Teren sklepu był czysty i uporządkowany. Bez problemu znalazłam to, czego szukałam. Wszystkie towary były oznaczone ceną. Przy kasie byłam trzecią osobą, szybko mnie obsłużono. Zostałam przywitana i pożegnana, wydano mi paragon. Wokół kasy leżało wiele pustych jednorazowych reklamówek. Obsługiwała mnie blondynka przy kości.
Teren sklepu był uporządkowany, bez problemu znalazłam to, czego szukałam. Przy kasie obsłużyła mnie miła pani (ok. 40 lat, czarne, krótkie włosy), przywitała mnie i pożegnała. Wydano mi paragon. Zapytała czy potrzebuję jakiegoś preparatu do impregnacji butów, ale jej podziękowałam. Wizyta przebiegła bezproblemowo.
Teren sklepu był czysty i uporządkowany. Miałam problem ze znalezieniem artykułów z gazetki promocyjnej, ponieważ były one wymieszane z towarami po normalnej cenie.Przymierzalnie były czyste i przestronne. W kolejce byłam pierwszą osobą, obsłużono mnie bardzo szybko. Zostałam przywitana i pożegnana, a także zaproszono mnie do wypełnienia karty, dzięki której będę otrzymywać specjalne oferty. Gdy już odchodziłam do kasy jedna z pań (krótkie włosy, blondynka) powiedziała mi jeszcze o zbliżających się przecenach.
Podczas wizyty w restauracji uderzyło mnie przeraźliwe zimno - okazało się, że lokal nie był w ogóle wówczas ogrzewany. Obsługująca mnie pani (szczupła blondynka) była bardzo uprzejma - przywitała mnie, przyniosła menu itp. Jedzenie przygotowywane było na miejscu, więc czas oczekiwania był dłuższy niż zazwyczaj. Jedzenie było pyszne, a obsługa fachowa. Ceny w normie. Toalety czyste.
Teren sklepu ogólnie nie należał do najczystszych - podłoga miejscami się kleiła. Znalazłam wszystkie poszukiwane produkty, każdy miał cenę. W kolejce byłam pierwszą osobą, więc zostałam sprawnie obsłużona. Taśma przy kasie była mokra, a wokół porozrzucane były jednorazowe woreczki. Pani przywitała mnie i pożegnała, dostałam paragon.
Teren sklepu był uporządkowany, bez trudu znalazłam to, czego szukałam. Na towarach była cena. Byłam pierwszą osobą w kolejce, obsługiwana była jednak para, która zamawiała tytuły kolekcjonerskie. Czynna była tylko jedna kasa, więc w kolejce spędziłam 10min. Dopiero, gdy para nad czymś myślała, pani kasjerka (blondynka, lekko przy kości) zreflektowała się i powiedziała: "To ja w przerwie teraz Panią skasuję" - nie zostałam przeproszona za tak długie oczekiwanie na swoją kolej, a za mną kolejka też zrobiła się pokaźna. Pani się ze mną nie przywitała. Skasowała moje produkty, zapakowała je, dała mi paragon i pożegnała mnie mówiąc "do widzenia".
Pierwsze swoje kroki skierowałam do serwisu, ponieważ chciałam oddać telefon na gwarancję. Opowiedziałam panu o problemie, dopiero później poprosił o paragon (telefon zakupiłam w Saturnie na Pasażu Grunwaldzkim) i powiedział: "Pomiędzy naszymi dwoma sklepami trwa wojna, zapraszam na Grunwald". Zdziwiłam się bardzo, ponieważ podczas zakupu telefonu zostałam poinformowana o tym, że mogę go serwisować każdym sklepie tej sieci. Powiedziałam panu o moich wątpliwościach, ale on tylko powtórzyć, że zaprasza mnie na Grunwald, a telefonu przyjąć nie może. Następnie udałam się na teren sklepu, aby kupić prostownicę do włosów. Teren sklepu był uporządkowany. Po przejrzeniu działu z artykułami do włosów znalazłam panią, która mogłaby mi pomóc w doborze odpowiedniej. Pani ta (blondynka, długie włosy, szczupła) w bardzo serdeczny i miły sposób opowiedziała mi o kilku prostownicach, które jej zdaniem są najlepsze. Najpierw oczywiście zapytała o moje preferencje i przedział cenowy. Pod jej wpływem zakupiłam prostownicę, z której jestem bardzo zadowolona. Przy kasie byłam jedyną osobą, zostałam miło obsłużona, wydano mi paragon. Przywitano mnie i pożegnano.
Podczas wizyty w sklepie moja uwaga była skupiona przede wszystkim na promocjach. Ustawionych było kilka wieszaków promocyjnych, jednak rzeczy, które na nich wisiały były totalnie porozrzucane - ciężko było znaleźć właściwy wieszak, ponieważ wszystko się splątało. Na niektórych rzeczach nie było nawet ceny. Teren sklepu był ogólnie uporządkowany. W kolejce do kasy byłam piątą osobą, obsługiwała ją tylko jedna osoba (kobieta, ciemne włosy związane w kucyk), dopiero po czasie przyszedł do drugiej kasy chłopak. Dostałam paragon, towar mi zapakowano. Zostałam też przywitana i pożegnana. Przy kasie nie było kart upominkowych, chociaż były przygotowane na nie stojaki.
Generalnie sklep bardzo przyjazny i intuicyjny. Wszystkie towary poukładane na swoich miejscach, jest ich odpowiednia ilość nie ma brudu, towarów obdartych lub uszkodzonych. W sklepie panuje ład i porządek. Co chwilę widać personel sprzątający. Minusem jest średnia zatowarowanie i personel zwłaszcza na kasach. Chociaż kasjerki wypowiadają się standardem sprzedaży to robią to od niechcenia. Również na minus ceny pieczywa i ich ilość, zawsze czegoś brakuje.
Udałam się do Marketu w celu zakupu kilku produktów spożywczych marki Biedronka.
W sklepie było w miarę czysto, nie walały się żadne folie w dziale napoi, choć w dziale asortymentu dla domu, w koszach panował pewien nieład i trudno było coś znależć, gdyż były poukłądane w sposób nielogiczny.
Bez problemu znalazłam produkty- napoje i słodycze. Znajdują się tam, gdzie powinny. Udałam się do kasy, a tam- nowa kasjerka, która pracowała z prędkością żółwia. Wiadomo, każdy się kiedyś uczy. Mimo to powinna być otwarta jeszcze jedna kasa, by rozładować narastającą kolejkę, a to stało się dopiero po czasie. Można to uznać za okoliczność łągodzącą. Przesunęłam się do drugiej kasy. Kasjerka mnie obsługująca była w stroju biedronki, schludna i czysta- ręce zadbane. Z uśmiechem mnie powitała, zapytała, czy potrzebuję siatkę. Skasowała produkty, zajęło jej to kilka sekund. Wydano mi resztę i paragon. Oczywiście zaproszono mnie ponownie.:)
Ogólnie nie było źle, gdyby nie lekki nieład w sklepie i początkowa kolejka do kasy. Produktów na półkach nie brakowało, ceny na swoich miejscach. Ogólna ocena +3
Przyszłam do apteki w Galerii, by kupić coś na ból głowy. Gdy weszłam do apteki, która nie była przepełniona,od próg powitał mnie uśmiech i "dzień dobry" Pani Farmaceutki połączony z rzeczywistą troską o klienta. Nie czekałam, pomimo że pani Farmacetka zajmowała się wprowadzaniem czegoś do komputera.
Mogłam spokojnie wyjaśnić co mnie boli i jakiego leku poszukuję, choć nie pamiętałam jego nazwy, tylko podstawowy składnik i fakt, że spożywa się go po uprzednim rozpuszczeniu w wodzie. Pani, która mnie obsługiwała, nie miała z nazwą problemu. Zapytałam o cenę jednego listka leku, sprawdzenie w komputerze nie stanowiło dla niej problemu i nie towarzyszyło temu żadne westchnięcie, czy przewracanie oczami.
Zapłaciłam gotówką, otrzymałam resztę i paragon, o który nie musiałam się upominać. Zadowolona z obsługi wyszłam z Apteki, pożegnana zwrotem grzecznościwym Pani Farmaceutki.
W artece było czysto, wszystko poukładane, półki opisane, leki ometkowane.Pani Farmaceutka w czystym i wyprasowanym kitlu ze spiętymi włosami i czystymi rękoma. Ogólnie bardzo byłam zadowolona.:)
pracownik stacji gburowato zaptał "ile"?( tankuję gaz), bez dzieńdobry i przepraszam, że oderwałam go od pasjonującego zajęcia typu "rzeglad prasy" , aby mnie obsłużył musiałam wejśc do budynku i wyraźnie poprosic, na monitoringu przecież widac że stoję pod dystrybutorem gazowym , w miejscowości są dwie stacje benzynowe i w zależności od zmianypracowników różnie jest z obsługą
Wczoraj byłam na zakupach z koleżanką w Galerii Łódzkiej. Szczególną moją uwagę zwróciła wystawa sklepu z bielizną Intimissimi. Wystawa moim zdaniem była genialna. Została wyeksponowana bielizna ale tym razem nie na zimy i bez wyrazu manekinach tylko bielizna w zestawieniu z ciasteczkami. Wszystko wyglądało tak apetycznie że od razu chciało się wejść do tego sklepu i coś kupić. Bielizna bardzo ładna, ceny do przyjęcia a personel bardzo uprzejmy.
dziś po raz kolejny spotkałam sie z sytuacją kiedyb to nei zostałam obsłuzona w biedrone a wszystko prze WIELKI nominał jaki miałam całe UWAGA!!! 10 zł.Tym razem chciał kupic pasztecik za ok 2 zł , Ekspedientka OPRYSKLIWIE powiedziała ze mi go nie sprzeda BO NIE MAM WYDAC!!~ takie sytuacje maja miejsce tylko w biedronkach w jelczu-laskowicach. Czy klient nie ma prwa wyjsc z tym co chce kupil i po co przyszedł?? Takie sytuacje zdarzaja sie niezaleznie od godziny ani dnia tygodnia. TO JEST JAKOSC OBSŁUGI KLEINTA KTÓRA SIE SZCZYCI BIEDRONKA???? woła o pomste do nieba
miła obsługa, profesjonalne doradztwo, pracownik salonu przedstawił mi wszystkie zalety i wady sprzętu, który chciałam nabyć, uważnie słuchał jakie mam potrzeby i wymagania w stosunku do interesującego mnie towaru. Sympatyczna atmosfera, możliwość negocjacji cen. Gorąco polecam zakupy w tym salonie.
Szanowna Klientko.
Dziękujemy za miłe słowa skierowane pod naszym adresem.
Nieustannie podnosimy swoje kwalifikacje, aby zapewnić naszym Klientom obsługę na najwyższym poziomie.
Mamy nadzieję, że odwiedzi nas Pani ponownie do czego serdecznie zapraszamy!!!
Odwiedziłem ten sklep...
Odwiedziłem ten sklep dokonując zakupów. Jest to market spożywczy i ze stoiskiem mięsnym. Nie jestem codziennym gościem tegoż sklepu jednakże tę wizyte zapapmiętam na dłużej. Składa się na to kilka przyczyn. Po 1-sze miło było zobaczyć naprawdę niskie ceny i tutaj należą się gromkie brawa za dbałość o kiesę klienta. Zaopatrzenie sklepu dosyć dobre, porządek i czystość także zachęcają. Sklep jest dosyć duży, towar dobrze wyeksponowany, ceny widoczne, a personel życzliwy i zawsze chętny do pomocy. Sklep posiada duży dogodny parkin i dobry dojazd. Polecam każdemu ten sklep włąśnie z głównego powodu jakim są niskie ceny tak istotne w dzisiejszych czasach. Nie będę podawał przykładów bo trzeba samemu przekonać się jak to działa.
Jestem klientem tej restauracji od okolo 10 lat.
Z cala stanowczoscia moge przyznac ze przez 10 lat jedzenie jak i stosunek cen do zarobkow wypada wysmienicie. Przyznaje ze zdarzaja sie potkniecia, czy tez problem z obsluga - ale sa to wypadki sporadyczne..
Swietnej jakosci jedzenie, duze porcje, przepyszne sosy - to wszystko sprawia naprawde niesamowite wrazenie dla podniebienia.
Szczegolnie polecam enchilady i flaute - moje ulubione danie.
Salatki sa smaczne i duze, jednak dosc drogie w porownaniu do innych dan.
Towary w sklepie były dziś na bieżąco uzupełniane przez pracowników. Co chwilę pracownicy wychodzili z magazynu. Nie miałem żadnego problemu, by kupić świeże pieczywo. Mimo soboty i dużego ruchu, w sklepie było czysto i panował porządek. Klientów było bardzo dużo. Utworzyły się długie kolejki przed kasami. Czynne były trzy stanowiska kasowe. Gdy stałem w kolejce, otwarta została kolejna kasa. Szybko przeszedłem do niej, i po chwili byłem obsługiwany. Kasjerka źle skasowała mi por. Policzyła mi za nią 30 zł. Zwróciłem uwagę, po czym pracownik mnie przeprosił i zrobił korektę. Minus za koszyki, które powinny być za barierką przy wejściu, a te zalegały przed kasami.
Wczoraj w nocy zamowilem dostawe na Palucka, Piersza sprawa to dostawa:
"do godziny czasu" po godzinie zadzwonilem i uslyszalem "do 15nastu minut" przyjechal Pan po (laczny czas od zamowienia) godzinie i czterdziestu minutach. Poinformowal mnie o dostawie (pytalem przez telefon) wiec zszedlem z nim o 2 w nocy do bankomatu.
Sprawa druga:
Nie jestem wybredny, lubie przypieczone mieso, bardzo zaluje ze nie otworzylem jedzenia przy kurierze. Hamburgery byly tak spalone ze nie bylo czuc miesa. Powaznie, na czarno zrobione. Calosc niestety bylem zmuszony wyrzucic.
Slyszalem wiele pozytywnych opini o tej knajpce, ale niestety, mialem bardzo duza nieprzyjemnosc nadziac sie na swoje pierwsze zamowienie.
Biedronka mieści się w domu handlowym Viktor. Kiedy ja udałam się tam na zakupy, było strasznie dużo ludzi. Nie wiem, czy jest tam tak zawsze, ale biorąc pod uwagę, że dyskont mieści się w domu handlowym, to pewnie tak. Strasznie mnie to irytowało, że ludzie "szaleją" po Biedronce, zamiast spokojnie robić zakupy. No, ale jeśli chodzi o sam sklep, to nie mam do niego większych zastrzeżeń. Było czysto, wszystko czytelne - dobrze robiło mi się tam zakupy. Zdenerwowało mnie natomiast zachowanie pani kasjerki. Ogólnie mówiąc nie była miła, tylko jakaś taka "nadęta". Zapytałam się jej, czy dać jej 4 grosze, bo mam i ułatwi jej to przecież wydanie reszty, a ona zamiast podziękować i po prostu wziąć te "grosiaki", to była oburzona... Poza tym, za mną w kolejce stała starsza pani o kulach, która powoli wykładała towar na taśmę i miała koszyk ze sobą. Owa pani kasjerka krzyknęła, że koszyki zostawiamy przed kasą. Mogła zrobić to w delikatny sposób, albo po prostu złamać w tym momencie zasadę, bo klientem była niepełnosprawna osoba i widać, że ciężko było jej się poruszać. Poza panią kasjerką i tłokiem w sklepie, wszystko raczej było ok.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.