Gdyby Bareja poobserwował to miejsce zanim nakręcił "Misia", na bank sparodiowałby ten skansen PRL. Nic od tych czasów się tam zapewne nie zmieniło. Informacja: nie rozumiem, po co w ogóle tam jest, kiedy kurs autobusów jest niemal całodobowy, ta zaś otwarta jest od 7.30 do 15.00... a nawet wtedy często jest nieczynna. Kiedy uda się jakimś cudem zasięgnąć porady - np najbliższy autobus do Radzynia - i tak powiedzą ci godzinę nieprawdziwą, chyba wymyśloną na poczekaniu. Wygląd i spojrzenie pracownicy odstrasza na tyle, że człowiek chce przeprosić za to, że w ogóle o cokolwiek ją zapytał (przerywając rozmowę telefoniczną ze znajomą). A PRAWIDŁOWA inf. jest tam potrzebna, bowiem tabliczki na stanowiskach są nieaktualne, ponadto autobusy spóźniają się lub w ogóle nie przyjeżdżają i przydałoby się słowo o opóźnieniach w trasie, itp. Budynek z zewnątrz i wewnątrz obskurny. W mroźne i wietrzne dni trzeba wejść do ciepłej poczekalni, gdy autobus się spóźnia. Bezmyślnie drzwi wyjściowe zatarasowane są bardzo długą balustradą tak, że gdy trzeba szybko wyjść [przyjeżdża autobus] najpierw należy obejść tę barierę (ewentualnie skakać przez nią).
W dniu dzisiejszym odwiedziłam restaurację WOOK przy ul. Piłsudskiego 5 w Łodzi.
Restauracja ta mieści się jednej z głównych ulic miasta. Dojechać do restauracji można komunikacja miejską, gdzie wysiada się bezpośrednio przy restauracji. Również można przyjechać do niej samochodem i zaparkować przy restauracji. Parking niestety jest za mały, ale darmowy. W godzinach pracy jest on zapełniony i trudno w pobliżu znaleźć jakiekolwiek wolne miejsce.
Teren przed wejściem było czyste i zadbane. Wejście do restauracji jest oszklone. Nie były widoczne godziny otwarcia restauracji.
W samej restauracji na pierwszy rzut oka jest czysto i schludnie. Jednakże po bliższym sprawdzeniu wykładzina w okolicach wejścia była brudna od piachu i wytarta, tak jakby od dawna nikt na niej nie sprzątał i nie była wymieniana. Stoliki były schludnie przykryte obrusami oraz ładnie przystrojone świeczkami i serwetkami. Oświetlenie w restauracji działało poprawnie. W 3 różnych punktach były wywieszone telewizory (plazmy), na których puszczony był koncert zespołu. Głośność tego telewizora była odpowiednia, nie przeszkadzała w rozmowie. Po jednej stronie był bar, przy którym można było zamówić napój lub drink. Był czysty i zadbany. Na środku restauracji była kuchnia, w której gotowali kucharze. Była ona czysta i dobrze oświetlona. Wszyscy kucharze byli innej rasy, ubrani byli stosownie do pracy, nie było widać identyfikatorów. Kucharzy było kilku. W wolnej chwili, kiedy nie musieli gotować rozmawiali między sobą.
Na kelnera nie musiałam długo czekać. Był miły i uprzejmy, ubrany był stosownie do pracy, nie posiadał identyfikatora. Niestety nie przywitał się ani nie pożegnał się. Menu było małe, zawierał zarówno dania, jak i napoje. W pozycji dań można było coś dla siebie wybrań, to samo dotyczy napoi.Po złożeniu zamówienia długo nie czekałam na swoje jedzenie oraz picie (ok.10 min). Podane jedzenie było gorące. Po ostygnięciu jedzenie było smaczne, dobrze przyrządzone, produkty były świeże. Napój był odpowiednio schłodzony.
Nie po raz pierwszy obserwuję sytuację gdy kontrolerzy wykonują swoją pracę metodyką uznaniową. Wybierają sobie pasażera który pomimo jazdy bez ważnego biletu dostanie mandat a który nie.
Jadąc w niedzielę tramwajem linii 28 (numer wagonu 606 )Wsiadło wraz zemną dwóch Panów. ponieważ widziałam na przystanku jak wypisują mandat wiedziałam kim są. Ale to nie istotne. Wsiadamy do tramwaju a gdy ten rusza Panowie kontrolerzy blokują kasowniki, wyjmują zwieszone na szyj legitymacje. Pełna profesja. Na początku pierwszego wagonu elegancko odziana para mężczyzna w średnim wieku i nieco młodsza od niego kobieta nie mają biletu .Ale cóż to, kontroler nie wpisuje mandatu. Pan wysiadając na następnym przystanku w podziękowaniu skina głową. Pan kontroler sprawdza dalej bilety, i chwilę potem wyłapuje kolejnego „gapowicza” którego tym razem spisuje. Traf chce iż ten pasażer siedzi przede mną. Żałuję ogromnie iż nie udaje mi się zobaczyć numeru legitymacji służbowej. Ograniczam się do wielce wymownego wzroku skierowanego na kontrolera. Ten po wypisaniu mandatu nie interesuje się już czy ja bilet mam czy też nie choć wraz z ze swoim kolegą staje za moim fotelem i tak jadą jeszcze dobre dwa przystanki, wymieniając się uwagami jak im poszły łowy. Nie można nazwać chyba tego kontrolą prawidłową. I znów sprawdza się porzekadło iż są równi i równiejsi, co pokazuje powyżej opisana sytuacja.
Chyba jedyny sklep, gdzie obsługa stara się aktualizować ceny na bieżąco. Towar spożywczy zarówno tani jak i luksusowy, zawsze świeży. Cena w stosunku do jakości wypada korzystnie [np wędliny i sery w plasterkach, mięso]. Tańsze produkty znanych marek. Szybkie uzupełnianie braków w towarze [ale tylko w ofercie nielimitowanej, stałej]. Czasem pracownicy doświadczają cierpliwość klientów dodatkowo uszczuplając i tak już ciasne pomieszczenie stosami niewyłożonego towaru, który ustawiają w alejkach sklepowych. Służą pomocą i kompetentną radą. Zadbani, uprzejmi - kasjerka np. sama poinformowała staruszkę, że kupiła wybrakowany towar i doradziła jej wymianę na w pełni wartościowy. W sklepie panuje względna czystość.
Podstawowe artykuły spożywcze, prasa, środki czystości, papierosy, alkohol, doładowania. Ogólnodostępne, popularne marki. Braki na bieżąco uzupełniane. Ceny: suwak typu Drogo/Tanio, przesunęłabym niewiele w stronę drożyzny. Towar świeży.
Przecenione [data ważności] produkty np mleczne nie stoją niestety w lodówce, tylko na ladzie lub w wózku.
Uwaga na ceny: nie zawsze są aktualizowane na bieżąco. Czytnik na sklepie ma dość słaby skan i trzeba się namozolić z właściwym ułożeniem kodu. Gorzej jest w przypadku np serów - prawdziwą cenę poznajemy dopiero na paragonie (tak zdarzyło mi się raz, w zeszłym roku).
Personel: często przemawia przez niektóre z pań zmęczenie monotonią pracy, niemniej zawsze można na ich pomoc liczyć - choćby udzieloną z ciężkim westchnieniem.
Organizacja/czas obsługi: Spieszę się, przestępuję z nogi na nogę, czekam sama przy ladzie. Kasjerka zaś udaje, że mnie nie widzi i dalej układa gazety na stojaku. Przeważnie jest raczej sprawnie.
Czysto. Wagi myte na bieżąco. Towar ułożony klarownie wg działów, rodzajów i marek. Obsługa w schludnych, jednakowych, zielonych uniformach.
Jedzenie bardzo dobre. Ceny nie za wysokie, niestety kosztem czystości lokalu. Brudne poklejone stoliki, na sali pełno papierów i podłoga tak brudna jakby myta raz w tygodniu. Personel zorientowany w obsłudze, miły i uśmiechnięty. Proponuję najkorzystniejszy cenowo zakup dla klienta. Duzę porcje jedzenia i smaczne co jest najważniejsze przy obiedzie w biegu. Z pewnością odwiedzę to bistro jednak wolałbym aby było tam nieco czyściej i schludniej
Kawiarnia na wysokim poziomie obsługi. Pracownicy uśmiechnięci, czas realizacji zamówienia bardzo krótki, mimo dość sporej ilości klientów w kawiarni (ok 10 osób). Podane zamówienie było bardzo podobne do tego z karty. Odstrasza trochę cena za gotowe desery. Podsumowując obsługa miła, ubrana w odpowiednie czyste stroje, kawiarnia czysta i schludna jednak cena troszkę wygórowana.
Podczas robienia zakupów na jednej ze stacji Shell nie zauważyłem nic co mogłoby odstraszyć klientów. Wszystko było na swoim miejscu: kosze na śmieci, rękawiczki foliowe itd. Wewnątrz półki odpowiednio zapełnione, podłogi czyste, a oświetlenie dobrze rozmieszczone (tak że nie było żadnych niedoświetlonych miejsc).
Personel bardzo dobrze nastawiony do klienta. Nie sprawili żadnych problemów. Na stacji benzynowej ceny zawsze są trochę wyższe niż w pozostałych sklepach, dlatego też tylko ocena 2 w tej kategorii.
W moim odczuciu wszystko było jak najbardziej w porządku. Z miłą chęcią zrobię tam zakupy raz jeszcze.
Polecam serdecznie zakupy w sklepie internetowym lens shop. Sklep sprzedaje soczewki kontaktowe oraz akcesoria do nich. Wcześniej kupowałam w tradycyjnych, fizycznych sklepach, lecz było to dla mnie za drogo. Nie wiem niestety jak jest z wysyłką gdyż towar odebrałam na miejscu we Wrocławiu, ale obsługa jest w pełni profesjonalna oraz miła mimo tego, iż nie są oni okulistami a sprzedawcami. I zawsze miły akcent ze strony firmy - otrzymuję jakiś gratis. Czy to dodatkową parę soczewek czy też pojemniczek na soczewki. Zrobiłam u nich zakupu kilka razy i nie mam zamiaru zmieniać miejsca kupowania soczewek.
Stacja nie wyróżnia się niczym, spośród innych stacji tego koncernu. Wjazd jest dobrze oznakowany, rozmieszczenie wszystkiego intuicyjne. Pierwszy problem napotkałem, na stanowisku do pompowania kół. Wybierałem się w dłuższą trasę, więc chciałem sprawdzić ciśnienie w oponach. Niestety, pistolet do pompowania był uszkodzony.. Podjechałem więc dalej, żeby zatankować LPG. Zatrzymuję się, dzwonie dzwonkiem i czekam. Czekam, czekam, aż wreszcie przychodzi pan z uśmieszkiem na twarzy i na dzień dobry "czy nie mogę sobie sam zatankować?" Zdziwiło mnie to trochę, ponieważ nie było tam żadnych rękawic ochronnych, abym mógł sam to uczynić (podczas odłączania od zaworu, potrafi strzelić zimnym gazem po łapkach i poparzenie gotowe). Przy Kasie było już wszystko w porządku, Dzień Dobry, pieniążki, nabita karta, wszystko sekundowe sprawy. Paliwo jest tam dobrej jakości, wiec daje 3+
Kiedyś często grywałam w Multilotka i mogło się to naprawdę opłacić, a nawet jeśli się traciło, to niewiele. Kiedy ceny wszelkich zakładów wzrosły, mocno ograniczyłam grę i jeśli jakiś kupon wysyłam, to tylko Mini Lotto od czasu do czasu (koszt 1 zakładu to 1,25 zł, główna wygrana do ok. 200 000 zł, zwykle jednak mniej). Obecna oferta gier liczbowych jest bardzo nieatrakcyjna - ceny zakładów są wysokie, a prawdopodobieństwo trafienia (co zrozumiałe) niskie. Przy niższych cenach nie byłoby chociaż żal ryzykować. Zauważyłam, że Lotto stopniowo zaczyna poszukiwać nowych źródeł zarobków - najpierw losy (do których zastrzeżeń nie mam z racji tego, że nie kupuję - nie interesuje mnie taki rodzaj gry, kiedy wygrana zależy od tego, czy do danej placówki trafił jakiś szczęśliwy los czy nie) do loterii SMS. Wysyłając jakiś czas temu kupon Mini Lotto zauważyłam, że na wydruku znajduje się zachęta do wzięcia udziału w loterii za SMS (cena 3,69 zł). Wiele razy wygrywałam coś w różnych konkursach, więc uznałam, że nie zaszkodzi wysłać jednego SMS-a. Ponadto na kuponie było wyraźnie napisane "1 SMS o treści LOTTO wysłany na XXXXX gwarantuje udział w losowaniu". Jak się okazało po wysłaniu SMS-a, chyba jednak nie gwarantuje, ponieważ SMS otrzymany po chwili zachęcał do wysłania kolejnego płatnego SMS-a, żeby zarejestrować się w konkursie. Nie wiedziałam, czy w końcu biorę udział w losowaniu, czy nie. Kiedy zasiadłam przed komputerem, obejrzałam pobieżnie regulamin, a także wypowiedzi ludzi na forach na temat tej loterii. Podobno każdy przychodzący od Lotto SMS kosztuje abonenta 3,69 zł i podobno dostaje się codziennie lub prawie codziennie po jednym. Nie wiem ile w tym prawdy, ale po przeczytaniu tych wiadomości oceniłam swoje szanse w konkursie jako zerowe (na pewno głównej nagrody - jednego z ośmiu Mercedesów - nie dostanie osoba, która wysłała tylko jednego SMS-a... a żadnych "nagród pocieszenia" w puli nie ma), więc na wszelki wypadek wypisałam się z konkursu wysyłając SMS-a o treści STOP na jeden z podanych w regulaminie numerów (ten drugi, jeśli to komuś potrzebne - nic nie zapłaciłam, a po chwili otrzymałam wiadomość, że zostałam wypisana z listy wysyłkowej). Totalizator Sportowy zawiódł mnie tym, że jego marką sygnowane są takie konkursy oparte na manipulacji i zachęcaniu do hurtowego wysyłania SMS-ów. W przeciwieństwie do gier liczbowych, gdzie wygrać może nawet osoba zawierająca jeden zakład, tutaj ma się poczucie, że brani są pod uwagę tylko Ci, którzy wydadzą majątek na SMS-y, żeby zdobyć jak najwięcej punktów w konkursie. Niestety spodziewam się, że tego typu loterii będzie więcej (bo zyski na pewno są ogromne) i Totalizator skupi się na nich zamiast na polepszeniu oferty gier liczbowych. Ocena -4 a nie -5 tylko dlatego, że jest możliwość zagrania w Mini Lotto (albo kupienia losów, jeśli ktoś lubi) bez zbytniego wykosztowywania się.
gorąco polecam!!! kupowałam notebooka, zjeździłam wcześniej dwa większe miasta a okazało się że na miejscu zamieszkania mam taki świetny salon, nie dość że kupiłam w najlepszej cenie (nawet z pośród ofert internetowych) to jeszcze zostałam miło i fachowo obsłużona. A do tego jeszcze dzień po zakupie gdy miałam mały problem z jednym programem to sprzedawca mi pomógł go rozwiązać.
Szanowna Klientko.
Dziękujemy za zamieszczenie obserwacji.
Jest nam bardzo miło, że jest Pani zadowolona z wizyty w naszym salonie.
Wierzymy, że zakupiony notebook spełni Pani oczekiwania.
Życzymy zadowolenia z użytkowania sprzętu i zapraszamy ponownie!!
Jakoś tak się...
Jakoś tak się nie składało by w ostatnim czasie gościć w którymś ze sklepów pod szyldem KAZAR.
Kilka dawnych zakupów przypomina mi iż warto ten sklep ponownie rozważyć jako miejsce na zakupy. Stosowna okazja ku temu to zbliżająca się wiosna. Jakiś fajny bucik i dobrana do jego fasonu torebka? Czemu nie. A że tak jak napisałam o firmie i jej sklepach troszkę mi się zapomniało najpierw szukam jej strony www by chociażby sprawdzić gdzie znajdę salony firmowe. Ta informacja na witrynie jest łatwa do odnalezienia
I przyznać muszę iż jest ona bardzo precyzyjna. Wskazuje sklepy działające jak i te planowane. Wśród nich jest OUTLET.
Graficznie stronę łatwo skojarzyć z wizualizacją sklepów stacjonarnych. Przeczytamy tu o nowej kolekcji do której nie ma zdjęć niestety, a te które są to raczej popisy fotografa i modeli a nie produktów. Klient może zapoznać się z poradami jak pielęgnować wymagające produkty, jakie są obecnie prowadzone akcje sprzedażowe .Bardzo mi się podoba i jest istotne iż firma na życzenie klienta może sprowadzić na jego życzenie numer obuwia w wskazanym fasonie gdy on będzie dostępny w innej lokalizacji sieci.
Na stronie tej odzieżowej, międzynarodowej sieci sklepów odzieżowej za wiele się nie dowiemy.
Sprawdzimy adres sklepu, ale kiedy adres jest dokładny to mapa wskazuje zupełnie inne miejsce niż to faktyczne(na przykładzie sklepu w warszawie).Na stronie pomożemy się pobieżnie zorientować co sklep oferuje i do kogo.
Całość sprawia wrażenie iż witryna została stworzona do promocji marki aniżeli do bieżącej komunikacji z klientem.
Z zewnątrz salon wygląda dobrze i atrakcyjnie zachęcając do wejścia. W środku również ok. Produkty estetycznie i czytelnie wyeksponowane na półkach. Jedynym minusem salonu jest trudność ze znalezieniem pracownika na sali sprzedaży.Jednak dla stałych klientów taki pracownik jest nie potrzebny - od razu idę do półki z moją ulubioną prasą! W tym sklepie nic się nie zmienia - tylko asortyment. To co mnie zasmuciło to kolejka przy kasie (jest tylko jedna), bo klientów w tym sklepie nie braknie. Przy kasach miła i kompetentna obsługa.
Bardzo ciekawa strona dla kulinarnych artystów. Prosta i oszczędna w formie. Ale za to przepisy….od samego patrzenia na apetyczne zdjęcia poziom naszego łakomstwa osiąga najwyższe stany.
A dania choć nie banalne to są dość łatwe w przygotowaniu, często kompozycje składników są zaskakujące ale efekt…nie tego nie da się opisać słowami potrzebna jest konsumpcja.
Jak na nowoczesną, żywą stronę przystało ma ona swój profil na facebook, pod każdym przepisem znajdziemy komentarze a żeby być na bieżąco zapisać się możemy na NEWSLETTER.
I aż trudno uwierzyć iż jest to strona „prywatna” powstała z pasji i fascynacji kuchnią która jak widać może dostarczać wielu pozytywnych emocji zarówno dla ciała jak i ducha.
Kolejne zamówienie w internetowym sklepie Merlin.pl i po raz enty moja pełna satysfakcja.
Szybko odnajduję tytuły mnie interesujące, stronę i jej układ znam na pamięć.
Przy finalizacji zaznaczam formę zapłaty i odbioru.
Gdy wszystko już potwierdzam wyświetla mi się komunikat o przyjętym do realizacji zamówieniu wraz z informacją iż nie muszę go już potwierdzać jako stały klient.
Nie mija regulaminowe w tym przypadku24 h kiedy otrzymuję wiadomość e-mail iż zamówienie jest gotowe do odbioru we wskazanym przeze mnie punkcie odbioru osobistego. Podane są godziny otwarcia tego punktu i informacja iż mam tydzień na jego odbiór.
Nie ma tak dobrze i swoje muszę odczekać zanim przyjedzie PKS.
Ten czas postanawiam wykorzystać na śniadanie.
Ne terenie placu dworca jest sklepik firmowy Piekarni, Cukierni i Młyna Żabczyńscy z siedzibą w Łaskarzewie. Z daleka prezentuje się skromnie ale mimo to zachęca by tam skierować swoje kroki.
Po wejściu uderza w nas ciepło i swojski zapach świeżego pieczywa. Na wprost drzwi trochę pustawa lodówka – szafa.
Po lewo przy szybie stolik ,koszyczki i jednorazowe foliowe rękawiczki. Torebki na pieczywo leżą na ladzie która usytuowana jest w lewym rogu i połączona z gablotą z ciastkami. Pod ścianą za ladą regał a na nim w kartonie pączki jak się dowiaduję od sprzedawcy z masy serowej z cynamonem. Dokonuję szybkiego wyboru. Babeczka z owocami zostaje spakowana do plastikowego rozmiarowo dopasowanego przeźroczystego pojemnika. Płacę wskazaną sumę. Wraz z resztą nie dostaję paragonu ten ląduje wśród innych na torebkach foliowych. Upominam się o niego.
Pani odnajduje ten który jest mój. Okazuje się iż na co zwrócił uwagę jeden z obserwatorów wbrew literze prawa opisany on jest jednym określeniem chipsy/wyr.cuk razy cztery choć kupowałam zgoła cztery różne produkty i żadne z nich chipsami nie było. W śród moich zakupów jeden wyrób wypiek w koncepcji pizzy też nijak ma się do tego co widnieje z nazwy na paragonie.
Ponieważ zainteresował mnie temat jak prawidłowo zarejestrowana sprzedaż ma wyglądać przyjrzę się temu jak czas pozwoli dokładniej w szerszym poglądzie.
A tak swoją drogą jestem ciekawa co na takie paragony Urząd Skarbowy. Kopie paragonów są dwie –dla sprzedawcy i klienta. Te pierwsze do okazania podczas ewentualnej kontroli. A kontrole te przynajmniej co do swej zasadności powinny być dokładne i ukierunkowane na sprawdzenie poprawności dokumentacji.
Czy kary za nie przestrzeganie przepisów są tak niskie iż opłaca się niedbalstwo opisów produktów i ich w tej materii nieprecyzyjność.
Tak jak napisałam będę drążyć temat.
Zanim wyruszę na zakupy wchodzę na stronę internetową sklepu który obieram za miejsce zakupów. Sprawdzam ofertę promocyjną, w razie konieczności adres i dojazd. Tak też zrobiłam zanim pojechałam do supermarketu Kaufland.
Strona jak strona. Niczym się nie wyróżnia ani pozytywnie ani negatywnie.
Jest jak inne jej podobne. Wyszukiwarka sklepów w dwóch opcjach. Albo z górnego paska menu albo wpisując w okienko w kwadracie po prawo miej więcej po środku brzegu strony. Oferta sklepu i ta aktualna i ta planowana po niej jak i prezentacja produktów pod marka własną K-Classic
Tu podobnie jak w Tesco czy Lidl większość produktów nie ma wskazanego z nazwy producenta co jest dla mnie powodem ograniczonego zaufania do tych produktów.
W zakładce nagrody i wyróżnienia nie ma wzmianki o przyznanym Godle Jakości Obsługi 2010.
Nie pominięto tematu porad i rozrywki.
Gdy poszlysmy z siostra do damskşej przymierzalni, w kolejce bylo ok 5-6 osob. Postanowilysmy pojsc do meskiej - nie bylo tam nikogo poza ppracownica sklepu ZARA. Gdy chcialysmy wejsc zabronila nam mowiac ze to jest czesc meska i nie mieszamy ubran. Pomimo zwrocenia uwagi na przepelniona damska przymierzalnie, pani nadal upierala sie przy swoim i nie pozwolila wejsc.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.