Ciekawy wystrój wnętrza, szybka i miła obsługa. Jedzenie rewelacyjne, bardzo smaczne a ceny przystępne. Poziom obsługi jest wyższy niż by można się było spodziewać, dania są podawane bezpośrednio do stolika a brudne naczynia zbierane również przez obsługę, czego raczej nie spotkałem w innych tego typu pub'ach.
W niedzielę 26 października wraz z moim nażeczonym przyjechaliśmy do Wrocławia. Mieliśmy zostać tu 3 dni w celach biznesowo - rekreacyjnych. Ponieważ nie mieliśmy czasu na szukanie hoteli udaliśmy się do położonego obok Dworca Głównego PKP hotelu Holiday Inn. Panie z recepcji na wejściu bardzo miło nas przywitały, poinformowały o rodzajach dostępnych pokoi, cenie, standardzie, dobie hotelowej. Jednym słowem mówiąc nie musieliśmy o nic pytać,powiedziały wszystko to, co chcieliśmy wiedzieć. Cała procedura wmeldowania do pokoju trwała może z 5 min co jest wielkim plusem po męczącej ośmiogodzinnej podróży. Pokój znajdował się na 3 piętrze. Otrzymaliśmy dwie karty do pokoju więc nie musieliśmy się martwić o ewentualny brak karty podczas nieobecności drugiej osoby. pokój był bardzo dokładnie posprzątany, dostępne były wszelkie materiały informacyjne o hotwlu, okolicy ( mapka Wrocławia). Rano zeszliśmy na śniadanie. Wszystko było świeże, starannie przygotowane a obsługa miła, życzliwa i uśmiechnięta. Najmilsze wrażenie zrobiła na mnie właśnie życzliwość wszystkich pracowników hotelu.
Celem mojej wizyty było uzyskanie informacji dotyczącej oferowanych opon zimowych i samochodowych bagażników do nart. Przy wejściu do centrum obsługi skorzystałem z katalogu ofertowego NORAUTO. Niestety, był w nim opis produktów, nie było natomiast podanych cen. Poprosiłem panią z obsługi kasy o udzielenie informacji dotyczącej ceny wybranych opon. Zostałem odesłany do pracowników obsługi stoisk z częściami i akcesoriami samochodowymi. Klientów obsługiwał jeden pracownik, do którego stało kilka osób. Zwróciłem się, pomijając kolejkę, z pytaniem o ceny opon, bo na wystawionym towarze nie było cen, a jedynie informacje dotyczące skali promocji cenowych. Zostałem odesłany do kolegi pracownika, który obsługiwał klientów serwisu. Pan ten poinformował mnie, że ze względu na częste zmiany cen oferowanych opon, nie są one uwidocznione przy towarze(!). Polecił mi, w celu uzyskania informacji, udać się do kasy lub stać w kilkuosobowej kolejce do pracownika, który obsługiwał klientów sklepu. Niestety, pani w kasie nie znalazła dla mnie czasu i chęci, aby powiedzieć mi ile kosztują konkretne opony. Po raz kolejny zostałem odesłany z do pracowników obsługi na sali z częściami i akcesoriami samochodowymi. Na moją uwagę dotyczącą braku ceny na wystawionym towarze (co jest niezgodnie z obowiązującymi przepisami o handlu) nie uzyskałem żadnej konkretnej odpowiedzi poza tym, że tak po prostu jest. Po około 15 minutach oczekiwania w kolejce do jedynego na sali sprzedaży pana obsługującego klientów i po stwierdzeniu, że w tym czasie obsłużył 1 (!) osobę zrezygnowałem z chęci dalszej kontynuacji uzyskania informacji i skorzystania z usług tej firmy.
Do oddziału na ulicy Żaryna udałem się nieprzypadkowo - znajduje się niedaleko mojego miejsca pracy. Moim celem była rezygnacja i zamknięcie rachunku karty kredytowej. Początkowo myślałem, że sprawa zostanie załatwiona szybko, tym bardziej, że w oddziale był tylko jeden klient i pięciu pracowników. Niestety, było to złudne wrażenie. Wszyscy pracownicy wyglądali na bardzo zapracowanych, przeglądali dokumenty, sprawdzali coś w komputerze. Podszedłem do osoby wyglądającej na najmniej zajętą i zapytałem, czy mogę prosić o pomoc w zamknięciu karty kredytowej. Poproszono, żebym usiadł i poczekał chwilkę. Czekałem blisko 15 minut, w tym czasie jedyny klient został obsłużony a ja nadal czekałem. Dyskretnie przypomniałem o swojej sprawie i znów poproszono bym poczekał. Po moim pytaniu, ile jeszcze czasu mam czekać, skierowano mnie do kasjera. Trochę mnie to zdziwiło, ale sprawa została załatwiona. Ta wizyta w banku, który do tej pory uznawałem za dość przyjazny, zawiodła mnie.
Po wejściu na halę zastałam dwóch pracowników. Chłopak układał napoje, dziewczyna chrupki. Następne dwie dziewczyny rozmawiały ze sobą o prywatnych sprawach. Jedna z nich sprzątała przy ręcznikach papierowych. Druga stała oparta o kosz, na który wrzucano puste opakowania. Przy dojściu do kasy zauważyłam jeszcze jedną osobę, wychodzącą z magazynu. Zakupiłam kaszkę dla dziecka. Stałam przy nich około 4 minut, jednak nikt z pracowników w tym czasie do mnie nie podszedł. Przy kasie były trzy osoby. Kasjerka przywitała się słowami "Dobry wieczór".Po zapłaceniu powiedziała "Dziękuję".
Pracowników było łącznie sześcioro. Oprócz mnie na sklepie było jeszcze 7 klientów. Żadnemu z nich nie pomagał pracownik obsługi. Na sklepie panował porządek. Pracownicy ubrani byli w firmowe czerwone fartuchy. Wystawiona przeze mnie ocena to 4. Nikt z pracowników nie obsługiwał żadnego klienta, jednak niektórzy byli poświęceni porządkom na sklepie. Dwie pierwsze osoby sprzątały, każda swój dział, jednak przy papierze starczyła by jedna osoba. Druga w tym czasie mogłaby przejść po sklepie, sprawdzając czy ktoś z klientów nie potrzebuje pomocy. Tym bardziej, że pracownicy byli na pasażach bocznych, zasłaniających półkami środek sklepu, gdzie byli klienci.
W piątek udaliśmy się do kina. Po seansie zgłodnieliśmy i postanowiliśmy udać się do KFC. Kiedy zajechaliśmy na miejsce w restauracji było sporo ludzi, więc podjechaliśmy na linię Drive i ustawiliśmy się w kolejce, która bardzo szybko się zmniejszała i po chwili przyszła nasza kolej, by złożyć zamówienie. Nasze zamówienie przyjęła i bardzo szybko zrealizowała p. Karolina. Mimo dużego ruchu i presji czasu, dostaliśmy to, co zamówiliśmy starannie zapakowane, pachnące i smaczne.
Weszłam na zakupy i trafiła mnie miła niespodzianka. Długo szukałam pewnego kosmetyku w różnych sklepach, i nawet wcześniej w Biedronc. Tym razem się okazało, że się znalazło na półce kilka szt. Co do obsługi, zapytałam na wejściu do sklepu, czy posiadają owy kosmetyk i bardzo miła pani mi odpowiedziała, gdzie mam szukać. Ucieszona poszłam do miejsca gdzie były kosmetyki i od razu znalazłam. Oceniam na 5 ze względu na miłą obsługę i fachowe podejście do pracy oraz ład i porządek na półkach sklepowych.
Weszłam do banku i poprosiłam o informację na temat dostępnych lokat bankowych. Udzielono mi wyczerpujących informacji. Po wysłuchaniu informacji, przekazanej przez doradcę bankowego ws. lokat, opuściłam bank. Bankowi przyznałam 5 pkt. ponieważ panowała w nim przyjazna atmosfera, pracownicy posiadali wystarczające informacje, o które się dowiadywałam.
Wizyta w lokalu w godzinach popołudniowych. Obsługa podeszła natychmiast po podejściu do baru. Obsługująca z uśmiechem się przywitała i poprosiła o złożenie zamówienia. Przy zamówieniu zaproponowała produkt promocyjny Grander (bez nachalności), po złożeniu zamówienia zapytała o kartę lojalnościową. Zamówienie zrealizowane natychmiast. Podziękowała za wizytę oraz zaprosiła do ponownego odwiedzenia lokalu.
Lokal wyposażony w telewizor (muzyka trochę za głośna), gazety aktualne. Stoliki sprzątane i przecierane na bieżąco, podłoga czysta, ubikacja czysta.
Wybrałam się na do Tesco, w celu dokonania zakupów spożywczych. Na stoisku mięsnym doszło do nieprzyjemnej sytuacji. Prosząc o porcję mięsa, dokładnie określiłam, ile go potrzebuję. Pani sprzedająca, dając mi o połowę za duży kawałek, zdziwiła się, że nie odpowiada mi podwójna ilość.
"No przecież teraz nie odkroję" - usłyszałam.
Ekspedientka stwierdziła, że nie dosłyszała, ile mięsa potrzebuję, a co za tym idzie, nie ma zamiaru go odkroić. Z racji, że zależało mi na czasie, zabrałam podwójną porcję mięsa i oddaliłam się ze stoiska.
Swoją ocenę uzasadniam tym, że pani sprzedająca ewidentnie próbowała wywołać we mnie poczucie winy, pomimo faktu, że to ona nie dosłyszała o co proszę.
Treść obserwacji usunięta na podstawie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
Właśnie w tym dniu miałam zamiar kupić sobie oraz mojej córce buty.
Ostatni sklep jaki został to CCC.
Chodziłam po sklepie i szukałam dobrego rozmiaru dla mojej córki. Nikt nie przyszedł do mnie z pomocą a wręcz przeciwnie, za mną chodziła pani z mopem i myła podłogę. Zostało 10 minut przed zamknięciem sklepu, każdy się spieszy do domu, dlatego nikt już nie zwraca uwagi na ostatniego klienta. Miałam wrażenie, że ostatni klient to już nie klient tylko "intruz". Kiedy pytałam się o rozmiar butów dla mnie czy mojej córki to usłyszałam odpowiedź: nie ma. Nie zaproponowano mi innego fasonu, chociaż w sklepie było mnóstwo. Poczułam, że jestem niechcianym klientem o tej godzinie. Wyszłam bez zakupów i zniesmaczona.
Wiedząc,że Anatewka zdobyła I miejsce na Festiwalu Kulinarnym w Łodzi, pozwoliłem sobie, z towarzystwem, odwiedzić lokal przy ul. 6-go Sierpnia i oto moje spostrzeżenia:
-goście przyjmowani są osobiście przez personel, a po zajęciu miejsc, na powitanie, serwowane jest wino i maca
-pobyt uprzyjemnia fachowa i bardzo sprawna obsługa
-potrawy w dużym wyborze są bardzo smaczne, możliwe jest zamówienie 1/2 porcji
-właściciel lokalu osobiście troszczy się o klientów, dochodzi do stolików, serwuje dowcipy, a stałym bywalcom także śliwowicę
-przemyślany, gustowny wystrój stwarza przytulną atmosferę, atrakcją jest "skrzypek", ale nie na dachu, a na ozdobnych schodach
-na pożegnanie goście otrzymują symboliczne prezenciki - figurki żydów z monetą 1-o groszową.
Uwielbiam chodzić po sklepach i zajrzałam właśnie do Orsay'a. Trzeba przyznać, że w sklepie jest dość schludnie, czysto. Minusem jest fakt, że za dużo jest wyeksponowanych ubrań. Nie mieszczą się one na tych wieszakach i przeszkadza to, jeśli chce się znaleźć konkretny rozmiar, bo nie można ich przesunąć.
Treść obserwacji usunięta na podstawie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
Treść obserwacji usunięta na podstawie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
Jestem klientką banku BPH od wielu lat. W związku z płaceniem dużych prowizji za wypłaty z bankomatów innych banków, postanowiłam zmienić rachunek na Sezam Max, dzięki któremu mogę korzystać ze wszystkich bankomatów bezpłatnie. Zadzwoniłam na infolinię banku BPH, gdzie uzyskałam wszelkie, potrzebne mi informacje. Przy okazji, przechodząc koło placówki banku, postanowiłam zmienić konto. Po wejściu zauważyłam, że jest prawie pusto, nie licząc jednego klienta przy kasie. W dziale obsługi klienta siedziała jedna pani, która zupełnie nie zwróciła na mnie uwagi. Drugie biurko było puste. Dopiero po zapytaniu, czy jest teraz wolna, przytaknęła i w ogóle mnie zauważyła. Powiedziałam, że chcę zmienić rachunek, bo płacę za dużo prowizji od wypłat z innych bankomatów. Poleciła mi konto Sezam MAX, wspominając tylko, że wypłaty będą bezpłatne i zamiast płacić około 3 zł za obsługę rachunku, będę płacić niecałe 13. Nie poinformowała mnie o niczym więcej, po prostu zabrała się za zmianę konta. Nie udzielono mi niemalże żadnej informacji o opłatach w przypadku tego konta, itp. Pani sprawiała wrażenie, że robi mi łaskę, obsługując mnie. Sprawiała nieprzyjemnie, znudzone wrażenie. W międzyczasie, z pomieszczenia służbowego, wyszedł inny pracownik, zajmujący się obsługa klienta (usiadł przy wolnym biurku), kończąc przeżuwać jakieś jedzenie. Ewidentnie skończyła mu się przerwa, ale fakt przeżuwania mocno mnie rozbawił. Po podpisaniu wszystkich dokumentów, pani obsługująca mnie stwierdziła, że to już wszystko. Celowo dopytałam, czy ma jakieś ulotki z informacjami o moim nowym koncie (przed nami i obok nas stał duży stojak z masą ulotek na temat ofert banku). Dopiero po moim pytaniu zabrała się za szukanie jakiś informacji dla mnie. Placówka banku była w miarę czysta i schludna, chociaż musiałam się nieco przeciskać, aby usiąść przy biurku. Wyszłam z banku zażenowana całą sytuacją.
Jako fanka sushi zamierzałam poznać kolejny sushi bar w Krakowie. Po dokonaniu telefonicznej rezerwacji (stolik dla 2 osób), udałam się z osobą towarzyszącą do EDOSUSHI. Przyjemna i uśmiechnięta kelnerka wskazała nam nasz stolik, podając jednocześnie kartę dan. Skupię się teraz na ocenie lokalu: jest dość duży, składa się z głównej sali z klasycznymi stolikami i sushi barem oraz kolejnej sali, podzielonej na mniejsze części, oddzielone parawanami, w których to można delektować się jedzeniem, siedząc na podłodze przy niskich stoliczkach. Mamy wiec możliwość delektowania się typowo japońskim klimatem lub tym przystosowanym bardziej do ludzi zachodu. Wystrój restauracji jest wysmakowany, w japońskim stylu. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu, jest przestronnie i estetycznie. Wystrój uzupełniony jest delikatnie sącząca się z głośników muzyka, która nie zakłóca rozmowy. Do tego dochodzi niezbyt mocne oświetlenie, które jednak, jak dla mnie, mogłoby być minimalnie słabsze. W ocenie wyglądu i komfortu jedna rzecz nieco mi przeszkadzała, mianowicie trochę za mała odległość miedzy stolikami, przez co osoba o większych gabarytach musiała się przeciskać, aby usiąść przy stoliku. Toalety zostały urządzane w klimacie spójnym z całym wystrojem, są czyste i przestronne.
Po krótkiej chwili (kiedy już odłożyliśmy karty) kelnerka pojawiła się i przyjęła zamówienie, doradzając i odpowiadając dokładnie na wszystkie nasze pytania. Jedzenie pojawiło się na naszym stoliku po nie więcej niż 7 minutach, pomimo wypełnienia restauracji! Nigdy nie spotkałam się z tak szybka obsługą. Samo jedzenie było wyśmienite. Nigdy nie jadłam tak dobrego sushi, pomimo ze odwiedziłam sushi bary w wielu krajach. Ryby wprost rozpływały się w ustach. Jedliśmy, delektując się smakiem potraw, przyjemna atmosfera i przyjaznym otoczeniem. Po skończonym posiłku poprosiliśmy o rachunek, który zapłaciliśmy karta, przy pomocy terminalu, który został nam przyniesiony do stolika. Obsługa zasłużyła na swój suty napiwek (miła, fachowa obsługa, troska o klienta).
Spokojnie mogę stwierdzić, że od tamtej wizyty jest to moja ulubiona restauracja, do której zamierzam wielokrotnie wracać. Całość świetnie dopracowana.
Po wejściu do restauracji zostałam powitana przez sympatyczną kelnerkę , która poprosiła o wybranie stolika.Usiadłam przy stoliku,obok toalet.Stolik był brudny,miał lepkie ślady po napojach.Kelnerka zapytała czy podać coś do picia.Podziękowałam z napój,kelnerka odeszła a ja przejrzałam kartę menu.Po kilku minutach podszedł kelner,Mariusz i przyjął zamówienie na barek sałatkowy i pieczywo crostini.Zwróciłam uwagę na ubiór kelnera-czysty i schludny.Zdziwiło mnie że toalety były zabezpieczone drzwiami z blokadą na kod liczbowy.Niestety nie zdążyłam z nich skorzystać.Sałatki w barku były bardzo świerze,kolorowe i smaczne,również pieczywo było dobrze wypieczone.Nie miałam niestety czasu na dłuższą wizytę tym razem.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.