1-12-2008 zdecydowałam się na zakup produktów za pośrednictwem tego sklepu w systemie ratalnym odpowiedź otrzymałam natychmiast natomiast 3 dni czekałam na odpowiedź czy zostanie mi przyznany kredyt ratalny. Kiedy po kolejnych 2 dniach (05-12-2008) podpisałam stosowną umowę odnośnie rat niestety nie doczekałam się na towar. Zadzwoniłam więc do tejże firmy czy jest jeszcze jakiś problem z towarem który mam otrzymać usłyszałam że nie ma problemu i towar został wysłany dnia 09-12-2008 firmą kurierską. Kiedy nie otrzymałam towaru 11-12-2008 zadzwoniłam ponownie aby uzyskać numer listu przewozowego Pani z którą rozmawiałam powiedziała że ona nie jest odpowiedzialna za wysyłkę towaru o pan który się tym zajmuje właśnie wyszedł na przerwę jednocześnie obiecując późniejszy kontakt w celu wyjaśnienia sprawy niestety nikt ze sklepu do mnie nie zadzwonił dopiero o godz. 07.00 dnia 12-12-2008 r otrzymałam maila potwierdzającego wysyłkę towaru z numerem listu przewozowego.
Cała transakcja trwała więc 2 tygodnie.
Nie polecam
Potrzebowałam farb do kafelek, a Francuz s.c. jest jedynym w Grudziądzu dystrybutorem farb Flugger. Nie mieliśmy pojęcia o malowaniu kafelek więc potrzebowaliśmy również fachowej porady. I otrzymaliśmy wszystko na najwyższym poziomie. Wytłumaczono jakie warstwy po kolei nakładać, gdy okazało się, że nie da się szybko ściągnąć podkładu. Sprzedawczyni przedzwoniła do nas i zaproponowała alternatywne rozwiązanie. Doradziła przy wyborze koloru i zaproponowała wypożyczenie próbników.
Nie było kolejki więc spokojnie podszedłem do kasjerki i zostałem powitany bardzo przyjemnie. Ucieszyło mnie to że osoba która mnie obsługuje jest dla mnie życzliwa więc postanowiłem dać jej drobny napiwek za co otrzymałem podziękowanie. Kanapka którą zamówiłem została podana mi wręcz w błyskawicznym tempie, a w dodatku okazała się bardzo dobra. Dodatkowym aspektem który mnie bardzo podbudował w stosunku do tej restauracji jest to że panował tam całkowity porządek a obsługa bardzo się starała by uprzyjemniać czas gościom.
W pubie można było z łatwością dostrzec duże ilości nieposprzątanego szkła co źle wpływało na ogólny wizerunek lokalu. barmanki zamiast zwrócić na ten szczegół swoją uwagę, były raczej zajęte rozmową między sobą. Krzesła w tym pubie były wyjątkowo niewygodne, nie dało się na nich siedzieć komfortowo i przyjemnie. Obsługa była bardzo oschła, zabrakło uśmiechu ze strony personelu czy jakiegoś miłego słowa.
W sklepie było bardzo przyjemnie. Panował całkowity porządek a pracownicy z chęcią pomagali klientom, zajmując się jednocześnie innymi rzeczami. Jeden z pracowników w fachowy sposób pomógł w wyborze spodni dla mojego kolegi. Doradził mu jaki ma wybrać rozmiar i jaki rodzaj będzie dla niego najlepszy. Pracownicy byli mili dla klientów a dzięki temu zakupy w tym sklepie stawały się dla zwykłych osób prawdziwą przyjemnością.
Już od wejścia do salonu można zauważyć Sprzedawcęi co najepsze, Sprzedawca również zauważa wchodzącego Klienta i wita go. Sprzedawca nie podchodzi od razu do Klienta, pozwala Klientowi rozejrzeć się, podejść do półek i wieszaków, poprzeglądać odzież. To zasługuje na duży plus.Nie lubię, gdy od samego wejścia jestem nachalnie wypytywany o to czego chcę i na siłę doprowadzany do konkretnej półki, nie mając szans na rozejrzenie się po sklepie. Osoba pracująca w Americanos robi dobre pierwsze wrażenie: modnie ubrana- żywa reklama dla firmy, kompetencja i znajomość rozmieszczenia towaru-usprawnia obsługę. Bardzo pozytywna wizyta: Sprzedawca pozwolił mi przymierzyć spodnie, dopytywał o rozmiar, zachęcał do przymierzenie kilku par, abym mógł dopasować tę najlepszą dla mnie.
Od razu po moim zatrzymaniu na stacji podszedł pracownik (wysoki, młody chłopak) zajmujący się obsługą dystrybutorów, przywitał się i zatankował mi gaz do pełna. Następnie poszłam do budynku stacji. Pracownica (młoda dziewczyna, długie włosy) pomogła mi wybrać produkt do odmrażania szyb. Potem poszłam do kasy, chwilę czekałam aż poprzedni klient zapłaci kartą, a potem zostałam obsłużona przez pracownika w kasie. Był to pan po trzydziestce, na moje zdanie że płacę za gaz odparł, że jest z tego powodu bardzo szczęśliwy. To było raczej sympatyczne, widocznie tak reaguje na młode klientki. W międzyczasie zapytał, czy nie chcę batonika i czy mam kartę Vitay (nie posiadam). Zapłaciłam około 80 zł za gaz, 2 odmrażacze i batonik i wyszłam.
Mój syn uczęszcza do szkoły towarzystwa salezjańskiego - do gimnazjum. Uważam, że jest to naprawdę bardzo dobra szkoła. Jej zasady i podejście do ucznia spełniają oczekiwania bardzo wymagających rodziców. Nie traktuje się tam ucznia jak człowieka drugiej kategorii ale jak partnera z którym można dyskutować. Jest tam wspaniały kontakt z rodzicami, którzy na bieżąco są informowani o postępach dziecka. Dzieci są świetnie przygotowane do egzaminów. Dodatkowym plusem i atutem tej szkoły jest uczenie dzieci życia w wierze ale także uczenie szacunku, przyjaźni, źyczliwości i pomocy, Uważam, że to bardzo ważne wartości w dzisiejszych czasach.
Bardzo miła atmosfera i sympatyczny nastrój restauracji zachęcają do jej częstego odwiedzania. Kulturalna obsługa na wysokim poziomie. Profesjonalność w każdym calu, począwszy od obsługi a skończywszy na wspaniałym jedzeniu. Bardzo fajny i oryginalny pomysł zatrudniania tylko mężczyzn. Jest to miejsce gdzie można bardzo miło spędzić czas i naprawdę dobrze zjeść.
Wieczny bałagan, często ceny na półkach niezgodne z rzeczywistymi cenami. Nieświeże owoce i warzywa - nie podlegają przecenie tylko zalegają półki. Często nizmiła obsługa. Mało czynnych kas bo obsługa rozkłada towar, a co za tym idzie wieczne kolejki.
Bywam dosyć często w sklepach tej marki i zawsze jest tam problem z kasami. Problem ten dotyczy szczególnie stoisk dziecięcych. Mimo, że najczęściej są dwa stoiska kasowe zawsze czynne jest tylko jedno a panie w ślimaczym tempie obsługuje klientów. Na prośbę o otwarcie drugiej kasy najczęściej słyszy się mało uprzejmą odpowiedź, że nie ma takiej możliwości. Rzeczy w tych sklepach przeważnie są fajne szkoda, że człowiek się zniechęca jak zobaczy taaaką kolejkę.
Chciałabym pochwalić profesjonalizm i bardzo miłą obsługę w sklepach Douglas. Bardzo przyjemnie jest robić zakupy w sklepie, w którym można liczyć nażyczliwyść, uśmiech i fachowość obsługi. Duuuży plus
Weszłam ze znajomą do lokalu na Rakowieckiej.Stoliki były zajęte w 3/4 części.Znalazłyśmy wolny stolik,podeszła kelnerka,przywitała się i podała karty menu.Postanowiłyśmy jednak się przesiąść bo stolik okazał się niewygodny(mało miejsca), jednak przy nowym stoliku nikt już się nami nie zainteresował i po około 3 minutach sama poszłam po karty menu.Po chwili pojawiła się kelnerka o imieniu Magda,przyjęła zamówienie na zupę,przystawki i deser.Wnętrze restauracji sprawiało miłe,czyste wrażenie,w toalecie przyjemnie pachniało i było czysto.Po około 10 minutach kelnerka przyniosła zamówienie.Jedzenie podano gorące i smaczne,deser pięknie udekorowany.Po około 0,5 h poprosiłam o rachunek(płaciłam kartą)kelnerka przyniosła terminal do stolika.
Placówka zarówno wewnątrz jak i zewnątrz prezentuje się świetnie. Czyste szyby, podłogi, itp. Obsługa ubrana schludnie lecz zachowanie osoby nie zachęca do zakupów. Brak uprzejmości np. Dzień dobry, dziękuję, zapraszam ponownie znacznie poprawiłoby jakość obsługi. Na półkach panuje porządek. Wszystkie gazety jak i książki poukładane równo a ceny są przyporządkowane do swoich produktów. Otrzymałem paragon po zakupionym produkcie.
Obsługa bardzo miła, ekspedientko wypytała mnie czego i dla kogo szukam, pomogła wybrac i doradzała. W sklepie przecenione ubrania były w należytm porządku, łatwo było wybierac je z kosza, w którym leżały.
Tydzień temu mój samochód (będący na gwarancji)nie chciał "odpalić".Zwróciłem się drogą elektroniczną o radę i pomoć do doradcy serwisowego dealera,od którego odbierałem auto.Po 4 godzinach oczekiwania wykonałem telefon do dealera.Doradca był zajęty,a recepcjonistka obiecała przekazać mu informację o moim problemie,e-mailu i telefonie.Nie odezwał się do dziś!!!
Do euro RTV AGD udałem się z zamiarem zakupu garnka i słuchawek Sony mdr-ex32. W sklepie było sporo klientów lecz nie był to tłum. Znalazłem garnek który garnek chciałem kupić, niestety nie było na nim ceny, udałem się do punktu informacyjnego w sklepie ustawiłem się obok bo właśnie "pan w żółtej koszulce" rozmawiał z jakimś klientem, czekałem przez chwilę, pracownik oddalił się, zostałem kompletnie zignorowany, w celu sprawdzenia ceny udałem się do kasy gdzie bardzo miła kasjerka podała mi cenę i poinformowała, że garnek jest przeznaczony do kuchni indukcyjnych i można znaleźć tańszy tak samo dobry odpowiedni do kuchni gazowych. Zrezygnowałem z zakupu garnka, odszukałem pożądany model słuchawek i bez problemów dokonałem płatności kartą płatniczą w miłej atmosferze u tej samej kasjerki. Po sklepie chodziło kilku klientów którzy szukali uporczywie pomocy "panów w żółtych koszulkach". Mimo iż w sklepie miało być siedmiu "panów w żółtych koszulkach" ja dostrzegłem może dwóch-trzech.
Jestem klientem Orange od ponad 4 lat. Moja wizyta w salonie Orange miała na celu przedłużenie umowy. Jako, że poprzednia umowa była zawarta na rok bez nowego telefonu, oprócz oferty darmowych usług itd. najbardziej interesował mnie nowy telefon. Po krótkiej rozmowie i przedstawieniu swoich oczekiwań, nie podawałem wcześniej konkretnych modeli, raczej wskazówki, obsługująca mnie Pani zaoferowała mi kilka modeli telefonów, podane modele okazały się bardzo trafną propozycją, były to modele które konkretnie mnie interesowały. Jako, że byłem usatysfakcjonowany z oferty i obsługi popisałem umowę na kolejne dwa lata.
Po wejściu do sklepu rzucił mi się w oczy porządek panujący na wieszakach i półkach sklepu. Było dość dużo klientów koło 8, i 4 osoby z obsługi sklepu – 2 kobiety i 2 mężczyzn, młodych w granicach 25 lat. Mężczyźni byli bardzo uśmiechnięci, chętni do pomocy, często zagadywali klientów, sympatyczni, rozkładali towar, jednak gdy zauważyli kogoś zainteresowanego daną rzeczą od razu podchodzili z pomocą i zdecydowanie było widać że wiedzą co mają do zaoferowania, co później zauważyłam, klienci chętniej decydowali się na kupno zaproponowanej przez nich rzeczy. Jedna z kobiet pilnowała szatni, leniwie spoglądając po sali, jednak nie wyglądała na zainteresowaną swoją pracą. Druga zaś uśmiechnięta, sprawdzała dostawę i obsługiwała kasę, miłe przyjazne spojrzenie, przyciągało zainteresowanych jej pomocą panów. Spędziłam w sklepie około 10 minut, przechodziłam dość często koło kobiety stojącej przy przymierzalni, jednak ta, ani słowem nie wspomniała o pomocy przy doborze innej rzeczy, wykazała totalny brak zainteresowania klientem. Ja osobiście byłam obsłużona przez jednego z mężczyzn który układał kurtki, jestem zadowolona z jego pomocy. Myślę że jak na dość dużą ilość osób w sklepie, obsługa radzi sobie bardzo dobrze. Jednak ocenę, którą wystawiłam uzasadniam zachowaniem pani przy przymierzalni.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.