Witam, wchodząc dzisiaj na konto wyświetla mi się wiadomość "Twoje konto zostało zablokowane z powodu podejrzewanego nadużycia. W celu uzyskania dokładniejszych informacji skontaktuj się z nami." Nie wiem czy to błąd systemu, czy coś innego... rozwiązałem test na osobowość i parę godzin po tym zostałem jak widać podejrzany od nadużycia... jest to dla mnie nie do przyjęcia i jestem niesamowicie zniesmaczony zaistniałą sytuacją... teraz czekam i zobaczymy czy moje konto zostanie odblokowane, chociaż wątpię czy ktoś z obsługi nadąża za czytaniem tych wszystkich maili.
Dziękujemy za wyrażenie opinii na portalu jakośćobsługi.pl Niezmiernie cieszy nas fakt,że pomimo występujących trudności, jest Pan zadowolony ze sposobu rozwiązania problemu. Zapraszamy do wyrażania swoich opinii w przyszłości. Pozdrawiam, Izabela Michalak zespół nk.pl
Od pewnego czasu...
Od pewnego czasu najpopularniejsza platforma handlu detalicznego w polskim internecie - Allegro - udostępnia tzw. płatności allegro. Polega to, w skrócie, na tym, że kupujący może wpłacić pieniądze przelewem na 'rachunek' sprzedawcy prowadzony na platformie allegro (działa podobnie do paypal). Sprzedawca, który chce uzyskać realny dostęp do pieniędzy zgromadzonych na takim rachunku, musi skonfigurować konto, między innymi poprzez podanie numeru rachunku bankowego i zlecenie przelewu (bądź ustawiając tzw. przelewy automatyczne, realizowane przez system od wskazanej przez posiadacza konta kwoty w pln). I tyle, ogólnie rzecz biorąc usługa może (nie musi) się podobać). Mnie się nie podoba, ale powiedzmy, że jako opcja jest ok. Gorzej, kiedy klient/użytkownik zostaje zmuszony do jej używania. A w moim przypadku tak to niestety wyglądało. Wystawiłam kilka przedmiotów na sprzedaż. Po zakończeniu aukcji dwóch kupujących poinformowało mnie, że zapłaciło poprzez płatności allegro. Moje zaskoczenie było niemałe, bowiem NIGDY nie udostępniłam nikomu tej usługi, jak również nie skonfigurowałam konta (jak napisałam, trzeba tam podać między innymi numer rachunku). Jak w związku z tym ktokolwiek mógł wpłacić cokolwiek na konto, które nie istnieje? Kiedy zalogowałam się do konta na allegro, okazało się, że pieniadze - owszem - są, tyle że ze względu na nieistniejące konto - zawieszone w próżni. System poinformował mnie uprzejmie, że jeśli chcę uzyskać dostęp do moich pieniędzy, konieczne jest uzupełnienie danych konta. Allegro wyszło najwyraźniej z (słusznego) założenia, że człowiek przyparty do muru jest bardziej skłonny do kompromisu. Nie było wyjścia, dane uzupełniłam i od razu zleciłam wypłatę środków na rachunek. Przelew trwał dokładnie dobę. Zatem w ostatecznym rozrachunku - straciłam 24 godziny, zanim należność za sprzedane towary znalazła się w mojej pełnej dyspozycji. Z mojego punktu widzenia usługa 'płatności allegro' to tylko strata czasu. Niepotrzebne zamieszanie + wprowadzanie w błąd (zwłaszcza) niedoświadczonych kupujących, którzy może nawet dobrze chcieli, nie wiedzieli tylko do końca, w czym rzecz. FATALNA PRAKTYKA, mam nadzieję, że ktoś z ekipy portalu pójdzie po rozum do głowy i zaprzestanie opisanych żałosnych praktyk. Dodam tylko, że wysłałam także do allegro email z pytaniem, co należy zrobić, by z usługi skutecznie i całkowicie nie korzystać oraz by kupujący nie mieli szans płacić za cokolwiek i kiedykolwiek w ten sposób. Na stronie allegro informacji na ten temat próżno szukać. Ciekawe, ile potrwa formułowanie właściwej odpowiedzi.
Musiałem skorzystać z pomocy lekarza na pogotowiu, gdyż już nie byłem w stanie nic mówić. Widać, że klimatyzacja dała o sobie znać. Po otrzymaniu recepty od lekarza, udałem się od razu do apteki, która znajduje się w tym samym budynku co pogotowie. Po podejściu do okienka, pracownik przywitał się ze mną. Po wręczeniu mu recepty, farmaceuta w dość krótkiej chwili podał mi lek i zapytał się, czy posiadam lekarstwa osłonowe na antybiotyki. Po otrzymaniu odpowiedzi,że nie, zaproponował dwie pozycję. Cena ich była podobna, w związku z powyższym odpowiedziałem, że decyduję się na wiedzę farmaceuty. Po zapłaceniu i po powrocie do domu sprawdziłem paragon, gdyż wydawał mi się trochę zbyt duży. Okazało się, że lek osłonowy kosztował prawie 30,00 zł. Moje gapiostwo, bo wiem z doświadczenia, że osłonowe są dużo tańsze. Ale jak widać, działania przedstawicieli farmaceutycznych powodują, że klienci ufają farmaceutom a dzięki temu płacę więcej za leki.
Tym razem muszę pochwalić obsługę za stosunek do klientów. Podczas tankowania można było zauważyć porządek a także można było skorzystać z czystej wody, która jest udostępniona do mycia szyb. Po wejściu do środka i po ustawieniu się w krótkiej kolejce zostałem poproszony do drugiej kas, gdyż właśnie zwolniło się przy niej miejsce. Po podejściu, pracownik stacji przywitał się ze mną i zapytał, z którego dystrybutora korzystałem. Po otrzymaniu odpowiedzi, pracownik podał mi kwotę do zapłaty. Przed zakończeniem transakcji, zaproponowano mi promocje przykasowe. Po pdziękowaniu i po poinformowaniu, że nie skorzystam z oferty, pracownik zakończył transakcję. Po wręczeniu mi karty kredytowej i paragonu, zostałem mile pożegnany i zaproszono mnie ponownie. Należy wspomnieć, że pracownik był zadbany i posiadał czyste ubranie. Starał się patrzeć klientowi w oczy podczas rozmowy z nim. Widać było zaangażowanie w wykonywaną pracę.
Po pierwsze zniechęcają często nieczynne dystrybutory z paliwem co wiąże się z koniecznością zawracania, objeżdżania i wykonywania innych manewrów i szczególnie jeśli ma się większy samochód i czasu nie jest zbyt wiele, staje się to nieprzyjemne. Sprzedawcy podczas dokonywania płatności nic nie mówią, gdy czekam na 2 grosze reszty ( a bardziej zależy mi na paragonie niż na reszcie ) patrzą się nieco dziwnie. Paliwo jest tańsze o 3-6 groszy niż na innych stacjach paliw jednak kosztem jakości obsługi. Gdyby połączyć lepsze traktowanie klienta ze stosunkowo dobrą cena paliwa, byłoby całkiem miło.
Tym razem do sklepu wybrałam się razem z moją mamą. Praktycznie przy wejściu przywitała nas pracownica, pytając czy może w czymś pomóc. W czasie, kiedy oglądałyśmy i wybierałyśmy ubrania i dodatki cały czas nam dyskretnie towarzyszyła, pomagając i doradzając. Jednocześnie zajmowała się innymi klientami, których było coraz więcej. Na pytanie o tuniki, pomagała wybrać odpowiednią, proponując określony model, na który nie zwróciłyśmy wcześniej uwagi (propozycja okazała się trafiona). Kiedy szukałam innego rozmiaru czy porównywałam dwa rozmiary, ściągała ubrania z wieszaka, pomagając mi w tym. Przez cały czas była uśmiechnięta i uprzejma i w miarę możliwości prowadziła z nami luźną rozmowę. Chociaż ostatecznie nie kupiłyśmy tego, co zamierzałyśmy, to i tak wyszłyśmy ze sklepu zadowolone, a przecież o to właśnie chodzi.
Skuszona dużymi obniżkami weszłam do sklepu Blue Shadow z zamiarem kupienia czegoś. W sklepie oprócz mnie były jeszcze 2-3 osoby. Przeglądając wiszące na wieszakach ubrania wybrałam kilka sztuk. Niestety obecność Klientów nie przeszkadzała pracownicom w prywatnej rozmowie. Pracownice nie zareagowały nawet, kiedy z półki zaczęły spadać torebki. To ja je złapałam i ustawiłam na nowo, dlatego że stałam obok półki. Nikt z obsługi nie podszedł i nie spytał, czy może w czymś pomóc. Pracownica zainteresowała się moją osobą w momencie, kiedy wychodziłam z przymierzalni. Kiedy szłam do wieszaków, aby odwiesić rzeczy podeszła i zapytała, czy kupię któreś z wybranych ubrań. Na moją odpowiedź, że nie, odebrała rzeczy. Gdyby nie fakt, że ubrania są w tym sklepie na prawdę fajne (i w atrakcyjnych cenach wyprzedażowych) oraz fakt, że dojrzałam kilka fajnych ubrań dla mojej mamy, pewnie nie wróciłabym już do tego punktu.
Oferują się z przecenami obuwia, więc z zaciekawieniem pojechałyśmy na zakupy. Sklep z zewnątrz robi przytłaczające wrażenie, wydaje się , że jest z czasów PRL-lu, obdrapany jakiś, wewnątrz nie jest lepiej. Towar jest poustawiany na sklepie w wielkim nieładzie co powoduje, ze klient kręci się w koło i nie wie, co już przejrzał a co jeszcze nie. Asortyment w większości już niemodny, z przed kilku sezonów. Praktycznie nie ma co kupić. Ogólna klapa i niemiłe wrażenie.
obserwacja przeprowadzona nad tematem telewizorów LCD i plazmowych cel:podjecie odpowiedniej decyzji dostosowanej do danego klienta.
ekspedient kulturalny rzeczowy i precyzyjny i w zakresie pożądanego prze ze mnie przedmiotu. Może odrobinę zbyt energiczny , brak możliwości zobaczenia identyfikatora. Ekspedient odpowiednio po informowany i chętny do współpracy nie wymuszał decyzji na kliencie sklepowa ekspozycja dobrze skomponowana aczkolwiek odrobinę zbyt mało rzeczy przyciągających wzrok. Cześć personelu zajmowała się czymś zupełnie nie związanym z wykonywaniem pracy.
Przed wejściem do sklepu czysto. Zakupy robiliłem dość szybko, konkretne rzeczy. Towar poustawiany poprawnie. Brak trzech wydaje mi się podstawowych artykułow wiodących firm na rynku po które głównie przyszedłem ich niestety nie było , nie było nikogo na sali kogo mógłbym nawet o nie zapytać. Przy kasie duza koleja 2 czynne kasy. Pani za kasą krótko scieta blondynka widać że zmęczona ledwo siedząca za kasą bez emocji. Płaciłem kartą. Ogólnie słabo , słaba obsługa i mało towaru.
Weszłam do budynku MOSiR-u, podeszłam do recepcji z prośbą o bilet na basen. Pani dosyć ospale wydała bilet. Rzeczy wartościowe zostawia się właśnie w kasie biletowej, jest do tego specjalne okienko i Pani powinna przyjąć torby i plecaki. Spakowałam wszystkie swoje wartościowe rzeczy, położyłam w tym okienku z komunikatem : "czy mogłabym zostawić swoje rzeczy oraz dostać numerek?" Na co Pani przyjmująca powiedziała: proszę sobie samemu wejść i wziąć ( przez drzwi przeznaczone tylko dla personelu). Gdy odchodziłam od kasy za mną przyszła para, która też chciała skorzystać z basenu - nie byli polakami. Zapytali Panią czy umie choć trochę język angielski, niestety nie umiała udzielić informacji - państwo musieli zrezygnować ze swoich planów. Tak wyglądała obsługa wczoraj. Tydzień temu gdy podeszłam do kasy biletowej siedział Pan, który nie wiedział jak obsłużyć kasę, zapłaciłam za bilet a on powiedział : proszę powiedzieć u góry że zapłacone ( u Pani która wpuszcza do szatni). Nie otrzymałam biletu a owa Pani, która była odpowiedzialna za wpuszczanie do szatni powiedziała; cyt: "To niech on dzwoni, gada a bo ja potem nie wiem czy mogę wpuścić czy nie".
Około godziny 17 usiedliśmy w Cafe Almond nowej naleśnikarni. Usiedliśmy w ogródku na zewnątrz. Pan z obsługi - młody szczupły blondyn-pojawił się szybko podał karty przywitał się miło i z uśmiechem. Od razu zamówiliśmy coś do picia. Przyniósł nam dość szybko. Zamówiliśmy naleśniki każdy wybrał innego. Pan polecił jakie sosy do którego.Czekaliśmy około 20 minut. Naleśniki były ciepłe smaczne duże. W trakcie prosiliśmy Pan o powtórke napojów - przyniosła nam Pani drobna czarne dłuższe włosy.Rozlała na stolik drinka. Przeprosiła. Odeszła. Dopiero po jakiś 5 minutach przyszedł obsługujący nas Pan i sprzątnał stolik. Potem długo nie było obsługi w ogródku, zeby zapłacić musieliśmy isc do srodka. Rachunek sprawnie i miło.
W dniu 14.07 został wysłany notebook do niniejszego serwisu. Zgodnie ze wcześniejszymi telefonicznymi ustaleniami naprawa miała być prosta i tania. Niestety mimo wcześniejszych ustaleń serwisant nie zadzwonił ani razu. Po dwóch tygodniach okazało się iż uszkodzona jest płyta główna a nie jak wcześniej mnie zapewniano karta graficzna. Niestety mimo prawie trzytygodniowych wysiłków nie ustalono uszkodzenia nie wspominając o naprawie.
Wraz z przesyłką wysłałem dokładny opis usterki oraz prośbę o kontakt w celu uzgodnienia formy płatności oraz zwrotu notebooka. Niestety takiego kontaktu również nie było. Wobec czego mailem wysłałem informacje dot. nadania przesyłki tj: adresata, oraz wskazałem firmę kurierską jak również dane płatnika. Mimo to przesyłka została nadana na mój koszt zupełnie inną firmą spedycyjną bez wcześniejszego ustalenia tego faktu ze mną.
Będąc w Łapach musiałem wrócić do domu pociągiem. Najpierw sprawdziłem w internecie godziny odjazdów i byłem pewien, że wszystko jest OK. Po wcześniejszym się wyrobieniu, udałem się na dworzec, aby kupić bilet. Po dojściu do budynku zauważyłem napis, że kasy biletowe są przeniesione na ul. Główną 8. Chcąc się upewnić co do godziny odjazdu sprawdziłem rozkład odjazdów pociągów, który znajduje się na dworcu. Okazało się, że godzina podana na dworcu jest inna niż w internecie - odjazd pociągu ma być wcześniej - za 5 minut. W związku z powyższym nie ma szans aby pójśc kupić bilet i wrócić. W związku z powyższym poszedłem na peron aby poczekać na pociąg. Po odczekaniu paru minut, został przez megafon ogłoszony przyjazd pociągu. Jak się okazało, aktualny rozkład jest w internecie niż na dworcu. Ciekawi mnie, kto za to odpowiada. Ponadto osoby, które są po raz pierwszy nie są w stanie znaleść kas, gdyż znajdują się w innym budynku oddalonym o kilkaset metrów. Brak jest np. mapki, która by ułatwiła dostanie się do kas.
Wyśmienita bałkańska kuchnia. Zawsze gdy mam ochotę na dobrze zrobioną baraninę odwiedzam Banja Lukę. Na jedzenie trzeba chwilę poczekać ale smak potraw rekompensuje to. Jedynym minusem jest fakt usytuowania niektórych stolików, szczególnie tych dwuosobowych. Ma się wrażenie, że ktoś je "poupychał" aby zyskać jeszcze więcej miejsc dla klientów. Wystrój jest klimatyczny. Dla dzieci specjalny kącik z animatorem
Bardzo miła i kompetentna obsługa. Salon ma bardzo schludny i czysty wygląd. Sprzedawcy udzielają wyczepujących informacji na temat akwarystyki morskiej, doradzą i poświęcają każdemu Klientowi odpowiednią ilość czasu. Nikt odwiedzając sklep nawet nie będąc zainteresowany zakupem, nie poczuje się jak intruz.
Obsługa w porządku, troszkę wysokie ceny, wszystko inne byłoby OK, ale niestety jakość oferowanych produktów jest niska, oddałem już 2 pary butów, z czego przy ostatniej parze musiałem walczyć z pomocą rzecznika do spraw konsumenta, bo twierdzili, że zimowe buty do zadań terenowych nosiłem w lato, a kolejna para, którą mam 3 miesiące też już się rozpada.
INSTYTUCJA NA 1 RZUT OKA WYGLADA OK NIESTETY BEDAC W NIEJ JAKO PETENT OKAZAŁO SIE WILE LUK I BRAKÓW . PO 1 PRACA PERSONELU POZOSTAWI WIELE DO ŻYCZENIA JEST BARDZO NIE MIŁA I SŁABO POINFORMOWANA CO SKUTKUJE TYM ŻE ZLE INFORMUJĄ BEZROBOTNYCH I NIE TYLKO.KORYTARZ W KTORYM SIE OCZEKUJE JEST CIASNY I SIEDZAC TRZEBA CIAGE SKRECAĆ NOGI ZEBY USTAPIĆ MIEJSCA PRZECHODZACYM.. JEST TO UCIĄZLIWE ZWŁASZCZA JESLI CZEKA SIE NA NIM PONAD KILKA GODZIN A TO NORMA W TEJ INSTYTUCJI.BARDZO MAŁO OFERT PRACY.
Bardzo miła i fachowa obsługa klienta. Tu nabyłem obuwie. Nareszcie trafiłem na sprzedawczynie które zajęły się klientem we właściwy sposób. Zakup obuwia na zimę napewno dokonam w tym samym sklepie. Taka obsługa powinna być we wszystkich placówkach handlowych. Jestem klientem dość wymagającym i potrafię we właściwy sposób ocenić rzetelną i właściwą pracę sprzedawców tak aby klient wyszedł ze sklepu w pełni usatysfakcjonowany.
Podczas wizyty u teściów często bywam w jednym ze sklepów odzieżowych "po przeciwnej stronie ulicy". Sklepik mały, w małym miasteczku, z odzieżą dziecięcą, damską i męską- czyli prawdziwy misz-masz asortymentu. Lubię tam chodzić z wielu powodów. Ciuchy są stosunkowo tanie. Dla mnie- maniaczki spodni- jest to wymarzone miejsce do buszowania po sklepowych wieszakach, gdyż zazwyczaj wychodzę z jakimiś ciekawymi zakupami. Tym razem moim celem była koszulka sportowa dla męża. Wpadłam do sklepu pomiędzy męskie ubraniai i wypatrzyłam kilka nadających się do zakupu. Mąż przymierzył dwie z nich. Na jednej była skaza, więc stwierdziłam, że nie ma sensu jej brać, bo za droga, jak na uszkodzoną. Kiedy płacił za zakupy, ja jeszcze buszowałam pomiędzy dziecięcymi ciuszkami. Wybrałam komplet dziecięcy i również powędrowałam do kasy. W sklepie było wyjątkowo dużo ludzi, chyba ze względu na obniżki cen letniej odzieży. Ludzi sporo, ale nie tłoczno. Dwie przymierzalnie pozwalały bezproblemowo robić przymiarki. Nie bylo do nich kolejek. Panie ze sklepu bez natarczywości obsługiwały klientów. Ubrania porozwieszane na wieszakach naściennych i wolnostojących na środku sklepu. Wszystko w miarę dobrze dostępne. Czysto. Po wyjściu ze sklepu mąż powiedział mi, że kupił jednak dwie koszuli, przy czym tę jedną, ze skazą, kupił po obniżonej cenie negocjując warunki zakupu. Sklep jeszcze bardziej mi się spodobał:) Oprócz małego sklepiku, do którego- co tu ukrywać- mam niesamowity sentyment, doszedł kolejny element. Można negocjować ceny na ubrania... a to bardzo lubię!
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.