Po raz pierwszy udałem się do tej wypożyczalni video na rubinkowie. I muszę szczerze powiedzieć, że pierwsze wrażenie piorunująco dobre. Za bardzo nie wiedziałem na jakiej zasadzie to wszystko działa a pracownik wypożyczalni wszystko ładnie mi pokazał i wytłumaczył w taki sposób, że wszystko zrozumiałem, Wygląd wypożyczalni bardzo dobry, czysto przytulnie. Bardzo duży wybór filmów i nie tylko, można dodatkowo kupić jakiś popcorn, watę cukrową czy coś do picia. Obsługo bez zarzutu, miła i kompetentna. Gorąco polecam
Wysokiej jakości odzież i dodatki w ofercie. Placówki znakomicie rozplanowane pod względem umieszczenia wieszaków (wystarczająco dużo miejsca między wieszakami ,aby móc swobodnie wybierać towar) i gablot. Jakość obsługi personelu na najwyższym poziomie, dyskretny, uprzejmy, zawsze pod ręką. Bez problemu też załatwiane reklamacje.Wszystko z największą troską o klienta. Ceny adekwatne do jakości.
Tłum ludzi, jak to bywa w okresie przedświątecznym.
Na stoisku dekoracji, który odwiedziłam nie było nikogo.
Kupno czajnika elektrycznego okazało się dużym wyzwaniem.
Brak cenówek, na 10 czajników posiadało je tylko 4 produkty. Sugerując się ceną 49 z groszami chciałam kupić czajnik, który przy kasie okazał się dużo droższy o całe 40 zł!! Okazało się, że bez pomocy czytnika kodów nic nie uda się kupić. Chciałam się dodatkowo skusić na zakup ozdób świątecznych, jednak bałagan na półkach i brak przejrzystości cen odstąpiłam od tego zamiaru. Po zakupie czajnika za 60 zł (skąd ta cena), czekałam na podbicie gwarancji -, że oddam czajnik, ze względu na to, że osoba która ma to zrobić, chcociaż dwukrtonie wzywana po prostu nie przychodzi. Pani nagle się znalazła i była bardzo zdziwiona, że musi wypełnić papier.
Jak dla mnie ta firma jest maksymalnie skreślona!! Gdyby nie bony to bym tam nie szła. Wielki minus za półki, za obsługę i za całokształt.
Sklep o bardzo dużej powierzchni i bardzo dobrym zaopatrzeniu. Dostępny dla przedsiębiorców. Do wejścia upoważnia karta, którą można zamówić przez internet podając dane swojej firmy. Jest możliwość zamówienia dodatkowych kart dla np. współpracowników. Mając czas i możliwość dokonywania tam zakupów szybko przestaniecie kupować w standardowych sklepach (szczególnie spożywczych i drogeriach). Ceny są bardzo korzystne. Polecam
Czas oczekiwania na kierowcę to standardowo 5-8 minut. Samochody obsługujące tą firmę są przeróżne. Niestety również te stare, głośne i niewygodne. Ceny korzystne. Kierowcy rozmowni i kulturalni. Często jeżdżę jedną i tą samą trasą, często z tym samym kierowcą. Niestety zamiast podwieźć mnie pod wskazany numer często "wysadza mnie" po przeciwnej stronie ulicy "bo przecież mogę przebiec, przecież to niedaleko". Ma rację, ale to ja płacę za usługę i chcę by była wykonana należycie.
Największa korporacja taksówkowa w Trójmieście. Krótki czas oczekiwania na kierowcę. Samochody różnych marek i różnych roczników. Ceny dość wysokie. Na szczęście kierowcy zawsze uprzejmi. Choć miewają problemy z podniesieniem się z fotela i pomocą we władowaniu bagaży do bagażnika. Proponują często, by bagaż położyć na fotelu pasażera! Nawet walizkę! Znają miasto, a to chyba najważniejsze.
Bardzo smaczne jedzenie w dobrej cenie. Nie ma co jednak w weekend tam się wybierać bez rezerwacji. Właściciele są nastawieni na jak największą liczbę gości. Niestety przekłada się to na brak komfortu spożywania tam posiłków. Przy stolikach siedzi się "łokieć w łokieć" nawet z sąsiadami z innych stolików! Trudno poruszać się takimi wąskimi "korytarzami". Plusem jest urządzony kącik dla dzieci wraz z opiekunką. Minusem jego rozmiar- ok 2 metry kwadratowe. W dodatku przy drzwiach do magazynu (tak przypuszczam), które non stop są dość energicznie otwierane i zamykane. Widziałam jak jeden z kelnerów uderzył dziecko drzwiami w głowę! Wolę spokojniejsze i mniej zatłoczone miejsca.
W trakcie przerwy w zakupach w bielskiej "Sferze" /Centrum Handlowe/ wstąpiłem "zgłodniały" do Carefoura kupić coś na przegryzienie. Penetrowałem stoisko ze słodyczami w poszukiwaniu chałwy, a kiedy znaleźć jej nie mogłem zauważyłe, że na półce z czekoladami brakowało cen. Były tam różne gatunki więc trudno było się zorientować co i za ile. Kiedy doszedłem już do kasy, tylko trzy były otwarte a przy nich długie kolejki i do tego jeszcze zepsute terminale do kart debetowych czy kredytowych. Będąc w krajach zachodnich widziałem w dużych marketach / jak ten dla przykładu/ kasy expresowe obsługujące klientów z jedna lub kilkoma sztukami towaru. Dziwię się, że u nas niema takiego zwyczaju obsługi szybkiej itp.
Całkiem przypadkowo trafiłam do tego hotelu gdyż miałam remont w mieszkaniu i nie bardzo miałam się gdzie podziać. Hotel umiejscowiony w dość nieciekawym miejscu, na ulicy największych zabijaków miasta Grudziądz. Sam fakt, ze hotel znajduje się w takim miejscu powoduje, że raczej nie myśli się o tym miejscu jakoś pozytywnie. Ale to błąd bo hotel faktycznie ma te trzy zasłużone gwiazdki. Na dzień dobry świetna obsługa w recepcji, objaśnienie gdzie co jest, że jest parking, że od godz 8 rano jest śniadanie w restauracji, wygląd na dużą piątkę. Pokój przestronny, urządzony wg najmodniejszych trendów, łazienka czysta, higieniczna i pachnąca. W hotelu panuje cisza, faktycznie można wypocząć.Restauracja świetnie zaopatrzona, śniadanie w wersji szwedzkiego stołu i jeszcze pani z obsługi pytająca czy może mam ochote na jajecznice. Jak dla mnie rewelacja!!!
Obserwacja dotyczy niespójnej polityki proekologicznej firmy. Otóż, za każdym razem, gdy załatwiam cokolwiek za pośrednictwem infolinii Orange czy TP SA (które należą do jednej grupy), po zakończeniu rozmowy otrzymuję smsa od danego konsultanta z podziękowaniem za rozmowę. W każdym takim smsie zawarte jest dodatkowe wezwanie - włącz ekofakturę! Wezwanie z pewnością słuszne, należy przecież dbać o środowisko i ograniczać do minimum zużycie cennego papieru. Ekofaktura to niewątpliwie krok we właściwym kierunku. Niestety, kampania pro-eko idzie w parze z zupełnie sprzeczną z nią praktyką potwierdzania papierowym listem włączenia bądź wyłączenia określonej usługi przypisanej do danego numeru.W ten właśnie sposób potwierdzono mi na przykład aktywację usługi blackberry. Zamiast poprzestać na smsie, po tygodniu od aktywacji znalazłam w skrzynce list zwykły formatu A5, zawierający kartkę papieru z informacją (jedno zdanie), że na numerze X aktywowano usługę Y. Pytanie, po co? Z jednej strony wołanie 'włącz ekofakturę', z drugiej niezrozumiałe marnotrawstwo papieru...
Tak jak wielu Polonusów wyruszyłem na zakupy przedświąteczne. Lubię przyjeżdżać do Bielska i centrum handlowego na Sarnim Stoku, bo sklepy są tutaj dobre i atmosfera zakupów także. Nigdy nie omieszkam odwiedzić TK Maxx bo sklep sam w sobie ciekawy, marki towarów atrakcyjne, ceny nie wszystkie i stało się...
Wybrałem komplet zastawy obiadowej, mając nadzieję, że porcelanowej. Kiedy podszedłem do kasy mając ze sobą ok 15 sztuk "szkliwa" zapytałem czy towar jest bezpieczny ekologicznie bowiem malowaidła na talerzach były jakieś matowe i szorstkie w dotyku. Zapytałem czy aby można szkło myć w zmywarce oraz czy talerze można wkładać do kuchenki mikrofalowej. Odpowiedzi od obsługi nie otrzymałem. Pytań było jednak więcej, czy jest to prawdziwa porcelana i kto jest producentem. Zwykle na spodzie talerzy, misek czy garnków jest nazwa producenta. W tym przypadku nie było żadnej informacji, ba nawet przysłowiowej kropki. Zakupy na tym etapie zakończyłem w obawie, że mogę kupić towar niebezpieczny dla konsumenta, skoro nikt nie podpisuje się "pod tym produktem". Dziwne praktyki TK Maxx??? Sam sklep i personel jest w porządku, chętny do pomocy ale nie informacji dla konsumenta.
Klub Konesera to program dla klientów przygotowany przez Delikatesy Alma. Klub został stworzony dla osób, które "cenią sobie dobry smak, chcą odkrywać nowe doznania i czerpać radość z udanych zakupów".
Punkty, które klienci mogą zbierać podczas robienia codziennych zakupów, można następnie wymieniać na nagrody z klubowego katalogu. Za każde wydane 10 zł otrzymuje się 1 punkt, a produkty oznaczone znakiem „Promocja Klubu Konesera” pozwalają na zbieranie dodatkowych punktów. Tak się składa, że od roku, mniej więcej co kwartał, za zgromadzone punkty zamawiam zawsze to samo - włoską oliwę z ponoć limitowanej serii, producenta niestety nie pamiętam. Oliwa jest w każdym razie pierwsza klasa, zamówienia realizowane różnie - czasem bardzo długo, innym razem zaskakująco szybko. Wybrany produkt można zamówić z dostawą do domu bądź odebrać osobiście w wybranych delikatesach. O możliwości odbioru klient powiadamiany jest telefonicznie. Choć klub oferuje dość zróżnicowane nagrody za punkty, ich punktowa wycena pozostawia wiele do życzenia, ale to niestety bolączka większości programów partnerskich. Wiadomo przecież, że chodzi w nich przede wszystkim o to, by związać klienta z marką, nie zaś o to, by obsypywać go prezentami. Ogólnie jednak nie narzekam - to, co wydaję w Almie, wydałabym i tak, a dzięki programowi od czasu do czasu mogę otrzymać niewielki prezent.
Coffee Heaven w Blue City jest jednym z nielicznych w Warszawie, gdzie kawy i herbaty na miejscu serwowane są nie w kartonowych kubkach, a wciąż jeszcze w ceramicznych. Wpływa to zawsze na wrażenia smakowe, szkoda więc, że nie jest praktykowane powszechnie we wszystkich lokalach sieci. Zamówiłam dużą herbatę i poprosiłam o dostęp do internetu. Kawiarnie 'oferują' internet za pośrednictwem Ery. Działa umiarkowanie, przede wszystkim dlatego, że warunkiem skorzystania z dostępu do sieci jest otrzymanie kodu uprawniającego do zalogowania się 'do usługi'. W praktyce otrzymujemy bardzo niski limit transferu. W rezultacie po ok. 15-20 minutach dostęp zostaje przerwany. O kolejny kod można poprosić bez konieczności składania nowego zamówienia, jednak w centrum handlowym, kiedy w kawiarni jesteśmy bez osoby towarzyszącej, pozostawienie wszystkich rzeczy łącznie z komputerem przy stoliku, jest mocno ryzykowne. Pakowanie wszystkiego tylko po to, by uzyskać kolejny kod przy kasie, mija się z kolei z celem. Można oczywiście próbować zamachać na kelnera, ale to przecież lokal innego typu... Tyle o korzystaniu z sieci, do reszty nie mam uwag, choć na kanapki coffee heaven już patrzeć nie mogę (może warto pomyśleć o urozmaiceniu oferty?). Wychodząc, zamówiłam jeszcze muffina na wynos. Zapakowany został w małą kartonową torebkę, smakował - jak zwykle - pierwszorzędnie.
Sklep Bolesławca przy Pańskiej to częste miejsce wizyt amatorów bolesławieckiej ceramiki. Wybór jest spory, w sprzedaży wiele kolekcji, okazjonalnie zdarzają się niezłe przeceny, gdzie można taniej upolować poszczególne elementy danej serii. Do wyboru mamy szeroki wybór kubków, kubeczków, misek i miseczek we wszelkich dostępnych rozmiarach, dzbanków, podgrzewaczy, waz, półmisków, talerzy, etc. Sprzedawcy są mili, pomocni, skłonni udzielić wyczerpującej informacji o produkcie. W sklepie można spędzić dowolną ilość czasu nie narażając się na nagabywania sprzedawców, mające zachęcić do zakupu. Dzięki temu klient ma idealne warunki do obejrzenia w spokoju wszystkiego, co tylko znajduje się w kręgu jego zainteresowań. W sklepie dość często pojawiają się obcokrajowcy, zapewne w poszukiwaniu oryginalnego prezentu z egzotycznej Polski. Szkoda tylko, że nawet jeśli kupujemy spore ilości towaru, jedyne, na co możemy liczyć, to zapakowanie go w kartonowy papier i foliowe, firmowe reklamówki, umiarkowanej zresztą urody. Warto byłoby jednak pomyśleć o prawdziwie solidnych pudełkach i opcji pakowania 'na prezent'. Ogólnie - duży plus.
Będąc w hipermarkecie Real zrobiłam się nieco głodna. Zapachniały mi świeżutkie gofry z Głodnego Jasia. Postanowiłam stanąć w kolejce i zakupić jednego. Poprosiłam panią o gofra z bitą śmietaną. Powiedziała, że trzeba będzie poczekać ok 7 minut, gdyż właśnie się robią. W tym czasie obsługiwała innych klientów. Ja czekałam cierpliwie. Gdy czas dobiegał końca spytałam obsługę, czy już się upiekły bo siedem minut minęło. Pani wyciągnęła gofra z gofrownicy i zaraz mi go podała. Powiem szczerze, był tak spieczony, że nie smakował. Rozumiem, że czasem można przyrumienić ciasto, ale nie spiec na tyle mocno, by podać go klientowi. Zjadłam połowę i resztę wyrzuciłam do kosza. Uwagi jej nie zwróciłam, ale następnym razem to się Napewno odezwę, albo po prostu nie przyjmę takiego gofra.
Podobno cena czyni cuda. Z moich doświadczeń wynika, że tylko wtedy, gdy jest wysoka, choć niestety i wówczas - nie zawsze. Bywa, że nawet wysoka cena niczego nie gwarantuje; niska zaś gwarantuje co najwyżej nerwy, nerwy i rozczarowanie.
Zakup męskich kapci, co do zasady, jest koszmarem. Szczególnie, gdy amator kapci nie chce chodzić po domu np. w klapkach reeboka czy innego adidasa. Chce prawdziwe domowe kapciuchy, miękkie, ciepłe, wygodne, nie zaś jakiś plastikowy zamiennik. Powodowani skrajną rozpaczą postanowiliśmy w poszukiwaniu kapci zajrzeć i do CCC. Kiedy przekroczyliśmy próg tego przybytku, nikt nas nie powitał, nie zwrócił na nas najmniejszej nawet uwagi. Na końcu sklepu, który właściwie wygląda jak umiarkowanie zaniedbany magazyn, odnaleźliśmy półkę z kapciami. Wszystkie były tak samo brzydkie, nijakie i odpychające. Mimo wszystko postanowiliśmy jednak sprawdzić, co w trawie piszczy. Po pierwsze, mimo że poszczególne egzemplarze oznaczone były różnymi numerami, rozmiary sprawiały wrażenie identycznych. Po drugie, podeszwy kapci były kartonowe, obleczone cienkim materiałem. Kiedyś, dawno temu, miałam okazję przekonać się o trwałości podobnych wyrobów - jeśli wytrzymają dwa tygodnie, można odtrąbić sukces. Po mniej więcej kwadransie walki z koszami pełnymi tego kapciowego badziewia, daliśmy spokój. Nigdy więcej podobnych cudów. A kapci jak nie było, tak nie ma.
Byłam wczoraj z Smyku w galerii Plaza i chciałam kupić dziecku prezent na Mikołaja. Poszukiwałam pingwinka- maskotkę. Pani w tym sklepie pokazała mi coś na wzór pingwina. Gdy powiedziałam jej, że to nie taki jak ja szukam, zabrała tą maskotkę mi z rąk i odparła, żebym szukała sobie gdzie indziej. Zachowała się bardzo arogancko. Wytłumaczyłam jej, że to co mi przedstawiła niewiele przypomina wspomnianego pingwina, a ją tak bardzo to wzburzyło. Nie wiem czy była już przemęczona z przepracowania,że tak się zachowała. Napewno gdy będę chciała wybrać się do Smyka to ominę Plazę. Wybiorę ten w centrum Lublina.
METRONA POLSKA POMIARY I ROZLICZENIA Sp. z o.o. została założona w 1994 r. Jak informuje strona internetowa firmy, produkty wysokiej jakości, niemieckiej i krajowej produkcji oraz długoletnie doświadczenie firmy macierzystej stanowią mocny fundament, na którym Metrona Polska opiera swą owocną działalność. Siedziba firmy znajduje się w Warszawie. Pracuje w niej blisko 100 osób. METRONA, jak podaje strona firmy, zapewnia optymalną obsługę klienta, posiada oddziały w Białymstoku, Katowicach, Kielcach, Lublinie, Olszynie, Opolu, Poznaniu, Szczecinie, Toruniu, Wałbrzychu i we Wrocławiu.
Główny filar działalności stanowi rozliczanie kosztów ogrzewania.
METRONA POLSKA rozlicza także zużycie ciepłej i zimnej wody.
Tyle charakterystyki działalności.
METRONA zajmuje się także rozliczaniem zużycia ciepła w mieszkaniu, które zajmuje mój kuzyn. Z uwagi na kilkumiesięczną nieobecność w kraju, przegapił on moment (na wiosnę), kiedy wymieniane były podzielniki ciepła. We wrześniu skontaktował się z firmą w celu ustalenia innego terminu, w którym mogłoby to nastąpić. Od początku jasne było, że z uwagi na fakt, iż wymiana miałaby nastąpić poza harmonogramem, zostanie on obciążony jej kosztami (ok. 150-200 zł). Osoba, z którą rozmawiał, zapewniła go, że w ciągu 2 tygodni ktoś na pewno się odezwie i ustali dogodny termin wizyty w lokalu. Mimo to, przez 8 tygodni nikt z Metrony nie zgłosił się w celu ustalenia terminu. Dopiero po interwencji telefonicznej, mniej więcej po tygodniu, zgłosił się wreszcie ktoś z obsługi, ustalił termin i dokonał wymiany. Faktura za usługę ma przyjść pocztą, miejmy nadzieję, że przyjdzie przed końcem tego roku. Generalnie - wykonanie samej usługi w porządku, ale dlaczego tak trudno dochować ustalonego terminu?
Skype jest to komunikator internetowy, korzystający z technologii p2p. Korzystając z tego narzędzia postanowiłam sprawdzić funkcję połączeń wideo, aby rozmawiać z rodziną w innym mieście. Oczywiście usługa była darmowa. Można też rozmawiać pisemnie i głosowo, lecz mi najbardziej przypadła do gustu video rozmowa.
W sklepie sprzedają nieletnim piwo, w miarę ładny wystrój i przestronne wnętrze . Obsługa też bardzo miła! Ekspedientki zawsze doradzą co kupic, mało produktów. Zdarza się nawet że chusteczek nie ma, lub innych tego typu rzeczy. Nieradziłabym kupować tam ciastek na wagę wszystkie zleżane i twarde jak kamień! Nie polecam.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.