Sklep odwiedziłam po długiej nieobecności w Polsce i zostałam niemile zaskoczona, 3 pracowników-obsługiwał mnie niski pan ubrany inaczej niż pozostali, który nie potrafił mi pomóc, gdyż nie posiadał żadnej wiedzy na temat który mnie interesował. Odniosłam wrażenie, że sklep ma duże braki towarowe, ponieważ były puste miejsca na półkach. Niestety nie zakupiłam, ani nie zamówiłam towaru w sklepie, ponieważ pan stwierdził, że nie może zamawiać towaru, w miedzy czasie ten pan próbował pomagać innym zainteresowanym, ignorując mnie i nie szanując mojego czasu. Poprosiłam o rozmowę z kierownikiem, otrzymałam odpowiedź, że jest tu właścicielem. Pierwszy raz spotkałam się z tak fatalną obsługą w tym sklepie. Aparat zakupiłam bez problemu w sklepie Mix nazywają się chyba RONDO.
Szanowna Klientko.
Przepraszamy za zaistniałą sytuację.
Postaramy się jak najszybciej wyjaśnić zaistniały incydent, który miał miejsce w naszym salonie w Kielcach.
Zapewniamy, że dołożymy wszelkich starań aby podobna sytuacja w przyszłości nie miała miejsca.
Zespół Mix electronics
Sklep ogólnie czysty...
Sklep ogólnie czysty i dobrze zaopatrzony. Bardzo dobrze zaopatrzone stoisko alkoholowe, korzystne ceny i sporo promocji. Bardzo miła obsługa. Niestety widać błędy w zarządzaniu sklepem. Pani obsługująca stoisko alkoholowe musiała także obsługiwać klientów na tzw. "Szybkiej kasie". Pomimo usilnych starań Pani ekspedientka nie dawała rady obsłużyć wszystkich, w obydwu miejscach tworzyły się kolejki.
We wtorek 21-12-2010 miała miejsce awaria sieci Orange. Akurat próbowałam się dodzwonić do mamy, która wracała z dalekiej podróży, więc niemożność skontaktowania się z nią bardzo mnie zdenerwowała. Na szczęście w miarę szybko odkryłam, że nie jest to wina mojego telefonu tylko jest to awaria sieci. Moim zdaniem taka sytuacja jest niedopuszczalna i nie rozumiem jak można było doprowadzić do ogólnopolskiej awarii sieci. Z pewnością wiele osób i firm na tym ucierpiało. Nie można było nawet dodzwonić się na infolinię Orange. Nikt nie wiedział ile potrwa awaria. Strona internetowa Orange również była przeciążona i tam także nie odnalazłam żadnych informacji.
Cieszy mnie jednak, że firma Orange starała się zrekompensować swoim użytkownikom zaistniałą awarię. Otrzymałam sms z Orange, że w święta otrzymam 30 darmowych minut w ramach przeprosin za awarię. Owszem, darmowe minuty były, jednak nie było informacji ile promocyjnych minut mi pozostało w trakcie rozmów. Musiałam sama kontrolować czy wykorzystałam te darmowe minuty. Uważam, że powinno to być nieco inaczej zorganizowane. Wiem również, że nie wszyscy moi znajomi otrzymali sms z informacją o tej rekompensacie, mimo tego że również mieli problem z siecią.
Firma zajmująca się sprzedażą części samochodowych także za pośrednictwem aukcji internetowych. Kupowałem na aukcji część samochodową, której nie mogłem nabyć w okolicznych sklepach. Aukcja przygotowana profesjonalnie, towar dobrze sfotografowany i opisany. świetny kontakt ze sprzedawcą. Jasno określone warunki zakupu i przysługującej gwarancji. Świetna organizacja w firmie- towar zamówiony jednego dnia, drugiego już był u mnie. Polecam.
Od około 2 m-cy zamiast aromatu kawy spotykam się z odpychającym zapachem dymu papierosowego, personel stracił zapał do kontaktu z klientami nie jest już tak radosny i swobodny w zachowaniu jak dotychczas. Brakuje mu swobody i radości z kontaktu z klientami. Z przykrością stwierdzam również, że zachowanie niektórych ze sprzedawczyń zdecydowaniew odbiega od ogólnie przyjętych norm. Np. podczas dnia wyprzedaży na pytanie: Czy może mi Pani pomóc poczęstować się kawą ? sprzedawczyni z plakietką ANIA odparła NIE MAM NA TO CZASU. Brawo, to jest dbałóść o klienta i profesjonalne do niego podejście. Kilka dni wcześniej pracownice w sposób mało kulturalny by nie rzec że wulgarny wydawały sobie nawzajem polecenia. Nie było by to może tak oburzające gdyby nie fakt że miało to miejsce podczas finalizacji transakcji. Nowi pracownicy/ w ostatnim czasie nastąpiła spora rotacja/ nie są już tak otwarci i elastyczni jak dotychczasowi. Daleko im do poziomu jaki był dotychczas oferowany. Do niedawna z przyjemnośćią udawałąm się na zakupy do tego sklepu, mogłam zawsze liczyć na kompetencję personelu i ciepłe przyjęcie. nawet gdy nie udało mi się nic zakupić mogłam zamienić kilka zdań ze sprzedawcami, twoirzyło to dodatkową ciepła atmosferę. Jestem mocno zmartwiona tym co dzieje się ostatnio w tym sklepie mam jednak nadzieję, że jest to tylko chwilowe odejście od dotychczasowej ciepłej atmosfery jaka się tworzyła między klientami i personelem.
Witam i w imieniu firmy Tchibo dziękuję za przesłany komentarz. Za każdym razem w Tchibo na pierwszym miejscu stawiamy zadowolenie każdego klienta. Sprawdzimy jakość obsługi i porządek w sklepie Tchibo w Piasecznie i gwarantujemy, że dołożymy wszelkich starań, aby ta lokalizacja była stale przyjazna dla naszych klientów. Pozdrawiam. Ilona Wróblewska/ Tchibo Warszawa Sp. z o.o.
Powiem tak. Panie...
Powiem tak. Panie pracujące w salonie są sympatyczne, uprzejme. Starają się. Szczególnie polecam nową kosmetyczkę - zna się na rzeczy i obsłudze Klientów także. Ceny przystępne jak na salon firmowy, chodzę tam od jakiegoś czasu. Jednak nastąpiła zmiana personelu i nie do końca te zmiany są korzystne. W salonie panuje zbyt luźna atmosfera. Nie podoba mi się, że fryzjerki obsługują mnie (strzygą, farbują) gdy same są w trakcie robienia sobie fryzury, ze złotkami na głowie, czy czepkami. Pomimo, że są bardzo miłe. Jest to dla mnie nieestetyczne. Nie podoba mi się też, że obsługuje mnie pań, zmieniając się, nie pytają mnie o zdanie (umówiona jestem zawsze z jedną z nich). Nie do końca jestem też pewna kompetencji tych nowych osób. Zbyt wiele poprawek na moich włosach, wzajemnych uwag. Myślę, że ktoś doświadczony powinien je nadzorować, dopóki nie nabędą umiejętności. Generalnie, nie przekreślam, będę chodzić, mając nadzieję, że ktoś naprawi niedociągnięcia :-)
Wybrałam się do apteki, która znajduje się w Galerii Opolanin, obok TESCO. Przed wejściem pooglądałam aptekę z zewnątrz, aby sprawdzić, na ile jest apteką zachęcająca do wejścia w celu zakupu.
Duży podświetlony na czerwono napis APTEKA w centralnej części ponad drzwiami wejściowymi. Po lewej stronie od wejścia szklane witryny, za którymi znajdowały się szklane regały z równo, estetycznie poukładanymi kremami, płynami… W górnej części kilka nazw firm kosmetycznych oraz jeden mały plakat z ciekawym hasłem: „ W trosce o piękno… świąt, drugi produkt – 50% w prezencie”. Przy drzwiach wejściowych praktyczna informacja z nazwami, adresami, telefonami trzech aptek całodobowych. Po prawej stronie od wejścia podobnie, szklane witryny regały, logo kilku firm, kolorowa, oświetlona choinka oraz obok kolorowa, ciekawa reklama z pomysłowym hasłem „ Zdrowy Rozwój Najmłodszych, Super Nowość VIGOR – więcej z życia".
Drzwi wejściowe z godzinami otwarcia i 2 plakatami: Apteki XXI wieku – Galeria Niskich Cen z wkładką na gazetki o tym samym tytule i treści; drugi plakat „Jesteś seniorem – nie czekaj… Promocja Aptek w Tesco, w Opolu.
Przed wejściem po prawej stronie dwustronny stojak: po lewej plakat promocji dla seniorów w prostej i czytelnej formie, natomiast po prawej stronie na białym tle napisana nieestetycznie, odręcznie pisakiem – promocja z obniżką ceny Toniku – niezachęcające, nieciekawe. Po wejściu do środka odczuwa się bardzo dobre oświetlenie, pomysłowo ustawione 3 obszerne kasy z podstawkami i witrynami z obu stron wypełnionymi towarami. Całe pomieszczenie bardzo czyste, towary równo poukładane na półkach. W trzeciej kasie, po prawej stronie była bardzo uprzejma obsługa. Miła blondynka, pogodna Pani w białym fartuszku, bez identyfikatora. Wyjątkowo grzeczna obsługa: przywitanie „dzień dobry, proszę”, na zapytanie „ ja sprawdzę, proszę poczekać chwileczkę”, w trakcie zachęcenie do skorzystania z karty na punkty, na pożegnanie „ proszę, dziękuję ślicznie, do widzenia”. Pani bardzo zaangażowana, szybka, sprawna. Z pewnością chętnie wrócę do tej apteki i zachęcę moją rodzinę, znajomych.
Do tego sklepu wybrałam się w celu zakupu prezentu (z narzeczonym). Po wejściu nikt się z nami nie przywitał. Po jakimś czasie jedna z najstarszym tam pracujących osób zapytała czy może w czymś pomóc. Zapytałam o konkretną rzecz, natomiast ona skierowała mnie do konkretnej gabloty. Po podejściu stwierdziłam, że to nie to czego szukam. Zapytałam o złoto, po czym Pani mocno zdziwiona naprowadziła mnie w inne miejsce. Pierwszy raz spotkałam się z taką dziwną obsługą. Widocznie ta Pani nie uznała nas za majętnych ( mam nadzieje, że to ze względu na młody wygląd). Po jakimś dłuższym czasie podszedł do nas inny konsultant, ok 34 lat. Mało sympatyczny ale bardzo pomocny. Po podjęciu decyzji wszyscy byli już bardzo uprzejmi. Często odwiedzam Apart, ale jeszcze takiej słabej obsługi nie spotkałam. Najlepsze noty za obsługę przyznaję dla YES.
Wiadomo jakie są warunki na drodze i sądzę, że kierowcy komunikacji miejskiej także z tego zdają sobie sprawę. Niestety, ale widać, że większy ma rację. Dość często można spotkać sytuację, gdzie kierowcy skręcają lub też wyjeżdżają z zatoki bez kierunkowskazów. Oprócz tego w dniu dzisiejszym, gdzie opady śniegu są coraz większe, kierowcy nie zachowują ostrożności. Wjeżdżają na skrzyżowania na czerwonym świetle, jadą na dwóch pasach, wymijają bez kierunkowskazów. Widać, że mają gdzieś kierowców osobówek. Ale przecież napewno ci kierowcy jeżdżą samochodami osobowymi. Jeżeli jeżdżą tak autobusami, to jak jeżdżą osobówkami? Sądzę, że jeżdżą podobnie. A potem są wypadki.
Tym razem to miasto przegrywa na całym froncie. Opady śniegu były dawno zapowiadane. lecz drogowców nie widać. Mieszkam obok sporego skrzyżowania i przez prawie godzinę nie zauważyłem żadnych służb, które zajmują się odśnieżaniem. Chodniki były czyszczone z rana, kiedy śnieg padał bardzo mały. Lecz po 14:00 już pustka. Śnieg sypie a służb brak. Spora część skrzyżowań ma przyciski, aby móc przejść na drugą stronę. Niestety, ale osoby odśnieżające chodniki tak to robią, że zasypują dojście do przycisków, gdyż ktoś wymyślił, aby ustawić oddzielne słupki, gdzie znajdują się przyciski. gratulacje osobom, które to wymyśliły oraz osobom, które odśnieżają. Byłem także świadkiem, jak ok 17:00 przy budynku, gdzie znajduje się siedziba straży miejskiej, nic nie było odśnieżone. Ciekawe, czy strażnicy sami wlepją mandat osobom, które zarządzają budynkiem, gdzie pracują, gdyż chętnie wlepiają mandaty osobom prywatnym. Oprócz tego, przy tym budynku jest owo większe skrzyżowanie, gdzie znajdowało się lodowisko. Samochody praktycznie stały w miejscu. I brak oczywiście jest pomocy ze strony służb.
Market odzieżowy na pierwszym piętrze D.H. Savia.
W przeciwieństwie do spożywczego na parterze tu asortyment znacznie bardziej urozmaicony, generalnie regał koło regału naprawdę jest w czym wybierać. Osbługa ubrana w jednakowe stroje z logami
"Savia". Mimo, że klientów było naprawdę sporo podeszła do mnie młoda ekspedientka z zapytaniem czy mogę w czymś pomóc lub doradzić. ogólnie na regałach panował porządek ubrania ułożone rozmiarami co jest zapewne ułatwieniem. niestety ceny ubrań w stosunku do ich jakości raczej wysokie... co prawda jest sporo promocji ale oceniam ceny przed obniżkami. Zupełnie inaczej na stoisku dziecięcym gdzie ceny raczej średnie a asortyment niemal wysypywał się z regałów, zabawki na półkach w większości odpowiadały opisom na frontowej części półki ale nie wszystkie. Niestety nie mogę powiedzieć, że panował tam idealny porządek przez co ocenę ogólną muszę obniżyć. podsumowujący widać ze stoiskiem odzieżowym i dziecięcym zajmują się rożne osoby.
Po świętach odwiedziłem Savię w Żywców przy ulicy dworcowej.
Budynek podzielony jest na dwa pietra, parter to typowy spożywczy market ze stoiskiem alkoholowych i kilkoma regałami chemicznymi, pierwsze piętro to market z odzieżą oraz akcesoriami dziecięcymi.
Na temat parteru: Byłem dość dociekliwym klientem, gdy tylko zobaczyłem stoisko z warzywami sprawdziłem świeżość zieleniny, i tutaj pierwszy duży plus. Żaden ze sprawdzonych przeze mnie owoców i warzyw nie miał mniej niż 3 dni do końca ważności (sprawdzałem przede wszystkim produkty które słabo schodzą brokuły nietypowe owoce itd.). Następnie udałem się na część chemiczną, (dość małą jak na taki sklep ale zawsze) to co na początku rzuca się w oczy to fakt że sieć savia końcem wakacji została włączona do Tesco i asortyment jest praktycznie taki sam a szyld savia został tylko po to żeby nie stracić klientów. Produkty poukładana na regałach stale były dokładane jak to po świętach ale generalnie panował porządek towary opisane na półkach, promocje wyszczególnione dużymi literami, stoisko mięsne i rybne stało zasłonięte kolejkami ale to raczej wynikało z dużej ilości klientów, oczywiście zwróciłem na siebie uwagę przeglądając starannie asortyment podeszła wiec do prawdopodobnie kierowniczka sklepu z grzecznym pytaniem "czy w czymś Panu pomóc" odpowiedziałem że sam nie wiem na co ona równie grzecznie: "czy szuka Pan czegoś konkretnego?" również Pani przy kasie była bardzo miła przy wyjściu usłyszałem. "do widzenia, zapraszamy ponownie"
Ceny raczej niskie, co z pewnością jest powodem tak dużej liczby klientów, obsługa ubrana jednakowo.
Co do Coloraty w Wilkowicach, byłem tam kilka razy i nie da się ukryć, że obsługa lokalu jest na jak najwyższym poziomie. Zgodzę się że "starszy Pan" w roli kelnera robi wrażenie, jednak trzeba zatrudniać młodzież w takich lokalach, jest bardziej energiczna i jak widać w tym lokalu elegancją nie odstaje od doświadczonych kelnerów. Same dania są wyjątkowo udekorowane, co więcej na podstawie tych kilku wizyt mogę stwierdzić, że bardzo starannie przygotowywane. Wystrój jest wyjątkowy co widać już wjeżdżając na parking. Jednak jak w każdym lokalu są i minusy, tu największym jest chyba kiepskie ogrzewanie.
Dnia 11.12.2010 złożyłam zamówienie w sklepie internetowym www.tchibo.pl gdyż produkty które mnie interesowały nie były już dostępne w sklepach stacjonarnych ponieważ pochodziły z poprzednich kolekcji. Wszystko co mnie interesowało łatwo było na stronie odnaleźć, czy to klikając na ikonki katalogów czy wpisując nazwę w okienko wyszukiwarki. Skorzystałam również z możliwości zakupu z oferty wyprzedażowej. Już gdy w moim koszyku było wszystko co potrzeba uświadomiłam sobie iż za te zakupy mogę otrzymać punkty PAYBACK. Nie sfinalizowałam więc zamówienia i weszłam na stronę wspomnianego programu lojalnościowego gdyż tylko poprzez jego stronę i klikając na umieszczony tam link sklepu Tchibo owe punkty zostaną mi przypisane. Tak też zrobiłam z nastawieniem iż od nowa będę składała zamówienie. Zdziwiło mnie pozytywnie iż moje zamówienie było na takim samym etapie jak w momencie przerwania jego kontynuowania. Zastanowiło mnie jedynie czy to nie spowoduje iż punkty PAYBACK nie zostaną mi naliczone.
Nie rozwodzę się jednak dalej nad tą kwestią i finalizuję zamówienie.
Bez problemu i nie miłych niespodzianek. Prosto i szybko.
Jak się później okaże błędem było nie zwrócenie uwagi na jeszcze jeden element mianowicie wybór formy dostawy.
Gdy tylko składanie zamówienia zostało skończone na adres e-mailowy otrzymuję potwierdzenie jego zarejestrowania w systemie wraz z informacją o nadanym numerze, specyfikacją zamówienia oraz czasie dostawy.
W wiadomości tak jak i na stronie zamówienie powinno do mnie dotrzeć w ciągu 4-6 dni roboczych. Choć jest równocześnie podany inny termin.
(Twoje zamówienie zostanie bezzwłocznie opracowane. Czas dostawy po pomyślnie ukończonym sprawdzeniu zlecenia wynosi około 5-10 dni roboczych. W przypadku zakupu artykułów dostarczanych przesyłką kurierską, w ciągu najbliższych dni skontaktuje się z Tobą kurier……)
Kurier się ze mną nie skontaktował, według firmy GLS pierwszy raz próbował przesyłkę dostarczyć dnia 21.12.2010 ale awiza potwierdzającego ten fakt nie otrzymałam.Za drugim razem mnie nie zastał ale tym razem awizo zostawił.
Wnioski z opisanych tu wirtualnych zakupów są takie: składanie zamówienia same w sobie jest proste, dość niewygodne stają się w momencie gdy chcemy je zaliczyć do programu PAYBACK. Zauważyć tu należy że na stronie internetowej Tchibo nie ma najmniejszej wzmianki iż jest taka możliwość. Oferta atrakcyjna, w umiarkowanych, wyważonych na odpowiednim poziomie cenach. Koszt dostawy w ofercie promocyjnej zadawalający( 9,90 zł )Dalej podsumowując czas dostawy nie został dotrzymany w oparciu o informacje na stronie i w pierwszej części wiadomości e-mailowej.
Komunikacja ze sklepem dobra. Oprócz e-maila zaraz po skończonym zmówieniu otrzymałam drugą wiadomość dnia 15.12.2010 z informacją iż paczka została wysłana z centrum logistycznego Tchibo.
Tu dopracowania wymaga język i zachowanie zasad pisowni języka polskiego. Raz forma grzecznościowa użyta została w tym samy liście Pani a raz Pan. Jeden z produktów opisany był nie w naszym języku. To wszystko składa się na pozytywną ocenę, wrażającą moje umiarkowane zadowolenie.
W placówce LUX MED'u wykonywałam badania hormonalne, prywatnie, gdyż nie posiadam u nich abonamentu. Udałam się w pierwszej kolejności do palcówki przy ul. Racławickiej. Pani recepcjonistka założyła mi kartę, na podstawie mojego dowodu tożsamości, po czy pokierowała mnie do placówki przy ul. Domaniewskiej, ponieważ tam mogłam wykonać wszystkie badania.
Na miejscu zapłaciłam za potrzebne badania, dostałam rachunek i udałam się do gabinetu zabiegowego. Tam jednak okazało się że w mojej karcie jest błąd, pani recepcjonistka z placówki przy Racławickiej pomyliła moje imię. Dobrze, że ten błąd został wyłapany, ponieważ mogłabym mieć problem z odebraniem swoich wyników. Jest to tylko możliwe za okazaniem dokumentu tożsamości ze zdjęciem.
Byłam na filmie MR NOBODY. Film wzruszający, godny zobaczenia. Przez cały seans przeszkadzały mi (i nie tylko ja wyraziłam niezadowolenie z tego powodu) francuskie napisy u dołu ekranu (polskie były u góry). Można było odnieść wrażenie, że płaci się za pirackie nagranie. A do takiego ma dostęp większość z nas bez płacenia i wychodzenia z domu.
Nowy sklep z francuskimi antykami i starociami w Rybniku, ceny niższe niż u konkurencji, zobaczymy czy takie zostaną utrzymane. Wyposażenie w asortyment jeszcze nie powala, ale sklep działa dopiero około jednego miesiąca. Ciekawy pomysł na kosz ze starociami za złotówkę i "babcina szafa" z serwetami, firanami i zasłonami za grosze.
Mała agencja Banku PKO BP.
Odnosi się wrażenie iż ukierunkowana jest głównie na operacje kasowe.
Jest też substytutem punktu kasowego pobliskich administracji osiedli, gdzie wpłaty na konta czynszowe są wolne od opłaty.
Jedno okienko, oddzielone od reszty pomieszczenia pancerną szybą. Vis- a-vis drzwi stoi czarne burko z krzesełkiem.
Na ścianie po lewo jest zamocowany blat a tuż przy okienku przymocowana do ściany długa narożna biała ławeczka.
Moją wpłatę przyjmuje pan w średnim wieku. Szybciutko przelicza banknoty, przybija pieczątkę na pokwitowaniu wpłaty. W między czasie rozmawiamy.
Dzisiejsza wizyta w tej placówce morze być uznana wręcz za modelową. Sprawna obsługa, kompetentny i sympatyczny pracownik…
Problematyczne są godziny otwarcia, najdłużej do 18(w czwartek) we wszystkie dni od 9 co może być problematyczne w dopasowaniu do naszego planu dnia.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
Obserwuję już od...
Obserwuję już od jakiegoś czasu pewną tendencję a mianowicie przyłączanie mniejszych, osiedlowych sklepów spożywczo - przemysłowych do sieci pod wspólnym szyldem.
W najbliższej okolicy mam kilka przykładów- dwa Top Markety w tym jeden występuje pod dwoma nazwami również jako delikatesy Helios, sklep Iza/Groszek, Abc, nie wspominając Żabki która również jest jako firma zarejestrowana pod inną nazwą.
Dziś weszłam do sklepu Eden który „należy” do Polskiej Sieci Handlowej Lewiatan. Jest to dość mały sklep, z częścią samoobsługową i stoiskiem alkoholowo- cukierniczym. Ofertę uzupełnia punk lotto i jak czytam na witrynie zaklejonej w całości kolorową folią punk przyjęć pralni.
Na półkach panuje nieład, duża część produktów nie ma cenowego oznaczenie czy to na listwie półki czy jako naklejki na samym opakowaniu. Pani która układała asortyment na półce odpowiedziała co prawda na moje pytanie odnośnie ceny jednego z produktów co nie zmienia faktu iż cena powinna być napisana przy towarze.
Sprzedawca przy regale był ubrany w granatową bluzę z wyhaftowanym żółtym napisem Lewiatan. Pani przy kasie ubrana była w odzież prywatną.
Co jeszcze wato napisać?
W sklepie można płacić kartą, przed wejściem jest dość nie estetyczna tablica z różnorodnymi ogłoszeniami, przy stoisku z tradycyjną obsługą za lady stał na stoliku spory mikołaj.
Reklamówki są płatne w cenie 10 groszy/sztuka.
Miejsce dobre na zakupy ale raczej te uzupełniające domowe zapasy. Ceny rozsądne.
Oferta zbliżona do innych sklepów spożywczych na pewno nie gigantyczna ale zadawalająca.
dział obsługi klienta bardzo szybko i fachowo zajmuję się zgłoszonymi problemami,umieją pomóc i rozwiązać dany problem,interesują się tym z czym zwracają się użytkownicy NK,udzielają wyczerpujących odpowiedzi a także starają się szczegółowo wyjaśniać zaistniałe sytuacje,bardzo dziękuje za załatwienie sprawy pozdrawiam!!!
Dziękujemy za wyrażenie pozytywnej opinii na temat NK. Każde słowo uznania jest dla nas niezwykle cenne. W codziennej pracy, staramy się aby świadczone przez nas usługi były na jak najwyższym poziomie. Nasi pracownicy szczegółowo analizują każde otrzymane zgłoszenie, tak aby udzielić Użytkownikowi kompleksowej pomocy. Zapraszamy do dalszego korzystania z naszego serwisu. Pozdrawiamy, Alicja Wilczyńska zespół nk.pl
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.