W końcu się poprawili. Panowała juz tam milsza atmosfera. W końcu nie trzeba było się prosić żeby ktoś obłurzył. Ceny są takie same jak zawsze. W sklepie było czysto Poprawiła sie organizacja pracy. Obsłurzono mnie konkretnie w końcu jakąś wiedze reprezentowali. Ogólnie można było zauważyć duże postępy sklpu.
Jadąc samochodem w kierunku centrum miasta nagle zauważyłem, że spod maski wydobywają się płomienie. Nie było to moje auto, nie mogłem znaleźć gaśnicy, zatrzymałem się więc szybko w pobliży stacji BP z nadzieją, że dostanę tam dużą gaśnicę. Jednak okazało się, że gaśnica na stacji paliwowej była pusta! Auto spaliło się doszczętnie.
Jestem bardzo nie zadowolony z obsługi tego sklepu. Obsługa podeszła olewająco do klienta, z wielką łaską, brak uśmiechu, wiedzy, zdecytowania, Wszystko robiła powoloi jakby specjalnie. W sklepie maja wysokie ceny ale duży wybór towaru. Ogólnie organizacja na niskim poziomie. Nie było tam tak czysto jak na innych sklepach. Troche zaniedbany sklpe.
Mają duży wybór towaru. Miła panuje tam atmosfera. Organizcja i czas pracy na wysokim poziomie. Sprzedawczyni były dobrze przygotowane , rzetelne, szybkie, widać było że pracują tam od lat, wszystko wiedzieli na pamięć gdzie mają i umieli też dobrze doradzić klientowi w czym będzie mu dobrze wyglądać. W sklepie ogólnie czysto. Są tam dobre ceny.
W skplepie panuje miła i przyjazna atmosfera. Personle dobrze wykfalifikowany(umie dobrze dopasować styl do klienta, uprzejmy, uśmiechnięty, szybki, konkretny,) . Ogólnie w sklepie jest czysto i w przymierzalniach też. Maja duży wybór towaru, dobre ceny oferuja klinetom. Organizacja na wysokim poziomie.
W sklepie panuje nie miła atmosfera. Obsługa nie jest rzetelna, brak im pogodnego ducha-wyglądją jakby tam byli za karę. Brak im odpowiedniej wiedzy. Nie umieją doradzić klientowi-robią to na otczep się. Mają za to duży asortyment, ale trochę za wysokie ceny. W sklpeie ogólnie jest czysto w przymierzalni też!!
Moja obserwacja dotyczy MPK w Krakowie. Ostatnio podróżując tramwajem coraz częściej napotykam na nie miłe, a nawet nie na miejscu odzywki prowadzących tramwajem. Jadąc ostatnio tramwajem o numerze 19, zatrzymaliśmy się na przystanku "Politechnika". Gdy wszyscy pasażerowie wysiedli, a kolejni wsiedli usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi. Jedna Pani podbiegła jeszcze i naciskała szybko guzik. Drzwi się nie otworzyły ponownie choć zazwyczaj się otwierają. Pani z zewnątrz popatrzyła na Panią kierującą wręcz ze zdziwioną miną, ta w odpowiedzi powiedziała: "one są na czujnik, Ty idiotko!". Domyślam się ze chodziło o drzwi, które jak już się zamkną to się nie otworzą, ale nie jestem pewna. Część ludzi młodych zaśmiała się z komentarza Pani prowadzącej, natomiast ludzie dorośli popatrzyli po sobie z zaskoczonym wzrokiem.
sklep godny zainteresowania, posiada świetnie wyszkolony personel(uprzejmy, miły, ma dużą wiedze, umie doradzić według potrzeb klienta, zawsze optimistycznie nastawiony, usmiechnięty). W sklpei jest trochę mało wystawionego asortymentu, ale to njic nie szkodzi, Jest tam ogólnie czyto, w przymierzalni też. Ceny są odpoiednie nie za wsykie.!!
POLECAM sklep miła szybka uprzejma, pomocna, doświadczona, mająca wiedze obsługa. W sklepie czysto Wszystko poukładane. Ceny wporzadku. Niezawodna szybkosc i pomocność. Towar elegancko poukładany i dobrze dopasowany. Obsługa konkretna, w całym sklpeie i w przymierzalni było czysto!!!! Zaprosili ponownie do klepu
W sklpeie miła atmosfera, grała tam fajna muzyka pasująca do otoczenia, Obługa miła rzetelna, konkretna, posiadająca wiedze, umiąca dobrać styl do klienta, dobrze doradza. W sklpeie mają duży wybór towaru, wszystko elegancko poukładane. Ceny mają w miare. Ogólnie w sklpeie jak i w przymierzalniach jest czysto.
Miła uprzejma obsługa, Miła atmosfera w sklepie, Obsługa konkretna mają dużą wiedze na temat swojego towaru. Ceny maja wporządku. Jakość towaru dobrą, posiadają duży asortyment towaru. W sklepie ogólnie czysto. Wszystko maja elegancko poukładane. Na końcu zaprosili żeby ponownie przyść do ich sklepu
obsługa miła godna polecenia, ogólnie umieja doradzić klientowi, szybko, konkretnie. Mają duży asortyment towaru, organizacja bardzo dobra. W sklepie ogólnie czysto, w przymierzalni też, Jakość obsługi dobra, Atmosfera przyjemna w tym sklpeie, Ceny w miare na polską kieszeń. Obsługa umie dobrać styl do klienta.
Wchodząc do biedronki przywitały mnie brudne i pomazane drzwi wejściowe. Następnie po brudnych schodach zszedłem na dół do sklepu. Na dole widok był nieco inny niż zazwyczaj, mianowicie tym razem poza błotem podłoga była w miarę czysta. Nie walały się po niej tak jak zawsze jakieś podarte papiery i folie. Zacząłem wybierać z półek interesujący mnie towar. Nagle usłyszałem wielki huk. Na końcu alejki zauważyłem ekspedientkę, która ciągnęła wielki wózek z towarem. Z wózka spadło kilka kartonów i rozwaliły się one na podłodze. Do ekspedientki podbiegła jedna z klientek sklepu i zaoferowała swoją pomoc w pozbieraniu kartonów. Ekspedientka jednak zabroniła jej udzielenia pomocy i zaczęła krzyczeć: „Nie! Nie! Pani to zostawi! Ja i tak to mam gdzieś! Ja już tu jestem po godzinach!”. Wyglądała na bardzo zmęczoną i zdenerwowaną. Zabrała się za sprzątanie bałaganu. Podszedłem do stoiska z owocami i zacząłem wybierać mandarynki. W kartonach z owocami znaleźć było można trochę już zepsutych i nieświeżych. Udałem się do kasy. Otwarte były trzy z czterech kas, przy każdej była niewielka kolejka, trzy-cztery osoby. Kasjerka spytała się czy potrzebuję siatkę i zaczęła kasować towar. Podała kwotę do zapłaty i po otrzymaniu gotówki wydała mi resztę. Następnie rozpoczęła obsługę kolejnego klienta. Myślę, że w sklepie tym brakuje pracowników, a obecni pracują ponad normę a finalnie i tak nie są w stanie ze wszystkim sobie poradzić.
Potrzebowałem kupić bilety tramwajowe, a Chata Polska była jedynym otwartym o tej porze sklepem w okolicy. Wszedłem do środka. Podłoga była nieco brudna, ale reszta sklepu wyglądała dość porządnie. Nie wchodziłem dalej wgłąb, ale na tyle na ile widziałem towar ułożony był równo i porządnie na półkach. Za ladą stała sprzedawczyni, która się ze mną przywitała. Poprosiłem o dwa bilety. Zauważyłem regał z gazetami, wziąłem z niego egzemplarz gazety wyborczej i położyłem na ladzie. Ekspedientka nabiła wszystko na kasę i podała mi kwotę do zapłaty. Następnie wydała mi resztę. Wychodząc powiedziałem jej „do widzenia”, na co mi odpowiedziała tym samym.
Ostatni tego dnia tramwaj linii 16 przyjechał na przystanek na ul. Gwarnej punktualnie. W środku było trochę osób, mniej więcej trzy-czwarte tramwaju były zapełnione. Nie było wolnych miejsc do siedzenia, więc skasowałem bilet i stanąłem obok kasownika. W tramwaju było w miarę ciepło, panował jednak bardzo nieprzyjemny zapach. Siedzenia nie wyglądały na najczystsze a podłoga była mocno brudna błota oraz znajdowały się na niej jakieś zaschnięte plamy. Pod sufitem na początku wagonu znajdował się zegar, który pomagał kontrolować ważność biletu. Szyby bardzo ograniczały widok na zewnątrz. Naklejona była na nie reklama i patrzeć było można tylko przez bardzo małe dziurki.
Udałem się do Krecika na niewielkie zakupy. Po wejściu zobaczyłem sporą kolejkę. Stało w niej ponad 10 osób, a w sklepie jest tylko jedna kasa. Moją uwagę przykuła podłoga, była bardzo brudna od błota. Udałem się w głąb sklepu wybierając interesujące mnie towary. Produkty na półkach wyłożone były ładnie i równo, jednak nie przy każdym znajdowała się wyraźna cena. Chciałem zatem sprawdzić cenę sera w czytniku kodów. Jednak po zeskanowaniu kodu na wyświetlaczu pojawiła się informacja „brak połączenia z serwerem”. Cena dalej pozostała niewiadoma. Ustawiłem się w długiej kolejce. Po długiej chwili oczekiwania przyszła moja kolej. Sprzedawczyni nie była zbyt uprzejma, wyglądała trochę jakby stanie za kasą było dla niej przymusem. Po skasowaniu wszystkich towarów podała mi kwotę do zapłaty. Nie spytała o siatkę, tylko wydała resztę i zaczęła obsługiwać kolejnego klienta. Spakowałem zakupy i wyszedłem mówiąc „do widzenia”, na które nie usłyszałem odpowiedzi.
Przechodząc ze znajomą obok pizzerii Tivoli postanowiliśmy spróbować podawaną w niej pizzę. Przed wejściem na dworze wywieszone było menu, dzięki czemu od razu wybraliśmy pizze. Weszliśmy do środka, była już późna godzina, więc zajęte były tylko dwa stoliki. Momentalnie zostaliśmy przywitani przez kelnerkę, która zapaliła światło przy stoliku gdzie usiedliśmy. Podała nam karty z menu, ale powiedziałem jej, że chcemy od razu zamówić wybraną wcześniej pizze. Kelnerka była bardzo miła i uprzejma. Zapytała się o sos do pizzy. Po przyjęciu zamówienia udała się do kuchni, po krótkiej chwili przyniosła nam sztućce oraz sos. W trakcie oczekiwania na pizze postanowiłem udać się do toalety. Znajdowała się ona piętro niżej w piwnicy. W toalecie unosił się zapach „Domestosa”, była jednak bardzo czysta. Na lustrze znajdowała się nawet naklejka „patrol euro 2010. Czysta Toaleta”. Po niecałych 10 minutach oczekiwania kelnerka przyniosła nam pizze. Była bardzo ładnie podana, posypana bazylią i estetycznie ułożona na talerzu. Bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło. Kelnerka życzyła z uśmiechem smacznego. Pizza okazała się niezwykle smaczna. Po zjedzeniu poprosiłem kelnerkę o rachunek. Spytała czy pizza smakowała i jak podoba się lokal. Odpowiedziałem pozytywnie. Wówczas kelnerka zaprosiła ponownie i dodała, że niedługo w lokalu zamontowany będzie piec do pizzy opalany drewnem. Pożegnałem się i udałem w stronę wyjścia. Kelnerka życzyła mi udanego wieczoru. Muszę przyznać, że jest to najlepsza pizzeria w jakiej do tego pory byłem. Bardzo wysoki poziom obsługi oraz pyszne jedzenie. Lokal w środku wygląda bardzo estetycznie. Jest urządzony w sposób, który tworzy specyficzny, przytulny klimat.
Znajoma zaprosiła mnie na darmowe zajęcia z relaksacji, które odbywały się w Szkole Jogi Artura S. Zaraz po wejściu zostaliśmy przywitani przez panią recepcjonistkę. Poprosiła nas do siebie celem zaznaczenia naszych nazwisk na liście. Była bardzo miła i uprzejma. Następnie zaprosiła nas do udania się do szatni i wskazała mi, gdzie mam się udać. Zaproponowała mi również zabranie jednej z mat, które wyłożone były na półce koło recepcji. Hall wejściowy wyglądał bardzo dobrze. Ściany wyglądały jak niedawno malowane a podłoga była czysta. Na końcu hallu znajdowały się kanapy i stolik, na którym wyłożone były ciastka i stał samowar z herbatą. Każdy mógł na chwilę usiąść, zrelaksować się i poczęstować. Obok kanap stała półka z literaturą o jodze, która prawdopodobnie było można wypożyczyć do domu. Udałem się do szatni. Niewielkie pomieszczenie było schludne i czyste, po obu stronach ustawione były ławki, a nad nimi wisiały wieszaki. Po rozstawieniu kurtki i zdjęciu butów udałem się na salę ćwiczeń. Panował w niej lekki półmrok. Na środku pod ścianą siedziała instruktorka, która mnie przywitała. Dookoła niej, na matach i kocach siedzieli uczestnicy zajęć. Cała jedna ściana sali zrobiona była z luster, co dawało wrażenie jeszcze większej przestrzeni. A sala i tak była sporych rozmiarów. Gdy już wszyscy się pojawili rozpoczęły się zajęcia. Prowadząca zajęcia poprowadziła nas przez trening autogenny Schulza a następnie wizualizację. Uważam, że zajęcia były poprowadzone profesjonalnie, a samo miejsce również oceniam bardzo dobrze.
Udałem się do biedronki celem zrobienia większych zakupów spożywczych. Na wejściu jak zawsze ostatnimi czasy przywitał mnie brud. Wchody wejściowe były mocno brudne a na podłodze walały się różnego rodzaju papiery. Na dole trochę wystraszył mnie widok wielkiej ilości klientów. Otwarte były trzy z czterech kas i przy każdej była pokaźna kolejka. Zabrałem jeden z prostokątnych koszyków i wszedłem wgłąb sklepu. Zdziwiłem się widokiem korytarza prowadzącego na zaplecze, który był totalnie zablokowany porozwalanymi kartonami, tak że utrudniał przejście. Podczas zakupów rzucał się w oczy ogólny nieporządek. Przechodząc labiryntem półek wybrałem interesujące mnie towary i udałem się do kasy. Nie mogłem zdecydować się, w której kolejce najlepiej się ustawić. Przed każdą z trzech kas była kolejka licząca ponad 10 osób. Było widać, że kasjerzy nie wyrabiają się ze swoją pracą. Czwarta kasa była cały czas zamknięta. Widocznie brakowało pracowników w sklepie. Odczekując dłuższą chwilę znalazłem się w końcu przy kasie. Kasjerka robiła co mogła, by jak najszybciej obsługiwać klientów. Pytała tylko czy chce siatkę i podawała kwotę do zapłaty. Nie miała czasu na uprzejmości. Podsłuchałem rozmowę kasjerów, gdzie jeden krzyczał do drugiego czy ktoś pojawi się na czwartej kasie. W odpowiedzi padło „nie wiem”. Zauważyłem, że zawsze w „godzinach szczytu” tworzą się w Biedronce spore kolejki. Przestrzeń w sklepie spokojnie umożliwiała by zrobienie jeszcze dwóch dodatkowych kas, tym bardziej, że jest to lokalizacja w centrum. Dziwi mnie, że nikt tego wcześniej nie przemyślał.
Ściągając pliki z internetu korzystam chętnie ze strony chomikuj.pl. Strona jest ładna w kolorze zielonym. Jednak aby, coś pobrać należy się zalogować, z za pliki powyżej 500 MB zapłacić co jest dość zniechęcające. Można też dodawać własne pliki i foldery, stworzyć własnego chomika. Portal mi się podoba jest prosty i łatwy w obsłudze.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.