Od kliku dni telefonicznie kontaktują się ze mną konsultanci z Polbanku. Pytając się, czy mogę im poświęcić chwilę na rozmowę. Pierwszy telefon miałam w zeszłym tygodniu, skontaktowała się ze mną konsultantka, która z dziwnym grymasem w głosie od razu przeszła do przekazywania informacji. Przerwałam wówczas rozmowę z prośbą o kontakt po godz. 17. Po około trzech dniach ponownie chyba ta sama konsultantka (niestety nigdy nie jestem w stanie zrozumieć nazwiska dzwoniącej osoby) skontaktowała się ze mną w południe. Przeprosiłam i powiedziałam, aby zadzwoniła po 17 ponieważ jestem w pracy. Konsultantka pożegnała się słowami: "do usłyszenia zatem po godzinie 17". Niestety telefonu po godz 17 nie było. Wczoraj zadzwonił do mnie jakiś Pan. Przedstawił się, że dzwoni z Polbanku i chciałby porozmawiać. Ponownie przełożyłam rozmowę na godziny wieczorne, dodając, że już dzwoniono do mnie w tej sprawie i za każdym razem proszę o kontakt po 17. Konsultant szybko wówczas przeprosił i pożegnał się ze mną. A dziś... tradycyjnie około godz 16 ponownie telefon z Polbanku. Tym razem jednak nie odebrałam. I ciekawa jestem czy jeszcze ktoś będzie się próbował dodzwonić do mnie. Zastanawiam się czego to może być wina, że konsultanci z Polbanku dzwonią na chybił trafił... zła komunikacja w zespole czy może błędne, przestarzałe aplikacje, na których pracują. Jedno jest pewno coś tu nie gra!
Głodna i zmarznięta wracałam z pracy, sama nie wiedziałam na co mam ochotę. Przechodząc obok cukierni ASPROD zauważyłam na drzwiach plakat polecający zakup jabłecznika w promocyjnej cenie. Od razu przyszło mi na myśl, że w domu podgrzeję sobie ciasto w piekarniku i zjem je ciepłe popijając ciepłym kakao. Od razu weszłam więc do cukierni. Stanęłam 3 w kolejce. Gdy przyszła moja kolej poprosiłam o około 300 gr kawałek jabłecznika. Ekspedientka poinformowała mnie, że niestety jabłecznika już nie ma. W tej samej chwili osoba stojąca za mną w kolejce raz jeszcze się zapytała: "tego promocyjnego jabłecznika już nie ma?". Ekspedientka potwierdziła, że się już skończył. Pomyślałam sobie, to dlaczego na drzwiach wejściowych wciąż wisi plakat! Ale nic nie mówiąc podziękowałam i wyszłam z kolejki. Rozejrzałam się jeszcze i zauważyłam, że w sprzedaży jest szarlotka... dlaczego ekspedientka nie powiedziała, że zamiast jabłecznika poleca szarlotkę!? Na pewno bym się skusiła, bo tak bardzo miałam ochotę na placek z jabłkami. Jednak nie chciało ponownie mi się stać w kolejce więc zniesmaczona wracałam do domu wciąż myśląc co zjem po powrocie do domu.
Bardzo cieszy mnie kolejny konkurs. jak widać jest o co powalczyć. Tym razem regulamin jest przejrzysty i mam nadzieję, że nie ulegnie zmianie. Nie czuję się również uczestnikiem wyścigu jaki miał miejsce podczas ustrzeliwania piłek. Każdy pracuje niezależnie o innych. Mimo tego, iż każdy z uczestników powinien zgłaszać obserwację niezależnie od konkursów, możliwość wygrania super nagród jest bardzo dobrym motywatorem.
Mam tylko jedno zastrzeżenie. czas oczekiwania na ocenę obserwacji jest trochę długi. Tłumaczę to jednak dużą aktywnością uczestników w zgłaszaniu obserwacji.
Malwo, obserwacje oceniane są możliwie jak najszybciej. Ogromne zainteresowanie Promocją sprawia, że codziennie dostajemy mnóstwo Waszych opinii o jakości obsługi. Przygotowując naszą Rewolucję zadbaliśmy o to, by każdy użytkownik mógł sam decydować o jaką nagrodę powalczy (sam ze sobą). Każdy może uzbierać sobie określoną ilość obserwacji i wybrać wymarzoną nagrodę. Nie musi liczyć na szczęście i nie musi się z nikim ścigać. Pozdrawiamy – zespół portalu.
Po raz kolejny...
Po raz kolejny chciałabym wypowiedzieć się na temat Vision Secret Client. Dzięki zgłoszonym obserwacjom na JO co raz częściej otrzymuję zlecenia od Vision Secret Client. Bardzo mnie to cieszy. Vision Secret Client. jest solidną firmą, która zawsze terminowo wywiązuje się płatności za wynagrodzenie.
Ostatnio popełniłam błąd podczas wypełniania ankiety po badaniu. Dzięki pomocy koordynatorki wspólnymi siłami rozwikłałyśmy ten problem. Równie dobrze moje badanie mogło zostać nie zaliczone a jednak koordynatorka wykazała inicjatywę, aby wskazać mi błąd i dała mi możliwość jego skorygowania.
Dziękujemy za Pani opinię na temat naszej firmy, jest ona dla nas bardzo ważna. Staramy się zawsze dążyć do wysokiej jakości naszych usług oraz do zadowolenia naszych Tajemniczych Klientów. Mamy nadzieję, że będziemy mieli jeszcze nie raz okazję, aby spotkać się przy realizacji różnych ciekawych badań Tajemniczy Klient!
Po porannych zakupach...
Po porannych zakupach bardzo chciało mi się pić, dlatego w drodze do pracy wstąpiłam jeszcze do Biedronki, aby kupić jakiś napój. W Biedronce są bardzo dobre soki Vitanella, w smaku nie różnią się od firmowych Kubusiów. Różnią się za to ceną. Sok zakupiony w Biedronce jest tańszy od Kubusia o około 2zł.
Podobnie jest z innym produktami Biedronki, które bardzo sobie cenię.
wracając do dzisiejszej wizyty to niestety muszę zaznaczyć, że na sali sprzedaży było brudno. Szczególnie podłoga było dosyć mocno zanieczyszczona np. rozsypany cukier przy paletach,
Czynne były dwa boksy kasowe a kolejka była bardzo mała. jak zwykle kasjerka była życzliwa i podziękowała mi za zakupy.
Wstąpiłam do Pepco, aby kupić sobie bawełniane skarpetki. Jest tam spory wybór tego typu produktów, a oprócz tego są one w niskiej cenie. Jedna para kosztowała jedynie 3,99 zł.
Ogólnie jest to bardzo dobrze zaopatrzony sklep. Posiada szeroki asortyment artykułów kuchennych, zabawek czy ubrań. Zawsze według okoliczności wyeksponowane są sezonowe artykuły. Aktualnie na środku sklepu znajdują się zimowe kurtki dla dzieci i młodzieży.
Kiedy podeszłam do kasy w celu zapłaty kasjerka zapytała mnie czy nie potrzebuję kupić doładowania telefonu. Okazało się, że Pepco poszerzyło swoją działalność o sprzedaż doładowań telefonicznych za pomocą terminala. Bardzo mnie to ucieszyło ponieważ mało jest miejsc gdzie można kupić doładowanie właśnie w ten sposób. Będę pamiętała o tym przy najbliższej okazji.
Rzadko bywam w tym sklepie, ale dzisiaj wstąpiłam tam, aby przeprowadzić obserwację. Sklep jest dobrze zlokalizowany, więc nie narzeka na brak klientów. Można tam kupić praktycznie wszystko, zaczynając od produktów spożywczych a kończąc na asortymencie papierniczym. W sklepie znajduje się bardzo dobrze zaopatrzone stoisko z wędlinami i mięsem.
Jednak największym atutem Aldika jest własna piekarnia. w sklepie zawsze pachnie świeżym pieczywem i aż trudno się oprzeć, aby nie kupić np. ciepłych bułeczek. Wybór pieczywa jest bardzo duży. Są tam różne rodzaje chleba oraz duży wybór słodkich bułeczek. Ja zdecydowałam się na zakup bułki serowej.
Niestety trochę długo stałam w kolejce przy kasie. Była czynna tylko jedna z trzech kas.
Mimo tego, moje wrażenia z dzisiejszej wizyty są bardzo dobre.
Ambrozja jest to niewielki bar usytuowany nieopodal ruchliwej ulicy Sidorskiej. Idąc od autobusu często mijam ten lokal. Nawet kiedyś miałam nikłą przyjemność być klientką Ambrozji. Latem przed lokalem wystawione są ogródki piwne. siedzą tam lokalni amatorzy wysokoprocentowych trunków.Odprowadzają oni wzrokiem przechodzących chodnikiem ludzi oraz nie szczędzą im kąśliwych uwag,
Ogólnie lokal, można potocznie nazwać "speluną". Wystrój wewnątrz jest obskurny, nie wspomnę już o toalecie. W lokalu serwowane są dania typu fast-food. Jednak patrząc na lokal pewnie nie jednej osobie odechciewa się jedzenia. Moim zdaniem właściciele posiadając tak dobrze zlokalizowany bar powinie zmienić charakter tego lokalu.
Chciałam szybko zasięgnąć informacji na temat podróży PKP jaka mnie czeka. Na stronie rozklad-pkp w zakładce kontakt znalazłam numer na ogólnopolską infolinię. Wybrałam więc nr 19436 i czekałam na połączenie. Standardowo połączyłam się najpierw z IVRem, który poinformował mnie między innymi, że na połączenia z konsultantem będę oczekiwała około 3 minuty. Postanowiłam wiec poczekać. W tel puszczone jakąś dziwną melodię i rzeczywiście po około trzech minutach słuchania tej samej piosenki zostałam połączona z konsultantką. Konsultantka się nie przedstawiła. Usłyszałam tylko: Tak proszę". Pytanie moje dotyczyło przesiadki na Szybką Kolej Miejską. Chciałam się dowiedzieć, czy w kasie PKP w Szczecinie kupię ten bilet, czy będę musiała go kupić na miejscu. Konsultantka odpowiedziała, że musi się upewnić więc abym zaczekała. No cóż w sumie skoro już czekałam na połączenie to poczekam też na odpowiedź. W telefonie zrobiło się głucho... i tak przez około kolejne 3 minuty. W końcu usłyszałam: "Halo!". Odezwałam się, że nadal jestem. Konsultantka potwierdziła mi, że bilet kupię w kasie w Szczecinie. Upewniłam się jeszcze zadając to samo pytanie jednak inaczej sformułowane, na co konsultantka również odpowiedziała potwierdzająco. Podziękowałam więc mówiąc do usłyszenia w odpowiedzi usłyszałam to samo. Z pewnością fachowa rozmowa ze strony konsultantki to nie była, ale zadowolona jestem, że uzyskałam odpowiedź na swoje pytanie.
4 listopada na trasie do Katowic zatankowałam paliwo na stacji ORLEN przy autostradzie - Trasa A4, Aleksandrowice. Duża stacja z 8 dystrybutorami na paliwo ( jeden uszkodzony z napisem "AWARIA-PRZEPRASZAMY") + 2 na gaz,
Punktem Serwisowym, Punktem Myjni, Sklep, kasa, Część FAST FOOD, Stanowisko z kawą i herbatą z dodatkami (niestety Cappucino - BRAK), obszerny parking na samochody osobowe i ciężarowe.
Całość zarówno w części zewnętrznej jak i wewnętrznej (łącznie z zadbanymi toaletami) utrzymana w czystości.
Spory ruch - 7 samochodów w trakcie tankowania i 4 w kolejce do tankowania, Bar wypełniony w 70%, w sklepie wymiennie 8 - 14 osób.
Jak widać z opisu wygodna, wielofunkcyjna stacja zachęcająca do korzystania z usług. niestety mankamentem tej stacji, moim zdaniem, jest bardzo przeciętna obsługa (za wyjątkiem baru - szybka, energiczna obsługa, przyjaźnie nastawiona na klienta). W części sklepu i kas - niestety brak uprzejmych, standardowych zwrotów typu: dzień dobry, witam serdecznie, zapraszamy ponownie, proszę... Usłyszałam tylko w odpowiedzi na moje "dziękuję", również "dziękuję".
Na zapytanie" Dlaczego proponowana cena wyświetlona przy wjeździe na stację paliwa 95 jest 4,69 - natomiast w sprzedaży przy dystrybutorze 4,65 - usłyszałam, o zablokowaniu, potem, że ktoś zapomniał zmienić i powinnam się cieszyć, bo to jest z korzyścią dla klienta. Oczywiście byłam z tego zadowolona, ale wolałabym od obsługi usłyszeć rzetelne, grzeczne wytłumaczenie i przeproszenie za pomyłkę.
Obsługa spełniała podstawowe obowiązki - bez zaangażowania i grzecznościowego podejścia do klienta, które bardzo cenię w każdej branży usługowej.
Wychodząc od szewca zauważyłam mały osiedlowy sklepik spożywczy. postanowiłam do niego wstąpić, aby kupić coś słodkiego do kawy. kiedy weszłam do sklepu na sali sprzedaży nikogo nie było. Po chwili z zaplecza wyszły ekspedientka. Z jej tonu głosu wyczytałamoburzenie, że zakłóciłam jej błogi spokuj. Zapytałam czy są Princesse o smaku kokosowym. Ekspedientka podeszła do regału ze słodyczami i powiedziała, że nie ma. ja jednak je widziałam obok batona Lyon./ powiedziałam jej o tym i dopero wówczas ekspedientka zauważyła wafelek.
Kiedy wychodziłam ze sklepu miałam problem z zamknięciem starych, szklanych drzwi. Musiałam mocno nimi trzasnąć, aby się zamknęły. Już wyobrażam sobie reakcję ekspedientki na ten niezamierzony przeze mnie hałas.
Jak co dzień jechałam do pracy pociągiem. zazwyczaj pociąg wjeżdża z opóźnieniem około 2-5 minut i nikt nie zapowiada tego opóźnienia. dzisiaj również pociąg przyjechał 2 minuty po czasie. Na szczęście do Białej Podlaskiej pociąg dojechał punktualnie o 9.04, czyli w trakcie jezdy nadgonił opóźnienie.
Jeśli chodzi o komfort jazdy to niestety, nie zmienia się on od lat. Wciąż jeżdżą te same składy, a kolej nie inwestuje w zakup nowych. Dzisiaj również przyjechał pociąg pamiętający czau PRL-u. Dużym zaskoczeniem było jednak to, że w pociągu było czysto. Nawet woreczki w śmietniczkach były świeżo wymienione.
Jestem klientką kolei od ponad dziesięciu lat, więc mam bardzo wyrobione zdanie na temat PKP. I przyznam szczerze, że nie jest ono przychylne.
Przed pracą postanowiła wyciągnąć pieniądze z bankomatu BPH> Bankomat mieści się wewnątrz dawnej siedzimy banku. Wejście do bankomatu zabezpieczone jest magnetycznym czytnikiem. Dzięki temu nikt poza klientami BPH nie wejdzie do pomieszczenia z bankomatem.
wewnątrz pomieszczenia było bardzo brudno. Zarówno na podłodze jak i samym bankomacie przewracały się papierowe wydruki. Włożyłam kartę do bankomatu i bardzo się przestraszyłam bowiem obraz na wyświetlaczu zaczął bardzo drżeć i nic nie było widać. Dosłownie na intuicję wciskałam kolejne przyciski w bankomacie, aby przynajmniej odzyskać kartę. Na szczęście udało mi się wyjąć kartę. Postałam jeszcze chwilę czekając czy bankomat nie zacznie wydawać pieniędzy z mojego konta. Kiedy zaszłam do pracy od razu za pośrednictwem konta internetowego sprawdziłam ostatnie operacje. Popełniłam tylko jeden błąd ponieważ powinnam zadzwonić do obsługi bankomatu i zgłosić awarię.
Często załatwiam wiele spraw w Urzędzie Miejskim, zarówno telefonicznie jak i osobiście. Muszę przyznać że zadziwia mnie Pani w Informacji, która jednocześnie pomaga osobom głuchoniemym. Jest to bardzo sympatyczna osoba i należycie wypełnia swoje obowiązki, nigdy nie spotkałam się aby zamiast poświęcać czas petentowi, zajmowała się czymś innym. Poza tym Urząd jest miejscem utrzymanym na bardzo wysokim poziomie czystości.
Wieczorem szybko musiałam udać się do centrum. Spojrzałam na zegarek, następnie na stronę www ZDiTM w celu sprawdzenia rozkładu i pobiegłam na przystanek tramwaju nr 3. Stojąc w deszczu czas się dłużył, a tramwaj coraz bardziej był spóźniony. W końcu nadjechał z 4 minutowym opóźnieniem. W garści trzymałam już odliczone pieniądze na bilet ponieważ nie zdążyłam podbiec do kiosku. W szczecińskich tramwajach nie ma nawet co marzyć o biletomatach więc podeszłam do motorniczego. Przede mną stała mała dziewczynka z mamą, która kupowała bilet, gdy odeszła położyłam pieniądze na przystosowanej do tego tacce i poprosiłam o bilet dwudziesto minutowy. Motorniczy nawet na mnie nie spojrzał. Po prostu ruszył. Wiedziałam z doświadczenia (bo niestety często się to zdarza, że motorniczy lub kierowcy z komunikacji miejskiej mają focha), że należy poczekać do kolejnego przystanku. Tak więc stałam i czekałam, aż dojedziemy. Na kolejnym przystanku motorniczy bez słowa zebrał drobne pieniądze i zaczął je liczyć. Coś mu nie pasowało więc się spytałam, czy przypadkiem nie odliczyłam za mało pieniędzy. Odpowiedzi jednak nie usłyszałam. Motorniczy ponownie przeliczył całą kwotę, w kabinie miał bardzo ciemno, drobnych trochę było więc całe to liczenie trochę trwało. Następnie spojrzał się na mnie wrogą miną, później jeszcze spojrzał na tackę i sięgnął stamtąd jeszcze kilka groszy. Następnie został wydany mi bilet, ale to już było na kolejnym przystanku. Uśmiechnęłam się do motorniczego i uprzejmie mu podziękowałam, ale nawet mój uśmiech w głosie nie wpłynął na przygnębiony nastrój motorniczego tramwaju nr 3 w Szczecinie.
Nowa Republika to klub który powstał w miejsce Jaśkowej 14. Jest to klub skierowany przede wszystkim do studentów ale nie tylko oni się tu bawią. Klub czysty z ciekawym wystrojem, niestety niezbyt czysto w toaletach. We wtorki imprezy pt. "Horny night", występy striptizerek i konkursy dla publiczności. Podczas imprezy w piątek nie podobały mi się tancerki, wydaje mi się, że te które były zatrudnione na początku tego roku miały więcej uroku.
Klub Parlament w Gdańsku ma coraz gorszą reputację. Ostatnimi czasy bawi się tam dużo osób poniżej 18 lat. Jest to dla mnie dość dziwne, ponieważ kiedyś ochrona dokładniej sprawdzała wiek odwiedzających. Ochroniarze i selekcjoner przy wejściu są jednak mimo wszystko mili i kulturalni. Alkohol dobrze podany jednak ceny są dość wysokie. Organizowane imprezy są na wysokim poziomie, więc jeśli komuś nie przeszkadzają osoby nieletnie, warto się wybrać.
Sprawa dotyczy współpracy z systemem partnerskim firmy Bankier.pl.Polega on na pozyskiwaniu klientów głównie na produkty branży finansowej. Założyłem stronę partnerską w ramach systemu,zainwestowałem w reklamę strony i oczekiwałem na efekty w postaci wniosku złożonych za pośrednictwem strony.Wnioski były(w tej chwili jest ich 15 ).Problem zaczął się kiedy postanowiłem sam sprawdzić działanie systemu. Po prostu żona założyła konta w banku za pośrednictwem strony,którą prowadzę w ramach system partnerski.pl.Po spełnieniu wszystkich warunków(miałem nad tym kontrole)okazało się,że prowizja nie została mi naliczona.Wysłałem kilka zapytań i uwag co do rozliczeń.Otrzymałem trzykrotnie odpowiedzi.Wszystkie się różniły,choć pytanie dotyczyło tego samego.W związku z tym straciłem zaufanie do uczciwości firmy Bankier.pl i prowadzonego przez nią systemu partnerskiego.Być może system nie jest w pełni sprawny co do obsługi użytkowników, bądź też instytucje z którymi współpracuje firma Bankier nie wywiązują się ze zobowiązań.Tylko dlaczego dzieje się to kosztem współpracowników ?
Byłam tam pierwszy raz, i już wiem że będę tam wracała często. Naprawdę warto, ceny bardzo niskie, powierzchnia sklepu duża, a obsługa zachwycająca. Rozkład produktów jest bardzo dobry, przechodząc między półkami mamy szeroki wybór poszczególnych produktów. Czas obsługi jest oczywiście zależny od ilości klientów jednak obsługa robi wszystko aby był najkrótszy.
Udałam się wczoraj na zakupy do C.H. Karolinka - REAL i stwierdziłam, że praktycznie niepotrzebnie przyjechałam.Podobne zakupy mogłam zrobić w sklepach położonych bliżej miejsca zamieszkania. Po weekendzie zastałam prześwitujące półki, na których nie znalazłam tego czego szukałam (dział herbat) ale za to były palety z towarami utrudniające przechodzenie między regałami. Następnie udałam się na stoisko mięsne i tu o dziwo nie było nikogo przy ladzie ani za ladą. Mięsko sobie leżało " rozciągnięte" można by rzec " robiło frekwencję" o zmienionym kolorycie. Podobnie sytuacja przedstawiała się na stanowisku z drobiem. Postałam sobie i postałam i poszłam sobie dalej bo nie doczekałam się nikogo. Rozumiem, że przez sobotę i niedzielę był wzmożony ruch i ludzie robili zakupy, ale co mają powiedzieć osoby, którym szkoda spędzać wolny czas przeznaczony na odpoczynek na robieniu zakupów lub zaopatrzyli się wcześniej i tylko uzupełniają "zapasy" Nie bardzo chce mi się wierzyć, że winę za taki stan rzeczy ponoszą wyłącznie pracownicy obsługujący, a może kadra kierująca pracami zmieniłaby po większym zastanowieniu się taktykę wykładania towarów. Przecież to nie jest aż tak trudne, i nie wszystko musi się odbywać na oczach klientów. To tak pod rozwagę. A poza tym to tam zawsze jest czyściutko, i panie kasjerki i panowie kasjerzy są zawsze bardzo mili i życzliwi .
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.