Jestem zwolenniczką zakupów internetowych, dlatego prezenty na Mikołajki dla swoich siostrzeńców kupiłam właśnie przez internet. Moją uwagę przykuła oferta sklepu KIDS Art, więc zdecydowałam się skorzystać z ich usług. Firma ta posiada spory asortyment jeśli chodzi o gry planszowe dla najmłodszych. Do tego ceny są znacznie niższe niż w sklepach tradycyjnych. Jedyne zastrzeżenie jakie posiadam to koszt wysyłki. Uważam, że jest on nieco zawyżony.Firma oferuje promocję, że za zakupy powyżej 250 zł wysyłka jest gratis. Gdy zdecydowałam się na zakup otrzymałam maila potwierdzającego moje zakupy. Pojawiła się również informacja o zaksięgowaniu wpłaty i wysłaniu towaru. uważam, że kontakt z tym kontrahentem jest naprawdę dobry. A to liczy się jeśli chodzi o zakupy internetowe. Klient ma wówczas pewność, że nie zostanie oszukany ponieważ druga strona podchodzi poważnie do transakcji. Naprawdę polecam tą firmę, ponieważ jest w pełni godna zaufania i gwarantuje satysfakcję z zakupów.
Gdy weszłam do sklepu pracownica siedząca na krześle od razu podniosła się i przywitała się ze mną. Po chwili zapytała w czym może mi pomóc. Chciałam kupić jakieś dobre ciastka na wagę, więc zapytałam co mi zaproponuje. Pracownica wskazała mi kilka rodzajów ciastek, z których wybrałam dwa rodzaje. Pracownica zważyła mi "na oko" po 30 dkg każdego rodzaju. Oczywiście owe ważenie "na oko" nie było równe, ale zgodziłam się wziąć ciut więcej. Co dziwne pracownica policzyła mi zakupy na kalkulatorze a nie na kasie fiskalnej. Przyjęła ode mnie pieniądze, ale nie otrzymałam w zamian paragonu. W mojej obecności owy paragon nawet nie został wbity.
Po prawdzie w pełni mnie satysfakcjonował serwis VOD (onet)gdzie mogłam odrobić telewizyjne zaległości.
Ale gdy wystartował tvnplayer.pl no i administracja zapanowała Nd problemami technicznymi to właśnie ten drugi adres odwiedzam częściej choć nie zapomniałam ale jest on numerem dwa.
A co do to strona jest w swej formule bardzo prosta i oparta na sprawdzonym układzie.
Seriale, programy, filmy oraz bajki.
W menu znajdziemy też propozycje o ograniczonym czasie emisji.
Grafika nie komplikuje nawigacji i jest miła dla oka.
Opisy pod materiałami filmowymi są krótkie i zwięzłe.
Możemy obejrzeć tak zwany zwiastun, lub od razu cały program czy film.
W dowolnym momencie możemy zatrzymać odważanie .
Według własnych preferencji regulujemy głośność.
Wizja i fonia jakościowo w porządku.
Słowem: jest dobrze.
Oby tak dalej.
P. s
Oglądanie nie jest warunkowane koniecznością naszego logowania, podawania swoich danych a wszystkie materiały udostępniane są bezpłatnie.
Tesco Extra otwarto wczoraj, więc uznałem, że należy sprawdzić, co jest w nim takiego 'Extra'.
Od pierwszego momentu widać efekty sprzątania: parking bez śmieci, chodniki przy markecie również. Fasady, okna i drzwi lśnią, tak jak i posadzki wewnątrz.
Po wejściu do środka zaskakują zmiany: pracownicy ochrony obserwują, ale nie zaczepiają klientów z torbami (sam wszedłem ze sporą torbą na ramieniu). Przed dawnymi bramkami – stojaki z pączkami w promocji, bramek też już nie ma. Towar równo poukładany na półkach, pomiędzy którymi przechodzi się animator z mikrofonem i zachęca klientów do skorzystania z nowych możliwości (optyk, stanowisko z telefonami) lub informuje o ciekawych promocjach. Widać też wielu pracowników dbających o prawidłowe ustawienie towaru na półkach.
Ubrania na wieszakach są czyste (co dawniej było problemem), pracownicy tego działu również dbają o pełne zaopatrzenie. Stoiska z serami, owocami, wędlinami i pieczywem są czyste i dobrze zaopatrzone, a towary wyglądają na świeże. W 'zaułku' optyka wokół klientów kręcą się mile nastawieni pracownicy (podsłuchana rozmowa), co kilka kroków można natrafić na hostessy rozdające ulotki. Powiększony został też dział z alkoholami – można teraz znaleźć tutaj prawie dwa razy tyle marek co dawniej.
Na zakupach spędziłem prawie godzinę, więc postanowiłem spróbować jeszcze jednej nowinki – kasy samoobsługowej. Okazało się, że nie jest ona taka do końca samoobsługowa: zakup piwa musi być potwierdzony przez pracownicę, która zrobiła to w biegu i bez słowa (biegała tak od kasy do kasy). Ostatecznie przytrafiły mi się jakieś niezrozumiałe problemy z płatnością gotówką – wprawdzie dałem sobie z nimi radę, jednak płaciłem na 4 'raty' (pracownica tego nie zauważyła i nie podeszła aby mi pomóc).
Łatwo zauważyć, że nowe zagospodarowanie odbyło się kosztem szerokości większości alejek. Najlepszego wrażenia nie robią też produkty upychane na małej powierzchni. Niektóre kosmetyki są tak poukładane, że ciężko wyciągnąć jedno z pudełek tak, by nie zniszczyć całej konstrukcji.
Szerokość i głębokość półki są więcej niż zadowalające, ceny i promocje również. Merchandisingowa perfekcja jednak jakoś nie pasuje mi do tego sklepu. Dzisiejsza wizyta była całkiem przyjemnym doświadczeniem.
Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim brakiem profesjonalizmu ze strony pracowników McDonalda. Postanowiłam nie podjeżdżać do McDrive'a i żałuję teraz. Zamówiłam nową kanapkę New York Beef Classic, podwójnego cheesburgera i kawę. Od ręki dostałam dwa ostatnie produkty a na kanapkę sezonową musiałam poczekać. Oczywiście było trochę klientów, więc nie dziwiłam się. Z Kuchni miały "wyjechać" dwie kanapki "New York" ale była tylko jedna i dostał ją osobnik z kasy obok, którego obsługiwał jakiś uczniak. Pani zorientowała się że nie dostałam kanapki po jakichś ośmiu minutach (i po wypitej przeze mnie kawie, która była na wynos). Ale to jeszcze nic. Najgorzej zachowała się pani która te kanapki robiła. To była dość postawna brunetka o wzroście około 175 cm i w okularach. Zaczęła publicznie robić awanturę kasjerce, ze nie skontrolowała zamówień, a ja dokładnie obserwowałam ile kanapek wyjechało z kuchni i wiem ze nie miała racji. Wyszłam z restauracji po 20 minutach. Niestety mój "fast food" wcale nie był szybki jak być powinien
Moim podstawowym wspomnieniem z dzisiejszej wizyty w sklepie Jysk w Galerii Orkana jest bałagan.
Wizytę rozpoczyna przyjemny widok: umyte szyby wejściowe, czysta podłoga i starannie przygotowana wystawa z ozdobami świątecznymi. Jednak wizyta między półkami usuwa pierwsze wrażenie w kąt. Towar na wielu półkach leżał porozrzucany w nieładzie, niektóre produkty z tkanin były pobrudzone.
Kulminację zauważyłem w małym koszu z promowaną solą kąpielową. W koszu znajdowały się zestawy w 3 kolorach: białe, zielone i różowe – przy czym były ułożone tak, że zielone i różowe były przyłożone kilkoma warstwami białych tak, że nie można się było do nich dostać bez opróżniania połowy kosza. Bardo chciałem poznać jakie inne zapachy poza waniliowym (biały) mogę kupić, jednak nigdzie nie zauważyłem pracownika, którego mógłbym o to zapytać.
Część sklepu, w której stoją meble, również sprawia wrażenie chaotycznie zastawionej produktami bez żadnego planu czy aranżacji. Między meblami jest ciasno.
Kiedy podszedłem do kasy byłem 3 w kolejce, ale natychmiast pracownica otworzyła kolejną (nie czekałem więc aż zostanę obsłużony). Obsługiwała mnie ubrana w firmową bluzkę kasjerka, która podczas całego procesu nie wydusiła z siebie słowa innego niż kwota do zapłaty. Z drugiej strony – na plus należy zalicz jej propozycję zapakowania mojego zakupu z zakupami mojej dziewczyny (stała w kolejce za mną, płaciliśmy osobno) do jednej reklamówki.
Jeśli chodzi o asortyment jest to jeden z lepiej zaopatrzonych sklepów tego typu w Lublinie; natomiast nie kupuję mebli na tyle często aby wypowiedzieć się w kwestii cen. Artykuły związane z wystrojem wnętrz są dosyć drogie, ale częste i ciekawe promocje rekompensują nieco ten mankament.
Dzisiejsze zakupy w Jysku byłyby bardziej przyjemne gdyby pracownicy wykazali większe zaangażowanie w utrzymanie porządku na półkach i ustawili meble w jakiejś aranżacji (choćby jak w sklepie tej samej marki przy ul. Jana Pawła II).
Dzisiaj odwiedziłem sklep Pepco w galerii przy Jana Pawła II. W całym sklepie nie zauważyłem żadnych śmieci: szyby czyste, podłoga również. Ekspozycja ubrań na wieszakach i w koszach była przygotowana prawidłowo, wszystkie bluzki wisiały równo w grupach (zbliżone wzory i kolory), każdy produkt był prawidłowo oznaczony ceną i rozmiarem na kartonowej metce. Tak samo było przy regałach i 'wyspach' z towarem aktualnie promowanym.
Na sali sprzedaży było kilkunastu klientów i dwie pracownice w firmowych kamizelkach. Jedna pracowała przy kasie, druga układała towar na półkach. Pracownica na sali sprzedaży zapytana przez klientkę o jeden z towarów (inne kolory bluzek) grzecznie wyjaśniła wszystkie kwestie pytającej.
Poruszanie się po sklepie jest dosyć trudne, alejki są wąskie i dwie osoby idące z naprzeciwka z koszykami muszą się obok siebie przeciskać. Tak samo jest z w przypadku przejścia do kas przy stosach pudeł z zabawkami.
W kolejce do kasy byłem 4. W międzyczasie otwarto drugą kasę, więc czekałem tylko ok. 30 sekund. Kasjerka obsługiwała mnie z uśmiechem, wydała resztę i paragon do ręki i pożegnała mnie uprzejmie.
Zazwyczaj odwiedzając ten sklep zauważam spore ilości pomieszanego towaru na wieszakach i zniszczonych/otwartych/okradzionych pudełek z drobnymi zabawkami. Dzisiaj znalazłem tylko jedną taką zabawkę (figurkę kolekcjonerską Disney). Wygląd sklepu i zachowanie pracowników, że dzisiejsze zakupy były przyjemne.
Nie jestem mechanikiem a musiałem kupić jedną cześć do samochodu. Zajechałem więc do sklepu, który mam po drodze. Wewnątrz było 4 pracowników, którzy zajęci byli klientami. Oczekując na swą kolej zauważyłem, że widoczne części były poukładane. Wiadomo, jak jest porządek to łatwiej jest cokolwiek znaleźć. Po krótkiej chwili i ja już byłem obsługiwany. Wyjaśniłem pracownikowi czego potrzebuję starając się dokładnie to opisać. Ale udało mi się. Okazało się, że poszukiwana cześć była na miejscu z czego byłem zadowolony. Po zapłaceniu wyszedłem ze sklepu zadowolony, że tak szybko kupiłem poszukiwaną rzecz, dzięki czemu mogłem popołudniu z kolegą ją wymienić. A co do sklepu to było widać, że pracownicy chętnie chcą udzielać pomocy klientom. Wiadomo, że nie wszyscy są mechanikami i nie znają prawidłowych nazw ale jak widać, można liczyć na pomoc pracowników.
Po wejściu do środka okazało się, że jest do kasy kilkaosobowa kolejka i czynna jest tylko jedna kasa na dwie dostępne. No niestety, musiałem także stanąć w kolejce. Ale po kilku minitach z zaplecza przyszedł inny pracownik i od razu otworzył druga kasę. Wszystko fajnie. Kolejka się ruszyła i już zostałem obsłużony, tylko ciekawe co tak długo. Co prawda to pierwszy raz, kiedy musiałem stać w kolejce na stacji benzynowej. Bym zapomniał. Podczas obsługiwania mnie pracownik zaproponował mi produkty z promocji przykasowej. Ale jest to już standard, gdyż za każdym razem tak robią.
Zeszedłem do punktu, aby załadować kartę autobusową na następny miesiąc. To, że jest to punkt gdzie można to zrobić to wiem z historii, gdyż już od dłuższego czasu jest on nieoznakowany. Nie ma nawet aktualnego cennika biletów. Przepraszam, jest u pracownicy na stoliku w kącie. Ale przynajmniej już są wydawane paragony bo przez kilka miesięcy nie było to robione. Ciekawe, kiedy punkt zostanie prawidłowo oznakowany i kiedy zostanie umieszczona informacja z aktualnym cennikiem, ale myślę że nieprędko.
Zaszliśmy z małżonką do sklepu, aby obejrzeć ofertę. Wewnątrz nie było żadnego klienta, natomiast było dwóch pracowników, którzy poprawiali towar na półkach. Po wejściu do środka pracownicy nie przywitali się z nami. Podczas oglądania oferty także nami się nie zainteresowali. Małżonka zainteresowała się jedną z bluzek ale nie mogła znaleść odpowiedniego rozmiaru. Dlatego też zwróciła się o pomoc do jednego z pracowników. Owszem, pracownik pomógł, ale można było wyczuć, że robi to z musu. Po przymierzeniu wyszliśmy ze sklepu bez zakupów. Dziwne podejście. Może nie zależy obsłudze, aby klient był zadowolony, ale to już jest sprawa pracowników sklepu.
Miejsce, gdzie można napić się czeskiego piwa i zjeść czeskie przysmaki. Wewnątrz miejsce przypomina czeską pijalnię piwa na poziomie. Pracownicy ubrani są w stroje stylizowane na czasy wojaka Szwejka. Pracownicy bez żadnego problemu prezentują rożne piwa. Podczas pobytu, dość często przychodzili do nas kelnerzy z propozycją dolewki. Widać, że dbają o to, abym ja, jak i inni klienci mieli non stop pełne kufle. Już kilka razy tam byłem i zawsze widziałem pełne stoliki. Widać, że dzięki ofercie i dzięki otwartemu podejściu klienci wracają.
W miarę możliwości staram się tam robić zakupy jak najrzadziej. Łatwo można trafić na nieświeże produkty, do ostatniego dnia terminu przydatności bywają w sprzedaży w standardowej cenie. Na półkach pootwierane produkty, z których ludzie kradną zawartość, byle jak odstawione produkty znajdujące się w nieswoich działach. Obsługa nie nadąża z porządkowaniem., do tego nieprzyjemny zapach przypominający zbuk albo nieświeże mięso. Zakupy warto tam robić w dziale rtv, fachowa obsługa i doradztwo.
Korzystam od wielu lat z usług tej filii biblioteki. Panie z wypożyczalni są kompetentne, zawsze informują o ilości posiadanych książek, ewentualnych karach, na półkach panuje porządek, działy są dobrze oznaczone, a na miejscu można skorzystać z internetowej wyszukiwarki książek. Jedyne czego mi brakuje to bardziej przytulnego kącika do posiedzenia i przewertowania książek.
Sklep o niebo lepszy od poprzedniego w tym samy miejscu. Porządek na półkach, nie czuć papierosów z zaplecza, ceny porównywalne do cen z Żabki, ale jest czysto i obsługa uprzejma jak do tej pory. Można płacić kartą, asortyment jest różnorodny, nigdy nie trafiłam na kolejkę, do tego dobra lokalizacja.
mimo sporego ruchu, ekspedientki są uprzejme, można wymienić towar na inny w tym samym dniu, a od jakiegoś czasu płacić kartą. mam jednak porównanie z asortymentem z pierwszych lat prosperowania tej sieci lumpeksów, kiedy to można było znaleźć tam prawdziwe "perełki". Teraz ciężko jest znaleźć jakaś w miarę zadbaną i ładną garderobę, a i ceny coraz wyższe.
To jedno z niewielu miejsc, gdzie mimo swojego na siłę pozytywnego nastawienia i taktu potraktowano mnie jak nic niewartego człowieka. Sama zorganizowałam sobie miejsce stażu, świeżo po studiach, miałam tylko dopełnić formalności. Cierpliwie czekałam, nie raz do kilku godz., z numerkiem w kolejce. Za każdym razem panie z działu staży dawały mi odczuć, co myślą o ludziach korzystających z usług pup, a to jakimiś komentarzami pod nosem, złośliwymi odpowiedziami na pytania, albo ich brakiem. Wiecznie wzdychające, nic nie można załatwić drogą elektroniczną czy przez telefon. Miałam odczucie, że są tam po to, by człowiekowi utrudnić, a nie pomóc. W poczekalniach brak miejsc, zaduch, warunki prl-owskie.
Do salonu trafiłam zakupując kupon grupera na ścięcie włosów, maseczkę i modelowanie. Jestem pewna, że trafiłam w ręce praktykantki, bardzo młoda dziewczyna, podczas całego zabiegu odezwano się do mnie może 2 razy. Metroseksualny fryzjer ani nie odpowiedział na dzień dobry, tylko machnął ręką, że to nie do niego, a do tej dziewczyny mam podejść. Nie widziałam większej różnicy we fryzurze przed wejściem do salonu. Czułam się jak jakiś nieproszony gość i na pewno więcej tam nie wrócę.
Plusem tego miejsca jest atmosfera i wybór dań i deserów, do tego w przystępnej cenie. Jednak jako klientka często odnosiłam wrażenie, że pracownicy traktują to miejsce raczej jako zabawę niż pracę. Świetnie bawili się w swoim towarzystwie, nie zwracając uwagi na klientów, jak dla mnie zbyt swobodne podejście do klienta. Może to efekt zatrudniania bardzo młodych ludzi, co nie mają zrównoważonego stosunku do pracy. Dostałam kiedyś ciasto z włosem w polewie czekoladowej, Pani barmanka na uprzejmą reklamację zareagowała z fochem, po czym wyniosła talerz z ciastem na zaplecze i jestem pewna, że jedynie wyjęła włos zamiast nałożyć nowy kawałek. Naprawiłabym też niektóre chwiejące się krzesła, dziurawe fotele i stoliki. Warto zainwestować dla klientów.
Pewnego razu postanowiłem wybrać się na zakupy w celu zakupienia nowej bluzy. Wybrałem się do sklepu Croop Town w Plazie w Lublinie.Jednak bluza bardzo mi się spodobała i postanowiłem ją kupić i była w przystępnej cenie. Przy kasie gdy dokonywałem zapłaty Pani w obsłudze wydała mi za dużo pieniędzy z początku myślałem że to przez pomyłkę ale jednak okazało się że na krój tych bluz jest promocja tak więc do tej bluzy dokupiłem sobie jeszcze koszulkę również w cenie promocyjnej. Oceniam obsługę na mocne 4. Jedynie co dawało jakieś niejasności to informacja o promocji która była zamieszczona w złym miejscu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.