Z uwagi na to, że muszę zmieniać autobusy, by dotrzeć do Racławówki,rzadko korzystam z usług tego sklepu, chociaż asortyment ma dość bogaty, ale na kilka minut więcej niż mogłem jemu poświęcić, więcmogę być nie całkiem obiektywny - razi mnie trochę obcesowość personelu, zarówno obecnego, jaki poprzedniego - gdzie indziej może mniej zarabiają, ale są bardziej przyjaźni klientom, bez których nie ma handlu.
Personel w tej aptece jest naprawdę dziwny. Trudno uzyskać jakąkolwiek pomoc. Średnio rozgarnięty pacjent jest lepiej zorientowany od ekspedientek tam zatrudnionych. Trudno nazwać je farmaceutkami, ponieważ farmaceuci posiadają rzeczowa wiedzę o sprzedawanych lekach, a owe panie albo jej nie posiadają, albo też nie zamierzają się nią dzielić z pacjentami. Na pytania o zamienniki i interakcje odsyłają do lekarza, albo udzielają informacji, które nie są zgodne z tymi, jakie są na kartach informacyjnych leków.
Jako student wynajmujący mieszkanie w Katowicach poszedłem do najtańszego sklepu, aby zakupić typowo studencką potrawę - parówki. Pierwsze co, rzuciło mi się w oczy to bardzo dobrze frontowane produkty. Wziąłem najtańszą paczkę i podszedłem do OGROMNEJ kolejki w kasie. Na 6 kas możliwych otwarte były tylko 2. Sklep powinien przewidzieć, że rozpoczyna się rok akademicki i bardzo wiele studentów przychodzi, aby dokonać większych zakupów. Cóż, mówi się trudno i stoi się w kasie dalej. Dopiero po kilkunastu minutach została otwarta trzecia kasa. Może i inni z niej skorzystali, ale dla mnie było już za późno. Produkt o bardzo dobrym stosunku jakości do ceny. Pani w kasie miła, przywitała z uśmiechem, oczywiście "dzień dobry" czy "dziękuję". Ogólna ocena +4
Po dniu przerwy na remanent, dużo towarów poukładanych na paletach, trudno przejść, aby nie potknąć się o jakąś paletę. Obsługa jak zawsze uprzejma i rzeczowa. Przy kasach pusto, nie ma kolejek, a jeżeli już w kolejce staną trzy osoby, to natychmiast jest uruchamiana następna kasa. To bardzo dobre rozwiązanie.
Jak może zachować się klient, jeżeli podchodzi do kasy, a to żadna kasa nie działa? Może się zdarzyć, ale żeby ponad 20 minut wszystkie kasy były zamknięte? Część klientów stała cierpliwie i czekała, inni pozostawili koszyki z zakupami i sobie poszli. Ot tak, bez żadnego powodu taka sytuacja miał dziś miejsce.
Z usług biura rachunkowego PBcom korzystam od około 1 roku. Choć w Jaworze, gdzie mieszkam, mieści się kilka biur rachunkowych, jestem do tego stopnia zadowolona z miłej obsługi w PBcom, że nie jest dla mnie żadnym problemem dojechać do pobliskiej Legnicy. Pan prowadzący biuro jest bardzo sympatyczny, z poczuciem humoru. W pracy dokładny i sumienny, dotrzymuje terminów. Do tego jest z nim bardzo dobry kontakt telefoniczny, a ceny usług są bardzo atrakcyjne. W biurze panuje miła atmosfera, nie odczuwa się żadnego pośpiechu nawet kiedy jest "gorący" okres składania zeznań podatkowych - klientowi poświęcana jest odpowiednia ilość czasu. Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń, obsługę oceniam jako rewelacyjną i nie mam zamiaru korzystać z usług innych biur rachunkowych.
skonczyl mi sie krem do rak a uzywam czesto tej firmy bo jest bardzo dobry.ładnie poachnie i dobrze sie wchlania.jak sie poosmaruje nim na noc to rano mam gladkie i piekne dłonie.duzo bylo klientów.zobaczylam ze duzo bylo promocji.panie zachecały do zakupu nowego zapachu. obsługa na piatke, bardzo sie staraja zeby zadowolic klienta.wybor bardzo duzy.asortyment szeroki
weszłam do sklepu zapoznac sie z oferta.moja uwage przykuły bluzy polarowe z kapturem.zawsze taka chcialam miec. duzy wybor kolorow.bardzo swietny gatunek.przymierzyła mkilka kolorow i wybrałam blkuze biala z czerwonymi paskami.mam czerwone adidasy wiec bedzie pasowac.obsługa bardzo milutka, az chce sie robic zakupy
chcialam kupic sobie opaske na reke jakas fajna, fikusna , ktora jest modna.ten sklep posiada bardzo duzy i ciekawy oraz modny asortyment ciuchow bardzo fajnych gatunkowo.ceny sa sredniej jakosci.duzo promocji.wybralam fajna bransoletke w stylu retro.fajnie sie prezentowala na styl sportowy i byla nawet nie droga w porownaniu z innymi sklepami.obsluga bardzo fachowa
Dziś postanowiłam zadzwonić do sieci T-MOBILE,ponieważ kończy mi się umowa z internetu.Konsultantka,która odebrała połączenie była bardzo miła i sympatyczna.Sprawdziła do kiedy mam aktualny internet i przedstawiła mi wyczerpujące odpowiedzi na moje pytania dotyczące aktualnych promocji w związku z pozostaniem w sieci T-MOBILE.Na końcu rozmowy upewniając się,że nie mam więcej pytań pożegnała się i życzyła miłego dnia.
chciałam kupic sobie modny sweterek badz marynarke.w sklepie panował ład i porzadek.przymierzyłam kilka bluzek .marynarek nie bylo za duzo.przymierzalnie bardzo czyste, widac cze czesto tam zagladaja i dbaja o czystosc. przy kasie mozna wybrac bizuterie. bardzo porzadny sklep.pani z obsługi doszła do mnie.chciała pomoc w wyborze ale podziekowałam bo byłam z siostra.ona najlepiej wie co ja lubie.obsluga szybka
Nie chcę krytykować Subwaya za to, że serwuje kanapki, które nie są rewelacyjne. Bierze się to stąd, że w Polsce wszyscy od dziecka jedzą kanapki, nasze mamy, babcie, ciocie, żony eksperymentują, inspirują się gazetami, kompozycjami smakowymi itp. Koszt domowej wypas kanapki wynosi około 2,50 złotego. W Subway za to samo trzeba zapłacić ze 3 razy więcej, lub 4 razy więcej. Dlatego, mimo że kanapki są smaczne, nie ma rewelacji, ciężko też mi rozpływać się w zachwytach nad tymi produktami. Wszak to nadal tylko kanapki i to nie z kawiorem z jesiotra, tylko szynką i cebulką. Podane ładnie, smaczne jednak mając 10 złotych w kieszeni, chodzę do konkurencji, a kanapkę zrobię sobie później. Jakbym miała oceniać Subway w porównaniu do innego tego typu baru kanapkowego, to w Polsce konkurencji nie znajdę. Porównam go do Quiznos w Kalifornii, gdzie miałam przyjemność jeść. W tym zestawieniu, Quiznos 5 punktów, Subway 4. Niewiele odbiega od mojego sieciowego wzoru kanapkowego. Uważam, że do czegoś jednak odnieść się trzeba, a skoro to sieciówka, to Subway w Kalifornii, powinien smakować tak samo jak w Krakowie.
Do tego sklepu zawsze wchodzę z wielką ochotą na zakupy.Nie trzeba jak zwykle martwić się o miejsce na parkingu,bo jest go wystarczająco dużo.W sklepie jak zwykle duży asortyment,oczywiście promocje,które są tak oznaczone aby było je widać i obsługa tak miła,że ja sklep Biedronka odwiedzam co dzień i za każdym razem mile wspominam zakupy.
W CK Browarze byłam nie raz i nie dwa, w różnych porach. Wystrój miejsca jest bardzo dobry i idealnie pasuje jako piwiarnia, ciemne drewno, barowe oświetlenie i duża przestrzeń. Bardzo lubię takie miejsca. Ciekawym pomysłem jest widoczna aparatura i kadzie browaru stojące za barem. Piwo jest wyśmienite. Na tym niestety kończy się dobra strona tego miejsca, a szkoda, bo ma niesamowity potencjał. Często nawet kiedy było jeszcze raczej pusto w ciągu dnia nie można było doczekać się obsługi, która nie wyglądała też na bardzo zajętą. Kiedy się w końcu podchodzi do baru, to obsługa odsyła z powrotem do stolika i czekamy znowu. W ten sposób podczas mojej ostatniej wizyty (w prawie pustym jeszcze lokalu około godziny 16-stej) wróciłam do stolika, czekając sprawdziłam sobie maile, kilka wysłałam i... nie doczekawszy się obsługi przez 15 minut - wyszłam. Żeby zamówić tam piwo trzeba chyba mieć szczęście. Wieczorami za to muzyka, którą tam serwują potrafi spowodować naprawdę negatywne wrażenia: najgorsze disco pomieszane z czymś w rodzaju techno, zagłuszające skutecznie każdą rozmowę. Taka kakofonia w tej części (CK Browar ma też night club) moim zdaniem nie pasuje do piwiarni, która z powodzeniem może aspirować do wyższego poziomu. To nie night club. Nie rozumiejąc takiego podejścia managerów lokalu - odradzam wizytę w CK Browar z powodu niskiej jakości obsługi (a rodzaj muzyki zostawiam jako rzecz gustu). Szkoda naprawdę dobrego piwa.
Pizzeria Verde w Pyskowicach znajduje się przy rynku. Łatwo do niej trafić nawet jak się nie zna miasta. W środku można zająć stolik albo na parterze albo w piwnicy. Pizzeria jest urządzona z nutą romantyzmu, wystawione są tam prace plastyczne, które można zakupić. W całej pizzerii jest czysto i schludnie, tylko oświetlenie jest nieco za słabe (miałam problem z odczytaniem menu), a na dale w części piwnicznej jest dość zimno. Kelner stanął na wysokości zadania, mimo wielu prób. Najpierw kolega poszedł zamówić piwo dla panów i grzane wino dla mnie, okazało się, że nie ma jeszcze grzanego wina (w menu nie było napisane, że podają je tylko w zimę) więc kolega zamówił dla mnie kawę. Niestety zapomniał, że ja kawy pod żadną postacią nie lubię, więc musiał iść odwołać zamówienie. Nie było z tym żadnych problemów. Następnie kolega zamówił dla mnie wino. Pan kelner przyniósł mi wino do stolika i służył pomocą przy wyborze pizzy (byliśmy w trójkę i nie mogliśmy się zdecydować na pizze, bo każdemu nie odpowiadał jakiś składnik pizzy zaproponowanej przez drugą osobę, więc kelner zaproponował wymianę składnika na inny). Gdy kelner odszedł na górę okazało się, że w moim winie pływa mucha, poszłam więc na górę z winem i poprosiłam kelnera o wymianę. Kelner przeprosił mnie za zaistniałą sytuację i wymienił wino bez problemu. Przez cały czas kelner był sympatyczny i uśmiechnięty oraz schludnie ubrany. Na pizze czekało się nie zbyt długo i była ona bardzo dobra. Ogólnie wieczór w Verde uważam za udany i wiem, że jeszcze tam wrócę.
Przejeżdżając koło tego sklepu weszłam aby kupić sałatkę do obiadu.No muszę przyznać,że nie byłam znów zbytnio zadowolona z zakupów w tym sklepie.Półki nie wiem czy znowu czy dalej były puste ale od moich ostatnich zakupów w tym sklepie nic tam się nie zmieniło.Jedyne co uległo zmianie to kolejka do kasy była krótsza ale to dzięki temu,że Pani właśnie siadła do kasowania,niestety tępo kasowania tam się nie zmienia.
Bywam w makaroniarni dość regularnie, ulubiona knajpka w ulubionej dzielnicy Krakowa :). Wystrój niezwykle przytulny, ogródek bardzo ładnie zrobiony; uprzejma obsługa, choć kelnerzy mogliby popracować nieco nad wymową włoskich nazw ;) - ale to już moje czepialstwo. Makarony smaczne, z przystawek polecam gorąco zupę cebulową - niebo w gębie! Na deser tiramisu - pyszne, puszyste, w postaci deseru a nie ciasta co jest dla mnie ogromnym plusem! Ostatnio co prawda nieco wzrosły ceny dań, ale mimo to można zjeść obfity posiłek nie odchudzając znacznie portfela. Polecam!
Przechodziłem obok tego lokalu wiele razy, aż w końcu się skusiłem. Bardzo dobre żeberka - mięciutkie mięso samo odchodzi od kostek - naprawdę delikates. Frytki niestety mrożonkowe z pulpy. Cheeseburger przyzwoity, trochę letni - wydawało mi się, że w Roosterze jadłem smaczniejszego. Do dań solidna porcja bardzo przyzwoitej sałatki colesław. Porcje gigantyczne - adekwatne do cen. Wystrój konsekwentnie stylizowany na Amerykę lat 50-60, dla niego samego warto posiedzieć. W toalecie cichutko z głośników leci... kurs języka angielskiego :). DUŻY minus za dziwne podejście do płacenia kartą: akceptowane są tylko wypukłe karty VISA. I nie jest to awaria, tylko, wedle zeznań kelnerki, decyzja właścicieli. Zostaliśmy o tym zawczasu uprzedzeni, i koniec końców zapłaciliśmy gotówką.
Byliśmy w tej restauracji ze wspólnikiem kilka razy, niestety dziś chyba po raz ostatni. Z początku miłe wrażenia - bardzo dobre jedzenie, wystrój bez rewelacji, ale całkiem sympatyczny, miła obsługa. Dzisiaj trafiliśmy na większość stolików zarezerwowanych, jednak udało się znaleźć jakieś miejsce przy drzwiach. Zjedliśmy bardzo dobry żurek i pełni nadziei oczekiwali na danie główne, ale przyszła grupa, która miała zarezerwowanych kilka stolików. Obsługa skupiła się wyłącznie na tej grupie, a my siedzieliśmy, czekaliśmy, i czekaliśmy... i czekaliśmy. Obok nas w mniejszej sali siedzieli również inni klienci, którzy byli przed nami, niestety też "zawiesili się" pomiędzy zupą a drugim daniem. Po prawie godzinie zjawiła się nareszcie sympatyczna pani z obsługi. Jak się okazało tylko po to, aby... poprosić nas o trochę cierpliwości ponieważ "grupa wprowadziła zmiany do zamówienia". Nie wiem dlaczego w tej sytuacji to my czekaliśmy a nie osoby, które wprowadziły zmiany do zamówienia, ale niech to pozostanie słodką tajemnicą personelu restauracji. Jednak po kolejnych 25 minutach rozglądania się po ścianach uznaliśmy, że ta chwila cierpliwości trwa zbyt długo i na tym zakończyła się nasza przygoda z Marchewką z Groszkiem. Reasumując - ze względu na stosunek jakości do ceny lokal jak najbardziej godny polecenia, jednak jeśli ktoś chciałby wyjść tak jak my w trakcie dnia pracy na obiad to niestety powinien poszukać czegoś innego. W Marchewce z Groszkiem obsługa nie jest w stanie sobie poradzić z normalnym "spiętrzeniem" klientów w porze obiadowej. Półtorej godziny oczekiwania na swoje danie to o wiele za długo, zwłaszcza jak się siedzi i patrzy jak osoby, które przyszły znacznie później wychodzą po obiedzie i po kawie...
Jestem bardzo zawiedziona tym miejscem. Spodziewałam się dobrej gruzińskiej restauracji, ale lokal bardziej przypomina lepszy fast food z jedzeniem, które gruzińskie jest tylko z nazwy. Bardzo nieprofesjonalna obsługa - za każdym razem podchodził do nas inny kelner, bardzo długo oczekiwaliśmy na rachunek. Jedzenie było naprawdę niesmaczne, tłuste i źle doprawione. Ponadto, placek chaczapuri był cały mokry od surówek, które powinny być podane w osobnej miseczce. Pierożki były bez smaku, a w mięsie trafiłam na jakieś chrząstki. Zdecydowanie nie pójdę więcej do tego lokalu, tym bardziej, że w Krakowie jest tak wiele fantastycznych restauracji.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.