Szyby przy wejściu do saloniku, podłoga, lodówka i półki były czyste. Towar na półkach starannie ułożony, każda gazeta, książka czy produkty spożywcze były dostępne w kilku egzemplarzach. Pracownica była ubrana casualowo, ale schludnie. Kiedy kręciłem się po sklepie bacznie mi się przyglądała (nie było w tym momencie innych klientów). Przy kasie powitała mnie bez uśmiechu, zaproponowała też skorzystanie z dodatkowej oferty. Kiedy odmówiłem szybko wydała resztę i paragon na tackę i pożegnała mnie.
Wizyta była krótka i przyjemna, salonik jest zadbany a obsługa zachowuje się neutralnie. Ceny produktów spożywczych są wysokie, a bezwarunkowa prezentacja oferty dodatkowej wręcz śmieszy: kupuję puszkę Coli w cenie 2-litrowej butelki, a kasjerka chce mi sprzedać książkę...
Byłam wraz z partnerem na Poznańskich Termach po raz pierwszy w Nowy Rok.
Pierwsze wrażenie było fantastyczne: spory parking miła obsługa (mimo iż był to dzień po sylwestrze), ciekawe rozwiązanie szatni (koedukacyjne szafki a po środku kabiny do przebierania się) No i fantastyczna część z basenami - zarówno strefa rekreacyjna, sportowa jak i "świat saun". Absolutnie powalający jest basen z ciepłą wodą gdzie wypływa się na zewnątrz - szczególnie atrakcyjny wieczorową porą. Jednak mimo wielu w tym dniu ekip sprzątających - pań z mopami - na basenie widziałam sporo brudu - pod prysznicami i w kabinach, w przebieralni.
Moje przerażenie osiągnęło punkt kulminacyjny kiedy zauważyłam, że w "strefie szafek" są kamery, które bez problemu swoim zasięgiem obejmują także przebieralnie...SZOK!
Ponad to jeśli miała bym być skrupulatna to ratownicy są nie uprzejmi, wiele roślin wymagało by fachowej opieki a ceny biletów powinny jednak nieco zmaleć.
Mam więc bardzo mieszane uczucia co do tego miejsca. Z jednej strony fantastyczny relaks i zabawa dla całej rodziny jakiego nie było w Wielkopolsce a z drugiej tak rażące zaniedbania
Stojąca przed sklepem 'żywa reklama', czyli studentka trzymająca drogowskaz na tanie książki, stałą się już stałym elementem krajobrazu Krakowskiego Przedmieścia. Przy drzwiach stoi kolejna – stary rower. Szyby i drzwi niezbyt czyste, oblepione reklamami. Nowy szyld zwraca uwagę przechodniów.
Wewnątrz niewiele się zmieniło od czasów starego Buchmanna: ciasno i równo ułożone książki, wąskie przejścia, stare cenówki z informacją o promocyjnych cenach. Kilka działów zmieniło lokalizację w sklepie, przybyło kilka nowych elementów (np. półka z książkami po angielsku). Pod blatami mniej ciekawe lub nieco zniszczone egzemplarze, na wysokości wzroku najciekawsze i najładniejsze książki. Coraz mniejszy wybór komiksów, za to w ofercie pojawiły się kosmetyki. W sklepie było czysto i ciepło, nie zanotowałem też żadnych nieprzyjemnych zapachów. Kiedy wybrałem już interesujące mnie tytuły zacząłem poszukiwania najmniej uszkodzonego egzemplarza książki, co niestety zajęło kilka minut.
Na obu salach pracownice wykładały i układały towar na półkach, jednak ze względu na wąskie przejścia przeszkadzały też klientom. Wszyscy pracownicy byli ubrani luźno, lecz schludnie.
Kiedy podszedłem do kasy byłem drugi w kolejce, czekałem około minuty. Obsługujący mnie mężczyzna nie przywitał mnie ani nie pożegnał, nie odpowiedział też na moje pożegnanie. Resztę i paragon wydał do ręki pytając, czy nie potrzebuję darmowej reklamówki.
Zawsze jestem zadowolony z moich wizyt w tym sklepie: wybieram go ze względu na ceny (rzeczywiście nawet 70% niższe niż w innych księgarniach) i obojętna obsługa czy ciasnota pomieszczeń mi nie przeszkadzają, bo wiem, że są niejako 'wliczone w cenę'.
W dniu dzsiejszym przeprowadziłem rozmowę z tych tzw. "trudnych". Rozmowa dotyczyła złożenia reklamacji i chęci skorzystania z ustawowej możliwości odstąpienia od ubezpieczenia.
Rozmówczynią była Pani Agnieszka Kxxxxxxxx.
Czas rozmowy to około 55 minut.
Wiedzę konsultanta z zakresu oferty oceniam bardzo pozytywnie, choc znajomość prawa (w tym przypadku ze znajomością kodeksu cywilnego było już gorzej - oczywiście byłby to dodatkowy atut, bo sama znajomość k.c. nie jest obowiązkowa)
Pani konsultant była bardzo miła, uprzejma, pomocna i opanowana.
Ton głosu uspokajał rozmówcę, a pewmość odpowiedzi utwierdzała w przekonaniu, że trafiłem na właściwą osobę.
Dodatkowo ta Pani kilkakrotnie (dokładnie 2x konsultowała się ze swoim przełożonym w celu uzyskania dokładnej odpowiedzi na zadawane przeze mnie pytania.
Wielkim zaskoczeniem (in plus) dla mnie były "podpowiedzi" znacznie wykraczające poza wymaganie minimum.
Zorganizowana praca na pewno nie pozwoliła, abym się w czasie rozmowy nudził lub był zniecierpliwiony.
Często podczas rozmów z tzw. infoliniami mam wrażenie, że nie zawsze pracują tam kompetentne osoby, natomiast w tym przypadku pierwsze wrażenie i obiektywna ocena to - pełen profesjonalizm.
Subiektywną ocenę fimy i przedmiotu reklamacji naturalnie pomijam.
Chodzi o ten większy salonik koło restauracji.Miła obsługa,panie zawsze są z prasą na czasie,pomimo nadmiaru pracy zawsze uśmiechnięte. Miejsce po remoncie wygląda zjawiskowo takiego saloniku nie widziałam.Zawsze poukładane gazety ,czysto w sklepie, nawet dbają o szczegóły.Polecam.
Czy ktoś chce kupić atrapę w sklepie? Coś takiego można zrobić w Stokrotce w Białymstoku przy ul Duboisa. Na półkach stoją puste słoiki po kawach, na których umieszczona jest informacja, że kawa jest do odbioru przy kasie. Ok, może to z uwagi na złodziei, ale może by można było postawić czyste słoiki a nie brudne, które zniechęcają do dalszych zakupów. Ponadto, skąd mam wiedzieć, że kawa przy kasie będzie miała odpowiedni termin przydatności. Robię zakupy w różnych sklepach i jak do tej pory jest to pierwszy przypadek, gdzie zamiast kawy na półce jest pusty słoik.
To, co się dzieje w Biakymstoku z przychodniami specjalistycznymi to już parodia. Miałem iść do okulisty na kontrolę, ale niestety, NFZ nie przedłużył kontraktu na bieżący rok z moją przychodnią. Na stronie internetowej Funduszu znalazłem informację o nowym punkcie. Wybrałem się tam i okazało się, że tam żadnego okulisty nie ma. Pytałem się sąsiadów tego punktu, lecz oni także o tym nie słyszeli. Zadzwoniłem, więc do funduszu z pytaniem, gdzie znajdę aktualną listę okulistów. Otrzymałem informację, że na stronie internetowej. Po poinformowaniu pracownika, że pod wskazanym adresem okulisty nie ma poinformowano mnie, że to sprawdzą. Na drugi dzień wyczytałem informację w prasie, że Podlaski Fundusz podpisał umowy z nowymi przychodniami, które jeszcze fizycznie nie istnieją a nie podpisał umów z przychodniami, które maja swoich stałych pacjentów i są wyposażone w nowy sprzęt. Jest to parodia, co fundusz robi z pacjentami. Podpisuje umowy z przychodniami widmo chwaląc się, że będzie większa ilość pacjentów obsłużonych. Ciekawe gdzie? Albo po prostu - Czeski Film.
Tak się zastanawiam, skąd stacja czerpie wiadomości odnośnie np. prawosławia w Polsce. W ubiegłym tygodniu w programie Dzień Dobry TVN był program odnośnie świąt osób wyznania prawosławnego. Fajnie, że o tym sie mówi, tylko to tak się mówi, że obraża się te osoby. Osoby prowadzące nazwali wyznawców prawosławia Ruskimi. Od kiedy to tak się ich nazywa? Ponadto w programie był kucharz, który przedstawiał potrawy, które powinny się znaleźć na stole w święta osób prawosławnych. Jednakże skąd on wziął te dania? Wydaje mi się, że nie miał pojęcia, o czym mówi. Wychodzi na to, że stacja próbuje wprowadzać coś, co nie jest faktem. Oczywiście, jak do tej pory nie usłyszałem słów przepraszam w stosunku do osób, które zostały nazwane Ruskimi.
Z daleka sklep nie zachęca.
W środku ciut lepiej ale wnętrze też jest zaniedbane,
odrapane parapety, ekspozycja towaru nie staranna chaotyczna.
kamienna nakrapiana podłoga proteguje wrażenie ponurości.
Wspomnienie czasów PRL i tego jak sklepy kiedyś wyglądały.
Dziś oczekiwać należało by większej dbałości o aranżację i wystrój ale jak widać nie każda jeszcze firma taki obiera tok myślenia.
Sklep prostopadle do okien ma ciąg lad, za ladami regały z towarem.
Podział jest na cztery stanowiska z przypisaną do każdego z nich jednoosobową damską obsługą.
Panie są ubrane w bistorowe powszechne fartuszki motylki.
Kupimy tu zarówno wędliny na wagę jak i co nie co do zjedzenia i wypicia z procentami lub bez.
A i deser w postaci ciasta, ciasteczek czy lodów się znajdzie
W ofercie są też warzywa odgrodzone taśmą do której przyczepiono kartę formatu A4 z odręczną adnotacją „towar podaje sprzedawca” oraz domowa chemia.
Osobiście wolę sklepy samoobsługowe ale cóż mam kilka sprawunków a tu jest mi akurat idealnie po „drodze”.
Do personelu nie można mieć raczej zarzutów.
Jeden sprzedawca uśmiechnięty na drugim stoisku bardziej ponury i antypatyczny.
Ot typowy spożywczo przemysłowy sklep.
Przeciętny, wybór na małe zakupy zadawalający z cenami na umiarkowanym rozsądnym poziomie.
W dniu dzisiejszym odwiedziłam lodziarnię, która znajduje się w miłym zakątku galerii Askana. Wchodząc spojrzałam na ladę, w której znajdowały się pięknie wyeksponowane lody. Blat przy kasie lśnił, jak i podłoga. Spojrzałam na salę, szukając wolnego stolika. Okazało się, iż są dwa. Podeszłam do jedengo z nich i niestety stwierdziłam, iż jest brudny. Wyglądał jakby kelnerka zabrała naczynia po poprzednich gościach, natomiast zapomniała umyć stolik. Zdjęłam ubranie wierzchnie i zaczęłam szukać wieszaka. Niestety nie znalazłam. Usiadłam przy stoliku i zaczęłam przeglądać kartę z nemu, czekając na pojawienie się kelnerki która wyczyści stolik. Po 10 min podeszłam do blatu z kasą, gdzie pojawiła się Pani, która mnie uprzejmie przywitała. Złożyłam zamówienie, zapłaciłam oraz poprosiłam o umycie stolika. Kelnerka po około 5 min przyniosła dla mnie napój - kawę latte macchiato, która była przepyszna oraz wytarła stolik. Po następnych 7 minutach otrzymałam również deser - babanowy puchar, który także był smaczny. Podczas konsumpcji rozejrzałam się po restauracji. Za moimi plecami znajdowało się lustro (czyste, bez smug), oceniłam oświetlenie (bez przepalonych żarówek). Klienci, którzy znajdowali się przy stoliku obok wyszli kilka minut wcześniej, ale niestety nikt nie przyszedł zabrać naczynia do końca mojej wizyty w lodziarni. Deser oraz kawa były cudownie pyszne, ale niestety obsługa daje wiele do życzenia. Brak uprzejmości ze strony kelnerki (słów grzecznościowych podczas obsługi przy stoliku, brak uśmiechu) a także brak pożegnania przez personel. Nikt nie zauważył mojego wyjścia.
Wybrałam się dzisiaj po odbiór zamówienia internetowego z apteki dbam o zdrowie. Jak się okazało ceny na produktach znacznie różniły się od tych, które widniały podczas zamówienia. W sumie zapłaciłam o prawie 10 zł więcej. Kiedy poinformowałam o tym farmaceutę okazało się, że ceny się zmieniły i nic nie da się zrobić. Napisałam już w tej sprawie do apteki internetowej, ale jak na razie odzewu nie ma. Farmaceuta nie wykazał chęci pomocy w wyjaśnieniu sprawy. Pomieszczenie było czyste, produkty były starannie poukładane. Obsługa nie wykazała się profesjonalizmem.
Zakupy w Kauflandzie zawsze przyprawiają mnie o dreszcz emocji, bynajmniej nie pozytywnych. Żeby można tam było zrobić spokojnie zakupy to trzeba wstać wcześnie rano i pojawić się w sklepie tuż po 7. Wtedy na półkach i w koszach sklepowych panuje jeszcze względny porządek. Bo w późniejszych porach dnia sprawa nie przedstawia się już tak kolorowo. Na moich porannych zakupach mogłam spokojnie wybrać sobie najlepsze warzywa, porównać ceny towarów na półkach sklepowych czy na spokojnie zastanowić się co tak naprawdę muszę kupić. Warzywa i owoce były dość ładnie poukładane w koszach, nie były jeszcze poprzebierane więc ich jakość była dość dobra. Bez trudu znalazłam ładne papryki czerwone, które niestety były dość drogie, bo kosztowały 8,79 zł. Na dziale z pieczywem też nie było tłoku, ale żeby znaleźć świeży chleb musiałam trochę „pogrzebać” w koszu, bo świeży chleb leżał na spodzie kosza przykryty czerstwym chlebem. Ten market ma zadziwiająco mały wybór nabiału, poczynając od zwykłego mleka, na jogurtach kończąc. Najtańsze mleko kosztuje 2,09 zł, a jestem pewna, że w innym markecie dostanę mleko o 20 groszy tańsze. Bardzo lubię kupować jogurt Serduszko, bo jest tani i pyszny, ale Kaufland oferuje tylko dwa smaki, waniliowy i orzechy laskowe, za którymi akurat nie przepadam. Cena też jest znacznie wyższa od tych oferowanych w innych marketach, bo wynosi 0,89 zł. Co do obsługi to sytuacja zawsze wygląda tak samo. Pani z obsługi jeździ po sklepie wózeczkiem sprzątającym albo biega między klientami z wielka szczotką skutecznie utrudniając zakupy. Pani przy kasie to samo, albo patrzy się dziwnie na klienta, jakby pracowała w CBŚ-u, albo patrzy w kasę nie zwracając uwagi na klienta. Generalnie, zakupy w tym markecie są tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
Byłam dziś z mamą w butiku Euro moda przy ulicy Wierzbięcice w Poznaniu ( wiem że drugi znajduje się również przy ulicy Głogowskiej), i jestem mile zaskoczona sporą ilością towaru, fantastycznymi przecenami, doskonałym rozmieszczeniem towaru i przebieralni na tak niedużej powierzchni oraz doskonałą obsługą ekspedientek, które kiedy nie obsługiwały klientów, cały czas wykładały towar. Ceny bardzo przystępne, jakość towaru doskonała, atmosfera przyjemna.
Poszukiwałam jakiegoś drobiazgu na prezent i właściwie sama nie wiedziałam co chce kupić. Przez przypadek weszłam do kwiaciarni w Kupcu poznańskim pamiętając że mają tam sporo ciekawych bibelotów do mieszkania. Ekspedientka po moim wejściu od razu się ze mną przywitała i dała mi czas na samodzielny rekonesans. Po chwili jednak zapytała czy nie potrzebuję pomocy, której zresztą udzieliła w profesjonalny sposób. Doskonale pomogła mi w wyborze prezentu jak i go profesjonalnie zapakowała. A i cena była całkiem przystępna. Z czystym sumieniem polecam to miejsce.
I zaczynamy odbijanie piłeczki.
Nie ma rady.
Forum o którym kiedyś pisałam że by było w moim odczuciu bardzo pożądane i które jak myślę być może spowodowało by lepszą komunikację obserwatorów i ich większe zintegrowanie jak na razie nie powstało.
Nie mogę jednak pozwolić gdy ktoś bez dania racji mnie atakuje i feruje prawo do przypinania mi łatki malkontenta któremu nic lub prawie nic się nie podoba.
Nie zamierzam się rozpisywać i ograniczę się jedynie do sugestii jeżeli już do przeczytania poprzednich moich obserwacji o portalu.
Jeżeli coś odbieram pozytywnie nie zmilczam tego, nie szukam na siłę negatywów.
Bardziej mnie na pewno cieszy przesuwanie buźki na skali w prawo, do oporu.
Ale nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze są ku temu podstawy.
Bez sensu uważam przyklaskiwanie wtedy gdy coś mi nie pasuje i udawać że wszystko jest ok.
Wskazuję to co według mnie można by rozważyć do poprawy i modyfikacji mniejszej bądź większej.
Jestem otwarta na konstruktywną polemikę a nie na puste frazesy.
Firma ma ogromy potencjał, doskonale zakotwiczyła się w rynkowej niszy.
Jednak we mnie jest jakiś nie dosyt, świadomość że nie do końca wykorzystuje się moc jakoscobslugi.pl
a polityka wobec nas obserwatorów nie jest wzorowa.
Liczę że to się zmieni na lepsze.
Tak jak deklaruje zespół VSC
„W 2012 roku planujemy wprowadzenie wielu zmian na portalu, będą też nowe konkursy i promocje..”
Ku obopólnemu dobru
.P.S
Ocena ogólna jest za całokształt
Sagittarius, dziękujemy za opinię. Oczywiście każdy użytkownik ma prawo do własnej oceny jakości obsługi firm – pozytywnej lub negatywnej, nie każdy też musi zgadzać się z opinią innego konsumenta. Jeśli uważasz, że dany komentarz umieszczony pod Twoją obserwacją lub obserwacją innego autora, narusza Regulamin portalu to zawsze możesz zgłosić go jako nadużycie. Pozdrawiamy, zespół portalu.
GOSPODARSTWO DOMOWE tak...
GOSPODARSTWO DOMOWE tak głosi szyld tego sklepu .
Wykonany z dużych naklejanych drukowanych niebieskich liter na kontrastowym żółtym tle nad wysokimi oknami.
Nad drzwiami dopisek –logo jego właściciela Społem Praga Południe.
Owe wspomniane powyżej witryny są utrzymane w krystalicznej czystości, niczym nie są zaklejone.
Widzimy dzięki temu i dzięki takiej ekspozycji na regałach że towar na dwóch krańcach pułki jest ustawiony etykietami do zewnątrz co sklep miej więcej oferuje.
Miej więcej ale nie wszystko podpatrzymy co jest w ofercie .
W każdym bądź razie postanawiam wejść i się rozejrzeć zwłaszcza że planuję i się coraz bardziej przymierzam do zakupów właśnie z tego segmentu ofertowego.
Należy do niego i w sklepie to możemy kupić wszelaki non food
czyli tak jak głosi szyld produkty i rzeczy przydatne w domu oraz przydatne urodzie i toalecie panie domu.
Chemia, pojemniki kuchenne, kosze, ceraty maty, kosze na śmieci i bieliznę, pojemniki do przechowywania małe i duże bibeloty i tak dalej.
Marek mniej lub bardziej znanych acz nie jest to chińska bylejakość .
Wiszą na ścianie nawet dwa modele zimowych kurtek.
Sklep co winnam napisać na początku ma kubaturę wąskiego prostokąta przedzielonego na pól regałem do ekspozycji.
Tak wytyczona jest jedna alejka .
Wąska i trudna do przejścia.
Dodatkowo na podłodze stoją kartony z niezadysponowanym towarem.
Nie wiem czy po prostu czeka na wystawienie na półkę czy też taki jest na niego pomysł i z braku miejsca zajmuje podłogę na stałe.
Za wejściem po prawo są koszyki ręczne nad nimi informacja – prośba że w sklepie podczas zakupów obowiązują koszyki firmowe i podziękowanie za dostosowanie się do niej.
Koszyk możemy nosić w ręku bądź zainstalować go na jezdnym specjalny stelażu.
Druga opcja jest już lepsza ale i tak na panującą ciasnotę i wynajmij nie komfortowy i swobodną możliwość poruszania się po sklepie takie zarządzenie sprawy nie ułatwaj.Za wejściem jest kasa tak tu zorganizowana że jest na początku regału (tego co dzieli sklep na pół) przejście dalej wymaga kombinacji.
Oferta nie jest może za specjalnie bogata, to co na półkach i Wieszkach jednakże pozwala na wybranie czegoś dla siebie.
Za listwami, czasem bezpośrednio na produkcie mamy cenę.
Wydrukowane cenówki gdy dotyczą produktu o wąskiej podstawie np. dezodorantu są za listwa umieszczone pionowo i wystają w połowie .
Nie wygląda to fajnie i estetycznie nie mówiąc że czytelne tak do końca nie jest
Ceny są wysokie.
Ale znając społemowskie sklepy ceny mnie nie zaskakują aż tak bardzo i nie powodują szoku.
Ten typ tak ma.
Z uwagi na ich wysoki pułap ten sklep można potraktować jako miejsce orientacji co oferuje rynek i dalszych poszukiwań tego co sobie upatrzymy gdzie indziej.
No chyba że coś potrzebujemy na już i przełkniemy gorzką nie ekonomiczną pigułkę i potrafimy uspokoić dygot domowego budżetu.
Nie mam żadnych zastrzeżeń co do pracy sklepu. Informacje na temat dostępności towaru są zgodne z rzeczywistością. Dostawa jest szybka, informacje nt wysyłki dostępne sa na stronie internetowej. Polecam!
jest mi bardzo przyjemnie korzystac z zakupow w tym sklepie!! Solidnie wykonane wyroby ,solidna firma Polecam wszystkim kupujacym!!!!!!!
Byłam na codziennych zakupach. Otoczenie sklepu było czyste i schludne. jedyna rzecz, która mi przeszkadza przed wejściem do sklepu to osoby proszące o złotówkę niby na chleb a w rzeczywistości na alkohol. Po wejściu do sklepu wzięłam koszyk i rozejrzałam się na dziale warzywa- owoce. Następnie przeszłam na nabiał, po krótkiej chwili pani obsługująca to stanowisko spytała się mnie co podać. Nie powiedziała dzień dobry. Szyby były czyste na tym dziale. Po przejściu do kas musiałam troszkę postać w kolejce, przede mną były 3 osoby. Kasjerka zachowała się profesjonalne, z uśmiechem na twarzy mnie przywitała i pożegnała
Krótka wizyta w Almie w Skoroszach, na pierwszy ogień - stoisko z serami. Gdy przychodzi kolej na mnie - pani za ladą odwraca się do klientów plecami i zaczyna kroić na plasterki żółte sery. Kolejka się wydłuża, ja czekam, pani kroi. Po dłuższej chwili, pani wraca na swoje miejsce.
Ja: - Czy jest kozia ricotta?
Za ladą niepewność i spłoszony uśmiech.
Pani: - Nie wiem, szczerze mówiąc, a wie pani, jak ona wygląda? Bo ja tu jestem za koleżankę, która właśnie poszła zjeść.
Ja: - A kiedy koleżanka wróci?
Pani: - Maksymalnie za 10 minut.
Tyle z zakupu ricotty. Na szczęście, poza obsługiwanym przez dedykowanego pracownika stoiskiem z serami, można w Almie nabyć sery 'z półki'. Znalazłam coś, co z powodzeniem zastąpiło ricottę, ser nie kozi wprawdzie, ale owczy. Grunt, że się udało. Tak czy owak, od delikatesów oczekiwałabym wyższych standardów obsługi.
Jako że sytuacja zdarza się kolejny raz, pora, by o tym napisać. Zawsze, kiedy umieszczam na portalu jakoscobslugi.pl krytyczną uwagę pod adresem serwisu, publikacja wstrzymywana jest do momentu, aż portal przygotuje odpowiedź na zarzut/uwagę. Wówczas, publikacja wpisu następuje z max. kilkuminutowym wyprzedzeniem względem następującej zaraz po niej odpowiedzi serwisu, zawierającej jego oficjalne stanowisko w odniesieniu do danej kwestii. Pytanie, dlaczego portal, którego główny przedmiot działalności stanowi upowszechnianie szczerych i niemanipulowanych ocen konsumentów (takie jest przecież założenie), cierpi na brak odwagi przed przyjęciem krytyki 'na klatę'? Wszystkie inne oceniane w portalu podmioty nie mają takiego komfortu - nie są uprzednio informowane o planowanej publikacji krytycznej oceny, nie mają możliwości zawczasu przygotować odpowiedzi, wyjaśnienia, etc. Muszą mierzyć się z problemami na bieżąco, ale jakoś dają radę. Ryba psuje się od głowy?
Mnk, obserwacje publikowane są w kolejności, w jakiej są zapisywane w systemie. W wyjątkowych sytuacjach, gdy obserwacja wymaga uzupełnienia przez autora (np. nazwy firmy) lub treść budzi wątpliwości co do zgodności z Regulaminem portalu i trzeba tą kwestię wyjaśnić z autorem, jej publikacja może przesunąć się w czasie. My ze swojej strony staramy się jak najszybciej odpowiadać na obserwacje o nas, stąd pojawiają się one czasem w ciągu kilkunastu minut od pojawienia się jej na portalu. Pozdrawiamy, zespół portalu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.