Jest to knajpka, która zawsze jest otwarta. Są taki dni i takie godziny, że wie się, że wszystkie bary są zamknięte. Ta knajpka otwarta jest natomiast nawet w wigilie i każde inne święto należące do 13 dni z zakazem handlu. Wszystko jest oczywiście zgodne z prawem bo jedyną obsługującą w te dni osobą jest właściciel. Niektóre osoby będą się na taki stan rzeczy bulwersować. Ja z kolegami mam co roczny rytuał i po zakończonej wigilii przy rodzinnych stołach idziemy na przyjacielskie piwo zamiast oglądać „Kewina samego w .....” po raz tysięczny któryś.
Sam bar wyglądem raczej nie zachwyca, ale ma swój swoisty klimat.
Bar posiada ogródek piwny, wygląda on dość dobrze, choć przyznam, że nie miałem okazji z niego osobiście skorzystać.
Toalety również pozostawiają wiele do życzenia, ale są. Plusem jest to, że jak człowiek zgłodnieje to zawsze może zjeść na miejscu jakieś frytki lub jakąś kanapkę typu hamburger.
Obsługa sprawna i miła, jak na takie miejsce jest niemal idealna.
Piwo lane 0,5l to koszt nie przekraczający 5zł.
Często tankuję paliwo na stacjach BP, dziewczyny proponowały karty banku Citi Handlowego. W Internecie przeczytałem że jest promocja na karty 2 lata bez opłaty, i na taką kartę przez Internet złożyłem w maju tego roku zamówienie. Doradca Citi Handlowego umówił się na spotkanie i do takiego spotkanie doszło w Tarnowskich Górach (data bodajże 06/05/2009).Doradca gwarantował mi kartę dwuletnią ze zdjęciem, w samochodzie miał urządzenie wielofunkcyjne, zrobił ksero, podpisałem umowę i czekałem na kartę. Kiedy przyszła karta przy autoryzacji dlatego że lubię pytać, spytałem Panią konsultant czy rzeczywiście jest to karta dwuletnia, okazało się że nie, że jest to zwykła karta jednoroczna. Zdenerwowany nie aktywowałem karty ,udałem się do filii banku w Tarnowskich Górach aby oddać kartę i na piśmie złożyć reklamację i skargę na kłamliwe postępowanie doradcy. Okazało się że Panie w banku praktycznie nic nie mogą, ani potwierdzić odbioru karty, ani potwierdzić reklamacji na piśmie, pracownica włożyła tylko to wszystko do koperty i powiedziała że następnego dnia kurier zabierze to do Warszawy. Po miesiącu mogłem ponownie złożyć zamówienie na kartę dwuletnią, tylko poprosiłem aby nie był to ten sam doradca który mnie okłamał, przyjechała Pani. Po rozmowie wypisała niezbędne druki, ja podpisałem, dołączyłem zdjęcie i Pani doradca zapewniała że tym razem będzie wszystko w porządku. Następnego dnia otrzymałem telefon od Pani doradcy ,czy może przyjechać bo jeszcze raz bo trzeba wypisać formularze na nowo bo Pani doradca pomyliła daty, byłem w domu, Pani przyjechała ,wypisała nowe formularze ,ja podpisałem i miało już być teraz wszystko w porządku. Faktycznie karta przyszła ,była dwuletnia ,tylko bez zdjęcia jak zamawiałem. Skontaktowałem się telefonicznie z Panią doradcą(zostawiła wizytówkę),Pani doradca obiecała interweniować w centrali i obiecała mnie powiadomić o rezultatach, niestety minęło już dwa miesiące a telefonu nie ma. Dlatego ja złożyłem reklamację i po około dwóch tygodniach karta nowa ze zdjęciem przyszła. Przy podpisaniu umowy była klauzula że wyciągi będą przychodziły drogą elektroniczną na emeila, kartą płaciłem ,jednocześnie zbierając punkty. Zaniepokojony że jeszcze po tak długim okresie żaden emeil nie nadszedł ,zacząłem kontaktować się z bankiem. W dniu 28/09/2009r telefonicznie rozmawiałem z konsultantem ,przedstawiłem całą sytuację, Pan konsultant poinformował mnie że faktycznie ,bank nie przesyłał mi drogą elektroniczną bo jest awaria systemu. Zaznaczył jednocześnie że zmieni abym mógł zalogować się na stronie Citi Handlowego i w taki sposób spłacać kartę, ale jednocześnie na podany emeil taka informacja dotrze. W związku z tym że następnego dnia w skrzynce odbiorczej żadnej informacji z Citi Handlowego nie było, telefonicznie zacząłem kontaktować się z bankiem, i tu dopiero zaczęła się moja gehenna. Bank Citi Handlowy szczyci się usługą CitiPhone gdzie powinno się wszystkie sprawy załatwić po wykonaniu połączenia na ten numer. Niestety procedury są zgoła inne, za każdym razem trzeba podawać numer karty, wbijać specjalny numer właśnie CitiPhone, a później mnóstwo pytań, i prośba o przedstawienie sprawy w jakiej dzwonię. Po około pięciu minutach za jakie płacę ja jako klient w słuchawce słyszę połączę Pana z innym działem bo ja jestem niekompetentna/ty, i następny konsultant to samo, w ciągu trzech dni miałem przyjemność (ale wątpliwą) usłyszeć głosy chyba 23 konsultantów. Kiedy udało mi się w końcu zalogować do mojego konta, na wyciągu zobaczyłem karę 25 zł, za monit listowny z banku(którego jeszcze nie otrzymałem),i naliczone odsetki za niespłacone w terminie zaległości. Pytałem wcześniejszych konsultantów, a także Panią w filii banku w Tarnowskich Górach w dniu 29/09/2009 czy przypadkiem nie mam już jakieś kary ,informowano mnie że nie mam, a gdyby taka się pojawiła skontaktować się z linią CitiPhone w celu anulowania takowej kary. Zadzwoniłem na ten nieszczęsny numer, musiałem przejść trzech konsultantów zanim połączono mnie z odpowiednią Panią? Od tej Pani usłyszałem że nie może być mowy o anulowaniu kary bo nie spłaciłem w terminie, spytałem a na jakie konto miałem wpłacić skoro nie otrzymałem wyciągu na emeila?.Pani oznajmiła że dwa dni temu zmieniono mi że mam się logować i tak spłacać zadłużenie, argumenty moje że miałem otrzymywać wyciągi na emeila do tej Pani nie docierały, polecała mi tylko przeczytać regulamin do którego mam się stosować, ale tylko ja bo bank może robić co się mu żywnie podoba. Próbowałem wytłumaczyć tej Pani że to ja jako klient starałem się o otrzymanie w jakiejś formie wydruku, i była to inicjatywa moja a nie banku, ale konsultantka miała w głowie tylko pewne regułki o regulaminie a stan faktyczny który miał miejsce do tej Pani nie docierał. Tak że ja jako klient zostałem narażony na straty finansowe,kara25zł,odsetki 10,50zł,a także około 40zł za telefony,oraz zszargane nerwy a wina ewidentnie leży po stronie banku ,przez niekompetencje konsultantów i doradców. Będę jednak składał skargę i reklamację na piśmie ,o wynikach powiadomię po całej procedurze odwoławczej.
Reasumując: Bank Citi Handlowy to wielkie rozczarowanie, pomyłka za którą bank każe sobie zapłacić ,niekompetencja konsultantów i doradców, nie wysyłanie drogą elektroniczną wyciągów zgodnie z podpisaną umową, zawiła procedura kontaktu z odpowiednimi konsultantami.
Ostrzegam klientów przed podpisywaniem jakichkolwiek umów z bankiem Citi Handlowy. Stanowczo odradzam z korzystania z jakiejkolwiek formy bankowej ,ROR, konta osobiste, jakiekolwiek karty płatnicze, kredytowe w/w banku t/j Citi Handlowy.
Jak to kiedyś powiedział Panu na „błękitnej linii” mój kolega – „jestem szczęśliwym posiadaczem...” dotyczyło to pewnej usługi, z której kolega zadowolony na pewno nie był. Tak samo dotyczy mojego dostawcy Internetu oraz telewizji kablowej. Jedyne co można dobrego powiedzieć to to, że jest dość tanio Internet 1Mb kosztuje mnie 36 zł, cyfrowa telewizja kablowa 28 złotych. Tyle niestety dobrych informacji. Do białej gorączki doprowadza mnie fakt, że praktycznie dzień w dzień muszę resetować modem przez nich dostarczony. Muszę to robić ponieważ jak tego nie zrobię nie mam po prostu Internetu. Inną drażniącą mnie rzeczą jest to, że praktycznie wszystkie kanały telewizji kablowej „tnie”, do tego wszystkiego często się zawieszają, rzadko kiedy dźwięk idzie w parze z obrazem. Oczywiście kilkukrotnie interweniowałem już w tej sprawie na infolinii, jak i w biurze abonenta. Za każdym razem obiecują, że sytuacja ulegnie poprawie, lecz nie ulega od ponad roku. Z niecierpliwością czekam na nadejście końca ważności umowy.
Dobijaliśmy właśnie do Nynashamn. Czekałem przy wejściu na opuszczenie promu. Przy pobliskiej recepcji rozegrała się w tym czasie scena dramtyczna.
Pani (z rozmowy wynikało, że mieszkająca w Szwecji, ale mówiąca po polsku) wyrażała swoją dezaprobatę do zakresu usługi - sprzedano jej nie taką kabinę. Nie chodzi tu o szczegóły błędu, ale o to, że pani z recepcji zachowywała się wobec klientki arogancko i niegrzecznie. Niezależnie od tego, czy błąd tkwił po stronie pasażerki, pokrzykiwanie na pasażera i głośne upominanie go jest moim zdaniem niedopuszczalne. Dodatkowo, siedzący obok młody człowiek kpiąco śmiał się pod nosem i natychmiast po odejściu pasażerki zaczął głośno i niewybrednie komentować jej - złe jego zdaniem - zachowaniem.
Promocja dobrych usług PŻB jak się patrzy.
Sezon jesienny to czas przetworów. Do ich wykonania, poza umiejętnościami i owocami potrzeba słoików. Ponieważ tego dnia - wbrew oczekiwaniom - nazbieraliśmy wielki kosz grzybów, potrzebne były słoiki.
Kiedy już znaleźliśmy właściwą półkę okazało się, że sprzedaje się tylko słoiki duże, a zakrętki małe. Alternatywą był zakup słoików z pokrywką (z nadrukowanymi ogórkami - choć to już nie sezon na ogórki), które niestety były wyraźnie droższe.
Zamawianie towaru, który jest bezużyteczny bez odpowiedniego uzupełnienia nie ma sensu.
Obsługa nie interesuje się klientem.Na zadane pytania dotyczące produktów odpowiada zdawkowo.Obsługa bardzo znudzona.Braki towarowe.Bałagan przy półkach z artykułami sypkimi.Osoba zajmująca się reklamą "CLUBCARD" zamiast rozmawiać z klientami zajęta jest rozmową ze znajomymi przed marketem.Czynna jedna kasa.
Jak zwykle czynna jedna kasa.Braki towarowe na półkach.Wózki z towarem pozostawine na hali sprzedaży.Brak obsługi wykładającej towar na półki.Brak ulotek reklamowych.Bałagan na półkach.Pozostawiane na hali puste pudełka po towarze.Czytniki nie pokazują cen niektórch towarów.
Bardzo fachowa i miła obsługa działu elektrycznego. Sprzedawca dysponował sporą wiedzą na temat systemów alarmowych, oraz wideodomofonów. Jedyny minus trzeba było chwile poczekać na obsługę działu co wynikało z sporej ilości klientów. Sprzedawca wykazał się inicjatywą przedstawił pełną ofertę w interesującym mnie zakresie. Kilka dni wcześniej zakupiłam kilka lamp, oferta jest bogata, duży wybór. Generalnie jestem zadowolona jedyny mankament to niemożność samodzielnej obsługi. Lampy i wideodomofony wydaje sprzedawca.
Sklep jest dobrze zaopatrzony w tanie podstawowe artykuły żywnościowe, udało mi się nabyć większość produktów które planowałam kupić, ceny są konkurencyjne, zaletą jest również stałe miejsce produktów na regałach, obsługa zadowalająca, odnosi się z szacunkiem do klienta. Uważam jednak ze asortyment sklepu mógłby być bogatszy. Kolejną wadą są długie kolejki, za mało pracowników pracuje na kasach. Wygląd supermarketu pozostawia także trochę do życzenia, wnętrze jest mało estetyczne, wręcz ubogie.
Dziś byłam w sklepie Mix Electronics rozejrzeć się w proponowanym asortymencie sprzętu RTV i AGD. Sklep mieści sie na pierwszym piętrze "Galerii Stokrotka". Powierzchniowo jest dość duży, Większy gabarytowo sprzęt(pralki, lodówki, zmywarki itp) jest ustawiony w rzędach, między rzędami można swobodnie się poruszać. Na każdym towarze znajduje się cena bardzo dobrze widoczna (duże cyfry wypisane pogrubioną czcionką). Z personelu były cztery osoby (trzech mężczyzn i jedna kobieta), wszyscy elegancko ubrani w białe koszulki i krawaty, a kobieta w białej bluzce, wszyscy również mieli przypięte plakietki ze swoimi imionami i nazwiskami. Kiedy weszłam tam z kuzynką i jeden z ekspedientów zobaczył, że się rozglądam za sprzętem AGD, od razu z miłym uśmiechem na twarzy podszedł do nas i zapytał w bardzo delikatny sposób czego poszukujemy i czy może mógłby nam w czymś pomóc. Powiedziałam, że interesują mnie w szczególności pralki automatyczne, zapytał, czy ładowane od góry, czy też z drzwiczkami z przodu, no i jakie ga baryty. Odparłam, że tylko z drzwiczkami z przodu, a ponadto niezbyt duże. Zaoferował mi jedną pralkę, która sama waży pranie i pobiera wodę w zależności od ilości prania, powiedział jeszcze, ze być może sama firma nie jest dobrze kojarzona, ale te pralki bardzo dobrze sie sprzedają i w zasadzie się nie psują.. Spytałam jeszcze o kilka znanych markowych firm,pralek, do jednej z nich miał takie same uwagi jak i ja, a pozostałe dwie też polecał, tyle że tamte nie miały tak bogatej elektroniki. Pytałam również jak jest z naprawami gwarancyjnymi towaru zakupionego u nich, odparł, że nie ma żadnego problemu, bo tym już oni sami się zajmują i nie trzeba nigdzie jeździć, monter który naprawia sprzęt sam się skontaktuje z klientem.Ekspedient był bardzo miły. Przeszłam z nim następnie do telewizorów i jak się okazało również bardzo polecał te marki, które i ja uważam, że są dobre. Następnie podziękowałam miłemu panu za fachowe informacje odnośnie sprzętu mówiąc, że jeszcze muszę sie zastanowić nad zakupem. Następnie podeszłam do lady i zapytałam miłej młodej Pani o roboty kuchenne "Zelmera", odpowiadała mi na pytania bardzo grzecznie, fachowo i profesjonalnie, z uśmiechem na twarzy podtrzymując wzrokowy kontakt ze mną. Na koniec swej wizyty zapytałam, czy jeśli ktoś porusza się na wózku inwalidzkim, a chciałby coś kupić, czy miałby jakąś możliwość dotarcia do sklepu. Uzyskałam odpowiedź, że oczywiście, nie ma problemu, bo do sklepu jest również winda. Po uzyskanych informacjach, podziękowałam i pożegnałam się z personelem, wszyscy zgodnie odpowiedzieli mi dowidzeniai nie było w ogóle na ich twarzach widać tego, że zajęłam im sporo czasu wypytując sie dokładnie o wszystko, a nic nie kupiłamm. Na wizytę w tym sklepie ubrałam się celowo niezbyt elegancko, żeby sprawdzić jak są traktowani zwykli, szarzy klienci - okazało się, że każdy klient w tym sklepie jest traktowany bardzo dobrze i profesjonalnie, bez wyjątku. Czy to klient raczej ubogo wyglądający czy też elegancko ubrany. zawsze zostanie miło i fachowo obsłużony.
Ponadto tak jak stwierdziłam na początku sklep ma duża powierzchnię. W sklepie panuje ład i porządek, przy biurkach obsługi również jest czysto, towar jest poukładany i poustawiany jest asortymentami. Po prostu miło jest tam wejść i rozejrzeć, bo personel moim zdaniem podchodzi do klienta w myśl zasady "klient - nasz pan.Moja ocena sklepu, wyglądu obslugi oraz jej fachowości i uprzejmości w skali 1 do 5 to właśnie 5.
Szanowna Klientko.
Zadowolony Klient to także nasza satysfakcja. Dlatego staramy się utrzymywać wysoki poziom świadczonych przez nas usług.
Dziękujemy za pozytywną opinię i zapraszamy ponownie!!
Kiedy wracałem wczoraj do domu, okazało się, że mam do załatwienia jeszcze jedną sprawę i koniecznie jest zatankowanie na stacji benzynowej abym mógł tam spokojnie dojechać. Przejeżdżałem akurat obok stacji Shell, na której ostatni raz byłem 6.08.09. Kiedy podjeżdżałem pod dystrybutor okazało się, że całkiem spora grupa klientów korzysta akurat z ich usług. Naliczyłem 5 samochodów. Pracownik stacji, który stał tuż koło wejścia i obserwował teren stacji skierował się w moim kierunku. Podziękowałem mu ruchem ręki i sam zacząłem tankować samochód. Po nalaniu paliwa udałem się do budynku stacji, aby uregulować transakcję. W środku na szczęście nie było kolejki, podszedłem do kasy i oto jak wyglądała rozmowa. „Dzień Dobry” odpowiedziałem „Witam”, „5 dystrybutor?”, „Tak, 5”, ”Zbiera Pan punkty na naszych stacjach?”, „Tak, tylko akurat nie wziąłem karty” odpowiedziałem, „To w taki razie tu jest ulotka, żeby Pan wiedział, że za 1000 punktów i dopłatą 150 zł można dostać którąś z tych rzeczy”. To mówiąc pracownik podał mi ulotkę ze zdjęciami 4 różnych przedmiotów. Zwróciła moją uwagę kuchenka mikrofalowa i odkurzacz. Pomyślałem, dlaczego nie. Następnie usłyszałem, „Może red bulla w promocji?”. Podziękowałem, zapłaciłem i wyszedłem. Naprawdę dobra obsługa, do takiego poziomu jestem przyzwyczajony na tej stacji. Niestety z uwagi na różnokolorową bluzkę, niewątpliwie firmową nie zauważyłem imienia pracownika.
Podczas mojego pobytu w Kotlinie Kłodzkiej musiałem często tankować z powodu licznych samochodowych wycieczek. Muszę obiektywnie stwierdzić, że najtańszy gaz LPG w Kotlinie Kłodzkiej jaki udało mi się znaleźć był na stacji ORLEN w Mikowicach. Przeciętna cena gazu LPG w tym regionie pomiędzy 25-29 września wynosiła około 1,90zł, na tej stacji było to 1,81zł. Taka sama cena była jeszcze tylko na stacji ORLEN przy przejściu granicznym Kudowa-Słone. Stacja w Mikowicach posiada duży parking, zarówno dla Tirów, jak i samochodów osobowych. Obsługa przy każdym moim tankowaniu przychodziła w bardzo krótkim czasie do dystrybutora. Osobom zajmującym się kasowaniem klientów również nie da się niczego zarzucić. Pracują sprawnie, są przy tym sympatyczne. Stacja sama w sobie ma to co inne stacje tego koncernu. Dość dobrze zaopatrzony sklep z tym co zwykle jest podróżnym najbardziej potrzebne. Polecam tę stację szczególnie ze względu na jakość obsługi.
Umówiłam się ze znajomym na lunch w zupełnie innej, niż recenzowana, kawiarni, która mieści się (a w zasadzie – mieściła) w bliskim sąsiedztwie tejże. Poprzednim razem byłam tam 6-8 tygodni wcześniej, tym większe było więc moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że w miejscu Coffeeshop Company znajduje się obecnie przaśny bar piwny. Nic to, trzeba było szybko znaleźć inne miejsce, tym bardziej, że zbierało się na deszcz. Tym sposobem trafiliśmy do Time. Mijałam tę kawiarnię setki razy, nigdy jednak nie nadarzyła się okazja, by zajrzeć do środka. Było kilka wolnych stolików, usiedliśmy blisko wyjścia. Szybko zjawił się pan z obsługi i wręczył nam menu. Moją uwagę w karcie zwróciły deser w postaci lodów waniliowych (cena – ok. 14 zł) z malinami na ciepło i bitą śmietaną. Poprosiłam o deser, zaznaczając wyraźnie, że proszę o same lody z malinami na ciepło, bez bitej śmietany. Kolega zamówił natomiast sernik i herbatę. Po ok. kwadransie na stole pojawiło się moje zamówienie. Niestety, w pucharku były nie tylko lody z malinami, ale również naprawdę spora porcja sosu czekoladowego. Dlaczego? Czy sos czekoladowy to składnik różniący się czymkolwiek od bitej śmietany, że nie warto o nim wspominać? Czy naprawdę wszyscy są amatorami rzeczonego sosu i marzą o zajadaniu się deserem z jego dodatkiem? Szczerze wątpię. Ja w każdym razie sosów nie znoszę. I nie ma znaczenia, czy stanowią dodatek do lodów, kawy, ciast czy naleśników. Omijam je szerokim łukiem i nie lubię być nimi uszczęśliwiana na siłę. Poprosiłam więc uprzejmie, by Pan deser zabrał i zrealizował zamówienie zgodne z moimi wskazówkami. Kelner, z obrażoną miną, zapytał: „I co ja mam teraz z tym zrobić?”. Ja na to „Nie wiem, jeśli lubi pan sos czekoladowy – życzę smacznego”. Kelner: „sam mam to zjeść?”. Ja: „Proszę o lody z malinami, bez innych dodatków, czymkolwiek postanowiliby mnie Państwo zaskoczyć”. Lody zostały zabrane, kolega dostał sernik z herbatą, gawędziliśmy przez godzinę, a ja deseru nie doczekałam. Kiedy poprosiliśmy o rachunek, nikt nas nie przeprosił, nie zapytał, czy smakowało, nie wspominając o jakimkolwiek wyjaśnieniu – dlaczego ostatecznie nie otrzymałam nawet kawy. Na rachunku był sernik i herbata. Nie muszę chyba dodawać, że to była moja pierwsza i zarazem ostatnia wizyta w przedziwnym Time.
Wybralem sie po zakupy spozywcze do Biedronki.Niestety jest to mały pawilon w zwiazku z czym panuje tam straszny ścisk. Jest to jedna z ostatnich Biedronek, która nie została poddana renowacji. Towar często jest wystawiony na paletach przez co jeszcze bardziej niemozliwe jest przejechanie wózkiem pomiędzy półkami. Dlatego też wiele osób z okolicy woli jeżdzić do innych Biedronek znajdujących się na innych osiedlach. Na polkach standardowo panuje balagan. Jak zawsze obojętnie jaka jest kolejka z koszykami otwarta jest tylko 1 kasa. Wyjątkowo otwierają 2 kase jak klienci zaczynają się kłócić. . Zdecydowanie nie polecam tej Biedronki to chyba jedna z najgorszych w Łodzi. Jako stały klient czekam z niecierpliwością na remont lub powiększenie tego lokalu. Po towar z gazetki zawsze jeżdze do innej Biedronki oddalonej o 5 km bo tu zazwyczja go brakuje odrazu.
Po różnych doświadczeniach z innymi bankami koszalińska placówka MultiBanku pozytywnie mnie zaskoczyła. Uprzejma obsługa, kompetentni doradcy klienta, a szczególnie pani która mi doradzała, dzięki której moje sprawy finansowe mają się nadzwyczaj dobrze. Cała placówka zasługuje na pochwałę.
Często przemieszczam się trasą przy której znajduje się stacja ORLEN w Nowym Korczynie i muszę przyznać, że za każdym razem ceny są sporo niższe niż u konkurencji po drodze. Dla przykładu cena gazu LPG na stacjach ORLEN w Mielcu to 1,93zł na stacji w Nowym Korczynie 1,78zł. Nie trudno policzyć, że na tankowaniu do pełna (38l) oszczędza się 5,7 zł. To daje mi „darmowe” 3,2 litra, co z kolei pozwala przejechać moim samochodem 40 km. Minusem każdego tankowania na tej stacji jest długi czas oczekiwania na przybycie do dystrybutora kogoś z obsługi. Spowodowane jest to m.in. tym ,że za każdym razem ktoś z obsługi musi iść do budynku stacji i podać koledze/koleżance ilość zatankowano gazu. Dystrybutor nie ma połączenia z komputerem na stacji. Jest to dość archaiczne rozwiązanie jak na dzisiejsze czasy. Ale może dzięki temu cena jest tak niska!?. Ogólnie obsługa jest miła. Stacja nie odbiega od standardu jaki panuje na stacjach ORLEN. Jest czystko, można kupić to co jest najpotrzebniejsze, do kas nie ma kolejek.
Duży salon prasowy zajmuje część parteru zajmowaną przez sieć Empik. W środku przy drzwiach stoi Pan ochroniarz który wchodzącym mówi uprzejmie dzień dobry. Czasem przytrzyma drzwi. Po drugiej stronie jest stojak z bezpłatnym magazynem Tomy Kultury. Gazety są posegregowane tematycznie. Klienci często stoją przy regałach i czytają wybrane tytuły co po pierwsze utrudnia zakupy a po drugie daje sygnał że niektóre pozycje mogą być już podniszczone.
Przy kasie są małe pionowe półeczki ze słodyczami. Nie wszystkie mają podpisy z ceną, a te znajdujące się tuż na podłogą są ciężkie do odczytania.
Na cztery kasy jest czynna jedna.Za ladą stoi dziewczyna która jak czytamy z plakietki ,,uczy się,,. Sprawia wrażenie smutnej lub/i zmęczonej. Ubrana jest w czarną bawełnianą bluzkę z kołnierzykiem typu polo z długim rękawem która jest przynajmniej o dwa numery na nią za duża. Oklapnięte półdługie włosy, zasłaniające twarz dopełniają tego nieatrakcyjnego wizerunku sprzedawcy.
Przede mną są dwie osoby. Druga dokonuje sporego zakupu wielu tytułów, których zeskanowanie zajmuje trochę czasu, zwłaszcza że kasjerka robi to strasznie anemicznie. Sporo czasu zajmuje jej też spakowanie gazet do reklamówki.
Oszczędna w słowach- dzień dobry dziękuję, dowidzenia - uważa najwidoczniej za zbędne.
Złe wrażenia z dzisiejszej wizyty w salonie łagodzi ponownie ochroniarz który gdy wychodzę mówi mi dowidzenia
Na trzy stanowiska kasowe-jedno czynne,kolejka 16 osób,brak wystarczającej ilości miejsc do siedzenia,czas oczekiwania na obsługę-42min,o godz 9 tej otworzono 2 okienko kasowe po uprzednim przygotowywaniu stanowiska przez pracownika ok 15 min.W lokalu czysto,obsługa schludnie ubrana i uprzejma.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
Placówka mieści się...
Placówka mieści się w centrum miasta. Może nie jest duża ale panuje tam bardzo miła atmosfera. Wnetrze jest schludne i ciepłe. Pracownicy mili i uprzejmi. Zdecydowała się załozyc tam konto, oferta bardzo atrakcyjna.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.