Czasami odzywa się we mnie hazardzista i wówczas swe kroki kieruję do kolektury totolotka.
Najczęściej kupuję tak zwane zdrapki, losy gdzie zasady są proste i jasne. Zazwyczaj jest kilka rodzajów pod różnymi nazwami, w cenach po 1 zł i po 2 zł.
Ponieważ po zakupie nie sprawdzam na miejscu co się kryje w danym losie, a czynię to w domu zazwyczaj gdy los jest wygrany wymieniam go przechodząc akurat w pobliżu jakiegoś punktu z Lottomatem w dniach następnych.
I tak właśnie jest tym razem. Mam kilka losów które chce wymienić a jako że jestem właśnie w Centrum Handlowym Warszawa Wileńska, to do zlokalizowanego tu punktu się udaję .Mieści on się na parterze, pod schodami ruchomymi, zaraz koło drzwi łączących galerię i dworzec PKP.
Jest on niewielki, sprawia wrażenie prowizorki.
Prowadzi sprzedaż zewnętrzną. Obudowany jest żółtymi ściankami działowymi. W środku są dwie maszyny Lotto i jedna Pani z obsługi. Kobieta w średnim wieku ubrana jest skromnie w czarny sweterek i czarną dzianinową bluzkę pod nim.
Podaję jej losy aby je sprawdziła. Pani ma z tym najwyraźniej problem. Kilka krotnie wprowadza kod losu i kilkakrotnie maszyna go nie akceptuje. W między czasie dopytuję się czy dostępne są tylko zdrapki których wzory są przyklejone od zewnątrz do szyby(są to autentyczne losy wygrane, z uciętym rogiem i przypiętym wydrukiem wypłaty). Pani potwierdza. Braki i dość mały wybór tłumaczy raz niedawnym remanentem dwa oczekiwaniem na dostawę. Po dość długim i nie mrawym sprawdzani w lottomacie moich losów decyduję się na nowe losy pod nazwą „Szybkie 50”, po dwa „Fiesta” i „Śnieżka” oraz jeden zakład dużego lotka.
Nie jest to zgodne z moim pierwotnym planem ale nie ma losów które chciałam.
Ponieważ za mną tworzy się coraz większa kolejka, nie chcąc przedłużać czasu mojej obsługi nie zastanawiam się dalej co bym jeszcze mogła z losów nabyć.
Mając porównanie do innych punktów lotto ten w Galerii Wileńska wypada słabiutko. Pani jest dość powolna i sprawia wrażenie nie do końca obeznanej z obsługą maszyny. Sprzedawca nie poinformował mnie o trwającej promocji powiązanej z zakupem losu lotto (dawniej pod nazwą duży lottek)
Minus również za okrojoną ofertę.
Nie spodziewała bym się że zakup karty telefonicznej do publicznego aparatu może być tak wielkim problemem, a zamiar zakupu nie możliwy do przeprowadzenia.
Pytałam się w kilku placówkach typu kiosk o wspomnianą kartę, co nie rzadko spotykało się ze sporym zdziwieniem sprzedawcy który odpowiadał iż sprzedaży kart do automatów telekomunikacji nie prowadzi.
Postanawiam więc sprawdzić u źródła, z głębokim przekonaniem iż w punkcje obsługi TP notabene połączonym z Orange(firmy te podlegają pod jedną spółkę), mieszczącym się w Centrum King Cross Praga tę kartę dostaję. Zonk. Nie kupię tu karty bo jej nie mają a pani którą o nią spytałam również jest zdziwiona moim zapytaniem. Konsultuje się z koleżanką która również ze zdziwieniem mówi iż kart u nich w ofercie nie ma.
Sugeruje wizytę na poczcie. Zgoda tam by zapewne była ale czy tak wąski kanał dystrybucji jest słuszny. Naprawdę nie rozumiem kłopotów z dostępem do jednego z wydawać by się mogło podstawowych produktów Telekomunikacji Polskiej.
Tak zwane zakupy grupowe które umożliwiają nabycie kuponów za cenę niższą w stosunku do ich wartości handlowej bardzo mi odpowiadają, choć na początku miałam pewne obawy co do skorzystania z takiej oferty.
Firm które poprzez strony www prowadzą sprzedaż voucherów jest kilka.
Między innymi jest to Gruper.
Ostatnio właśnie tam znalazłam ciekawą propozycję trafiająco celnie w mój gust.
Warunkiem zakupu bonu jest oczywiście wcześniejsze zalogowanie na stronie lub rejestracja. Następnie w tym wypadku wskazanie adresu lokalu i wybór wzoru graficznego voucheru.
Choć święta minęły wzory świąteczne jeszcze są .Wybieram ten standardowy, najprostszy.
Kolejny krok to zapłata za pośrednictwem
płatności.pl (PayU ).Kartą lub przelewem. Mamy kilka banków w których klikając w ikonki możemy zalogować się do systemu bankowości elektronicznej gdzie od razu wyświetli się nam gotowy, wypełniony formularz przelewu. Mojego banku w tym spisie nie ma. W takim wypadku wybieram obrazek przelewu który tu wmieszany jest w wspomniane loga banków które mamy do wyboru w zależności gdzie mamy swój ROR.
Trochę trudno go zauważyć i tu moja sugestia iż powinien on zajmować albo pierwszą albo ostatnią pozycję w tym wykazie. Gdy wybieram przelew bankowy wyświetlają mi się dane które mam wpisać podczas robienia przelewu. Standardowo jest to oczywiście nazwa i adres odbiorcy, numer konta, i tytuł wpłaty w tym wypadku kod transakcji. Choć wszystko wykonałam krok po kroku nie otrzymałam żadnej informacji iż kupon kupiłam, nie ma też na ten temat wzmianki na moim koncie gruper.pl
Zobaczymy co z tego wyniknie i czy tym razem moje zakupy okażą się fiaskiem.
Na grupon.pl kupowałam pierwszy raz i choć technicznie rzecz jest prosta to jeżeli chodzi o informację to jest już znacznie gorzej.
Oczekiwała bym przynajmniej informacji iż zakup został zrobiony a po odnotowaniu wpłaty transakcja zostanie potwierdzona, oczywiście pod warunkiem iż cała pula bonów zostanie wysprzedana.
W dniu dzisiejszym otrzymałem listem poleconym odpowiedź , na moje zapytanie , dotyczące wysokości rat pożyczki , jaką spłacałem , od banku Citi Handlowy . Ale zacznę od początku . W ubiegłym roku , na początku grudnia ,ja i moja żona otrzymywaliśmy telefony od przedstawiciela tego banku z propozycją udzielenia pożyczki hipotecznej na , jakoby, bardzo dobrych warunkach. Byliśmy klientami tego banku i nie bardzo nas dziwiły te telefony , dlatego mimo że nie planowaliśmy brania pożyczki w najbliższym czasie , postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej tej ofercie . Przez telefon oferta sprawiała wrażenie atrakcyjnej . Atrakcyjność ta polegała na wzięciu pożyczki pod zastaw mieszkania , na bardzo niski procent (8,2), spłacenie z tej pożyczki , kredytu , który już mamy na wyższy procent(15,4) w całości . W ten sposób zyskujemy :spłatę droższego kredytu , niższe raty i gotówkę na własne potrzeby . Prawda, że brzmi zachęcająco ? Umówiliśmy się więc na spotkanie , z panem Bartkiem (tak przedstawił się nasz rozmówca) w siedzibie Citi Handlowy następnego dnia o godz. 9.00 w siedzibie banku, przy ulicy 9-go Maja w Bełchatowie . Dzień wcześniej , w domu przygotowaliśmy się do tego spotkania , analizując oferty innych banków i ewentualne ,,haczyki'' . Oglądając plan spłaty , kredytu , który mieliśmy w Citi Banku , rzucił nam się w oczy dziwny fakt , otóż ostatnia rata , przypadająca na lipiec 2015 roku wynosi w/g planu 10152,17 PLN, podczas gdy wszystkie wcześniejsze raty to 1593 PLN miesięcznie. Myślę sobie ; błąd nieporozumienie , ale dobrze się składa , jutro wyjaśnimy wszystko przy okazji wizyty . Na spotkanie, spóźniliśmy się ok. 5 minut , musieliśmy więc czekać 10. Pan Bartek , uśmiechnięty(moim zdaniem trochę sztucznie) już na nas czekał z przygotowaną symulacją nowego kredytu , na różne terminy i różne kwoty . Od razu chcieliśmy wyjaśnić , nieszczęsną ,ostatnią ratę bieżącej pożyczki . Okazała się ona zagadką również dla Niego , jak i Jego kolegi i kierowniczki oddziału . Podczas , gdy inni pracownicy próbowali dociec o co tutaj chodzi (z rozmowy wynikało , że pierwszy raz widzą podobny lapsus) pan Bartek prezentował nam walory nowego kredytu. Jak mówiłem , poprzedniego dnia przygotowaliśmy się i po kilku szczegółowych pytaniach , Pan sprzedawca tanich kredytów przyznał, nieco zażenowany, że faktyczne oprocentowanie pożyczki, może dojść do ponad 10% , kiedy policzyć :ubezpieczenie , opłatę za wyciąg z hipoteki, opłatę skarbową, wycenę mieszkania (wycena kosztuje w tym banku 600PLN, podczas gdy w innych bankach 200PLN) i inne koszty , których teraz nie chce mi się już pamiętać. Powiedziałem , że zastanowimy się nad propozycją i ewentualnie oddzwonimy . Spytałem , czy wyjaśniona została już sprawa ostatniej raty , którą mam wpłacić w 2015 roku , z tytułu bieżącej pożyczki . Kolega pana Bartka (nie znam jego imienia) , zaprosił mnie do pustego pomieszczenia , wskazał aparat telefoniczny , podał numer telefonu i powiedział , że najlepiej będzie jeżeli to ja sam porozmawiam z panią na infolinij .Przyznaję, że zdębiałem ,miałem pewnie bardzo głupią minę ,ale szybko przywołałem się do porządku , to pewnie ukryta kamera ; nie dam im satysfakcji - pomyślałem i czekam aż się ujawnią . Niestety , okazało się, że życie po raz kolejny przebiło kabaret . Tylko, że w życiu nie zawsze nam tak bardzo do śmiechu. Wykręciłem numer i po przedstawieniu się , poprosiłem Panią o wyjaśnienie kwestii mojej nieszczęsnej , ostatniej raty .Według mojej rozmówczyni , wszystko jest w porządku , po prostu, w czasie spłaty kredytu, wzrosła stopa procentowa i różnica została uwzględniona w ostatniej racie .Na pytanie, dlaczego różnica jest uwzględniona w racie kapitałowej , a nie w odsetkach, Pani już nie potrafiła mi odpowiedzieć . Poradziła , aby zwrócić się do banku o pisemne wyjaśnienie i łaskawie zgodziła się przyjąć taki wniosek przez telefon .Właśnie otrzymałem odpowiedź od Citi Handlowy , wynika z niej , że wszystko jest w porządku .Ostatnia rata jest ratą wyrównującą ,zgodnie z regulaminem kredytu Citibank . Nie czuje się absolutnie usatysfakcjonowany taką odpowiedzią , bo według mnie nie ma w postępowaniu banku żadnej logiki . Nie dziwie się klientom , że ,,głupieją'', czytając regulaminy różnych banków , sprecyzowanych przez prawników ekonomistów , językiem wyizolowanym , zrozumiałym tylko dla najbardziej zaawansowanych . Nie dziwię się tym bardziej , że nawet pracownicy tych banków ,,,głupieją'', w obliczu najprostszych pytań i nie potrafią na nie prosto i przystępnie odpowiedzieć . Na szczęście nie jestem już klientem tego banku i nie zamierzam nim zostać w przyszłości , ale jestem gotów spytać rzecznika praw konsumenckich ,czy wszystko w tym przypadku , jest naprawdę w porządku .
Dziękujemy za zamieszczenie opinii na temat naszego Banku. W pierwszej kolejności, przepraszamy za wszystkie napotkane niedogodności i zapewniamy, że jeżeli w przyszłości zdecyduje się Pan jednak skorzystać z usług naszego Banku, dołożymy starań by nie dać Panu więcej powodów do niezadowolenia. Wszystkie tego typu sygnały są dla nas bardzo ważne. Przedstawiony przez Pana opis sprawy pozwoli nam sprawdzić w oddziale Citi Handlowy na czym polegać mogło ewentualne niezrozumienie oraz określić kierunek zmian z tym związanych. Pozdrawiamy, Biuro ds. Współpracy z Klientem
Wizytę w sklepie...
Wizytę w sklepie oceniam bardzo pozytywnie. Zaskoczyła mnie miła obsługa jak i ogólny pożadek, a przyciągneła duża przecena produktów. Rzeczy były wywieszone grupowo. Bransoletki, kolczyki, łańcuszki wszystko bardzo starannie i przystępnie rozmieszczone. Po drugiej stronie rzeczy pogrupowane kolorystycznie i według określonego planogramu. Obsługa odrazu podeszła do mnie aby pomóc w wyborze czegoś odpowiedniego dla mnie. Kasjerka była początkująca ale poradziła sobie i osłużyła mnie wzorowo. Chetnie odwiedze jeszcze raz ten sklep.
W sklepie panował niepożadęk. Już na wejściu zauważyłam bałagan który panował na półkach z jeansami i sweterkami. Spowodowane jest to zapewne tym, iż rzeczy przecenione są ciągle oglądane przez klientów, przez co obsługa wyraźnie nie radziła sobie z bieżącym ukladaniem ubrań. Buty były pozrzucane na ziemię, nie mogłam znaleść odpowiedniego rozmiaru. Koszulki były pościągane z wieszaków, niektóre równieź leżały na ziemi. W między czasie część obsługi zajmowała się przygotowywaniem ekspozycji nowej kolekcji, dlatego też nie zwaracala większej uwagi na klientów. W przymierzalni bardzo ciemno. Ten fakt irytuje klienta ponieważ nie można dokladnie obejrzeć jak się wygląda. Personel ubrany schludnie,a jednocześnie modnie. Obsługa przy kasie uśmiechnieta jednak nie zostałam przywitana ani pożegnana.
Czas wyprzedaży i promocji, jednak w sklepie panował ogólny pożądek. Rzeczy promocyjne umieszczone jak zwykle w jednym miejscu co bardzo ułatwia sprawę jeżeli ktoś nie ma ochoty na oglądanie ubrań z nowej kolekcji i o wysokiej cenie. Szybko znalałzam rzeczy których potrzebowałam. Nowa kolekcja wyeksponowana bardzo przystępnie.Przy kasie początkowo była jedna kasjerka lecz gdy tylko utworzyła sie kolejka pracownica zadzowniła po pomoc. Zostałam obsłużona przyjaźnie i profesjonalnie. Kasjerka była uśmiechnieta i pozytywnie nastawiona do klientów. Jedynie w przymierzalni była dużaaaa kolejka, jednak to typowe dla tego typu sklepów.
Zachęcony propozycją MOSiRu zapisałem swoje dzieci na naukę jazdy na łyżwach. Zgodnie z prośbą umieszczoną na stronie, rezerwację zrobiłem w piątek do godziny 12:00. Po przybyciu na miejsce okazało się, że to była porażka. Po pierwsze - zabrakło koszulek, które oznaczają, że osoby mają wykupioną naukę jazdy. Po drugie, zarządca po to chce potwierdzić rezerwację do godziny 12:00 w piątek, aby wystawić odpowiednią ilość instruktorów. Natomiast były tylko dwie instruktorki na ponad 20 osób. Po trzecie, było tylko kilka pingwinów do nauki jazdy. Nie wyobrażam sobie, jak dwie instruktorki mogą nauczyć jazdy ponad 20 osób przez 45 minut. Okazało się także, że zapisy na naukę jazdy były także w niedzielę. Za naukę płaci się więcej niż za samo wejście. Przez 45 minut, do moich dzieci tylko raz podjechała instruktorka. Nie wiem, czy jeszcze skorzystam z tej oferty, skoro osoby odpowiedzialne za to olewają swoją pracę. Widać, że MOSiR z musu chyba zaproponował taką ofertę, aby wykazać, że coś robią ale nie dbają, aby wykonać swą pracę prawidłowo. Przez to wszystko, rodzice sami musieli wchodzić na lód - wykupować wejściówkę i wypożyczyć łyżwy, aby pojeździć z dziećmi, które mają wykupioną naukę. Oprócz tego, sam lód był do niczego. Widać, że bardzo długo nie był czyszczony.
Wczoraj z rodziną wybraliśmy się do w/w restauracji na obiad. Lokal ładny, przestronny i w swoisty sposób stwarza imitację murów klasztornych. Czysto. Usiedliśmy przy stoliku i w szybkim tempie zmierza do nas kelner z kartą menu . Wybór dań obiadowych duży, ale tylko w zestawach. Każdy zestaw składa się z trzech elementów : jakieś mięsko, zestaw surówek i ziemniaki, ryż, frytki do wyboru. Chciałam zamówić tylko rybę i surówkę. Niestety Musiałam wziąć cały zestaw, ponieważ wszystko jest wliczone w cenę. Czyli płacąc za rybę i surówkę płacę jak za cały zestaw , ale dokupić do zestawu jeszcze jedną porcję np. ziemniaków można. Czegoś tu nie rozumiem. Zestaw surówek do wszystkich dań jest taki sam, ale za to bardzo smaczny, składający się głównie z kapusty i marchewki. Zamówione danie podane jest na dużym talerzu i w dużej ilości. Naprawdę , nie żałują. Trzeba przyznać, że jedzonko jest bardzo smaczne, a i ceny przystępne. Szkoda, że w tym lokalu serwuje się tylko jeden rodzaj surówek, kiedy na rynku warzywnym jest tyle możliwości do wykorzystania. Może właściciele restauracji wezmą przykład z innych lokali tego typu i wycenią osobno ziemniaki, ryż itd.dając klientowi możliwość wyboru. Byłoby miło.
Posiadam internet u tego operatora, a umowa terminowa już wygasła. W stacjonarnym biurze obsługi poinformowano mnie że istnieje możliwość zwiększenia prędkości łącza poprzez telefoniczne biuro obsługi, za niewielka dodatkową opłatą i bez umowy na czas określony( konkretnie z 1Mb/s za 48,90zł na 8Mb/s za 53zł). Dwukrotne telefony do bok nic nie dały. Dwukrotnie zapewniano mnie, że zlecenie zostało przyjęte i w czasie 48h ktoś do mnie zadzwoni potwierdzić realizację zlecenia. Minął tydzień operator nie podjął żadnych kroków, pewnie liczy na to że podpiszę kolejny "cyrograf".
Bezkonkurencyjny sklep komputerowy. Profesjonalne i partnerskie podejście sprzedawcy do człowieka, który potrzebuje fachowej opinii i doradztwa w sprawie komputera, jego podzespołów czy akcesoriów. Do sklepu sprowadził mnie zamiar zakupu pamięci ram, przy okazji nabyłem tusze do drukarki za które w jednym z sieciowych dużych sklepów zapłaciłbym prawie dwa razy tyle. Ceny bezkonkurencyjne, po sprawdzeniu przeze mnie okazało się, że jest tam taniej niż na niejednej aukcyjnej okazji w internecie. Znam ten sklep już od dawna, gdyż składałem u nich już dwa komputery, w tym roku szykuje mi się kolejny zakup i na pewno zrobię to w Rete.
Do sklepu zawitałem z samego rana gdyż potrzebowałem tuszu do drukarki. Sprzedawca, chociaż było czuć od niego że właśnie wrócił z papieroska, wykazał się dobrą znajomością asortymentu i bez problemu wskazał mi odpowiedni produkt. Przy okazji tej wizyty chciałem też zakupić słuchawki do mp3. Oczywiście chciałem usłyszeć opinię sprzedawcy które wybrać, nagle z za pleców wyskoczył mi inny sprzedawca zachwalając poszczególne produkty. Rozumiem, że w sklepie każdy ze sprzedawców ma jakieś profity ze sprzedaży produktu który poleci klientowi, jednak w tamtej chwili poczułem się jak kawał mięsa o które walczą dwie hieny. W związku z powyższym za słuchawki serdecznie podziękowałem. Jak się niebawem okazało zakup tuszów w Media Expert nie był strzałem w dziesiątkę. Za identyczny produkt w sklepie komputerowym zapłaciłem niemal połowę taniej. Powróciłem więc do tego sklepu oddać tusze tłumacząc, że nie pasują do mojego modelu drukarki. Na szczęście nie było problemu ze zwrotem pieniędzy. Nie polecam ze względu na ceny!
Pod koniec stycznia wnuczek skończy 5 lat i postanowiłam mu kupić gustowny, wygodny dres. Będąc w Galerii Opolanin przypomniałam sobie, że na dole jest osobne wejście do sklepu PEPCO, który postanowiłam odwiedzić. Przed wejściem po lewej stronie duża reklama firmowa, wejście z godzinami otwarcia oraz po prawej stronie jedno duże okno wystawowe z widokiem sklepu oraz kilka wyeksponowanych towarów – dalej 3 okna wystawowe pomysłowo zagospodarowanie reklamą firmową z akcentem rodzinnym. Po wejściu do sklepu cisza, nikt mnie nie zauważył, brak powitania, Pani w kasie – młoda brunetka, średniego wzrostu, ubrana w czarną bluzkę, na to granatowy trykot z firmowym małym napisem po lewej stronie, dżinsowe spodnie i sportowe buty - zajęta była układaniem, nie rozglądała się w kierunku wejścia, ani sklepu. Zaczęłam oglądanie z prawej strony, gdzie znajdowały się 4 alejki z różnorodnymi towarami. Na górnej części regałów wyeksponowane były wybrane ceny towarów – na białym tle czerwone, czytelne napisy lub promocyjne ceny: na czerwonym tle żółte napisy. Na końcu pierwszej alejki uporządkowana przymierzalnia na 2 miejsca z lustrem, ławeczką i kotarą każda. Z boku napis informujący, żeby pobierać do przymierzalni max 3 rzeczy. Przechodząc dalej zauważyłam zatarasowane sankami przejście do Galerii Opolanin . Oglądałam dalszą część sklepu, policzyłam ilość klientów w sklepie: 6 osób + 2 dzieci oraz zauważyłam drugą osobę przy kasie – wysoka blondynka, w czarnej bluzce i beżowej spódnicy. Wydaje mi się, że jest to rodzaj sklepu, z którego można wynieść przez „specjalistów” upatrzony towar. Nie zauważyłam żadnych zabezpieczeń przy wejściu, na terenie sklepu jest monitoring, ale są tylko 2 ekspedientki i na dodatek zajęte albo obsługą w kasie, albo układają, porządkują, przyklejają ceny do towarów lub na życzenie klienta pokazują towar. Zapytałam ekspedientkę – blondynkę, która namiętnie przyklejała ceny i nie interesowała się żadnym klientem - o cel mojej wizyty, dres dla dziecka – usłyszałam krótką odpowiedz bez entuzjazmu ( tak jakbym przeszkadzała i niewiadomo co chciała!): „ wszystko to, co jest na sklepie, nie mamy nic innego”. Atmosfera w tym sklepie była wyjątkowo niesympatyczna. Przed wyjściem zapytałam jeszcze „obrażonej na cały świat” ekspedientki - blondynki ”do której jest dzisiaj otwarty sklep?” - od niechcenia odpowiedziała stanowczo z niezadowoleniem „17”. Cierpliwie odpowiedziałam „dziękuję, do widzenia” – bez odpowiedzi. O zgrozo, to było przerażająco niesympatyczne podejście do klienta. Sklep średniej wielkości, urozmaicony towar, przystępne ceny, ciekawe reklamy na witrynach i przy kasie, ale… Na pewno już tu nie przyjdę !
Będąc w markecie Kaufland ciężko jest główną aleją bo tower na paletach jest tak ustawiony że jedna osoba przechodzi między półkami a paletami z trudem, na dodatek jeszcze pani myje podłogę gdy jest pełno ludzi w sklepie.Zapytałem sprzedawczynię o jeden artykół w promocji to chodziła ze mną po sklepie szukając go i pytając trzech koleżanek i żadna z nich nie wiedziała gdzie się znajduje dopiero powiedział jej kierownik sklepu.Poruszanie się po sklepie utrudniają popostawiane palety z towarem na sklepie którego nikt nie roskłada.
W sklepie nie miły zapach zaraz przy samym wejściu. W godzinach wieczornych czas oczekiwania przy kasie dochodzi nawet do 15 min. Kasjerka w tym czasie biega sobie po sklepie i coś wykłada na półki. Kiedy łaskawie się zjawi , po mojej interwencji to jeszcze się interesuje na co mi tyle soczków. Ogólnie same zakupy choć mogą być przyjemnością to same podejście pracownika nie wpłynie na zachęcenie by ten sklep jeszcze odwiedzić.
Obsługa lokalu bardzo miła i uczciwa. Wszystko co zamówisz możesz śledzić w trakcie powstawania, gdyż wszystko jest na widoku ( rożno, sałatki, sosy), Na dzieci zawsze po posiłku czeka słodka niespodzianka, w postaci lizak lub cukierka. Ceny takie jak w większości lokali. Klimat sali jest doskonały a sala na górze jest idealna na romantyczny wieczór.
W ubiegłym roku, prezes spółdzielni narzekał, że mieszkańcy niszczą kwietniki i kosze na śmieci na osiedlach. Przez to, muszą być podwyżki opłat. Tylko dlaczego nie patrzy on na swoich pracowników. W ubiegłym roku, byłem świadkiem, jak było odśnieżanie parkingów. Dobry pomysł, aby ulżyć mieszkańcom. Jednakże pracownicy sami rozpoczęli niszczenie najbliższego otoczenie. Najpierw na kwietnik zaczęli spychać śnieg (połamali betonowe ogrodzenie), a potem pracownik łyżką traktora zniszczył śmietniczkę. Oczywiście, zwrócenie uwagi nic nie dało. Najlepiej jest tylko patrzeć na siebie a nie myśleć o innych.
Praktycznie w każdym sklepie czy to stacjonarnym czy wysyłkowym trwają mniej lub bardziej atrakcyjne wysprzedaże.
Tak jest i w sklepie C & A
Marki dobrze znanej w Polsce i na świecie.
Oferta sklepu skierowana jest do odbiorcy każdej płci ,od małego do dużego.
Za szklanymi witrynami stoją manekiny ubrane w białe T -shirt z napisem na czerwonym szerokim pasku sale.
Panele za nimi są naznaczone napisem Sale .Zewnątrz na szybie po przekątnej naklejka z napisem „jeszcze niższe ceny”.
Wewnątrz sklepu zwieszają się plansze z napisem SALE
Tuż za wejściem wieszaki z pogrupowanym towarem według grup cenowych od 29 zł. Ceny są również na metkach ale wartości odzieży przed przeceną nie ma lub jest dokładnie zaklejona nową ceną.
Sklep rzuca się nam w oczy i przyciąga.
Nie miła niespodzianka czeka nas przy kasie. Nie chodzi bynajmniej tu o kolejkę ale o fakt iż jest tylko czynna jedna kasa. Pani ją obsługująca, blondynka o prostych włosach w okularach, ubrana w rozpięty sweterek w czarno białe wąskie paski, pod którym widać T –shirt taki sam w jaki są ubrane manekiny, wzrokiem jak by szukała pracownika który pomógł by jej obsłużyć klientów stojących w sporej kolejce.
Ofertą w zakresie obrotu przesyłek krajowych zainteresowałam się, gdyż na Allegro pojawiła się nowa opcja tzw. odbiór z punktu.
Jednym z parterów który pośredniczy w tej akcji
jest sieć Ruch S.A.
Jak zazwyczaj w takich sytuacjach, tak i teraz informacji na temat warunków nadania paczki szukam w internecie.
Strona Prezentacja oferty na stronie internetowej.pl jest przykładem strony doskonale spełniającej swoje zadanie.
Minimalistyczna bez zbędnych tu ozdobników. Funkcjonalna, prosta w obsłudze.
Czytelne zakładki pod którymi znajdziemy
wszystko co niezbędne aby nadać a następnie odebrać przesyłkę.
Na stronie więc przeczytamy ile zapłacimy za daną paczkę, znajdziemy punkt gdzie będzie nam najwygodniej podejść dzięki rozbudowanej i precyzyjnej wyszukiwarce . Tu też po wpisaniu numeru nadania możemy śledzić co się z przesyłką dzieje.
W razie pytań lub problemów możemy skontaktować się usługodawcą poprzez zamieszczony formularz kontaktowy.
Mamy też dane telefoniczne.
Pierwsze wrażenie jest więc bardzo dobre, i daje nadzieję na więcej- obsługę tak dobrą jak dobrą jest strona www.
WCHODZAC NA HALE SPRZEDAZY MINNELAM PANA Z OCHRONY,PRZRAZILAM SIE ,PODRYWAL PANIA W PUNKCIE OBSLUGI KLIENTA PYTANIEM CZY MOZE JEJ PUSCIC BĄKA,OBRZYDLISTWO!!!!!! ZAPACH SKLEPU PRZY WEJSCIU ODRAZAJĄCY JAKBY SZAMBO WYBILO,OBSŁUGA NA STOISKU MIĘSNYM FATALNA ,LADA DŁUGOŚCI 20 METRÓW I JEDNA OBSŁUGUJĄCA Z DZIWNYM ZGRZYTEM W OCZACH CZEGO OD NIEJ CHCE PYTAJAC CZY JEST TYLKO JEDNA OBSŁUGUJACA,PRZECIERZ SOBIE RADZI I MAM STANAC W JEDNEJ KOLEJCE NIEWAZNE ZE PRZY SERACH KUPUJĄC RYBY,AKURAT KOLEZANKI MAJA PRZERWE ,PRZERAŻAJĄCY SKLEP
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.