Ja również nie doświadczyłam niczego dobrego ze strony tej firmy. Być może dlatego, że również zakupiłam usługę poprzez zakup grupowy - czyli poniżej ceny, co spowodowało, że w umówionym terminie myjnia była zamknięta, a telefon nie odpowiadał.... po pół godzinie oczekiwania zrezygnowałam. Do dziś firma nie oddała pieniędzy, a pracownik czuje się poruszony moim rozdrażnieniem. Porażka niestety. I choćby byli najlepszą myjnią we Wrocławiu, nie przekonają mnie bez odpowiedniej obsługi klienta. Nie polecam, wręcz odradzam.
Strasznie mi się podoba salon. Wystrój zrobiony faktycznie z dużą pompą. Wszystko wręcz idealnie zrobione. umówiłam się na przedłużanie rzęs - jedynie 140 zł- podobno najtaniej w lublinie. teraz umówiłam się na mikrodermabrazje- w pakiecie też nie wyszło mnie to drogo. taniej niż w centrum. Jeżeli mam być szczera to wole przyjechać tutaj niż szukać dobrego salonu w centrum, tutaj przynaj mniej jest parking
W niedzielne popołudnie wybrałam się z koleżankami na zakupy do CCC przy Auchan w Gdańsku. Kochani, kompletna porażka. Ja tydzień temu kupiłam śliczne kozaki z Lasocki w CCC w Galerii Bałtyckiej. Spodobały się bardzo mojej przyjaciółce, dlatego pojechałyśmy wczoraj do tego CCC. Ale najpierw zajrzałyśmy do CCC w Galerii Bałtyckiej, gdzie niestety nie było jej rozmiaru. Sprzedawczyni udzieliła nam informacji że w CCC przy Auchan mają rozmiar. Kiedy dotarłyśmy do sklepu, przejrzałam całą markę i na półce nie było tych kozaków.
Poprosiłam sprzedawczynię żeby znalazła te kozaki, po długim i trudnym tłumaczeniu o jakie buty nam chodzi, dziewczyna stwierdziła że nie wie o jakie buty chodzi. Zaproponowałam że podam jej kod butów żeby mogła sprawdzic w komputerze. Wróciła do nas i powiedziała że mają na stanie rozmiar który Nas interesuje i zaczęła je szukac. Gdyby mi ktoś powiedział że ta pracownica będzie szukała butów w swoim sklepie przez 30 minut to nigdy bym nie uwierzyła, ale tak właśnie było!!! Komletna niewiedza pracowników, nie znają swojego asortymentu, ponadto pracownica nie była ubrana w koszulkę służbową i nie miała identyfikatora.
Ale to jeszcze nic, gdy tak szukała w tą i z powrotem tych kozaków zaproponowałam żeby sprawdziła ile mają par w komputerze bo jedną parę to jest trudniej znaleźc, ale okazało się że mają całą partię, 8 par!!! To jest nierealne żeby nie zauważyć tylu dużych pudełek w półkach. Poprosiłam żeby Pani sprawdziła na zapleczu, na co usłyszałam że powinny być wystawione bo koleżanka miała to zrobić, ale ostatecznie zgodziła się i poszła na to zaplecze.
Normalnie znalazła!!! Wszystkie były na zapleczu, w weekend, kiedy te sklepy osiągają najwyższe obroty bo jest największy ruch, buty leżały sobie na zapleczu...!!!
Wstyd że takie dziewczyny pracują w tych sklepach, przecież NG 2 to lider na rynku obuwniczym. Ja też pracuję w sklepie obuwniczym i nie wyobrażam żeby taka sytuacja miała u mnie miejsce. Największym wstydem dla sprzedawcy jest fakt że nie potrafi odnaleźć się w swoim asortymencie.
Ogólnie rzecz biorąc bardzo polecam obuwie w tych salonów, ale personel pozostawia dużo do życzenia.
W sklepie Rabatim, poprzez Allegro kupiłem buty dwukrotnie. Za pierwszym razem kupiłem buty dla siebie. Cena była bardzo dobra i mimo wszelkich niedogodności czyli słabego kontaktu i długiego oczekiwania, buty w końcu otrzymałem. Niestety otrzymałem je w zwykłym worku, bez pudełka. Przy drugim zakupie - butów dla żony było już znaczenie gorzej. Początkowo sprzedawca ze sklepu Rabatim.pl utrzymywał, że towar zostanie wysłany w ciągu 48 godzin. Niestety po kilku dniach dostałem informację, że butów w ogóle nie ma i oczekuje na dostawę od producenta. Zgodziłem się poczekać dwa tygodnie. Po tym okresie nie było ani bytów ani pieniędzy. Należy przyznać, że sprzedawca z przedmiotowego sklepu zgodził się oddać pieniądze i zobowiązał się wysłać buty za pobraniem na jego koszt jakby buty otrzymał. Tu po raz kolejny zaczęły się schody. Pieniądze nie wpłynęły na moje konto w zadeklarowanym przez Rabatim terminie! Dopiero kilkakrotnie wysłany mail poskutkował i otrzymałem zwrot pieniędzy. Co z tego, że mam pieniądze. Nadal żona nie ma butów!
Kierownik sklepu powinien zwrócić uwagę na estetykę niektórych pracowników. Byłam obsługiwana przez rozczochranego i trochę niechlujnie ubranego praownika, a to przecież jest wizytówka sklepu i marki. Kompetencje pracownika są bez zarzutu, jednak organizacja pracy i orientacja w rozmieszczeniu produktów na sklepie już budzi wątpliwości. Pracownik biegał między regałami w poszukiwaniu kabla, a ja za nim, co nie było komfortowe, przez co czas obsługi trochę się wydłużył.
Poszukiwałam prezentu dla chrześnicy. Wybieram się do niej we wtorek więc postanowiłam kupić jej drobny upominek. Gdy weszłam do sklepu zostałam powitana przez pracownicę stojącą za ladą. Postanowiłam pochodzić po sklepie sama i dopiero później poprosić o ewentualną pomoc. Krążyłam między półkami dobre 10 minut i nie wiedziałam na co się zdecydować. Wybór zabawek był ogromny, dlatego nie wiedziałam co może spodobać się 2 letniej dziewczynce. Podeszła do mnie jedna z pracownic. Była to około 30 letnia kobieta z czarnymi włosami. Zapytała mnie czy potrzebuję pomocy. Wyjaśniłam jej, że szukam upominku dla małej dziewczynki. Pracownica pokazała mi kilka zabawek, na które wcześniej nie zwróciłam uwagi. Szczególnie przypadł mi do gustu zestaw naczyń dla małej kucharki z firmy Wader. Zestaw był w bardzo korzystnej promocyjnej cenie i kosztowała 39 zł. Zdecydowałam się na zakup właśnie tej zabawki.
Pracownica, która obsługiwała mnie przy kasie była bardzo sympatyczna. Uśmiechała się do mnie i podczas mojej obsługi była uprzejma i życzliwa.
Zawsze gdy mam w planach zakup zabawki wybieram się do tego sklepu. W Adzie jest szeroka oferta, przystępne ceny i bardzo miła i fachowa obsługa.
Wizyta w mBanku, podczas której chciałam uzyskać informacje na temat produktów kredytowych, bardzo miło mnie zaskoczyła. Przy wejściu zawsze jest pracownik "pierwszego kontaktu", odpowiedzialny za przywitanie klienta i wskazanie odpowiedniego stanowiska. Obsługa oddziału może pochwalić się profesjonalizmem i wysokimi kompetencjami. Poczułam się tam jak klient wyjątkowy. Pracownik, który mnie obsługiwał wykazywał zainteresowanie dobrym interesem klienta, jednak zapomniał o dość istotnej kwestii kosztów przelewów z karty kredytowej. Można to określić, jako nie całkowite przedstawienie oferty. Jednakże pracownik odpowiadał na wszystkie moje pytania bardzo przejrzyście.
Witam. Na wstępie chciałabym serdecznie podziękować za wyrażenie opinii na temat naszej pracy. Jest nam niezmiernie miło, że Pani ocena jest tak wysoka. Bardzo nam zależy, by każdy odwiedzający nas Klient czuł się wyjątkowo i kompetentnie obsłużony, dlatego stale pracujemy nad jakością naszej obługi. Dziękuję również za cenną uwagę związaną z niedostatecznie przedstawioną ofertą. Doradcy zostali poproszeni o informowanie każdego Klienta o kosztach związanych z przelewami z karty kredytowej. W razie pytań lub wątpliwości, zachęcam do odwiedzenia naszego Centrum Finansowego przy ulicy Domaniewskiej 42/44 w Warszawie lub do kontaktu telefonicznego z mLinią pod numerem 0 801 300 800 lub (42) 6 300 800. Pozdrawiam, Marta Wolińska mBank
Do sklepu "Groszek"...
Do sklepu "Groszek" wybrałam się, aby kupić grzane wino. Gdy weszłam do sklepu czynne było jedno stanowisko kasowe, akurat to przy dziale monopolowym, więc grzecznie ustawiłam się w kolejce. Na szczęście przede mną stały tylko dwie osoby więc mój czas oczekiwania nie był zbyt długi. Gdy nadeszła moja kolej zostałam powitana przez pracownicę, która następnie zapytała mnie w czym może mi pomóc. Zapytałam ją cy jest grzane wino. Pracownica wzrokiem przejrzała półki i powiedziała, że w tej chwili nie ma. W sumie biorąc pod uwagę zaopatrzenie tego sklepu zdziwiłabym się gdyby było. Musiałam zdecydować się na inne czerwone wino, które postanowiłam przyrządzić sama. Wybrałam wino Kadarka za niecałe 12 zł. Zapytałam czy są przyprawy di grzanego wina. Okazało się, że tego również nie ma w ofercie sklepu. Tak więc moje plany z rozkoszowania się grzańcem legły w gruzach. Kupiłam Kadarke i zrezygnowana opuściłam sklep.
Po pracy wstąpiłam do Biedronki na małe zakupy. Niestety z racji dużej ilości klientów przebywających w sklepie, mój czas wizyty nieco się przedłużył. Zauważyłam, że w sklepie nie było najczyściej. W kilku miejscach zauważyłam przewracające się paragony. Na podłodze były plamy po zaschniętych napojach.
Mimo tego, że czynne były wszystkie stanowiska kasowe kolejka do każdej z kas była ogromna. Niemal każdy klient miał wyładowane po brzegi wózki. Ja miałam zaledwie kilka produktów, które trzymałam w rękach. Kolejny raz odczułam brak kasy przeznaczonej specjalnie dla klientów z mniejszą ilością zakupów. Moim zdaniem Biedronka powinna o tym pomyśleć, ponieważ znacznie usprawniłoby to funkcjonowanie sklepu.
Wstąpiłam do Biedronki po słodkości dla dzieci. Nawet nie wzięłam ze sobą koszyka, gdyż planowałam zakup tylko kilku sztuk czekolad. Swoje kroki od razu skierowałam w kierunku działu ze słodyczami. Zauważyłam, że spora część słodyczy oznakowana jest napisem "Wyprodukowano dla Biedronki". Na szczęście w ofercie były również czekolady z Wedla, więc zdecydowałam się na ich zakup. Gdy podeszłam do kas, były czynne dwa stanowiska. Przy każdym z nich stało około 5 osób z wyładowanymi po brzegi wózkami. Gdy oczekiwałam na swoją kolej zostało otwarte trzecie, a później nawet czwarte stanowisko kasowe. Nie zmieniałam swojej kolejki, więc mój czas oczekiwania wynosił około 5 minut. Obsługująca mnie kasjerka miała na identyfikatorze napis "Uczę się". W porównaniu do kasjerów przy innych stanowiskach obsługiwała klientów bardzo wolno. Moja kwota do zapłaty wynosiła 9,20. Wręczyłam kasjerce 10 zł i zaproponowałam jej jeszcze 20 groszy. Pracownica zgodziła się na przyjęcie tej końcówki. Tak więc powinnam otrzymać 1 zł reszty. Tak też się stało, z tym że ową złotówkę otrzymałam 5 razy po 20 gorszy. Nie wiem więc po co kasjerka brała ode nie 20 gorszy, żeby ponownie mi je wydać. Tłumaczę sobie, że to jej początki i z czasem nabierze wprawy w logicznym myśleniu.
Niestety firma nie kontaktuje się telefonicznie, już kilka razy miałam z nimi do czynienia. Oni oczekują, że w godzinach 8-16będę w domu, wg. nich chyba wszyscy siedzą o tej porze w domu. Awizo, które pozostawili było nieczytelne (!), adres odbioru niewyraźny, brak nr telefonu. Po prostu gdybym nie znalazła ich dziwnym trafem w internecie, to bym paczki w życiu nie odebrała. Straciłam wiele czasu na ich szukanie, okazało się, że mają siedzibę w sklepie z rolkami.
Mam od jakiegoś 1,5 roku problemy z noga - po wypadku. Do dzisiaj została mi opuchlizna i od czasu do czasu strasznie boli mnie noga. Byłam już u fizjoterapeuty, u różnych lekarzy. Niestety żadnej porady co i jak dalej robić i czy w ogóle się poprawi. Znalazłam w internecie bardzo dużo dobrych opinii o dr O.. Fakt, musiałam czekać ok. 2,5 miesięcy na prywatną wizytę. Poszłam, powiedziałam co i jak - miałam usg i wszystko fajnie wytłumaczone pokazane i nie owijanie w bawełnę. Fakt wizyta jak dla mnie trochę droga 160zł.
www.hotel-buchholz.de
Byłam za granica w Koloni na weekend. Ciężko tam coś fajnego znaleźć w dogodnym miejscu. Udało nam się i zarezerwowaliśmy Hotel Buchholz. Miła obsługa, bardzo czysto i przytulnie. Duże pokoje i łóżka:) Śniadanie rewelacja-od nutelli, po jajka, różne szynki po ananas i melony. Smacznie i świeżo.
Byłam wczoraj w Pizza Hut - przejazdem. Nie wiem jaka to dokładnie ulica, ale jest to obok centrum IKEA. Jedzenie w Pizza Hut zawsze mi smakuje, wiec nie mam zastrzeżeń. Dużym minusem jest tam obsługa. Byłam już tam parę razy i albo stoły wyglądają strasznie, obklejone resztkami albo czeka się długo na obsługę. Dostałam kiedyś tez inny rachunek, od kogoś innego.
Położona w samym centrum miasta, możliwość zaparkowania przed lokalem i kupienia od razu ukochanej osobie bukietu kwiatów lub upominku, bo na parterze znajduje się kwiaciarnia z drobnostkami (bardzo gustownymi) a na piętrze stylowa kawiarnia. Jak wchodzisz od razu wita cię zapach świeżych kwiatów. Kawiarnia bardzo ładna (elegancko dobrane kolory), ładne obicia krzeseł. Ceny przystępne i zawsze świeże ciastko. Obsługa niezła. W tle muzyka, zazwyczaj spokojna.
W trakcie urlopu udałam się do otwartych w czerwcu term w Białce Tatrzańskiej. Czynne od 9 do 22. Cały kompleks z zewnątrz sprawia pozytywne wrażenie choć dookoła jeszcze trwają budowy hotelu, restauracji. Wykupiłam całodzienny Open - koszt duży w zależności od sezonu 105-125 zł . Z biletem Open można się poruszać po całym obiekcie- strefie głośnej z różnymi atrakcjami dla najmłodszych (zjeżdżalnie, sztuczna fala, kaskady wodne, basen dla maluszków) i restauracją, strefie cichej z jakuzzi, biczami wodnymi i barem, kaskadami i sanunarium z kilkoma rodzajami saun basenem chłodzącym i barem. Są także bilety 2,5h, 4,5h, rozgraniczone na strefę głośną, strefę cichą- tu automatycznie w cenie ma się strefę głośną. W każdej strefie przejście do basenów zewnętrznych z widokiem na Tatry. Pomieszczenia czyste, przestronne, dobrze zorganizowane, można naprawdę odpocząć. Dobrze zorganizowana forma rachunków w restauracji czy drink barach, nie potrzebujemy ze sobą gotówki czy karty, każdy dostaje "zegarek" będący czytnikiem czasu jak i czytnikiem rachunków - przy wyjściu płacimy za rachunki i ew. przekroczenie czasowe. Panie w barach i restauracjach miłe, pomocny w wyborze. Obsługa w kasie - bez zachęty nie zauważa klienta.
Minusy to
cena za bilet, brak zniżek dla uczniów (są zniżki dla dzieci do lat 12 i seniorów)
ratownicy często wyglądający na nie zainteresowanych swoimi obowiązkami, szczególnie w strefie cichej (smsy i rozmowy telefoniczne)
mały wybór dań w restauracji i brak karty, jest tylko wyświetlacz ze zmieniającym się wyborem produktów z cenami
zamknięta najdłuższa zjeżdżalnia
oraz brak światła na parkingu (mam nadzieję że to chwilowa awaria) praktycznie po omacku dotarliśmy cudem do auta
Przed wizytę późnym popołudniem wtedy baseny są oświetlone, miły widok.
Empik w środku jest zadbany i bardzo czysty. Nie dopatrzyłem żadnego brudu. Wszystkie książki, gazety, gry i inne produkty było dobrze ułożone i łatwo do interesującej nas rzeczy dotrzeć. Asortyment jest bardzo duży. Znaleźć możemy w zasadzie wszystko. Niestety ceny nie są przystępne i normalnego klienta po prostu odstraszają. Te same produkty możemy kupić w innych sklepach taniej. Kompetencje pracowników stają na dobrym poziomie. Kasjerki są miłe i z uśmiechem obsługują klientów. Na minus zasługuje postawa ochroniarza, który patrzył się bezmyślnie w gazety, zamiast ochraniać obiekt. Czas oczekiwanie przy kasie normalny.Był taki jaki powinien być, bez zbędnego przeciągania.
Wizyta w księgarni Matras odbyła się bez żadnych zakłóceń. Wchodząc do środka zobaczyłem, że wszystko jest na błysk. Podłogi i półki były czyste. Same książki dobrze ułożone. Oferta jest duża, dodatkowo raczeni jesteśmy promocjami, dzięki którym możemy.znacząco obniżyć swoje zakupy. Obsługa była nadzwyczaj miła i uprzejma. Dodatkowo pracownica wykazała się pomocna dłonią i pomogła mi odnaleźć interesującą mnie pozycje. Oczekiwania przy kasie nie było, gdyż obsługa klientów przebiegała błyskawicznie.
Robiąc zakupy w Tesco nie natrafiłem na żadne nieprzyjemne sytuacje. W środku było czysto, a towary na półkach były dobrze powykładane. Nie było żadnych braków w towarze. Ceny za niektóre produkty są moim zdaniem za wysokie. W kolejce stałem zbyt długo. Niestety nikt nie pofatygował się by otworzyć inne kasy. Kasjerki były bez życia, jakby miłe zachowanie względem klienta ich nie obowiązywało.
Bardzo fajna przychodnia, w której liczy się pacjent, nie lekarz. Telefoniczna możliwość rejestracji pacjenta, indywidualne podejście do pacjenta. Lekarze zawsze bardzo uprzejmi, dokładni, nie bagatelizują informacji pacjenta. Pomieszczenia czyste, w każdym gabinecie lekarskim komputer, w dziecięcym gabinecie zabawki dla dzieci. Pomieszczenia bardzo przyjazne i zadbane.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.