tego dnia zamowilam sobie z tej ksiegarni internetowej cos do domu. teraz sa wyprzedaze wiec mozna kupic duzo taniej. jestem mile zaskoczona ta firma poniewaz gdy paczka została dostarczona do mnie w srodku miałam dwa kupony rabatowe do tego sklepu, napewno skorzystam bo jest tam wszystko dekoracje do domu ogrodu filmy i rozne gadzety pomocne w zyciu codziennym:)
czesto kupuje obuwie i moim ulubionym sklepem jest właśnie ccc. Bardzo ważne jest dla mnie iż ten sklep nie ogranicza sie tylko do eysokich cen ale żeby każdy mógł przyjść i kupić dany produkt za przyzwoitą cenę. Często tam kupuje moim smykom kapcie. Można też od razu kupić sobie dore jakościowo skarpety i różne impregnaty do obuwia . obsługa zawsze pomocna , uśmiechnięta i bez problemu można zwrócić towar badż go wymienić pozytyw:)
Bardzo rzadko kupuje w tym sklepie jednak zdarza mi sie ostatnio zobaczyłam , że maja tanie pampersy. Nie tylko bardzo śliczne łóżeczka pościele zabawki . Po prostu wszystko, i cenowo też przyzwoicie , zawsze można coś znależc dla siebie. Ja tam kupiłam sukieneczke do chrztu dla swojej córeczki sliczna i cenowo też tanio:)
Tego dnia razem z rodziną wybralismy sie rodzinnie na pizze, bardzo czesto tam jemy pizze ponieważ jest pyszna ciasto nie za suche, dodatki świeże sos czosnkowy pycha. Obsługa bardzo miła, szybki czas oczekiwania na zamowienie. Atmosfera w pizzeri nastrojowa muzyka w tle, czysto, żadnych resztek na stole. Cenowo przyzwoicie i można się najeść:) pozytyw
Tego dnia poszłam ogólnie na zakupy i nagle miałam ochotę napić się dobrej kawy. U mnie w Zielonej górze w Focusie jest kawiarnia tchibo postanowiłam napić się kawy była pyszna i na tym się skończyło ponieważ gdy zobaczyłam ceny innych asortymentów np.: filiżanki, odzież oczy z orbit. Nawet po promocji jak dla mnie jest zbyt drogo, jednak na kawkę będę chodzić:)
Witam i w imieniu naszej firmy dziękuję za przesłanie komentarza. Wszytkie zgłaszane opinie są na bieżąco przez nas czytane i analizowane. Nasz asortyment baru kawowego jest systematyczenie urozmaicany. Dbamy o jakość i cieszymy się, że jest ona doceniana. Pozdrawiamy, Tchibo Warszawa Sp. z o.o.
rok temu zadzwoniła...
rok temu zadzwoniła do mnie Pani z ofertą ekskluzywnej bielizny za niską cene, jednak nie byłam przekonana ale postanowiłam wypróbować oferte i zgodziłam sie na kupno bielizny. Gdy dostarczono mi ja do domu byłam pozytywnie zaskoczona ponieważ spełniła moje oczekiwania co do materiału kroju i ceny. Bardzo wygodna,ślicznie wykończona, polecam:)
Dzisiejszego dnia poszłam zrobic zakupy do inter marche bo słyszałam dużo pozytywnych opinii o tym sklepie jednak ja osobiście się bardzo zawiodłam. Cenowo stwierdzam jest drogo niż w innych marketach. Jednak stwierdzam iż obsługa bardzo miła,pomoga doradza ale się nie narzucają. Prawdą jest iż są promocje na pewne artykuły jednak na niektórych produktach ceny sa kosmiczne. Wygląd obsługi i kompetencje bardzo pozytywnie:)
Wybrałam się na zakupy celem kupienia eleganckiej bluzeczki wizytowej, najchętniej białej. Z tego co wiem takie bluzki można kupić w prawie każdym sklepie. Problem jest jednak taki, że zazwyczaj nie mogę znaleźć dla siebie odpowiedniego rozmiaru. Swoje kroki skierowałam więc do sklepu C&A bo tam jest naprawdę duży wybór takich właśnie bluzek i pomyślałam, że może przypadkiem jakiś rozmiar na mnie też się znajdzie. Po wejściu okazało się, że rzeczywiście sklep jest bardzo dobrze zaopatrzony w tego typu towary. Znalazłam kilkanaście bluzek wizytowych i koszulowych w różnych fasonach i kolorach, oczywiście białe też były. Ceny bluzek były naprawdę różne, od 40 zł do 80 zł. Wszystkie towary były ładnie i luźno porozwieszane, więc oglądałam wszystkie po kolei na spokojnie. Przejrzałam wszystkie dostępne modele, jeden po drugim, ale niestety nie udało mi się znaleźć rozmiaru idealnego na moją figurę. Niedaleko wywieszonych nowości znalazłam mały stojak z przecenami i tam też było kilka bluzek wizytowych. Wśród kilkunastu dostępnych przecenionych mocno modeli udało mi się znaleźć jedną białą bluzkę, która tak na pierwszy rzut oka powinna na mnie pasować. Bluzka była przeceniona z 59 zł na 29 zł, więc naprawdę opłacało się ją kupić. Udałam się do przymierzalni, a po przymierzeniu bluzki byłam już prawie pewna, że ją kupię. Jednak po dokładnych oględzinach zauważyłam, że jeden szew na bluzce jest lekko nacięty i w bluzce utworzyła się już mała dziurka. Po kilku razach pewnie zrobiłaby się ogromna dziura i bluzka nadawałaby się tylko do wyrzucenia. Zrezygnowałam z zakupu i nawet nie chciało mi się szukać innego modelu. Sklep był strasznie duży i nie chciało mi się przeglądać znowu wszystkich ubrań, żeby znaleźć coś sensownego. Poprosiłabym o pomoc kogoś z personelu sklepu, ale w zasięgu mojego wzroku nie było żadnej ekspedientki. Postanowiłam, że na razie sobie odpuszczę ten zakup, a może w przyszłości jeszcze kiedyś podejmę się wykonania tego trudnego zakupu.
Już nie wiem, co robi Citi Handlowy. Posiadam umowę, że jestem zwolniony ze wszystkich opłat za karte kredytową, a tu raptownie bank pobiera mi opłate miesiącznę jako opłate za użytkowanie karty kredytowej. Po dodzwonieniu się na infolinię okazłąo się, że u nich w systemie jest odpowiednia adnotacja o zwolnieniu z opłat, jednakę system pobrał opłatę, gdyż podobno nie było minimalnego wpływu miesięcznego. Niestety, ale minimapny wpływ był. Pracownik obiecał mi, że opłata pobrana zostanie mi zwrócona. Owszem, został mi wzrócona opłata za luty, ale za styczeń to już nie. Napisałem w tej sprawie do banku za pomocą citionline. Jednakże już mija prawie tydzień czasu, a odpowiedzi nie ma. Zaczyna mnie to już drażnić. Jak sam niczego nie dopilnujesz, to można stracic trochę pieniędzy. Może nie jest to dużo, ale jak policzyć wszystkie opłaty to wychodzi, że bank pobiera nawet sporo opłat bez zgody klienta. Może liczy na to, że klient nie zobaczy, że pieniądze sa pobierane niesłusznie. Teraz już się poważnie zastanawiam nad zmiana banku, np. na Alior Bank. Dotychczasowy bank wymaga dużo biurokracji, aby kupić fundusze inwestycyjne, to na każdy rodzaj musze podpisać oddzielną umowę, natomiast w innych bankach nie. Dziwi mnie takie podejście do klienta. Wychodzi z tego, że nie zależy im np. na mnie. Wystarczy to powiedzieć, a juz następnego dnia zmienię bank. Żaden problem.
Dziękujemy za przedstawioną opinię. Niestety podane przez Pana w poście informacje są niewystarczające, byśmy mogli dokonać rzetelnej analizy zaistniałej sytuacji. W związku z tym, prosimy o przekazanie nam na adres elektroniczny Banku - listybh@citi.com - bardziej szczegółowych danych np. numeru karty, jaką posiada Pan w naszym Banku. Niezwłocznie po otrzymaniu tej informacji wrócimy do Pana z wyjaśnieniami. Pozdrawiamy serdecznie, Biuro ds. Komunikacji Elektronicznej z Klientem
Drogeria utrzymana w...
Drogeria utrzymana w czystości. Przy wejściu dostępne ulotki o aktualnych promocjach. Poprosiłam pracownicę układającą towar o pomoc w znalezieniu towaru. Pani z życzliwością podeszła do mojej prośby. Nie było towaru, o który prosiłam, lecz pracownica pomogła w znalezieniu innego, który również mi odpowiada. Miejsce przy kasie było uporządkowane. Kasjerka przywitała mnie serdecznie, zaproponowała dodatkowy towar, powiedziała wyraźnie kwotę jaką muszę zapłacić za zakupy, przyjęła kartę płatniczą. Po dokonaniu czynności płatniczych, kasjerka wydała paragon, dowód zapłaty kartą płatniczą, podziękowała za zakupy, pożegnała mnie i zaprosiła ponownie.
Skierowałam się do tej apteki, gdyż jest ona jedną z najtańszych w Piotrkowie. Już na samym wejściu sprawia miłe wrażenie, wszędzie jest nieskazitelnie czysto, leki są nienagannie poukładane na półeczkach, jednocześnie dostępne wzrokowo dla klienta. W aptece za ladą była tylko jedna pani obsługująca klientów, ale chyba głównie z tego względu, że nie było zbyt wielu klientów. Przede mną była tylko jedna klientka, a więc moje czekanie w kolejce ograniczyło się do jakichś 30 sekund. Miałam do wykupienia dwie recepty, ale chciałam najpierw dowiedzieć się ile leki te będą kosztowały. Pani obsługująca mnie bardzo chętnie przystąpiła do sprawdzania cen leków w bazie i po krótkiej chwili poinformowała mnie o cenach dwóch leków. Pani farmaceuta przekazała mi tę informację w sposób bardzo miły i uprzejmy, cały xzas utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy. Nie była arogancka czy zniecierpliwiona. Trzeci lek, który był na recepcie był w tej chwili niedostępny w aptece, co trochę mnie zdziwiło, gdyż był to krem dostępny wyłącznie w aptekach firmy LaRoche Posay. Farmaceutka jednak nie udzieliła mi jednak informacji, czy ten lek będzie dostępny w najbliższej przyszłości, nie potrafiła też powiedzieć jaka jest jego cena. Postanowiłam, że nie będę wykupywać dwóch dostępnych leków bez tego najważniejszego, którego nie było. Zdziwił mnie jeszcze fakt, że maść którą zapisała mi pani doktor, według jej informacji miała kosztować 5 zł, natomiast pani w aptece poinformowała mnie, że maść ta kosztuje 7,50 zł. Nie wiem czy pani doktor nie posiadała informacji o aktualnych cenach czy też apteka, którą uważałam za jedną z tańszych w ostatnim czasie zdecydowanie podniosła ceny swoich leków.
W sklepie Reserved szukałem spodni ze starej kolekcji , po przecenie, zaskoczył mnie niewielki wybór, mimo ogłoszeń w stylu Wyprzedaż 50%, jednakże podobała mi się postawa sprzedawcy, który szukał rozmiaru tak długo aż w końcu dopasował spodnie do moich oczekiwań i rozmiaru. Dodatkowo zaproponował pasek do spodni w promocji ze spodniami, minusem była duża kolejka do kasy i tylko jedna kasa otwarta przy dużym ruchu klientów.
Weszłam do tego sklepu, bo akurat obok niego przechodziłam, a poza tym byłam ciekawa jakie towary mają tam w asortymencie. Po wejściu do sklepu miałam mieszane uczucia. Z jednej strony miałam ochotę pooglądać różne towary, ale z drugiej zaczęło mi się robić niedobrze pod wpływem zapachu chińskich wyrobów roztaczającego się w całym sklepie. Przemogłam się jednak i weszłam między półki ubraniami. Sklep ma bardzo wielkie pomieszczenie, a co za tym idzie przeogromny asortyment. Można tam znaleźć prawie wszystko, począwszy od bielizny, przez bluzki, swetry, kurtki, koszule, sukienki, buty, na artykułach gospodarstwa domowego kończąc. Dostępne towary są przeznaczone zarówno dla kobiet, mężczyzn, jak i dla dzieci. Dodatkowo dla dzieci można kupić tam zabawki, pluszane i plastikowe. Nie udało mi się obejrzeć całego asortymentu, ale skupiłam się głównie na bluzkach damskich. Ceny były różne w zależności od fasonu i materiału z jakiego były uszyte, ale generalnie wahały się w granicach 20 zł- 50 zł. Naprawdę było w czym wybierać, bo tak na moje oko wieszaki z damskimi bluzkami zajmowały 1/5 całego sklepu. Można było kupić sobie zarówno bluzki młodzieżowe z kolorowymi nadrukami, jak też białe bluzki wizytowe, oczywiście do wyboru z długim lub krótkim rękawem. Nawet znalazłam bluzkę dla siebie, z długim rękawem, ale jednocześnie świetnie nadającą się już na wiosnę, za jedyne 25 zł. Podobnie rzecz miała się z innymi towarami, wszystkie były dostępne w zróżnicowanych fasonach, kolorach, no i cenach. W sklepie panował porządek, cały asortyment był ładnie porozwieszany na wieszakach lub poukładany na półkach sklepowych. Towary nie były ciasno poupychane, a luźno porozwieszane, więc można było swobodnie przeglądać rzeczy. W przymierzalni też było czysto i było dostępnych kilka wieszaków dla klientów. Nie spodobało mis się tylko zachowanie personelu w tym sklepie. Podczas przeglądania ubrań, że dwie ekspedientki stoją sobie razem ukryte za filarem i ciągle rozmawiają. Co prawda układały i rozwieszały w tym czasie jakieś nowe ubrania, ale non stop nawijały ze sobą. Sytuację trochę łagodził fakt, że proszone przez klientów o pomoc niezwłocznie jej udzielały przerywając na chwilę swoje ploteczki. Jednak apogeum nieuprzejmości zobaczyłam dopiero przy kasie. Kasę obsługiwał jakiś Chińczyk czy Wietnamczyk, naprawdę nie wiem kto to był, ale był mało uprzejmy dla klientów. Przez cały czas jaki spędziłam przy kasie nie odezwał się ani słowem, nie mówiąc już o tym by nawiązał ze mną kontakt wzrokowy. Plus był taki, że bardzo szybko obsługiwał klientów i naprawdę bardzo szybko pisał na klawiaturze komputera i to bezwzrokowo. A jedynym słowem jakie od niego usłyszałam na koniec transakcji było „dziękuję”. Nie chce tutaj dywagować, ale może to było jedyne słowo jakie potrafił powiedzieć po polsku. Ogólnie moja wizyta wypadła dość dobrze, byłam zadowolona z zakupu no i może kiedyś tam jeszcze wpadnę.
Niedawno byłem zainteresowany zakupem materaca do łóżka. Spotkałem się z bardzo dobrą poradą ze strony sprzedawcy, który poświęcił mi dużo czasu, właściwie od momentu w którym wszedłem do sklepu. Szybko wybadał moje potrzeby i zakres cenowy , po czym wytłumaczył różnicę w poszczególnych modelach. Jako że była to młoda osoba, rozmawiał ze mną językiem przyswajalnym nawet dla laika. Nie podobał mi się jednak wystrój sklepu i mała liczba sprzedawców, bo część klientów była bez obsługi. Moja wizyta zakończyła się zakupem .
Kupiłem grzałkę elektryczną do grzejników drabinkowych firmy Heat-Pol. Po jakimś czasie okazało się, że muszę zmienić jej położenie w grzejniku. Biorąc pod uwagę doświadczenia serwisu posprzedażowego w Polsce, z wielką obawą wysłąłem do firmy maila z prośbą o uszczelkę. Po krótkim czasie dostałem odpowiedź z pytaniem o adres, na który ma być wysłana uszczelka. Rewelacja. Jednak można.
Byłam zmuszona iść do dermatologa, bo ponownie nasiliły mi się moje dolegliwości. Już raz korzystałam z rad pani doktor i całkiem dobrze na tym wyszłam, więc postanowiłam po raz kolejny udać się do jej gabinetu. Musiałam co prawda poczekać tydzień na wizytę, bo pani doktor chyba wyjechała na tygodniowy urlop, ale jakoś mi to nie przeszkodziło. Poza tym na wizyty można umawiać się tylko dwa razy w tygodniu i to dopiero od 16-ej, ale jeżeli ktoś cały dzień pracuje to jest to bardzo wygodne. Pani doktor umawia każdego pacjenta na konkretną godzinę, więc nie trzeba czekać długo w kolejce i tracić czasu. Gabinet jest usytuowany w nowym bloku, w centrum miasta, ogólnie pomieszczenie poczekalni i samego gabinetu pani doktor sprawia bardzo miłe wrażenie. Poczekalnia jest dość duża, ustawionych jest kilka krzesełek i ławek dla czekających pacjentów, dostępna jest oczywiście nowoczesna i czysta toaleta. Wszędzie panuje nienaganny porządek, pomieszczenie wygląda jak po właśnie przeprowadzonym gruntownym sprzątaniu. Taki sam porządek panuje w gabinecie lekarskim, a nawet większy, gdyż tam muszą być zachowywane pełne warunki higieniczne podczas zabiegów. Pani dermatolog jest bardzo miłą i spokojną osobą, rzeczowo podchodzi do sprawy i nie owija w bawełnę. Od razu dokładnie wyjaśnia przyczyny choroby i możliwości, dzięki którym można się jej pozbyć. Za każdym razem stara się zaproponować leczenie adekwatne do możliwości finansowych pacjenta, oczywiście starając się doprowadzić do wyleczenia całkowitego. Podczas mojej wizyty pani doktor zaproponowała mi rozpoczęcie leczenia długoterminowego i kosztownego, ale w 100% skutecznego. Opowiedziała przy tym o wszystkich negatywnych i pozytywnych stronach tego leczenia, nie namawiając mnie w natarczywy sposób do natychmiastowego podjęcia decyzji. Dała mi czas na spokojne zastanowienie się nad całą sprawą i zaproponowała tymczasowe leczenie, znacznie tańsze i bezpieczniejsze, ale niestety nie dające gwarancji całkowitego wyleczenia. Prywatna wizyta u pani doktor kosztuje 70 zł, ale myślę, że warto wydać te pieniądze i odzyskać zdrową i piękną skórę dzięki jej pomocy.
Po sprawdzeniu rozkładu jazdy pociągów w internecie udałem się na lubelski dworzec kolejowy. Na miejscu zastałem 4-5 osobowe kolejki przy każdym z otwartych okienek. Kolejki nie były spowodowane wolną pracą kasjerek, lecz faktem, że nikogo nie można było zastać w okienku z napisem 'informacja' i klienci zastanawiali się nad zakupem właśnie przy kasach. Po kilkunastu minutach czekania zostałem obsłużony przez młodą, miłą pracownicę. Bilet dostałem w ciągu 40 sekund, zapłaciłem bez problemów kartą. Szynobus czekał na pasażerów na peronie już 20 minut przed planowanym odjazdem. Co ciekawe, wyświetlacz w tunelu pod peronem sugerował, że skład pojedzie do Terespola; jednak wyświetlacz na szynobusie pokazywał już prawidłowy kierunek. W pociągu było ciepło i czysto, nikomu nie brakło miejsca do siedzenia. Konduktor w czystym i schludnym mundurze sprawdził bilety zachowując zasady kultury (proszę, dziękuję, uśmiech). Po kilkudziesięciu minutach jazdy pociąg stanął w miejscu. Kilka minut zamieszania i jechaliśmy dalej. Na dworcu w Rozwadowie byliśmy na czas, na torze obok czekał już przesiadkowy pociąg PR do Przeworska. Kiedy jego maszynista zobaczył nadchodzących podróżnych otworzył drzwi i weszliśmy do czystego i ciepłego wagonu. Wnętrze było niedawno odrestaurowane: odmalowane elementy metalowe, nowa tapicerka, jednak klimat PRLowskiego laminatu pozostał. Po wyjeździe ze Stalowej Woli pojawił się konduktor – tak jak poprzedni schludnie ubrany i uprzejmy. Za Leżajskiem pociąg stanął, z przodu wybiegł maszynista i pół-żartem, pół-serio kazał nam się modlić. Przez kilkanaście minut obaj pracownicy PKP starali się naprawić pociąg. Udało się to po dwudziestu kilku minutach. Konduktor zapytany o pociągi przesiadkowe obiecał zadzwonić do centrali. Dzięki temu, kiedy wjechaliśmy na dworzec w Przeworsku (z 20-minutowym spóźnieniem) oba pociągi przesiadkowe czekały w gotowości. Po wjechaniu na peron przez głośniki poinformowano nas, który z pociągów jedzie do Rzeszowa, a który do Przemyśla. Dodatkowo konduktorzy tych pociągów stali przy wyjściu z tunelu i informowali podróżnych na miejscu. Nie miałem więc problemów z przesiadką do odpowiedniego (czystego i ciepłego) pociągu. Niemal natychmiast zjawił się kolejny schludny i miły konduktor, który sprawdził bilet, zapytał o powód opóźnienia i poinformował mnie ile jeszcze stacji muszę przejechać zanim wysiądę.
Opinia: Od 8 lat niemal co miesiąc jeżdżę pociągiem na trasie Lublin-Łańcut-Lublin (przez Rzeszów i przez Przeworsk) i nigdy nie spotkałem na niej niemiłego konduktora. W razie awarii ludzie Ci potrafią zażartować, rozładować napięcie, poprosić kierowników pociągów przesiadkowych o zatrzymanie pociągu, a co najważniejsze – uruchomić maszynę w szczerym polu wykałaczką niczym MacGyver. Jeśli chodzi o kolejki przy 'okienkach' – uważam, że zawdzięczamy je rodakom nie potrafiącym sprawdzić połączeń na stronach internetowych...
Jeśli szukać uroków dawnych sklepów spod szyldu Społem, to w Kołobrzegu ich nie brakuje! Dom Handlowy Bryza w centrum miasta jest tego najlepszym przykładem. W całym sklepie brakuje ładu i porządku. Towary poukładany byle jak i byle gdzie. O uwidocznieniu cen należy zapomnieć. Obsługa też jak rodem z minionech lat. Brak wiedzy, kompetencji, uśmiechu, a przede wszystkim chęci do sprzedania czegokolwiek. Cały skale jest bardzo źle, słabo oświetlony, wręcz nieprzyjemny. Raczej przypomina bazar niż porządny dom handolowy. A szkoda, bo wbrew pozorom wybór towaru jest dosyć duży. Ogólnie jednak zakupy odzieży, bielizny, butów czy firam polecam zrobić gdzie indziej!
Po raz pierwszy zrobiłem dziś zakupy w markecie Gama. W sklepie panował ład i porządek. Dobre oświetlenie sprzyjało własciwej ekspozycji towarów. Ceny uwidocznione prawidłowo. Wybór towarów zadawalający, a ceny porównywalne z iinymi sklepami. Bardzo mi się spodobał sposób wyłożenia owoców i warzyw - bardzo estetycznie, pogrupowane odpowiednio do rodzaju. Obsługa sklepu przyjazna. Kolejek przy kasach brak. Na pewno wybiorę się ponownie na zakupy do Gamy.
Zanim wybrałem się w podróż sprawdziłem godziny odjazdów pociągów przez internet. Po wejściu na dworzec sprawdziłem, czy zgadzają się z podanymi na monitorach. Co ważne dla dalszej relacji – na monitorach nie było informacji o konieczności zakupu miejscówki na pociąg TLK ze Szczecina do Lublina odjeżdżający z Warszawy Centralnej o godzinie 17.50. W kolejce do jednej z 4 (później 3) otwartych kas stałem 14 minut. W kasie przywitała mnie starsza pracownica ubrana w schludny firmowy 'mundur'. Poinformowałem ją, że będę płacił kartą (zgodnie z instrukcją na czystej szybie 'okienka') i poprosiłem o 'zwykły' bilet na TLK o 17.50 do Lublina. Pracownica bez słowa wydrukowała bilet nie informując mnie o konieczności zakupu miejscówki. Płatność kartą przebiegła bez problemów. Udałem się od razu na odpowiedni peron. Pociąg nadjechał 5 minut przed planowanym odjazdem (ruszył o czasie). Wnętrze wagonu było czyste, choć PRLowska estetyka została nienaruszona. W przedziale było gorąco, za to w łazience ktoś wpadł na pomysł otwarcia okna przy 20-stopniowym mrozie. Zaraz po zajęciu miejsca w jednym z przedziałów siedzący w nim pasażerowie ze Szczecina poinformowali nas, że w pociągu obowiązują miejscówki, a pasażerowie bez niej zostają wyrzucani. Jako, że bilet jest dowodem zawarcia umowy na przejazd nie wysiadłem z pociągu, oczekiwaliśmy na konduktora. Ten pojawił się po jakichś 90 minutach. Natychmiast zażądał ode mnie i innej nowej pasażerki miejscówki. Pasażerka odmówiła, tłumacząc, że kiedy kupowała bilet nikt jej nie poinformował o konieczności zakupu takowej. Konduktor wziął jej bilet do ręki i odpowiedział – 'Pani jedzie z Łodzi, skąd mają wiedzieć do czego pani wsiądzie!'. Wtedy odezwałem się ja – mój bilet kupiłem przecież na Centralnym. Konduktor stwierdził, że mam bilet 'Nie na ten pociąg, bo tu pisze: 17.14, pan jedziesz nie tym pociągiem!'. Zbaraniałem. Konduktor zażądał dopłaty w wysokości 15 złotych. Współpasażerka poddała się i wyciągnęła portfel, poszedłem w jej ślady. Konduktor dodał 'W promocji pojedziecie za 5 złotych', a pieniądze włożył do kieszeni i wyszedł. Co do samego pociągu – kolej szykuje się na EURO 2012, jednak w wagonach ciężko znaleźć jakikolwiek napis informacyjny w języku angielskim (nie licząc lampki 'WC').
W domu sprawdziłem kilka rzeczy: (1) na stronie rozklad-pkp.pl jest informacja o rezerwacji miejsc w tym pociągu, ale nie jest to informacja zawierająca słowa 'płatna' bądź 'obowiązkowa'. To samo na stronie intercity.pl (2) na tej samej stronie widnieje informacja, że przejazd powinien mnie kosztować 40 pln, tymczasem w kasie zapłaciłem 43 pln + 5 (15?) pln z żądań konduktora. (3) nie mogłem jechać 'nie tym' pociągiem, bo nie ma TLK do Lublina o 17.14. O tej godzinie kupiłem bilet... (4) 5 złotych w 'promocji' konduktora to najprawdopodobniej haracz, bo nie dostaliśmy za nie żadnego potwierdzenia a pieniądze wylądowały w kieszeni pracownika PKP IC. (5) na wspomnianej stronie rozklad-pkp.pl odległość z Warszawy Centralnej do Lublina wynosi 175 km, na bilecie 'mnoży się' do 187 km.
Opinia:
(1) 175 km z Warszawy do Lublina w TLK kosztuje 30% więcej, niż 198 km Regio z Lublina do Łańcuta. Nie jest za to ani znacznie wygodniej, ani znacznie szybciej.
(2) Im bliżej Warszawy tym bardziej chamska obsługa – dotyczy to niemal każdej firmy, ale spółek kolejowych w szczególności.
(3) czuję się oszukany przez PKP IC, która nie udostępnia prawidłowych i jednoznacznych informacji o koszcie i warunkach oferowanych przejazdów. Gdybym znał łączny koszt tej podróży jechałbym wcześniejszym Regio.
(4) czuję się upokorzony przez pracownika PKP IC, który na podstawie wyssanych z palca argumentów szantażem wymusił na mnie i współpasażerce łapówkę.
(5) nikomu nie życzę takich przygód, i na wszelki wypadek polecam omijać PKP IC i TLK z daleka.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.