Opinie użytkownika (83423)

W dniu 29....
W dniu 29. 11. 2009 r. odbyłam wizytę w supermarkecie Kaufland przy ul. Budryka 69 w Bełchatowie. Najpierw sprawdziłam zewnętrzną część sklepu. Na parkingu było niewiele samochodów. Na kostce brukowej widoczne są zabrudzenia po olejach samochodowych oraz papierki. Koszyki na zakupy są poustawiane równo. Przy koszykach widać na ziemi papierki. Na sklepie widoczne są różne reklamy, np. reklama o produktach ze sklepu, reklama o bonach, które można wydać w hipermarkecie, a także reklama apteki, która mieści się wewnątrz sklepu. Na drzwiach sklepu widoczne są godziny otwarcia sklepu oraz karty płatnicze, którymi można płacić w sklepie. Przed sklepem jest duża wycieraczka na brudne buty. Po wejściu do sklepu jest przedsionek, w którym jest samochodzik dla dzieci, a także tablice, na których są informacje co można kupić, a co sprzedać. Również w przedsionku znajduje się miejsce na sprzedaż butelek. Po wyjściu z przedsionku wchodzi się pomiędzy sklepikami. Po jednej stronie jest sklep z butami firmy CCC oraz sklep firmowy ERA. Po drugiej stronie jest ciastkarnia, małe stoisko z wędliną, sklep z gazetami Kolporter oraz Apteka. Do sklepu Kaufland wchodzi się przez bramki metalowe, przy których znajduje się Punkt Obsługi Klienta, w którym siedzi pracownik sklepu. W Punkcie obsługi Klienta były gazetki z produktami na najbliższy tydzień. Przed wejściem widoczne są informacje dotyczące monitoringu w sklepie oraz wywieszone są informacje na temat pracowników, którzy są na czele sklepu w Bełchatowie (np. dyrektor itp.). Po przejściu do sklepu zaczęłam sprawdzać czystość wewnętrzną sklepu. Podłoga była brudna oraz zaplamiona. Oświetlenie działało poprawnie. Warzywa i owoce prezentowały się świeżo i ładnie. Produkty te były ładnie poukładane i każdy z nich miał cenę. Przechodząc pomiędzy regałami mogłam zobaczyć, że w niektórych miejscach brakowało danego produktu i nie były one uzupełnione. Również w tych miejscach były zostawione puste pudełka. Takimi produktami były: wafelki, mleko 500 ml, kawa rozpuszczalna. Produkty, które były na półkach były poukładane i miały ceny. Na półkach, gdzie znajdowały się nabiał widoczne były wywieszki, na których była informacja, że dany produkt nie jest dostępny dla klienta. W zamrażarkach z mrożonkami były widoczne pojedyncze puste miejsca, które nie były uzupełnione produktami. Będąc w sklepie nie widziałam żadnych promocji. Po zrobieniu zakupów poszłam do kas. Stanęłam w najkrótszej kolejce. Przedemną było 6 osób. Czekając na swoja kolej sprawdziłam czystość w obrębie kasy. Produkty były poukładane i każdy z nich posiadał cenę. Przy kasie były wywieszone informacje, które dotyczyły tego, ze przy tej kasie nie było słodyczy, a także to, że przy tej kasie można zapłacić rachunki. Przy samej kasie można było zauważyć jakimi kartami płatniczymi można zapłacić za zakupy. Sama kasa była czysta. Również taśma na zakupy była czysta i sucha. Kiedy przyszła moja kolej kasjerka nie przywitała się. Zaczęła od razu podliczać zakupy. Na sam koniec poinformowała mnie o rachunku, który został uregulowany poprawnie. Kasjerka nie zaproponowała mi żadnej torebki na zakupy, a także nie pożegnała się ze mną. Kasjerka była ubrana w fartuch czerwony z logo firmy. Nie widziałam na jej fartuchu identyfikatora. Jej włosy były związane w koński ogon. Przez całą swoją obsługę kasjerka stała. Moją wizytę w hipermarkecie oceniam negatywnie. Nie podobało mi się w sklepie to, że widoczne były zabrudzenia na podłodze, a na półkach nie były posprzątane kartony po produktach. Kiedy byłam obsługiwana przy kasie kasjerka nie przywitała się, nie pożegnała się, a także nie utrzymywała kontaktu wzrokowego. Przez cały czas kasjerka swoje czynności wykonywała mechanicznie.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Kaufland

Placówka

Oświęcim, Królowej Jadwigi 11

Nie zgadzam się (34)
W dniu 29.11.2009...
W dniu 29.11.2009 r. odbyłam wizytę w sklepie firmowym Plus GSM w Bełchatowie przy ul. Staszica 4. Sklep ten mieści się w budynku razem z hipermarketem E.Leclerc. Najpierw sprawdziłam czystość zewnętrzną sklepu. Podłoga była czysta i zadbana. Oświetlenie na zewnątrz działało poprawnie. Szyby były czyste. Drzwi do sklepu były otwarte. Po wejściu do sklepu pracownica nie przywitała się, ale utrzymała na chwilę kontakt wzrokowy. Po jednej stronie ściany znajdowały się akcesoria do telefonu w gablocie. Każdy produkt był widoczny oraz posiadał cenę. Gablota była zadbana, czysta, a szyby nie były porysowane. Na środku sklepu były komórki z zabezpieczeniem, które leżały na okrągłym stole. Każdą komórkę można było obejrzeć i każda z nich miała opis oraz cenę. Po drugiej stronie ściany była druga gablota z komórkami. Każda komórka posiadała zabezpieczenie oraz opis, a także cenę. Gablota ta prezentowała się ładnie i czysto. Przy kasie panował porządek i ład. Oświetlenie działało poprawnie. Podeszłam do kasy. Pracownica zapytała się w czym może pomóc. Odpowiedziałam jej, że dostałam wiadomość na komórkę, w której informują mnie o nowej komórce i chciałam się dowiedzieć co ta za oferta. Pracownica poprosiła mnie o dowód osobisty i wpisała dane. Po krótce dowiedziałam się o danej ofercie. Pracownica przy okazji zaproponowała mi kilka telefonów, a także zapytała się o jaki telefon mi dokładnie chodzi. Po wymianie informacji dowiedziałam się o ofercie, którą zaproponował mi Plus. Na koniec powiedziała, że się zastanowię nad ofertę. Pracownica pożegnała się ze mną miło. Pracownica była ubrana niebieską koszulę. Na koszuli był identyfikator jednakże nie widziałam jak się nazywa pracownica. Jej włosy były koloru brązowego i były spięte w kucyk. Pracownica była podczas rozmowy miła i uprzejma. Odpowiadała na każde pytanie. Ocena z wizyty jest pozytywna. W sklepie panował porządek i ład. Pracownica była miła i uprzejma.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

PLUS

Placówka

Bełchatów, Staszica 4

Nie zgadzam się (23)
W dniu 29.11.2009r...
W dniu 29.11.2009r odbyłam wizytę w supermarkecie E.Leclerc znajdujący się przy ul. Staszica 4 w Bełchatowie. Najpierw sprawdziłam czystość zewnętrzną sklepu. Parking był duży i wiele aut zajęło miejsce. Zanim znalazłam dla siebie parking zajęło mi parę minut czasu. Po wyjściu z samochodu zauważyłam, że gdzie niegdzie były plamy od oleju samochodowego. Kosze na zakupy były równo poustawiane pod wiatą na kosze. Przy wiacie były puste kosze na śmieci. Przed parkingiem były widoczne ozdoby choinkowe na święta. Przy wejściu do sklepu stały kosze na śmieci wraz z popielniczkami. Kosze na śmieci były w połowie zapełnione. Na drzwiach sklepu były widoczne godziny otwarcia sklepu. Po wejściu do sklepu wchodziło się w przedsionek, w którym było słychać nawiew. W przedsionku było stoisko z ciasteczkami. Po wyjściu z przedsionku skierowałam się do wejścia do sklepu. Podłoga w sklepie była czysta. Oświetlenie działało poprawnie. Idąc do wejścia widziałam inne sklepy: z biżuterią, z ubraniami, Plus GSM oraz aptekę. Przy wejściu do sklepu był Punkt Obsługi Klienta, w którym stała pracownica ubrana w uniform sklepu. Także przy wejściu do sklepu stał ochroniarz ubrany w uniform. Po wejściu sprawdziłam czystość wewnętrzną sklepu. Podłoga była czysta, jedynie przy pieczywie były widoczne okruchy. Produkty na półkach były ładnie poukładane i każdy z nich miał cenę. W sklepie zaczął pojawiać się duch świąt, ponieważ były wystawione na niektórych półkach prezenty na święta. Przy kosmetykach zaczepiła mnie hostessa, która zaproponowała mi mydło antybakteryjne za niewielką cenę. Hostessa przez cały czas zachwalała produkt, który prezentowała. Odmówiłam jej. Hostessa przez cały czas była miła i uprzejma. Ubrana była w zieloną sukienkę i białą koszulę. Jej włosy były brązowe i były rozpuszczone. Następnie przeszłam do warzyw i owoców. Warzywa były poukładane ładnie i prezentowały się świeżo. Natomiast, niektóre owoce prezentowały się nieładnie, np. na bananach pojawiał się czarny nalot, winogrona zaczynały się robić zgnite, a na skórkach pomarańczy widniały czarne kreski. Każde warzywo i owoc posiadał cenę. Alkohole miały swoje oddzielne miejsce, do którego można było wejść przez barierki. Alkohol poukładany był równo i każdy z nich posiadał cenę. Na środku przejścia z alkoholi były poukładane małe wieżyczki. Z działu alkoholi wyjść można było przez barierkę. Po zrobieniu zakupów poszłam do kasy. Stanęłam w najkrótszej kolejce. Przedemną stały 3 osoby. Produkty przy kasie były równo poukładane i miały ceny. Taśma na zakupy była czysta. Kiedy przyszła moja kolej, kasjerka przywitała się ze mną. Cała obsługa była sprawna i szybka. Rachunek został uregulowany poprawnie. Na koniec zostałam pożegnana miło i uprzejmie. Kasjerka była uniform sklepu. Przy kasjerce nie zauważyłam identyfikatora. Włosy kasjerki były ciemne i rozpuszczone.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

E.Leclerc

Placówka

Wodzisław Śląski, Kubsza 32

Nie zgadzam się (27)
Zakupy w Ikei...
Zakupy w Ikei bardzo przyjemne, ale tylko wtedy, gdy dokładnie wie się, co cię chce kupić. Żeby coś znaleźć, najlepiej szukać samemu, bo niektórzy pracownicy nie orientują się co i gdzie jest. Ci co wiedzą, nie zawsze mają czas pomóc. Poza tym ciągle jakieś przemeblowania i montaże utrudniają zakupy. Przy kasach okropne kolejki, a kasjerka wyjątkowo niemiła i niegrzeczna. Nakrzyczała na klientkę, że towar był bez kodu, a w sumie nie każdy zwraca uwagę nato czy jest kod, i czy przypadkiem gdzieś się nie odczepił. Zdziwiło mnie również to, że dużo osób spośród pracowników kręci się bezsensownie po magazynie, a na sali bardzo trudno kogoś spotkać w miejscach, gdzie powinien być pracownik.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

IKEA

Placówka

Gdańsk, Złota Karczma 26

Nie zgadzam się (20)
Dokonałem tak zakupu...
Dokonałem tak zakupu koszul i marynarki, ale zakupy tego dnia to prawdziwy koszmar. Panie zajęte układaniem towaru więc na żadną pomoc nie mogłem liczyć. Zresztą 10 minut czekałem przy kasie na obsłużenie, bo pani nie miała czasu podejść. Szkoda, że nie miała identyfikatora. W przymierzalni mnóstwo ubrań, nikt tego nie odnosi, nie odbiera i nie odkłada - totalny bałagan. Poza tym w przymierzalni brudno - dużo kurzu. Tego dnia jako gratis rozdawano opakowania do prezentów, niestety mnie odesłano do działu damskiego po te opakowania, a tam już też zabrakło, więc wróciłem z niczym. Wtedy dostałem opakowanie "z wystawy". Takie mało zabawne. Towar w porządku, ale sama forma zakupów pozostawia wiele do życzenia. Dziewczyny - czyli panie z obsługi po prostu niemiłe, nieżyczliwe, i bardzo powolne.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

H&M

Placówka

Gdańsk, Złota Karczma 26

Nie zgadzam się (24)
Bałagan przed Biedronką...
Bałagan przed Biedronką okropny: papierki, paragony, śmieci, a przecież to główna ulica przez Sopot do Gdyni i dużo ludzi korzysta z zakupów w Biedronce. Byłem zaskoczony. Podłoga nie była najczystsza, ale to chyba ze względu na duży ruch i brzydką pogodę, bo padał deszcz. Dziwne tylko, że podłoga wymagała sprzątnięcia w całym sklepie, więc chyba tylko częściowo była to wina pogody. Doprosić się o pomoc na sali to duży sukces, bo pani bardzo zajęta była rozmową z koleżanką. Czysto było natomiast w magazynie, gdzie zajrzałem, wszystko poukładane. Owoce, które kupiłem - manadrynki bardzo kwaśne, smaczne były natomiast pomarańcze. Tego dnia była promocja mandarynek, więc były one mocno poprzebierane. Ja też musiałem przebierać bo było dużo zgniłych. Przy wejściu znajdował się folder reklamowy "W świątecznym nastroju cze. 2" - przejrzałem, ale był tylko o zabawkach. Pani K. - kasjerka, nie zaproponowała mi torby reklamowej, nie powitała ani nie pożegnała. Poza tym wymusiła na mnie drobne, bo nie chciała wydać reszty. Niemiła obsługa i niesmaczny towar. Poza tym Biedronka w Sopocie powinna być na wyższym poziomie no i pracownicy powinni nosić identyfikatory. Przy kasie kolejki - średni czas oczekiwania 7-9 minut. Ja czekałem 9 minut.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Biedronka

Placówka

Dąbrowa Górnicza, Zagłębia Dąbrowskiego 24

Nie zgadzam się (22)
Jedzenie smaczne, ale...
Jedzenie smaczne, ale tłoczno i niestety brudno. Przy stoliku obok siedziała starsza pani z mężem i sama wycierała stolik. W końcu przyszedł kelner i wytarł taką szmatą, że było jeszcze gorzej brudne. Gdy odbierałem swój posiłek jeden klient odniósł rybę, bo była niedosmażona. Danie przyjęto i wydano nowe. Obsługa miła, a wpadki mogą się zdarzyć. Szkoda tylko ze przy takiej ilości klientów higiena pomieszczeń pozostawia do życzenia. Kieliszki do wina też nie były czyste.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Przystań

Placówka

Sopot, Aleja Wojska Polskiego 11

Nie zgadzam się (11)
W ostatnie dwa...
W ostatnie dwa dni października, przypadające na piątek i sobotę firma Winiary przygotowała akcję promocyjną dla swoich klientów dokonujących zakupów w hipermarkecie Tesko przy ulicy KEN na Warszawskim Ursynowie. I tak przy zakupie trzech produktów tej marki z pośród odgórnie ustalonego asortymentu klient otrzymywał gratis w postaci sosu pomidorowego i zupy- dwóch niedawno wprowadzonych na rynek nowości w/ w firmy. Dodatkowo otrzymywał kupon-zdrapkę który dawał szansę na wygranie nagrody w postaci naczynia żaroodpornego lub urządzenia do przygotowania Hot –Dogów. Ponieważ i tak planowałam zakup kostek rosołowych i zupy brokułowej to bardzo się ucieszyłam z dodatkowych korzyści jakie mi daje ich zakup. Po krótkiej konsultacji z hostessą stojącą za linią kas upewniam się czy aby na pewno produkty które planuję kupić są objęte tą promocję. Udaję się na zakupy gdzie przy daniach instant stoi druga hostessa przygotowuje właśnie barszcz ukraiński. W między czasie podchodzi do niej najprawdopodobniej koordynator z mięsem które po ugotowaniu zupy, ma wykorzystać do kolejnej degustacji przy użyciu ,,Pomysł na.. Po zakupach i odejściu od kasy wracam do Pani która wydaje gratisy. Pokazuję paragon na którym są potwierdzone zakupy trzech produktów marki Winiary, jako dowód uprawniający mnie do ich odebrania. Kupon okazuje się również szczęśliwym, ponieważ daje mi wygraną. Tak więc bardzo usatysfakcjonowana wracam do domu, z zachowanym pozytywnym wizerunkiem Marki Winiary. Jako lider na rynku produktów spożywczych, oferujący produkty o wysokiej jakości, dodatkowo Marka Winiary sprawdziła się pod względem marketingowym, skutecznie zachęcając do zakupów. Obsługa akcji była w pełni profesjonalna. Zasady proste i klarowne, hostessy dobrze zorientowane w tematyce oferowanych produktów, miłe i uśmiechnięte.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Winiary

Inna forma kontaktu

Nie zgadzam się (19)
Wszystkie centra handlowe...
Wszystkie centra handlowe od czasu do czasu robią różnego rodzaju promocje, czy to stosując obnizkę cen, czy też dając różnego rodzaju gratisy. Niekiedy jednak za zakupy i co oczywiste, pozostawione u nich pieniądze można dostać bony, które można zrealizować... tylko u nich. Taka promocję swego czasu wprowadziło CH Plejada a dokładnie Carefour. Kupując w czwartki mozna otrzymać zwrot 5% pieniędzy w postaci bonów. Będąc, przypadkowo, w czwartek 26 listopada w tym właśnie sklepie usłyszałem od jednej z klientek że kupując zabawki za 100 zł otrzymam bon za 40 zł. Jako że święta sie zbliżają a dzieci w mojej rodzinie jest sporo, postanowiłem wykorzystać sytuację i kupic kilka zabawek na prezenty. Nie ukrywam, ze świetnie się przy tym bawiłem. Odchodząc od kasy skierowałem swoje kroki do biura obsługi klienta. Nie musiałem daleko chodzić, ponieważ kolejka do BOK była tak długa, że kończyła sie zaraz przy mojej kasie. Jeden rzut oka na kolejkę wystarczył aby się zorientować, że czeka mnie długi dzień a rzczej popołudnie. Udałem się do BOK z pytaniem czy można przyjść innego dnia aby otrzymać bony. Niestety odpowiedź była negatywna. Carefour zafundował sobie w przededniu świąt niechęć klientów. Szkoda, że nie było nikogo z menagerów tegoż sklepu w pobliżu kolejki do BOK. Usłyszeli by on z całą pewnością jakimi epitetami posługują się klienci w stosunku do nich i do Bogu ducha winnych pracownic BOK które doiły się i troiły aby rozładować kolejkę i niezdrową atmosferę. A wystarczyło tak niewiele. Poprostu należało umożliwić klientom odbiór bonów w innym dniu. W kolejce spędziłem dokładnie 1:27 minut. Czas umilałem sobie obserwując to całe zamieszanie.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Carrefour

Placówka

Sosnowiec, Staszica 8b

Nie zgadzam się (19)
Jest to tzw....
Jest to tzw. sklepik osiedlowy. Niestety nie panuje tu przyjazna, sąsiedzka atmosfera. Każda z trzech obsługujących Pań (na różne zmiany) ma zawsze coś ważnego do zrobienia (skończenie kanapki, przeczytanie gazety, rozmowa telefoniczna), więc czeka się w kolejce, a jak nie ma ludzi to po prostu stoi się przy ladzie i czeka (stąd też dużo czasu na obserwacje). Raz chyba tylko mi się zdarzyło zobaczyć uśmiech na twarzy jednej z Pań (na ok. 20 wizyt). Żadna z nich nie często używa popularnych "magicznych" słów typu: dziękuję, proszę, do widzenia. Sklep dodatkowo jest słabo zatowarowany. Nieliczne atuty sklepu to dobre położenie, możliwość nadania totolotka oraz dobre pieczywo.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Sklep Ogólnospożywczy

Placówka

Opole Lubelskie, Katowicka (skrzyżowanie z Kośnego)

Nie zgadzam się (32)
Kilka miesięcy temu...
Kilka miesięcy temu w pobliżu mojego miejsca zamieszkania otwarto nowy sklep "Karolina". Co prawda remont dobudówki jeszcze trwa, ale nie przeszkadza to w niczym klientom robić zakupów. Wnętrze sklepu przestrzenne, bardzo dużo miejsca. Nic niepotrzebnego nie zastawia przejść. W miejsce brakującego towaru błyskawicznie pojawia się nowy. Jak narazie sklep wygrywa cenowo ze wszystkimi okolicznymi placówkami. Obsługa miła i bardzo dyskretna, ma się wrażenie że z pasją podchodzi do swojej pracy. Pierwsze wrażenie bardzo dobre - oby tak dalej.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Karolina

Placówka

Dąbrowa Górnicza, Tysiąclecia 4A

Nie zgadzam się (23)
Market jest przestronny...
Market jest przestronny i ma dobrze zagospodarowane miejsce. Każdy dział jest oznaczony i widać go z daleka. Towar jest rozlokowany na półkach bardzo przejrzyście i wygodnie dla klienta. Pracownicy marketu ubrani są w żółte uniformy, przez co nie ma problemy z ich znalezieniem. Posiadają oni kompetencje odpowiednie do swojego stanowiska. Ponownie zauważyłem, że Pani ekspedienta sprzedając papierosy, idzie po niej do kasy z alkoholami, gdyż nie ma ich u siebie przy kasie (bywało już tak kilka razy). Oferta marketu jest bardzo różna, dużo rodzaju towaru jednego gatunku. W weekendy jednak, kiedy są duże kolejki otwarte są tylko 3 kasy, to jest naprawdę za mało. Miejsce obsługi zadbane i działające sprawnie. Ogólne wrażenie marketu pozytywne.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Piotr i Paweł

Placówka

Pniewy, Międzychodzka 22c

Nie zgadzam się (26)
Jak zwykle po...
Jak zwykle po pieczywo "chleb z dynią"zmierzam pewnym krokiem stoisko z pieczywem zawsze jest solidnie zaopatrzone ,W drodze do kasy zahaczyłam o stoisko z nabiałem zostałam grzecznie obsłużona ekspedientka nawet doradziła mi ,który z serów wybrać krojąc go w plastry.Niestety na koniec zakupów znalazłam się na stoisku z warzywami wybrałam kilka pomidorów niestety nie najlepszej jakości niestety nie mogłam również ich zważyć ,gdyż zabrakło etykiet zrezygnowałam z tego zakupu z racji tego ,że pomidory i tak nie były pierwszej jakości ,po kilku minutach usłyszałam ,ze obsługo jest proszona na stoisko z warzywami zapewne została usunięta usterka.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Alma Market

Placówka

Rybnik, Chrobrego 1

Nie zgadzam się (33)
Bardzo często dokonuję...
Bardzo często dokonuję zakupów w wyżej wymienionym sklepie, głównie ze względu na umiejscowienie, ale również ze względu na przystępne ceny. Ponadto, logistyczne rozłożenie półek z towarami sprawia, że zakupy robi się tam dosyć sprawnie i szybko. Przestrzeń jest pozostawiona tam, gdzie być powinna, co powoduje łatwe przemieszczanie się pośród innych kupujących. To, co zauważyłam, albo czego nigdy nie potrafię zauważyć, to brak poruszających się między klientami pracowników z paletami, uzupełniających brakujące towary. Bo tych, tak w zasadzie nigdy nie brakuje. Ilekroć tam jestem, półki są zawsze pełne. Cyklicznie, w miejscach najbardziej chodliwych, od czasu do czasu, pojawia się właściwa osoba, która uzupełnia luki. Ale najwyraźniej, proceder zapełniania półek produktami, dokonywany jest w porach najmniejszego ruchu. To, co jest dużym utrudnieniem, to brak podręcznych koszyków na mniejsze zakupy. Za każdym razem trzeba wjeżdżać dużym wózkiem, który zajmuje wiele miejsca i bądź, co bądź-czasu. Dlatego, idąc po parę rzeczy, ratuję się reklamówkami z działu warzywnego, które są mało wytrzymałe i nieporęczne. Zauważyłam też, że wiele klientów przynosi z sobą koszyki lub mocniejsze siatki na zakupy. Niestety, wygląda to bardzo nieestetycznie… W Kauflandzie panuje bardzo dogodna zasada. Klient do kasy nie może czekać dłużej niż 6 minut. Są w tym celu powieszone tablice, na których wyświetla się orientacyjny czas oczekiwania na swoją kolej. Pojawiają się również informacje, że jeśli w kolejce czekało się dłużej, niż zakładany czas, należy się odpowiedni procent rabatu za dokonane zakupy. Ten fakt budzi jednak pewne wątpliwości i domniemania. W jaki sposób udowodnić dłuższy, niż zakładany czas oczekiwania? I czy, aby kasjerka przez to, nie poniesie żadnych konsekwencji? Ja będę miała rabat, a ta pani może po premii..To trochę takie przerzucanie odpowiedzialności – myślę, że niepotrzebne. Kiedy słyszę taką informację, zastanawiam się, czy to nie jest zbyt zaborcza walka o klienta? Szybkość jest ważna, natomiast wyobrażam sobie, że tą poprzeczkę muszą przeskoczyć kasjerki, a co jeśli tego nie zrobią? Dlatego owa informacja, zawsze mi się będzie źle kojarzyć-nie ukrywając, z mobbingiem… Wiele instytucji, nie zdaje sobie sprawy, że mając na uwadze właściwą jakość obsługi klienta, można popaść w pewne skrajności. Przede wszystkim, myśląc tylko o kliencie, łatwo idzie zapomnieć o swoich pracownikach. Dbając o zadowolenie konsumenta, może się zdarzyć, że zostaną poruszone bodźce, które wywołują raczej negatywne skojarzenia. Wszak sami na co dzień, jesteśmy pracownikami … Jeśli chodzi o obsługę, parę razy przytrafiły się sytuacje, których być nie powinno. Przede wszystkim bywało, że personel prowadził zbyt kwieciste rozmowy, podczas których, opóźniał obsługę Klientów czekających po sery lub wędliny. Dzisiaj natomiast, miał miejsce incydent, w świetle którego bardzo nisko oceniłam osobę, która prawdopodobnie była odpowiedzialna za dział kasowy. Otóż, pakując swój towar do udostępnionych jednorazówek, w momencie finalizacji transakcji, podeszła do naszego stanowiska Pani i bardzo ostro strofując kasjerkę, nakazała jej schować połowę wystawionych reklamówek. Jak podkreśliła, „pudło z jednorazówkami, które wcześniej otrzymała, musi wystarczyć do końca tygodnia”. Zapadła pewna konsternacja. Byłam osobą, która chciała swój towar zapakować, a kasjerka dostała wyraźne polecenie, aby jednorazówki schować. Zachowanie niedopuszczalne. Poczułam się w połowie jak złodziej, a kasjerka, groźnie brzmiącą uwagą, została publicznie upokorzona. Ponadto, nie muszę wiedzieć o tym, że firma, która z jednej strony wręcza „rabaty” , z drugiej oszczędza, uniemożliwiając zapakowanie klientom towaru. Uważam, że ekologia nie ma tutaj wiele do rzeczy… Powstaje bardzo sprzeczny wizerunek... Wyżej opisana sytuacja sprawia również, że mam wyraźne podstawy twierdzić, że market nie dba w odpowiedni sposób o swój personel. A przecież dobra jakość obsługi, zaczyna się wówczas, gdy pracownik ma pozytywne nastawienie do wykonywanej pracy..Groźby i krzyki powodują u nich frustrację, a ta niejednokrotnie przenoszona jest potem na klientów… Mało firm pamięta, o tym, że budowa pożądanego wizerunku zaczyna się od wewnątrz firmy..Jak może dobrze funkcjonować organizm, który psuje się od środka…?

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Kaufland

Placówka

Krapkowice, Księdza Koziołka 46

Nie zgadzam się (23)
Byłam po raz...
Byłam po raz pierwszy w tej placówce i jestem zadowolona, że skorzystałam z jej usług. Pracownicy są bardzo przyjaźnie nastawieni do pacjentów. Pani pielęgniarka z uśmiechem na twarzy wyjaśniła mi, gdzie mam się zgłosić do lekarza. Placówka pomimo, że ma małą powierzchnię to ma ładny, estetyczny wygląd. Jedyne zastrzeżenia mam do tego, iż w trakcie, gdy przechodziłam do innego lekarza to powstało małe zamieszanie w kolejce. Byłam umówiona na konkretną godzinę i powinnam wejść na tę godzinę, a okazało się, że ktoś "wepchnął się" przede mnie. Zwróciłam uwagę pielęgniarce na recepcji jednak ona nie mogła już nic zrobić.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

LIM

Placówka

Wrocław, Kwidzyńska 6

Nie zgadzam się (28)
Chciałem zakupić program...
Chciałem zakupić program komputerowy, w tym celu udałem sie do sklepu firmy Cortland w Katowicach. Zakupu chciałem dokonać na raty, jednak pani powiedziała mi ze jest za późno bo na spisanie danych i decyzje potrzeba 30 minut ... była godzina 17:30 a sklep czynny do 18:00. Kiedy zapytałem jakie dokumenty są mi potrzebne usłyszałem że dowód osobisty. Zjawiłem sie w tym sklepie rano o 10:00 był ktoś inny, niestety... to była żenada, pan z panią kłócili sie kto ma mnie przyjąć i wypisac dokumenty, w czasie wypisaywania okazało sie że potrzebny jest regon, przekonałem ekspedienta ze przedzwonię i może mnie poinformować o decyzji kredytowej, otrzymałem wizytówkę i pojechałem do domu(30 km). Nestety nie dodzwoniłem sie do niego bo nie odbierał telefonu. W nastepny dzień pojechałem jeszcze raz, i dowiedziałem sie że nie dostanę na raty i że to nie ich wina. Przy okazji popytałem o program który mi sie zepsuł, każdego dnia otrzymałem inne odpowiedzi... Ogólnie obsługa niekompetentna, wybiera sobie klienta w zalezności od wyglądu( w tym samym czasie zjawił sie obcokrajowiec i wyszedł ze sklepu z usmiechem). Reasumując, obsługa pracuje dla siebie a nie dla klienta, chociaż firma Cortland zachwala swoje usługi jako te na najwyższym poziomie, zapominając, że reklama nie może kłamać.

zarejestrowany-uzytkownik

02.12.2009

Cortland

Placówka

Katowice, Uniwersytecka

Nie zgadzam się (19)
Obsługa przebiegła sprawnie,...
Obsługa przebiegła sprawnie, bez większych problemów. Sprzedawczyni wydała resztę też bezproblemowo. Nie dam maks. liczby punktów, ponieważ kasjerka niespecjalnie mnie zafascynowała obsługą, tzn, że nie zaproponowała mi nic co mógłbym kupić lub wziąć w tym udział. Według mnie powinna z większym zaangażowaniem podchodzić do obsługi. Przy większej ilości zakupów, kasjerka bedzie to robić wolno i nieprofesjonalnie.

zarejestrowany-uzytkownik

01.12.2009

Biedronka

Placówka

Warszawa, Wał Miedzeszyński 106

Nie zgadzam się (26)
Na przestrzeni ostatnich...
Na przestrzeni ostatnich 2 lat średnio co 2 tygodnie jeździłem z Olsztyna do Ostrołęki autobusami PKS (mam dziewczyne w miejscowości pod Ostrołęką). Mówiąc szczerze nie jestem zadowolony z popularnych "PKSów". Kierowcy prawie zawsze byli nie mili, aroganccy i kompletnie nie mieli dobrego podejścia do ludzi. Często na nich krzyczeli z bardzo błahych powodów jak np. brak drobnych pieniędzy czy zbyt długie pożegnania przed autobusem. Spotykałem się również z paleniem papierosów, oraz wykonywaniem połączeń telefonicznych przez kierowców w trakcie prowadzenia autobusu. Na pochwałę zasługuje jednak punktualność kierowców, opóźnienia zdarzały się bardzo rzadko i była to kwestia dosłownie kilku, maksymalnie kilkunastu minut. Przez ostatnie pół roku dużo się zmieniło jeśli chodzi o wygląd oraz ogólną jakość autobusów. Rzadko spotyka się przykry zapach zaraz po wejściu do autobusu. Siedzenia w środku są w miarę wygodne, po ponad dwóch godzinach jazdy, nie czuję bólu w kręgosłupie. Tak więc zmianie uległo dużo czynników. Chciałbym podkreślić, że jeszcze około pół roku temu autobusy były bardzo głośne w środku, niewygodne oraz często brzydko w nich pachniało. Były to stare modele autobusów, w których nie czułem się bezpiecznie podczas szybszej jazdy. Chciałbym również dodać, że kierowcy bardzo rzadko stosowali się oraz stosują do przepisów dotyczących jazdy po drogach (ograniczenia prędkości, wyprzedzanie, wymijanie itp.). Podsumowując, popularne "PKSy" muszą jeszcze dużo zrobić, aby usatysfakcjonować w pełni swoich klientów.

zarejestrowany-uzytkownik

01.12.2009

PKS Olsztyn

Placówka

Olsztyn, Towarowa 20

Nie zgadzam się (21)
Do sklepu przyjechałam,...
Do sklepu przyjechałam, by kupić lodówkę i zmywarkę w promocji na raty 0 %. Sklep RTV EURO AGD znajduje się w centrum handlowym, więc znalezienie go i zaparkowanie nie stanowi problemu. Wejście jest oznaczone kolorowym szyldem sklepu. Wchodząc do środka ma się swobodny dostęp do całego dużego AGD (lodówki, pralki, zmywarki, kuchenki, itp.). Bez problemu można wszystko obejrzeć i zajrzeć do środka. Na każdym produkcie widnieje metka ze specyfikacją i danymi technicznymi oraz z ceną całościową i po rozbiciu na raty. Sklep jest czysty, ekspozycja uporządkowana, łatwo znaleźć interesujący nas asortyment. Kiedy oglądałam lodówki podszedł pracownik i uprzejmie zapytał czy może mi jakoś pomóc, odpowiedziałam, że za chwilę się do niego zgłoszę. Kiedy wybrałam już lodówkę i zmywarkę podeszłam do lady, za którą stało kilkoro młodych ludzi, wszyscy ubrani w firmowe stroje, natychmiast jedna z pań spytała czy może mi pomóc, powiedziałam, że chcę kupić sprzęt AGD na raty i zostałam odesłana do dziewczyny obok. Ta wysłuchała o co mi chodzi i przywołała kolejną osobę, która poprosiła o wskazanie wybranego towaru. Z lodówką nie było problemu, natomiast okazało się, że wystawiona w sklepie zmywarka jest ostatnią w dodatku jest uszkodzona. Zapytałam czy z innego sklepu nie dałoby się ściągnąć tego modelu (przeciez to duża sieć sklepów), na co pan odpowiedział, że na pewno już tych zmywarek nigdzie nie ma, bo to końcówka serii i zaproponował mi inną, nieco droższą, powtarzając, że tamte to i tak są wadliwe i awaryjne. Ze względu na ograniczone możliwości czasowe i niemożność pojechania do innego sklepu zdecydowałam się na wskazaną zmywarkę i poszliśmy załatwiać formalności. Najpierw pan bardzo długo namawiał mnie na wykupienie opcji przedłużonej gwarancji (dodatkowe 20% wartości towaru), na co od początku wyraźnie nie wyrażałam zgody. W odpowiedzi usłyszalam, że będę żałować, bo po dwóch latach i tak agregat w lodówce wysiądzie i za nowy zapłacę 1000 zł. Następnie pani załatwiająca formalności kredytowe wypytała mnie o wszystko i podała kwotę miesięcznej raty do zapłacenia. Raty miały być 0% więc zdziwił mnie fakt, że po przemnożeniu kwoty przez ilość rat wyszło więcej niż cena na metce, zapytałam skąd ta różnica i pani odpowiedziała, że dochodzi cena ubezpieczenia, stwierdziłam, że ubezpieczenia nie chcę, na co pani odpowiedziała, że to niemożliwe i ubezpieczenie muszę wykupić. Zapewne zgodziłabym się, gdzyby nie fakt, że już wczesniej robiłam zakupy w tej sieci i wiedziałam, że mogę nie kupować ubezpieczenia. Pani stwierdziła, że mogę spróbowac wysłać pismo do banku, ale ona nie bierze za to odpowiedzialności. Wyliczyła mi raty bez ubezpieczenia i po ok. 20 min. umowa była gotowa do podpisania. Załatwiłam jeszcze dodatkowo płatny transport i opuściłam sklep. Dziś otrzymałam umowę z banku, bez żadnego wysyłania pism obeszło się bez bezsensownego płacenia ubezpieczenia kredytu. Dostawa towaru nastąpiła po kilku dniach, zgodnie z umową i o czasie. Sprzęt jest sprawny. Podsumowując: sieć RTV EURO AGD ma duży, dobrze wyeksponowany asortyment, konkurencyjne ceny. W sklepie można zaopatrzyć się w gazetki i ulotki informacyjne. Niestety pracownicy sklepu próbują zarobić na nieświadomości klientów na temat funkcjonowania sprzętu i w formalnościach kredytowych. Kiedy odrzucałam zaproponowane przez nich opcje stali się opryskliwi i nieprzyjemni, szczególnie pani załatwiająca kredyt. Będąc przy okazji w sklepie tej sieci w Katowicach dowiedziałam się, że nie ma żadnego problemu w ściągnięciu brakującego towaru, jak nie z magazynu, to z innego sklepu. Generalnie sieć godna polecenia, niestety obsługa w sklepie w Siemianowicach pozostawia wiele do życzenia.

zarejestrowany-uzytkownik

01.12.2009

RTV EURO AGD

Placówka

Siemianowice Śląskie, Władysława Jagiełły 4

Nie zgadzam się (21)
Kilka tygodni temu...
Kilka tygodni temu odwiedzilam placowke Multibanku przy ulicy Kijowskiej 1 na warszawskiej Pradze. Chcialam poznac oferte kredytow hipotecznych w tym banku. Zostalam skierowana do bardzo milego Pana odpowiedzialnego za ten produkt. Pan ten nie tylko wykazal sie duza wiedza z zakresu kredytow hipotecznych ale takze podpowiedzial czego wymagac od dewelopera i jak sie zabezpieczyc przed ew odmowa kredutu i zwiazana z tym wplata zaliczki. Poniewaz odnioslam wrazenie ze Pan ten nie zataja zadnych informacji zwiazanych z kosztami kredytu zdecydowalam sie zlozyc wniosek mimo ze oferta byla podobna do innego banku.Duze znaczenie miala dla mnie obsluga w tej placowce przy zalatwianiu wszelkich formalnosci. Potem kilkakrotnie ten Pan dzwonil do mnie z informacja na jakim etapie jest przyznawanie kredytu. Wszystko udalo sie zakonczyc w dosc szybkim tempie podpisaniem umowy. Nadal jestem w kontakcie z tym Panem, ktory w dalszym ciagu opiekuje sie moim kredytem, informuje mnie rowniez o nowych ciekawych produktach Multibanku. Ogolnie polecam ta placowke, nie rozczarowalam sie.

zarejestrowany-uzytkownik

01.12.2009

mBank

Placówka

Warszawa, Kijowska 1

Nie zgadzam się (22)