Opinie użytkownika (83510)

Codzienne zakupy w...
Codzienne zakupy w markecie Alma.Do lodówek z nabiałem nie można się dostać bo w przejściu stoją 3 panie rozkładające towar i cztery wózki z towarem do rozłożenia.Podchodzę do działu mięsnego.Na całej długości od ryb aż po gotowe wyroby garmażeryjne nie ma ani jednej osoby obsługującej.Zdezorientowani klienci tak jak ja krążą przy ladach.Jest za to mnóstwo osób( z obsługi) wykładających towar,kręcących się po sklepie z wózkami załadowanymi jakimiś workami,pani wycierająca lodówki na nikogo nie zwraca uwagi.Wreszcie po około 5 minutach pojawia się pani która mnie obsługuje(nareszcie!).Jadę z wózkiem do kasy! Dwie kasy czynne 8 osób przy jednej kasie 7 przy drugiej.Kolejne minuty upływają...W markecie nie ma zbyt dużego ruchu...Kilkanaście osób krąży z wózkami.Fakt że można w Almie dostać szeroki wybór produktów i są one zawsze świeże i estetyczne nie zwalnia moim zdaniem z przeszkolenia personelu aby byl bardziej nastawiony na obsługę klienta,pomocny,uśmiechnięty.Nie są to moje pierwsze zakupy w tym miejscu ale zawsze trafiam na "spowolniony" personel.Zamiast czuć się komfortowo w markowym sklepie człowiek skupia się na sprawach prozaicznych-brak przeszkolonego personelu.Ale i tak zakupy będę tam robić-to jedyny dobrze zaopatrzony sklep w mojej okolicy.

zarejestrowany-uzytkownik

07.06.2010

Alma Market

Placówka

Pruszków, ul. Sprawiedliwości 4

Nie zgadzam się (22)
Byłam z siostrzenicą...
Byłam z siostrzenicą w kinie na seansie 3D emitowanym w Dzień Dziecka, niestety kino w ogóle nie przygotowało się do zwiększonej ilości małych Milusińskich. Jedynie w kasie po opłaceniu biletów otrzymałyśmy 2 opakowania żelowych cuierków (próbki reklamowe z 3 sztukami). Nie nastawiałam się na niewiadomo jak wielką imprezę z tej okazji, ale myślałam, że kino w sosób szczególny przyjmnie swoich małych klientów -nie było specjalnego wystroju, jakby w ogóle nia było ich święta. Nawet ceny biletów nie były obniżone dla dzieci. Po prostu negatywnie mnie to zaskoczyło, w końcu można było zauważyć, że w tym dniu było o wiele więcej klientów no i oczywiście dzieci... Dodatkowo wspomnę o komentarzu dwóch pracownic kina na temat zapachu moich perfum... szok!!!! po prostu brak profesjonalizmu!!!!

zarejestrowany-uzytkownik

07.06.2010

Cinema City

Placówka

Katowice, ul. Gliwicka 44

Nie zgadzam się (28)
Opisywany bufet, chociaż...
Opisywany bufet, chociaż to za duże słowo, mieści się na terenie Parku Miniatur w Inwałdzie. Celowo „czepiam się” słowa bufet, ponieważ zwykła budka z hamburgerami w centrum jakiegokolwiek miasta ma w swojej ofercie większy wybór dań niż opisywany „bufet”. Bardzo skromne menu, z którego można wybrać hamburgera, hot-doga, frytki i to chyba wszystko. Całe szczęście, że w ofercie jest kawa i herbata. Kwestię cen chciałem przemilczeć, ale nie mogę, ponieważ uważam, że 5 złotych za kilka frytek to gruba przesada. Poprosiłem obsługę o podzielenie jednej porcji frytek na dwie, ponieważ chciałem każdemu z moich dzieci wręczyć tytkę z porcją frytek. Pracownica zmierzyła mnie wzrokiem nic nie mówiąc, po czym zniknęła na zapleczu. Po chwili wróciła i oświadczyła, że owszem mogą tak zrobić. Tak więc po 5 minutach otrzymałem SPALONE frytki, dosłownie spalone. Nie wiem jak długo były smażone, ale nie dało ich się jeść. Zwróciłem uwagę pracownicy i po chwili dostałem nową „jadalną” porcję frytek. Do porządku, jaki panował w „bufecie” nie mogę mieć zastrzeżeń. Czysto i schludnie, mam tylko nadzieję, że nie jest to efektem braku klientów.

zarejestrowany-uzytkownik

07.06.2010

APRO

Placówka

Inwałd, Wadowicka 169

Nie zgadzam się (20)
Polomarket jest dla...
Polomarket jest dla mnie sklepem o dużym zasięgu, jest prawie w każdem mieście, nawet po dwa sklepy, jednak nie podtrzymuje marki jako jeden z lepszych sklepów. Podoba mi się, że nie mają tam firmowych produktów, z czego zakupy powinny być przyjemne. Ale sklep o którym piszę pozostawia wiele do życzenia, ponieważ od samego początku jest bardzo brudny. Przy wejściu szyby i drzwi - brudne, schodek i podjazd dla wózków - brudny od odchodów ptaków. Następnie na wejściu około 50 papierków dodatkowo brudna podłoga, wózki nie ułożone w jednolity sposób, za kasami dużo inny niepotrzebnych produktów i paragonów. Im dalej się idzie, tym jest lepiej podłoga czyściejsza ale w każej alejce stoją palety do rozłożenia towaru, nie chce mi się wierzyć, że aż tyle osób rozkłada towar może nie mają miejsca na mogazynie, bo te palety mogą tak długo stać. Produkty promocyjne np. płyn do płukania stał wyekponowały a butelki i karton na którym stały cały brudy, klejące butelki. Do kasy kolejka około 5 osób i nie zostaje otwarta dodatkowa kasa. Osbługa nie koniecznie miła, panie nie uśmiechają się i nie wykazują żadnej życzliwości.

zarejestrowany-uzytkownik

07.06.2010

POLOmarket

Placówka

Płońsk, Grunwaldzka 58

Nie zgadzam się (19)
Pierwszy raz spotkałem...
Pierwszy raz spotkałem się w tak miłą obsługą na stacji benzynowej. A samochodem jeżdżę już od 18 lat. Obsługę, którą poniżej opiszę znam tylko z amerykańskich filmów. Ale do rzeczy. Gdy podjeżdżałem pod dystrybutor na omawianej stacji, dostrzegłem dwóch pracowników obsługi, którzy jak się później okazało oferowali pomoc kierowcą. Ja akurat musiałem zatankować gaz a że samemu mi nie wolno było go sobie zatankować, więc siłą rzeczy musiałem skorzystać z pomocy pracownika stacji. Gdy tylko zatrzymałem samochód pracownik już stał przy moim samochodzie. Przywitał mnie z uśmiechem na twarzy, zapytał czy zatankować do pełna. Potwierdziłem. W między czasie jak tankował mi samochód zaproponował, że umyje mi szyby. Odmówiłem gdyż miałem w miarę czyste. Po chwili pracownik zapytał „dolać panu płynu do spryskiwaczy?”. Odmówiłem, ponieważ przed wyjazdem akurat dolałem go pod „korek”. Po chwili pracownik znów się udzielił i zapytał „może uzupełnić panu olej w silniku?”. W pierwszej chwili myślałem, że się przesłyszałem, poprosiłem nawet o powtórzenie pytania. Szok, czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłem. Jak mówiłem ten rodzaj obsługi znam tylko z filmów. Gdy już samochód został zatankowany pracownik poprosił mnie abym poszedł do kasy zapłacić. A przy kasie czekała na mnie z uśmiechem pracownica (Kasia – imię z identyfikatora), proponując napój energetyzujący. Oczywiście nie za darmo. Podziękowałem i odmówiłem, zapłaciłem za paliwo i udałem się do samochodu po drodze mijając pracownika, który tankował mi samochód. Pracownik podziękował mi za wizytę na stacji i zaprosiła ponownie. Powiem szczerze, że gdyby ta stacja znajdowała się bliżej mojego miejsca zamieszkania to z całą pewnością byłbym tam stałym klientem. A tak pozostaje mi tylko polecić ją wszystkim kierowcom.

zarejestrowany-uzytkownik

07.06.2010

Shell

Placówka

Sosnowiec, Lenartowicza 99

Nie zgadzam się (28)
Lokalizacjia - super...
Lokalizacjia - super bo mam niedaleko, zabawki - super tylko, że ciężko tam coś znaleźć, na każdej półce wszystko naćkane, że znalezienie danej zabawki zamuje mi pół godziny przynajmniej, zabawki takie same, ale o niższej cenie można znaleźć gdzieś schowane za innymi zabawkami, w kącie, lub na órnych półkach itp. Strasznie denerwująca ochrona jak tylko wejdę to czuję się jak złodziej chociaż nigdy nic nie ukradłam, a tu ciągła obserwacja, a w szczególności jak wejdę z wózkiem, czy naprawde mamy z wózkami tak kradną? Poza tym długie kolejki w godzinach "szczytu zakupów". Pracujący tam ludzie nie są zbyt pomocni w wyborze rzeczy, kiedyś spytałam jak dobrać buciki dla niemowlaka, nie dostałam zbyt wielkiej pomocy, o wiele lepiej doradzili mi gdzie indziej.

zarejestrowany-uzytkownik

07.06.2010

Smyk

Placówka

Nie zgadzam się (17)
Niegrzeczny Pan, który...
Niegrzeczny Pan, który stał na kasie na Shellu. Arogancki, zaczął się do mnie pogardliwie odzywać, przy innych klientach !! Potratował mnie jak idiotkę i na mój żart zareagował agresją. A na pytanie czy możliwy jest transfer punktów skoro nie mam przy sobie karty, odpowiedział łaskawie za drugim razem, najpierw się denerwując na mnie. To nie pierwsza taka moja sytuacja na stacji shella. Oj nieładnie!!

zarejestrowany-uzytkownik

07.06.2010

Shell

Placówka

Kraków, Zakopiańska 48

Nie zgadzam się (20)
ogłoszony konkurs dla...
ogłoszony konkurs dla klientów supermarketu...niby fajna zabawa,ale to głośne przekrzykiwanie stało się bardzo uciążliwe dla klientów chcących dokonać jakichkolwiek zakupów..jak najszybciej uciec z tego miejsca. Samo losowanie nagród...to odsłona pełnej amatorszczyzny tej placówki/nie przystoi taki sposób prowadzenia dla takiej marki sieci/. Podawanie pełnych danych z numerem domu,mieszkania.....a gdzie zachowanie danych osobowych,gdzie zachowanie ich tajemnicy....brak poprawnej polszczyzny przez prowadzącego to następny wielki mankament.....przekładanie jakichś kuponów w trakcie losowania nagród budzi poważne wątpliwości nad ich prawidłowym losowaniem....

zarejestrowany-uzytkownik

06.06.2010

E.Leclerc

Placówka

Gdańsk, Obrońców Wybrzeża 1

Nie zgadzam się (14)
Chcę Was przestrzedz...
Chcę Was przestrzedz przed zmarnowaniem humoru, pieniędzy i zdrowia w tej knajpie. W dn.01.06.2010r. trafiliśmy w to miejsce. Kelner powitał nas „a hoj” na co odpowiedzieliśmy „dzieńdobry”, musiało go to wkurzyć ponieważ ze złością jeszcze raz powtórzył „a hoj” i patrzył się się złym wzrokiem. W końcu odpowiedzieliśmy mu „a hoj”. Lokal był pusty poza 1 osobą. W 3 osoby usiedliśmy przy większym stoliku, co go również wkurzyło, przepędził nas do mniejszego –jako argument podał ,że jak przyjdą ludzie to nie będzie miał gdzie ich posadzić. Z moim agrumentem , że nie ma tu tłumów i jest pusto nie umiał już sobie poradzić. Kelner dając kartę dań stwierdził, że może nie być kompletna bo klienci kradną i wyrywają strony!!!!! To w sumie od czego on tam był powinien sprawdzić co daje gościom, ale to przemilczałam. Dosłownie za 2 minuty przyleciał i pytał się co zamawiamy. Spytałam go o golonkę i czy jest świeża na to on cyt: ”golonka jest z ubiegłego roku a jak chce się świeże to trzeba iść do MC Donalda” na drugi raz będę wiedziała, jeżeli kelner daje takie propozycje to należy skorzystać z jego rady i opuść lokal. My cały dzień chodziliśmy po Krakowie, było chłodno i padał deszcze byliśmy zmęczeni. Podpadłam kelnerowi w związku z tym zamówiłam piwo w butelce – czeski budvaiser wcześniej spytałam się o piwa typu pilsner z karty, aby mieć opinię czy się na czymś zna. Odradził mi Kozela twierdząc, że to piwo ma niewyraźny smak!!! Kelner przynióśł butelkę już otwartą!!!, po spróbowaniu piwa, osłupiałam – jestem specjalistą od jakości piwa zawodowo – to co wylał z butelki miało silny posmak metaliczny – jak ze starej metalowej beczki, posmak chemiczny jak z jakiegoś płynu do mycia oraz wyraźny smak cytrynowy – z tego płynu. Nic im tam nie schodzi w związku z tym mają pootwierane butelki (a nie mieli po kozelu), wlewają piwo beczkowane i dolano mi ekstra płynu do zmywania – za karę. Odstawiłam piwo i odwołałam swoje zamówienie na danie. Zgłosiłam też reklamację piwa kelnerowi, który z tupetem jej nie przyjął. Trzecia z osób dostała golonkę miała być ona gotowana w piwie i chrzanie, a musiała być gotowana razem z żeberkami, które również były w menu. Za 3 piwa w tym moje z płynem oraz 1 golonkę zapłaciliśmy niecałe 70 pln – niesmak z pobytu w tym lokalu – dosłownie przez ten płyn i w przenośni - czujemy do tej pory. Byłam tam i przeżyłam coś takiego.

zarejestrowany-uzytkownik

06.06.2010

Ceska Chodba

Placówka

Kraków, Zwierzyniecka

Nie zgadzam się (28)
Da Grasso -...
Da Grasso - dobrze znana, ogólnopolska sieć pizzerii - mimo wszystko uznawana za gorszą względem Pizza Hut. Osobiście nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, gdyż smak serwowanej tam pizzy jest nieporównywalny do tej "najlepszej". Rzecz, którą cenię najbardziej jest obfita ilość danych składników ( nie raz obrazki nie zgadzają się z rzeczywistością). Kolejnym plusem, jest przyjazna cena. Jednak wg mnie, pizzeria powinna być odnowiona już dawno temu, gdyż przypomina stołówkę - ciemny sufit, chwiejące się krzesła czy zniszczone stoliki. Mimo wszystko polecam serdecznie.

zarejestrowany-uzytkownik

06.06.2010

Da Grasso

Placówka

Sochaczew, Kraszewskiego 5

Nie zgadzam się (30)
Obecnie możemy wymienić...
Obecnie możemy wymienić wiele banków dostępnych na rynku, które zawzięcie walczą o nowych klientów. Jednym z nich jest ING Bank Śląski, posiadający filie prawie w każdym mieście. Muszę przyznać, iż ostatnia moja wizyta wywarła na mnie ogromne wrażenie. Obsługa niezwykle życzliwa i serdeczna, bardzo sprawnie udzielająca pomocy. Na każde zadane pytanie otrzymywałam wyczerpującą oraz satysfakcjonującą odpowiedź. Gorąco polecam.

zarejestrowany-uzytkownik

06.06.2010
Nie zgadzam się (19)
Dziś po pracy...
Dziś po pracy postanowiłem, że nie będę gotować obiadu, tylko pójdę do jakiejś restauracji typu "tanie obiady". Ujrzałem takową na ulicy Narutowicza i postanowiłem wejść by skosztować jej kuchni. Wiedza personelu (były wówczas 3 osoby - pani za barem, kelnerka i kucharka) na temat menu była duża, ale nie można było powiedzieć, że są to kompetentne osoby. W przyjmowaniu zamówienia uczestniczyły bowiem wszystkie trzy panie (uważam, że kucharka nie była potrzebna przy obsłudze klientów) i każda starała się mnie przekonać do tego jaką powinienem skosztować surówkę, nie pytając się mnie o moje preferencje w tym zakresie. W końcu poprosiłem o taką, której żadna z pań nie wymieniła, ale okazało się, że w dniu dzisiejszym jej nie ma w menu. Zdecydowałem się więc na inną, osiągalną dziś. Zachowanie pań też nie było profesjonalne. Najpierw kelnerka podeszła do mnie do stolika i pomimo, że widziała, iż rozmawiam przez telefon próbowała zakłócić moją rozmowę i przyjąć zamówienie na siłę - poprosiłem ją więc, że jak skończę rozmawiać, to sam podejdę do baru złożyć zamówienie. Tak też się stało. Pani za barem natomiast gdy płaciłem rachunek poprosiła mnie o drobne. Przyzwyczaiłem się, że w Polsce tak często jest, że sprzedawca prosi klienta o konkretne banknoty, zapominając, że to on powinien być przygotowany na taką okoliczność, a nie klient. Na Zachodzie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej takie zachowanie jest nie do pomyślenia. Wcześniej natomiast, gdy rachunek płacił inny klient, pani za barem i pani kelnerka posprzeczały się kto ma pójść rozmienić pieniądze do jednego z pobliskich sklepów. W restauracji był też pies jednej z trzech pań, co nie powinno mieć miejsca w gastronomii. Wkrótce pojawiło się też troje klientów, którzy wprowadzili psa i czułem się jak w psiarni. Wygląd personelu też pozostawiał wiele do życzenia - poza kucharką, pani za barem i kelnerka wyglądały po prostu mało estetycznie. Za obiad dwudaniowy i napój 0,5 litra zapłaciłem 30 zł. Uważam, że to dużo jak na taką obsługę i restaurację typu "tanie obiady", bowiem wczoraj podczas zamówienia takiego samego obiadu z dowozem do domu zapłaciłem 4 zł mniej (a w tym przecież była cena dowozu). Poza tym obiad nie był tak pyszny jak bym tego oczekiwał. Rosół był ciepły, ale jest to specyficzna zupa, którą w profesjonalnych restauracjach podaje się na gorąco. Zupa była słabo przyprawiona. Drugie danie było dobre, ale zbytnio tłuste. Dostałem też tępy nóż, przez co nie kroiło mi się lekko kotleta schabowego. Panie były słabo zorganizowane. Pomimo, że na kilkanaście sześcioosobowych stolików w restauracji było łącznie ze mną przez praktycznie cały mój pobyt tylko sześciu klientów, czas oczekiwania na jedzenie był długi. Obiad był też niespiesznie podawany i przez różne osoby - napój podała kelnerka, zupę kucharka, a drugie danie pani zza baru. Miałem wrażenie, że w tym miejscu czas się troszkę zatrzymał. Wygląd restauracji idealnie pasował do zwrotu "tanie obiady" i pamięta jeszcze czasy PRLu, ale wszędzie było czysto. W Łodzi takich restauracji jest dużo i można zjeść pyszniej taki obiad i z dużo lepszej jakości obsługą o ok. 10 zł taniej, dlatego też nie mam specjalnych powodów by ten lokal rekomendować.

zarejestrowany-uzytkownik

05.06.2010

Bla Ni z Kogucika

Placówka

Łódź, Narutowicza 42

Nie zgadzam się (17)
W drodze do...
W drodze do Otwocka musiałem zatankować samochód, w tym celu zatrzymałem się na stacji paliw Lukoil. Po zatankowaniu udałem się do kasy, żeby zapłacić za zakupione paliwo. Towar na sali sprzedaży był poukładany w sposób czytelny. pani obsługująca była dość sympatyczna, jedyne co wzbudziło negatywne odczucia, to jej koleżanki, które wyszły rozbawione z pomieszczeń magazynowych.

zarejestrowany-uzytkownik

04.06.2010

Amic Energy

Placówka

Dzierzążnia, Dzierzążnia 41a

Nie zgadzam się (15)
Podczas powrotu z...
Podczas powrotu z Otwocka postanowiłem zatrzymać się na stacji Statoil w celu zakupienia czegoś do zjedzenia. Nie było kolejki więc poprosiłem o pięć hot-dogów. Pani, która obsługiwała była bardzo miła i szybko je dla mnie przygotowała. Miła i szybka obsługa. Jedyny minus to parówka, która była niesmaczna.

zarejestrowany-uzytkownik

04.06.2010

Circle K

Placówka

Zakroczym, Byłych Więźniów Twierdzy Zakr. 41

Nie zgadzam się (16)
hala targowa w...
hala targowa w gdyni-dobre miejsce....ale kochani sprzedawcy,klient robiący zakupy w tym miejscu....to nie tylko dobra oferta,miła obsługa ale klient potrzebuje przejść,a Wy o tym nie myślicie.Zastawiacie alejki swoim towarem...a my musimy się przeciskać a to bardzo nas zniechęca.Jak przejść z siatkami,z zakupami-kolejki wasze towary wystawione poza boksy handlowe na alejkach to również niebezpieczeństwo....a co na to straż pożarna gdyby doszło tam do ....../nie życzę nikomu nic złego/ ale jedynie w trosce o bezpieczeństwo

zarejestrowany-uzytkownik

04.06.2010

Hala targowa w Gdyni

Placówka

Gdynia, Wójta Radtkego

Nie zgadzam się (17)
sklep,market to może...
sklep,market to może i w porządku....ale wjazd i wyjazd z parkingu w związku z przebudową TRAGEDIA.Brak jakiejkolwiek organizacji,brak jakiejkolwiek informacji.....Panowie,nie na tym polega aby kupić-ale również trzeba zadbać o dojazd-jak na straconą godzinę w oczekiwaniu na wyjazd z parkingu to zdecydowanie za dużo.Brak informacji,że tylko jest jeden wyjazd to ....skandal jak na właściciela tego miejsca

zarejestrowany-uzytkownik

04.06.2010

Auchan

Placówka

Gdańsk, Kartuska

Nie zgadzam się (24)
dobry dojazd,odpowiedni parking,szeroka...
dobry dojazd,odpowiedni parking,szeroka oferta....ale dlaczego klient zdany jest na siebie? nie ma kogo zapytać,czas oczekiwania na uzyskanie jakiejkolwiek informacji w punktach informacyjnych zbyt długi dla klienta,który szuka czegoś pojedyńczego-a nie jest firmą świadczącą usługi....a ceny mogą budzić wątpliwości,czy faktycznie są atrakcyjne w stosunku do okolicznych sklepów budowlanych /fuga do płytek ceramicznych/-jak się okazało jest wyższa niż w sklepach obok

zarejestrowany-uzytkownik

04.06.2010

Castorama

Placówka

Gdańsk, Grunwaldzka 262

Nie zgadzam się (24)
jest taki sklep...
jest taki sklep outlet marketu budowlanego CHEMIA w gdańsku-towary,końcówki płytek,listew,chemii.....dobry wybór,dobre ceny,dobre doradztwo...dobry dojazd,parking przestronny dla klientów indywidualnych.Duży podziw dla szerokiej informacji,dla pracownika,który doradzi wskaże i pomoże w doborze.Asortyment jak na wyprzedaż całkiem niezły jak dla domowych majsterkowiczów,unikatowe wzory.....tak trzymać,dawno nie spotkałem się w tak dużym mieście z taką możliwością....

zarejestrowany-uzytkownik

04.06.2010

CHEMIA

Placówka

Gdańsk, Grunwaldzka

Nie zgadzam się (21)
lubię często obserwować...
lubię często obserwować zwierzęta. Bywam dwukrotnie w ciągu roku w gdańskim ZOO,za każdym razem widzę zmiany na lepsze,żyję razem z tymi zmianami od wielu dobrych lat.Udogodnienia,łatwiejszy dostęp do obserwowanych okazów,coraz łatwiejsze przemieszczanie-alejki estetyczne,dużo miejsc siedzących dla odpoczynku,dużo okazów.....muszę stwierdzić,że w tym ZOO faktycznie jest gospodarz,który wie co dobre dla okazów i zwiedzających...wielkie brawa i podziękowanie za estetykę,ilość okazów, nowości, udogodnienia.. Mankamentem i to ciągłym, drogie bilety wstępu jak dla rodziny

zarejestrowany-uzytkownik

04.06.2010

ZOO Gdańsk

Inna forma kontaktu

Nie zgadzam się (19)
Pediatra zlecił zrobienie...
Pediatra zlecił zrobienie badań mojemu dziecku. A że od lat ja robię badania laboratoryjne w opisywanej firmie i nigdy się nie zawiodłem, postanowiłem zabrać tam swoje dziecko. Zawsze, gdy tam chodzę jest masa klientów. Tym razem nie licząc mnie i córki było ich tylko dwóch, tak więc nie czekałem długo czego nie mogą powiedzieć osoby stojące za mną w kolejce ponieważ dość długo zeszło laborantce pobranie krewi do analizy mojej córce, ale o tym poniżej. Gdy już weszliśmy do pokoju pobrań, jedyna laborantka, jaką ujrzałem powiedziała, że już kończy pracę, dodała, że zaraz przyjdzie koleżanka. Poprosiła abym poczekał na korytarzu. Tak też zrobiłem, wychodząc nie zamknąłem za sobą drzwi, które i tak cały czas są otwarte i pozostali klienci obserwują cały proces pobierania krwi u innych osób. Nie jest to przyznaję komfortowa sytuacja a co za tym dość krępująca. Po dwóch minutach wróciła wspomniana laborantka i zaprosiła mnie do środka mówiąc, że ona jeszcze pobierze krew, ponieważ koleżanka jeszcze nie skończyła badań. Z niespotykanym uśmiechem próbowała znaleźć żyłkę raz w jednej raz w drogiej ręce mojej córki. W końcu wbija się w prawą rączkę. Nie miło to zabrzmi, ale trochę "dłubała" igłą w jej rączce, ale nie znalazła żyły. Wycofała igłę, po czym poszła do innego pomieszczenia, aby się dowiedzieć czy jak pobierze niewielką ilość krwi z palca to czy wystarczy jej na przeprowadzenie odpowiednich analiz. Po chwili przyszła inna (zapewne wspomniana koleżanka) i przystąpiła do pobierania krwi z paluszka mojej dziecinki gdyż okazało się, że ilość, jaką uda się pobrać z palca będzie wystarczająca. W pewnym momencie do pokoju weszła jeszcze jedna laborantka w ręku trzymając próbówkę z krwią. Zwróciła się do innej laborantki (tej, która kończyła pracę) informując ją że próbka nie jest opisana. Na co ta spokojnie odpowiedziała „prawdopodobnie jest to tej pacjentki co miała mikroskrzepy w poprzednim badaniu” dodając zaraz „ a jak nie to zobaczymy na koniec dnia komu co zostało”. Jeżeli dobrze zrozumiałem to laborantki uzgodniły, że gdy zrobią wszystkie badania wszystkim pacjentom, którzy się w dniu dzisiejszym zgłosili i wówczas zobaczą, któremu pacjentowi brakuje właśnie analizy krwi i temu ja przypiszą. Powiem szczerze, że w pierwszej chwili chciało mi się śmiać, ponieważ cała sytuacja wydała mi się komiczna, później jednak uzmysłowiłem sobie, jakie mogą być konsekwencje takiego zachowania. Przerażające. Jednak jestem przekonany, że był to jedynie incydent, który może, ale nie koniecznie wpływać, na jakość usługi. Córka dzielnie zniosła trudy podczas pobierania materiału do analizy, ani razu nie zapłakała. Wpływ na to miały obie laborantki które cały czas ją zagadywały tak że nawet nie pisnęła.

zarejestrowany-uzytkownik

04.06.2010

Diagnostyka

Placówka

Nie zgadzam się (25)