Przed podróżą wstąpiliśmy do sklepu spożywczego, aby kupić jakieś jedzenie i napoje. Gdy weszłam do sklepu od razu skierowałam się do działu z pieczywem. Okazało się, że półki świeciły tam pustkami. Rozumiem, że była niedziela, ale nie spodziewałam się, że w tak dużym mieście jak Wrocław odgrywa to jakąś rolę. Musiałam więc zadowolić się 7 Daysami i kruchymi ciastkami. W sklepie nie było innych klientów, więc gdy podeszłam do kasy zostałam od razu obsłużona. Poprosiłam jeszcze o dwa piwa Reeds o smaku cytrusowym. Okazało się, że w tym smaku jest tylko jedna puszka piwa. Jak na sklep monopolowy to dosyć okrojona ilość.
Kasjerka obsługiwała mnie szybko, jednak nie mogę określić jej jako osoby życzliwej. Podczas obsługi miałam wrażenie, że kobieta obwinia mnie za niedzielne zakupy i za to, że musi stać za ladą a nie wylegiwać się na kanapie. Rozumiem jej frustrację, ale wobec klientów powinna okazywać chociaż jakieś pozory uprzejmości i życzliwości.
pomimo dobrej pogody na polu podłogi brudne, kolo makaronów czuć było zdechłymi myszami, towar na półkach poukładany, duże promocje kwiatki zadbane i podlane,pora popołudniowa więc dużych kolejek n ie ma, obsługa mila zawsze uśmiechnęta i uprzejma,duże miejsce parkingowe, oraz dobrze widoczny z drogi głównej sklep
Sklep Tom Secret oprócz odzieży własnej marki posiada w ofercie ubrania również innych marek takich jak Troll czy Drywash. Do odiwedzenie tego sklepu zachęciła mnie reklama głosząca o obniżce cen na kurtki zimowe. Zgodnie z obietnicą obniżka była, jednak oferta kurtek nie przypadła mi do gustu. Było ich kilka modeli, jednak żaden nie spodobał mi się na tyle, aby chociaż przymierzyć kurtkę. Podczas wizyty przejrzałam również ubrania przecenione. Były one ciasno poupychane na wieszakach i ciężko było je przeglądać. W sklepie panował spory ruch i samo poruszanie się po sali sprzedaży również było utrudnione.
Na sali sprzedaży zauważyłam dwie pracownice. Jedna z nich obsługiwała kasę, natomiast druga obserwowała klientów. Miałam wrażenie, że druga pracownica ogranicza się do przenikliwego pilnowania klientów, a nie do oferowania im swojej pomocy.
Już nie rozumiem podejścia kierowców do pasażerow. No chyba, że to nie kierowcy decydują kiedy włączać ogrzewanie w autobusach. Jak co dzień z rana korzystałem z komunikacji miejskiej aby dojechać do pracy. I niestety, ale już są w Białymstoku przymrozki. Musiałem trochę poczekać na przystanku na przyjazd autobusu i troszkę zmarzłem. Jak zobaczyłem, że już nadjeżdża to byłem szczęśliwy, bo myślałem że będzie nagrzany. Nic bardziej mylnego. Po wejściu do środka okazało się, że nie jest włączone ogrzewanie. Tak już jest od dłuższego czasu. I teraz nie wiem, czy to kierowcy oszczędzają, czy też mają przykaz, aby nie włączać ogrzewanie bo jest koniec miesiąca. A pasażerowie marzną. Jednakże to jest dziwne, że w godzinach popołudniowych zdarza się, że ogrzewanie jest włączone i trzeba otwierać okna w autobusie bo jest duchota. Może ktoś to potrafi wyjaśnić.
Pull and Bear posiada bardzo ciekawą ofertę ubrań i chętnie zostawiłabym tam całą swoją wypłatę. Z racji ograniczonego budżetu z pośród trzech zabranych do przymierzalni rzeczy zdecydowałam się na jedną. Kupiłam bluzeczkę w czarno- białe pasy w całości ozdobioną srebrną nicią za 99,99.
Sklep oferuje bardzo duży wybór swetrów zimowych. Naprawdę jest w czym wybierać. Niestety z racji dużej ilości klientów oraz sporej ilości ubrań sklep był w lekkim nieładzie. Swetry, które leżały na pólkach były porozkładane i ciężko było odnaleźć odpowiedni rozmiar.
Pracownica obsługująca mnie przy kasie była bardzo sympatyczna. Uśmiechała się do mnie i używała zwrotów grzecznościowych.
Wśród minusów wymienię również oświetlenie w tymże sklepie. Moim zdaniem jest ono trochę za ciemne i zbyt przydymione.
Gdy przekroczyłam próg sklepu Stradivarius rozległ się dźwięk alarmujący o kradzieży. Nie zdarzyłam nawet wejść do sklepu a już zostałam uznana za intruza. Mało tego w moim kierunku zwróciło się kilka par oczu i to pogłębiło moje zażenowanie. Po chwili podbiegła do mnie pracownica i poprosiła, abym ponownie przeszła przez bramkę. Gdy minęłam ją kolejny raz alarm nie pojawił się. Zostałam przeproszona przez pracownicę, ale to nie zrekompensowało mi tego, że większość klientów spojrzała na mnie jak na złodziejkę. Owe zamieszanie odebrało mi chęć robienia zakupów w tym sklepie. Dlatego przeszłam jedynie między regałami i wyszłam ze sklepu. Tym razem opuściłam sklep bez efektów dźwiękowych.
Rozumiem, że systemy alarmowe są omylne, a pracownicy muszą reagować na każdą tego typu akcje. Było to jednak bardzo nieprzyjemne.
Bershka oferuję odzież zarówno damską jak i męską. Podczas swojej wizyty ograniczyłam się jedynie do działu damskiego. Nie planowałam zakupu niczego konkretnego dlatego z ciekawością przeglądałam poszczególne wieszaki z ubraniami. Dodam, że w sklepie panował porządek. Ubrania były estetycznie ułożone i dobrze wyeksponowane.
Gdy kierowałam się ku wyjściu moją uwagę przykuła dzianinowa bluzeczka z motywem piór. Bluzka była olśniewająca i nadawała się zarówno na strój dzienny jak i wieczorowy. Jej cena wynosiła 99 zł, czyli nie była zbyt wysoka. Kiedy udałam się do przymierzalni i założyłam ją na siebie, wiedziałam że musi być moja. Tak więc po opuszczeniu przymierzalni udałam się w kierunku stanowiska kasowego. Obsługiwała je jedna pracownica, dlatego przed kasą stała spora kolejka. Mój czas oczekiwania był dosyć długi i wynosił niecałe 10 minut. Kasjerka była sympatyczna i uprzejma. Podziękowała mi za dokonane zakupy i zaprosiła do ponownego odwiedzenia sklepu.
Vero Moda była kolejnym sklepie, który odwiedziłam podczas zakupów w Pasażu Grunwaldzkim. Od razu po wejściu dostrzegłam kardigany, które były przecenione z 99,90 na 49,90. Dostępne były kolory: szary i czarny. W ofercie była pełna rozmiarówka, więc zabrałam do przymierzalni rozmiar M i L. Okazało się, że ze względu na długie rękawy L-ka jest dla mnie odpowiedniejsza. Odwiesiłam M-kę, zaś z L-ką udałam się do kasy. Stanowisko kasowe obsługiwała młoda, mająca około 25 lat kobieta. Zapytała mnie czy kardigan rozmiar kardiganu w pełni mi odpowiada. Było to absurdalne pytanie. Skoro po przymierzeniu przyniosłam do kasy rozmiar L to znaczy, że w pełni mi odpowiada.
Najwyraźniej pracownica chciała być życzliwa. Udało jej się to, również za sprawą uśmiechu i miłego tonu głosu.
Pewnej niedzieli wybrałam się do sklepu CCC w Grudziądzu. Zakupiłam tam torebkę. Następnego dnia kupiony towar okazał się wadliwy, więc postanowiłam pójść do Sklepu CCC w Świeciu, by złożyć reklamację. Obsługa potraktowała mnie bardzo miło. Pani kierownik wytłumaczyła jak mogę złożyć reklamację oraz jak ona będzie przebiegać, lecz dodała również że jeśli pojadę do sklepu, w którym torebka była bezpośrednio kupowana- zostanie wymieniona na miejscu. Byłam bardzo zadowolona z obsługi i całej rozmowy. Dodam również, że w sklepie tym towar jest bardzo interesujący !
Mango, było kolejnym odwiedzonym przeze mnie sklepem. Na sali sprzedaży było bardzo czysto. Wszystkie ubrania było równiutko ułożone i dobrze wyeksponowane. Kurtki znajdowały się na końcu sklepu tuż przy przymierzalniach. Szczególnie spodobał mi się jeden model kurtki za 399 zł. Uważam, że cena jak na kurtkę zimową była przystępna. Wśród rozmiarów nie było rozmiaru M, dlatego do przymierzalni zabrałam S i L. Niestety S okazała się za mała a w L mogłam się utopić. Inne modele nie podobały mi się tak bardzo, tak więc nawet nie mierzyłam niczego innego.
W ciągu mojej wizyty w sklepie raz podszedł do mnie pracownik i zapytał czy nie potrzebuję pomocy. Podziękowałam mu za propozycję, jednak podczas wizyty miał poczucie, że mogę liczyć na radę pracowników.
Często tankuję paliwo na stacji BP w centrum miasta. Powodem tego, iż wybieram tą, a nie inną stację jest to, że pracownicy tam pracujący traktują klienta poważnie i z szacunkiem. Obsługa jest zawsze sympatyczna i szybka. Na stacji panuje ład i porządek. Obsługujący zawsze grzecznie pytają o chęć założenia kart punktowych oraz o wybór dowodu wpłaty (paragon/faktura). Również chcąc zjeść coś ciepłego na stacji mogę liczyć na higieniczną, szybką obsługę, a jedzenie tam jest naprawdę smaczne !
Przed wizytą w sklepie odwiedziłam jego stronę internetową i zapoznałam się z ofertą kurtek zimowych. Tak więc gdy weszłam do sklepu od razu wiedziałam czego mogę się spodziewać i czego poszukuję. Bez problemu odnalazłam kurtkę, która mi się podobała. Dostępne były różne rozmiary więc rozpoczęłam przymierzanie kurtki. Nie korzystałam z przymierzalni bowiem chciałam się obejrzeć na tle większej przestrzeni, czyli na sklepie. Kurtka, którą mierzyłam kosztowała 559 zł, czyli nie należała do najtańszych. Być może cena nie grałaby roli gdyby wszystko w tej kurtce mi się podobało. Minusem był przede wszystkim pasek, który wydawał się tandetny i nie spodobało mi się jego zapięcie. Drugim minusem był brak ściągacza przy rękawie. To wszystko wpłynęło na to, że jednak nie zdecydowałam się na zakup.
W sklepie spędziłam około 20 minut. W tym czasie nikt z pracowników nie zainteresował się moją osobą, a tym samym nie wykazał się chęcią udzielenia mi pomocy.
W sklepie było czysto. Wszystkie ubrania były ułożone i dobrze wyeksponowane.
Kolejnym odwiedzonym przeze mnie sklepem był New Yorker. Zaraz po wejściu skierowałam swoje kroki do działu z odzieżą damską. Królowała tam nowa kolekcja i po odzieży letniej nie było śladu. Rozejrzałam się chwilę po sklepie i doszłam do wniosku, że oferta skierowana jest bardziej do młodzieży niż osób dorosłych. Przystanęłam chwilę przy dziale z dodatkami. Moją uwagę przykuły torebki. Szczególnie do gustu przypadła mi czarna koktajlowa torebka za 49,90. Postanowiłam ją kupić i udałam się do kasy. Stanowisko kasowe obsługiwała jedna pracownica. Przede mną w kolejce stały trzy osoby. Mimo to, mój czas oczekiwania był krótki ponieważ pracownica obsługiwała wszystkich bardzo sprawnie. Gdy nadeszła moja kolej zostałam powitana przez pracownicę. Podczas całej obsługi sprzedawczyni utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy i uśmiechała się do mnie.
Przechodząc obok sklepu H&M nie sposób go ominąć. Tak więc przy okazji zakupów postanowiłam do niego wstąpić i się rozejrzeć. Sklep ma dosyć sporą powierzchnię i podzielony jest na poziomy. Ja swoją wizytę ograniczyłam do poziomu z odzieżą damską. Kiedy przechodziłam obok dodatków zauważyłam, że panuje tam spory bałagan. Kilka przedmiotów leżało nawet na podłodze. Wieszaki z odzieżą przecenioną były poupychane do tego stopnia, że ciężko było włożyć z powrotem zdjęty wieszak. Tak więc czystość w sklepie pozostawiała wiele do życzenia.
Jeśli chodzi o asortyment, to nowa kolekcja przypadła mi do gustu. Szczególnie mam na myśli ofertę swetrów. Kardigany lub ciepłe swetry można było kupić już od 129 zł. Tak więc ceny nie były zbyt wygórowane.
Jeśli chodzi o personel to podczas wizyty oprócz kasjerki widziałam pracownicę porządkującą towar. Tak więc mimo bałaganu w sklepie, widać było że ktoś próbuje to wszystko ujarzmić.
Podczas zakupów w Arkadach wstąpiłam do sklepu Quiosque. Sklep ma dosyć małą powierzchnię. Mimo tego układ półek i stojaków z wieszakami jest dogodny i można swobodnie poruszać się po sklepie. Gdy odwiedziłam ten sklep, przebywały tam dwie pracownice. Jedna z nich obsługiwała klientów przy kasie natomiast druga pomagała i doradzała klientom na sali sprzedaży. Owa pracownica podeszła również do mnie i zapytała czy może mi w czymś pomóc. Chciałam się tylko rozejrzeć więc podziękowałam jej za tą propozycję. Ceny w sklepie nie były zbyt wygórowane. Zainteresowały mnie kurki zimowe, których cena wahała się do 300 zł.
Kolejnym sklepem z artykułami dziecięcymi, który odwiedziłam był Smyk. Tam również poszukiwałam konkretnych modeli samochodów takich jak tarpan., Warszawa czy Wartburg.
Sklep Smyk ma dosyć spora powierzchnię. Oprócz zabawek w swojej ofercie posiada również ubranka dla smyków. Spodobało mi się, że w sklepie były wydzielone kąciki przeznaczone do zabawy dzieciom. Dzięki temu rodzice mogą spokojnie spacerować po sklepie, gdyż ich pociechy mają zajęcie.
Na sali sprzedaży zauważyłam tylko jednego pracownika, który obsługiwał klientów przy kasie. Nawet nie miałam kogo poprosić o pomoc, więc musiałam sama szukać samochodzików. Niestety w ofercie były tylko modele z serii Hotweels. Nie dokonałam więc zakupu w tym sklepie.
Mój siostrzeniec jest kolekcjonerem replik samochodów. Posiada ich sporą kolekcję, jednak brakuje mu modeli aut z czasów PRL-u. Mam więc u niego konkretne zamówienie na Tarpana, Warszawę oraz Wartburga. Modele te są niemal niedostępne dlatego gdy mam okazję szukam ich w różnych miejscach. Postanowiłam więc wstąpić do Świata Zabawek mieszczącego się w Arkadach Wrocławskich. Gdy weszłam do sklepi znajdowały się tam dwie pracownice, które rozmawiały ze sobą. Gdy tylko pojawiłam się w sklepie pracownice przerwały dyskusę i przywitały się ze mną. Jedna z kobiet zapytała w czym może mi pomóc.Powiedziałam jej czego konkretnie poszukuję. Pracownica powiedziała, że mam szczęście bowiem tego dnia była dostawa małych samochodzików. Wskazała mi półkę z samochodami. Przyniosła mi również kilka modeli z zaplecza. Mimo tego, że wybór był dosyć spory nie było tam poszukiwanych przeze mnie modeli samochodów. Zrezygnowałam więc z zakupu innego i podziękowałam za pomoc.
Sklep ma dosyć małą powierzchnię i podczas wizyty dało się odczuć panującą tam ciasnotę. W sklepie o tak małej powierzchni jest zbyt dużo przedmiotów, które wręcz przytłaczają.
Kolejnym salonem Yes, który odwiedziłam był ten mieszczący się w Pasażu Grunwaldzkim. Tam również zostałam powitana przez pracownicę zaraz po wejściu do sklepu. W salonie przebywały dwie pracownice i obie kobiety były zajęte obsługą klientów. Rozejrzałam się chwilę po sklepie i oceniłam jego czystość. Określiłabym ją mianem nieskazitelnej. Witryny były czyste, bez śladów plam i dobrze oświetlone.
Gdy pracownica była wolna podeszłam do niej i zapytałam o dostępność kolekcji Verona. Jak się okazało w tym salonie również nie było jej w ofercie. Pracownica podobnie jak w Arkadach pokierowała mnie do salonu Yes mieszczącego się na Placu Dominikańskim.
Poszukuję konkretnego modelu kolczyków z kolekcji Verona. Widziałam kolczyki na Allegro, ale nie chcąc płacić za przesyłkę postanowiłam poszukać ich w sklepach firmowych Yes. Gdy weszłam do salony przebywały w nim dwie pracownice i jedna klientka. Pracownica, która aukrat była wolna podeszła do mnie i zapytała czy może mi w czymś pomóc. Zapytałam czy w sklepie jest kolekcja Verona. Niestety okazało się, że nie ma. Pracownica skierowała mnie do salony Yes mieszczącego się na Placu Dominikańskim. Pracownica udzieliła mi informacji, że tam z pewnością znajdę kolekcję Verona.
Pracownica była bardzo uprzejma i sympatyczna. W sklepie było bardzo czysto. Wszystkie witryny były dobrze oświetlone, zaś biżuteria wyeksponowana. Ceny poszczególnej biżuterii były widoczne dla klienta i nie trzeba było wypytywać o nie sprzedawcę.
W ramach "grouponu" korzystałam wraz z mężem z pakietu oferowanego przez pensjonat LIDO w Sarbinowie. Pakiet był przeznaczony dla 2 osób i zawierał dla każdej z nich: 2 śniadania, 2 obiado-kolacje, 2 noclegi, trzy zabiegi SPA oraz dostęp do basenu i jacuzzi w godzinach od 8.00 do 21.000. Wyjechaliśmy z Sarbinowa oczarowani. Obsługa hotelowa, restauracyjna i SPA w pełni profesjonalna, Gotowa nieść pomoc w każdej sytuacji. Na kolację były dania mięsne, jednak kiedy powiedziałam, że nie jem mięsa - specjalnie dla mnie przygotowano danie z rybą. Pensjonat jest nowoczesny, gustownie urządzony i bardzo czysty. Z pełną odpowiedzialnością mogę go polecić każdemu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.