Zawsze będąc w Auchan odwiedzam sklep Carry. Można tu kupić często ubrania w wyprzedażowych – naprawdę niskich cenach. Dziś wyprzedaż również była, z tym że towar bardzo słabej jakości – zmechacone sweterki i płaszcze. Natomiast obsługa zawsze miła i pomocna, ekspedientki uśmiechnięte. Przymierzalnie obszerne – co jest bardzo ważne
Sklep czysty, towar przejrzyście ułożony i rozwieszony na wieszakach, widać gdzie co jest.
Często robię weekendowe zakupy w hipermarkecie Auchan ze względu na niskie ceny i fajne promocje. Dziś również się tam udałam, jak zawsze w sobotę parking pełen, ale można jeszcze znaleźć miejsce do zaparkowania. Z wózkami nigdy nie ma problemu, zawsze są dostępne. Na sklepie bardzo dużo osób. Pólki momentami świeciły pustkami. Nie były na bieżąco uzupełniane. Sklep ogólnie czysty, nigdy nie spotkałam się z jakimiś większymi zabrudzeniami. Dziś pośród innych zakupów wzięłam również papier do ksero, gdyż był w promocyjnej cenie. Wzięłam od razu 5 sztuk czyli cały zapakowany i ofoliowany karton. Niestety przy kasie pan uparł się aby rozedrzeć całe pudełko, mimo ze kod kreskowy był na zewnątrz opakowania zbiorczego, trudził się z tym dobrą minutę. Mimo tego że prosiłam go by nie rozpakowywał kartonu (opakowanie zbiorcze jest łatwe do niesienia ze względu na taśmę którą jest obwiązane – można za nią chwycić), powiedział że takie są zasady. Chodziło o to czy czegoś do tego kartonu nie włożyłam w celu kradzieży ) Szkoda tylko że pudełko było zapakowane fabrycznie, no ale cóż… Niestety z samochodu do domu trzeba było nieść opakowania z papierem pojedynczo – dobrze że nie byłam sama Sytuacja taka zdarzyła mi się po praz pierwszy, nadal uważam że Auchan jest sklepem dość przyjaznym dla klienta (ze względu na ceny).
Zakupy robię tu praktycznie codziennie, od sześciu lat. Przyciągają mnie niskie ceny, w połączeniu z jakością i świeżością. Polecam żywność "30% taniej" - krótki termon ważności, ale ZAWSZE są świeże. Pieczywo, nabiał, mięso, wędliny, słodycze, środki czystości - Od wejścia poznać regularne mycie podłogi, półek sklepowych, okien, otoczenia kas, wejścia i wyjścia. Kasjerki: są uprzejme, pomocne... ale mało pogodne. Przydzielają towarom odpowiednie cenówki, odnoszą na miejsce rzeczy zostawione one przez klientów, uzupełniają luki w towarze na półkach. Stosują się do uwag kupujących, np. zaprzestano przeglądania przy kasie WSZYSTKICH torebek i plecaków, wniesionych na sklep [klienci buntowali się, ponieważ wszyscy byli traktowani jako potencjalni złodzieje]. Promocje, obniżki wyróżnione są jaskrawym kolorem - ekhm... czasem nieistniejące [!] lub mało istotne [np. z 3,99 na 3,95]. Często są kolejki, ale nie zawsze przychodzi jeszcze jeden kasjer, by rozłożyć je na czynniki pierwsze. Tradycyjnie udałam się tam i dzisiaj. Tym razem głównym celem był specyfik do smarowania pieczywa, o romantycznej nazwie: Creme Goldessa, ogórkowy lub ziołowy [albo pomidorowy, którego już nie ma]. Oczywiście, jak zawsze - zza tekturowych ścianek wyglądały tylko "naturalny" i chilli. Pudełko było pełne, ale widziałam niewiele poza dwoma pierwszymi rzędami tych kremów, ponieważ stały na samej górze. Stąpnęłam więc jedną nogą na brzeg lodówki i dzięki temu uniosłam się, mogąc zobaczyć więcej. Już już trzymałam jeden jedyny krem z ziołami, kiedy za plecami usłyszałam głos pracownicy. Zwróciła mi uwagę, bym tam nie stawała. I MIAŁA RACJĘ!!! No. Tak, tylko że nie dalej jak dwa miesiące temu widziałam, jak któraś z pracownic robiła dokładnie to samo... Dobra, szczegół - już nie będę... ale można w sumie produkty typu "mix" stawiać na niższych półkach, ponieważ wiele osób ma mniej wzrostu niż ja. Nie każdy gustuje w rodzaju produktu, jaki akurat jest pod ręką. Na koniec z innej beczki: kto pamięta czasy, kiedy w Lidlu było sporo dobrych, tanich produktów, które zostały wycofane? Na przykład pasztet pieczony 250g, zupki chińskie za 0.45 zł, wafelki 180 g w trzech smakach, lidlowe zupy w proszku, ryby w oleju/pomidorach w puszkach [wielkości puszki groszku konserwowego] za 1,99 - et cetera, et cetera. Ciekawe, czy jeszcze się kiedyś pojawią na półkach Lidla...
Jako, że moim narzędziem pracy jest samochód chcąc, nie chcąc muszę dość często zaglądać na stacje paliw. Firma w której pracuję korzysta z kart rabatowych Orlen więc najczęściej zaglądam na na stacje tej sieci w całej Polsce by zatankować, coś przekąsić, zrobić małe zakupy.
Wczoraj wieczorem wracając z dość długiej trasy postanowiłem wstąpić na stację przy płatnej autostradzie A4 Katowice-Kraków tuż przed punktem poboru opłat na Balicach, tym razem nie tankować.
Znając standardy obsługi na stacjach Orlen spodziewałem się miłej i sprawnej obsługi.
Pierwsze zdziwienie: 3 kasy ,a tylko 1 osoba zajęta robieniem hot-dogów klientom,którzy podeszli przede mną.Po chwili pojawił sie drugi mężczyzna. Poprosiłem o kawę , hot-doga i papierosy.Rachunek 18 złotych, dziwne bo ceny na stacjach kończą się na groszówki ale nie to jest istotne.Sam włożyłem kartę Vitay do pin pada, komunikat "doliczono 100 punktów" Pytam dlaczego tylko 100? Panowie zgodnie odpowiadają"bo tyle się należy".Mówię ,że przecież brałem papierosy(0 pkt), kawę(100) i hot-doga(100) po czym zażądałem paragonu, którego mi wcześniej nie wydano.Pracownik pogrzebał przy drukarce ,po czym wyjął pasek paragonów z którego oderwał mój (ostatni)- sprytne paragony zwijają się do środka drukarki i klient ich nie widzi, i nie dostaje.Na moim paragonie widniały tylko papierosy i hot-dog- razem 13.49 zł, kawy( za którą zapłaciłem) nie było.Następnie na moje żądanie kasjer "wstukał" kawę na kasę i doliczył mi brakujące 100 pkt.Nie usłyszałem słowa "przepraszam" czy czegoś w tym rodzaju i to zdenerwowało mnie najbardziej.
Całe zdarzenie zgłosiłem na infolinii Vitay.
Tak oto wygląda promocja "Kawa gratis" wg.pracownika stacji nr 4002.Klienci robią zakupy powyżej 30 zł,a jest ich wielu przy tak ruchliwej drodze jak A4, kasjer nie informuje ich o przysługującej gratisowej kawie, po czym sprzedaje "darmową kawę" innym a pieniążki do własnej kieszeni...
Mam nadzieję, że to odosobniony przypadek.
Ocenę reszty działalności tej stacji sobie daruję bo postawa kasjera przesłoniła wszystko.
Zgadzam się z Panią,która pisała iż personel salonu Home&You jest bardzo miły i uprzejmy dla klientów.Dbają o dobro klienta.Szkoda,że nie są tacy mili dla swoich współpracowników.Jestem klientką tego salonu od samego początku i zauważyłam iż niektóre osoby z personelu robią dużo rzeczy na pokaz a w rzeczywistości zachowują się zupełnie inaczej.Jeżeli chodzi o zwrot bądź wymiane towaru to panie nie są już milutkie jak na początku.
Zdarzyło mi się być w tej restauracji na kolacji. Wystrój bardzo ładny i klimatyczny. Jedzenie przepyszne, no i ta ilość, trzeba było jeść na raty. Chwilę po wejściu, zanim skończyłam przeglądać menu zjawiła się kelnerka i zapytała czy już może przyjąć zamówienie. Następnie po jakieś pół godz przyniosła zamówienie. Niestety kiedy poprosiliśmy aby kelnerka zapaliła nam świeczkę odpowiedziała, że zaraz to zrobi ale niestety przez dobre 40 min próbowaliśmy jej to przypomnieć ale niestety była głucha na nasze prośby i nawet nie zwracała na nas uwagi. Jest to dobra restauracja, którą lubię odwiedzać, ale niestety kelnerki powinny bardziej interesować się klientami.
Była długa kolejka. Jednak pracownicy szybko działali-ok2min na osobę. osobiście musiałam czekać 30 minut. Pani w okienku była miła i szybko załatwiłam sprawę.wygląd pomieszczenia nie pozostawiałby wiele do życzenia gdyby nie świeżo zabrudzona podłoga, ale przy dużej ilości petentów i złych warunkach atmosferycznych trudno o idealną czystość.
Do niedawno otworzonego pubu wybrałam się wraz ze znajomymi. Pub w stylu motocyklowym. Nad barem oraz na jednej ze ścian wiszą motocykle :) więc wystrój nietypowy, ale bardzo interesujący. Kolorystyka utrzymana w kolorach czarno-czerwonych. Niemiłym zaskoczeniem był dla mnie bardzo mały wybór piwa - tylko dwa rodzaje!!! Carlsberg i Okocim - w cenie 6 złotych. Dodatkowo niezbyt wygodne siedziska - małe pufy bez oparcia przy stolikach. Toaleta piękna - coś dla motocyklistów :)) ale bardzo zimna. Wielki plus za muzykę (głośna i rockowa :)) i miłą obsługę.
Miło wspominam swoją wizytę w Costa Cofee. Na początku odebrał ode mnie przy kasie zamówienie miły pan. Zamówiłam biała kawę, barista polecił mi do tego deser promocyjny, ja jednak wybrałam sernik z truskawkami. Kawa i sernik zostały podane praktycznie od razu. Kawa bardzo dobra, aromatyczna, świeża. Sernik bardzo smaczny, tylko trochę mała porcja. Lokal czysty, jeden z obsługujących kilkakrotnie zmywał podłogę - opady śniegu na zewnątrz. W środku miło, czysto i przytulnie. Dodatkowy plus za dostęp do darmowego hot spota. Bariści często wychodzący na salę do klientów. Wychodząc zostałam miło pożegnana.
Wczoraj odwiedziłam osiedlowy sklep w celu dokonania zakupów spożywczych. CHodzę tu tylko dlatego aby nie stać w kolejce w większym markecie usytuowanym ok 20 metrów dalej. Niestety produkty nie są zachęcające. Jakość warzyw i owoców pozostawia wiele do życzenia. Zepsute lub podgniłe produkty nie są wyrzucane tylko leżą razem z innymi jarzynami. Mięso i wędliny wyschnięte. Obsługa jednak bardzo miła, panie naprawdę sympatyczne. Ogólnie czysto. Ceny artykułów w promocji w miarę przystępne , reszta porównywalnie lub drożej niż w innych sklepach. Obsługa przy kasie szybka, rzadko trzeba stać w kolejce.
Ponieważ naszła mnie ochota na coś słodkiego, a lubię produkty tej firmy udałam się do cukierni Keks po ulubiony Grzebień Francuski :) Cukiernia niewielka ale bardzo sympatycznie urządzona, ciepłe kolory, wiklinowe meble, ogólnie czysto i miła atmosfera. Podeszłam do lodówki wystawowej zobaczyć co jeszcze mogłabym zakupić. W tej chwili zauważyła mnie Pani, która była na zapleczu i rozmawiała z drugą Panią.Byłam jedyną klientką w sklepie, myslałam że za chwilę Pani podejdzie, niestety stałam około 45 sekund i nikt do nie nie podszedł mimo, że ekspedientka mnie zauważyła. Niestety nie przerwałą rozmowy. Wyszłam. Nie wiem czy jeszcze tam zaglądne.
Szik na Skubisza nie poraża przestrzenią, mały brudny sklepik z akcesoriami samochodowymi. Klientów obsługuje dwóch panów, mimo to kolejka długa. MImo to dostępność wycieraczek do mojego samochodu mile mnie zaskoczyła. Obok sklepu jest warsztat Sziku - panowie bezpłatnie założyli mi nowe wycieraczki :) Tak że polecam na pewno wszystkim PAniom :)) Ceny przystępne.
Poszłam do Galerii Łódzkiej zrobić solidne zakupy, szukałam głównie botków i jeansów. Wstąpiłam do Zary: lubię oferowane tutaj towary. W sklepie był spory ruch, jednak mało osób do pomocy. Zainteresował mnie stojący po środku promocyjny stojak z różną ilością bluzeczek. Wybrałam jedną z nich. Poszłam też do przymierzalni aby przymierzać jeansy. Pani przy przymierzalniach poprosiła grzecznie o przyłożenie torby do specjalnego urządzenia wykrywającego kradzione towary. Podała numerek z ilością przymierzanych przeze mnie spodni i zaprosiła dalej. Niestety wybrałam tylko jedną rzecz i poszłam do kasy. Nie było kolejki. Pani kasjerka zaproponowała mi nowy zapach Zary za 29,90, skusiłam się na niego, bo faktycznie był ciekawy. Miła muzyka, czysto, duży wybór ubrań, naprawdę było przyjemnie.
Bardzo miła i sprawna obsługa. Na podjeździe Pan obsługujący klientów. Kasjer bardzo miły, zanim skasował przedstawił aktualne promocje, zapytał o posiadanie karty stałego klienta. Jedyny mankament to brudne i poszarpane myjki do szyb i brudna woda, toaleta czysta, papier mydło i ręczniki na miejscu :)
Stacja ,a raczej jej pracownicy są rozpieszczeni , nic nie robią żartują między sobą , trzeba tankować samemu , przy kasie lekceważą . Szkoda ze SHELL na tym traci ,. Dla mnie jest wynik fatalny.Pracownicy sobie żąrtują z pracy
„Powiedział Bartek, iż dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła smacznych pączków nasmażyła…”
Tak dziś tłusty czwartek. Nie miałam czasu by powalczyć z wypiekami osobiście ale by tradycji stało się zadość pączki dziś być muszą w naszym menu.
Z góry neguję cukiernię gdyż te są dziś jak się można spodziewać oblegane .
Wchodzę do osiedlowego sklepu pod szyldem sieci Groszek (Iza)
Jedna z pracownic myje rozsuwane na boki drzwi.
Po wejściu zaraz przy kasie na blacie i w kartonowym pudełku postawionym na plastikowych ustawionych w słupek skrzynkach widzę to co mnie najbardziej interesuje. Okrągłe, apetyczne pączusie w kilku wariantach –z lukrem, dekoracją z czekolady na białej polewie i cukrem pudrem.
Ceny przy nich nie ma. Lecz wiedząc iż i tak je kupię nie dociekam .Zanim podejdę do kasy kupuję jeszcze co nie co na kolację i jutrzejsze śniadanie. W kolejce przede mną jest kilka osób. I za mną również. Dziś znowu sytuacja nie sprzyja by dowiedzieć się o kartę lojalnościową. Cóż co ma wisieć nie utonie.
Targowisko przy Uniwersamie.
Tu jak to na bazarze kupimy owoce, warzywa, pieczywo, książki, mięso, ryby. Swoisty mix. Dominują jednak budki z odzieżą którą sprzedają obcokrajowcy. Teren jest zaniedbany a sprzedaż mało ucywilizowana. Gdy jednak trafię w jego alejki to szukam swoich sprawdzonych miejsc.
A temi są budki z pieczywem i słodyczami jak i z przecenioną prasą.
Staram się szybciutko uwinąć z zakupami i opuścić to dość mało przyjazne miejsce.
Przed zakupami w Kaufland chciałam się upewnić co do jego godzin otwarcia.
Wpisałam adres strony www .Po chwil strona się otworzyła. Całość była przysłonięta planszą z komunikatem o wadliwej tarce.
Klienci którzy ją nabyli proszeni byli o zwrot produktu w najbliższym sklepie sieci.
Dla czego o tym piszę?
Z jednej strony dobrze iż produkty podlegają kontroli .
Z drugiej strony dziwi mnie iż nie są one podawane ocenie przed dopuszczeniem do sprzedaży.
A trzeba również mieć na uwadze iż nie każdy ma dostęp do internetu a tym samym kupując bubel nie zawsze ma świadomość tego iż jest on niebezpieczny w użytkowaniu.
Niedawno otwarty supermarket przyciąga rzesze klientów w tym także mnie i moją rodzinę. Sklep powierzchniowo nie należy do największych. Parking dla samochodów dość ciasny, szczególnie w godzinach popołudniowych; choć zawsze znalazłam wolne miejsce. Obsługa miła, sympatyczna; zwłaszcza w dziale mięsnym gdzie życzą miłego dnia - rzadko spotykana cecha w hipermarketach w dużych miastach. Ze względu na dość małą powierzchnię asortyment ograniczony lecz dość zróżnicowany i przystępny cenowo. Wędliny i mięso świeże, często w promocyjnych cenach. Polecam.
Sklep w ofercie posiada obuwie marek które w opinii klientów funkcjonują jako gwarant najwyższej jakości i komfortu.
Ecco, Gabor, Camel Active, Clarks. Wszystko w jednym miejscu, dostępne 24h.
Bardzo dokładnie każdy model jest opisany i obfotografowany z każdej strony. Asortyment pogrupowany prosto co sprawia iż na stronie poruszmy się bez problemu i z przyjemnością.
Zasady zakupów określa czytelny regulamin. Koszt dostawy wyważony i nie zawyżony.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.