Tydzień temu będąc na zakupach w galerii handlowej Tesco zdarzyło mi się zajrzeć do sklepu Bata. Z firmą tą mam raczej miłe wspomnienia mając w pamięci zawsze wysoką jakość obuwia oczywiście za odpowiednią nie zawsze niską cenę. Przechodząc przez kolejne stoiska zauważyłem ciekawie brzmiącą nazwę działu „ wesołe rozmiary”. Zainteresowany podszedłem. Okazało się, ze na półce znajdują się same nietypowe rozmiary. Jako, że sam noszę rozmiar 46 ucieszyłem się bardzo. Wszystkie buty z tego działu były znacznie przecenione. Wybrałem dwie pary butów po 99 zł każda przecenione z 279 oraz 299 zł. W sumie za dwie pary zapłaciłem mniej niż za jedną przed obniżką. Zobaczymy jak będą się nosić. Jeśli będą wygodne i jakość ich będzie podobna do innych produktów tej marki to już wiem, że następnym raze przechodząc rozglądnę się za wesołymi rozmiarami. Na dodatkowa uwagę zasługuje bardzo uprzejma obsługa. Pani sprzedawczyni poleciła mi bardzo wygodne skarpety i zostałem bardzo mile obsłużony. Duży plus za kontakt wzrokowy i uśmiech ekspedientki.
Otoczenie US jest czyste, także w środku panuje porządek. Niestety półka z PIT-ami, które można sobie swobodnie zabrać nie była kompletna- brakowało formularza PIT 38. Zapytałam osobę obsługującą w okienku o to czy mogę taki formularz złożyć na PIT 38 z poprzedniego roku. Uzyskałam odpowiedź negatywną i otrzymałam od Pana PIT 38 do wypełnienia. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że PIT 38, który dostałam od Pana z Informacji podatkowej, jest z poprzedniego roku (2009). PIT wypełniałam przy stoliku, który nie był stabilny. Po uzupełnieniu danych udałam się do Okienka Informacji Podatkowej- nie czekałam w kolejce, Pani obsłużyła mnie od razu i udzieliła wyczerpujących odpowiedzi na moje pytania co do niektórych danych w zeznaniu podatkowym.
Klubów fintess jest w tej chwili w Krakowie tyle, że wybór jest właściwie nieograniczony. Wszelkie typy aerobiku, zajęć tanecznych, indoor cycling czy siłowni połączone są często z masażem i sauną. Im lepiej wyposażony klub i im bliżej centrum - tym droższym. "Magia rytmu" natomiast to zupełnie inna bajka.
Przede wszystkim mamy tu do czynienia głównie z zajęciami tanecznymi. I to różnego typu: od tańców dla par, poprzez salsę aż po taniec brzucha. Jest w czym wybierać, łącznie z zajęciami dla dzieci i młodzieży. Osobiście wybrałam się na modną ostatnio zumbę i muszę powiedzieć, że zajęcia były naprawdę super. Belly dance oraz salsa również są fajnie poprowadzone i warto się na nie wybrać. Dla amatorów "prawdziwego" fitnessu też jest oczywiście oferta, choć może rozczarować: zajęć nie ma zbyt wiele. TBC prowadzi miła instruktorka, ale zajęcia są nudne jak flaki z olejem a muzyka leci za głośno i nie słychać poleceń.
Szatnie są małe i z widokiem na przedszkole, choć mnie osobiście to nie przeszkadza. Sala jest fajna, jeszcze niezbyt dobrze wyposażona, ale klub się dopiero rozwija (świetny typ hantli!). Najpoważniejszą wadą jest brak prysznica: w klubie znajduje się duża toaleta, ale nie ma gdzie się umyć, co jeśli jesteśmy na zajęciach trwających do 22 i chcielibyśmy później wybrać się z przyjaciółmi na miasto stanowi wielki minus. Nie podoba mi się też system zapisów: zapisywać można się najwyżej dwa dni wcześniej, co po pierwsze może stanowić problem jeśli chcemy chodzić na jakieś zajęcia regularnie, po drugie jeśli jesteśmy na fitnessie w niedzielę, a chcemy się zapisać na środę, nie możemy tego zrobić od razu.
Jest jednak coś, w czym "Magia Rytmu" przebija większość krakowskich klubów, mimo braku prysznica i niezbyt korzystnej lokalizacji: cena. 50zł za karnet open na cały miesiąc (cena promocyjna, ale podobno nie zwiększy się zbytnio od maja) jest naprawdę konkurencyjne, nawet jeśli dołożyć do tego bilet miesięczny. Dla tych, którzy nie posiadają karty multisport (klub niestety jeszcze ich nie honoruje) - idealne rozwiązanie. Jak na możliwość chodzenia na wiele różnych zajęć tanecznych - jest naprawdę nieźle.
W związku z moim odchudzaniem się, wszystkie spodnie są mi za szerokie i bardzo zależało mi, by kupić sobie coś nowego. Do sklepu H&M weszłam zachęcona wielkimi napisami "sezonowa wyprzedaż" na szybach. Wyprzedaże były, i owszem, ale bardzo skromne - zaledwie kilka wieszaków zarówno na dziale damskim, jak i męskim. Mimo to udało mi się wyszukać fajne, przecenione spodnie. Chwyciłam je, pojechałam jeszcze na wyższe piętro, na dział z bardziej młodzieżowymi ubraniami. Nie znalazłam tam jednak nic ciekawego, więc poszłam do przymierzalni, które, o dziwo, nie były aż tak bardzo pozajmowane, mimo sporej liczby klientów w sklepie. Ekspedientki uwijały się cały czas po sklepie, by poodnosić ubrania, które klienci zostawiali na wspólnym wieszaku stojącym przy wyjściu z przymierzalni. Spodnie pasowały, zdecydowałam się więc na nie. Idąc do kasy zapytałam jedną z pań z obsługi, czy, gdybym jednak po zakupie zmieniła zdanie, mogę oddać te spodnie mimo iż przecenione. Pani powiedziała, że tak, tak samo jak z ubraniami nieprzecenionymi. Jest to spory ewenement, ponieważ większość sklepów nie życzy sobie oddawania przecenionych ubrań bez powodu. Tu mam 28 dni, by nienoszone spodnie oddać. Przy kasie powiedziałam pani, że są to spodnie z przeceny, ale nie ta akurat para nie miała przywieszki informującej o ich aktualnej cenie. Pani powiedziała, że kojarzy te spodnie i nie ma najmniejszego problemu. Skasowała mój zakup szybko i bezproblemowo, jednocześnie "wisząc" na telefonie - klientka, która stała nieopodal, szukała innego koloru jakiejś koszulki i pani kasjerka dzwoniła do innego H&M'u w mieście, by zapytać, czy mają takie. Z obsługi jestem bardzo zadowolona - panie się uwijały, pomagały [to, że pani dzwoniła do innego sklepu, by zapytać o inny kolor koszulki, a nie odesłała klientki, by sama to sprawdziła, również zasługuje na wielki plus] i widać było, że bardzo się starają o porządek w sklepie i zadowolenie kupujących.
wiele lat temu moja ciotka "zaraziła" mnie uczuciem do kawy firmowej Chopin, serwowanej w sieci kawiarń. Od lat nie tylko jestem (a raczej byłam do dziś) klientką kawiarni w pasażu M1 w Czeladzi. Ostatnio obsługa pogarszała się niemal z dnia na dzień, podobnie jak jakość serwowanej kawy. Czasem podawano mi stare ciastka. Ponieważ zwykle kupowałam także kawę mieloną do ekspresu na wynos i parzyłam w ekspresie w domu, więc mogłam sprawdzić, że jakość samej kawy jest jak zwykle rewelacyjna, a tylko nieumiejętność parzenia kawy w ekspresie u pań obsługujących klienta jest powodem moich pogarszających się wrażeń smakowych. Dziś, chcąc jak zwykle kupić kawę i coś dobrego usłyszałam (po 15 minutach czekania) od młodej osoby, która wreszcie do mnie podeszła, że jej ta kawa w ogóle nie smakuje. Obsługująca mnie pani była w stosunku do mnie niegrzeczna, wręcz arogancka, a na moje pytanie czemu na mnie krzyczy, jej koleżanka skomentowała: "To pani jeszcze krzyku nie słyszała". Mam 50 lat i trochę w zyciu widziałam. Ale takiej obsługi nie było nawet w komunistycznych kawiarniach ....
Jest mi przykro, oczekuję jakiejś reakcji ze strony firmy. To nie jest normalne.
Pozdrawiam
Aleksandra G.
Kawiarnia i sklep z kawą Singidunum jeszcze niedawno było miejscem bardzo przyjemnym, jednak od pewnego czasu wnętrze stało się "przeładowane" ozdobami (właściciel wystawia tu swoje prace, jednak nie tworzą one spójnej całości, są rozmieszczone chaotycznie i niejednokrotnie utrudniają poruszanie się. Lokal posiada bardzo duży wybór kaw, a dla każdej z nich oferuje kilka sposobów parzenia, co może stanowić gratkę dla koneserów (jest nawet kawa z tygielka). Ta różnorodność odbija się niestety na cenach serwowanych kaw (ok14-25zł za napój). Tego czego brakuje w asortymencie to słodkości - nie uświadczymy tu ciast czy choćby pakowanych słodyczy, jest to miejsce, w którym można jedynie napić się kawy, a w sezonie letnim zjeść loda w rożku. Całość zasługiwałaby na uwagę, gdyby nie fakt kiepskiej obsługi. Trzeba długo czekać na jakikolwiek przejaw zainteresowania klientem ze strony kelnerki. Zazwyczaj ma coś ważniejszego do roboty (raz widziałam nawet jak zamawiała kosmetyki u konsultantki, zamiast zająć się zwiększającą się liczbą klientów...), więc jeśli nie mamy wieczności na picie kawy, lepiej samemu udać się po menu, a potem złożyć zamówienie, bo niestety po otrzymaniu karty również możemy długo czekać na kelnerkę. Sprawa ma się nieco inaczej, kiedy w kawiarni pojawia się właściciel (widać on nie pochwala takich praktyk), jednak nie siedzi on całymi dniami w kawiarni. Niestety w większości przypadków w lokalu wyznaje się politykę podawania kaw bez łyżeczek - jedynie ze słomką (zawsze muszę się upominać o łyżkę). Dość dziwną praktyką jest również pokątna prośba o płacenie z góry, co wprowadza raczej kłopotliwą atmosferę - wydaje mi się, że, w przypadku obawy, iż klient wyjdzie nie zapłaciwszy, lepszym rozwiązaniem byłoby wystawienie tabliczek z informacją o składaniu zamówień przy kasie i płatności z góry, jak to się stosuje np. w sieciówkach. Sam lokal jest dość zadbany, choć nie zawsze trafimy na stolik uprzątnięty po poprzednim kliencie, i co gorsza, nie zawsze zostanie on uprzątnięty, gdy przy nim usiądziemy. Ogólnie miejsce mogłoby być całkiem przyjemne - latem funkcjonuje tu niewielki ogródek z wiklinowymi fotelami, a sama kawiarnia mieści się w jednej z bocznych i cichych uliczek - jednak niekompetencja obsługi jest na tyle rażąca, że odbiera większość przyjemności płynącej z picia kawy.
Bardzo niekulturalna osoba przy telefonie, nie przedstawiła się, nie przekazała żadnych informacji dotyczących zamówienia. Pan którego zachowanie nie można określić inaczej niż chamskim kazał się zarejestrować na stronie i śledzić sobie samemu przesyłkę bo "on nie jest od tego żeby udzielać takich informacji". Ludzie, to nie te czasy żeby tak z góry traktować klientów !!!!
Przepiękny, klimatyczny lokal mieszczący się niedaleko metra Natolin. Już od progu uderza niemal bajkowy wystrój tej niewielkiej naleśnikarni (można się poczuć jak w innym świecie). Całości dopełnia muzyka - nie jakieś rzępoły z pierwszej lepszej stacji radiowej, ale Marlena Dietrich, Turnau czy inni wokaliści sprawiający, że miejsce to staje się jeszcze odleglejsze od warszawskiego zgiełku. Obsługa także jest tu na najwyższym poziomie - potrafi wyczuć moment, w którym powinna się pojawić i robi to z dużą gracją i wysoką kulturą osobistą. W razie jakichkolwiek wątpliwości można się spokojnie zwrócić do kelnera, który objaśni nam wszystko z uśmiechem i cierpliwością. Same dania są duże i przepyszne - czysta poezja smaku. Estetycznie podane na dużych kwadratowych talerzach i w naprawdę sporym wyborze (każdy znajdzie coś dla siebie, są tu też porcje dla dzieci). Może wybór napoi pozostawia trochę do życzenia, jednak należy pamiętać, że jest to naleśnikarnia, a nie kawiarnia ;). Jedynym minusem są dość wysokie ceny (ok. 27-35zł za porcję), jednak, jak pisałam wyżej, są one duże i przepyszne, dlatego watro raz na jakiś czas dać się skusić temu czarującemu miejscu.
Niewielka kawiarnia mieszcząca się na drugim piętrze Galerii Mokotów. Wystrój dość oszczędny, ale schludny i przyjemny dla oka. Drobnym minusem jest to, że przestrzeń lokalu jest otwarta, nie jest odgrodzona żadną ścianką czy szybą od korytarza dzielonego z kinem, przez co momentami jest tam nieco głośno (mam tu na myśli np. wycieczki szkolne). Same napoje i ciasta są smaczne i świeże, a do tego nie odstraszają cenami (pod koniec dnia można nawet dostać ciasto za pół ceny). Obsługa jest miła i zawsze uśmiechnięta, z entuzjazmem odpowiada na pytania, a przy tym jest dość dyskretna, dzięki czemu nie przeszkadza w delektowaniu się kawą :) Dodatkowym plusem jest własna sieć WiFi, którą posiada lokal. Bardzo dobre miejsce do spotkań, odpoczynku w trakcie zakupów czy do spędzenia czasu przed seansem.
Jestem stałym klientem tych placówek i coraz bardziej dostrzegam braki w obsłudze klienta.
Wprowadzono elektroniczne systemy obsługi interesantów a kolejki takie jak za PRL-u. Czasem mam wrażenie że Panie siedzą w okienkach za karę a ja nie jestem mile widziana w tym urzędzie. Wygląd personelu jest schludny. Czas obsługi - bardzo długi. Średnio tracę na poczcie 30-40 minut mojego czasu. Godziny "szczytu" i tylko 2 panie do obsługi. Warto coś zmienić a więcej osób będzie korzystało z usług poczty.
Nie mam żadnych zastrzeżeń do sklepu. Obsługa zawsze pomocna, ubrana w jednakowe stroje wyróżniające ich z tłumu. Bezproblemowa wymiana towaru. Szeroka oferta cenowa i asortymentowa. Dokładne oznaczenia gdzie szukać danej rzeczy, ciekawe aranżacje i pomysły na wnętrza. Toalety, restauracja, szafki na zostawienie rzeczy, plac zabaw dla dzieci - wszystko dla klienta.
Sklep przestronny, raczej zadbany - rzadko widuje się tu brudną podłogę. Niestety gorzej jest z asortymentem towarów. Często widzi się na półkach tabliczki z informacją "chwilowy brak towaru", a promocji umieszczanych w gazetkach reklamowych często po prostu nie ma. Nie łatwo jest znaleźć pracownika obsługi w innych miejscach niż kasa czy stoiska z wędlinami, serami itp. A jeśli już się to uda, najczęściej i tak nie są w stanie udzielić potrzebnych informacji i odsyłają do innych pracowników, by odepchnąć od siebie problem, czasem zanim uzyska się odpowiedź można poznać niemal cały personel (a prościej byłoby poradzić zwrócenie się do informacji). Ogólnie jednak nie mam zastrzeżeń co do samego zachowania personelu - jest miły i cierpliwy. Dużym plusem jest natomiast to, że rzadko zdarzają się pomyłki cen artykułów i jest sporo czytelnych i porozwieszanych w odpowiednich miejscach promocji. Obsługa kas też zazwyczaj jest sprawna, a kolejki zazwyczaj nie przekraczają 5 osób. Dodatkowo sieć posiada własny system lojalnościowy (klient może założyć kartę, na której zbiera punkty wymieniane co kwartał na kupony zniżkowe). Ogólnie sklep stwarza raczej pozytywne wrażenie, a dodatkową wygodą jest fakt, że w kompleksie mieszczą się także dodatkowe stoiska, umożliwiające zrobienie zakupów w szerszym zakresie.
W dniu 30.03.2011 byłem w Płocku w Centrum Handlowym AUCHAN i postanowiłem wejść do sklepu SIZEER w celu zakupu obuwia sportowego. Obsługiwało wówczas dwoje sprzedawców. Po chwili od wejścia do owego sklepu pojawiła się obok mnie Pani z zapytaniem w czym może pomóc, poprosiłem o odpowiedni rozmiar obuwia i za momencik go przymierzałem. Przy tak miłej obsłudze aż chce się robić zakupy. Gratuluję.
Witam! W dniu 05.04.2011 razem z rodziną udaliśmy się do kina Helios w Płocku, mieszczącego się w Galerii Wisła. W kasie był miły młody Pan, który sprawnie i miło obsłużył klientkę będącą przede mną, a następnie mnie i moją rodzinkę. Jestem bardzo i mile zadowolony, super obsługa i tak trzymać dalej. Polecam gorąco.
Zawsze będąc w Galerii Łomża zachodzę do sklepu CCC, ale mam problem z dobraniem obuwia marki Jenifer bowiem rozmiar 39 jest za mały a 40 za duży i tak ostatnim razem przymierzyłam około 20 par butów i stwierdziłam że nie ma co tracić czasu bo reszta z Jenifer jest robiona na identycznej formie. Szkoda bo buty są ładne i w przystępnej cenie.
Podeszłam więc do butów marki Lasocki i tam wybrałam sobie buty w rozmiarze 39, ale niestety wybór był bardzo ograniczony nie ze względu na brak zaopatrzenia w sklepie, ale to że modele Lasocki są trochę dla starszych Pań.No i ceny są dwa razy większe od Jenifer.
Wchodząc do takiego sklepu nie oczekuję od pracowników aby chodzili za mną i podawali kartoniki z obuwiem, a w Łomży tak było. Chcę po prostu obejrzeć buty, przymierzyć kilkanaście par, a jak coś mi się spodoba do pochodzić sobie w nich po sklepie.
Do wejścia do księgarni namówiły mnie plakaty "krzyczące" o promocjach.
Zaraz po wejściu przywitała mnie usmiechneta Pani mówiąc dzień dobry. po chwili zapytała "czy może mi w czymś pomóc" pytanie powtarzała co jakiś czas - było to lekko irytująca.
Jak już wybrałem odpowiednią lekturę zapłata przebiegała bardzo płynnie, po transakcji zaproponowano mi również kawę w obecnej na miejscu kawiarni - oczywiście płatna kawa.
Poniżej w podsumowaniu oceny jest "suwak" Wygląd personelu: sądzę że żaden punk obsługi powinien dbać o wygląd pracowników w tym przypadku jest w 100% zrealizowany.
Z racji tego, że moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce miałem okazję również być klientem RTV Euro AGD w nowo-otwartej galerii Słonecznej w Radomiu.
Mimo bardzo dużej ilości klientów (pierwszy dzień otwarcia) doradcy starali się pomóc każdemu.
Ja osobiście byłem zainteresowany wyciskarką do owoców.
Szukałem produktu w przedziale 50-100zł, ale po konsultacji ze sprzedawcą ( Pan Marcin) i jego rzetelności zdecydowałem się na lekko droższy sprzęt. Wspólnie Przeanalizowaliśmy chyba z pięć produktów.
Minusem tej obserwacji była obsługa przy kasie, w kolejce aby zapłacić stałem chyba z 15 minut - cały czas się coś zawieszało, blokowało.
Otworzono trzecią w kolei Biedronkę w Gryfinie. Zaobserwowałam w tym sklepie milszą obsługę. Mimo tego, iż do innej Biedronki mam bliżej odwiedzam właśnie tą. Towar starannie poukładany, personel pozytywniej nastawiony do klienta. Czyściej, schludniej, bardziej pozytywnie.I co ważne ? Duży parking. !!!
Na temat wiedzy i kompetencji personelu ciężko coś powiedzieć. Obsługa nie posiada jakiejś większej wiedzy na temat asortymentu oprócz tego że jest to " najnowsza kolekcja". Obsługa wygląda odpowiednio i zawsze nas wita miłym powitaniem. Możemy liczyć na to , że sami podejdą i zapytają się czy w czymś nam pomóc bez natrętnego narzucania się. Ceny moim skromnym zdaniem zdecydowanie zawyżone. Ekspozycje w sklepie są ładnie podświetlone co sprawia, że aż chce się oglądać aktualne kolekcje. ( jeśli chodzi o obecną propozycję na wiosnę jest .. słaba )
Jeżeli ktoś jest fanem eleganckiej mody męskiej to gorąco polecam ten sklep. Na pewno możemy w nim znaleźć liczne propozycje mody męskiej. Garnitury, spodnie, koszule, krawaty, spinki, kurtki oraz inne dodatki które są nam niezbędne do eleganckiego wystroju. Napotkamy tam też miłą i fachową obsługę która zawsze nam doradzi jak się ubrać co do czego założyć. Jeżeli nie posiadają jakiś rozmiarów na sklepie na pewno zapiszą nasz numer aby poinformować nas kiedy wypatrzona przez nas garderoba będzie już w sklepie. Ceny nie są takie duże jakby się wydawało. Dobrej jakości garnitur możemy już zakupić od 600 zł. Koszule od 80 zł. Gorąco polecam.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.