier, nie polecam! Szczególnie za obraźliwe jest zachowanie kierownika - p. F., który kopie drzwiami, i wyraża sie w wulgarny sposób o ludziach. Niektóre pracowniczki potrafią zrobić scenę przy klientach...
Moją uwagę zwraca groszkowy sweterek. Postanawiam wejść i przyjrzeć mu się z bliska. Pani siedząca za kontuarem na lewo od drzwi wpatrzona jest w monitor komputera i nie zauważa mojego wejścia. Gdy podchodzę do niej z zapytaniem o skład surowcowy z wyraźną złością czyta go z plakietki której ja nie zauważyłam. Dziękuję za pomoc sweterek odwieszam na miejsce, sprzedawczyni powraca do przerwanego studiowania treści wyświetlanych na monitorze.
Ja wychodzę, gdyż obojętność sprzedawcy i brak ukierunkowania na klienta to coś czego nie akceptuję.
I nawet atrakcyjna cena i jej sezonowa obniżka nie sprawią bym zakupu tu dokonała.
Przy okazji zajrzę do innego butiku Olimpia i tam może bardziej właściwie zostanę potraktowana.
W związku z poszukiwaniem łózka piętrowego na jednym z portali aukcyjnych trafiłem na aukcję w/w firmy. Znalazłem tam produkt, którego szukałem jednak z racji tego iż przejrzałem wiele podobnych aukcji wolałem upewnić się jak wygląda sytuacja z wymiarami i kosztami przesyłki więc zadzwoniłem do biura firmy.Już w pierwszej chwili moja rozmówczyni okazała się bardzo kompetentna. Doskonale znała asortyment i udzielał wielu dodatkowych informacji o produktach które mnie interesowały. na sam koniec dokładnie podliczyła i podała mi koszta wysyłki.
Ponownie tak się złożyło iż wracając do domu mijam Centrum Handlowe Wileńska i postanawiam wysiąść aby zrobić małe, uzupełniające zakupy.
Carrefou rjest czyny długo bo godziny 23.Galeriia przez którą przechodzę i mijane sklepy są już pozamykane od 21.
Choć daleka bym była od stwierdzenia iż lubię ten hipermarket to tak się składa iż z wygody i takich a nie innych okoliczności dość często tu jestem. Plus tego taki iż znam miej więcej plan i zazwyczaj bez trudu odnajduję produkty z listy zakupów. Dla klienta który pierwszy raz tu zawitał sporym zaskoczeniem może być np. dość nie fortunne umiejscowienie regału z karmą dla zwierząt, obok chemii gospodarczej.
Ponieważ zainteresowały mnie ceramiczne miseczki wystawione w koszu na środku aleji wiem iż cena nie odpowiada produktowi. Duża cena w ramce 9,9 o ile mnie pamięć nie myli nie była ceną dla miseczek, co sprawdziłam na czytniku. Tu zresztą często i nie rzadko muszę do czytnika spacerować. Tak mogę napisać iż czytniki są sprawne ale ich obudowa brudna, przy stoisku z rybami czymś zaschniętym pochlapana.
Na sklepie stoją foliowane palety z towarem do wyłożenia na półki. Nie które postawione tuż przy regale i uniemożliwiające dostęp do produktów. Widzę też iż niektóre wyglądają tak jak by za chwilę miały się rozsypać, i stanowią dość nie stabilną wieże. Na aleji między chłodniczymi regałami też trwa dokładanie towaru. Stoi paleta, pracownicy nie zważają na klientów. Na podłodze rzucone byle jak kartony. Chcę już podejść do kasy. Już to iż jest tam jeden klient mogło mnie zastanowić. Gdy się zbliżam do boksu kasjerka burkliwym agresywnym tonem mówi „zamknięta”.
Mam już na końcu języka uwagę odnośnie jej zachowania ale zmilczam to i podejmuję próbę podejścia do kasy obok, po prawej stronie. Tam choć klientów jest dwóch tym razem mają oni dość pokaźną liczbę produktów. Pani kasjerka ,kobieta w wieku ponad 60 lat o mocno rubensowskich kształtach z rzadkimi włosami koloru żółto jasnego blondu pospinanymi wsuwkami ubrana w t-shirt granatowy z małym logo Carrefour nie spiesznie skanuje klientowskie zakupy. Coś tam do nich w między czasie zagaduje cicho i nie wyraźnie.
Ja czekając na swoją kolej obserwują Panią z kasy obok. Tę która tak niegrzecznie poinformowała mnie o zamknięciu kasy.
Przez chwilę siedzi tam bezczynie. Gdy podchodzi do niej Ochroniarz z dwoma puszkami piwa godzi się przyjąć należność za nie. Kilka minut siedzi znowu i nic nie robi. A gdy przychodzi moja kolej na zeskanowanie produktów, Pani „niegrzeczna” podchodzi do kasjerki która nie zdążyła wprowadzać do kasy systemu moich produktów, z prośbą o rozmianę pieniędzy. Kasjerka mówi iż przecież był ochroniarz i pytał się czy nie potrzebują drobnych. Ta coś mętnie jej wytłumaczyła że nie potrzebowała a teraz potrzebuje. Starsza kasjerka godzi się dać jej bilon, trochę to twa zanim ustalą w jakich nominałach i o jakiej łącznej wartości. Gdy pani „niegrzeczna odchodzi” kasjerka mnie obsługująca mówi ni to do siebie ni to do mnie że jak może to dla czego ma nie pomóc. W końcu mogę zapłacić i sobie pójść. Jest mi gorąco a długi zupełnie nie potrzebny i nie zasadny czas obsługi bardzo mnie zirytował. Zaczynając od zamknięcia kasy nie wiedzieć dla czego, poprzez rozmowę kasjerek rozminę pieniędzy a kończąc na ospałym skanowaniu produktów przez starszą Panią. Obrazu mojego permanentnego niezadowolenia dopełnia panujący na hali sprzedażowej chaos i pustawe półki. Oj pomna dzisiejszych zakupów będę tego miejsca znowu przez dłuższy czas unikała.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.