W restauracji czysta podłoga, szklane witryny wyglądały jakby były w dniu dzisijeszym myte. W lokalu bardzo ładnie pachniało. Stoliki były na bieżąco wycierane. Pracownicy restauracji byli ubrani w służbowe fartuszki. Wszyscy uśmiechali się do Klientów. Obsługa natychmiast podeszła do zajętego przeze mnie stolika. Kelnerka potrafiła odpowiedzieć na wszystkie pytania i doradzała, które potrawy warto zamówić. Poinformowała mnie o aktualnych promocjach. Nie wszystkie produkty z karty były dostępne. Czas oczekiwania na zamówienie był długi (45 minut). Kelnerka przeprosiła za zwłokę i opóźnienie. Na koniec podziękowała i pożegnała się.
Wygląd otoczenia i wejścia restauracji nie wzbudził żadnych zastrzeżeń. Brak śmieci leżących na ziemi, witryny lśniące, ładny zapach. Wewnątrz lokalu podłoga była bardzo czysta, prawdopodobnie została niedawno umyta. Stoliki i blaty były czyste i na bieżąco sprzątane. Personej był ubrany w służbowe mundurki które były czyste i wyprasowane. Kobiety z długimi włosami miały spięte włosy. W restauracji nie było dużej kolejki. Przede mną obsługiwano jedną osobę. Jednocześnie przy stanowiskach kasowych pracowało trzech pracowników. Obsługa była bardzo sprawna i nie trwała długo. Pracownik który przyjmował zamówienie znał ofertę i aktualne promocje. Potrafił odpowiedzieć na wszystkie moje pytania. Przywitał się i pożegnał życząc smacznego. Obsługując mnie bardzo się angażował w wykonywaną przez siebie pracę, był miły i uprzejmy. W łazienkach było czysto ale niestety pachniało nieprzyjemnym środkiem chemicznym.
Wygląd urzędu z zewnątrz budził zastrzeżenia z uwagi na prowadzone w okolicy prace budowlane. Wewnątrz urzędu brudno - dużo papierów i okruchów leżało na podłodze. Stanowiska przy których obsługiwano Klientów były nie były czyste. Szyby przy stanowiskach pokryte były smugami. Przy stanowiskach brakowało długopisów i druków dla Klientów. Pomimo dużej ilości Klientów uruchomione były tylko 2 stanowiska pracy. Czas oczekiwania na obsługę był bardzo długi (42 minuty). Kolejka 6-ciu osób oczekujących na obsługę przede mną.Pani obsługująca mnie była niemiła. Nie przywitała sie ze mną ani nie pożegnała. Niechętnie odpowiadała na zadane przeze mnie pytania. Wprowadziła mnie w błąd udzielając mi nieprawdziwej informacji. Pracownicy urzędu byli ubrani właściwie - elegancko i schludnie. Cena usługi z której korzystałam była bardzo wysoka w porónaniu z ofertą konkurencji.
Przed urzedem pocztowym było czysto. Witryny nie posiadały śladów rąk ani innych plam. Wewnątrz urzędu stan czystości również był bez zastrzeżeń. Stanowiska obsługi Klienta było dobrze przygotowane - szyba była czysta, na półce leżały długopisy i druki. Podłoga na terenie urzędu błyszczała się i nie było na niej brudnych śladów, papierów ani okruchów. Panie pracujące przy obsłudze Klienta były stosownie ubrane w eleganckie stroje. Czas obsługi był krótki (14 minut) pomimo długiej kolejki (3 osoby przede mną). Pani która mnie obsługiwała potrafiła odpowiedzieć na prawie każde zadane przeze mnie pytanie dotyczące oferty. Ponadto Pani obsługująca mnie zaproponowała mi rozwiązanie, które umożliwiało mi obniżenie poniesionych kosztów wysyłki paczki.
Bez rewelacji. Klient potraktowany jako kolejny. Było "dzień dobry", ale zaraz potem rozmowy z drugą sprzedawczynią na prywatne tematy bądź na temat innych pracowników.
W sklepie lekki bałagan na półkach i na wieszakach , przymierzalnia też była zawalona odzieżą. Zbyt mała ilość pracowników co do powierzchni sklepu.
Temu salonowi fryzjerskiemu mogę przyznać tylko 1 plusik, za to że ścięcie moich włosów i moja nowa fryzura nie okazała się totalną porażką. Wyszłam z "salonu" z dużo krótszymi włosami, czego się spodziewałam, ale fryzura okazała się oklepana i nic innowacyjnego mi nie zaproponowano, po prostu ścięto mi włosy. Na wizytę oczywiście wcześniej się umówiłam. Przyszłam punktualnie, nawet kilka minut wcześniej. Przy recepcji nikogo nie było, po chwili podeszła jakaś starsza Pani z wałkami na włosach i spytała się: "To Pani była umówiona na 18 tak?", potwierdziłam. Wówczas kobieta powiedziała fryzjerce przy stanowisku jakby za rogiem, że jej fryzurę będzie musiała dokończyć później no i że teraz musi mnie obsłużyć. Poczułam się trochę, jakby robiła mi łaskę. No ale nie chciałam zrażać się na samym początku, dlatego podeszłam do fryzjerki,która mnie zaprosiła. Umówiłam się na kreatywne cięcie z indywidualnym dopasowaniem fryzury, nauką układania włosów oraz ampułką regenerującą na włosy. Powiedziałam fryzjerce, że oczekują, że dobierze mi fajną i ciekawa fryzurę. Spytała się ile może ściąć włosy. Odpowiedziałam, że jeśli będzie trzeba to może mi ściąć jakieś 10 cm, może więcej. Fryzjerka spojrzała w lustro, odciągnęła włosy do tyłu, uniosła je ku górze i powiedziała, że mocno by mi je wycieniowła. Spytałam się jak mocno. Pokazała mi na włosach odkąd zaczęłaby cieniowanie. Powiedziałam jej, że kiedyś miałam tak ścięte i mi to nie pasowało, że wolałabym coś innego. Kolejna propozycja dotyczyła wycieniowania, jednak nie tak drastycznego. No cóż powiedziałam, że może być. Ale już wiedziałam, że z tym doborem fryzury i kreatywnym cięciem to jakaś ściema.
Fryzjerka powiedziała, że teraz zaprasza mnie do mycia. Włosy zostały mi dwukrotnie umyte, następnie zostałam poinformowana, że została nałożona maska na włosy i że teraz będzie trzeba odczekać 10 min. Myślałam, że zepnie mi włosy i będę mogła usiąść na kanapie z gazetą, ale się myliłam. Fryzjerka zostawiła mnie z głową w zlewozmywaku i odeszła. Tak, po prostu zostawiła mnie z głową w zlewie i sobie poszła, nie zaproponowała nic! Ani gazety, ani nic do picia... szok!!! Szczerze to przez myśli mi przeszło, aby wstać i stąd uciec, ale pomyślałam, że poproszę o podcięcie końcówek, bo już koniecznie tego potrzebowały i na tyle się skończy wizyta. Więc cierpliwie odczekałam 10 min patrząc się w sufit. Następnie wróciła do mnie Pani fryzjerka, spłukała mi włosy i zaprosiła do stanowiska. Powiedziałam, że prosiłabym o nie cieniowanie tak drastyczne o jakim wspominała. Fryzjerka powiedziała, że nie ma sprawy. Zauważyłam, że grzebienie i szczotki jakich używała, nie wyglądały na czyste, chyba ich nie czyścili po każdym kliencie... okropnie się czułam, ale nie chciałam robić scen, więc po prostu grzecznie siedziałam i każdy ruch fryzjerki kontrolowałam pilnując ją aby jednak "kreatywnie" mi nie cięła włosów! Efekt był taki, że końcówki zostały podcięte, nawet sporo, a przy twarzy zgodziłam się na cieniowanie włosów no i tyle. Nauki układania włosów nie było! Doboru fryzury do kształtu twarzy też nie było! Była to tylko propozycja fryzjerki i naprawdę mało profesjonalna! A zamiast ampułki regenerującej, została nałożona maska i wydaje mi się że była to zwykła odżywka na włosy, która mało przyjemnie pachniała i przez którą siedziałam 10 minut z głową w zlewie patrząc się na sufit. Szczerze to w ogóle nie spodziewałam się "takich" usług. Ponieważ salon wydawał się z zewnątrz "bogaty i profesjonalny", ale jeśli ktoś zastanawia się nad skorzystaniem z tamtejszych usług to odradzam, szczerze odradzam!!! Szkoda czasu, pieniędzy i nerwów!
Z rana w Super-Pharm zwykle nie ma jeszcze dużych kolejek, jakie zwykle tu są, dlatego postanowiłam właśnie tu zrobić małe zakupy w aptece. W dziale apteki rzeczywiście było niewielu klientów. Bez przeszkód mogłam podejść do każdego regału trzymając swobodnie koszyk w ręku, bo zwykle przenoszę go nad głową mijając się z drugą osobą. Spokojnie wybrałam produkty, które chciałam kupić, dodatkowo wrzuciłam do koszyka jeszcze parę rzeczy gdyż skusiła mnie do tego gazetka promocyjna. Wszystkie artykuły były z działu aptecznego więc tu podeszłam do kasy. Przy kasach stały dwie farmaceutki. Namiętnie i dość głośno ze sobą rozmawiały. Widząc mnie, jedna z nich podeszła do kasy, przywitała się mówiąc dzień dobry i zaczęła kasować produkty. Oczywiście rozmowy nie przerwała. Panie dyskutowały coś na temat podręczników i szkoły. Było to nie miłe, ale ja też zajęta byłam swoimi sprawami, więc nawet mi nie zależało, aby farmaceutka poświęciła więcej uwagi mojej osobie. Po chwili usłyszałam kwotę do zapłaty. Podałam kartę. Farmaceutka pakując moje produkty i obsługując terminal wciąż rozmawiała... miała niezwykłą podzielność uwagi. W końcu wydała mi paragon i kartę. Podziękowałam. Usłyszałam również słowo: "dziękuję". A odchodząc od kasy usłyszałam jeszcze: "A może byłaby Pani zainteresowana gazetą, są tu bardzo ciekawe artykuły". Spojrzałam na farmaceutkę, ponieważ nie spodziewałam się, że może ze mną nawiązać jakiś dialog, przecież zajęta była rozmową z koleżanką. Następnie farmaceutka jeszcze dodała: Ta prasa jest gratis do zakupów, proszę". Wzięłam więc gazetę ze sobą i podziękowałam. Artykuły okazały się rzeczywiście ciekawe, więc ten gest farmaceutki był bardzo miły.
Apteka na ul. Niemerzyńskiej w Szczecinie musi być naprawdę starą apteką świadczy o tym m.in. wygląd i wyposażenie apteki. Stare lady, okienko obsługi klienta, wiszące tablice na ścianie, firanki w oknach. Wszystko to jednak ma swój urok. Wchodząc do tej apteki poczułam się jak dziecko, kiedy przychodziłam po chlorochinlandin gdy bolało mnie gardło. Nawet farmaceutka była, jakby z tamtych czasów. Pani w dużo starszym ode mnie wieku zaprosiła mnie do okienka. Nie było, żadnych innych klientów. Poprosiłam o rutinoscorbin. Farmaceutka podała mi lek informując o cenie oraz dodała, że może byłabym zainteresowana Rutinaceą, ponieważ jest dużo tańsza, a skład i działanie leku jest podobne. Przyjrzałam się obu lekarstwom i oczywiście wybrałam Rutinacee. Farmaceutka zapakowała mi tabletki do reklamówki. Podałam pieniądze i zanim wyszłam z apteki rozejrzałam się jeszcze po pomieszczeniu. Na stoliku dostępne były aktualne ulotki, był kącik dla dzieci. W aptece było czysto i schludnie, do tego ceny były raczej zrównoważone i podobne jak w innych aptekach. Z przyjemnością tu jeszcze zajrzę :)
Na urodziny mojej mamie chciałam kupić ogromny bukiet kwiatów. Udałam się do kwiaciarni Flowers Studio dzień wcześniej, aby zamówić bukiet. Pani w kwiaciarni poleciła mi bukiet w naczyniu, dowolnie mogłam wybrać kolor i rodzaj wazonu, w którym zostaną umieszczone kwiaty. Wybrałam duży podłużny wazon, aby zmieściło się wiele kwiatów. Pani zapytała się dla kogo ma być bukiet oraz z jakich kwiatów powinien zostać wykonany. W sumie nie byłam zdecydowana na rodzaj kwiatów, dlatego powiedziałam, że dowolne, oby stworzyły duży bukiet i ładnie się komponowały. Z rana bukiet miał być już gotowy. Po wyjściu z kwiaciarni, pomyślałam sobie, że mogłam jednak wybrać rodzaj kwiatów, bo nie chciałabym aby były w nim chryzantemy, ale niestety byłam już za daleko aby się cofnąć. Z rana gdy przyszłam odebrać bukiet okazało się że jest wspaniały. Nie było w nim chryzantem, a były białe róże z zielonymi, przyozdobione mnóstwem innych ozdobnych roślin z dekoracją białych pereł... bukiet był śliczny. Pani dokładnie wytłumaczyła mi dlaczego użyła tych kwiatów, że wg niej idealnie pasują dla mamy, no i że ma nadzieje że mi również bukiet się podoba. Byłam oczywiście baaaardzo zadowolona. Bukiet został ostrożnie spakowany i mogłam zabrać go ze sobą. Obsługa w kwiaciarni okazała się bardzo miła i profesjonalna. Mogłam zliczyć na fachową pomoc a co więcej zupełnie powierzyć zlecenie dokonania bukietu zupełnie nic nie podpowiadając jak powinien wyglądać. Pani w kwiaciarni umiała rozpoznać moje potrzeby i w 100% moje oczekiwania spełniła.
Obsługa bardzo miła. Każdy klient jest traktowany jako indywidualny gość od momentu wejścia do sklepu, który jest zadbany, czysty, przejrzysty i pachnący jak cała obsługa.
W momencie wyboru garniturów, sprzedawca jest przypisany do klienta, dzięki czemu odpowiada na jego wątpliwości i stara się odpowiedzieć na jego potrzeby. Także w kwestii funduszy.
Jedyny minus - czas oczekiwania do przymierzalni.
Obsługa w osobie młodej sprzedawczyni okazała się zupełnym fiaskiem. Nietakt i brak kultury osobistej przejawiające się w niegustownych żartach na temat gustu klienta.
Brak zapewnienia opieki i uwagi klientowi oraz szeroki asortyment, który nie został zaprezentowany klientowi.
Brak poczucia intymności klienta, który chciał na spokojnie przymierzyć garnitur w przymierzalni.
Musiałam kupić telefon komórkowy. W sumie zakup miał być dokonany niemalże od razu, więc postanowiłam udać się do Media Markt. Uznałam, że tam będą na pewno przystępne ceny oraz duży wybór. Nie miałam wygórowanych wymagań. Telefon miał spełniać podstawowe funkcje oraz chciałam, aby ładnie i biznesowo wyglądał. Niestety trochę się zawiodłam. Wcale nie było dużego wyboru jakiego się spodziewałam. W sumie mogłam wybrać jedynie spośród dwóch modeli. Poprosiłam o pomoc osobą z działu. Powiedziałam, że szukam podstawowego, dobrego telefonu komórkowego w miarę przystępnej cenie. Pan z obsługi od razu wskazał na telefon, który miałam w ręce i powiedział, że to w sumie był by najlepszy zakup. Na regale pod spodem znalazłam zapakowane te telefony. Na opakowaniu ten telefon był w innym kolorze. Zapytałam się, czy ten kolor jest dostępny. Niestety okazało się że jest tylko jeden kolor... ponownie się zawiodłam. W sumie nie miałam wyboru więc wzięłam telefon, który miałam w ręku i wrzuciłam go do koszyka. Następnie chciałam zapytać się jeszcze o pakiety startowe, jednak Pana z obsługi już przy mnie nie było. Znalazłam, jakiś pakiet z Orange. Chciałam się dopytać o szczegóły, podeszłam więc do innej osoby z obsługi. Niestety żadnych istotnych informacji nie uzyskałam prócz przeczytania tego co było z tyłu napisane na pakiecie.
Przy kasie nie musiałam długo czekać, następnie z paragonem podeszłam do punktu obsługi klienta z prośbą o wystawienie faktury. W ciągu 5 min miałam już fakturę więc zakup był szybki, niestety nie byłam całkowicie zadowolona, bo myślałam, że uda mi się kupić coś lepszego i będę miała zdecydowanie większy wybór...
W księgarni Gandalf zamawiałam podręczniki szklone.Fantastyczna ,szybka realizacja zamówienia.Ceny niższe niż w innych księgarniach.Ważne jest też ,że firma umożliwia klientom opcję płatne przy odbiorze, kiedy inne księgarnie wycofują tą formę zapłaty w sezonie. Kurier z przesyłką był w ciągu 24 h od złożenia zamówienia.Jestem bardzo zadowolona z
Po pracy wybrałam się na szybkie zakupy. Tak bynajmniej sobie założyłam, że tym razem kupując buty, spędzę naprawdę niewiele czasu na ich szukaniu i postaram się szybko podjąć decyzję. Udałam się do Galaxy. Poszukiwania rozpoczęłam od parteru. Po odwiedzeniu kilku sklepów z obuwiem, nie miałam już sił, nic ciekawego dla siebie nie znalazłam. Z małą nadzieją, że jednak uda mi się dziś coś kupić wybrałam się do sklepu ccc, ponieważ kiedyś kupiłam tam dla siebie fajne buty Lasockiego. W sklepie było bardzo dużo klientów. Do niektórych regałów ciężko mi było nawet podejść, ale powoli zaczęłam się rozglądać i kilka par nawet sobie upatrzyłam. Przy regałach zauważyłam, że spaceruje Pani z obsługi w pomarańczowej koszulce. Poprosiłam o pomoc ze zdjęciem kartonów. Pani z miłym tonem głosu podała mi karton z odpowiednim rozmiarem, Buty przymierzyłam, okazały się dobre, jednak nie byłam do nich przekonana. Poprosiłam Panią o pokazanie jeszcze dwóch innych modeli. Obsługa okazała się pomocna, jednak z własną inicjatywą pomocy nie wychodziła. Tak jak postanowiłam, dokonałam szybkiego wyboru i wzięłam dwie pary butów. Przy kasach znajdowało się kilka osób. Stanęłam jako druga przy pierwszej kasie. Zaraz za mną ustawiło się kolejni klienci. Przede mną, klientka przyszła z reklamacją. Została poproszona o chwilę cierpliwości o osoba ją obsługująca wyszła na magazyn, Już myślałam, że dość długo będę stała przy tej kolejce, jednak po chwili pojawiła się nowa osoba, która mnie obsłużyła. Buty zostały sprawdzone, poprosiłam o wyrzucenie papierów, które znajdowały się w kartonie. Kasjerka szybko mnie obsłużyła, podała paragon i pokwitowanie z terminala oraz miłym tonem pożegnała. Do pełnej obsługi zabrakło, polecenia dodatkowego zakupu oraz informacji na temat gwarancji, ale wizyta w sklepie ccc okazała si bardzo miła, szybka i owocna.
W niedzielę pogoda naprawdę dopisała. To był chyba ostatni podmuch lata, dlatego też bez lodów nie mogło się obyć. Wybrałam się na spacer, a następnie wstąpiłam z moim towarzyszem na lody i kawę. W kawiarni nie było wielu klientów. Dokonaliśmy wyboru stolika w ogródku na zewnątrz. Po chwili podeszła do nas kelnerka z kartami. Nie mogłam zdecydować się na deser lodowy, dlatego dość długo dokonywałam wyboru. Kelnerka jednak cierpliwie czekała i nas obserwowała. Gdy zamknęliśmy karty, kelnerka do nas podeszła. Zamówiliśmy cafe latte z syropem kokosowym, oraz kawę mrożoną z lodami, a na deser puchary lodów z owocami, jeden w wersji light bez sosu i bitej śmietany. Przed tym jednak zadałam kelnerce kilka pytań, na które szybko mi odpowiedziała. Zdziwiłam się, że nie Pani nic nie zapisała... Na zewnątrz długo nie wytrzymaliśmy w słońcu i w dodatku jedna z osób paliła non stop papierosy, dlatego przeszliśmy do środka. W kawiarni panował przyjemny chłód. Unosił się rewelacyjny zapach świeżo mielonej kawy i lodów. Mogliśmy też dowolnie wybrać sobie stolik, gdyż większość była wolna. Po tym jak usiedliśmy w środku, podeszła do nas kelnerka z pytaniem jaki deser był zamawiany przez mojego chłopaka. Jednak powiedziała to tak cichutko, że ani ja, ani mój chłopak nic nie zrozumieliśmy. Poprosiliśmy o powtórzenie, a następnie podaliśmy nazwę deseru lodowego. Kelnerka podziękowała i po chwili podeszła do nas z gotowymi kawami. Kawy były wyborne. Moja mrożona kawa miała fantastyczny smak, nie była za słodka, wprost idealna na takie gorące dni. Cafe latte również mi zasmakowała, jednak miała bardzo dużą ilość bitej śmietany na górze, co mi akurat za bardzo nie pasowało, ale sam smak latte był aromatyczny i ciekawy. Następnie do stolika zostały przyniesione desery lodowe. Były z mnóstwem owoców. Niestety po tym, jak odeszła kelnerka zauważyłam, że otrzymałam inny deser niż ten, który zamówiłam. Chciałam z lodami śmietanowymi, a otrzymałam deser z sorbertem pomarańczowym. Jednak dokonując wyboru, zastanawiałam się również nad tym sorbertem postanowiłam więc że nie będę informowała o pomyłce. Po zjedzeniu deseru lodowego oraz wypiciu dużej mrożonej kawy, czułam się najedzona i zachwycona smakiem kawy i lodów. Kawiarnia Paris Cafe jest bardzo miłym, spokojnym i urokliwym miejscem. Jest przemiła atmosfera, czysto na każdym kroku a kawy i desery rewelacyjne. Przy okazji zauważyłam, że w niedługim czasie zostanie również otwarta winiarnia w Paris Cafe. Już nie mogę się doczekać, bo tak samo jak lody i kawy uwielbiam wino, więc z przyjemnością wybiorę się do winiarni.
Będąc w centrum handlowym Turzyn, weszłam na chwilkę do Carrefoura. Zakupy były przypadkowe, brakowało mi w domu kilki rzeczy, które postanowiłam przy okazji kupić. Przy wejściu na halę sprzedaży, zauważyłam, że w sklepie panuje umiarkowany ruch, ucieszyłam się więc, że nie będę musiała długo czekać w kolejce. Od razu udałam się w stronę działu chemicznego, po drodze musiałam przejść przez dział z obuwiem...j z tego miejsca jak najszybciej uciekłam. Panował tam bardzo nieprzyjemny zaduch. Wyraźnie czuć było gumą i tanimi tenisówkami, nie było to miłe przeżycie. W dziale chemicznym spośród dość bogatego asortymentu wybrałam płyn do naczyń, i kilka jeszcze innych rzeczy. Zakupy dobiegały już końca, musiałam jeszcze tylko kupić pieczywo. Tutaj bardzo długo zastanawiałam się nad zakupem. Nie nad wyborem pieczywa, zastanawiałam się czy w ogóle kupić bułki upieczone przez piekarnię Carrefour. Bułki były spieczone i w dotyku twarde. Leżały pośród dużej ilości okruchów chyba z poprzednich partii bułek jakie były sprzedawane. Zmuszona byłam jednak wybrać kilka i teraz już wiem, że nigdy nie kupię pieczywa w Carrefourze. Bułki były bez smaku. Twarde i w dodatku musiały mieć w sobie pełno jakiś chemicznych spulchniaczy, ponieważ bułka była w środku pusta!
Kanapek z tych bułek nie było, co więcej nawet kaczki w stawie ich nie chciały zjeść!
Przy kasie zostałam miło przywitana przez osobę, która pracowała dla agencji pracy tymczasowej. Boks kasowy, jak i taśma były brudne. Na taśmie były rozsypany jakiś proszek, pod kasą znajdowało się mnóstwo koszy sklepowych, z trudem odłożyłam koszyk po moich zakupach. Zakupy okazały się szybkie, jednak niesmak pozostał.
Pizzeria położona jest w dobrym miejscu, blisko głównej ulicy. Z zewnątrz, jak i od wewnątrz jest przyzwoicie, choć oszałamiającego widoku nie ma. Generalnie wszystko jest poprawnie, ale trochę więcej miejsca by się zdecydowanie przydało. Oferta jest duża, od pizzę po przeróżne hamburgery i makarony. Ceny są atrakcyjne. Jeśli chodzi o smak pizzy, to jest ona dobra. Sosu mamy bardzo dużo, ale ewidentnie jest on rozwodniony, o czym przekonywałem się wielokrotnie. Czas oczekiwania jest zadowalający, na pizzę czeka się w granicach 15-20 minut. Personel jest uprzejmy, ale pozbawiony wyrazu. Widać na twarzach pracowników znużenie i brak zainteresowania pracą, którą wykonują jakbym z wielkim bólem.
Wizyta w kawiarni "Black coffe" przebiegła zadowalająco. Byłam tam z osobą towarzyszącą. Zamówiliśmy lody , gorącą czekoladę, ciepłe danie typu fast food oraz zimny napój. czas realizacji zamówienia był zadowalający - szybko zostaliśmy obsłużeni. Jakość dania była średnia i niezbyt wyszukana. Nuggettsy były bardzo małe. Lody oraz gorąca czekolada były bardzo dobre. Godna uwagi jest zwłaszcza gorąca czekolada - gęsta, aromatyczna i nie przypomina kakao. Do zamówienia zaproponowano nam zimny napój. Wygląd miejsca jest zawsze bez zarzutów. Kelnerzy nie rozmawiają ze sobą na tematy prywatne, skupieni są na obsłudze klientów. Po podaniu dania i lodów kelner życzył smacznego. Ciekawym rozwiązaniem kawiarni jest dostępność gazet i innych form rozrywki takich jak gry.
Żona chce kupić biustonosz. I jeszcze ja mam jej w tym pomóc. Ech... Udaliśmy się więc do Galerii Zielone Wzgórze w Białymstoku przy ulicy Wrocławskiej gdzie zlokalizowano salon Esotiq. Wewnątrz jest duży wybór wszelakiej maści biustonoszy, fig, koszulek i innej bielizny. Towary są ładnie wyeksponowane, ceny... raczej nie najniższe. Po kilkunastu minutach szperania i przebierania poprosiliśmy pracownicę, aby nam pomogła. Młoda kobieta niestety sprawiała wrażenie, jakbyśmy byli natrętami w sklepie, a nie potencjalnymi klientami. Byś może nie byliśmy adekwatnie ubrani, uczesani czy uszminkowani... Niestety, mimo wiszących na ścianie certyfikatów, świadczących o rzekomym profesjonaliźmie pani sprawiała wrażenie zgoła odmienne. Nie starała się aktywnie pomóc, doradzić, tylko biernie zdejmowała z wieszaków to co żona sama wybrała. Nie zająknęła się słowem, że w salonie jest możliwość umówienia się na konsultacje z „brafitterką”. Na pytanie o nazwę modelu jednego z biustonoszy włączyło się pani światełko ostrzegawcze i na wszelki wypadek nie podała jego nazwy. Usłyszeliśmy: „On nie ma nazwy, dziś jest jutro go może nie być”. Nas też już nie będzie w tym salonie, ani dziś ani nigdy. Moją opinię potwierdza w Internecie niejaki „wujek”, który podsumował krótko, aczkolwiek dosadnie: „kpina z klienta”.
Rzadko jadam sushi w miejscach innych niż moja ulubiona knajpka, ale dziś się skusiłam. A właściwie skusiła mnie oferta lunchowa restauracji. Spośród czterech zestawów lunchowych wybrałam pośredni. Muszę przyznać - porcja bardzo duża i można się porządnie najeść. Cena to 35 zł. Niestety, poza zestawami lunchowymi, pozostałe menu dość drogie jak na knajpkę w centrum handlowym. Zupa, sushi i sashimi było super, ale sałatka fatalna - ewidentnie wpadają do niej resztki sałat, a wszystko zalane sosem, żeby zakryć, co jest pod nim. Uwagę zwraca niestety brak serwetek na stole - do dyspozycji miałam tylko te, w którą były zawinięte pałeczki. Obsługa super- kelnerka podchodziła często, pytała czy niczego nie brakuje. Jedyny minus w tej kwestii - kelnerka chciała przyjąć zamówienie po niecałej minucie od wręczenia mi karty. Niestety dopiero w trakcie wypowiadania pytania, zorientowała się, że dosłownie przed chwilą ją otworzyłam... Poza tymi drobnymi uwagami - lokal bardzo w porządku, czysty, jedzenie pyszne, nastrojowa muzyka.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.