Supermarket Stokrotka personel sympatyczny można uzyskać wszelkie informacje dotyczące towaru np gdzie się znajduje jedynym minusem siedzi za mało na kasie jak jest dużo ludzi. Asortyment towarów duży. na pułkach towar poukładany i na swoim miejscu. Podoba mi się że jest przestrzeń między jednym a drugim regałem. Sklep czysty nie ma nic do zarzucenia.
Nie dawno miałem okazję zrobić typowe codzienne zakupy w sklepie, który zrobił na mnie duże wrażenie. To supermarket stokrotka zlokalizowany w Rzeszowie na ulicy Krakowskiej. Sklep zlokalizowany jest w nowododanym centrum handlowym „nowy świat”. Nie ma problemów z zaparkowaniem samochodu nawet w popołudniowych godzinach około 17-18tej. Sam sklep zlokalizowany jest na parterze, w holu centrum znajduje się duże logo sieci którego nie sposób nie zauważyć. W sklepie panuje ponad standardowa czystość. Podłoga , regały, produkty, wszystkie elementy wyposażenia „bez kropki”. Bez wątpienie wpływ na to ma fakt, że obiekt został oddany do użytku w niedalekiej przeszłości.
W sklepie można było znaleźć regały z selekcjonowanymi produktami jak, produkty orientalne-azjatyckie, produkty dietetyczne itp. Były to całościowo dedykowane obszary - nie tylko sporadyczne wybrane produkty. Sam tylko sos sojowy występował w kilku odmianach i od kilku producentów! Kolorystyka wnętrza i oświetlenie sprawiała wrażenie jakbym znał ten sklep od dawna – miło, zrozumiale. Dział artykułów niespożywczych jest rozbudowany, można w nim znaleźć nawet artykuły motoryzacyjne znanych marek. Sklep posiada importowane piwo w standardowych cenach. Cześć z alkoholami robi bardzo dobre wrażenie, produkty poukładane w sensowny sposób, bardzo duży wybór win. Niestety w trakcie moich zakupów zauważyłem dwie niepokojące sprawy: 1- pomimo popołudniowej godziny klientów obsługiwano tylko w 3 kasach, i pomimo kolejki żaden dodatkowy pracownik nie zjawił się. 2- miałem wrażenie, że ceny produktów są nieco wygórowane. Ale przecież jakość ma swoją cenę..
Pizzeria La Strada jest lokalem czystym z dużym pomieszczeniem dla nie palących jak i palących. Wygląd wewnętrzny świetny nie ma nic do zarzucenia. Presonel uśmiechnięty i uprzejmy. Obsługa szybka nie trzeba długo czekać.Jedynym małym minusem jest to że personelu jest mało jak na ten lokal Potrawy smaczne i świeże. Godziny otwarcia lokalu bez żadnych zarzutów
Hotel Olimp piękny wygląd na zewnątrz jak i w środku. Obsługa sympatyczna miła i szybka. Dodatkowym atutem oprócz pięknych pokoi skromnych ale pięknych oraz wyżywieniem jest sauna solarium oraz kosmetyczka. Wszystko doskonałe i czyste nie można nic zarzucić. Jedynym minusem jest to że cena troche jest zawysoka
Spóźniłam się na autobus wracając z kursu prawa jazdy. Moja instruktorka zdecydowała podrzucić mnie na najbliższy przystanek. Kierowca podjechał pod przystanek i nie zatrzymał się, choć machałam. Podrzuciła mnie więc pod kolejny. Sytuacja się powtórzyła. Dopiero na trzecim kierowca zareagował. Tłumaczył się zmieszany, więc nie ma mowy o tym, że mnie nie widział mnie.
W dniu dzisiejszym poszłam do supermarketu "Intermarche" po niewielkie zakupy.Przed sklepem pod zadaszeniem stały wózki ustawione w szeregu.Wzięłam wózek i weszłam do środka.Sklep dosyć duży i nawet był porządek. Chodziłam między regałami szukając artykułów, ktore chciałam kupić. Ponieważ dawno nie byłam w tym sklepie zauważyłam, że pozamieniane były miejsca z towarem. Nie mogłam znaleść pewnych artykulów i nie miałam kogo się zapytać gdyż nie było żadnego pracownika z obsługi. Podeszłam do stoiska z wędliną i zapytałam panią gdzie mogę znaleść potrzebne mi artykuły.Pani mi odpowiedziała że nie wie, że ona pracuje na dziale wędliniarskim i mam sobie szukać. Nie miałam innego wyjścia i tracąc czas chodziłam po wszystkich regałach szukając potrzebnych mi artykułów. Gdy już wszystko znalazłam poszłam do kasy, przy której na szczęscie nie było kolejki bo i w sklepie w tym czsie nie było dużo klientów. Straciłam ok. pół godziny na szukanie potrzebnych mi artykułów bo nie miałam kogo się zapytać w którym rzędzie mam je szukać.
Kupuję czasami w tych delikatesach wracając z pracy do domu. Duży stragan przy ulicy z kolorowymi warzywami i owocami,obok wejścia, można napotkać 7 dni w tygodniu i niemalże przez okrągły rok. Można samodzielnie wybrać sobie warzywa, a zapłacić za nie w środku. Tam również znajduje się wszystko to, co w typowych delikatesach: nabiał, mrożonki, pieczywo, przetwory itp. Minusem jest wąskie wejście i mała powierzchnia sklepiku - przy 3 osobach w środku robi się tłok. Mam wrażenie, że proponowane przez nich ceny nie są najniższe, ale wybór warzyw i owoców mają zazwyczaj większy, niż w okolicznych sklepach. Obsługa mało wczuwająca się, po prostu jest i robi co do niej należy, ale czy dając z siebie wszystko, to nie powiedziałabym.
Koziołek jest sklepem, w którym mieści się tak naprawdę kilka różnych działów, w tym część samoobsługowa, stoisko z ciastami, ciasteczkami i innymi słodkościami, stoisko mięsne i alkoholowe. Oprócz tego w lokalu mieszczą się punkt dorabiania kluczy, mini zegarmistrz oraz stoisko z biżeterią. Tym razem korzystałam ze sklepu w części samoobsługowej. Już na powitaniu karteczka z wypisaną prośbą, by nie wchodzić z torbami i zakupami z innych sklepów, obok koszyczki i wózki na zakupy. Zwykle jest dość przestronnie, stosunkowo niewielu klientów, ale tym razem między regałami z sokami z trudnością się poruszałam - na środku alejki ekspedientka rozłożyła się z nowym towarem przygotowanym do wyłożenia na półki. Nawet nie drgnęła, kiedy przechodziłam, by zwyczajnie po ludzku ułatwić mi przejście. No dobrze, zdobyłam swój upragniony sok i udałam się dalej. Minęłam półki z artykułami chemicznymi oraz naczyniami, wyszukałam coś ze słodyczy. Stwierdziłam przy tym, że przynajmniej "na słodyczach" mają mały bałagan, bowiem do kilku interesujących mnie produktów nie mogłam znaleźć odpowiadających im cen. Jeszcze tylko małe świeże rogaliki i mogłam już udać się do kasy. Tam po zapłaceniu kobieta wydała mi resztę, a paragon dosłownie rzuciła z rozmachem przed oczy, a następnie czym prędzej sobie poszła. Nie było słowa przywitania, czy podziękowania. A klientem przestałam być najwidoczniej w momencie wydania reszty.
BAS jest sklepem papierniczym, w którym kupuję już od kilku lat. Mają zawsze duży wybór i miłą obsługę, nie ma się więc co dziwić, że zwykle też mają dużo klientów. Kartki na 1001 okazji zajmują 2 ściany i kilka stojaków na środku. To wbrew pozorom ułatwia wybór niezdecydowanym - można stać i wybierać do woli, nikt nie pospiesza. Można tam dostać rzeczy nieosiągalne gdzie indziej np. bardzo duże koperty z rozszerzanymi brzegami. No i faktury wystawiają od ręki. Dziś wizyta u nich była krótka, acz przyjemna.
Przedszkole nr 1 w Ornecie wychowawcy wszystkich grup bardzo mili i sympatyczni dla dzieci i rodziców oraz dla innych. Wygląd zewnetrzny i wewnętrzny bardzo dobry. W środku bardzo czysto rodzice nie wchodzą w butach na sale. W salach są nowe zabawki meble stoliki trzeba powiedzieć że są bezpieczne dla otoczenia dzieci
Wybrałam się z chłopakiem na film wyświetlany o 20.30. Ok. 20.15 stanęliśmy w kolejce, nawet nie tak długiej jak to zwykle bywa w środy. W te dni bowiem obowiązuje promocja Środy z Orange, i będąc klientem Orange, można dostać 2 bilety w cenie jednego. Należy tylko podać przy kasie specjalny kod, jaki otrzymuje się w wiadomości zwrotnej od operatora sieci komórkowej. Po przedyktowaniu kodu chcieliśmy wybrać miejsca i zwykle obsługująca osoba przekręca monitor w kierunku kupujących tak, aby swobodnie widzieli ekran. Tym razem jednak tak się nie stało. Musieliśmy się mocno przechylić za ladę, żeby cokolwiek zobaczyć. OK, udało się wybrać 2 miejsca. Zapłaciliśmy i dostaliśmy bilety wraz ze wskazówką odnośnie numeru sali, do której powinniśmy się udać. Kupiliśmy prażoną kukurydzę (drogo!), minęliśmy bramkę z panem sprawdzającym bilety, jeszcze tylko toaleta (czysto, aż miło) i zasiedliśmy w wygodnych fotelach. Przed rozpoczęciem filmu oczywiście czekała nas porcja reklam i zapowiedzi filmowych, na szczęście w miarę krótka. Film miał dobrą jakość obrazu i napisów, a także dźwięk. To, czy komedia, na którą się wybraliśmy, była naprawdę śmieszna, to już druga sprawa. Po wyjściu jeszcze raz spojrzałam na paragon i nie do końca zrozumiałam zapisów na nim widniejących. Bilet normalny kosztował 19 zł, my kupiliśmy 2 bilety, ale w tym był 1 gratis, więc i tak wyszło razem te 19 zł. Na paragonie zaś przeczytałam: Orange Sro 1 x 5,00 oraz Orange Sro 1 x 14,00, co daje wspomnianą sumę. Ale skąd to się wzięło, nie mam pojęcia. A chciałabym rozumieć, za co płacę.
Kierowniczka sklepu niemiła dla wszystkich nawet dla osób starszych często trzeba czekać na obsługę pracownic gdyż często są zajęte rozmową miedzy sobą. Prawie wszystkie produkty spożywcze takie jak kremy do ciasta, zupy w proszkach, ciasta w proszku, jogurty itp. Natomiat wędliny potrafią leżeć miesiąc lub więcej widać że są nie świeże smarowane olejem.
Lubię od czasu do czasu zajrzeć do sklepu indyjskiego, gdyż mogę tam znaleźć rzeczy trochę inne niż w sklepach sieciowych, czy w galeriach handlowych. Tym razem miałam upatrzoną koszulę. Po wejściu od razu podeszłam do wieszaka, gdzie ją ostatnio widziałam. Nadal tam była. Zapytałam prawie niewidoczną, bo siedzącą za przeszklonymi gablotami sprzedawczynię, czy mogę przymierzyć. W przymierzalni postanowiłam jeszcze się doradzić odnośnie rozmiaru, czy jest odpowiedni. Zapytałam o zdanie wspomnianą kobietę i udzieliła mi rzeczowej odpowiedzi. Chciałam się również dowiedzieć składu materiału, z jakiego koszula była uszyta. Pytanie było trochę podchwytliwe, gdyż - nie wiedzieć czemu - zdecydowana większość, jeśli nie wszystkie ubrania w tym sklepie, mają wycięte metki, również te ze składem materiału. Dlatego też nie dowiedziałam się. Oceniłam więc "na oko", że skład to prawdopodobnie bawełna dobrej jakości. Poprosiłam o zapakowanie, wymieniłam przy tym z obsługującą panią kilka zdań. Po zapłaceniu wyszłam zadowolona ze sklepu. Śpieszyłam się na umówione spotkanie. Po kilkunastu minutach zorientowałam się, że nie otrzymałam reszty. Pełna obaw, czy dostanę ją z powrotem, pospiesznie zawróciłam do sklepu. Przypomniałam sobie, że oprócz nas dwóch, nikogo więcej nie było podczas moich zakupów w pomieszczeniu, nie było więc żadnych świadków transakcji. Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne. Gdy tylko weszłam do środka, sprzedawczyni wyszła w moim kierunku i powiedziała, że nie zdążyła mi dać reszty, tak szybko wyszłam i że reszta czeka na mnie. Chyba obie cieszyłyśmy się na swój widok. Cieszyłam się, że odzyskałam swoje pieniądze, a moje obawy o nieuczciwość nie sprawdziły się.
Zawsze uważałam, że najlepsze są zakupy spontaniczne! Do Orsaya weszłam z zamiarem rozejrzenia się, co nowego. Od razu rzuciła mi się w oczy czerwona bluzka i po znalezieniu odpowiedniego rozmiaru, postanowiłam ją przymierzyć. Przeszłam się pomiędzy wieszakami z ubraniami i z przyjemnością stwierdziłam, że mają spory wybór ubrań z kolekcji wiosenno - letniej, do tego biżuteria i inne dodatki, jak np. okulary czy paski. W przymierzalni dostałam numerek z liczbą wziętych do zmierzenia rzeczy. W kabinie mogłam się upewnić, jak leży bluzka, ponieważ miałam do dyspozycji 2 lustra, przed sobą i z boku. To naprawdę ułatwia spojrzenie z innego punktu widzenia, a właściwie z dwóch punktów na raz:) Jedyne, co mi przeszkadzało, to brak dywanika czy kratki pod stopami, no i te kłębki kurzu na niezamiecionej podłodze. Po podjętej decyzji "biorę", stanęłam w kolejce do kasy. Nie wiem, czy to kwestia luzu, czy sposobu bycia obsługujących dziewczyn, ale zamiast skupić się na obsłudze danego klienta, w trakcie rozmawiają między sobą, a nawet krzyczą coś do siebie od kasy na drugi koniec sklepu. Dla mnie to mało profesjonalne. No cóż. Bluzkę dostałam zapakowaną w firmową reklamówkę, w której wylądował również mój paragon zszyty z wydrukiem, na którym znalazłam m. in. informację na temat posiadanej ilości punktów w Klubie Orsay. Dziewczyna uśmiechnęła się i podziękowała.
Tzw. szybkie zakupy okazały się nie takie znowu szybkie. Na początku zabrakło koszyka, a także... klamek do drzwi wejściowych! Udałam się wgłąb sklepu. Zbierałam potrzebne mi artykuły spożywcze i niosłam je w rękach, jak zresztą wielu innych ludzi, zmuszonych do tego przez brak koszyków. Zauważyłam małe przemeblowanie, gdyż w miejscu, gdzie zwykle stał cukier, teraz znajdowały się regały z pieczywem. Wiedząc, gdzie leżą potrzebne mi rzeczy, szybko je znajdowałam i w ten sposób oszczędzałam czas. Jednak cukru nie znalazłam, mimo, że się za nim uważnie rozglądałam. Na plus trzeba im zaliczyć, że oprócz artykułów spożywczych, chemii i kosmetyków, można tam zakupić artykuły i sprzęty domowe, a nawet kwiaty, że o prasie "biedronkowej" nie wspomnę. Obsługa miła i szybka, a to się ceni, bo kolejki zwykle są duże, dużo za duże.
Neosport to bardzo dobry wybór, szybka wysyłka, towar zgodny z opisem. Byłem prost zaszokowany, zamówiłem w poniedziałek a już w środę paczka czekała na mnie w domu. Sklep często preferuje zniżki i przeceny więc zawsze można kupić coś dla siebie za cene której nigdzie nie znajdziemy, bardzo duży wybór i niskie ceny. Serdecznie polecam wszystkich kupującym na pewno się nie zawiedziecie na tym sklepie.
w baku BPH bywam często, bak prezentuje się bardzo jest czysty zadbany, personel posiada dużą wiedzę potrafi doradzić i odpowiedzieć na wszystkie zadane pytania, noszą uniform co jest dużym plusem, jedno co mnie zastanawia to fakt że przy kasie nie ma szyby zabezpieczającej a okienka obsługi klienta posiadają. personel obsłużył mnie super
Miałem w krótkim okresie czasu dwa razy do czynienia z likwidacją szkody. Muszę przyznać że załatwiony zostałem w miarę szybko i bez zbytniej mitręgi. Szkoda była należycie wyceniona. Ponadto co mogę dodać pozytywnego to sposób obsługi przez przedstawicielkę PZU podczas zawierania umowy. Na piątkę. Wbrew różnym opiniom nic nie mogę zarzucić PZU. Może jestem szczęściarzem?
weszłam do Banku PKO aby zrobić przelew, jeszcze tak zaniedbanego Banku nie widziałam, nawet nie zabezpieczeń w postaci szyb miedzy pracownikiem banku a klientem, dałam pieniądze a pani schowała je pod lade, bank jest brzydki zaniedbany i obskurny, nie pójdę już tam więcej, urzędniczki zachowywały się jakby tam pracowały z przymusu porażka
Poszłam na pocztę ponieważ miałam do wysłania list polecony, wnętrze urzędu jest ładnie urządzone, nie sprawia problemu interesantom, jest dużo miejsca dużo okienek do obsługi klienta, nie czekałam długo na swoją kolej, urzędniczki nosiły uniformy ładnie się prezentowały. zwróciłam uwagę na jedną sytuację, przy kasie stała jedna osoba, kasjerka była zajeta innymi sprawami, pani czekała przy kasie ok 15 min do momentu kiedy kasjerka podeszła i powiedziała słucham, to było olewające zlekceważenie klienta
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.