Kilkakrotnie korzystałam z usług tego biura. Głównym jego atutem jest usytuowanie. To, że znajduje się na dworcu autobusowym ułatwia turystom z odległych miejscowości dojazd.Profesjonalna i miła obsługa wykazuje dużą cierpliwość ,co,szczególnie dla klientów wyjeżdżających po raz pierwszy, ma duże znaczenie.Dostrzegam też ,że pracownicy biura starają się przygotowywać oferty dostosowane , do " kieszeni " klienta , z którym często konsultują telefonicznie różne propozycje.
Zakupy robiliśmy w środę wieczorem. Był to chyba ostatni dzień promocji, bo większość pracowników zajęta była zmienianiem cen promocyjnych na wyższe. Sprawia to złe wrażenie, a dodatkowo może wprowadzać w błąd. Jednym z głównych obiektów naszego zainteresowania podczas zakupów w Jysk stał się dywan/chodnik. Miał już cenę160 zł, podczas gdy w gazetce reklamowej oferowany był za 100 zł (tyle też zapłaciliśmy). Chodnik był w dwóch rozmiarach, jednak oba były wymieszane na jednym regale. Poprosiliśmy o pomoc pracownika. Pan początkowo zabrał się dość dynamicznie do sprawdzania wymiarów. Szukał metek informacyjnych, a nawet rozwinął jeden chodnik i go zmierzył miarką. Jednak pracownik szybko stracił chęć do pomocy, na koniec niedbale zwinął chodnik i odszedł bez słowa. W kolejce do jedynej otwartej kasy stało przed nami 7 osób. Czas oczekiwania to ponad 13 minut. Mimo, że po sali ( i przy kasach) kręciło się wielu pracowników, a kolejka do kas cały czas była długa, nie otworzono drugiej kasy. Kasjerka była umiarkowanie uprzejma.
Odwiedziłam dziś Centrum Handlowe ,,Arkadia” i przy tej okazji zajrzałam do mieszczącego się tam salonu sieci Empik.
Jak wszystkie sklepy tej marki oferuje on bogatą ofertę w standardowych segmentach: książka, muzyka, DVD, multimedia, prasa oraz kartki pocztowe i kalendarze dodatki papiernicze etc. W głębi zorganizowana jest kawiarnia Empik Cafe.
Tuż przy wejściu dostępne są materiały z przedstawioną ofertą, a że okres przedświąteczny dominuje ta z ukierunkowaniem na przeznaczenie prezentowe. Zaraz za wejściem, po prawej stronie jest punkt gdzie możemy nabyć bilety na wszelakie imprezy kulturalne. Stanowiska kasowe są również w głębi sklepu. Asortyment wyeksponowany jest na dość niskich regałach i wyspach, dział książek które to dziś najbardziej mnie interesowały zaaranżowany jest ciekawie, pozycje wydawnicze są posegregowane tematycznie, ustawione na półkach grzbietami do klienta plus jedna z danego tytułu frontową okładką do klienta. Ponieważ dostrzegam pracownika, którego łatwo odróżnić od rzeszy klientów, gdyż ubrany jest w czarną, firmową koszulkę polo, zapisem na plecach „Empik Team” i ma przypięty identyfikator korzystam z okazji i proszę młodego Pana sprzedawcę o pomoc w lokalizacji albumów o kotach. Bez chwili zwłoki zostaje tam zaprowadzona, ale znalezienie książek o interesującej mnie tematyce na półce chwilę trwa, i to ja pierwsza orientuję się gdzie one stoją. Pan odchodzi a ja zapoznaję się z ofertą. Książki stają w idealnym porządku, według klucza ich formatu. Niestety częściowo książki o kotach, przeplatają się z tymi o psach i innych zwierzakach, a nie jak bym się spodziewała są posegregowane co do gatunku. Ceny są wydrukowane przez wydawnictwo bądź naklejone wraz z kodem kreskowym w rogu tylniej okładki.
W przypadku braku któreś z interesujących nas książek mamy jeszcze możliwość zamówienia jej w Punkcie Obsługi Klienta ewentualnie poprzez księgarnię internetową tej sieci. Jedyne co mnie zastanawia to to, czemu rolki z papierem do pakowania leżały na podłodze przed kasą, a nie stały w przeznaczonym do tego pojemniku obok….
W ogólnej ocenie sklep wypada pozytywnie, pracownicy nie odmawiają pomocy, są ubrani w jednakowe stroje firmowe z przypiętymi identyfikatorami przy kasach nie ma kolejki. Mamy możliwość chwili odpoczynku przy ciastku i kawie oraz przede wszystkim bardzo bogatą ofertę artykułów z której to na pewno każdy odnajdzie coś dla siebie na tle płynących z głośników polskich piosenek w klimacie zimowo- świątecznym.
Wracałem z Gliwic do domu. Na przystanku zobaczyłem tajemniczą reklamówkę. W niej jakieś zszyte zszywkami pudełko. Na reklamówce był napis „Do oddania”. Trochę mnie to zdziwiło, zwłaszcza, że nikogo nie było w pobliżu i byłem sam na przystanku. Postanowiłem powiadomić policję o podejrzanej reklamówce. Zadzwoniłem na 997 i po chwili zgłosił się dyżurny. Wytłumaczyłem mu dokładnie sytuacje i opis reklamówki. Zapytał mnie, gdzie się znajduję, prosił o moje imię i nazwisko. Powiedział, że zaraz tam kogoś wyślą. No, więc czekałem na policję. Minęło ponad 15 minut i dopiero przyjechali. Wysiadł z samochodu aspirant z jakimś posterunkowym. Podszedł do reklamówki i najzwyczajniej zaczął w niej grzebać za pomocą pałki. Pudełko wypadło. Policjant wziął i je sobie otworzył. Okazało się, że w środku były kasety do nauki języka angielskiego. W reklamówce były też lektury szkolne. Jak stwierdził pan aspirant , przyda mu się to wszystko. Zabrał cała reklamówkę i bez słowa odjechali. Nie znam się na procedurach, ale jakby każdy saper zaczynał od szturchania min czy ładunków wybuchowych to nie było by saperów. A policjant według mnie powinien zwrócić książki i oddać do domu dziecka a nie sobie przywłaszczać. Poza tym czas oczekiwania na przyjazd był według mnie zbyt długi. Jakby była to inna sytuacja np. przykład zgłoszenie pobicia, to przestępca dawno by uciekł.
Do sklepu udałem się na codzienne zakupy. Teren przed sklepem jak i wokół niego był czysty. Przed wejściem można zobaczyć gablotę z ofertą na przyszły tydzień. Tuż za wejściem na filarze widzimy plakat z ofertą bieżącą. Nad kołowrotkiem znajdował się koszyk z ulotkami. Podłoga w całym sklepie była czysta. Widziałem podczas wizyty pracownika, który na bieżąco z mopem chodzi po sklepie i myje podłogę. W sklepie półki wypełnione po brzegi towarem. Produkty ładnie ułożone. Artykuły przemysłowe ułożone z widocznymi cenami. Kupowałem owoce i warzywa. Skorzystałem z promocji dotyczącej bananów. Były one świeże żółciutkie ładnie wyglądały. Przy warzywach była też pani, która doglądała ich ekspozycji. Wszystkie owoce i warzywa wyglądały bardzo ładnie. Kupiłem też paluszki rybne, gdyż zobaczyłem kartę z promocją na ten produkt. Swoją drogą bardzo dobry pomysł, bo wiele Polaków w piątek robi rybę na obiad. Udałem się do kasy. Strefa kasowania była czysta. Przed kasami wiszą reklamówki oraz zielone torby. Była też broszurka w koszyczku dotycząca alkoholi, która sobie zabrałem. Byłem czwarty w kolejce. Za mną utworzyła się dłuższa kolejka. Gdy to nastąpiło pani na kasie użyła dzwonka, i została otwarta kolejna kasa. Pani na kasie przywitała mnie słowami „Dzień dobry”. Proponowała płatna reklamówkę, z której skorzystałem. Pożegnała mnie słowami „Dziękuję bardzo, zapraszam ponownie”. Dziś sklep zasługuje na same pochwały. W sklepie panował porządek i zostałem miło i szybko obsłużony.
Byłem nie dalej jak wczoraj na zakupach w Auchan. Co muszę przyznać podoba mi się asortyment i cena poszczególnych produktów ale już sam fakt dowiedzenia się gdzie coś leży na półce to tragedia. Część pracowników odpowiada opryskliwie z czym sam miałem doczynienia pytając o prezerwatywy. A przecież to produkt jak każdy inny. Mało tego sama obsługa przy kasach pozostawiła akurat trochę do życzenia. Gdyż powiedziałem dzień dobry Pani nie odpowiedziała. Nie patrzyła na mnie i siedziała tam chyba tylko dlatego że musiała. Była pracownikiem Interkadry ale siedziała w Auchan więc chciałem przestrzec przed takim zachowaniem. Pozdrawiam
Tym razem wybrałem się do JYSK, aby kupić lampki choinkowe. Zależało mi na zestawie zawierającym tylko kilka punktów świetlnych. Taki właśnie udało mi się zakupić w tym sklepie. Wprawdzie jest chińskiej produkcji, ale dość dobrego wykonania, użyte zostały dobre materiały, co więcej jest certyfikowany. Za niecałe 6zł to naprawdę opłacalny zakup. Przed dokonaniem zakupu poprosiłem Pana z obsługi sali sprzedaży aby sprawdził lampki. Na moją prośbę zareagował bardzo miło, od razu podłączając lampki do najbliższego gniazdka sieciowego. Jedyne z czego nie jestem zadowolony, to praca kas. W kolejce oczekiwało około 5 osób a tylko jedno stanowisko kasowe było otwarte. Wiązało się to z dość długim (zbyt długim) oczekiwaniem na obsłużenie.
Zawsze miałam stronę startową ustawioną na Onet.pl ,jednak dla odmiany zastosowałam wp.pl..
Wracam do Onetu.
Po paru tygodniach odwiedzania Wirtualnej Polski czuję niesmak.
Tematyka strony oraz zdjęcia są z najniższej półki .Przeważa seks ,seks oraz seks + fotki piersi ,piersi ,piersi ,a dla odmiany pośladków i piersi..
Zaliczyłabym ją do typu portalowego brukowca.
A ostatecznie, komfort psują wyskakujące z każdej strony witryny reklamy.
Chciałam wyrazić swoje zdanie na temat tego pubu/restauracji. Otóż wielokrotnie bywałam w tym miejscu i niestety, mogę wymienić tylko jeden pozytyw - lokalizacja. Barbados znajduje się obok Dworca Głównego, w samym centrum Gdańska. Z tego też względu bywa też przeze mnie wybierany, po prostu mam blisko do tramwaju i autobusu. Sam lokal lokal nie robi zbyt dobrego wrażenia. Począwszy od wystroju, menu, a na obsłudze skończywszy, pozostawia wiele do życzenia... Wewnątrz panuje nieprzyjemny zapach papierosów i alkoholu, co nie zdarza się raczej w innych restauracjach, gdzie przecież także są palacze oraz podawany jest alkohol. Reakcja ze strony kelnerów następuje zazwyczaj po kilku lub kilkunastu minutach. Natomiast na dostarczenie zamówienia czeka się drugie razy tyle. Bardzo nieciekawym doświadczeniem jest skorzystanie z toalety. Często nie działa w niej spłuczka, a na podłodze jest błoto oraz śmieci. Także wpadam tam, gdy już naprawdę nie mam innej alternatywy.
Nie polecam:-(
Przeglądając gazetkę z Abra, rzuciła mi się w oczy fajna meblościanka pokojowa. Cena była kusząca, więc postanowiłam udać się do sklepu tej marki i pozna szczegóły.
Sklep mieszczący się w domu handlowym, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz był czysty, posiadał ładne ekspozycje towarów i czytelny opis mebli i cen. Ceny produktów były zdecydowanie korzystne, a towar wydawał się być dobrej jakości. postanowiłam zakupić ową meblościankę.
Przy kasie przywitała mnie Pani, schludnie ubrana, posiadająca identyfikator. Pani była sympatyczna i odpowiadał konkretnie na moje pytania ale niestety sama ponadto nic nie mówiła. Nie starała się kontynuować wypowiedzi, zainteresować mnie dodatkowymi produktami, a na pytanie o stoły krótko ujęła:" to co na ekspozycji". Złożone zamówienie zostało zrealizowane wciągu 4 dni, czyli standardowo o 10 dni krócej niż u konkurencji co akurat było ogromnym plusem. Dowóz i wniesienie nie było dodatkowo opłacane, co pomogło mi zaoszczędzić kolejną sumkę pieniędzy.
Polecam ten sklep, bo uważam, że warto.
Zakupy w sklepie internetowym mogą być też cikawe i pouczające. Przy zakupie pytałem o óżne cęści garderoby, sprzedający wydawał się wiedzieć co mówi, kontakt przez e-mail dobry. Asortyment duży,, jest w czym wybrać i ceny też przystępne. Czas wysyłki około 3 dni, może być, powiadomienia o wysyłce. To co kupiłeś było to samo co przyszło w paczce więc nie było żadnych rozbierzności.
Tego dnia zasiadłem za komputerem i wypisałem liste banków których byłem zainteresowany. Po zadaniu 8-9 pytań w wybranych bankach czy to było przez infolinie , przez e-mail czy stanie w kolejce do biura obsługi klienta zdecydowałem się wybrać ten bank. Wiedza na dobrym poziomie, ofertę na ror wydawała sie dobrym pomysłem 3x0zł . Duży wachlaż usług, gdy skladałem wniosek o kredyt na samochód otrzymałem go w niecałe 2dni, dla mnie to szybko, plus zależało mi na czasie i wszystko przez internet minimum formalności. Organizacja i czas obsługi szybki i na temat, to coś dla mnie.
Witam.
Jest mi bardzo miło, że zechciał Pan podzielić się pozytywną opinią na temat mBanku. Nieustannie dążymy do podnoszenia poziomu jakości obsługi oraz staramy się, żeby była ona sprawna i satysfakcjonująca. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że zostało to przez Pana docenione. Mam nadzieję, że dalsze kontakty z mBankiem pozwolą Panu czerpać zadowolenie, zarówno z korzyści finansowych, jak i z jakości obsługi.
Pozostajemy do Pana dyspozycji w placówkach naziemnych oraz na mLinii pod numerem 801 300 800 lub 42 6 300 600
Pozdrawiam.
Dorota Łoza
mBank
Koncert charytatywny organizowany...
Koncert charytatywny organizowany na rzecz Hospicjum Małego Księcia w Lublinie, odbywający się w auli Urzędu Marszałkowskiego. Źle oznaczone wejście do budynku (inne niż główne). Sprawna obsługa zarówno w szatni jak i bileterów. Sala koncertowa duża, fotele dobrze rozmieszczone i wygodne, czysto. Konferansjer świetnie prowadzi aukcję a także zapowiada artystów. Soyka wraz z Kwintetem + sprawili że wieczór był wyjątkowy.
Obsługa ubrana w firmowy uniform z identyfikatorem. Urzędnik przyjmuje wpłaty sprawnie, doradza przy zakupie artykułów papeteryjnych. Czytelne informacje co do otwarcia i przerwy. Na witrynie okiennej taryfikator usug Poczty Polskiej. Wybór kart świątecznych umiarkowany. Na zewnąrz okienka pocztowego czysto, natomiast wewnątrz panuje nieporządek.
Od 1 roku mam kredyt hipoteczny w tym oddziale i zawsze kontakt z doradcami jest na najwyższym poziomie - zarówno telefoniczny jak i mailowy. Obsługa stara się załatwiać wszystkie sprawy tak, bym był zadowolony. Sami szukają najlepszych rozwiązań, podpowiadają, co jest korzystne. Są elastyczni i pomocni. Polecam!
Jestem zachwycona tym sklepem! Wcześniej nie miałam okazji robić zakupów w tej sieci i słyszałam, że podobno jest tam drogo itd. No i owszem, pewne produkty wydają mi się droższe, niż w innych sklepach, ale przeważają jednak te, które są w podobnej cenie, jak w innych sklepach, a znajdą się i tańsze. Jednak nie o cenie chcę tu pisać. Zachwycił mnie bardzo wybór towaru, który zaspokoi różne gusta, a w tym także osób preferujących zdrową, ekologiczną żywność oraz wegetarian. Jest to pierwszy sieciowy sklep, w którym dostałam trudne do zdobycia produkty, wchodzące w skład mojej diety odchudzającej. Na terenie Piotra i Pawła, znajduje się również cukiernia/piekarnia, proponująca wyśmienite ciastka i pieczywo. Z kolei na stanowisku mięsno-nabiałowym, dostaniemy nietypowe sery z różnych zakątków świata oraz pyszne surówki, świeżo przygotowywane, a następnie estetycznie zapakowane przez obsługę. Wrażenie robi także imponujące stanowisko z alkoholem, gdzie znajdziemy nawet najbardziej egzotyczne trunki;-) Wieńcząc swoja wypowiedź dodam jeszcze, że przyjemne wrażenie budzi też schludność i czystość całego wnętrza sklepowego. Do dyspozycji klientów są darmowe siatki i specjalne torby papierowe.
Jest to zdecydowanie mój ulubiony sklep spożywczy!
Wraz z zakupem nowego mieszkania, niezbędnym okazał się zakup wyposażenia oraz gadżetów remontowych. Korzystając z chwilki wolnego wybrałam się na zakupy do Praktikera.
Sklep witał ekspozycją już na samym parkingu, gdzie wystawione były płytki ścienne. W wejściu znajdowały się inne propozycje, m.in. do pokoju dla dziecka. Sala sprzedaży charakteryzowała się obfitością w produkty, do których przypisane były ceny. Podłoga oraz poszczególne działy były zadbane i czyste. Na sali sprzedaży znajdowało się wielu klientów, ale pracownicy sali wszystkim pomagali nie pomijając przy tym nikogo.
Po krótkim zwiedzeniu sklepu, postanowiłam kupić jedną z wystawionych meblościanek do kuchni. Poprosiłam w tym celu pracownika: wysokiego, ciemnowłosego mężczyznę o radę, opinię i pomoc. Pan z dużym zapałem opisał poszczególne meble, udzielił dodatkowych informacji na ich temat po czym wystawił kwit, dzięki któremu mogłam bez trudu zapłacić przy kasie. Pan polecił mi również, że można domówić sobie poszczególny element meblościanki w razie takiej potrzeby. Podziękował mi i zaprosił od strony wydania towaru. Pani obsługująca przy kasie była bardzo sympatyczna. Każdego witała, sprawdzała towar, wszystko sprawnie i szybko. Podała mi kwotę do zapłaty i wydała zgodną resztę. Zarówno kasjerka jak i ochroniarz pożegnali mnie.
Pani proponująca mi linię kredytową\kartę kredytową była bardzo uprzejma. Zaproponowała mi produkty które powinna rzetelnie, gdy odmówiłem podała mi dodatkowe plusy posiadania kredytu o których nie wiedziałem czyli o punktach w Biurze Informacji Kredytowej. Miała cały czas bardzo miły i uprzejmy głos i mimo nie pozytywnego zakończenia rozmowy (nie przyjąłem kredytu) zaprosiła mnie do wizyty w placówce jeśli jednak zmienię zdanie. Obsługa najwyższej jakości.
Obserwacja dotyczy Poradni Rehabilitacyjnej NZOZ Medicus. Uważam, że jakość usług jest tam na prawdę na bardzo wysokim poziomie. Począwszy od uśmiechniętych Pań w recepcji (pomimo, że na prawdę są bardzo zapracowane), poprzez lekarkę która wytłumaczyła mi dokładnie całe schorzenie, skończywszy na rehabilitacji, gdzie panuje sympatyczna atmosfera, a prowadzący są uśmiechnięci, bardzo kompetentni i pomocni. Choć nie życzę nikomu, żeby musiał z poradni korzystać, to jednak jeśli już zajdzie taka potrzeba - na pewno będziecie zadowoleni.
Jedynym minusem, niezależnym jednak od instytucji, są długie kolejki do lekarzy i na rehabilitację w ramach NFZ. System rejestracji jest jednak bardzo czytelny i dobrze zorganizowany.
W hotelu gościłem trzy dni przy okazji uczestniczenia w szkoleniu. Hotel posiada kategorię trzech gwiazdek i znajduje się tuz obok Jeziora Barlineckiego, jest przystosowany do obsługi osób niepełnosprawnych o czym świadczy podjazd przy wejściu oraz specjalne pokoje na parterze. Technologia... można byłoby trochę o niej podyskutować ponieważ z jednej strony są karty magnetyczne zamiast kluczy, z drugiej telewizor odbiera zaledwie kilka kanałów. Nie przyjechałem oglądać telewizji. Bez wątpienia niepowtarzalny klimat nadaje mu drewniana stolarka, stylowe meble, przeszklona restauracja z widokiem na Jezioro Barlineckie oraz bardzo miła i sympatyczna obsługa. W każdym pokoju znajdował się telewizor, telefon, prysznic, suszarka - taki standard. Jeśli chodzi o posiłki, po prostu rewelacja! Śniadania w formie szwedzkiego bufetu wliczone są w cenę pokoju. Mógłbym zorganizować tam każdą imprezę tylu sylwester lub chociażby nawet małe spotkanie bez obaw o wyżywienie. W grupie ośmiu osób, w której byłem, wszyscy zgodnie chwalili szefa kuchni. jak się później okazało, szefową.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.