:( nd :( * :( :( pani kierwonik lubi ploteczki na drugi raz niech dobrze się rozglądnie kto jest wśród klientów zanim obrobi komuś dupe a słynie z obgadywania na całe Stojowice ah przynajmniej pokazuje prawdziwe swoje oblicze ale niech pamięta kto pod kim dolki kopie sam w nie wpada :( :( :( : pozdrowienia a i data jest z tego roku ale proszę się nie sugerować nią bo jest wpisana dla zmyłki
Od jakiegoś czasu wypełniam ankiety, dzięki którym mogę uzbierać pewna kwotę w talonach. Po pewnym czasie potrzebna kwotę uzbierałem i mogłem wymienić na talon. Myślałem, że przyjdzie za ok miesiąc czasu, jak to bywało, lecz nie tym razem. W przeciągu 2 tygodni talon już miałem w kieszeni i od razu mogłem go wykorzystac. Ankiety wypełniane na tym portalu są dość łatwe i zrozumiałe. Każda osoba biorąca udział w badaniach najpierw wypełnia dane, dzięki czemu przychodzą do takiej osoby ankiety dostosowane do profilu osoby wypełniającej. Polecam innym.
Lifting sklepów i strony internetowej. Praktycznie co tydzień wchodzę na stronę internetową sieci aby sprawdzić aktualne i przyszłe promocje. Jednakże w chwili obecnej zaczynam się gubić na stronach odnośnie promocji. Została zmieniona drametralnie strona i teraz zakładki z promocjami są gdzie indziej. Jednakże już trudniejsze jest przechodzenie z jednej promocji do drugiej. Należy wejść z powrotem na stronę główną i wybrać interesujący temat promocji. Na starych stronach rozwijał się z boku pasek i były odnośniki stron. Dla mnie to był o wiele wygodniejszy sposób szukania promocji niż teraz.
Zajechałem na drive, aby kupić zestawy dziecięce. Po złożeniu zamówienia zaproszono mnie do okienka, aby zapłacić za zakupy i aby wybrać zabawkę. Aby odebrać zamówienie, musiałem podjechać do kolejnego okienka. I zanim do niego podjechałem, pracownica już czekała ze zrealizowanym zamówieniem. Podczas wręczania mi torebek, pracownica powtórzyła moje zamówienie aby sprawdzić, czy wszystko się zgadza. Oczywiście, że się wszystko zgadzało. Muszę nadmienić, że obsługujący mnie pracownicy byli bardzo uprzejmi. Widać było zaangażowanie w wykonywana pracę.
Zajechałem rano przed pracą dotankować paliwo do auta. Czynnośc ta niie należy do najprzyjemniejszych - koszty. Niestety wizyta na stacji benzynowej nie uznam za udaną. otóż przy płatności kartą płatniczą w wyniku błędu pracownika doszło do konieczności powtórzenia transakcji na terminalu płatniczym - jak się później okazało - środki na koncie są podwójnie zablokowane. Obsługa stacji beznadziejna, nieuprzejma - co dziwi z uwagi na wysoką cenę paliw - klient powinien być traktowany z największą wrażliwością i uprzejmością. Ja jednak zostałem potraktowany "z buta". Na sugestię o większej uprzejmości obsługa zareagowała dziwnymi uśmieszkami.
Zachwycony opinią wystawioną przez znajomych udałem się do tego sklepu. Po wejściu znajdująca się tam pracownica wyszła zza lady i dała mi czas, abym mógł się rozejrzeć. Nie wiedziałem co wybrać, dlatego poprosiłem o pomoc. Pracownica zapytała się mnie, czego poszukuję. Po uzyskaniu odpowiedzi zaproponowała mi kilka pozycji. Bez żadnego problemu je omówiła. Widać było, że wie co ma w ofercie. Muszę nadmienić, że wybór jest bardzo duży, a zwłaszcza piw. Podczas popytu do środka weszła spora liczba klientów, którzy jak było widać byli stałymi klientami. Od razu podchodzili do półek i brali produkty, które chcieli kupić. Teraz widać, że znajomi mieli racje. Ja także zostanę chyba stałym klientem.
Miałem receptę do zrealizowania i udałem się do apteki osiedlowej. Na miejscu okazało się, że lek, który do tej pory miał zniżkę już jej nie ma. Załamalem się, gdyż cena była zawrotna. Jednakże farmaceutka zaproponowała rozwiązanie, które okazało się trafione. Po wprowadzeniu reformy jest straszny bałagan i pracownicy apteki sami nie są niczego pewni. Dlatego też znalazła dla mnie odpowiednik, który jest o wiele tańszy i napisała mi na kartce jego nazwę. Musiałem tylko mieć nową receptę, co załatwiłem. Dzięki chęci udzielenia pomocy nie musiałem płacić 100 zł, tylko o wiele mniej. Widać było, że farmaceutka naprawdę chce pomoc. Aby tacy sami byli inni farmaceuci.
Sporo klientów a tylko czynne 2 kasy. Podczs stania w kolejce miałem czas, aby spokojnie przyjrzeć się pracy pracowników. Widoczni pracownicy byli przez cały czas zajęci pracą. Na bieżąco uzupelniali braki w kanapkach. W najbliższym ich otoczeniu nie zauważyłem żadnych zanieczyszczeń. Po podejściu do kasy i po złożeniu zamówienia na jego realizacje nie musiałem zbyt długo czekać. Obsługująca mnie pracownica starała się je szybko zrealizować, jednakże widać było na jej twarzy zmęczenie, przez co nie dosłyszała szczegółów mego zamówienia. Prosiłem o kanapki na wynos a dostałem je na tacy. Po poproszeniu o zapakowanie pracownica od razu to zrobiła. Widać, że się starała.
Z ciekawości wszedłem do tego sklepu, aby obejrzeć ofertę. Sklep oferuje produkty sprowadzane z Anglii. Po wejściu od razu przywitała się ze mną pracownica. Muszę nadmienić, że wszystkie znajdujące się tam produkty były estetycznie wyeksponowane. Sporo nie wiedziałem odnośnie prezentowanych produktów, ale od razu pomocna okazała się być pracownica. Bez żadnego problemu wyjaśniała interesujące mnie produkty. Nie odczułem żadnego zniecierpliwienia. Widać, że wie jak należy rozmawiać z klientami. Dzięki temu sklep taki zyskuje klientów.
Chciałem kupić blety kpmunikacji miejskiej dla moich dzieci, więc udałem się do kiosku Ruchu. Niestety, ale był problem, Okazało się, że nie ma dostępnych biletów z bardzo błachego powodu. Okazało się, że Ruch s.a. ma problem ze swoim systemem komputerowym i przez to nie ma możliwości dostarczania biletów do kiosków. Całe szczęście, że obok był kiosk innej formy- konkurencyjnej, gdzie bez żadnego problemu kupić interesujące mnie bilety. Przez takie działanie firma tylko traci klientów, a wiadomo, że konkurencja nie śpi.
Przepiękna strona ze sklepem internetowym,w którym można kupić przeróżne foremki do ciast,bab,mufinek,różnorodność kształtów,kolorów,tworzyw,są tu i zwykłe blaszane foremki i silikonowe,wiec każdy może poszukać coś dla siebie i przy okazji upiec orginalne ciasteczka lub zrobić omlet,czy naleśnika w specjalnej formie w kształcie serca,cudne,słodkie i praktyczne,polecam
ps.dodatkowy atut szybka i sprawna przesyłka
Po wejściu do placówki przywitała mnie bardzo miła Pani. Powiedziała, żebym usiadła i zaraz przyszedł mój doradca. Pan doradca był człowiekiem miłym i cierpliwym.Na wstepie zaproponował mi coś do picia. Prostym językiem wyjaśniał mi zawiłości finansów i brania kredytów. Udzielał rzetelnych informacji. Poświęcił mi tylko w celach informacyjnych (bo taki zakres rozmowy zaznaczyłam) 35min. Na koniec wypisał na kartce najważniejsze punkty rozmowy i dał mi wraz z teczką. Wizytę oceniam pozytywnie.
Strona ze sklepikiem,w którym można kupić wszystko do zrobienia własnego mydła czy kul do kąpieli,szeroki wybór baz pod mydło,zapachów,olejków,soli do kąpieli,esencji,foremek i nawet farbek do upiększania mydeł,słowem można się zabawić i stworzyć własne małe dzieła,dodatkowo przesyłka szybka i sprawna,serdecznie polecam
Wpadłam do marketu tylko na chwilę i tylko po jeden produkt i szczerze miałam nadzieję, że te zakupy nie zajmą mi zbyt dużo czasu. Miałam zamiar kupić chleb, bo Kaufland zaopatruje się w pieczywo w dobrze mi znanej piekarni. Chleb, mimo że jest sprzedawany w markecie, nie ma z nim nic wspólnego. Jest przepyszny, nie ma w nim śladu spulchniaczy lub innych sztucznych konserwantów. Chleb dostępny jest zarówno cały jak i pokrojony. Zazwyczaj na półce sklepowej marketu jest najświeższy chleb, jednak czasem trafiałam na leżący jeszcze z poprzedniego dnia,czerstwy. Niezbyt podobały się też kosze, w których ułożono chleb. Wyglądały jakby dość dawno tam nie sprzątano, zalegały tam resztki chleba i mąki, która odpadła z chleba. Niektóre bochenki chleba były niewłaściwie przechowywane, torebki jednorazowe, w których leżał chleb były poprzedzierane. Trzeba było trochę poszukać, by znaleźć chleb jeszcze nie wyschnięty. Myślę jednak, że warto było choćby dla samego smaku i zapachu chleba jaki wydostawał się z przedartych torebek. Dodatkowym plusem jest cena pieczywa, bo mały chleb kosztuje 1,89 zł. Dla przykładu cena oferowana w piekarni za taki sam chleb jest trochę wyższa i wynosi 2,20 zł. Następna przeprawa czekała mnie przy kasie. Mimo tego, że miałam tylko jeden produkt musiałam czekać w kolejce, gdzie każdy miał wielki kosz zakupów. W markecie nie ma odpowiedniej kasy, przy której można by było zapłacić za produkty do przykładowo 10 sztuk. Były otwarte tylko trzy kasy, a przy każdej była „kilometrowa” kolejka. Moim zdaniem personel widząc co się dzieje przy kasach powinien zawiadomić inne kasjerki i jakoś „upłynnić” ruch klientów. Pani, która obsługiwała kasę, przy której akurat stałam jeszcze dodając okrutności sytuacji, jakby celowo spowalniała obsługę. Bardzo powoli przesuwała towary po czytniku, nie zważając na wydłużającą się kolejkę. W dodatku w nieuprzejmy sposób zwracała się do klientów, w nerwowy sposób odpowiadała na pytania i ogólnie była niemiła. Strasznie nie spodobało mi się też to, w jaki sposób potraktowała kupiony przeze mnie chleb. Może to dziwne, ale ja uważam, że jest to produkt, któremu należy się trochę szacunku i nie należy nim „rzucać”, bo dokładnie w taki sposób kasjerka go potraktowała. Kasjerka przerzuciła go przez kasę jak byle jakie pudło i dokładnie w taki sam sposób podała mi resztę z zapłaconej przeze mnie sumy i rachunek. Raczej nie podała tylko rzuciła mi jak psu kość. Normalnie to był skandal! Oczywiście takich słów jak proszę czy dziękuję to nie usłyszałam... Zdegustowana wyszłam ze sklepu ignorując to mało profesjonalne i obrażające klienta zachowanie.
Delikatesy Piotr i Paweł mają wszystko i wszystko idealne i smaczne i świeże,zauważam znaczne poszerzenie asortymentu,co jest również dobre i przydatne dla klientów,jedyny minus zauważalny to,to że panie w kasach przestały mówić dzień dobry i niestety zniknęły papierowe torby do pakowania towaru,pozostały tylko foliówki,które nie każdy lubi
Wpadłam do Biedronki dosłownie po jedną rzecz, ale zdążyłam zaobserwować kilka ciekawych rzeczy. Niby w sklepie nie było zbyt wielu klientów, ale panował jakiś taki lekki bałaganik. Na całym sklepie nie było żadnej osoby z personelu, która mogłaby zrobić jakiś porządek na półkach czy obok nich. Większość produktów była poprzestawiana, porozrzucana na półkach, no jakoś tak dziwnie. Ta rzecz, po którą specjalnie przyszłam to była zwykła śmietana 18%, ale też jej w pierwszej chwili nie mogłam znaleźć na półce w lodówce. Dopiero kiedy niemal przyklękłam przed półką ujrzałam ją na samym dole, przy końcu, a przed nią stały inne śmietany zupełnie „z innej bajki”, tzn. 30%, 12% i takie inne, których ja akurat nie potrzebowałam. Te inne produkty skutecznie zasłaniały produkt, którego ja potrzebowałam, a obsługa jakoś tego faktu nie zauważyła. Po odnalezieniu odpowiedniej śmietany od razu udałam się do kasy, przechodząc między innymi obok koszy z promocjami. Tam to dopiero był bałagan, jakby jakieś tornado przeszło przez te towary. Promocje wyglądały na zupełnie zapomniane przez personel, towary wcale nie były ułożone, tylko tak po prostu wrzucone jeden na drugim. Gdyby panował tam względny porządek to z pewnością skusiłabym się na jakiś produkt, bo często są fajne towary w takich przecenach, no ale w takiej sytuacji przeszłam tylko obojętnie obok takiego bałaganu. Na szczęście chociaż przy kasie spotkałam kogoś kompetentnego z personelu. Kasjerka była wyjątkowo miła, z zadowoleniem obsługiwała klientów, a co najważniejsze robiła to dość sprawnie. Dzięki temu wcale nie stałam w kolejce tylko od razu podeszłam do kasy. Pani kasjerka zaproponowała, że zapakuje mi mój zakup, ale uprzejmie jej podziękowałam. Zapłaciłam tylko 1,75 zł za moją śmietanę i podziękowałam za miłą obsługę. A przy okazji muszę powiedzieć, że niektóre produkty Biedronki, jak na przykład ta śmietana, są lepszej jakości i oczywiście w lepszej cenie, niż produkty markowych firm.
W miarę nowo otwarta Żabka,położenie korzystne,asortyment dobry,mają co jakiś czas promocje na wybrany asortyment i ogólnie nie było by najgorzej,gdyby nie jedno ale...mianowicie czy się wchodzi,czy wychodzi to żadna z pań obsługujących nie raczy odpowiedzieć na powitanie,czy pożegnanie,co mnie osobiście lekko zraża do robienia tam zakupów
Udałam się dziś do sklepu „Wszystko po 5 złotych i nie tylko” w celu kupienia kilku produktów do domu. Kiedy weszłam do środka zostałam miło i z uśmiechem na twarzy przywitana przez kasjera. Był to mężczyzna w wieku ok. 25 lat. Miał krótkie brązowe włosy. Był ubrany w jasnożółtą koszulę z kołnierzykiem i krótkim rękawem. Stał za ladą. Moją uwagę przykuły lakiery do paznokci w ciekawych kolorach. Po chwili udałam się w stronę regału z przedmiotami do domu. Niestety produkty nie miały cen i musiałam pytać pracownicy na sali o ceny. Pracownica wykładała towar na półki, ale odpowiadała cierpliwie na moje pytania. Włożyłam do koszyka kilka rzeczy i poszłam w stronę kasy. Po drodze mijałam regały i kosze, w który produkty były estetycznie ułożone. Przy kasie zostałam miło obsłużona. Pan wyraźnie powiedział kwotę do zapłaty. Położył rachunek na ladzie a na nim resztę pieniędzy.
Poszłam dziś do księgarni. Byłam zainteresowana kupnem „Księgi pierwszego roku życia dziecka”. Księgarnia „Wratislavia” bardzo często oferuje interesujące promocje, rabaty oraz wyprzedaży. Kiedy weszłam do środka były obecne trzy pracownice. Jednak żadna z nich mnie nie powitała. Udałam się w stronę regałów z książkami. Przeglądałam różne pozycje. Każda książka miała napisaną cenę ołówkiem na wewnętrznej stronie okładki. Ceny nie były wygórowane. Na półkach panował porządek. Przeceniony towar był wyeksponowany w osobnym miejscu na specjalnym stole. Przeglądałam również tę ofertę, ale nic mnie nie zainteresowało. Idąc w stronę regału z książkami dla dzieci minęła mnie pracownika sklepu, ale nawet się nie uśmiechnęła. Cały czas miały wzrok skierowany w podłogę. Oglądałam jakiś czas „Księgi pierwszego roku życia dziecka”, ale nikt nie podszedł do mnie, aby mi doradzić w wyborze. Zadzwoniłam do koleżanki i po krótkiej konsultacji z nią wybrałam odpowiedni prezent. Stanęłam przed kasą, ale kasjerka nie zwróciła na mnie uwagi tylko uzupełniała jakieś papiery. Stałam chwilę w końcu kobieta powiedziała:”Proszę”. Podałam księgę i powiedziałam, że to wszystko. Pani wzięła towar do ręki, aby go zeskanować. W tym momencie zadzwonił telefon. Kasjerka powiedziała:”Musi Pani poczekać”. Rozmawiała chwilę przez telefon. Kiedy odłożyła słuchawkę nie patrząc na mnie powiedziała:”Teraz mogę Panią obsłużyć”. Zeskanowała towar i poprosiła o gotówkę. Podałam kartę. W tym momencie podeszła druga pracownica i zapytała kasjerki, które kartki do chrztu podobają jej się najbardziej. Czekałam aż dostanę kartę, a panie w tym momencie prowadziły prywatna rozmowę na temat uroczystości chrztu w rodzinie. Po chwili otrzymałam kartę i rachunek. Wychodząc ze sklepu nie zostałam pożegnana.
Po kilku miesiącach zdecydowałem się zrezygnować z jednego z produktów dodatkowych do rachunku mBanku. Usiłowałem to zrobić przez system transakcyjny on-line, ale okazało się to niemożliwe (mogłem złożyć wniosek o kolejne ubezpieczenie, ale nie zrezygnować z obecnego). Zdecydowałem się więc na kontakt przez mLinię. Odpowiedni numer znalazłem z łatwością na stronie internetowej banku. Połączenie natychmiast zostało nawiązane, przywitał mnie automat, który... natychmiast uruchomił reklamę programu partnerskiego (systemu poleceń) polecamBiznes. Aby porozmawiać z konsultantką przebiłem się przez kilka kolejnych menu – automat wydawał oszczędne i zrozumiałe polecenia (nieco za głośno). Połączenie niemal natychmiast po informacji o jego nagrywaniu i po potwierdzeniu tożsamości odebrała konsultantka. Przywitała mnie i przedstawiła się miłym głosem, mówiąc głośno i wyraźnie. Po przedstawieniu powodu kontaktu poprosiła mnie o chwilę cierpliwości. Po kilku sekundach podziękowała za cierpliwość, poinformowała o dacie wygaśnięcia usługi i pożegnała mnie uprzejmie. Konsultantka nie pytała o powód rezygnacji ani nie proponowała zastąpienia aktualnego ubezpieczenia innym. Połączenie trwało 3 minuty i 50 sekund.
Cieszę się, że bezproblemowo udało się załatwić moją rezygnację (nigdy zresztą w mBanku nie miałem z tym problemu). Drażni mnie jednak, że słucham reklam w czasie połączenia, za które płacę (na szczęście reklamówka jest krótka) i ilość menu, które muszę pokonać, aby porozmawiać z konsultantką (dla porównania: w Getinie jest to raptem 2 menu). Jestem za to bardzo zadowolony z automatycznego systemu potwierdzenia tożsamości dzwoniącego, który nie zabiera czasu konsultantom.
Witam. Na wstępie chciałbym bardzo podziękować za wyrażoną przez Pana opinię. Odnosząc się do opisanej sytuacji, jest mi niezmiernie miło, że jest Pan usatysfakcjonowany po kontakcie z konsultantem mLinii. Bardzo cieszy mnie również fakt, iż jak Pan napisał, konsultant był uprzejmy oraz sprawnie zrealizował dyspozycję, odpowiadając na wszystkie pytania. Odnosząc się do kwestii związanej z reklamą w automatycznej części teleserwisu, zawsze dokładamy wszelkich starań, aby nie zabierać Państwu w ten sposób zbyt wiele czasu połączenia i maksymalnie skracamy przekazywane w niej informacje. Nawiązując również do menu w automatycznym teleserwisie, zależy nam aby było ono jak najbardziej czytelne i intuicyjne w obsłudze dla naszych Klientów. Mam gorącą nadzieję, że sytuacja, którą Pan opisał nie wpłynie negatywnie na Pana dalsze kontakty z mBankiem oraz, że nadal będzie Pan czerpał maksimum korzyści i wygody z naszych usług. Przypominam, iż pozostajemy do dyspozycji w placówkach naziemnych, których szczegółowy wykaz znajduje się na stronie mBanku oraz na mLinii pod numerem 801 300 800 lub +48 426 300 600. Pozdrawiam serdecznie Krzysztof Resiak, mBank
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.