Położona w samym centrum Środy Wielkopolskiej , na Starym Rynku. Wnętrze bardzo przytulne, stylizowane na starą gospodę. Drewniane stoły i ławy doskonale komponują się z barem, za którym znajdziemy bardzo miłą, kompetentną obsługę. Karty z menu leżą na stołach czekając na klientów. Nie musimy czekać, aż podejdzie do nas obsługa. na zamówiony posiłek nie musimy czekać zbyt długo, a podane danie wygląda bardzo apetycznie i jest go sporo. Po zjedzeniu słusznej porcji jesteśmy najedzeni, a wrażenia kulinarne na długo pozostaną w naszych kubkach smakowych. Cena posiłku jest w stosunku do ilości bardzo niska.
Wychodzę z pracy, na niebie czarne chmury, po chwili spadają kolejne krople deszczu. Na szczęście niedaleko przystanek autobusowy. Czekam... do odjazdu autobusu - linia 830 - jeszcze kilka minut. Autobus stoi obok. Kierowca na swoim stanowisku, ale mimo, że sporo osób na przystanku, a deszcz pada coraz mocniej, autobus nie podjeżdża. Dopiero równo o 16.15 (tak według rozkładu jazdy) podjeżdża autobus. Zmoknięci pasażerowie wbiegają do środka, choć mogli zrobić to spokojnie kilka minut wcześniej, gdy jeszcze nie byli przemoczeni deszczem. Całkowity brak empatii i wrażliwości.
Będąc w okolicy zaszedłem do perfumerii Douglas, w poszukiwaniu jakiegoś pachnącego prezentu dla żony :) Nie wiedziałem co czynię! Ogrom kosmetyków, masełek, pilingów, tuszów i innych specyfików których nazwy nie potrafię powtórzyć, ogłuszył mnie. Chciałem uciec z krzykiem, gdy podeszła do mnie miła pani i zaproponowała mi swoją pomoc. Wtedy zdałem się na jej wiedzę i nie żałuję. Pani opowiedziała mi bardzo dużo dziwnych rzeczy, o których wcześniej nie miałem pojęcia ale żona kocha mnie jeszcze bardziej. Prezent przypadł jej do gustu.
Poszukiwałem programu multimedialnego do nauki języka niemieckiego, więc udałem się do najbliższego mi empiku. Już w wejściu zostałem powitany przez ochroniarza, co na dzień dobry wprawiło mnie w dobry nastrój. Zagubiony plątałem się po sklepie, ale ktoś z obsługi mnie zauważył i zaproponował pomoc. Wyjaśniłem czego poszukuję i świat od razu nabrał barw. Pracownik profesjonalnie podszedł do sprawy, zaproponował mi dwa zestawy, wyjaśnił ich zawartość, wymagania sprzętowe, zasugerował nawet wybór lepszego... i miał rację! Zestaw jest super. Polecam wszystkim niezdecydowanym Empik na Podwalu!
Sklep jest dość dużych rozmiarów i z zewnątrz wygląda zachęcająco. Po wejściu również wydaje się ok, ale nie podoba mi się, że pierwszym działem, do którego się wchodzi jest dział z kosmetykami i chemią gospodarczą. Mi zależało na tym, żeby kupić dobre pieczywo. Udałam się więc do działu z pieczywem, trochę "na czuja", bo nie wiedziałam, w którą stronę mam iść - nie było żadnych oznaczeń. Było już po południu, a wybór pieczywa był bardzo duży. Przy tym stoisku bardzo ładnie pachniało i wszystko było dobrze porozdzielane - słodkie ze słodkim, pikantne z pikantnym, chleb z chlebem itd. :) Niestety, karteczki z cenami, które były poprzyczepiane do regału były dziwne. Nic się nie zgadzało. Pod chlebem była karteczka z ceną chałki, pod pizzami z ceną pączków. W ogóle nie mogłam się rozeznać, więc wzięłam po prostu to, co chciałam, nie bacząc na cenę. Zapłaciłam poniżej 10 zł i chciałam zapłacić kartą. Bałam się, że jednak nie będzie to możliwe, gdyż sklep może mieć wprowadzone jakieś ograniczenia. Okazało się jednak, że nie :) Pani kasjerka była bardzo uprzejma, witała się z każdym klientem, ale skanowała towary dość wolno. Moja płatność kartą też troszkę trwała, no, ale to już nie wina kasjerki, a terminala. Podsumowując: wizyta w Zielonym Markecie przyjemna, pieczywo świeże i pyszne; jedyne co należałoby poprawić, to oznakowanie cen towarów i może jakieś oznakowania co do działów.
Zrobiłam sobie przerwę w podróży i znajdując się w Iławie na ul. Wiejskiej postanowiłam odwiedzić sklep sieci Społem. Uwielbiam sklepy tej sieci, "rozpływałam się" np. nad dwoma znajdującymi się w Zakopanem i miałam już zakodowane, że każdy Społem jest świetny. Niestety nie każdy. Sklep znajduje się w starym bloku i nie powala pięknością. Wewnątrz też nie jest zbyt urodziwie. Po wejściu do sklepu udałam się po koszyk. W miejscu przeznaczonym na koszyki, znajdowały się tylko 3 sztuki, w tym dwa jednakowe, a trzeci jakiś dziwny... Może z Biedronki? Moje zakupy miały być szybkie, bo chciałam kupić tylko coś do pica, dlatego nie zagłębiałam się "w sklep" i nie mogę opisać wszystkich działów. Wiem tyle, że stoisko z wodą mineralną było bardzo ubogie. Butelki Żywiec Zdrój wisiały na specjalnych wieszaczkach, ale większość z tych wieszaczków była pusta. Ja wzięłam dwie butelki i na wieszaczkach pozostały tylko dwie. Nie można po tym wywnioskować, że sklep na bieżąco uzupełnia wodny asortyment. Z dwoma butelkami wody udałam się do kasy. Przede mną w kolejce stała mama z dzieciaczkami i upominała je co chwilę, żeby nie ruszały tego i owego i żeby jeszcze nie otwierały lodów, bo "pani musi skasować". Owa pani powoli obsługiwała mamę i była oburzona zachowaniem dzieci. Rozumiem oburzenie, ale nie musi od razu rzucać dziwnych spojrzeń na matkę i dzieci. Mama została obsłużona, pani nie powiedziała ani "dziękuję", ani "do widzenia". Ja także nie usłyszałam żadnego grzecznościowego zwrotu na powitanie. W ostatnim momencie, zauważyłam, że przy kasie stoją paletki z puszkami herbaty. Postanowiłam je kupić i postawiłam je na taśmie, w momencie, gdy pani kasjerka skanowała już moje wody. Pani ta (szkoda, że nie znam jej imienia), spojrzała się na mnie takim wzrokiem, że aż nie wiem, o co jej mogło chodzić. Dzieci nie lubi, jak ktoś bierze coś w ostatnim momencie, to też źle... Ech! Do zapłaty miałam 7 zł i 28 gr. Podałam pieniądze i byłam święcie przekonana, że dałam 7 zł i 20 gr, więc poszukałam jeszcze 10 gr i podałam je kasjerce. Być może przez upał coś mi się pomyliło, ale miałam wrażenie, że dałam kwotę w porządku. Okazało się, że jednak nie i dostałam "ochrzan" od kasjerki. Wzburzona powiedziała, że do zapłaty jest 7, 28 zł. Ja na to spokojnie, że dałam 7,30 zł. Pani kasjerka z oburzeniem, że nie. Zamiast spokojnie wytłumaczyć, przecież się dogadamy, to nie - nerwy! Nie jestem złodziejem, który próbuje okraść sklep na 20 gr. Przeprosiłam panią (chociaż nie wiem za co) i wytłumaczyłam, że wydawało mi się, że dałam prawidłową kwotę. Pani nic nie odpowiedziała, tylko rzuciła mi (dosłownie!) na rękę 2 grosze reszty. Za taką obsługę to ja dziękuję. No i woda mineralna niestety zbyt droga.
W sobotę wczesnym wieczorem wybraliśmy się w kilka osób do tego lokalu. Było ciepło, więc zajęliśmy stolik na zewnątrz, tym bardziej, że nie było dużo ludzi. Kelnerka szybko do nas podeszła i podała karty, dosyć szybko zareagowała też, gdy zauważyła, że już dokonaliśmy wyboru. Nie musieliśmy długo czekać na nasze desery i drinki. Desery naprawdę spore - do lodów podawana prawdziwa bita śmietana a nie jakiś wyrób ze sprayu. I na tym dobra obsługa się kończy... Jeszcze zanim otrzymaliśmy zamówione pozycje, podchodziły do nas jeszcze dwie kelnerki pytając czy chemy złożyć zamówienie lub podać karty. Problem był też z otrzymaniem rachunku. Nie za bardzo wiedzieliśmy, która kelnerka zajmuje się naszym stolikiem, bo jedna przyjęła zamówienie, inna je przyniosła a jeszcze dwie podchodziły i pytały o zamówienie. Najpierw poprosiliśmy jedną o rachunek - zero reakcji, więc prosimy drugą - też nic. Do trzech razy sztuka - trzeci w końcu się opamiętała i przyniosła nam rachunek. Nie wiem jaki tam mają podział stolików i czy w ogóle jakiś mają. Nie było też dużo ludzi, stoliki były wolne, więc nie mogliśmy "zginąć w tlumie". No chyba, że obsługa była zajęta obsługiwaniem gości weselnych, bo obok odbywało się wesele. Wystrój na zewnątrz fajny - wygodne fotele i krzesła. Tylko muzyka moim zdaniem grała trochę za głośno - momentami mieliśmy problem, żeby się usłyszeć. mimo wszystko warto się tam wybrać.
Wygląd wewnętrzny sklepu jest koszmarny, zwłaszcza gdy trafi się do niego w godzinach dostawy produktów. Kartony poprzewracane leżą na ziemi, z trudem się je mija, trzeba uważać by się nie przewrócić. Dla obsługi widocznie jest to normalne, ponieważ nie robią sobie z tego problemów. Personel noszący zielone koszulki z logo "Żabki" jest godny naśladowania, niestety tylko z powodu kilku aspektów, niewszystkich. Wspaniałe jest to, że starają się pomóc, aczkolwiek dopiero wtedy gdy się odpowiednio go zaalarmuje. Sami sobie rozmawiają między sobą i nie patrzą czy ktoś potrzebuje pomocy, chociażby w najzwyklejszym podaniu butelki z najwyższej półki. Niektóre osoby z personelu noszą niezadbane włosy (tłuste - aż się chce kupić w prezencie szampon do włosów), co jest godne nieposzanowania. Ich plusem jest fakt noszenia jednego ubioru (koszulki) dla podkreślenia ich jako jedności, oraz możliwość zauważenia ich na każdym kroku.
Wyjątkowo miłe miejsce,jeżeli szukacie rozwiających zabawek dla kreatywnych dzieci to dobrze traficie. Miła obsługa, bardzo pomocna i znająca się na rzeczy. Do sklepu trafić trudno i jest dość skromny,ale przyszłam tam po to, żeby kupić prezent a nie spędzać czas. Polecam każdemu, kto myśli o swoim dziecku
Wchodząc do sklepu można poczuć się bardzo swojo, ze względu na prostotę i artystyczny ład, uporządkowane doskonale ubrania (złożone prawidłowo w kwadrat, wg rozmiarów, jak i na wieszakach wg kolorów) oraz ładnie skomponowane kolory ścian, które wrażeń niegatywnych nie sprawiają. Przez całą moją obecność na terenie sklepu widać modnie ubranych członków personelu (zgodnie z aktualnym asortymentem dostępnym w sklepie), gotowych udzielić odpowiedzi na pytanie klienta. Są obeznani w świecie mody, mówią o radach dotyczących ubioru i ich komponowania. Sprawiają wrażenie zadbanych, bo rzeczywiście tacy są. W każdym okresie roku jest stoisko z asortymentem po przecenie, co bardzo się chwali - można kupić dużo i tanio. Odnośnie pozostałych produktów, niektóre są stanowczo za drogie (głównie spodenki na lato, których cena przekracza 80 zł). Obsługa w sklepie jest zawsze w zasięgu wzroku i skora do pomocy. Mimo tego, niekiedy brakuje jej w wolnej kasie. Zdarzają się sytuacje (rzadko jednak) w której 10 klientów czeka do 1 kasy, mozna by było to zmienić, z korzyścią dla klientów.
Stan sklepu bardzo dobry - czysto, towar rozłożony bardzo starannie. Sprzedawczynie w sklepie wydawały się być bardzo przyjazne i kompetentne. Wysoka kultura osobista personelu. Bardzo dobra organizacja personelu oraz szybki czas obsługi. Oferta sklepu oraz cena bardzo przystępna - letnia wyprzedaż.
Po raz kolejny i pewnie ostatni zgodziłam się pójść do tego lokalu. Zamówiła Twistera i 2 Kruschery. Kanapka została byle jak zapakowana, jedząc nią miałam ubrudzoną całą twarz. Nie spotkałam się jeszcze z tak niechlujnie przyrządzonym posiłkiem- zamiast w środku znalazł się na papierze, a nad bułką leżała swobodnie sałata. zamiawiajac Krushera- ulubionego, truskawkowego, smaku nie było, Pani zamiast doradzić inny smak tylko na mnie patrzyla i to ja musiałam zapytać o inne dostępne smakowe warianty. Lód również był zrobiony byle jak- Pani widać zmęczona musiała, robiąc go, podpierać się o ladę. na Krushery miałam kupony z popularnego portalu społecznościowego, o czym znów nie była poinformowana i musiała szukać managera. Plus- Pani w miarę szybko podawała produkty przeze mnie zamówione. Miejsce- czyste, również toalety wyglądały nienagannie.
Od wejścia aż do wyjścia trwało to około 30 min.
Obsługa kompetentna, pracownik pomógł mi wybrać pizzę( bo zapomniałam okularów) lokal zadbany w tle muzyka, estetyka wnętrza, inny klient młody mężczyzna z uśmiechem podziękowała za smaczną pizzę, kultura osobista bez zastrzeżeń, ekspedite nie był namolny, przyjaźnie nastawiony do klienta. Osobiście polecam ten lokal. rozmowa przez telefon z klientem krótka zwięzła, czas oczekiwania nie męczący.
BARDZO PRZYJAZDY KLIENTOWI SKLEP PRZEMIŁA OBSŁUGA BARDZO POMOCNA I ŻYCZLIWA CO POWODUJE ZE CHCE SIĘ TAM WRACAĆ... CO DO BUTÓW TO CENY DLA KAŻDEGO: SĄ Z WYŻSZEJ I DOLNEJ PÓŁKI CO DO JAKOŚCI TO... ROŻNIE. ZAOPATRZY SIĘ TAM KAŻDY OD MALUCHA PO OSOBY STARSZE NAPRAWDĘ DOBRZE ZAOPATRZONY SKLEP A TOWAR ŁADNIE WYEKSPONOWANY .
Sklep nie jest duży jednak asortyment jaki proponuje jest bardzo szeroki. Ceny są dobrze widoczne a produkty własciwie poukładane. Po sklepie nie biegają pracwonicy z kartonami jak to bywa w innych marketach. Personel jest miły i zawsze pomocny. Pan ochroniarz również służy radą choćby przy wyborze wina na stoisku monopolowym i nie sprawia wrażenia obserwacji czy aby czekoś nie chcemy ukraść. Kasjerki naprawdę szybko kasują towary przez co okres oczekiwania nie przekrasza 2-3min. Jedyny minus to okoliczni bezdomni/alkocholicy stojący przed wejściem.
Na negatywne wrażenie o firmie ubezpieczeniowej Allianz wpłyął brak sprawnego kanału komunikacyjnego pomiędzy klientem a agentem firmy. Po wyslaniu zapytania drogą mailową odpowiedź została przysłana po 7 dniach. Otrzymany mail był przejrzysty, podpisany imieniem i nazwiskiem a treść udzielonej odpowiedzi była niekompleksowa. Czas oczekiwania na podniesienie słuchawki wyniósł 3 minuty. Kolejna próba nawiązania telefonicznego kontaktu została odnotowana w systemie telefonicznym, który według procedur firmy zapewnia jak najszybszy kontakt z klientem po podaniu przez niego numeru telefonu. Kontakt agenta nastąpił jednak dopiero po kilku dnich. Natomiast na pozytywną opinię o firmię mial wpływ sprawny przebieg podpisania umowy, w której składka ubezpieczeniowa była zgodna z wliczeniami kalkuratora podanego na stronie internetowej.
Apteka Super-pharm jest połączeniem apteki z drogerią. Głównym elementem konunikacji marketingowej jest wygląd sklepu- duże oszklone, estetyczne i podświetlone witryny. Drogeria robi wrażenie higienicznego i przestrzennego miejsca gdzie klient nie ma problemów z poruszaniem się. Na pierwszy plan wysuwają się liczne promocje. Drogeria udostępnia szeroką gamę produktów różnych marek, w wielu przedziałach cenowych. Oferta drogerii obejmuje też karty rabatowe i loterie oraz możliwość otrzymania próbek kosmetyków i innych artykułów. Personel firmy charakteryzuje wysoka kultura osobista i schludny wygląd. W każdym dziale apteki znajduje się co najmniej jedna osoba. Obsłudze klienta towarzyszy pełen profesjonalizm i doskonała znajomość oferty. Sprzedawcy starają się utrzymać kontakt wzrokowy z klientem. Są nastawieni na potrzeby i zachowania klienta oraz potrafią zaproponować rozwiązania alternatywne. Czas oczekiwania w kolejce wyniósł mniej niż pół minuty. Stosowanie form grzecznościowych, życzliwa atmosfera dotyczą zarówno powitania, obsługi jak i pożegnania klienta.
Do wizyty w Castoramie skłoniła mnie chęć zakupu papierowej lampy wiszącej. Sklep okazał się być niemal pusty ze względu na popołudniowe godziny niedzieli, w związku z czym od razu rzucał się w oczy widok grupek pracowników zabijających czas na wspólnych rozmowach. Po zwróceniu się do jednej z nich zostałem jednak bardzo pozytywnie zaskoczony, ponieważ uzyskałem natychmiastową i bardzo serdeczną informację na temat miejsca w które muszę się udać aby znaleźć interesujący mnie produkt. Lampa została mi podana po kilku minutach (musiałem niestety poczekać na pracownika obsługującego dział). Jedyną niedogodnością była natomiast późniejsza wizyta przy kasie, gdzie pani kasjerka miała problem z wbiciem produktu na kasę, co nieznacznie przedłużyło wizytę w sklepie. Ostatecznie sklep polecam ze względu na bogactwo asortymentu i niezwykle konkurencyjne ceny niektórych produktów.
W godzinach popołudniowych robiłam zakupy w supermarkecie Auchan. W sklepie panował porządek, ceny były tożsame z tym, co wskazywał czytnik i atrakcyjne dla klientów. Niestety, oferta sklepu rozczarowała mnie. Brakowało miedzy innymi Pampersów Active baby 4 (któryś raz z rzędu) oraz w sezonie ogórkowym - zwykłego octu spirytusowego 10%. Początkowo nie mogłam go znaleźć, więc poprosiłam o pomoc zw znalezieniu go pracownicy na rolkach. Pani stwierdziła, że powinien być w alejce z olejami. Miałam poczucie, że przeszkadzam jej w wykonywaniu innych czynności służbowych, niemniej jednak powiedziałam, że szukałam tam produktu i nie byłam w stanie go odnaleźć. Kobieta poprosiła mnie, żebym poszła za nią.Niestety, poruszała się dość szybko, co raz oglądając się za mną i robiąc wrażenie zniecierpliwionej. Po drodze, chcąc się upewnić, zapytała pracownika wykładającego towar, gdzie powinna znaleźć ocet. Następnie skierowała swoje kroki w alejkę z olejami. Po dotarciu na miejsce, szybciej niż pracownica zorientowałam się, ze puste miejsce między innymi produktami świadczy o tym, ze tam powinien znajdować się ocet.Pani znów zapytała kogoś innego z personelu, czy nie ma już tego produktu na stanie i upewniwszy się, że nie, dała mi taką odpowiedź.Podziękowałam pani za pomoc, po czym ta odpowiedziawszy "proszę" szybko oddaliła się w nieznanym kierunku.Czas tego zdarzenia był dość długi z uwagi na niepewność pracownika co do miejsca, w którym powinien się znajdować dany produkt.
"Dzień dobry, co podać", najczęściej słyszana fraza, po zamowieniu kanapki próba przekonania mnie do wzięcia lodów- typow polityka stosowana w Ms Donald's. Obsługa widać, przyjęta na wakacje- brak pewności siebie, trochę niesforne ruchy, ale na obsługę nie można narzekać podobnie jak na kulturę osobistą ludzi pracujących. Obsługa chętnie wydaje dodatki- np. cukier do kawy. W lokalu panuje czystość i porządek. Na swoją kanapkę nie mam co narzekać, ale nie raz zdarzyło mi się być obserwatorem niemiłej scenki narzekań gości na jakość- niedosmażone mięso i obsługę- zapomnienie o wydaniu kanapki. czas obsługi- zasadniczo szybki, gości było niewielu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.